oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Epilog

Czy świadomość ludzka coraz bardziej otwiera się na poziomy focusów znajdujące się poza rzeczywistością świata fizycznego? Widzę, że to się dzieje wszędzie, na przykład wczoraj, kiedy piłem kawę z kobietą, którą zaledwie znam.

Trish przeżyła coś, czego nie rozumiała, i chciała zasięgnąć mojej opinii. Właśnie wychodziła rano z domu do podiatry. Wzięła torebkę i kluczyki do samochodu myśląc o wizycie i rozmowie z recepcjonistką. Włożyła kluczyk do stacyjki i nagle, zupełnie niespodziewanie ogarnął j ą niepokój o jej psa. Uczucie było tak mocne, że wróciła do domu, sprawdziła obrożę psa i przypięte do niej tabliczki, upewniła się, że nic się nie oderwało, sprawdziła czy aby na pewno zamknęła bramkę tylnego wejścia na podwórko. Wszystko było w zupełnym porządku, więc zdołała się jakoś uspokoić. Kiedy przybyła do gabinetu, recepcjonistka, o której wcześniej myślała Trisha, wprost zamartwiała się na śmierć. Okazało się, że jej pies wydostał się z podwórka przez uszkodzony płot. Trish zapytała mnie: "O co tu chodzi? Martwiłam się o mojego psa, a tymczasem okazało się, że chodziło o psa tej recepcjonistki, który wydostał się na zewnątrz i zaginął".

Tego rodzaju zdarzenia są typowe dla procesu otwierania się świadomości na rzeczywistość istniejącą poza naszym ciałem fizycznym. Uważam, że będą się zdarzały coraz częściej, w miarę zbliżania się Zmian na Ziemi.

- Kiedy myślałaś o rozmowie z recepcjonistką - powiedziałem Trish - w rzeczywistości myślałaś o nawiązaniu z nią kontaktu, co znalazło odbicie w twojej świadomości. Uświadomiłaś sobie jej głębokie zmartwienie, ale nie wiedziałaś, że to były jej myśli, a nie twoje.

Trish siedziała przez chwilę w ciszy, jakby analizując moje słowa.

- Gdybyś mi to powiedział miesiąc temu, odparłbym, że to brednie. Ale to mi się zdarza ostatnio coraz częściej, a twoje wyjaśnienie ma jednak sens. Teraz chciałabym tylko wiedzieć, jak rozróżnić, kiedy myślę moje własne myśli, a kiedy są to czyjeś myśli?

W odpowiedzi na jej pytanie pomyślałem natychmiast o kwestii szumu częstotliwości M i naszym ewolucyjnym przystosowaniu się do niego polegającym na tym, że po prostu zamykamy się na ów szum. Nie była to jednak odpowiednia chwila na zagłębianie się w tę kwestię; Trish musiała za chwile iść do pracy. A więc będzie musiała zaczekać na odpowiedź do następnej filiżanki kawy.

Moja odpowiedź będzie dotyczyła wyrażania zamiaru i tego, jak ważne jest to, abyśmy uświadomili sobie chwilę, kiedy ów zamiar wyrażamy. Kiedy Trish wyraziła zamiar rozmowy z recepcjonistką, ta zjawiła się w jej świadomości. Gdyby Trish zrozumiała, że to możliwe, i przypomniała sobie jego wyrażenie, mogłaby się domyślić, skąd się wziął ów irracjonalny lęk o jej psa. Wszystko było bezpośrednim doświadczeniem, które dostarczyło potencjalnego materiału do przemyśleń i wyciągnięcia wniosków na temat świadomości.

Mam nadzieję, że przypadek Trish poruszył w tobie, czytelniku, pamięć czegoś podobnego, co zdarzyło się właśnie tobie. Mam nadzieję, że jeśli tak naprawdę jest, to będziesz potrafił zaakceptować istnienie części siebie samego, która posiada taką właśnie świadomość i która zasługuje na twoją miłość i akceptację. Tak często odrzucamy tego rodzaju doświadczenia jako zwykły traf albo zbieg okoliczności, gdy tymczasem są one znakiem, że drzemie w nas świadomość szersza niż przypuszczamy. Uważam, że w miarę zbliżania się Zmian na Ziemi, tego typu doświadczenia staną się coraz częstsze. Mam ogromną nadzieję, że wszyscy będziemy potrafili się z nich uczyć i dowiedzieć czegoś więcej o tym, kim i czym jesteśmy naprawdę.

