oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 24
Znów Druga Grupa

Pierwszego ćwiczenia z taśmą polegającego na wycieczce do Focusa 34/35 oczekiwałem z niecierpliwością. Od mojego ostatniego kontaktu z Drugą Grupą, sprzed roku niemal, zastanawiałem się, co się z nimi stało po naszych eksperymentach z energią Czystej Bezwarunkowej Miłości. Czasami martwiłem się, że ich wyłączanie się podczas tych eksperymentów mogło mieć katastrofalne skutki dla całej cywilizacji Drugiej Grupy. Miałem nadzieję, że będę potrafił odnaleźć ich rok później, podczas programu Exploration 27.

W czasie spotkania, Franceen poprosiła mnie, abym opowiedział grupie o ćwiczeniu WOOOO-AAAAHHHH z poprzedniego programu. Stanęliśmy w kręgu, chwyciliśmy się za ręce i zaczęliśmy ćwiczenie, póki nie poczułem, jak energia całej grupy łączy się w radosnym świętowaniu. Potem wszyscy udaliśmy się do swoich pomieszczeń CHEC. Dla mnie był to powrót do niefizycznej rzeczywistości, którą Bob Monroe, w swej drugiej książce pt. Dalekie podróże, nazywał Zgromadzeniem.

W czasie podróży z C1 do Focusa 27, jeden z nauczycieli, Joe, dołączył do Sabriny i mnie w naszym wirującym tańcu. Kiedy dotarliśmy do kryształu w TMI-Tam, przyłączyli się do nas i inni uczestnicy programu. Trzymając się za ręce powtórzyliśmy nasz okrzyk również i tu, w świecie niefizycznym. Chwilę potem w krysztale zaczęła narastać energia; potem spadł na nas deszcz barw i światła.

Po kilku cyklach między kryształem w TMI-Tam a jądrem Ziemi, przeskoczyliśmy do Focusa 34/35. Ujrzałem tam wielką, białą okrągłą budowlę, która z zewnątrz przypominała starożytne Koloseum z ogromnymi oknami między kolumnami. Pamiętam, że widziałem podobną budowlę, stację kosmiczną, w filmie 2001: Odyseja kosmiczna. Wyglądała jak olbrzymie, białe koło od roweru obracające się wolno wokół swej osi. Wewnątrz budowli, obok okien, poustawiano wszędzie białe meble. Teleskopy również znajdowały się przy oknach, a wyjrzawszy na zewnątrz, ujrzałem Ziemię unoszącą się w czerni przestrzeni kosmicznej. Odnosiłem wrażenie, że budowla ta wyszła spod ręki człowieka. Jakieś pół minuty rozglądałem się po opustoszałej stacji kosmicznej, po czym wyszedłem na zewnątrz.

Najpierw zobaczyłem oczy przypominające szeroko otwarte z ciekawości oczy goryla. Nagle usłyszałem wysoki pisk czegoś, co spotkałem rok wcześniej, a potem przyłączył się do niego głos o niższej tonacji. Wymieniliśmy pozdrowienia. Trochę zdziwiło mnie to, że mnie pamiętali. Przepłynął obok mnie olbrzymi kształt przypominający ślimaka, a po nim coś, co wyglądało jak pająk. Potem ujrzałem długi, cylindryczny przedmiot z anteną satelitarną na końcu, a po nim kilkanaście stożkowatych obiektów i coś, co wyglądało jak kwiat. Nie próbowałem nawiązać z nimi kontaktu, jako że szukałem przecież czegoś innego. I wtedy znów zauważyłem rzecznika Drugiej Grupy i jego statek. Ucieszyłem się i zbliżyłem się do nich, aby porozmawiać. Miałem nadzieję, że otrzymam odpowiedzi na niektóre z moich pytań.

Coś zmieniło się w Drugiej Grupie. Jakbym niemal oczekiwał przyjacielskiego powitania od grupy, która jeszcze rok temu nie miała pojęcia, czym w ogóle są emocje. Zacząłem przesyłać ku niemu słowa powitania.

- Rompa, pop, pop, piiiiiiiiiisk! - zatonowałem, mówiąc mniej więcej: "Cieszę się, że znów was widzę, chłopcy!".

- Bruce, nie potrzebujemy już tonowania - odpowiedział rzecznik w doskonałej amerykańskiej angielszczyźnie. - Ostatecznie minął rok od naszego ostatniego spotkania. Nauczyliśmy porozumiewać się w twoim języku.

