Nie pamiętam tego teraz tak dokładnie ale postaram się szczegółowo opisać.
Więc tak. Od ostatniego wpisu czyli ok 10dni nie miałem nic szczególnego. Lekkie rozluźnienia, minimalne wibracje... aż do dzisiaj!
Po 3 dniach wypoczynku kładę się w niedziele do łóżka bardzo wcześnie o 20.00 z zamiarem wyjścia. Żadnych tam mikstur ocucających czy planowania 4+1. Po prostu kładę się i włączam nagranie Noblea, relaksowałem się i słuchałem go chyba ze 3 razy czyli ok. 1.5godz. Sugestie oraz rozluźnienia sam sobie mówiłem, po 2razie już zacząłem tylko słuchać muzykę z nagrania. Byłem tak zrelaksowany że nic nie było mnie wstanie wyciągnąć! Po domu jeszcze ludzie biegali, hałasowali mi zaraz przed pokojem a ja nic, całkowicie odłączony, nawet ktoś do pokoju wszedł i też bym mógł być dalej w transie gdybym świadomie po chwili z niego nie wyszedł. W końcu przy 4 odsłuchiwaniu wyłączyłem mp3, byłem tak pobudzony że z nim bym chyba w ogóle nie przysnął, a nie widząc żadnych efektów prócz mocnego paraliżu postanowiłem trochę przysnąć.
[ Jakie było w tedy moje nastawienie? Trochę lepsze niż wcześniejsze 10dni w których nic się nie działo. Kładłem się i po prostu słuchałem nagrania chyba bardziej w celu relaksującym ciało i z myślą "może się uda, a może nie", bez wielkiego podniecenia itd.
W tedy jednak przed położeniem się miałem większy zamiar wyjść z ciała. Dzień miałem nieco nerwowy i stresujący więc miałem chęć trochę od tego świata realnego odsapnąć. ]
Ok więc gdy przy 4 odsłuchiwaniu odłożyłem mp3 to bez niego jeszcze próbowałem się relaksować jednak w końcu po jakimś czasie przysnąłem, gdy się obudziłem to chyba było ok 00.00godz. Włączyłem nagranie i znów nie wiem jak długo słuchałem go, cały czas byłem bardzo pobudzony i tak łatwo nie było mi zasnąć, w końcu chyba (bo sam nie wiem) przysnąłem ale zaraz się obudziłem, świadomy i pobudzony. W głowie słyszałem głośną muzykę.
No i teraz to na co tak długo czekałem :)
Moje ciało było bardzo lekkie, uniosłem i niczym po haku przejechałem na prawą stronę łóżka i zawisłem nad ziemią.
Było to coś podobnego do tych wcześniejszych opisywanych prze zemnie wyjść jednak teraz było jak by o wiele bardziej dostrojone, z tego co pamiętam pokój nie był dokładnie taki jak w realu, podszedłem do jakiegoś kartona na którym coś bardzo wyraźnie pisało i bym to przeczytał gdyby mi się chciało, jednak to olałem i stanąłem przed oknem :) Po co? Wiadomo :) Przede mną okno, spuszczona żaluzja i grzejnik. Mały podniecający stresik przed skokiem, jeszcze sobie ulubiony koc "wyczarowałem" żeby mi za zimno na dworze nie było no i... SKOK! Uczucie jakie poczułem to ciepły grzejnik pod sobą przy skoku i moc latania, wyciągnąłem do przodu rękę z pod tego koca niczym supermen z pod swojej peleryny :P (akurat tak to wyglądało xD )
Lecę pięknie i lecę, ląduję na ulicy, uczucie było o wiele lepsze niż wcześniejsze "sztuczne oobe", bardziej przyjemne, była późna noc, wydawało się że 1.00godz, jednak księżyc bardzo mocno świecił. Poczułem ciekawy klimat. Idąc tak po ulicy spotkałem moją 10letnią siostrę która wracała do domo... o 1.00 w nocy, a ja się jej pytam czy jej nie jest zimno!! :D Zachowywała się jak najbardziej naturalnie, nie tak jak to sobie wyobrażałem czytając innych dzienniki, gdy opisywali atrapy, myślałem że się jakoś tak sztywno i nienaturalnie zachowują a tu jak z reala :)
Po chwili egzystowania na dworze, wróciłem do swojego pokoju. Poszedłem do sypialni matki... co zobaczyłem? Nie tak jak ostatni jakieś małe ludziki, ale za to jak najbardziej realnie moja matkę i drugą 5letnią siostrę.
Po tym jakoś chyba przeniosłem się w inne miejsce, nie wiem czy straciłem wcześniej świadomość czy co ale teraz była jak by mniejsza częstotliwość, po chwili przebywania w tym, przebudziłem się nagle i znów wszystko zacząłem odczuwać jak bym przebudził się ze zwykłego snu jednak, pozostało to tajemnicze, straszne ale zarazem przyjemne uczucie z astrala.
Rozmyślałem chwile po czym znów próbowałem wyjść, jednak tym razem bez skutecznie chodź byłem bardzo przebudzony, tak bardzo że przez całą noc nie spałem przez cały czas, co chwilę się przebudzałem, a nad ranem jeszcze zanim mnie budzik obudził to już w ogóle nie zasnąłem, być może uznałem że 1 raz jak na 1 noc mi wystarczy.