Chciałbym teraz opowiedzieć ci, czytelniku, o tym, co działo się w moim życiu po programie Exploration 27. Kończyłem pisać moją drugą książkę, Podróż poza wszelkie wątpliwości, ale cały czas coś mnie nurtowało. Moja trzecia książka, ta, którą teraz czytasz, zaczynała właśnie przybierać w mojej głowie realny kształt. Jedynym problemem było to, że wydawało mi się, iż moje notatki nie wystarczą na napisanie całej książki. Pewnego dnia siedziałem przy komputerze i myślałem o tym, kiedy zjawił się Bob Monroe z jedną z tych swoich sugestii.

- Nie martw się tym, Brace - poczułem jego słowa.

- Brak materiału nie będzie problemem.

- Ale co niby mam z tym zrobić? - zapytałem bezsilnie.

- Możesz przestać się tym zamartwiać, to właśnie możesz zrobić - oświadczył Bob. - i możesz jeszcze skończyć drugą książkę.

Tak więc, zająłem się dokończeniem drugiej książki, a wszystkie zmartwienia odłożyłem na bok. Jakiś tydzień później, na początku sierpnia, zupełnie niespodziewanie otrzymałem e-mail od Denise. Nie rozmawiałem z nią od naszego ostatniego grupowego śniadania tego piątkowego poranka w lutym. Denise pytała w swoim e-mailu, czy byłbym zainteresowany badaniem Focusa 27 razem z nią. I to był początek przygody, którą przeżywaliśmy dwa razy w tygodniu przez trzy miesiące, którą potem podjęliśmy na nowo, i która trwa do dziś. We wspólnym badaniu, pozwolę sobie przypomnieć, dwoje lub więcej osób, niefizy-cznie spotyka się i pracuje ze sobą. Wracając do świadomości fizycznej, każda z tych osób zapisuje w dzienniku wszystko, co zdarzyło się podczas owego badania. Te notatki porównywane są, i weryfikowane, później z notatkami pozostałych członków takiej niefizycznej grupy.

Dla Denise koncept wspólnego badania był czymś nowym i wciąż zaskakiwało ją to, co się działo. Zawsze na początku opracowywaliśmy zestaw pytań dotyczących tematu, który interesował nas oboje. Najpierw Denise zaskoczyło to, że Bob Monroe wychodził nam na spotkanie zawsze na początku każdej naszej wyprawy. Kończyło się to zazwyczaj nieplanowaną z nim rozmową, którą każde z nas zapisywało w swoim dzienniku. A to było z kolei źródłem kolejnej niespodzianki. Czytając moje notatki. Denise odkrywała, że jej wspomnienia z tych rozmów były takie same jak moje. Wtedy weryfikowaliśmy jej wspomnienia. A poza tym, zawsze zdarzało się coś nieplanowanego pomiędzy nami samymi, na przykład rozmowy, nieplanowane wycieczki do różnych miejsc, czy spotkania z innymi ludźmi. Notatki Denise zgadzały się tu z moimi. Wspólne odkrywanie Denise uznała za cudowny, weryfikowalny sposób budowania zaufania do samego siebie w kwestii swego własnego doświadczenia.

Niektórzy czytelnicy pamiętają pewnie, że na początku poznałem smak wspólnych wypraw dzięki mojej przyjaciółce i nauczycielce, Rebece. Opowiadam o tych wyprawach w moich pierwszych dwóch książkach, Podróżach w nieznane oraz Podróży poza wszelkie wątpliwości. Doświadczenia te ogromnie przyspieszyły proces mojego uczenia się i akceptacji świata Życia po Śmierci jako faktycznej rzeczywistości, za co jestem nieskończenie wdzięczny Rebece. Praca z Denise i innymi, którzy dołączyli do nas, dała mi sposobność przekazania dalej tego, czego uczyła i czym obdarzyła mnie Rebecca.

A Bob miał rację. Nie musiałem martwić się tym, że nie mam dość materiału do mojej trzeciej książki. Przez jakiś czas, kiedy wraz z Denise zaczęliśmy nasze "wycieczki", jak je nazywała, myślałem, że informacje, jakie zbieraliśmy przydadzą się właśnie do trzeciej książki. Jak się okazało, materiał z programu Exploration 27 zupełnie wystarczył do tego celu. Poza tym, nigdzie nie będzie dość miejsca na to, aby w pełni opowiedzieć o naszych wspólnych "wycieczkach" i o tym, co nam przyniosły. Do czasu, kiedy trochę zwolniliśmy, zdążyłem zapisać tyle stron, że było tego znacznie więcej niż potrzebowałem na jedną książkę. Ten materiał zostanie opublikowany jako moja czwarta książka, zatytułowana wstępnie Podróż do Ojca Ciekawości.

