|
|
Ostatnio miałem dość fajne oobe. W sumie krótkie, lecz nie narzekam. Położyłem się, dość zmęczony i przysypiam... w pewnej chwili czuje jak już jestem tuż przed zaśnięciem i zaczyna mi się śnić podróż do szkoły, idę z moimi dwoma kumplami do szkoły i jako że wiem że śnię, krzyczę na całego: "To sen, to wszystko kukły", w tym momencie zacząłem biec przed siebie i wyskoczyłem by wzbić się jak ptak. W tym momencie podrzuciło mnie na łóżku, odzyskałem do połowy czucie ciała, lecz moja świadomość została nadal w pół-śnie... leciałem z prędkością światła dobrą chwile w pewnym momencie wbiłem się w wieżowiec, wylądowałem na piętrze, gdzie ściany i podłoga jest czarna, tak czarna jak smoła. Jedynie sufit i okna były białe, nieskazitelnie białe. Po pomieszczeniu chodziły także czarne sylwetki, ale były neutralnie do mnie nastawione. Miałem wrażenie że wbiłem się im w sam środek dnia i ich pracy. Po chwili takiego leżenia sobie na tej czarnej podłodze obudziłem się, gdyż mi się znudziło tkwienie w tanie gdzie czuję tylko pół ciała a mój umysł śni ciągle. Potem zasnąłem i śniłem normalnie. :)
Dzień temu śniło mi się, że budzę się w środku nocy, w dziwnym łóżku, w dziwnej sypialni, zupełnie nie podobnej do mojej i szturcha mnie siostra. Mówi: Przemek, mam OOBE. Po kilku chwilach myślenia nad tym co ona powiedziała, gdyż dziwiłem się czemu jestem nie w swoim łóżku przystanąłem do tego co mi umysł pokazywał, wiec uspokoiłem siostrę i kazałem jej iść spać, po chwili gdy zamknąłem oczy spadłem z łóżka(tego wyśnionego). i czułem jak moje ciało rozkłada się na dwie instancje, zn na dwa ciała w różnych pozycjach, czułem jak moje ciało się wygina i rozciąga. Myślałem że wychodzę i już czułem napływ energii, pulsacje czakr gdy to wszystko minęło i się obudziłem. Sen był bardzo realistyczny i być może miałem w nim świadomość, gdyż nie co dzień śni mi się, że budzę się w nieswoim łóżku i spadam z niego. ..dziwne, chyba było ld ... któż to wie
Krótko i zwięźle... wracam, wyłaże, by siebie poznać głebiej... Straciłem kawałek siebie latając za materializmem... bywa.. teraz musze to nadrobić.. już sie szykuje wojna! Wojna o świadomość... A tej nocy zdażyło się... Nic wielkiego.. próbowałem przeniść swoją świadomość poza moje fizyczne ciało.. wizaulizując sobie moje drugie ciało siedzące na fotelu obok.... byłem blisko.. ale jednak nie dotrwałem do końca.. zauważyłem że te działąnia rozbudzają mnie bardzo.. więc ani alphy nie osiągłem... A tej nocy odkręcamy sie w drugą strone :) Pobudka o 5 rano.. i próbujemy sobie po fazie REM wyjsć.. moje pierwsze oobe tak sie zdażyło. .wieć i tym razem wierze że sie uda... Życzcie powodzonenia... BLESS!!!!!
Hm.. dnia tamtego dużo myślałem o tym co sie zdażyło... postanowiłem na zawsze zapomniec o tej akcji, o czym kolwiek związanym ze złą stroną. Dla świętego spokoju zwizualizowałem sobie jakąs otoczke wokól mojej rodziny.... a źdródłem budulcowym było moje serce - miłość.. nei mineło pare minut a sam czułem sie barzo osamotniony do tego stopnia że byłem gotów iśc i sie zabić.. taka nocna depresja. Śniły mi się 2 katastrofy, wisielec, dokładnie do Hiszpan, który powiesił sie w ciuhci wioząc metalowe skrzynie i katastrofa dwóch helikopterów, nad mojadzielnicą.. kóre zdeżyły sie czołowo. Noc byłą nie przespana w całości, dużo oobiłem, i defakto miałem 5 półoobe, o ile jeszcze takich sformułowań moge użyć.. czułem drugie ciało ale świadomość była w C1. Dostałem także olśnienia..i zmieniłęm radykalnie swoją metode na oobe.... dużo sie pozmieniało, mimo dużego zmęczenia rozpocząłem prowadzić dziennik i spisuje w nim wszystki myśli...
