oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 15
Spekulacje

W czwartek wieczorem, długo po zapadnięciu zmroku, wyszedłem sobie na papierosa i żeby zastanowić się nad wszystkim, co zdarzyło się podczas programu. Spacerowałem sobie wolniutko po tarasie i myślałem o tym, jakie znaczenie ma to, czego dokonaliśmy podczas kontaktów z Drugą Grupą.

Druga Grupa jest rasą telepatyczną; chciałbym lepiej rozumieć jak to jest, kiedy wszystkie twoje myśli i uczucia znają wszyscy wokół. Kiedy moi partnerzy i ja wstąpiliśmy w ciała ochotników i pozwoliliśmy narastać w sobie energii Czystej Bezwarunkowej Miłości, uczucia te odbierali wszyscy członkowie załogi. Wpływ emocjonalny był dla nich pojęciem całkowicie obcym, tak obcym, że po prostu wyłączali się na czas jego trwania.

Niepokoiła mnie telepatyczna natura Drugiej Grupy i jej implikacje na resztę tej rasy. Jeśli wszyscy byli ze sobą złączeni, myślałem, oznacza to, że nie tylko załoga statku doświadczała owego obezwładniającego wyłączenia się. Nie tylko ochotnicy, rzecznik i załoga, ale cala rasa. Nasze eksperymenty miały wpływ również na tych, którzy żyli sobie spokojnie na swojej planecie i tych, którzy przebywali w świecie niefizycznym. Wszyscy jednocześnie doświadczali skutków naszego eksperymentu - dosłownie każdy z nich. Po doświadczeniach, cala rasa Drugiej Grupy posiadała pamięć i wiedzę o Czystej Bezwarunkowej Miłości. Gdyby to doświadczenie zakorzeniło się w kolektywnym umyśle rasy, zmieniłoby ich na zawsze. Jakie jednak mogło być ich początkowe doświadczenie?

Z początku wszyscy doświadczyli jedynie tego, że gdzieś uciekło im kilka chwil. Ci, którzy przebywali w domu, pewnie nawet tego nie zauważyli, chyba że robili akurat coś, co wymagało liczenia się z czasem. Każdy, kto patrzył wtedy na zegar mógł zauważyć, że wskazówka sekundnika jakby skoczyła naprzód trzy sekundy, a potem siedem sekund podczas następnego doświadczenia. Podczas trzeciego doświadczenia przeskoczyła dwadzieścia sekund, a podczas czwartego dwie pełne minuty, czy nawet więcej. To już coś dla kogoś siedzącego na nudnej lekcji, obserwującego zegar i czekającego na dzwonek. Ale ci, którzy akurat jechali samochodem w godzinach szczytu? Czy wszyscy za kierownicami akurat zasnęli najpierw na trzy sekundy, a potem na siedem, dwadzieścia i w końcu na dwie minuty? Co z nimi? Co mogło się im przydarzyć? Dopiero ta myśl przyprawiła mnie o prawdziwy ból głowy.

Gdyby coś takiego stało się w Denver w godzinach szczytu, to dokładnie wiem, jak by to wyglądało. Tysiące samochodów z nieświadomymi niczego, fizycznie obezwładnionymi kierowcami, jechałoby dalej, póki coś nie stanęłoby na ich drodze. Po trzecim eksperymencie ci, którzy by jeszcze nie zginęli podczas tych pierwszych dwudziestu sekund chaosu, odzyskaliby świadomość w skłębionej masie tysięcy porozbijanych samochodów i ciężarówek. Tylko na autostradzie 1-25 prowadzącej z północy na południe, martwych i rannych można by liczyć w dziesiątkach tysięcy. Pod koniec trzeciego eksperymentu pojawiłyby się całe góry roztrzaskanych samochodów, dość, aby zatrzymać ruch na 1-25 na całe dni, póki buldożery nie oczyszczą autostrady. A to tylko odcinek jednej autostrady liczący sobie dwadzieścia pięć czy trzydzieści kilometrów w jednym, średniej wielkości mieście Stanów.

