FreeShooter's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V   1 2 3 > » 
entry 05.06.2011 - 04:32
Położyłem się z myślą o oobe. Zapadłem w sen. Hehe pamiętam jego początek! pojawiłęm się nagle w parku, na ławce siedział kolega, zagadał, chciał wciągnąc w temat, spoglądam na drzewa: nie mają liści. Roześmiałem się: nie ma liści ty chu*u! hahaha i już wiedziałem, że śnię. Wybudziłem się, leżę w łóżku, drgawki, dostrojenie słabe, faza kiedy chcę oderwać się od ciała, a pogę tylko na kilka metrów i zaraz mnie cofa. (należy wtedy wrócić i dostroić wibracje), nie chciałem jeszcze tego robić, podlatuje do kolegi, z wielkim trudem (nadal w fazie półdostrojenia) chciałem spróbować wyciągnąć go ze snu, widziałem dokładnie jak leży, zawołąłęm, wstał powiedział, żebym go zostawił bo śpi. Powiedziałę jeszcze, że mam go nie wybudzać, bo w fazie wibracji znowu dusi (patrz zapis poprzedni). Cofnęło mnie, pomyślałem o karcie która leżała na stole, nie poleciałem jej sprawdzić, chciałem się dostroić, ale jak tylko o niej pomyślałem pojawiła się przede mną liczba 9 ( faktycznie jest to 8, czyli błąd). Leżę, wibracje, uspokajam, coraz silniejsze i silniejsze, nadaje rytm, czuję, że jestem blisko dobrych fal, nagle na krawędzi łóżka widzę dłoń, zaraz obok mojej, wiedziałęm, że to nie moja dłoń, zbiło mnie to z tropu, dostrajam się bardziej, jestem! zaje**ście, chce się odrywać, ale widzę 3 postacie przed moim łóżkiem, jedna oparta o moję łóżko z jedną ręką dokłądnie w tym miejscu, w którym widziałęm dłoń. Powiedziała: dawaj!, nie zwróciłem uwagi na dwie pozostałe postacie, ale środkowa z nich była w białej koszulce z czerwonymi rękawami, towarzystwo te, cholera nie wiem czemu ale nie wydawało się być miłe! dlaczego tak to odczułem? nie wiem, może dlatego, że jedyne słowo jakie wypowiedziała ta jedna postać było pełne wściekłości, nie mam pojęcia. Mam tylko wrażenie, że coś tam na mnie czeka i nie ma dobrych zamiarów. Trudno, pisze to i zaraz postaram się o wibrację, jeśli tym razem. A meritum opowiastki, co zrobiłem w tamtaj sytuacji? a no spierdoliłem! za wszelką cenę starałem się ruszyć ręką, paraliż ciała był przeogromny, trzy razy musiałem roszać ręką, by wibracje puściły. A i jeszcze jedna ciekawostka, jak już się obudziłem, usiadłem na łóżku, pokój zmieniał barwę na fioletowo, żółto, wszystko widziałem w kropeczki. Za szybą falowało całe podwórko, wpatrywałem się w to wszystko jakieś 5 minut zdumiony tym co się dzieje. Wstałem poszedłem co łazienki, wróciłem i połoźyłem się w innej pozycji. W takiej też się obudziłem, by teraz wszystko spisać. Będę spokojniejszy wiedząc, że to zapisałem, pora ruszać, zobaczmy jaka siła na mnie tam poluje, tym razem mam już dość spiepszania