Heh...wczoraj wq nocy rozmawiałem z Daywalkerem.. o tej akcji z klanem Venchur... chętnie chciałęm sie przyłączyć... i przed próbą powiedziałem sobie: Dzis w nocy na wojne idę.... Ok 2, lub po 2 w nocy... moją iosstre coś opętało.. darła sie niebogłosy(roczne dziecko) wywijał sie po łóżeczku, nie mogła sie uspokoić... Kiedy jej wrzask mnie obudził czułęm kogoś obecnośc.. hehe, gupie to ale myślałem że jakiś wamp łazi mi po mieszkaniu..... gdy podszedłem do łóżeczka, odtknąłem siostre za ręke, przeze mnie przeszło coś dzinweego.. wielki przeogromny lęk, nie wiem jak to określić, coś złego...ze strachu wrzasłem i sparaliżowany padłęm jak kłoda na podłoge, Dosłownie nie mogełem sie ruszać przez pare sekund, upadając omal nie przewróciłęm łóżeczka na siebie. Postanowiłem przegonić to coś.. w końcu postanowiłem wizaulizować tarcze energii.. mała sie uspokoiła... JAK MAM SOBIE TO TŁUMACZYĆ ????????????? Pomóżcie... : /
// Dnia 19 Września w godzinach od 7:04am do 8:01am czasu uniweralnego(GMT) badałem dziwne zjawisko jakim są doświadczenia poza ciałem... Godzina 7:04 To godziny o której zwykle wstaje do szkoły, dziś odpuściłem sobie to. Przewiało mnie i baaaardzo mnie bolały stawy oraz kosci. Leżałem czuwając aż wszyscy opuszczą sypialnie i nikt mi nie bedzie przeszkadzać.. bym spokojnie mógł jeszcze troche pospać.... Po chwili oczekiwać rozluźniłem się, połozyłem na boku i zamknąłem oczy... jako iż byłem lekko wyczerpany czułem jakiąs nie wygode..rozluźniłęm sie jeszcze bardziej.. przed moimi oczyma ukazały się hipnagogi, chociaz trudno to nazwać hipnagogamii.. to był róg mojego sufitu magnoloiowe śiany i zaokrąglony biały róg. Podkreślam. iż by to zobaczyć musiałbym odwrócić swoją głowe o ponad 90 stopni. Bardzo mnie zaintrygowało to zjawisko do tego stopnia iż otworzyłem oczy by sprawdzić czy napewno leże w pozycji początkowej. I tak też było. Cały czas leżałem na swoim miejscu. Zamknąłem swoje oczy.. i znów to samo ty mrazem pomyślałem o oobe, że może sie udać.. wprowadząłme sie w stan półsnu.. po prostu lekko przysypiając.. nagle straciłem poczucie granic swego ciała.. dużo analizaowałem... wiec cały czas myślałem czy to jest prawdziwy stan... Wibracji nie dostałem.. zdziwiło mnie to, pomyślałem o pisku ze jak sie wychodzi to jest pisk.. byłem gotów wyczekiwać tego lecz skupiłem sie na tym co widże.. na tym rogu.. ten obraz był na tyle zywy, że reszte mojego umysłu wypełniam magnoliowy kolor. Jakby.. straciłem ochote na oobe ^^ Ale zgłebiałem stan dalej.. po prostu czekałem i oglądałem.. nagle usłysząłewm "beep" cichy błysk w uszach.. po nim nastąpił cihutki szum.. cihutki pisk. zniknął i zostało po nich tylko uczucie towarzyszące przy zmianie ciśnienia ( zatkane uszy).Kwesta paraliżu.. nie bedzie przeze mnie omówiona.. możliwe iż byłtakowy.. lecz ja nie zauważyłem.. moja uwaga byłą w pełni zwrócona na to co widzę Nagle spostrzegłem że mogę sie swobodnie poruszać. jakbym był nieokreśloną masą która nijak oddziaływuje na przedmioty fizyczne. Wiec próbowałem sie odwrócić.. Dostrojenie miałem bardzo słabe.. obraz zlewał mi się.. wszystko było pod wielkką mgła. nie rozróżniałem łóżka od ścian i podłogi... ale czułęm że w łóżeczku dziecięcym jest moja siostra.... Ten stan zdziwił mnei do tego stopnia.. że postanowiłęm sprawdzić.. czy ja naprawde jestem w swym łóżku(nie widziałem