Co by się stało w trzecim i czwartym eksperymencie z pilotem lądującym właśnie na lotnisku? Te wielkie boeingi właśnie zniżające lot, leciałyby ku ziemi z nieświadomymi niczego pilotami, załogą i pasażerami. A kiedy I ludzie ci odzyskaliby świadomość, byliby już martwi. A inni ludzie? Chirurdzy przeprowadzający właśnie poważne operacje, kontrolerzy ruchu powietrznego, budowlańcy na rusztowaniach, pracownicy elektrowni jądrowych... wszyscy ci ludzie mogliby zostać zabici lub ciężko ranni, gdyby nagle i niespodziewanie utracili świadomość, co z kolei byłoby przyczyną śmierci milionów innych osób.

A to tylko w Denver, średniej wielkości mieście USA. Tylko że te wyłączenia zdarzyłyby się jednocześnie wszystkim i wszędzie, na całej planecie, bez względu na to, gdzie dana osoba przebywała i co robiła. Czy można sobie w ogóle wyobrazić rozmiary takiej katastrofy?

Wiem, że to niemądre, ale te myśli niemal doprowadziły mnie do szaleństwa. Eksperymenty z Drugą Grupą miały na celu jedynie chęć pomocy w osiągnięciu celu ich misji, która polegała na obserwowaniu i zapisywaniu wszystkiego, co miało związek ze Zmianami na Ziemi. Żadne z nas nawet nie pomyślało o możliwych konsekwencjach naszych czynów, konsekwencjach, które mogły obejmować swym zasięgiem nie tylko załogę ich statku. Ale można się domyślić, że wszyscy członkowie ich rasy po raz pierwszy w życiu doświadczyli wpływu energii Czystej Bezwarunkowej Miłości i że fakt ten mógł narazić na niebezpieczeństwo ich wszystkich. Wyobraź sobie, czytelniku, że nagle poczułeś, jak ja w tej chwili, całą odpowiedzialność za wszystko, co mogło się zdarzyć. Trudno z czymś takim żyć.

Przez dobrą chwilę nie wiedziałem do kogo mógłbym się zwrócić i z kim o tym porozmawiać. Wciąż wyobrażałem sobie siebie wyjaśniającego komuś, że oto nagle znalazłem się w depresji wywołanej możliwą śmiercią milionów obcych na planecie leżącej o miliony lat świetlnych od Ziemi. Wyobrażałem sobie, że osoba, do której się zwracam, zaraz po rozmowie ze mną podnosi słuchawkę telefonu i rezerwuje dla mnie miejsce w najbliższym wariatkowie. Po raz pierwszy w życiu wiedziałem jak to jest - martwić się poważnie o swoje zdrowie psychicznie, stracić kontakt z rzeczywistością. Kiedy w końcu byłem w stanie zacząć rozmowę z kimś, kto nie uznałby mnie z punktu za wariata, zacząłem wracać do rzeczywistości. (Dar, kocham cię i dziękuję.) Przez następnych kilka dni moje mentalne zawiasy wracały ze skrzypieniem na miejsca.

Przypomina mi to problem ludzi na Ziemi. Informacje, jakie zebrałem podczas pierwszego kontaktu z Drugą Grupą jasno wskazywały, że Wielkie Przedstawienie, jak nazywał to Bob Monroe, ma związek z Kryształem Jądra Ziemi i jego połączeniem z jakimś odległym obiektem. Zrozumiałem wtedy, że owo międzygalaktyczne połączenie stanie się właśnie tym, co przywiedzie energię tego obiektu do niefizycznego środowiska Ziemi.

W odpowiedzi na moje pytania Druga Grupa stwierdziła, że energia tego połączenia będzie energią Czystej Bezwarunkowej Miłości. Moją wizualną interpretacją tego zdarzenia był pierścień z wygrawerowanym słowem "Miłość", który zbliżył się do osi obrotu Kryształu Jądra Ziemi od bieguna północnego Ziemi. Domyśliłem się z tego, że Zmiany na Ziemi będą dla nas tym, czym dla rasy Drugiej

Grupy były nasze eksperymenty. A jeśli złączenie miało naładować Kryształ Jądra Ziemi olbrzymią ilością energii Czystej Bezwarunkowej Miłości? A jeśli świadomość każdego człowieka na Ziemi zostanie wręcz zalana niemal obezwładniającym natężeniem takiej energii? A jeśli ta powódź będzie trwała dłużej?

