oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 25
Ostatni kontakt

Podczas następnego ćwiczenia z taśmą, ostatniego w tym programie, poszedłem szybko do Focusa 34/35 na ponowne spotkanie z rzecznikiem Drugiej Grupy.

- Natężenie twoich emocji złagodniało trochę po naszym małym pokazie - zauważył.

- Dzięki małej sesji obejmowania drzewa w czasie przerwy - odparłem.

Zgodnie z obietnicą, rzecznik zaczął mówić o niektórych natychmiastowych następstwach naszych eksperymentów z poprzedniego roku.

- Istnieją podobieństwa i różnice między naszą a waszą, ludzką, rasą. Nasza egzystencja nie jest tak doskonale podzielona między świat fizyczny i niefizyczny. Każdy członek naszej rasy znajduje się w nieustannym, telepatycznym kontakcie ze wszystkimi innymi. Łącznie z tymi, którzy, w kategoriach ludzkich, nie żyją już fizycznie. W takiej sytuacji po prostu utrzymujemy ten kontakt. Nie chodzi o to, że istniejemy tak samo fizycznie jak ludzie, ale w naszych kategoriach tak właśnie się to tłumaczy.

Przerwał, a po chwili mówił dalej: - Niedługo po naszych eksperymentach z ostatniego roku stworzyliśmy coś, co mógłbyś nazwać filmami szkoleniowymi, które miały zaznajomić nasza rasę z ludzkim sposobem wyrażania tej energii Miłości. Było to coś w rodzaju reklamy w telewizji publicznej. W pewnym sensie pokazywaliśmy wszystkim członkom naszej rasy, na przykład dwoje całujących się ludzi. W naszych "filmach szkoleniowych" tym obrazom towarzyszyło uczucie tej energii. Były to jakby filmy dokumentalne pokazujące członkom naszej rasy jak żyją istoty ludzkie. Tak więc, w naszej formie egzystencji fizycznej, nasza rasa nauczyła się wykorzystywać również pocałunek jako wyraz uczucia.

Poczułem zakłopotanie w trakcie tych wyjaśnień. Rzecznik przekładał przecież doświadczenia swej rasy na język świata fizycznego, ludzkiego. Potykał się przy tym wielokrotnie, ale starał się jak mógł, aby wyjaśnić poczynania swej rasy językiem ludzkim, tak żebym mógł zrozumieć. Zaznaczył przy tym, że oni tego nie odczuwali dokładnie w taki sam sposób, ale tak właśnie mógł najlepiej wytłumaczyć mi ich życie.

- Ostatecznie jesteśmy przecież kosmitami! - zażartował. - A jako istotom obcym ludziom, trudno jest nam wytłumaczyć wam jak żyjemy. Jesteśmy dla siebie obcymi rasami.

W kategoriach ludzkich ich nauka całowania się, choć rzecznik zaznaczył wyraźnie, że nie robili tego dokładnie tak, jak my, pociągnęła za sobą inne zmiany. Całowanie jest sposobem wyrażania energii Miłości pomiędzy dwojgiem ludzi. Rok temu taka jednostkowa próba wyrażenia Miłości doprowadziła do całkowitego i ostatecznego chaosu w ich grupie, czego skutkiem był jeden wielki wrzask przypominający nieco przeraźliwe gulgotanie tysięcy indyków zamkniętych w wielkiej metalowej puszce. Poprzez ich sposób całowania zaczęli uczyć się wyrażać siebie jako jednostki. Obecnie ich rasa wprowadziła do życia pewien stopień zindywidualizowania. Wciąż są rasą telepatyczną i wciąż nie mają sposobu, aby ukryć przez innymi swe myśli i uczucia, ale w jakiś sposób wyrażanie Miłości przez jednostki nie zakłóca aktywności umysłu grupy.

W trakcie naszej rozmowy usłyszałem głos z taśmy sugerujący, abym zapytał o kluczową frazę, która opisywała to czego dokładnie nauczyła się Druga Grupa dzięki naszym kontaktom.