Powiedział to niemal mimochodem, a jednak mógłbym przysiąc, że brzmiał w tej pozornie poważnej wypowiedzi typowo angielski humor.

- Świetnie! - odparłem. - O tylu rzeczach chciałbym z wami porozmawiać! Na przykład o tym, co stało się po naszych ćwiczeniach rok temu. Tak się martwiłem, że nasze eksperymenty mogą skończyć się dla was jakąś katastrofą.

- Będziemy mieli mnóstwo czasu na rozmowy w czasie następnego ćwiczenia - odparł rzecznik. - A teraz rozejrzyj się tutaj i rób to, co masz robić. Przyjdź w trakcie następnego ćwiczenia z taśmą, a my z radością podzielimy się z tobą.

- Och, dobrze. Tak, w mojej grupie jest kilka osób, które chciałbym teraz zobaczyć. I może pomóc, jeśli będą tego potrzebowały.

- Będziemy tu na ciebie czekać - pożegnał mnie rzecznik.

Pamiętam, że kiedy ruszyłem w kierunku jednego z członków mojej grupy, zastanawiałem się: "Czy on powiedział 'z radością podzielimy się z tobą'? Ostatnim razem nie ująłby tego w ten sposób. Coś się zmieniło w Drugiej Grupie".

Po ćwiczeniu poziom energii w moim ciele był tak silny, że czułem niemal, iż płonę. Tak samo czułem się rok wcześniej, kiedy ćwiczyliśmy okrzyk "Wooo-aaahhh", aby naładować się energią na podróż do Focusa 34/35!

Podczas spotkania po ćwiczeniu wielu członków grupy opowiedziało, że znalazło się w owym Koloseum z oknami i teleskopami. Kiedy tak słuchałem ich opisów, nagle stwierdziłem, że mnóstwo kawałków układanki wpada na swoje miejsca. Miałem wrażenie, że to Koloseum/stacja kosmiczna jest miejscem spotkań, miejscem, które ludzcy poszukiwacze mogą wykorzystać jako "cel" w Focusie 34/35, podobnie jak TMI-Tam używa się w Focusie 27 dla ułatwienia pracy. Być może jako miejsce spotkań ludzkich poszukiwaczy z innymi inteligencjami Zgromadzenia.

Nareszcie nadszedł czwartkowy ranek i niecierpliwie oczekiwałem na początek następnego ćwiczenia z taśmą, gdyż wciąż pamiętałem obietnicę rzecznika. Tym razem Sabrina mi nie towarzyszyła. Mijając różne poziomy focusów, widziałem wszystkie alternatywne Ja, które stworzyłem do tej pory, aby pomagały innym. Rozciągnąłem świadomość jeszcze mocniej, aby ujrzeć je wszystkie wyraźnie i świadomie przyciągnąłem wszystkie z powrotem do mojego centrałnego-Ja. Za każdym razem, kiedy wracało do mnie moje kolejne Ja, rozlegało się pyknięcie, jakby korek wystrzeliwał z butelki szampana. Zacząłem się zastanawiać, czy nie popełniam jakiegoś błędu odbierając innym moją pomoc. Jednocześnie jednak miałem uczucie, jakbym po prostu musiał to zrobić. Kiedy przybyłem do TMI-Tam, wciąż się nad tym zastanawiałem. Bob Monroe i Ed Carter już tam na mnie czekali, obaj uśmiechnięci radośnie.

- Nie martw się zbytnio tym, że przyciągasz swoje alternatywne Ja - powiedział Bob. - To konieczne jako etap przygotowania do nawiązania kontaktu z Drugą Grupą. Dzięki temu będziesz miał więcej energii.

- Wciąż mam wrażenie, że mogę przez to zaszkodzić komuś z grupy - odparłem.

- Pomyśl lepiej o tym jako o niesieniu pomocy, kiedy mogłeś to robić - poradził mi Ed. - A teraz ważniejsze jest to, abyś był w jak najlepszej formie.

- A przy okazji - wtrącił się Bob - miałeś rację co do tego Koloseum/stacji kosmicznej. Ta budowla ma pomóc Badaczom i z rasy ludzkiej, i inteligencjom ze Zgromadzenia. Można ją wykorzystać w przyszłym programie TMI poświęconym bardziej szczegółowym badaniom Focusa 34/35.

