oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 23
Wielokrotna Lokalizacja

Tak się złożyło, że Franceen miała egzemplarz książki, której autor zajmował się badaniem urządzeń elektronicznych podobnych do tego, które pokazał mi Ed. Autor książki sugerował pewne rozwiązania dotyczące słuchania głosów istot niefizycznych między częstotliwościami zajmowanymi przez radiostacje. Autor mówił także, że każdy może rozwinąć w sobie uczucia miłości, współodczuwania i chęci pomagania innym. Pomyślałem sobie, że może się to przydać w czasie programu i postanowiłem skupić się na pomocy innym uczestnikom. Podczas późnego posiłku Sabrina powiedziała, że skoro spotykamy się w każdym ćwiczeniu, to może moglibyśmy robić to razem. I tak, w czasie następnego ćwiczenia spotkaliśmy się nie-fizycznie i rozpoczęliśmy nasz zwykły już taniec ku Focusowi 27.

Umiałem już z łatwością utrzymywać się w moim wirującym, niefizycznym ciele. Wcześniej opowiedziałem Sabrinie, że próbowałem pomóc Ellen nawiązać kontakt z Edem Carterem. Nie zdziwiłem się więc, kiedy niemal natychmiast ujrzałem ją w Focusie 27. Poprosiłem Sabrinę, aby stanęła za mną i zaczęła przesyłać przeze mnie energię Czystej Bezwarunkowej Miłości, żeby w ten sposób otworzyć percepcję Ellen. Trwało to kilka chwil, a potem...

- Czuję, jak twoja energia przenika przeze mnie - odezwałem się do Sabriny. - Jest w tym coś, co dodaje siły. Ellen otrzymuje więcej niż energię nas dwojga.

- Zna mnie lepiej niż ciebie - usłyszałem głos Sabriny. - Pozwól mi stanąć z przodu.

Przesunęła się przede mnie i znów zaczęła przesyłać energię ku Ellen, a ja swoją - przez Sabrinę, wciąż zastanawiając się, skąd się wzięła owa dodatkowa energia.

- Nie, to na nic - stwierdziła w końcu Sabrina. - Spróbujmy tego. - Stanęła obok Ellen, która teraz znalazła się między nami. - Zaczynaj.

Coś w Ellen jakby drgnęło. Nie była już tak bardzo skupiona na tym, co właśnie robiła. Niedługo potem pojawił się Ed Carter i stanął przed nią. Ellen podniosła wzrok i natychmiast go poznała. Zaczęli rozmawiać, a my z Sabriną wciąż przysyłaliśmy energię. Po jakiejś chwili stało się jasne, że Ellen i Ed rzeczywiście nawiązali kontakt, więc odeszliśmy na bok.

- Myślisz, że będzie pamiętała rozmowę z Edem? - zapytałem Sabrinę.

- Nawet jeśli nie, to przynajmniej w końcu nawiązaliśmy kontakt - odparła. - Co dalej?

- Ze wszystkich uczestników programu Bili wydaje się najbardziej potrzebować pomocy. Prawie że wycofał się z programu, bo niczego nie widział ani nie czuł podczas ćwiczeń. Podobnie jak ja w moim pierwszym programie Linia Życia. Jak myślisz?

Chwilę później Ellen i Ed rozpłynęli się w czerni, a pojawił się Bili. Chyba nie uświadamiał sobie naszej obecności. Zbliżyliśmy się do niego i stanęliśmy po obu jego stronach. Chwyciliśmy się z Sabrina za ręce, podobnie jak w czasie naszego tańca. Rozszerzyliśmy ramiona na zewnątrz, tak aby znalazło się między nimi dość miejsca dla Billa i zaczęliśmy wirować. Skupiłem się na tym, aby pozostać w moim wirującym ciele i cały czas spoglądałem na Sabrinę. Uśmiechaliśmy się do siebie i cieszyliśmy jak bawiące się dzieci. Nagle nasze ciała zmieniły się. Nie czułem już, że znajduję się w ludzkim ciele i trzymam Sabrinę za ręce. Zmieniliśmy się w pustą w środku, wirującą kulę. Czułem, że jestem w środku i czułem jednocześnie świadomość Sabriny. Dziwne to było odczucie i trudno jest je opisać.

Patrząc na Billa z perspektywy "pustej kuli" zauważyłem, że niedaleko miejsca, gdzie znajdowało się jego serce zaczyna tworzyć się maleńka kula światła. Druga kula zaczęła się powiększać i rozświetlać wszystko dokoła. Kiedy była już trochę większa niż jego ciało, ujrzałem jak Bili rozgląda się wokół i skupia na czymś uwagę. Zacząłem się zastanawiać, czy zamiast pomagać, nie przeszkadzamy w czymś Billowi.

Wtedy stało się coś dziwnego, coś, co nazwałbym doświadczeniem wielokrotnej lokacji. Nagle znalazłem się na zewnątrz wirującej kuli, patrzyłem na Sabrinę i siebie samego wirujących wokół Billa. Z tego punktu widzenia widziałem wyraźnie, że uwagę Billa pochłania coś, co znajduje się w tym rozświetlonym otoczeniu. Postanowiłem zostawić tam tę część samego siebie, a tymczasem zająć się czymś, co Sabrina zasugerowała przed ćwiczeniem.

Wyobraziłem sobie siebie samego, jak opuszczam moje pomieszczenie CHEC i ruszam ku wejściu do budynku, zatrzymuję się między dwoma obrazami wiszącymi (fizycznie) na ścianie. Jeden z nich przedstawiał Boba Monroe, a drugi jego żonę, Nancy. Tłem całej sceny była jednolita czerń, ale czułem, że jest też tu drewniany delfin. Poczułem coś w rodzaju zmiany energii między obrazami, ale nie zdołałem stwierdzić, czym to dokładnie było.

