|
11.12.2007 - 00:36
|
Nie pamiętam tego teraz tak dokładnie ale postaram się szczegółowo opisać.
Więc tak. Od ostatniego wpisu czyli ok 10dni nie miałem nic szczególnego. Lekkie rozluźnienia, minimalne wibracje... aż do dzisiaj!
Po 3 dniach wypoczynku kładę się w niedziele do łóżka bardzo wcześnie o 20.00 z zamiarem wyjścia. Żadnych tam mikstur ocucających czy planowania 4+1. Po prostu kładę się i włączam nagranie Noblea, relaksowałem się i słuchałem go chyba ze 3 razy czyli ok. 1.5godz. Sugestie oraz rozluźnienia sam sobie mówiłem, po 2razie już zacząłem tylko słuchać muzykę z nagrania. Byłem tak zrelaksowany że nic nie było mnie wstanie wyciągnąć! Po domu jeszcze ludzie biegali, hałasowali mi zaraz przed pokojem a ja nic, całkowicie odłączony, nawet ktoś do pokoju wszedł i też bym mógł być dalej w transie gdybym świadomie po chwili z niego nie wyszedł. W końcu przy 4 odsłuchiwaniu wyłączyłem mp3, byłem tak pobudzony że z nim bym chyba w ogóle nie przysnął, a nie widząc żadnych efektów prócz mocnego paraliżu postanowiłem trochę przysnąć.
[ Jakie było w tedy moje nastawienie? Trochę lepsze niż wcześniejsze 10dni w których nic się nie działo. Kładłem się i po prostu słuchałem nagrania chyba bardziej w celu relaksującym ciało i z myślą "może się uda, a może nie", bez wielkiego podniecenia itd. W tedy jednak przed położeniem się miałem większy zamiar wyjść z ciała. Dzień miałem nieco nerwowy i stresujący więc miałem chęć trochę od tego świata realnego odsapnąć. ]
Ok więc gdy przy 4 odsłuchiwaniu odłożyłem mp3 to bez niego jeszcze próbowałem się relaksować jednak w końcu po jakimś czasie przysnąłem, gdy się obudziłem to chyba było ok 00.00godz. Włączyłem nagranie i znów nie wiem jak długo słuchałem go, cały czas byłem bardzo pobudzony i tak łatwo nie było mi zasnąć, w końcu chyba (bo sam nie wiem) przysnąłem ale zaraz się obudziłem, świadomy i pobudzony. W głowie słyszałem głośną muzykę. No i teraz to na co tak długo czekałem :) Moje ciało było bardzo lekkie, uniosłem i niczym po haku przejechałem na prawą stronę łóżka i zawisłem nad ziemią. Było to coś podobnego do tych wcześniejszych opisywanych prze zemnie wyjść jednak teraz było jak by o wiele bardziej dostrojone, z tego co pamiętam pokój nie był dokładnie taki jak w realu, podszedłem do jakiegoś kartona na którym coś bardzo wyraźnie pisało i bym to przeczytał gdyby mi się chciało, jednak to olałem i stanąłem przed oknem :) Po co? Wiadomo :) Przede mną okno, spuszczona żaluzja i grzejnik. Mały podniecający stresik przed skokiem, jeszcze sobie ulubiony koc "wyczarowałem" żeby mi za zimno na dworze nie było no i... SKOK! Uczucie jakie poczułem to ciepły grzejnik pod sobą przy skoku i moc latania, wyciągnąłem do przodu rękę z pod tego koca niczym supermen z pod swojej peleryny :P (akurat tak to wyglądało xD ) Lecę pięknie i lecę, ląduję na ulicy, uczucie było o wiele lepsze niż wcześniejsze "sztuczne oobe", bardziej przyjemne, była późna noc, wydawało się że 1.00godz, jednak księżyc bardzo mocno świecił. Poczułem ciekawy klimat. Idąc tak po ulicy spotkałem moją 10letnią siostrę która wracała do domo... o 1.00 w nocy, a ja się jej pytam czy jej nie jest zimno!! :D Zachowywała się jak najbardziej naturalnie, nie tak jak to sobie