- Tak myślałem, ale z tego, co mówili nasi nauczyciele, wydaje mi się, że nie chcą, żeby uczestnicy programu skupiali się teraz na tym.

- Wszystko w swoim czasie - stwierdził Bob. - Wszystko w swoim czasie.

- Musieliśmy się trochę napracować, żeby cię ściągnąć do tego programu - rzekł Ed.

- Zauważyłem! - odparłem. - Mnóstwo zbiegów okoliczności rodem z Niebiańskich Przepowiedni.

- Ważne było to, żebyście spotkali się z Sabrina - mówił dalej Ed. - To ważne dla twojej przyszłości, jej przyszłości i przyszłości TMI. Poza tym, oboje piszecie książki. Jest też jeszcze wiele pracy nad urządzeniem do komunikowania się, które pokazałem ci w Centrum Kształcenia.

- Pokażę je komuś, kto interesuje się takimi rzeczami - obiecałem.

- Chodzi tu o coś więcej, ale teraz czas już na połączenie się z Drugą Grupą.

Opuściłem TMI-Tam i skierowałem się ku Focusowi 34/35. Grupę i rzecznika znalazłem niemal natychmiast. Poczułem ulgę, kiedy nawiązałem z nimi kontakt.

W zeszłym roku rzecznik powiedział, że Grupa należy do intergalaktycznej federacji, której członkowie dzielą się ze sobą informacjami dotyczącymi Zmian na Ziemi.

- Staliśmy się nauczycielami, tłumaczami lub nadajnikami, jeśli wolisz - powiedział teraz. - Doświadczyliśmy wielkiej zmiany od czasu naszego ostatniego spotkania z tobą i przekazujemy innym tu Zgromadzonym to, czego się nauczyliśmy w wyniku naszego kontaktu. Uczymy i wyjaśniamy, czym są te Zmiany na Ziemi i co oznaczają. Tu, w Zgromadzeniu staliśmy się apostołami Czystej Bezwarunkowej Miłości. Potrafimy przekazać tę wiedzę na skalę o wiele większą niż ludzie, jako że jesteśmy bardziej podobni do innych tu Zgromadzonych.

Zapytałem ilu ze Zgromadzonych uczyło się na Ziemi. W zeszłym roku rzecznik odpowiedział, że jest ich niewielu, ale ich moc jest wielka. Tym razem powiedział: - My uczyliśmy się na Ziemi! Co prawda krótko, ale uczyliśmy się bardzo szybko. Niedługo po naszych doświadczeniach z tobą z ostatniego roku wszyscy członkowie naszej rasy ukończyli ziemską szkołę. Jesteśmy rasą telepatyczną, więc lekcja Czystej Bezwarunkowej Miłości została przekazana nam wszystkim bardzo szybko.

Zacząłem wprost pławić się w odczuciu wdzięczności płynącym od wszystkich członków Drugiej Grupy do mnie i wszystkich ludzi. Pochłonęły mnie te emocje, zachłysnąłem się nimi i miałem prawdziwe trudności z mówieniem, a tym samym z zapisywaniem informacji na magnetofonie kierowanym głosem przecież. Uczucie wdzięczności napływające zewsząd było potężne.

- Bruce - odezwał się rzecznik z łagodną naganą. - Jesteśmy rasą wrażliwą. Twoje emocje są dla nas o wiele za silne. Czy mógłbyś trochę obniżyć ich natężenie? Mamy ogromne trudności z utrzymaniem kontaktu z tobą, kiedy jesteś pod ich wpływem.

Przestałem gadać i dołożyłem wszelkich starań, aby tylko w końcu się uspokoić. Po jakichś dziesięciu czy piętnastu sekundach poczułem, że moje emocje opadają nieco.

- Lepiej, Bruce, znacznie lepiej - stwierdził rzecznik. - Na tym poziomie radiacji twoich uczuć możemy utrzymać świadomość naszego kontaktu z tobą.

A kiedy uspokoiłem się jeszcze bardziej: - O wiele lepiej, teraz znów możemy całkiem otworzyć się na ciebie, dziękuję.

- Jesteś jakiś inny. Nie odczuwam was w taki sposób, jak w zeszłym roku - wypaliłem w końcu. - Nie ma już tego chłodnego opanowania.

- Oczywiście - odparł rzecznik. - W wyniku naszych poprzednich kontaktów z tobą i innymi członkami twojej grupy, jesteśmy teraz rasą wrażliwą na emocje. Dzięki naszym umiejętnościom telepatycznym rozprzestrzeniliśmy tę zdolność na każdego członka naszej rasy zaraz po tych eksperymentach. Gdyby to zdarzyło się na Ziemi w taki sposób, w jaki zdarzyło się u nas, mógłbyś się spodziewać, że populacja Ziemi powiększy się o połowę w ciągu dziewięciu miesięcy - zachichotał.

Wciąż nie w pełni rozumiałem implikacje tego, co właśnie powiedział rzecznik. I dalej zadawałem mu pytania, które podpowiadał mi głos z taśmy.

- Skąd jesteście? - zapytałem.

- Pochodzimy ze świata, który krąży wokół pewnej odległej gwiazdy - odparł rzecznik. - Nieważne jak się nazywa. Ani jej umiejscowienie. Ważne jest to, że nasza świadomość otworzyła się na Czystą Bezwarunkową Miłość. To najważniejsze dla każdej rasy, skąd by nie była.

- A dlaczego właściwie się tu zgromadziliście? - pytałem dalej.

- Interesuje nas to, aby inne rasy zrozumiały ideę Czystej Bezwarunkowej Miłości - oświadczył. - Jak powiedziałem wcześniej, wszyscy ukończyliśmy ziemską szkołę. Patrząc z naszej perspektywy, celem tej szkoły jest nauczanie wszystkich jej uczniów doświadczania i wyrażania Czystej Bezwarunkowej Miłości na coraz większą skalę.

- Taki jest cel ziemskiej szkoły? - zdumiałem się.

- Tak to rozumiemy jako jej absolwenci, tak - odparł rzecznik. - Złączenie Kryształu Jądra Ziemi z odległym źródłem tej energii zostało przewidziane na długo zanim wasza szkoła otworzyła swe drzwi. To nie przypadek, że energia Czystej Bezwarunkowej Miłości płynie obecnie do waszej szkoły, gdyż ludzkość osiąga właśnie swój cel. My teraz żyjemy tą energią, tak jak pewnego dnia wy i inni absolwenci ziemskiej szkoły będą nią żyli.

- W jaki sposób szerzycie to zrozumienie? - pytałem.

- Nie mogę ci tego wyjaśnić w kategoriach takich, jakich użyłbym, aby to wyjaśnić komuś takiemu jak ja sam, czyli innej telepatycznej rasie. Aby to wyjaśnić w kategoriach ludzkich: wysyłamy do innych światów ekspedycje badawcze. W kategoriach ludzkich, ładujemy na statki przedstawicieli naszej rasy i wysyłamy ich do światów zamieszkanych przez obce rasy. Niektóre z nich zamieszkują Wszechświat, który znacie, a inne mieszkają w innych wymiarach. Wysyłamy wiele statków do najdalszych zakątków znanego Wszechświata, a także poza jego granice, aby nieść tę naszą misję świadomości i zrozumienia energii

Czystej Bezwarunkowej Miłości. Przybyliśmy tu, do Zgromadzenia, jak Badacze. Przybyliśmy tu, bo chcemy zrozumieć to, co się dzieje z Ziemią, z tą rasą, którą nazywa się ludźmi. Przybyliśmy, nie wiedząc, że to, co się dzieje, to narodziny czegoś, co wykracza daleko poza możliwości pojmowania świadomości ludzkiej. Teraz rozumiemy, że jesteśmy częścią tych narodzin. To dzieje się również z nami i wszystkimi innymi. Teraz rozumiemy, że jesteśmy częścią tego procesu narodzenia świadomości Czystej Bezwarunkowej Miłości w nawet najbardziej odległych zakątkach, do których dociera Świadomość.

Rok temu, kiedy zapytałem Drugą Grupę, czy mają jakąś wiadomość dla mieszkańców Ziemi, ich rzecznik zaczął mówić o tym, że ogromnie wielu ludzi zagubiło się gdzieś w niefizycznym świecie Życia po Śmierci. Teraz ta informacja brzmiała zupełnie inaczej.

- Najważniejsze jest to, żeby mieszkańcy Ziemi nauczyli się doświadczać i wyrażać energię Czystej Bezwarunkowej Miłości z jeszcze większą intensywnością. To właśnie jest misja, obowiązek, cel tych, którzy zamieszkują system ziemski. Mieszkańcy Ziemi uczą się tego nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich innych istot po to, aby rozwijać i zacieśniać związki między nami. Nasza wiadomość brzmi: byle tak dalej, nie przestawajcie szerzyć Czystej Bezwarunkowej Miłości i nie przestawajcie szerzyć jej we Wszechświecie. My, jako jedni z pierwszych członków Zgromadzenia, którzy ten dar otrzymali, również będziemy szerzyć zrozumienie po najdalsze zakątki Wszechświata.

Znaczenie słów rzecznika zaczęło do mnie powoli docierać w całej pełni. Nagle trudno mi było zachować spokój, gdyż poczułem ogromną wdzięczność ich wszystkich za tę misję skierowaną do całej ludzkości.

- Bruce, jesteśmy teraz rasą emocjonalnie wrażliwą. I w pełni doceniamy to, że odczuwasz teraz te emocje, ale ich natężenie jest dla nas za silne. Musisz je znów stonować.

Kiedy się trochę uspokoiłem, zacząłem zadawać pytania, które podpowiadał mi głos z taśmy. W zeszłym roku, kiedy poprosiłem o znak, który by mi udowodnił, ze jego informacje są prawdziwe, rzecznik pokazał mi zbliżanie się dotąd nieznanej komety. Tym razem jego odpowiedź składała się z dwóch części.

- Zanim rozpocząłeś ten program, rozmawiałeś z Ellen o książkach, które piszesz. Powiedziała ci, że twój temat trafił w odpowiedni czas, gdyż zainteresowanie coraz większej liczby ludzi kwestią życia po śmierci zdaje się "być zapisane w niebie". Ludzie, jako grupa, chcą dowiedzieć się czegoś o swojej przyszłej egzystencji poza światem fizycznym, w krainie Życia po Śmierci, jak ją nazywasz. Świadomość ludzka chce przekroczyć swoje ograniczenia, czyli granice, jakie stawia jej świat fizyczny, aby wyruszyć do nowych światów, które pewnie nazwałbyś niefizycznymi. To pragnienie ludzi jest tak wielkie, że dzięki niemu umocniło się połączenie Kryształu Jądra Ziemi z odległym źródłem Czystej Bezwarunkowej Miłości.

- Nie widzę tu żadnego związku.

- Bruce, doświadczanie i wyrażanie Czystej Bezwarunkowej Miłości z coraz większą siłą automatycznie otwiera percepcję ludzką na dziedziny leżące poza światem fizycznym.

- Więc?

- Zmiany na Ziemi wzmacniają siłę, z jaką ludzie potrafią doświadczać i wyrażać Miłość. A to automatycznie otwiera coraz więcej ludzi na percepcję świata niefizycznego. Doświadcza go coraz większa liczba ludzi. To właśnie sprawia, że coraz więcej ludzi interesuje się krainą Życia po Śmierci i doświadcza tych przeżyć, coraz więcej się o nich mówi i pisze, a tym samym informacja zatacza coraz szersze kręgi i dociera do ogromnej liczby ludzi, większej niż kiedykolwiek wcześniej w całych dziejach ludzkości. Daliśmy też wam inne znaki (odnoszące się do komety z zeszłego roku i całych mas łudzi, którzy przenieśli się ostatnio do Życia po Śmierci), w innych czasach. Wtedy nie rozumieliśmy. Postrzegaliśmy to jako zwykłe zdarzenie ze świata fizycznego. Nie rozumieliśmy, że Czysta Miłość jest czymś więcej niż tylko energią, nie różniącą się niczym od ciepła czy światła. Teraz lepiej rozumiemy Zmiany na Ziemi i proces narodzenia Czystej Bezwarunkowej Miłości z Świadomości, którą one reprezentują. O znaku, który otrzymasz, opowiadała ci Ellen. Zapisany jest w niebie.

Poczułem zmianę w tonie uczuć rzecznika i całej reszty załogi Drugiej Grupy. A potem rzecznik podjął przerwany na chwilę wątek.

- Bruce, innym znakiem na to, że to, co mówimy jest prawdą...

Ujrzałem całą załogę; wszyscy wstali i skierowali się twarzami do mnie.

- Ten znak dajemy nie tobie, Bruce, pojedynczemu człowiekowi, ale tobie, Bruce, przedstawicielowi rasy ludzkiej.

Gestem ręki wskazał na stojącą załogę.

- To ta sama załoga, która przeszła przez twoje doświadczenie rok temu. Chcielibyśmy ci pokazać wynik tych eksperymentów. Zobaczysz tym samym, czego się nauczyliśmy od tego czasu.

Przez chwilę staliśmy w ciszy, a ja przyglądałem się załodze i zastanawiałem, co też się teraz wydarzy. Tylko ci z was, którym zdarzyło się być w pobliżu detonacji materiałów wybuchowych mogą się domyślać, jak się czułem. Kiedy materiał wybuchowy zostaje zdetonowany, dzieje się coś dziwnego. Przez całe ciało przepływa fala szoku, i to z prędkością jakichś tysiąca kilometrów na godzinę, a w chwilę potem do mózgu wdziera się ogłuszający huk. Tuż przed owym hukiem masz zaledwie tyle czasu, żeby sobie uświadomić, że ten zaraz do ciebie dotrze.

Kiedy cała załoga Drugiej Grupy wstała i skierowała się ku mnie, poczułem że z prędkością tysiąca kilometrów przebiega przez ze mnie fala szoku. Poczułem konsternację, gdyż zamiast przerażenia przed wybuchem bomby, poczułem powiew Czystej Bezwarunkowej Miłości. A potem jej energia uderzyła we mnie niby podmuch eksplozji. To było obezwładniające. Siła podmuchu ich Czystej Bezwarunkowej Miłości odepchnęła mnie o jakieś dwadzieścia lat świetlnych w jednej sekundzie. Moje buty zostały tam, gdzie stałem, ale były to już tylko dymiące wspomnienia Czystej Bezwarunkowej Miłości, z których unosiła się smużka dymu. Znaczenie ich pokazu było całkiem jasne. W czasie, jaki upłynął od naszego spotkania z poprzedniego roku, Druga Grupa dowiedziała się czegoś więcej o wpływie, jaki wywiera Czysta Bezwarunkowa Miłość. Oślepiający, ogłuszający pokaz jej mocy nie pozostawił żadnych wątpliwości co do ich możliwości. Przez dobre dwie minuty nie mogłem wydusić słowa. Jedyne, co przechodziło mi przez gardło, to bezsilne "O, Boże!". Nie mogłem dojść do siebie. Miałem wrażenie, że każdy dosłownie członek ich rasy, czy to znajdujący się na statku, czy w ich świecie, czy gdziekolwiek indziej, popchnął w moim kierunku gigawaty energii Czystej Bezwarunkowej Miłości. Stopniowo obniżali jej natężenie. A kiedy już doszedłem do siebie, rzecznik wrócił do przerwanej rozmowy.

- Zwracamy ten dar Czystej Bezwarunkowej Miłości wszystkim ludziom na Ziemi. Łączymy się z wami w waszej misji. Będziemy wciąż przesyłać ten dar Miłości wszystkim ludziom na Ziemi jako wyraz wdzięczności za niego i mamy nadzieję, że pomoże wam wszystkim na waszej ścieżce, abyście nauczyli się jeszcze mocniej jej doświadczać i wyrażać. Jak powiedziałem wcześniej, jesteśmy absolwentami ziemskiej szkoły. Rozumiemy, że celem tej szkoły jest nauczyć wszystkich coraz lepiej doświadczać i wyrażać Czystą Bezwarunkową Miłość. My, jako absolwenci, podobnie jak i ziemscy absolwenci, pragniemy szerzyć tę naukę tak daleko, jak to tylko możliwe.

Z taśmy rozległ się głos Dar nawołującej do powrotu do TMI-Tam i świadomości C1.

Kiedy przeniosłem uwagę z powrotem do mojego pomieszczenia CHEC, leżałem tam jeszcze dobrą chwilę pławiąc się w radości. A jednak czułem też smutek. Uświadomiłem sobie, że jest to ten sam gorzko-słodki smutek i pragnienie poczucia mocy Czystej Bezwarunkowej Miłości, jaki czułem w członkach załogi Drugiej Grupy rok wcześniej po naszych eksperymentach. Część mnie pamiętała jak to jest, kiedy jest się złączonym w ten sposób, złączonym z innymi częściami siebie samego, w energii Czystej Bezwarunkowej Miłości.