Jednym ze zdumiewających aspektów materiału z naszych wycieczek jest to, że cały czas towarzyszył nam Bob Monroe, w krainie Życia po Śmierci i poza nią. Bob zawsze wychodził nam na spotkanie, gotów prowadzić nas do źródeł informacji dla naszych, przygotowanych wcześniej pytań. Jak Sacajawea dla Lewisa i Clarka [badacze, którzy w latach 1804-1806, przemierzyli niedawno nabytą przez Stany Zjednoczone Luizjanę, idąc w górę Missouri, przez Góry Skaliste, do wybrzeży Pacyfiku. Sacajawea - Indianka, która była ich przewodniczką od St. Louis do Pacyfiku (przyp. tłum.)], Bob stał się dla nas miejscowym przewodnikiem, który zna kraj i ludzi go zamieszkujących. Po kilku pierwszych wyprawach, Denise i ja przyzwyczailiśmy się nieco do otoczenia i towarzystwa Boba, i zaczęliśmy na nim w pełni polegać. Musieliśmy po prostu via e-mail opracować zestaw pytań i spotkać się przy krysztale w TMI-Tam w każdą środę i czwartek, aby zebrać informacje. Często zdobywaliśmy informacje dotyczące kwestii, o które w ogóle nie pytaliśmy.

Od czasu zamieszkania w Życiu po Śmierci, Bob nie przerwał swych badań. Czasami, kiedy już zebraliśmy potrzebne informacje, proponował, żebyśmy zajęli się czymś zupełnie innym. W czasie wielu z naszych wycieczek prowadził nas do miejsc i informacji, które odkrywał podczas swych doświadczeń spoza ciała, kiedy jeszcze żył w świecie fizycznym. Wiele razy czułem, że ze swojej nowej perspektywy lepiej rozumiał rzeczy, o których pisał w swej ostatniej książce, Najdalszej podróży [R.A. Monroe, Najdalsza podróż; chodzi tu o rozdział 18, "Nowy kierunek"]. Zdawało się, że chciał nam przekazać to, czego się dowiedział od czasu śmierci.

Na przykład: poprowadził nas do czegoś, co w Najdalszej podróży nazwał "Aperturą" lub "Otworem" i pokazał nam znacznie więcej niż się spodziewaliśmy i jak to wszystko wpasowywało się w świadomość człowieka. W jego towarzystwie ponownie odwiedziliśmy Piekło Ma-ksa w Focusie 25 i dowiedzieliśmy się więcej o tym, co więzi ludzi w takich miejscach i jak się z nich wydostają. Odwiedziliśmy Płytkie Niebiosa w Focusie 25 i dowiedzieliśmy się, czym one są i dlaczego tak trudno jest ludziom się z nich wydostać i przejść do lepszego miejsca. Nasze wycieczki poprowadziły nas do innych centrów w Focusie 27, dowiedzieliśmy się też więcej o zasadach ich funkcjonowania. Bob poprowadził nas do ludzi, którzy pracują w tych centrach, a oni wyjaśnili nam co robią i dlaczego. W trakcie tych badań zauważyłem powtarzający się wzorzec w zachowaniu się tych ludzi, który pokazał nam, w jaki sposób nauka rozpoczęta w ziemskiej szkole wciąż trwa w świecie niefizycznym. Dowiedzieliśmy się, co oznacza ukończenie ziemskiej szkoły i czym zajmują się jej absolwenci.

Podczas programu Exploration 27 mój przewodnik z Inteligencji Koordynujących mówił o obszarze Siatki, do którego przekazywano wszystkie informacje, ale z którego nigdy żadnych informacji nie uzyskiwano. Mówił o plotkach, wedle których część Siatki była połączona z czymś nazywanym Inteligencją Planującą. Dzięki tym kontaktom zaczęliśmy lepiej rozumieć jak i dlaczego został stworzony fizyczny/niefizyczny Wszechświat. Dowiedzieliśmy się, jaki jest najważniejszy cel życia nas wszystkich, czy to żyjących po stronie fizycznej czy niefizycznej Ziemskiego Systemu Życia. To, czego dowiedzieliśmy się podczas naszych wycieczek, zostanie opisane w mojej następnej książce. Do tego czasu jednak zapraszam wszystkich do doświadczania i wyrażania całej pełnej Bezwarunkowej Miłości Akceptacji, na jaką nas stać, i jeszcze więcej.