ciała.. z powodu braku widoczności)Otworzyłem oczy fizyczne.. patrtzę.. ja naprawde leże na swoim miejscu.. nie ruszyło mnie to.. zamknąłem oczy i wróciłem spowrotem do tego stanu.. praktycznie nie musiałem nic robić.. sie stało, jak za pstryknięciem. Lecz w momencie jak otworzyłęm oczy.. zaoserwowałem że moja siostra nie jest w moim pokoju oO, więc był to wytwór mojej podświaodmości... Kiedy wróciłęm do tego stanu wypłynąłem dalej(pisze wypłynałem, gdyż ja kończyn nie miałem, byłem jakąś "chmurą","masą bez kształtną". Przemieściłęm sie do miejsca gdzie kontrast między ścianami a podłogą jest większy.. by dostrzec więcej... (Za chwile ktoś powie: Co ty qrwa, zapomniałęś o dostrajaniu?? - Heh, nie w głowie mi to było... byłem baaardzo sceptyczny do tego zjawiska wiec raczej raczkowałem w astralu..) Stałem w korytarzu.. a raczej nad schodami.. patrzyłem w dół.. tam ktoś stał, wystawała ręka.. możłiwe że to był wujek. Chwile sie przyglądałem, nie słuchałem ich rozmów więc nie wiem o czym gadali.... po chwili naszłą mnie myśl. .ze mnei nakryją.. że sobei chodze rano... po domu w slipkach !!! Więc pomyślałem jakby sie tu schować.. pomyślałem że pod sufitem bezie dobrze... Te myśli jakossobie przychodziły.. a ja analizowałem.. i wybrałęm że skoro jestem "poza ciałem" to moge to zrobić.. Zauważyłem wtedy moje nogi.. obraz wyostrzył się.. ręce i ciało... Chwilke pooglądałem nogi i chwycięłm sie za framuge.. że niby wyjde po drzwiahc pod sufit.. ku memu zdumieniu sam podpłynąłem.. To wszystko nie był odal mnie ani zdumiewające ani jakieś niewiarygodne.. traktowałem to jako normalny odruch, To normalne przeciez że podpływasz jak balonik pod sufit : ) I chwile tak poczekałem.. wisząc.. nie czułem żadnych ograniczeń grawitacyjnych czy takie duperele.. Ale przypomniałem sobie wtedy.. że zapomnaiełm o dostrajaniu!!! xD No tak... bobek_balinek sklerotyk... Więc zacząłem pocierać ścianę.. dotykać ją.. pocierałem ściane bo to był szybki odruch.. że musze to szybciutko zrobić.. szybko nawet nie myślałem po co tak robie.. co sie stanie jesli przestanę.. Wraz z pocieraniem czułem.... BÓL, niewiem czyfizyczny czy nie. w każdym bądź razie nie było przyjemne. Czułem sie wtedy w dwóch miejscach w korystazu i w sypialni na łóżku leżąc.. czułęm że mnie wraca.. wale nie przestawałem pocierać... Nie wróciło mnie, nie obudziłem się.. Pomyślałem sobie, że jak boli to nie ma sensu dalej pocierać.. przestałem.. i otworzyłem oczy.. by skończyć zabawe.. Tak sie działo.. Hm... Ci którzy mnie znają wiedzą że praktycznie jestem naiwny w sprawe oobe.. wierze w każde słówko o tym.. A poza ciałem jestem cholerny sceptyk :) Co chwila wracałem do ciała i otwierałem oczy.. bo nie mogłem uwierzyć że to oobe.... tak samo z rogiem sufitu.. sprawdzłąme czy nie mam jakiś schiz... Nie sądze także by był to sen.. skoro robiłem wszystkie ruchy dobrowolnie... i otwierałem oczy świadom swoich czynów.... w astralu byłem lekko przytłumiony.. poruszałem sie w jakiś bliżej nie określony sposób.. dosłownie jak chmura... No i widzicie.. stary bobek_Balinek w końcu wylazł.... Zbytnio sie nie ciesze.. I czuje sie lekko zawiedziony, że nie czyłem tej cudownej miłości i wolnosci... ale co mi tam.. bede miał jeszcze nie raz poczuc to. ^^ Ważne że już wiem. jak to wygląda. : ) Pozdrawiam serdecznie wszystkich i może moje doświadczenia które opisałem jakośzainspirują młodych kadetów i w wylezie więcej osób : )
