|
|
Dzisiaj upewniłem sie co do nowej "techniki?". Hm nie wiem, czy można nazwać to tochniką. Przed snem czytam sobie kilka-kilkanaście kartek książki naszego Darka, następnie najzwyczajniej w świecie kładę się spać. Budzę się po jakimś czasie w ciele niefizycznym. Dzisiaj oto spotkałem takie przygody. Gdy leżałem w miejscu ciała fizycznego z uczuciem wolności, samoistnie zniosło mnie jakby chciało wywalić mnie z pokoju. Powiedziałem stanowczo NIE (no i małe przekleństwo na k ;]) i zatrzymałem się. Nagle poczyłem, że ktoś chwyta mnie za dłoń. Ucieszyłem się, że może to być pierwsze spotkanie z niefizycznem przyjacielem. Żadnych jednak komunikatów, żadnych słów, nic. Uścisk zelżał i ustał. Zostałem znowu sam. Trudno, trzeba wydostać się z pokoju. Zauważyłem, że kiedy prostowałem silnie nogi, prędkość lotu znacznie wzrastała, nie mogłem jednak wydostać się z pokoju. Przypominało to zaciętą płytę. Wylatywałem jakiś kawałek, po czym znajdowałem się w tym samym miejscu co przed chcilą. I tak kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy. Przypomniałem sobie barierę z gumo-ciasta. Nic takiego mi to nie przypominało, ale warto było spróbować. Zaczełem zdejmować z siebie "cos" bo gumo-ciasto to nie było. Jednak coś chwytałem i czułem to. Po jakimś czasie uwolniłem się z pokoju. Szybkie kilkakrotne zaspokojenie poopędu :D:D:D no i chciałem wracać. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że nie mogę migiem od tak poprostu wrócić. zawsze jak tylko o tym pomyślałem, zarazy byłem w CF. Tym razem trwało to nieco dłużej, w dodatku zaliczyłem dwa fałszywe przebudzenia (może za mocno chciałem się wybudzić). A i tak drogą zakończenia- przygoda trwała jakieś 15-20 minut. Byłem w 3 lub 4 miejscach (przed chwilą wstałem i zaraz gonię na zajęcia, więc nie mam czasu na przypominanie sobie wszystkiego). W każdym razie jedno z miejsc stworzyłem sam, świadomie. Pierwszy taki wybryk:) no cóż, pozostaje brnąc w to głębiej i głębiej. Nocka jak najbardziej udana
|
|