oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 11
Portale - historia Ziemi

Trochę zmęczony na początku kolejnego ćwiczenia, poszedłem do Focusa 27 wygodniejszą drogą, czyli za dźwiękami Hemi-Sync. A tym samym nie miałem czasu, żeby odwiedzić moje miejsce, dlatego po naładowaniu się energią kryształu w TMI-Tam, zająłem się od razu kolejnym zadaniem, czyli wczesną historią Ziemi i ewolucją. W Krysztale Jądra Ziemi (KJZ) poznałem bardzo miłego przewodnika, który zaofiarował, że mnie oprowadzi.

- Jestem tu po to, żeby jak najwięcej dowiedzieć się o tym jak powstała Ziemia i jak przebiegała ewolucja.

- Z chęcią ci pomogę, poczekaj tylko chwilę, zaraz przyniosę to, czego ci potrzeba - odparł mój przewodnik.

Za chwilę czułem się, jakbym unosił się w przestrzeni, oglądając trójwymiarowy film dokumentalny o wczesnej historii Ziemi i ewolucji aż do chwili obecnej. Poniżej opisuję to, co zobaczyłem.

Kiedy już zebrała się wystarczająco wielka masa, siły grawitacyjne sprawiły, że w jądrze pojawił się kompresujący żar. Szybkość obrotów Księżyca, który obracał się znacznie szybciej niż obecnie, przyczyniła się do gwałtownych ruchów masy Ziemi, a to poprzez interakcje pola grawitacyjnego i magnetycznego. W ten sposób część energii rotacyjnej Księżyca przepłynęła na Ziemię, jeszcze bardziej podwyższając temperaturę panującą w jądrze. Po jakimś czasie stopione jądro wydostało się niemal całkowicie na powierzchnię Ziemi. Z otaczającej ją przestrzeni zaczął napływać dodatkowy materiał budulcowy, czyli ogromne meteory, asteroidy i komety, które przedostawały się przez cienką powłokę Ziemi i wpadały do stopionej masy jądra. Gazy i opary parującej wody zostały uwolnione w coraz bardziej powiększającą się atmosferę Ziemi. Żelazo, jeden z najczęściej występujących pierwiastków ciężkich, gromadził się wokół jądra Ziemi.

Masa Ziemi wciąż rosła. Kiedy jądro i ciśnienie osiągnęły odpowiednią temperaturę, zaczął się formować olbrzymi żelazny kryształ, który wciąż rósł w miarę jak Ziemia się obracała wokół swojej osi. W końcu rosnący, kryształ wywołał przesunięcie osi obrotu Ziemi, po czym zaczął rosnąć na nowo, tym razem wokół nowej osi. Bliżej powierzchni Ziemi pozostały resztki poprzedniego kryształu, które w ciągu następnych milionów lat przyjęły mniej więcej sferyczny kształt otaczający stopione jądro. Te resztki kryształu znajdują się do dziś w wielu miejscach. Większe z nich wciąż wywołują lokalne przepływy energii. Dziś w kręgach metafizycznych nazywa się je "punktami mocy". Niektóre są na tyle wielkie, że mogą oddziaływać na bieguny magnetyczne Ziemi.

Największy kryształ leży bardzo blisko obecnej osi obrotu Ziemi. Pole tego kryształu rozciąga się poza powierzchnię Ziemi, a jego obraz przypomina obraz pola magnetycznego. Linie pola również wychodzą z powierzchni Ziemi, z większych pozostałości kryształu umiejscowionych wzdłuż poprzedniej osi obrotu. Owe linie pola nakładają się na pole główne, tworząc w ten sposób siatkę o przecinających się liniach.

Kiedy Ziemia osiągnęła już swój obecny rozmiar i oziębiła się dostatecznie, stała się miejscem, na którym mogło rozwinąć się życie. Krystaliczna struktura olbrzymiego Kryształu Jądra Ziemi, wraz ze swoim precyzyjnym wzorcem na poziomie atomowym, stała się czynnikiem organizującym otaczające ją formy świadomości. Pole głównego kryształu działało jak coś w rodzaju grawitacji świata niefizycznego, która przyciągała do Ziemi istoty niefizyczne. Wtedy właśnie na Ziemi pojawiły się pierwsze zorganizowane formy świadomości. Rozwinęło się królestwo świata roślinnego i zwierzęcego.