Pare dni temu zdażył mi sie dramacik w domu... moja roczna siostra dostała gorączki, dwa zęby naraz jej rosły.. na dodatek obtarła sobie gardełko zabaweczką... bardzo cierpiała... do tego stopnia że mi łzy leciały gdy słyszałem jej płacz.... byłą bardzo rozpalona o gardło czerwone że aż strach... w chwili kiedy byłą już prawie padnięta.. z bólu i współczucia postanowiłem spróbować wyssać z niej tą chorobe.... Byłem w osobnym pokoju, ona leżała i lekko zasypiała.. co jakiś czas krzyczała. Wyciągłem ręce skupiłem sie na jej osobie.. i zwizualizowałem sobie iż wyciągam brudną energie/chorobe z niej.. na myśl przyszły mi obrazy jej w cierpieniu... czułem że coś płynie między mną a nią... pogłebiałem ten proces.. trwało to ok 15 minut, pod koniec.. zwizualizowałem sobie jej obraz w stanie szczęścia, radośći.. po prostu wyobraziłem sobie ją szczęśliwą.. w moemencie wyciągania choroby takze wyobrażałem sobie jak ta choroba zanika.. jak jej gardełko robi sie różowiutkie, uśmiech wita na jej twarzy.... I zasnęła... spała dłuższą chwile po czym obudziła sie z uśiechem na twarzy.. widać było wyraźną poprawe. Miała juz ten błysk w oczach :) NA drugi dzień nie było sladu po chorobie.. A ja w nocy czułem sie bardzo niedobrze.. nie wiedziałem w jaki sposób pozbyć sie tej energii.. tego zła xD Cóż.. dzis już mi jest lepiej... energia jakośspalona została a siostra w pełni szczęścia uczy sie chodzić xD Happy END
Dość długo myślałem na temat oobe, czasami dochodziłem od wniosku iżto nie tędy ma droga ma iść.. ostanim czasem duużo rozmawiałem z zaawansowanymi podróżnikami. I nagle złapałem ten haczyk.. ten pociąg do oobe. I znów zacząłem intensywnie trenować... intensywnie.. dłuugo wyczekiwałem.. odśiwerzyłem wiedze i nabyłem nową... przeanalizowałem całe moje dotychczasowe próby i wykreowałem nową metode. Wielu nebich bardzo chce wyjść ... do tego stopnia chcą że wywołują to wszystko na siłe... nie tędy droga moi drodzy... nic na siłe nie wyjdzie. To tak jak pieczecie babeczki na szybko.... potem nie są smaczne.. bo są twarde, skamieniałe, nie możecie dojrzeć ich wnętrza.. To przychodzi z czasem, trzeba nie lada cierpliwości... a kto cierpliwie wyczeka nagrody ten zazna piękna. xD Hehe.. no i dzisiejszej nocy.. przed snem sobei poćwiczyłem.. wpadłem w trans.. huśtawke stosowałem.. wspaniałe uczucie.. ale jakoś sobie odpuściłem po godzinie.. zawsze jest budzik włąćzony na 4:30, nawet jak nie mam ochoty ćwiczyć.. wiec obudziłem sie otej 4:30.. pierwsze co.. myśl: Mam czas... ta myśl zawsze wzbudza we mnie rezygnacje..zawsze sie pojawia w nocy.. ale tym razem jakoś było to inaczej. inaczej ona manifestowała.... Przysnąłem w błogiej świadomości.. drzymałem i nagle obbudziły mnie wibracje... tak nagle.. że aż sie wystraszyłem tego zjawiska.. usłyszałem wielki pisk w uszach... zacząłem sie bać.. myślałem że strach już pokonałem.. przeciez nic nowego stać sie nie może.. i jednak. teoretyczne pokonanie strachu nic nie daje xD Pisk był jakby ktoś spawał a jendocześnie słyszałem dźwiek pola magnetycznego.. pulsujący rezonans czy coś takiego.... to było głośne.. ale oswoiłem sie z tym.. żaden strach, lęki czy nawet lekki ruch odruchowy tych wibracji nie zmącił.. one były trwały.. i chciałem na siłe je poszerzyć.. na siłe. niestety to mnie