Jeśli to wszystko miało się zdarzyć, to niektórzy ludzie na Ziemi będą mieli przynajmniej przewagę nad Drugą Grupą. Niektórzy z nas doświadczyli już przecież wysokich poziomów natężenia Czystej Bezwarunkowej Miłości. Wielu doświadczyło ich przynajmniej na pewnym poziomie. Nie każdy pozostanie nieświadom, jak to było w przypadku Drugiej Grupy. Lecz jeśli energia Czystej Bezwarunkowej Miłości zostanie nagle i niespodziewanie wprowadzona na bardzo wysokim poziomie, to można się spodziewać wraków samochodów na autostradach, katastrof samolotowych i innych wypadków. Możemy się spodziewać, że w skali globalnej, w pierwszych kilku minutach umrą tysiące lub nawet miliony ludzi, i to tylko w wypadkach. Skutki katastrofy można będzie porównać do fali na wodzie zataczającej coraz większe kręgi; innymi słowy, rannych lub zmarłych będzie o wiele więcej.

Istnieją pewne różnice między możliwością zaistnienia tego połączenia a tym, co przydarzyło się Drugiej Grupie. Wynikiem naszych eksperymentów było zaledwie kilka krótkotrwałych przebłysków energii Czystej Bezwarunkowej Miłości. Wielkie Przedstawienie na Ziemi może trwać znacznie dłużej, godziny albo tygodnie, a może i lata. Może na zawsze zmienić środowisko Ziemi na poziomie Energetycznym. Z punktu widzenia astrologii można by też powiedzieć, że połączenie nie zdarzy się nagle i niespodziewanie. Część energii, na niższych poziomach, zostanie przesłana znacznie wcześniej przed całym zdarzeniem.

Wschód słońca na Ziemi to złączenie wschodniego horyzontu ze Słońcem. Czerń nocy nie zmienia się w jasność dnia w jednej chwili. O wschodzie słońca do złączenia dochodzi powoli, energia Słońca, światło, pojawiają się stopniowo. Zaczyna się jako delikatna poświata na nocnym niebie, która powoli się rozjaśnia, aby osiągnąć najwyższe natężenie w południe. Wielkie Przedstawienie będzie wyglądało podobnie. Przesyłanie energii Czystej Bezwarunkowej Miłości od "źródła" zacznie się stopniowo, jak wschód słońca, i będzie narastać aż do pełnej mocy, czyli połączenia doskonałego. Może to zająć kilka godzin lub wiele lat, w zależności od tego z jaką szybkością będziemy wkraczać w owo połączenie.

Jak słońce pojawia się na naszym wschodnim horyzoncie, tak można się spodziewać, że osiągnąwszy swe natężenie, czyli południe, energia Wielkiego Zdarzenia zacznie opadać. Energia Miłości zacznie stopniowo zmniejszać się. jak nasze słońce na zachodnim horyzoncie. Jakiś czas po osiągnięciu swej pełnej mocy, energia Czystej Bezwarunkowej Miłości zacznie stopniowo zanikać. Jak podczas zachodu słońca, nadejdzie chwila, kiedy przepływ energii zacznie się zmniejszać aż całkiem ustanie.

Tylko co to wszystko oznacza? Może to oznaczać, że Zmiany na Ziemi są dla nas szansą, dzięki której energia Czystej Bezwarunkowej Miłości spłynie na wszystkich mieszkańców Ziemskiego Systemu Życia; mam tu na myśli wszystkich mieszkańców, fizycznych i niefizycznych, żyjących i umarłych. Jeśli energia ta zawiera w sobie Czystą Bezwarunkową Miłość, może to być chwila, kiedy każdy z nas doświadczy i odczuje na sobie jej wpływ. Jeśli jest to proces powolny, ci z nas, którzy doświadczyli jej już wcześniej, zaczną stopniowo zauważać, że jej poziom i natężenie wciąż rosną. Ci, którzy nie znają jeszcze energii Czystej Bezwarunkowej Miłości, będą mieli szansę ją poznać i zacząć zmieniać swoje przekonania, sposób myślenia i życia. Jeśli taka zmiana dokona się u wystarczającej liczby osób, Ziemia może stać się rajem na długo przed zakończeniem procesu połączenia. Zmiany na Ziemi mogą na zawsze odmienić cały System Życia na Ziemi. Wszyscy będziemy nosić w sobie, podobnie jak Druga Grupa, pamięć i wiedzę o Czystej Bezwarunkowej Miłości, i to na zawsze.