wyobrażałem czytając innych dzienniki, gdy opisywali atrapy, myślałem że się jakoś tak sztywno i nienaturalnie zachowują a tu jak z reala :) Po chwili egzystowania na dworze, wróciłem do swojego pokoju. Poszedłem do sypialni matki... co zobaczyłem? Nie tak jak ostatni jakieś małe ludziki, ale za to jak najbardziej realnie moja matkę i drugą 5letnią siostrę. Po tym jakoś chyba przeniosłem się w inne miejsce, nie wiem czy straciłem wcześniej świadomość czy co ale teraz była jak by mniejsza częstotliwość, po chwili przebywania w tym, przebudziłem się nagle i znów wszystko zacząłem odczuwać jak bym przebudził się ze zwykłego snu jednak, pozostało to tajemnicze, straszne ale zarazem przyjemne uczucie z astrala. Rozmyślałem chwile po czym znów próbowałem wyjść, jednak tym razem bez skutecznie chodź byłem bardzo przebudzony, tak bardzo że przez całą noc nie spałem przez cały czas, co chwilę się przebudzałem, a nad ranem jeszcze zanim mnie budzik obudził to już w ogóle nie zasnąłem, być może uznałem że 1 raz jak na 1 noc mi wystarczy.
29.11.2007 - 18:45
|
Jestem bardzo zmęczony i obolały po ciężkim dniu pracy. Jest godz. 21.30 a mnie się oczy same zamykają, idę spać o 22.00. Chyba znów z nagraniem próbowałem oobe ale szybko zasnąłem. Budzę sie, nie wiem która godzina, teraz przepuszczam że była 2.00. Zasypiam ponownie gdyż nie chce próbować z oobe (muszę się wyspać).
Budzę się drugi raz, myślę że już pewnie rano i trzeba wstawać (sama myśl o tym mnie trochę obudziła), jednak patrzę na zegarek, ucieszony widzę że jest 3.20 i że jeszcze pół nocy wypoczynku. Teraz jednak pomyślałem że skoro tak się budzę to moja podświadomość bardziej niż sama świadomość chce abym spróbował oobe.
Nie wstaję z łóżka gdyż nie mam ochoty, otwieram tylko szeroko oczy, chwilę dla przebudzenia patrzę na światło lamki nocnej i piję sok miętowy który sobie wcześniej nalałem na wszelki wypadek gdybym jednak zdecydował się na oobe, nie lubię miętowego i jego smak mnie nieco otrzeźwia. Po kilku minutach kładę się na bok. Zamykam oczy i robię to co zawsze przy staraniu się o wyjście. Relaksuję, przyglądam się czerni przed oczami itp.
No i tak jak już to miałem 2 razy wcześniej jednej nocy, szybko zaczynają udzielać się objawy, wibracje, pisk w uszach który wszyscy opisywali (nie wiem czy nie powstał on przez podświadomość, gdyż zawsze jak czytam że ktoś wychodzi to opisuje że słyszy pisk dlatego mógł to być wymysł powstały przez głęboki stan relaksacji, ale podkreślam że był on bardzo wyraźny). No i jeszcze chwila patrzenia w ciemność, wyobrażanie sobie że wychodzę itd. a już po chwili naprawdę zaczynam wydostawać się z ciała. Przyglądam się pokojowi, nie był on taki jaki jest w rzeczywistości, jakieś inne mebelki, tam gdzie stoi komputer widzę chyba jakieś małe szafeczki czy coś, tak jak w ŚF widzę okno, drzwi do których podchodzę, otwieram, wszystko staram się poczuć, klamkę, podłogę po której chodzę no i właśnie w tej chwili przypomina mi się że przecież mogę latać i przechodzić przez zamknięte drzwi.
Więc do realizacji celu miałem wejść w podświadomość matki, do jej snu i powiedzieć coś konkretnego, np. jakieś ciąg liczb które jej później bym powtórzył w realnym świecie, to by pewnie ją przekonało do tego aby uwierzyła.
