00.30 - kładę się do łóżka. Byłem tak rozbudzony że nawet po 30min leżenia oczy mi się same otwierały. Ciekawe czy można wyjść z ciała z otwartymi oczami jak jest ciemno w pokoju...
Doświadczenie? Uważam, że było najlepsze jak do tej pory.
Czytałem kurs mailowy. Przyznam się, nie przyłożyłem się do niego aż tak perfekcyjnie ;p , jednak się relaksować w dużym stopniu już potrafię (trochę medytuję już parę tygodni) oraz uważam że moja wyobraźnia i tak już została mocno nastawiona. Jednym z zadań mniej więcej polegało na tym, aby wyobrazić sobie że jestem właśnie teraz w tamtym miejscu jakie było na zdjęciu. Ja przeglądałem gazetę TV i przenosiłem się do różnych scen z filmów, starałem sobie wyobrazić to jak najbardziej, dotykiem, odczuciem itd.
OK, teraz do sedna. Po położeniu się do łóżka i zamknięciu oczu było świetnie, słuchałem nagrania Noblea, odrazu powiem jak długo udało mi się nie zasnąć, jakieś 45min.
Miałem dobrą wyobraźnie, czerń wyglądała nieco inaczej a białe kropeczki oraz plamy szalały, a nawet czasem widziałem to co sobie wyobraziłem dość wyraźnie, tak jak bym był w pół śnie czy może nawet lekko śnił, czerń wydawała się taka wypukła, jak bym patrzył ze środka czarnego balonu, ale przypominam, cały czas byłem BARDZO przebudzony i cały czas świadomy.
Ciało fizyczne, miałem już paraliż senny co poznałem po wibracjach oraz po tym że ciężko mi było się ruszyć, zresztą i tak nie miałem zamiaru tego robić, tylko raz jak po 30min zacząłem odczuwać coraz bardziej ucisk mp3, które się opierało o mój bok, wcześniej go prawie w ogóle nie czułem.
Byłem odprężony i zrelaksowany, nic mi nie przeszkadzało, prócz myśl i ruch klatki piersiowej spowodowany oddychaniem, to mnie tylko trochę drażniło.
Ogólnie byłem bardzo nastawiony do wyjścia, myślami cały czas byłem po tej drugiej stronie. Mało myślałem o świecie fizycznym.
No i tak medytując oraz starając się o wyjście w pewnym momencie WYDAWAŁO mi się że wychodzę, w tedy poczułem lęk, chociaż wiedziałem że mnie tam przecież nie może spotkać nic złego, a już w ogóle na pewno nie myślę że spotkam jakąś zjawę czy inne negatywne rzeczy, a jednak, poczułem lęk, przed czym? Myślę że przed nieznanym, przed czymś z czym jeszcze w pełnej świadomości nigdy nie miałem odczynienia.
Mój oddech wraz z ruchem klatki piersiowej stały się 4 razy szybsze, nie mogłem tego opanować, ale jednak się starałem, pokochać ten lęk, oraz mówiłem sobie że to coś pięknego i przyjemnego i że nie mam się czego obawiać i że przecież tylko na to czekam, CHCĘ WYJŚĆ.
Potrafiłem oddech uspokoić. Dalej musiałem pamiętać o tym aby mieć zamknięte oczy bo byłem tak pobudzony że nadal mi się same otwierały.
Jednak najciekawsze to było to że w okołu mojego pola widzenia, tego b"alona" na którego bok patrzę od środka, nagle zabłysną biały okrąg światła! Było wyraźne. To było coś nowego dla mnie, już myślałem że naprawdę niedużo mi brakuje do wyjścia a nawet zacząłem się zastanawiać czy to nie był jakiś tunel przez który niektórzy się przeciskają przy wyjściu.
To tyle z tej nocy. Myślałem jeszcze że może by mi się udało przy 4+1 jednak o 6.00 pobudka na ciężki dzień i musiałem się wyspać.