zgubiło.. i tak przez kolejne 2 godziny.. stało sie to łącznie z 5 razy.. 5 razy wibracje i 5 razy pisk.. czemu ja wtedy byłem taki przytłumiony? Czemu niezdobyłem sie na choć troche logicznego myślenia i nie zkapowałem że na siłe nie moge? heh. dziwna jest fizjologia snu. Poczyniłem postęp.. wraz z tym zjawiskiem czułem zalewającą mnie energie... czakry sie ywpełniły nią.. i czuje sie rzeźko. Tak więc.. nie na siłe i czekać.. cieprliwie czekać.. * * - Wiem, że keidyś mówiłem że czekać to tylko na kostuche.. ale to defakto już kostucha xD
Ostanimi czasy, ostanimi próbami zauważam ciągle ten sam schemat: Podczas gdy dostaję paraliżu, wibracji i zaczynam miecproces odklejania się.. coś, lub ktoś blokuje mnie.. czuje więlką więż między ciałem fizycznym a ciałem astralnym. Coś, co nie pozwala głowie mej oddzielić się. Druga niepokojąca sprawa to podczas paraliżu.. i w moomencie kiedy sie odklejam widze, a nawet czuje te same "rzeczy"(nie wiem jak to nazwać) Czuje chaos, kupe śmieci, coś co mimo moich prób nie może zniknąć. To przybiera obraz snu, a raczej koszmaru z dzieciństwa. Te same kolory, ten sam chaotyczny układ lini. LEcz pojawia się nowy motyw.. czysta, neiskazitelnie czysta.. noga ludzka. Nie wiem co to ma znaczyć. Wiem tylko tyle, ze to mi nie pozwala wyjść. Postanowiłem całkowicie przemyśleć sobie cały proces moich prób. i zbudować na nowo , nowy, czystszy, bez chaosu "sposób na oobe". Hm.. poza tym, ten chaos zmotywował mnie do głębszych przemyśleń na temat mojej egzystencji w świecie fizycznym. Od dziś,a nawet od przedwczoraj rozpoczynam całkowity remanent w życiu. Mam zamiar wyzbyć się wielu przekonań, które robią ze mnie nie zbyt dobrego człowieka. I mam zmiar staćsie lekkim egoistą. xD Ale.. pomocy innym zawsze będzie nadmiar. Tak jak zawsze. "Otwarty Całą Dobe". Jak monopolowy. xD Pozdrawiam. Swiadomych nocy.
Hm.... tej nocy dostałem kunostanu... pozstanowiłem jeszcze mocniej, do upadku ćwiczyć, choćbym rano wstał jak zabity.... Mimo, iż otywacji nie było i nie ma do dziś... po prosru astral nie zadziwia mnie juz.. Niekręci latanie, sex astralny ani spotykanie zmarłych... Ale próbowałem... PAraliż przyszeł nieco później. po 20 minutach i chwile potem lekkie wibracje.. zacząłem sie zapadać.. dosłownie.. LECZ!!! moja podświaodmośc ruszyła mną.. ciałem, tak jakby sie bała.. mimo iż ja, jako świadomosć nie boje sie tego... Heh... jedynym sposobem na wmówienie podświadomosci jest ciągle powstarzanie: ISTNIEJE I BEDE ISTNIAŁ, NIE MOGE UMRZEC, BOM BOGA DZIECKIEM I NA JEGO WYGLAD STWORZONY. Heh.. usiłowałem jeszcze mocniej sie zapadać.. jakoś sie udawało.. lecz bombardowały mnie myśli.. co ja zrobie potem, i myśli z zewnątrz.. wspomnienia.. moaj była dziewczyna, piękne chwile i złe chwile.... Mózg wysłał również impuls po całym ciele by rozluźnić mięsnie.. taki mały wstrząs... mmm to było cudne.. mimo iż trwało 2 godziny.. i za nast 2 budzik sie włączył na 4+1 .. wtedy sobie odpuściłem i budzika tylko wyłączyłem... nie wiem... nie mogłem sie rozbudzić.. takjakbym automatem szedł do łóżka.. mimo iż co noc przestawiam budzik w inne miejsce.. I tak sie cieszę.. bo to było piękne rpzeżycie.. zacząłem promieniować energią.. tak jak kiedyś, na początku.. mmm cudne uczucie.. lecz paraliż nie był dostateczni duży i czułem ciało fizyczne.. tylko tors i głowę.. :/ Jakies porady ?