A wiec, skończyłem na tym że wychodzę z pokoju, teraz idę do sypialni mamy, tym razem przechodząc przez drzwi, widzę jej łóżko, są przykryte trzy osoby, (matka oraz 2 moje małe siostrzyczki) widzę jednak tylko włosy, nachodzi mnie mniej więcej taka myśl - "a jeśli to niemożliwe, jeśli tam nie będzie mojej mamy i nic jej nie udowodnię." No nic, stoję przed łóżkiem i odkrywam kordłe, widzę nie to co miałem zamiar zobaczyć ale... jakieś 3 małe ludziki, cholera wie co to było. Przykrywam i odkrywam jeszcze raz... dalej to samo. Po tym już nie pamiętam co dalej się działo, może straciłem resztki świadomości i po prostu zasnąłem znów bez powrotu do ciała. Z powodu że powtarzają mi się te dziwne "wyjścia", nazwałem to sztucznym OOBE. Dlaczego?
Przekonania do prawdziwego OOBE: Zawszę gdy jestem w tym stanie, gdy pojawiają się objawy, gdy już wyszedłem i egzystuję poza ciałem jestem święcie PRZEKONANY, że to co się dzieje jest naprawdę i naprawdę wyszedłem poza ciało. Może próbując wyjść po tylko 2-3minutach lekkiego przebudzania, aby od razu nie zasnąć łatwiej jest wyjść z ciała. Bardzo zachęcam początkujących do własnego tego spróbowania, może wam też chociaż taki interesujący stan uda się uzyskać.
Przekonania do zwykłego świadomego snu: Po przebudzeniu się odczuwam to wszystko jak by było zwykłym snem oraz nie czuje się po wyjściu w ogóle jakoś lepiej, wolniej, ani szczęśliwiej, bardziej jak by podczas snu ale jednak z wrażeniem świadomości i realizmu. Oraz nie pamiętam żadnego z powrotów do ciała. Dziwne nie...? Sam nie wiem czy to świadomy sen czy może jednak OOBE, nie potrafię tego ocenić, dlatego nazywam ten stan "sztucznym oobe".
Na koniec dodam, że jak po 1.5 tygodnia ćwiczeń mam takie objawy oraz zjawiska jakie mam (opisywane we wcześniejszych wpisach) to i tak już jest bardzo dużo i ciekawie. Przepuszczam, że może prawdziwe OOBE uda mi się osiągnąć prędzej niż większości osobom, może nawet po 1, 2 miesiącach.
28.11.2007 - 19:17
|
00.30 - kładę się do łóżka. Byłem tak rozbudzony że nawet po 30min leżenia oczy mi się same otwierały. Ciekawe czy można wyjść z ciała z otwartymi oczami jak jest ciemno w pokoju... Doświadczenie? Uważam, że było najlepsze jak do tej pory.
Czytałem kurs mailowy. Przyznam się, nie przyłożyłem się do niego aż tak perfekcyjnie ;p , jednak się relaksować w dużym stopniu już potrafię (trochę medytuję już parę tygodni) oraz uważam że moja wyobraźnia i tak już została mocno nastawiona. Jednym z zadań mniej więcej polegało na tym, aby wyobrazić sobie że jestem właśnie teraz w tamtym miejscu jakie było na zdjęciu. Ja przeglądałem gazetę TV i przenosiłem się do różnych scen z filmów, starałem sobie wyobrazić to jak najbardziej, dotykiem, odczuciem itd.