W ostatniej scenie owego trójwymiarowego filmu dokumentalnego, ujrzałem Ziemię taką, jaka jest dziś. Widziałem otaczające ją linie pola głównego kryształu i linie pól mocy pochodzące z poprzedniego kryształu, które razem tworzyły zawiły, krzyżujący się wzorzec. Potem scena rozmyła się, a ja znów poczułem obecność mojego przewodnika.

- Wiem, że masz pytania dotyczące Ducha Ciężkości. Chciałbym jednak zacząć od krótkiej wycieczki na Księżyc - zaproponował, jakby krótkie wycieczki na Księżyc były czymś najzwyczajniejszym na świecie.

- Dobrze... czemu nie... jeśli Księżyc jest dobrym miejscem na rozpoczęcie mojej nauki, to czemu nie? - odparłem zastanawiając się czy to się aby dzieje naprawdę.

Znów poczułem krótkie wrażenie ruchu, w polu widzenia pojawił się Księżyc, a potem zniknął, kiedy weszliśmy w niego.

- Zauważyłeś coś znajomego? - zapytał przewodnik nakazując jednocześnie otworzyć całą moją świadomość na otoczenie. Zacząłem odczuwać jakąś zorganizowaną strukturę w pobliżu jądra Księżyca.

- Tutaj też jest taka krystaliczna struktura! Tylko inaczej się ją odczuwa. Nie mogę go dotknąć, ale wiem, że daje inne odczucie niż Kryształ Jądra Ziemi.

- Bardzo dobrze! - w głosie przewodnika brzmiała zachęta. - Poprzednio dowiedziałeś się, że kiedy szybkość obrotów Księżyca wzrasta, część jego energii jest przesyłana na Ziemię, co generuje ciepło. To samo dzieje się tutaj, co sprawia, że księżycowy kryształ rośnie. W miarę upływu czasu większość energii rotacyjnej Księżyca została przekazana na Ziemię, póki nie zsynchronizowały się ich pola energii. Linie pola Księżyca i Ziemi są obecnie połączone ze sobą w sposób wydajniejszy. Kryształ Księżyca różni się nieco od kryształu Ziemi, pracuje też na nieco innych energiach. Linie jego pola nakładają się na linie pola Ziemi i wywołują możliwe do przewidzenia wzorce interakcji między energiami Księżyca i Ziemi.

- Rozumiem z tego, że jest tu jakieś połączenie z astrologią - zauważyłem.

- Tak, energie kryształów Ziemi i Księżyca można pojmować jako porcje spektrum energii emocjonalnych. Pewne kąty między nimi sprawiają, że linie pól mają tendencje do łączenia tych energii na poziomie niefizycznym. Niektóre z tych kątów mogą wywołać pewne stany emocjonalne. Astrologia jest starożytną nauką bazującą na obserwacji ludzkich reakcji na interakcje tych pól. Oczywiście, mają one wpływ nie tylko na ludzi, ale astrologia jest ostatecznie nauką ludzką.

- Wszystkie inne planety w naszym układzie słonecznym też mają swoje kryształy, prawda? - zapytałem zachęcony czymś, co zaczynało wykluwać się w mojej świadomości.

- Podobnie jak i wasza gwiazda, Słońce - odparł prze- i wodnik. - I ono, i każda z planet, posiada kryształ, który działa w granicach spektrum innych energii emocjonalnych. Astrologia bazuje na świecie fizycznym, ludzkim zrozumieniu interakcji pól kryształu każdej planety z kryształem Ziemi. A to prowadzi nas do kolejnej kwestii, którą chciałbyś się zająć, czyli do Wielkiego Zegara. Zdaje się, że interesowała cię synchronizacja czasowa pomiędzy Centrum Planowania w Focusie 27 a rzeczywistością świata fizycznego?

Poczułem, jak coś jakby zaskoczyło na swoje miejsce i zrozumiałem, że były to pytania, na które nie odpowiedzieli mi moi poprzedni przewodnicy. To właśnie te myśli pchały się do mojej świadomości, zmuszając do pytania o Wielki Zegar.