Heh... jak osiagam wibracje ? To dośc kontrowersyjne, ale stosuje relaksacje... zapominam o wszystkim w koło.. skupiam sie na czeni pod oczyma... za chwilę.. wizualizuje sobie, że "pływam" w jakiejś materii podobnej do wody, która faluje.. Wy mozecie wyobrazić osbei może.. wizualizuje w pełni, dotyk, zapach, kolor, i to ciepło.. te ruchy... mi to działa kiedy wizualizuje sobie, że jestem jakby kłodą.. nie ruszam się.. sam sie unoszę na wodzie.. i w pewnym momencie te fale wyginają mną.. połykają mnie.. Znaczy się.. faluje me ciało łącznie z falami materii... hm.. co do oczu.. to zapominam o nich, nie myśle o ich ruchach, czasami zdarza sie że sie otworzą, wtedy .. myśle o tym jak sie zamkną.. co sie dzieje gdy je zamykam mięśniami i pwooli same sie zamykają.. hm.. to mój sposób na wibracje.. miłe, ciepłe prądy powiązane z morskim klimatem :) Jak na kimś zadziała to fajnie :) Aha.. ta wizualizacja musi być dość silna.. i naprawde prosze sie w nią wczuć.. XD
mmm.... w nocy, próbowałem, przed póście mspać.. skupiłem się.. Paraliż wywołałem wizualizacją.. przyszeł szybko.. potem, gdy oczy skierowałem niżej.. tak jakby miały sie zapaść w tył poczułem gwałtowne wibracje.. Gałki oczne mnie bolały.. wiec skierowałem oczy do góry.. wibracje ustały.. i tak kilka razy... w końcu jakoś sie utrwaliły.. lecz zielonego pojęcia nie miałem jak je w końcu pogłębić... cóż.. odpuściłem sobie wibracje.. zgłębiłem paraliż i w pewnym momencie poczułem drugie ciało.. było w bezruchu.. Ręce miałem uniesione ku górze, w sposób tak, jakby ktoś mnie podnosił za nie... I już chciałem wypchać siebie, już czułem ciąg.. lecz.. świadomość wracała.. SF sie pokazał.. oczy otwarły samoczynnie.. nawet nie dygotały.. i przez te oczy.. mam świadomosć.. nei mogę przysnąć.. nie wiem czemu.. próbowałem wszystkiego..heh, po co mówie wszystkiego.. skoro nie wiem czy to wszystko istnieje.. cóż, pozozstaje czekać na kolejnanoc...
Hm.. tej nocy coś fajnego było :) Rozmawiałem z koleżanką, ona wie o oobe i postanowiłem, że spróbuje, dla nej, by jej pokazać wolnośc od ciała... No więc próbowałem.. Pierwszy problem: Wibracji dostawałem dopiero, kiedy oczy przekręcałem w dól.. wtedy wibracje nadchodziły.. lecz szybciutko znikały.. I wreszcie sie odlączyłem.. parłem na hama... i sie odłączałem lecz... Głowa nadal był związana.. nie wyszłą i wyjśc nie mogła... przeć juz sił nie miałem.. cudne uczucie.. Chciałem. .stracić świadomsoć SF lecz juz nie wiem jak to zrobić... pomóżcie mi drodzy koledzy....PRóbowałem wizualizować sobei, że odłanczam sobei powoli każdy zmysł.. nic nie skutkowało.. nadal oczy były powodem... mimo iż w pewnych momentach tą świadomsoć traciłem.. to czy.. automatycznie, wbrew mojej woli sie otwierały... był moment, kiedy oczy me zaczeły .. dygotać.. to było największe co osiągłem.. hm... dajcie mi motywacji.. bo ostatnio szlak mnie trafia... już nawet nie mam po co do Astrala sie pchać.. a Strażnicy mnie wpuścili, nie było żadnych wstrząsów.. :) A na 4+1 nie zdziałałem nic.. zasnąłem :/ I nie pamiętam znów, kiedy budzik wyłączałem... Spity umysł !? Ale ja jestem abstynentem. :) HELP ME PEOPLE!