entry 01.06.2011 - 15:35
Data: 01.06.2011

Przybliżony czas: 1.00 - 2.00

Przebudzenie z zamkniętymi oczyma, automatyczna faza

(post napisałem w pytaniach początkujących, kopiuj i wklej do blogu, bo nie chce mi się pisać od nowa)
Kiedy byłem juz w fazie wibracji, parłem do przodu, lecz nie mogłem wyjść, więc starałem się uspokoić wibracje, ustalić odpowiedni dla nich rytm. Udało się, wtedy poczułem dwie dłonie na gardle. Wyraźne odczucie, nie mogło to być nic innego, najnormalniejsze w świecie "ludzkie?" dłonie. Nie było by w tym nic ciekawego gdyby nie to, że wyraźnie ściskały mi gardło, jakby chciały udusić. Parłem do przodu, ale im mocniej parłem, tym mocniej mnie dusiły. Otworzyłem oczy, zły. Czułem ból szyi, jakby rzeczywiście ktoś mnie dusił. Spróbowałem ponownie, ten sam efekt. Za trzecim razem, kiedy wchodziłem w stan wibracji, powiedziałem głośno (ale niewerbalnie) co to ku*** ma być. Jeśli starasz się mi pomóc, to nie ułatwiasz mi tego! przestań bo to nieprzyjemne. Wszedłem gładko w rytm wibracji. Znowu poczułem uścick. Tym razem była to tylko jedna dłoń. Pomyślałem, że faktycznie ktoś stara się mi pomóc. Ledwo skończyłem te wywody, dłoń zacisnęła się bardzo mocno, myślałem, że zaraz rozpłaszczy mi szyję, nie zraziłem się na tyle by przerwać, ponownie parłem do przodu pytając, kim jesteś, dłoń zaczełą przesuwać sie to w lewo to w prawo, zaciskając się jeszcze bardziej, jakby chciała "udusić dokładnie". Strasznie nieprzyjemne uczucie. Nie mogłem zrobić nic. Zły no i troche przerażony tą sytuacją położyłem się spać. Teraz pytanie, proszę o odpowiedzi doświadczonych osób, o co w tym chodzi? Sytuacja nie sprawiała wrażenia pomocnej, ani przeszkadzającej, nasuwało się jedno: udusić! zrobić coś złego. Od razu zaznaczam, że dzisiaj kolejne wyjście:p, ale przed tym chciałbym się dowiedzieć trochę o tym zdarzeniu.

entry 24.03.2011 - 07:38
Dzisiaj upewniłem sie co do nowej "techniki?". Hm nie wiem, czy można nazwać to tochniką. Przed snem czytam sobie kilka-kilkanaście kartek książki naszego Darka, następnie najzwyczajniej w świecie kładę się spać. Budzę się po jakimś czasie w ciele niefizycznym. Dzisiaj oto spotkałem takie przygody. Gdy leżałem w miejscu ciała fizycznego z uczuciem wolności, samoistnie zniosło mnie jakby chciało wywalić mnie z pokoju. Powiedziałem stanowczo NIE (no i małe przekleństwo na k ;]) i zatrzymałem się. Nagle poczyłem, że ktoś chwyta mnie za dłoń. Ucieszyłem się, że może to być pierwsze spotkanie z niefizycznem przyjacielem. Żadnych jednak komunikatów, żadnych słów, nic. Uścisk zelżał i ustał. Zostałem znowu sam. Trudno, trzeba wydostać się z pokoju. Zauważyłem, że kiedy prostowałem silnie nogi, prędkość lotu znacznie wzrastała, nie mogłem jednak wydostać się z pokoju. Przypominało to zaciętą płytę. Wylatywałem jakiś kawałek, po czym znajdowałem się w tym samym miejscu co przed chcilą. I tak kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy. Przypomniałem sobie barierę z gumo-ciasta. Nic takiego mi to nie przypominało, ale warto było spróbować. Zaczełem zdejmować z siebie "cos" bo gumo-ciasto to nie było. Jednak coś chwytałem i czułem to. Po jakimś czasie uwolniłem się z pokoju. Szybkie kilkakrotne zaspokojenie poopędu :D:D:D no i chciałem wracać. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że nie mogę migiem od tak poprostu wrócić. zawsze jak tylko o tym pomyślałem, zarazy byłem w CF. Tym razem trwało to nieco dłużej, w dodatku zaliczyłem dwa fałszywe przebudzenia (może za mocno chciałem się wybudzić). A i tak drogą zakończenia- przygoda trwała jakieś 15-20 minut. Byłem w 3 lub 4 miejscach (przed chwilą wstałem i zaraz gonię na zajęcia, więc nie mam czasu na przypominanie sobie wszystkiego). W każdym razie jedno z miejsc stworzyłem sam, świadomie. Pierwszy taki wybryk:) no cóż, pozostaje brnąc w to głębiej i głębiej. Nocka jak najbardziej udana