OK, teraz do sedna. Po położeniu się do łóżka i zamknięciu oczu było świetnie, słuchałem nagrania Noblea, odrazu powiem jak długo udało mi się nie zasnąć, jakieś 45min. Miałem dobrą wyobraźnie, czerń wyglądała nieco inaczej a białe kropeczki oraz plamy szalały, a nawet czasem widziałem to co sobie wyobraziłem dość wyraźnie, tak jak bym był w pół śnie czy może nawet lekko śnił, czerń wydawała się taka wypukła, jak bym patrzył ze środka czarnego balonu, ale przypominam, cały czas byłem BARDZO przebudzony i cały czas świadomy. Ciało fizyczne, miałem już paraliż senny co poznałem po wibracjach oraz po tym że ciężko mi było się ruszyć, zresztą i tak nie miałem zamiaru tego robić, tylko raz jak po 30min zacząłem odczuwać coraz bardziej ucisk mp3, które się opierało o mój bok, wcześniej go prawie w ogóle nie czułem. Byłem odprężony i zrelaksowany, nic mi nie przeszkadzało, prócz myśl i ruch klatki piersiowej spowodowany oddychaniem, to mnie tylko trochę drażniło. Ogólnie byłem bardzo nastawiony do wyjścia, myślami cały czas byłem po tej drugiej stronie. Mało myślałem o świecie fizycznym.
No i tak medytując oraz starając się o wyjście w pewnym momencie WYDAWAŁO mi się że wychodzę, w tedy poczułem lęk, chociaż wiedziałem że mnie tam przecież nie może spotkać nic złego, a już w ogóle na pewno nie myślę że spotkam jakąś zjawę czy inne negatywne rzeczy, a jednak, poczułem lęk, przed czym? Myślę że przed nieznanym, przed czymś z czym jeszcze w pełnej świadomości nigdy nie miałem odczynienia.
Mój oddech wraz z ruchem klatki piersiowej stały się 4 razy szybsze, nie mogłem tego opanować, ale jednak się starałem, pokochać ten lęk, oraz mówiłem sobie że to coś pięknego i przyjemnego i że nie mam się czego obawiać i że przecież tylko na to czekam, CHCĘ WYJŚĆ. Potrafiłem oddech uspokoić. Dalej musiałem pamiętać o tym aby mieć zamknięte oczy bo byłem tak pobudzony że nadal mi się same otwierały.
Jednak najciekawsze to było to że w okołu mojego pola widzenia, tego b"alona" na którego bok patrzę od środka, nagle zabłysną biały okrąg światła! Było wyraźne. To było coś nowego dla mnie, już myślałem że naprawdę niedużo mi brakuje do wyjścia a nawet zacząłem się zastanawiać czy to nie był jakiś tunel przez który niektórzy się przeciskają przy wyjściu. To tyle z tej nocy. Myślałem jeszcze że może by mi się udało przy 4+1 jednak o 6.00 pobudka na ciężki dzień i musiałem się wyspać.
22.11.2007 - 18:13
|
Metoda 4+1. Poszedłem spać ok. 23.00, budzik na 3.00. Po ok. 1-2godz, przebudziłem się sam, przypomniało mi się o OOBE, bez żadnego przebudzania, wstawania z łózka czy coś, obróciłem się wygodnie na bok i zacząłem robić to co trzeba. No i co najbardziej zadziwiające, niemal w błyskawicznym tempie zacząłem odczuwać wibracje a zaraz po tym pamiętam że wizualizowałem wychodzenie z ciała, podciąganie na linie, obracanie w około własnej osi no i dosłownie po chwili zacząłem wychodzić z ciała. Wszystko to zmieściło się w zaledwie 1min, a może nawet kilkunastu sekundach! Wstałem po lewej stronie łóżka, przeszedłem na prawą i podniosłem z ziemi jakąś kartkę z napisami, zacząłem czytać w celu dostrojenia się, zwiększenia fazy czy coś, przynajmniej tak mi się wydawało że tak to się robi, napisy zaczęły się wyostrzać i robić wyraźne. Po tym nie pamiętam w ogóle co się później stało, kompletnie nic.