Dziś w nocy... próbowałem, chciałem tym razem spokojnie wyjśc.. nareszcie.. bez żadnych niedomówień... spokojnie położyłem się, zrelaksowałem, moją ulubioną metodą, potem przyglądałem sie hipnagogom, próbując patrzeć w ich dal... czułęm jak powoli ogarnia mnie paraliż.. starałem sie nim sterować.. nagle weszła do pokoju mama i powiedziała, żebym zmienił sypialnie.... z niewyjaśnionego powodu.. trudno... W następnej sypialni nie próbowałem, choć czułem iż wtaczam sie w trans... Zasnąłem, odpuściłem sobie to.. chciałem, troche sie zdenerwowałem, więc już nie widziałem sensu w oobe. O godzinie 4:24 obudziłęm się.. usłyszałem swoją siostre.. mówiącaą. iż nie spała całąnoc... ja na to odparłem.. -to co?.. jej reakcja troche mnie zdziwiła.. nie odpowiedziała nic.. spała. Za chwilę.. obróciłem się.. położyłem na brzuchu.. sama myśl napłynęła, że skoro już 4 to pasowałoby spróbować... powoli staczałem się.... czułem iż wpadam w trans.. lekko zasypiająć.. nagle.. niespodziewanie napływ myśli miałem: o focusach.. o tym podzieleniu świata astralnego.. nie wiem czy to już był stan alpha.. ale czułem, że wykładam, jakaś osoba mnie słuchała i mówiłem jej(w myśłach) o focusach, nie wiem skąd te myśli, mówiłem, iż jest wiele focusów, i jeden, pierwszy stworzył Bóg, drugi stworzył Człowiek, uczeń Jezusa(nie wiem dlaczego taka kolejnośc) i trzeci stworzył Jezus.... w tym momencie coś dziwnego sie stało.. jakbym odzyskał świadomosć.. tak jakbym śnił.... W ułamku sekundy czułem.. jakby coś wielkim tempem zbliżało sie w mojąstronę.. wewnętrznie... Słyszałem wielki, ogłuszający ryk.. coraz to głośniejszy.. To trwało ułamek sekundy.. keidy to coś wpadło we mnie.. ja .. niczym potraktowany Defibrylatorem... obudziłem się i reakcją podskoczyłem gdzies na wysokośc 10 cm na łóżko... z krzykiem.. tak, jakby mnie podrzuciło.. wielkim ciosem... PIekielnie sie wystraszyłem.. Nie wiem co to.. jak to i gdzie to... potem pamieam, że przez reszte nocy.. moja namłodsza siostrzyczka wyła.. płakała, nie można było jej uspokoić.... zasnąłem... nie wiem jak ale zasnąłem... Dziś rano... poprosiłem mamę, byśy poszli zrobić badania kontrolne mózgu i reszty ciała... bo coś nie tak jest... czuje to. Jak ktoś ma jakies sugestie co do tego.. co to mogło być.. to pomóżcie.... to mnei nurtuje...
Qrcze, tak dobrze mi szly próby... juz coraz wiecej osiagalem.. Lecz praca wzywa.. musze pracowac, co wykancza mnie doszczetnie, pracuje czasem i 12 godzin, wiec nie mam sil na myslenie o oobe. przez ostanie 5 dni nic, tylko: praca - sen, praca - sen.. Coz, trudno sie mowi, ale przynajmniej dobra placa :D Za pare dni uspokoji sie sytuacja, wiec bede regularnie cwiczyl... Ale bez motywacji to nie wykonalne. A jej nie mam. :/ Teraz, po zakmnieciu oczu widze tylko rolke i sciane do pomalowania.. ew. szpachelkte i tapete do sciagniecia. :) Schiza. |
Moje Albumy
|