- Przekazujemy wszystko, czego się nauczyliśmy, nie słowami, ale aktami Czystej Bezwarunkowej Miłości -brzmiała odpowiedź. A potem rzecznik mówił dalej o skutkach naszego eksperymentu. - Kiedy będziesz próbował zrozumieć, co się z nami stało w wyniku naszych eksperymentów sprzed roku, proszę, nie martw się tym ani nie denerwuj; pamiętaj, że postrzegasz to w kategoriach ludzkich. Dla nas były to narodziny energii w całej naszej rasie, za co jesteśmy ci niewypowiedzianie wdzięczni. Zrobiliśmy olbrzymi krok naprzód w rozwoju naszej świadomości, i to w bardzo krótkim czasie. Przeszliśmy ze stadium istot pozbawionych emocji do stadium rasy istot żyjących energią Czystej Bezwarunkowej Miłości. W przeciwieństwie do ludzi, doświadczamy tych emocji bez zwykłego dla waszej szkoły polaryzowania rzeczy. W zasadzie przeszliśmy od stadium najzwyczajniejszych istot do stadium waszej wersji Nieba na Ziemi, i to w jednej chwili. A jeśli porównać to do waszej długiej walki, aby tylko okiełznać tę energię... zrozumieć ją... dzielić się nią... żyć w stanie czystej Bezwarunkowej Akceptacji. Proszę więc, nie martw się.

- Może źle cię zrozumiałem rok temu, kiedy mówiłeś, że olbrzymia większość populacji Ziemi umrze i przeniesie się do świata niefizycznego - powiedziałem.

- Może - brzmiała odpowiedź.

- Urządzenie, które pokazał mi Ed Carter mogłoby sprawić, że świadomość ludzi żyjących fizycznie skupi się na poziomach świata niefizycznego, tylko bez umierania.

- Może.

Potem rzecznik zaczął mówić o zdarzeniach będących skutkami eksperymentu. W moim umyśle zaczęły się formować obrazy rozkwitających kwiatów i jasnych punkcików światła przebiegających przez Wszechświat.

- Kiedy zaczęliśmy życie w tym Niebie na Ziemi, poczuliśmy silne pragnienie podzielenia się tym, czego się nauczyliśmy z innymi telepatycznymi rasami i cywilizacjami, które, jak my kiedyś, nie posiadały umiejętności rozumienia emocji. Aby to zrobić, musieliśmy najpierw zgromadzić to, co ty nazwałbyś dokumentacją naszego eksperymentu. Zawierała ona wszystkie informacje, począwszy od naszych pierwszych obserwacji Zmian na Ziemi, wszystkie eksperymenty, jakie przeprowadziliśmy przez cały ten rok, zakłócenia, które wywołały te doświadczenia, oraz nasz obecny stan istnienia jako stan wciąż ewoluujący.

- Wielu z tych, z którymi nawiązaliśmy kontakt nie potrafi zrozumieć w jaki sposób taka katastrofa może mieć pozytywne rezultaty. W naszych kontaktach robimy, co w naszej mocy, aby zapewnić ich, że to, co postrzegają jako katastrofę, jest w istocie ceną wartą zapłaty. Z własnego doświadczenia potrafimy poradzić sobie z tymi katastrofalnymi wydarzeniami i pomóc tym, których uczymy, gdyż nasz sposób życia jest im bliższy.

- W niektórych przypadkach nauczyliśmy innych telepatów tego, co ludzie mogliby nazwać medytacją, gdyż był to sposób na łatwiejsze przekazanie im dalszej nauki i zrozumienia. W kategoriach ludzkich mógłbyś powiedzieć, że jesteśmy w stanie skłonić każdą istotę zamieszkującą tę planetę do tego, aby usiadła wygodnie lub położyła się i zaczęła doświadczać energii tej Miłości. Planetarne wakacje, tak pewnie ludzie by to nazwali. Podczas tych planetarnych wakacji, dwaj przedstawiciele naszej rasy przenoszą się do ciał ochotników z rasy, którą właśnie uczymy. Oni są jak my, są istotami telepatycznymi, więc doświadczenie energii tej Miłości porusza ich świadomość, podobnie jak to było z nami w trakcie waszych eksperymentów. To wszystko, Bruce, co miałem ci do powiedzenia na ten temat, chyba że masz jakieś pytania.

- Dziękuję ci za to wyjaśnienie. Zdaje się, że nasze małe eksperymenty rzeczywiście wywołały swego rodzaju katastrofę w waszej rasie. A to naprawdę zapadło mi w duszę - odparłem.