Przebudziłem się drugi raz i mi się to całe wychodzenie przypomniało, czułem się jak by to wszystko co było to sen, nie czułem się w tedy jakoś wyjątkowy, wolny, bez problemów czy coś takiego jak opisują inni ze swoich wyjść, ale bardziej jak by przez coś przytłoczony, ten co mi się tak wydawał mały pokój i takie nie zbyt szczęśliwe uczucie, no i gdzie powrót do ciała, ale przecież pamiętam też że w tedy byłem świadomy i wydawało mi się że też pobudzony, przynajmniej przy samym staraniu się o wyjście. Zacząłem myśleć nad tym czy po prostu w trakcie starania się o wyjście nie zasnąłem i nie przeszedłem tylko w jakiś świadomy sen bo też nie chciał bym aby to było OOBE jeśli czuje się w nim tak jak czułem.
OK, więc dalej, wstaję z łóżka i idę przestawić budzik już na 6.00 bo nie chciałem się budzić 3 raz, bo czeka mnie pracowity dzień i nie chciałem być zaspany. Idę do łóżka, kładę się i myślę sobie "no nie ma bata, teraz będę cały czas świadomy i pobudzony, tak żebym nie musiał znowu myśleć nad tym czy to był tylko sen", więc robie to co mam robić, relaksuję, zaczynam wizualizować wyjście itd. Znowu wszystko dzieje się w błyskawicznym tempie tak jak poprzednio, znów widzę jak wychodzę z ciała, unoszę się, a co dalej to już nic nie pamiętam, jakiś powrót czy coś, nic... Więc gdy się rano obudziłem znów miałem myśli czy to nie sen, ale drugi raz pod rząd i wiem że myślałem w tedy że jestem świadomy i pobudzony choćby samą myślą że przecież wychodzę z ciała, ale po przebudzeniu zawsze miałem co do tego mieszane uczucia i do teraz nie wiem co to naprawdę było, no i zastanawiam się wciąż nad tym, że jeśli to było naprawdę to jak to możliwe że tak szybko osiągałem OOBE, oraz dlaczego nie czułem się jakoś specjalnie wolny i w ogóle przyjemnie, a jeśli to był sen to musiałem podczas starania się o wyjście zapadać za każdym razem w świadomy i to jeszcze tak jakoś bez przerywania myśli i to akurat na temat wychodzenia z ciała... Trochę dziwne, chyba przyznacie. Poza tymi wydarzeniami, nie pamiętam już prawie w ogóle o czym śniłem.
Tak dla przypomnienia, OOBE ćwiczę dopiero parę dni, jednak wcześniej 3-4 tygodnie medytację i stan rozluźnienia, skupienia i alfa osiągam bez większych problemów.
20.11.2007 - 14:43
|
Witam
Medytacja, relaks: Na początku chciałbym napisać coś o sobie i swoich doświadczeniach z pracą swojego umysłu. Jakieś 3 tygodnie zajmuję się medytacją metodą Silvy, myślę o kursie lecz aktualnie jest to niemożliwe dlatego też jak na razie praktykuję to sam w domu, lecz były również ze 2-3 razy poza domem - wchodzenie w stan alfa, mówienie sobie sugestii, dążenie do swoich celów czyli osiągania sukcesów. Aktualnie potrafię relaksować się oraz wchodzić w fazę niższych częstotliwości (alfa) bez większych problemów, jednak nie jest to nawet mała część tego czego można się nauczyć na kursie.
OOBE: O OOBE dowiedziałem się zaraz po jakimś czasie czytaniu o medytacji, jednak tak do końca nie wiedziałem na czym to naprawdę polega, dopiero 3 dni temu znalazłem się na stronie Noble (www.oobe.go.pl) , znajdujące się tam teksty związane z tą praktyką jakiej jest poświęcone te forum bardzo mnie zainteresowały, obejrzałem i odsłuchałem wiele na tej stronie, a następnie zacząłem w sieci szukać większej ilości informacji, trafiłem na kilka blogów, oraz m.in. te forum, przeczytałem też co sądzi o tym Wikipedia.