- Zgadza się. Są pewne aspekty, o których chciałbym dowiedzieć się nieco więcej - rzuciłem nonszalancko.

- Rozumiem, że w Focusie 15 linie czasu-wy darzenia można połączyć z możliwymi do przewidzenia pozycjami planet, aby w ten sposób zsynchronizować pewne rzeczy, na przykład czas i miejsce narodzin ludzi wkraczających w świat fizyczny. Ale mam wrażenie, że chodzi tu o coś więcej, coś w rodzaju astrologicznego połączenia?

- Weźmy za przykład te cztery wiórki, które widziałeś w Stacji Ponownego Wejścia. Wkraczały do świata fizycznego połączone pewnym wspólnym celem; miały odkryć lecznicze właściwości pewnej rośliny rosnącej w dżungli i wprowadzić je do świata fizycznego, pamiętasz?

- Tak, i pamiętam jeszcze, że ich praca miała się zacząć, kiedy spotkają się dwa ostatnie z tych wiórków - odparłem trochę niepewny szczegółów.

- Dobrze, a czy pamiętasz po co albo czym było to zadanie?

- Chwileczkę... pamiętam, że spotkają się na kongresie medycznym i odkryją, że oboje zajmują się badaniami nad tą samą rośliną. Zdaje się, że potem pobiorą się i że to będzie miało coś wspólnego z najważniejszym zadaniem tej grupy - przypominałem sobie powoli. - Ale to wszystko, co pamiętam.

- Pamiętasz, jak Dyrektor Stacji Wejścia powiedział, że z napęczniałymi ego tej dwójki będzie to dla nich niezłe wyzwanie, to znaczy uczyć się kochać siebie wzajemnie? - pytał dalej przewodnik.

- Tak, chyba przypominam sobie coś takiego. Ale co to ma wspólnego z Wielkim Zegarem? - zapytałem.

- Ich napęczniałe ego? A jak myślisz, skąd się wzięły te ich napęczniałe ego?

- Trzeba chyba zacząć od tego, że oboje są po prostu takimi typami ludzi, którzy zawsze mają w sobie taką cechę, ale zdaje się, że jest w tym coś jeszcze, prawda?

- Tak, jest w tym coś jeszcze. Pomyśl nie tylko o czasowych, ale też o astrologicznych aspektach Wielkiego Zegara - podpowiedział mi przewodnik.

- Dobrze, niech no przez chwilę pomyślę na głos... hm... jeśli emocjonalne energie Wielkiego Zegara w chwili narodzin danej osoby... określają jej osobowość typu napęczniałe ego, to mogą też stworzyć coś w rodzaju przejścia do świata fizycznego dla kogoś, kto już ma napęczniałe ego. Hm... tyle wymyśliłem, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby to było wszystko - stwierdziłem, wciąż myśląc nad sprawą.

- Ale i tak jesteś dość blisko. Jak myślisz, co ktoś planujący wejście do świata fizycznego może zrobić, jeśli nie ma napęczniałego ego, ale potrzebuje takiego ego, żeby osiągnąć dany cel? Pomyśl o tym w kategoriach twojego zrozumienia Dysku lub konceptu Ja/Tam - zasugerował.

- Wszystkie składniki osobowości potrzebne do osiągnięcia osobowości typu napęczniałego ego są dostępne na Dysku z poprzednich wcieleń. Tak więc, Dysk może zaplanować Eksperyment mieszając w nim odpowiednie ilości cech osobowościowych, które można ogólnie określić jako typ o napęczniałym ego. Hm... i jeśli ta mieszanka wejdzie w reakcję z wzorcem emocjonalnych energii Zegara, może to stworzyć swego rodzaju wejście do świata fizycznego. Mam rację?

- Już odpowiedziałeś sobie na to pytanie, tylko jeszcze tego nie widzisz - odparł przewodnik. - Może jeśli pomyślisz o emocjonalnym wzorcu Wielkiego Zegara i chwili narodzin... może to ci pomoże. Co określa chwila narodzin w kategoriach rzeczywistości fizycznej i niefizycznej?