Unosząc się w korytarzu i starając się określić ową energię, wpadłem na Sabrinę. Postanowiliśmy więc sprawdzić, co dzieje się z Billem. Kiedy do niego dotarliśmy, wciąż widziałem siebie samego w wirującej kuli światła otaczającego Billa. Oboje wkroczyliśmy z powrotem do kuli, powiększając ją i napełniając energią. A potem wróciliśmy do Ellen i Eda Cartera. Stwierdziliśmy, że wciąż rozmawiają. Przyglądaliśmy się im przez chwilę, po czym nadszedł czas, aby wracać do C l. Przez całą drogę z F27 do C1 tańczyliśmy i wirowali.

Podczas przerwy między ćwiczeniami, Sabrina powiedziała mi, że zmianę energii, którą wyczułem w korytarzu, spowodowała obecność jej siostry. Poprzedniego wieczoru rozmawiały ze sobą przez telefon i uzgodniły, że postarają się tam spotkać. Pamiętała, jak wielokrotnie wychodziła przed budynek i wracała do środka razem ze mną, zresztą.

Bili tymczasem opowiedział jednemu z nauczycieli, że w czasie ćwiczenia miał wrażenie, jakby wirował. Podczas naszego spotkania po ćwiczeniu opowiedział, że po raz pierwszy w całym programie uświadomił sobie obecność różnych rzeczy wokół siebie, i że poczuł się szczęśliwy z tego powodu. Odczułem ulgę, bo okazało się, że jednak pomagaliśmy, a nie przeszkadzaliśmy Billowi. Po spotkaniu rozejrzałem się wokół pokoju zastanawiając się komu mógłbym pomóc tym razem. Wybrałem Verna, Billa, Dicka i Barbarę.

Kiedy następnym razem przybyłem do mojego miejsca w Focusie 27, czekał już na mnie Biały Niedźwiedź.

- I co? - zatonował. - Zdaje się, że zwracasz większą uwagę na lądowania.

- To ćwiczenie skoków ze skał nie było li tylko uwolnieniem się od moich przekonań dotyczących praw rządzących światem fizycznym, czyli C1 i Focusa 27, prawda?

- Zdaje się też, że zaczynasz chwytać - odparł.

- Kiedy poczułem, że wciąż spadam przez ciemność i że w tym samym czasie stoję obok ciebie na szczycie skały poniżej, byłem w tych dwóch miejscach jednocześnie, prawda?

- Tak to odbierasz? - zapytał w odpowiedzi.

- Ten ktoś, kto stał obok ciebie w połowie zanurzony w skałę, to byłam ja, prawda?

- No cóż, był dość podobny, nie uważasz?

- Ty przebiegły stary Indianinie! Dlaczego po prostu nie wyjaśniłeś mi, że uczysz mnie tej całej wielokrotnej lokacji? Mogłem to chwycić o wiele szybciej!

- Wiedza głęboko wpojona - zabuczał.

- Co?

- Zdaje się, że nadzwyczaj trudno jest ci pozbyć się przekonań dotyczących tego, jak się rzeczy powinny mieć. A to strasznie blokuje twoją percepcję. Bez tych przekonań jesteś znacznie bardziej otwarty na to, aby uczyć się bezpośrednio z doświadczenia. Poza tym, przecież dobrze ci idzie, kiedy pozwalasz sobie uczyć się z doświadczenia.

- Taa, chyba masz rację. Chciałbym tylko uczyć się słuchając kogoś, kto by mi to wszystko wyjaśnił. Czy tak nie byłoby lepiej?

- Może, ale wtedy miałbyś mniejsze szansę na to, aby odkryć to, o czym być może nie ma pojęcia twój nauczyciel. Ostatecznie, to właśnie jest powód, dla którego w ogóle się uczymy.

Obraz Białego Niedźwiedzia zblakł w czerni. Razem z Sabrina wyruszyliśmy na poszukiwanie Verna. Kiedy go znaleźliśmy, rozciągnąłem włókno świadomości ze splotu słonecznego w kierunku Verna. Zbliżając się do niego wzdłuż włókna, Sabrina i ja otoczyliśmy go kulą światła, a całe jego otoczenie rozświetliło się. Pozostawiłem mojego alternatywnego siebie wirującego wokół Verna, a sam wróciłem do miejsca, gdzie znajdowało się moje "centralne-Ja". Ten sam proces powtórzyłem z Billem, Dickiem i Barbarą, wróciłem znów do centralnego-Ja i obserwowałem wszystkich czterech siebie. Kule światła znajdowały się przede mną i trochę poniżej. Widziałem je wszystkie wyraźnie i byłem świadom wszystkich jednocześnie.

Co jakiś czas zauważałem, że któraś z kuł robiła się mniejsza, przenosiłem więc całą świadomość właśnie na to alternatywne Ja, powiększałem kulę, tak że robiła się większa i jaśniejsza, i wracałem do mojego centralnego-Ja. A potem zacząłem eksperymentować z utrzymywaniem świadomości na centralnym-Ja, kiedy jednocześnie dołączałem do jednego z wirujących alternatywnych Ja i dodawałem energii osobie znajdującej się w środku. Całkiem przy tym zignorowałem pierwotny cel ćwiczenia, skupiwszy się bez reszty na obserwowaniu mojej nowej zabawki.