Jeśli zbyt mało osób zamknie w swoich sercach tę energię, jeśli niewielu z nas nauczy się jej doświadczać i wyrażać, nasze życie po połączeniu będzie w najlepszym przypadku przypominać stare dobre czasy. Jeśli to zdarzenie naprawdę jest jakiegoś rodzaju kulminacją, czymś, co od zawsze było w planach naszego Stwórcy, i jeśli z tej szansy nie skorzystamy, nasza przyszłość może się okazać naprawdę ponura. Jeśli celem istnienia ludzkości jest świadome otworzenie się na tę energię, i jeśli tę szansę przegapimy, to jakiemu innemu celowi może służyć nasza egzystencja na tej Ziemi?

Nie przeczytałem ponownie całego rozdziału "Zgromadzenie" książki Boba Monroe Dalekie podróże, póki sam, w mojej książce, nie zacząłem pisać o własnych doświadczeniach z Drugą Grupą. Paląc cygaro i spacerując po tarasie po ostatnim ćwiczeniu z taśmą, nie uświadamiałem sobie jeszcze większości rzeczy, o których właśnie przeczytałeś, czytelniku. (W pełni uświadomiłem je sobie tuż przed napisaniem tego rozdziału.) Podczas programu wręczono nam krótki fragment rozdziału Boba, z którego zapamiętałem stwierdzenie INSPEKA, że Wielkie Przedstawienie może zmienić nie tylko naszą czasoprzestrzeń, ale również wszystkie przyległe systemy energii. Już wtedy jakoś nie mogłem przyjąć do wiadomości faktu, że potencjalny wpływ energii Czystej Bezwarunkowej Miłości może zacząć oddziaływać na całą rasę tak błyskawicznie. Zdawało mi się wtedy, że całkowicie odmieniliśmy system energii Drugiej Grupy, ale do jakiego stopnia, uświadomiłem sobie w pełni dopiero podczas pisania tych słów. Wciąż trudno mi objąć umysłem potencjalny wpływ tej energii i zastanawiam się, jak mogliśmy wpłynąć na ewolucyjną ścieżkę ich rasy.

Rozmyślając nad moimi doświadczeniami i opisując je, zastanawiałem się nad tym, co też było w nich najważniejsze. Stwierdziłem, że chodziło o zrozumienie, że najważniejsze jest to, abyśmy wszyscy uświadomili sobie, że mamy doświadczać i wyrażać energię Czystej Bezwarunkowej Miłości na najwyższym możliwym poziomie. Tylko takiego rodzaju przygotowanie na nadchodzące Zmiany na Ziemi ma dla nas sens. Im więcej nas nauczy się świadomie doświadczać i wyrażać Miłość, tym mniej nas znajdzie się w niebezpieczeństwie w chwili połączenia. Ludzka świadomość i gatunek ludzki jako dominujący na Ziemi nie będą w aż tak wielkim niebezpieczeństwie. Najważniejsze, co każdy z nas może uczynić, to nauczyć się i nauczać innych doświadczania i wyrażania Czystej Bezwarunkowej Miłości.

Zastanawiałem się poważnie nad tym, czy powinienem włączyć niniejszy rozdział do ostatecznej wersji tej książki. Kim właściwie jestem, aby mówić komukolwiek o tym, co może się stać podczas Zmian na Ziemi? Lecz Dar, ta, która pomogła mi powrócić do mojej świadomej rzeczywistości, wytłumaczyła mi dlaczego powinienem to zrobić.

- Bruce - powiedziała. - Kiedy myślę o wszystkich tych rzeczach, które napisano o Zmianach na Ziemi, to to, co ty sam napisałeś nie wydaje mi się tak szalone jak to, co przeczytałam czy usłyszałam. Właściwie podoba mi się nawet bardziej. To znaczy, naprawdę wszyscy będziemy żyć na Ziemi w stanie Czystej Bezwarunkowej Miłości? Wiesz, to mi się naprawdę podoba.