Praktyka: Pierwsza próba (czas trwania ok. 45min) Więc teraz do rzeczy. Byłem podekscytowany tym co miałem zaraz zrobić. Moja pierwsza próba (nie znałem jeszcze metody 4+1, która i tak mi jak na razie dużo nie pomogła ale o tym później) z OOBE wyglądała tak że ściągnąłem "obe nagranie" ze strony Nobla, wgrałem na mp3 i położyłem się do łóżka, była ok. godz. 23.00. Zacząłem słuchać tego co mówi, szybko osiągnąłem wyznaczone cele jakie miałem na ten czas, zrelaksowanie itd. tak jak mówił, wyobrażałem sobie wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, pobyt w pokoju, przyglądanie się mojemu bałaganowi [:)], różnych przedmiotów itp. Czułem wibracje, ze zbyt mojego małego doświadczenia jeszcze nie wiem czy były silne ale na słabe na pewno nie wyglądały, przy tym starałem sobie wyobrażać różne czynności, bujania jak na hamaku, obracanie się własnego ciała, unoszenie mojej prawej czy lewej nogi, a również tego że już wychodzę z ciała, mówiłem sobie cały czas że "wyjdę, uda mi się", objawy jakie miałem wskazywały by na to że wszystko było jak należy jednak żadnego wyjścia niestety nie doświadczyłem. Dlaczego? I tutaj prosiłbym o jakąś rade lub informacje od was, doświadczonych osób, dlaczego mi się nie udało, czy tylko dlatego że to mój pierwszy raz chodź praktykuję medytację? W wywiadzie z Noble który jest dostępny na jego stronie mówi, że zanim osiągną wyjście poza ciało wcześniej przez 8lat dzień w dzień próbował, jednak tylko przed snem co jest o wiele trudniejsze niż metoda 4+1 której jak mówi jeszcze nie znał, a tego co pisze w internecie można dzięki niej bardzo łatwo osiągnąć oobe.
Druga próba (czas trwania ok. 30min, 15min). Gdy dowiedziałem się co to jest dokładnie ta metoda 4+1 wypróbowałem ją. Poszedłem spać o 23.00, nastawiłem budzik na 3.00, gdy się obudziłem to jakieś 50min posiedziałem przy kompie, poszedłem się przemyć w zimnej wodzie oraz nawet wystawiłem głowę przez otwarte okno na zimny wiatr dla lepszego przebudzenia. Gdy w końcu położyłem się do łóżka to przez cały czas byłem bardzo przebudzony. W wywiadzie z Noble mówi on że jemu osobiście lepiej się wychodzi bez włączonej muzyki czy jakich kol wiek innych nagrań, po prostu w ciszy, pomyślałem że może mi również będzie łatwiej dlatego jego nagranie odłożyłem na bok i starałem się wyjść z ciszy. Wiadomo, rozluźniałem się, usypiałem moje ciało, świadomość myślami pobudzałem, mówiłem to co planuję mówić sobie cały czas "uda się, wyjdę" oraz wyobrażałem sobie że wychodzę. Wibracje miałem o wiele słabsze niż za pierwszym razem. Przysnąłem, nie wiem na jak długo, może na 1godz., obudziłem się i przypomniało mi się że gdzieś czytałem że to nawet lepiej dla uzyskania oobe, zacząłem robić to co za każdym razem, nie pamiętam dokładnie jakie w tedy miałem wibracje, ale imponujących raczej nie było. ZNÓW NIGDZIE NIE WYSZEDŁEM! :/
Teraz mam dwa pytania na które nie znam odpowiedzi, a bardzo bym chciał je uzyskać, więc proszę i jeśli możesz to odpisz chociażby na jedno z nich.
1. Ile Ty miałeś prób zanim udało ci się wyjść oraz czy wcześniej coś praktykowałeś, Silve czy coś podobnego? 2. Czym tak naprawdę różni się praktykowanie oobe zaraz przed pierwszym zaśnięciem od metody 4+1, dlaczego tą drugą można o wiele łatwiej uzyskać pożądany efekt?
Serdecznie Pozdrawiam!
| |
Powered By IP.Blog
© 2026 IPS, Inc.
|