entry 21.03.2011 - 17:41
Ostatnio mam mało czasu na oobe, dużo się dzieje, stąd dłuższa przerwa. Dzisiaj miałem kilka pięknych Ldków, połgodzinnych! Jak dla mnie to długo udało mi się utrzymać ten stan. Zwykle bywały to kilku-kilkunasto minutówki. Tym bardziej, że był to spontan, ocknięcie się we śnie. Nie zapamiętałem ich szczegółowo, bo szybko musiałem się rano zwlec z łoża i poginać na zajęcia. Ale dobre i to. W dodatku robie coś co nie pozwala mi na oobe. Rozwijać tego nie będe. Moja sprawa. Dzisiaj mały przełom. Super, znowu kroczek do przodu. Oby tylko lepiej, bo muszę przyznać, że nie potrafie już zyć bez oobe. Zawsze jak tylko uda mi się zapukać do drzwi astrala, czuje się następnego ranka jak nowo narodzony. Masa energii, świeżość. Fajne uczucie. Dzisiaj przed spaniem pobajeruje czakry ;] czekam z niecierpliwością na kolejne przgody, o ile czas na to pozwoli. Pozrdo dla wytrwałych!!

entry 22.02.2011 - 11:23
Spałem sobie miło, gdy nagle wywalilo mnie do ciała astralnego nad łóżko. Pierwsze co przyszło mi na myśl to sprawdzenie stopnia dostrojenia do rzeczywistości. Zaglądam przez okno. Widzę blok, duży, czerwony, rzeczka niedaleko. Blok rzeczywiście tam jest ale nie aż tak wielki i nowoczesny, tym bardziej nie czerwony xD a rzeczki nie ma, jest jakieś 50m dalej od tego miejsca. Czyli dostrojenie słabizna. Chce sprawdzić jeszcze resztę domu. Podlatuję do pokoju ojca. Łapię za klamkę i cofka. Zapadłem w sen. Śniło mi się, że leżę w łóżku - wtf? xD, wstaje, podchodzę do brata i każe mu napisać na kartce co chce, a ja powiem mu co napisał. Kładę się do łóżka, wychodzę z ciała (z ciała we śnie xD, głupie, ale też ciekawe doświadczenie), podlatuję do kartki, czytam (brat mnie nie widzi), wracam - do ciała sennego? (teraz już widzi) ŚMIESZNE, mówię co napisał, wszystko się zgadza. Jeszcze kilka takich testów, brat nie może uwierzyć. W pewnym momencie zorientowałem się nawet, że już nie jestem w domu ale gdzieś na otwartej przestrzeni i tam robimy testy. Znowu zapadłem w zwykły sen. Gdy się całkowicie obudziłem, byłem wściekły. Chciałem wyjść z ciała, a nie śnić, że wychodzę! To drugi taki sen w ciągu trzech dni, poprzedniego nie zapisywałem, bo to w końcu głupi sen. Nic nie wnosi do sprawy, a tylko smaka robi. Mój stopień zirytowania stale rośnie.

I takie wnioski: w tym ŚNIE brak odczuć towarzyszących wychodzeniu z ciała, brak odczuć towarzyszących ciału astralnemu, spokojne poruszanie się (w astralu zawsze mam problem z zatrzymaniem się we właściwym miejscu, jak wolno bym się nie poruszał, zawsze), szybko zmieniające się otoczenie, brak logicznego myślenia - tzw. ślepota senna (widzisz totalną bzdurę, ale nie orientujesz się, że to sen)

Już wole, żeby codziennie mnie coś "nawiedzało" jak w poprzednim i chyba drugim wpisie (o ile dobrze pamiętam), niż pieprzony sen o wyjściu..

*Jutro wracam do akademca. A to jest równoznaczne z ponowieniem techniki 4+1. Ostatnio o wiele mniej sypiam (9 godzin max, zawsze potrafiłem spokojnie 12 przesypiać) więc na nowo trzeba będzie przerabiać technikę. No coż, nie ma lekko

4 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz