oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Aneks B
Narodziny Exploration 27

Cały materiał zawarty w tej książce został zgromadzony i "doświadczony" w trakcie programu Exploration 27 zorganizowanego przez Instytut Monroe. Jedna z nauczycielek, Franceen, opowiedziała historię narodzin X27, jak go nazywają kursanci. Zafascynowało mnie to, że dano mi sposobność spojrzenia za scenę, na początki tego pięknego i niezwykłego programu. Dziękuję ci, Franceen, za to, że tak wspaniale zgodziłaś się na to, abym powtórzył tu twoją historię.

Opowieść Franceen King

Program Exploration 27 (X27) został po raz pierwszy przeprowadzony w Instytucie Monroe (TMI) w czerwcu 1995 roku, zaledwie trzy miesiące po dość nagłej śmierci Roberta Monroe. W grudniu 1994 Bob zgodził się dalej nad nim pracować. Początkowo planował samodzielnie zaprojektować i sam program, i taśmy. W chwili jego śmierci jednakże, nie istniał jeszcze żaden program, ani żadne taśmy, pomimo faktu, że już ogłoszono jego istnienie i już zgłaszali się ochotnicy zainteresowani uczestnictwem w nim w lipcu i sierpniu. Miałam swój udział w zachęcaniu Boba do opracowania programu, więc część obowiązków spadła na mnie.

Cały proces tworzenia tego programu był niezwykle fascynujący, pełen przedziwnych zbiegów okoliczności i chwil prawdziwych inspiracji w każdym stadium. Moja praca nad nim zaczęła się we wrześniu 1994 w sposób nader osobisty - poprzez moją domową medytację. Choć wiele czasu spędzam w odmiennych stanach świadomości, to jednak zazwyczaj nie "siedzę i medytuję", a z wielu powodów postanowiłam zacząć to robić codziennie i w sposób bardziej zorganizowany. Pewnego wieczora, podczas medytacji, obserwowałam zmiany świadomości, jak zwykle zresztą. Zauważyłam, że przechodzę przez stany, które Bob Monroe nazywał Focusem 12, 15, 21 i tak dalej. Poczułam znaną mi już energię Focusa 27, a potem obserwowałam, jak stopniowo przechodzę z tej energii w inną, też w jakiś sposób mi znaną, która jednak zdecydowanie nie była energią Focusa 27. Zastanawiałam się czym też może być owa energia w kategoriach Boba. Uświadomiłam sobie obecność wielu inteligencji zachowujących się nieco inaczej niż zazwyczaj i nagle zdałam sobie sprawę, że jest to stan, który Bob opisywał w Dalekich podróżach jako Zgromadzenie. Odniosłam też wyraźne wrażenie, coś w rodzaju "ROTE", że to mogło być Focusem 34/35, nazwanym tak z powodu obecności dwóch, trochę się tylko od siebie różniących, a jednak tak bardzo odmiennych, energii składających się na ten stan, który sam był czymś w rodzaju pogranicza. Pomyślałam sobie, że to ciekawe i że powinnam o tym przypomnieć sobie później.

W październiku 1994 prowadziłam w TMI program Linia Życia. Pierwszego wieczoru Bob przybył, aby porozmawiać z uczestnikami programu i zapytał ich czy mają jakieś pytania. Pierwsze pytanie zadał ktoś siedzący z tyłu pokoju: "W którym stanie focusów znajduje się Zgromadzenie?". Pomyślałam sobie, że to niezwykłe pytanie - zwłaszcza w przypadku uczestników programu Linia Życia. W połowie lat 1980-tych, po publikacji Dalekich podróży, Bob często otrzymywał pytania dotyczące Zgromadzenia. Lecz w latach 1990-tych takie pytania były już rzadkie. Zazwyczaj odpowiedź Boba na większość pytań przez te wszystkie lata była cokolwiek wymijająca, ale po niej zawsze następowała zachęta, aby kursanci "poszli i sami sprawdzili". Tamten wieczór był zupełnie niezwykły, gdyż Bob odpowiedział natychmiast i to zupełnie bezpośrednio: "Zgromadzenie znajduje się w Focusie 34 i 35". I znów pomyślałam sobie, "Jezu, to ciekawe!" i postanowiłam zapamiętać sobie tę rozmowę.

W tym samym tygodniu, Bob, ja i jeszcze jeden trener gawędziliśmy sobie w "pokoju dla pracowników". Boba zawsze ciekawiło, jak uczestnicy kursu reagują na "misje ratunkowe" programu Linia Życia. Rozmawialiśmy o pewnych fascynujących doświadczeniach związanych z Focusem 27. Po prawie czterech latach prowadzenia programów Linia Życia oswoiliśmy się już z owymi misjami ratunkowymi i zaczęliśmy się bardziej interesować naturą samego Focusa 27. Boba fascynowała zwłaszcza łatwość, z jaką ludzie mogli tworzyć i manifestować się w tej energii - oraz trwałość tych ludzkich tworów. W którejś chwili powiedziałam, że myślałam, iż powinniśmy już chyba opracować program, który poprowadziłby jego uczestników do Zgromadzenia. Bob nic nie odpowiedział, ale chyba jednak usłyszał, co powiedziałam. To była po prostu taka sobie uwaga rzucona w przestrzeń, więc nie miałam mu za złe, że nie zareagował.

Mieszkam w Tampa na Florydzie, gdzie pracuję jako psychoterapeuta. Jestem też wyświęconym kapłanem. Miejscowy kościół, do którego należę, przez całą jesień organizował kurs "rozwoju psychicznego". Pewnego wieczoru, kilka tygodni po programie Linia Życia, potrzebny był instruktor, wolontariusz, który poprowadziłby ćwiczenia polegające na czytaniu psychiki. Postanowiłam, że się zgłoszę. Już podczas kursu podeszła do mnie jedna z jego uczestniczek i powiedziała, że ma dla mnie "wiadomość". Zaczęła mi ją przekazywać, ale zupełnie nie mogła sobie z tym poradzić. W końcu głos zabrał organizator kursu, który zaofiarował się przekazać ją w sposób bardziej przejrzysty. Chodziło o to, że owa uczestniczka powiedziała, że niedawno zaproponowałam Bobowi Monroe stworzenie nowego programu, lub kursu, w TMI, a on na to nie zareagował. Kobieta powiedziała, że ważne jest, abym zaproponowała mu to ponownie. Zasugerowała, że powinnam może wykonać kilka ilustracji dla wzmocnienia efektu. Podkreśliła kilkakrotnie, że dla mnie było to nadzwyczaj ważne i że powinnam powiedzieć mu, że "To ważne. Zrób to, i to zaraz".

Było to cokolwiek zagadkowe. Wtedy już od ośmiu lat prowadziłam programy w TMI, znałam więc Boba dość dobrze. I wiedziałam, że jednego nie lubi, mianowicie tego, żeby mu mówić, co ma robić. Zawsze bardzo ostrożnie cokolwiek mu proponowałam, pomimo tego, że od tak dawna z nim pracowałam. Nachodziły mnie też myśli typu: "Dlaczego niby ja? Chcesz, żebym powiedziała Bobowi: To ważne. Zrób to teraz'? Więc dlaczego sama mu tego nie powiesz?".

Jakiś czas zastanawiałam się, jak właściwie mam do całej tej sprawy podejść, i w końcu postanowiłam napisać nieoficjalną notatkę (i to taką, która bynajmniej nie wyglądałaby na jakąkolwiek propozycję), w której opisałam co się zdarzyło, zarysowałam pewne obrazy i wspomniałam o pewnych typach procesów, które zwłaszcza pojawiały się w moich przemyśleniach, oraz zasugerowałam, żeby Bob to przemyślał. A na końcu napisałam tak: "Uważam, że pisząc tę notatkę, wypełniłam ewentualne zobowiązania związane z przekazaniem tych informacji".

Podczas mojego następnego kursu, na początku grudnia 1994, dałam tę notkę Bobowi zaraz przy pierwszym spotkaniu. Minął dzień i nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Mijał tydzień, a ja zaczęłam się już zastanawiać, czy nie powinnam może zapytać go osobiście o moją notatkę. W końcu postanowiłam, że najlepiej zrobię, jeśli zapytam go, czy przynajmniej ją przeczytał. Ku mojemu niemałemu zdumieniu, Bob oświadczył, że zamierza stworzyć taki program. Więcej, był tym nawet dość podekscytowany. Powiedział mi, że tego wieczoru mogę ogłosić grupie, iż zajmiemy się opracowaniem programu, który zabierze kursantów do Zgromadzenia w Focusie 34/35. Co też zrobiłam.

Kilka tygodni później rozmawiałam przez telefon z doktor Darlene Miller, która zajmowała się wszelkimi programami organizowanymi przez TMI. Zapytałam, czy Bob wspomniał jej o nowym programie. Nic o nim nie słyszała, więc opowiedziałam jej o wszystkim i posłałam kopię mojej notatki. Na początku stycznia 1995 zadzwoniła do mnie z wiadomością, że Bob w końcu jej o nowym programie powiedział i poprosił, aby przeznaczyła dwa tygodnie w roku 1995 na ten właśnie program. Zapytała mnie, czy mogłabym w nim uczestniczyć. Zapisałam go w moim kalendarzu. Do uczestników programu Linia Życia wysłano ogłoszenia o nowym programie. Miał się nazywać Exploration 27. W ciągu tygodnia pierwsza lista uczestników została zamknięta. Z końcem drugiego tygodnia zamknęliśmy następną listę.

W TMI znalazłam się w styczniu 1995. Krótko przedyskutowaliśmy z Bobem cały program, a on powiedział, że zajmie się taśmami i tak dalej. W marcu znów byłam w TMI. Bob nie czuł się dobrze, a kiedy w piątek wyjeżdżałam, wiedziałam już, że Bob niedługo nas opuści. Kiedy przyjechałam do domu na Florydę, na sekretarce czekała już na mnie wiadomość od Dar. Oddzwoniłam do niej i usłyszałam: "No cóż, Franceen, Bob odmeldował się dziś rano (i w tym samym zdaniu), czy dasz radę dokończyć ten program?". Oczywiście, że się zgodziłam, choć przecież przez ostatnich kilka miesięcy nie myślałam o nim prawie wcale. Odejście Boba było, moim zdaniem, dość nagłe i bardzo świadome. To był zdumiewający tydzień, a opowiedzenie o nim zajęłoby mi co najmniej kilka stron.

Miałam prowadzić program w kwietniu, przyjechałam więc dzień wcześniej, aby spotkać się z Dar i Markiem Certo, dźwiękowcem w TMI. Jakiś tydzień przed naszym spotkaniem postanowiłam zrobić sobie notatki dotyczące nowego programu. Najpierw, na podstawie raportów obu uczestników i moich własnych doświadczeń w tą energią, spisałam nasze założenia o Focusie 27. (Kiedy w roku 1991 prowadziłam mój pierwszy program Linia Życia, miałam już za sobą doświadczenia jako "odzyskiwaczka" jeszcze z lat 1970-tych, byłam studentką w kościele spirytualistycznym.) Potem, bazując na rozmowach z Bobem i innymi, a także mojej własnej intuicji, nakreśliłam cel programu. W jednym punkcie, który podkreśliłam już w mojej pierwszej notatce do Boba - i co zawsze podpowiadała mi intuicja - zanotowałam, że trzeba koniecznie dojść do jądra Ziemi i nawiązać łączność z energiami

Ziemi przed przejściem do energii F34/35. Ta idea oraz wszystko, co z niej wyrosło, było dla programów TMI nowością. Ale za mną stanęła intuicja i zwyczajne, acz wiele mówiące zbiegi okoliczności. Na przykład, zastanawiałam się jaki symbol najlepiej odda przejście do jądra Ziemi, kiedy przypadkowo natknęłam się na artykuł w internetowym wydaniu New York Timesa mówiący o jądrze Ziemi. Autor artykułu twierdził, że wielu naukowców zaczyna uważać, że jądro Ziemi jest ogromnym, sześciobocznym kryształem z żelaza. Postanowiłam więc wykorzystać ten symbol. Intuicja mówiła mi też, że uczestnicy będą musieli działać raczej jako świadomość grupowa zanim przejdą do F34/35. Symbol kryształu dostarczył nam także mechanizmu niezbędnego do wytworzenia energii i świadomości grupy. Przed pierwszą sesją dla trenerów natknęłam się również na fragment książki Jose Arguelle'a (napisanej w roku 1989) dotyczący "ziemskiego nurkowania", co potwierdziło i ważność tego, co robimy, i prawdziwość twierdzenia, że jądro Ziemi jest wielkim kryształem.

Od samego początku było dla mnie również jasne to, że ten program był w jakiś sposób połączony z ROTE, którą Bob często wysyłał do grup biorących udział w programach Podróż przez Bramę pod koniec każdego ćwiczenia. ROTE można przedstawić jako błękitny trójkąt z czerwonym kręgiem w środku. Symbol ten jest również logo dla X27. Zbyt wiele jest tu szczegółów, żeby opisywać je w tej chwili. Czytelnik obdarzony intuicją może spróbować połączyć się z ROTE i samodzielnie zobaczyć czym jest. Spisawszy założenia i cele programu, szybko poradziłam sobie z ćwiczeniami z taśmą i innymi procedurami. Kiedy w kwietniu przedstawiłam te pomysły Dar i Markowi, oboje natychmiast je zrozumieli, a pod koniec dnia wszystkich nas troje wprost roznosiła jedna energia. Dar napisała i nagrała ćwiczenia z taśmą. Mark opracował dźwięki potrzebne na taśmach. Wszystko szło zdumiewająco łatwo, co już samo w sobie było niezwykłe. Nie obyło się jednak bez normalnych w tych sytuacjach kontrowersji, ponownego sprawdzania, a czasami nawet otwartego konfliktu.

Warsztaty obejmują badanie wielu funkcji i procesów, które zdają się zachodzić w Focusie 27. Wymyśliliśmy wiele nazw, które mają ułatwiać kursantom skupienie się na nich, na przykład, Centrum Regeneracji i Uzdrowienia, Centrum Planowania, Centrum Kształcenia i tak dalej. Dar przeprowadziła już ponad trzydzieści programów Linia Życia. Opowiadała nam, że kiedy pisała słowa, które później zostały użyte na taśmach, doznała wyraźnych wrażeń dotyczących Focusa 27, wyraźniej szych i jaśniejszych niż kiedykolwiek przedtem przy programach Linia Życia.

W końcu przeprowadziliśmy pierwszy program i byliśmy bardzo zadowoleni z jego wyniku. Do końca roku 1998 mieliśmy już na swoim koncie jedenaście przeprowadzonych programów. W tym czasie nie zmieniliśmy ani jednej taśmy, ani jednego ćwiczenia. Dzięki tym badaniom i TMI, i kursanci zdobyli wiele informacji, także bardzo osobistych, a także osiągnęli nowy poziom duchowej integracji. W nowym programie mogą uczestniczyć tylko ci, którzy przedtem brali udział w Linii Życia, więc liczba kandydatów jest stosunkowo mała. A jednak około trzydziestu z nich powtórzyło ten sam kurs co najmniej dwukrotnie. To, czego można się dzięki nim nauczyć, nie ma granic.

Po większości ćwiczeń z taśmą uczestnicy powinni napisać raporty, które potem dołącza się do dokumentacji TMI. Dzięki temu TMI posiada obecnie ogromną ilość danych, tak eksperymentalnych, jak i informacyjnych, z których część zostanie w przyszłości opublikowana.