tydzień temu, szef budowy pokazywał mi świeżo zamontowany balkon. Pociągnęło mi wzrokiem po 3 umocowaniach , jakoś mało, uuuu powinny być 4,- pomyślałem, na taki ciężar. Bum, dziwnie nienaturalnie wymuszone spojrzenie na gruba rurę..
Po przyjeździe do domu, kolejny tydzień, poprawiałem serie obrazów z ludźmi, szczególnie koncentrując się na dłoniach. Spora złość mnie ogarniała, gdy je poprawiałem. W paru obrazach wydłużyłem nienaturalnie wskazującego palucha , nie dostrzegając przy malowaniu zlych proporcji. Po czasie dostrzegałem deformacje palca, akceptując ten błąd. Niby nic, ale okazało się, ze właśnie tego dnia, przy balkonie, mój szef obciął sobie pila wskazującego palucha.
Niby odciąłem się od oobe, by sprawniej pracować w fizyku, ale i tak mnie podstępnie fazuje, wkręca się samo bokami.
niech żyją cialka
Starej forumowicze zmarł na dniach tata, parę osób z forum miało z nim w pierwszy dzień akcje, ciężko było nawet, bo się nie przygotował wcześniej i nie łapał gdzie się znalazł, Dzień potem się załagodziło.Teraz jest ok, ten tatka mówi nawet, ze teraz on będzie ludziom pomagał.
Tatka był za życia ostry i dostarczył nam niezłych weryfikacji:)
Gdy mój tata zmarł to wpakował się w nocy do swojego wyrka w którym ja sobie smacznie leżałem. I lup po plerach, ha, ja na niego, co się pchasz, przecież nie żyjesz idź chłopie do nieba, albo gdzieś tam. .....
On wtedy gały i oberwałem , ze nie powiedziałem mu niczego o oobe za życia:)
W kostnicy razem z kolesiem demonstrował mi dowcipy o grabarzach.
Dobre były, bo z pełną wizualizacja. plus masa efektów artystycznych:)
Rodzinka biedna płakała a ja się nie odważyłem powiedzieć, przestańcie wreszcie beczeć, bo tatka właśnie z grabarzy....!!!
Ech, nie ma to jak umrzeć z jajem.