- Jak powiedziałem - odrzekł rzecznik ciepło - nasza telepatyczna natura oznacza, że nasza egzystencja, żeby to przełożyć na kategorie ludzkie, nie jest tak wyraźnie podzielona na świat fizyczny i niefizyczny. Nasze "katastrofalne skutki" wedle twoich standardów nie były niczym więcej jak tylko okresem chaosu w myślach. Nie martw się tym. Jesteśmy wdzięczni za dar, jaki otrzymaliśmy za twoją sprawą.

- Dziękuję. Ciekawią mnie inne aspekty różnic między twoją a moją rasą. Na przykład, jak się reprodukujecie?

- Trudno jest przełożyć to na kategorie ludzkie. Mamy coś w rodzaju złączenia, którego skutkiem jest nowa istota, ale można by to postrzegać raczej jako fabrykę. Może coś w rodzaju podziału komórek. Taka "komórka" w każdym z nas dzieli się, tworząc nową istotę. Nasz świat jest dość zaludniony, podobnie jak wasz - odparł rzecznik. - Już wyczuwam twoje następne pytanie. Ciekawi cię, czy "pracujemy na życie". Trzeba pracować, aby utrzymać ciało przy życiu. Tak, mamy coś takiego, jak wy. Ale znów. jesteśmy rasą wam obcą i trudno nam się nawzajem zrozumieć... po prostu nie mamy punktu odniesienia.

W tym momencie usłyszałem głos z taśmy mówiący, że czas się pożegnać i wracać do TMI-Tam. Wysłałem więc ku załodze promyk energii Czystej Bezwarunkowej Miłości, a potem drugi, ku rzecznikowi. Kiedy już stonowałem moje zwykłe, ludzkie uczucia, które zwykle przecież towarzyszą pożegnaniom, zwróciłem się jeszcze do całej rasy: - Jestem wam bardzo wdzięczny za to, że podzieliliście się ze mną swoimi doświadczeniami. Mam nadzieję, że niedługo znów się zobaczymy.

- Jeśli nie, to musisz przynajmniej wiedzieć, że teraz dzielimy z wami ten sam cel: szerzenie energii Czystej Bezwarunkowej Miłości po najdalsze zakątki Wszechświata - odparł rzecznik. Kiedy jego wizerunek rozpływał się w czerni przysiągłbym, że poczułem płynące od niego uczucie smutku, jakie odczuwa każdy, kiedy żegna się z przyjacielem.

Z TMI-Tam zrobiłem najpierw krótką wycieczkę po kilku innych centrach Focusa 27, a potem podążyłem ku mojemu miejscu. Kiedy tam przybyłem, wszyscy już na mnie czekali, łącznie z Sabriną, która stała nieco z boku. Kobieta ze Zmysłów podniosła się z krzesła i podeszła do Sabriny. A potem stała się z nią jedną istotą uśmiechającą się do mnie.

- Na początku tego programu zapytałeś o jego cel - powiedziały. - Pamiętasz?

- Tak, pamiętam, że w odpowiedzi usłyszałem "poznanie Siebie" - odparłem. - A wy dwie z pewnością pomogłyście mi zrozumieć coś, co uświadomiłem sobie

zupełnie na początku programu, a co w jakiś sposób pasuje do informacji o Zmianach na Ziemi, które przekazał rzecznik.

- Co to takiego? - zapytały, jakby nie wiedziały.

- Rzecznik powiedział, że umiejętność doświadczania i wyrażania Czystej Bezwarunkowej Miłości automatycznie otwiera percepcję na świat niefizyczny. Teraz rozumiem, że na początku każdego mojego programu TMI do tego właśnie dążyłem. Platoniczne, a jednak seksualnie zabarwione uczucia, jakich poszukiwałem, to w rzeczywistości poszukiwania kobiety chcącej dzielić ze mną pracę z energią Czystej Bezwarunkowej Miłości. Te uczucia były moimi "seksualnymi okularami", przez które interpretowałem energię Czystej Bezwarunkowej Miłości. Podczas programu nieświadomie próbowałem stworzyć prąd energii Czystej Bezwarunkowej Miłości, która wzmocniła by moją percepcję. To właśnie robiłem przez cały czas.

- Teraz, kiedy uzmysłowiłeś to sobie, może będziesz mógł wykorzystać tę technikę bardziej świadomie w swoim codziennym życiu. Z pewnością będziesz miał do tego wiele okazji - odparły.

- I Przyjaciół Duszy... teraz widzę, czym naprawdę są - uświadomiłem sobie nagle.

- Tak!

- Każdy, jako Jedna Istota, jest jednocześnie i mężczyzną, i kobietą. W świecie fizycznym żyjemy w ciele, które uwypukliło cechy jednej strony i zredukowało cechy drugiej. A my przez cały czas szukamy tej drugiej połowy siebie myśląc, że znajduje się w ciele kogoś przeciwnej płci. Całe to poszukiwanie Towarzysza Duszy jest w rzeczywistości poszukiwaniem brakującej połowy siebie samego, w moim przypadku, mojej kobiecej strony. O tym mówiłaś, Zmysłowa, kiedy powiedziałaś mi, że czeka mnie niespodzianka, kiedy przypomnę sobie twoją tożsamość. Ty jesteś przecież kobiecą stroną mojej Pełnej Istoty. Jesteś mną!

- Rzeczywiście więc czekała cię niespodzianka, kiedy przypomniałeś sobie moją tożsamość - odparła.

- Sabrino, tyle zamieszania wprowadziły uczucia, jakie żywiłem do ciebie w świecie fizycznym i niefizycznym. Jestem ci wdzięczny za to, że fizycznie ucieleśniłaś Zmysłową i pomogłaś mi walczyć z tym moim wewnętrznym konfliktem. Sprawiłaś, że Zmysłowa ożyła w świecie fizycznym. Moje seksualne okulary pokazywały mi Czystą Bezwarunkową Miłość jako coś zupełnie innego, coś, co moje przekonania kazały mi blokować. Dziękuję ci.

- Nie ma za co i, jeśli mogę dodać, nie byłeś jedynym, który na tym skorzystał - odparła.

Głos z taśmy znów nam przerwał wezwaniem do świadomości C1, ostatni raz w tym programie.

- Zanim odejdziemy, może skoczylibyśmy na jezioro - pomyślałem w kierunku Sabriny/Zmysłowej. - Mieszka tam ktoś, kogo chciałbym ci przedstawić, Sabrino.

- Masz na myśli delfiny? - zapytała. - Znamy delfiny. Ona/one podeszła do mnie i razem oddaliliśmy się od stołu, pławiąc się w uczuciach, jakie kierowali ku nam Bob, Rebecca, Tralo i Biały Niedźwiedź. Na brzegu jeziora spojrzeliśmy na siebie i roześmialiśmy się.

- Wchodzimy w ubraniach? - przemknęło mi przez głowę, a miałem wrażenie, że tę myśl w tej chwili dzieliliśmy. Uśmiechnęliśmy się do siebie jeszcze radośniej, zaczęliśmy chichotać chcąc w ten sposób wyrzucić z siebie uczucie zakłopotania rodem ze świata fizycznego. A potem byliśmy już w wodzie, unosiliśmy się łagodnie obok siebie, jak dwa delikatne, punkty jasnego światła. Już na brzegu, wciąż jako światła, połączyliśmy się w Jedno Światło, Jedną Istotę.

Mogę chyba powiedzieć, że kiedy zanurkowaliśmy i popłynęliśmy ku środkowi jeziora, mieliśmy wrażenie, że oboje znajdujemy się w ciałach delfinów. Mogę powiedzieć, że czułem jak mój kręgosłup na całej długości rytmicznie sunie przez wodę. A potem, na środku jeziora, otoczył nas i przywitał radośnie krąg delfinów mieszkających tam. Gdybym tak to powiedział, to byłoby to prawdą.

Ale mogę też powiedzieć, że Pełna Istota, połączone ponownie części Większej Jedności, podążały przez wieczność pogrążone w radości bycia Czystą Bezwarunkową Miłością. W naszych podróżach przez wieczność, mogę powiedzieć, że witała nas i otaczała Miłość innych takich Istot, i to też byłoby prawdą. Może więc powiem po prostu, że to my jesteśmy Delfinami Światła płynącymi bez końca przez moc Czystej Bezwarunkowej Miłości.