- No cóż, to punkt, w którym człowiek opuszcza jedną rzeczywistość i wkracza do innej. W astrologii wzorzec emocjonalny Wielkiego Zegara nazywany jest kosmogra-mem. Czyli jest to osobowość, z jaką człowiek przychodzi na świat.

Unosiłem się przez chwilę w milczeniu, próbując poczuć łączność, próbując zrozumieć jak wszystkie kawałki układanki mają stworzyć całość. Przewodnik przez cały czas czekał cierpliwie. Wtedy, nagle, wszystko zaskoczyło.

- Rozumiem! Nareszcie! To znak czasu! Jakby nalepka wzorca energii emocjonalnych na poziomie niefizycznym przydana człowiekowi w chwili, kiedy ten wkracza w świat fizyczny. Osoba należąca do świata fizycznego. Jeśli człowiek potrzebuje osobowości typu napęczniałe ego, aby móc pracować nad osiągnięciem jakiegoś celu, wtedy ta osobowość dana mu jest na długo przed jego narodzinami. Potrzebne cechy osobowości zostają w jakiś sposób zakodowane i umieszczone w tym wiórku jeszcze przed jego pojawieniem się w Focusie 15. Energie emocjonalne, we właściwych proporcjach oczywiście, zostają złożone we wzorcu świadomości wiórka. Więc to nie chodzi tylko o fizyczne umiejscowienie planet składających się na Wielki Zegar, ale też wzorce energii emocjonalnej. Wzorce cech osobowościowych Wielkiego Zegara nieustannie się zmieniają, zgodnie zresztą z ruchem planet. Kiedy w Wielkim Zegarze zaistnieją dokładnie takie warunki, o jakie nam chodzi, czyli te, które odpowiadają wzorcom umieszczonym w wiórku, wiórek odpowiada na nie. Wielki Zegar naładowuje go energią, a ten niby ziarenko, kiełkuje i wyrasta w świecie fizycznym! Świadomość nadaje mu właśnie owo zareagowanie na wzorce Wielkiego Zegara. Chodzi o to, że wzorce energii mogą nawet popchnąć albo wciągnąć człowieka do rzeczywistości świata fizycznego! - czułem podekscytowanie, kiedy wiedza nieustannie zalewała mnie.

- Bardzo dobrze, Bruce! - odparł przewodnik. - Wielkiego Zegara używa się nie tylko dla zsynchronizowania świata fizycznego z niefizycznym, ale również dla obdarzenia człowieka danymi cechami osobowościowymi. A wszystko bazuje na specyficznych zasięgach energii w każdym jądrze kryształu pod Słońcem i każdej planety w Układzie Słonecznym.

- Jest coś jeszcze, czuję to - stwierdziłem niecierpliwie.

- Zgadza się. Masz już podstawy, ale żeby spędzić ten czas jak najbardziej produktywnie proponuję, żebyśmy poszli dalej, a o Wielkim Zegarze pomyślisz później.

- W porządku - zgodziłem się i szybko zmieniłem temat: - Jestem ciekaw tych pozostałości poprzedniego Kryształu Jądra Ziemi. Mógłbyś mi coś więcej o tym powiedzieć?

- Jedna z największych cząstek pozostałych po nim znajduje się niedaleko miejsca, które obecnie nazywacie

wyspą Bimini. Możemy tam pójść, jeśli chcesz. (Poczułem w tym momencie wokół siebie coś w rodzaju ciepłego oceanu.) - Linia pociągnięta od wyspy Bimini do środka Ziemi określa położenie prastarej osi obrotu Ziemi. Głęboko pod wyspą spoczywa jeden z największych kawałków Kryształu Jądra Ziemi, jakie jeszcze się ostały. Przed niemal 90-stopniową zmianą osi obrotu Ziemi, na tym obszarze panowały temperatury polarne. Teraz tereny te zbliżyły się do równika.

- Gdzie jest drugi koniec osi?

- Chodź, pokażę ci - odparł przewodnik i zaczęliśmy podążać w kierunku środka Ziemi.

Po dość długiej podróży w końcu stanęliśmy na powierzchni oceanu. Powoli obróciłem się dokoła własnej osi w poszukiwaniu jakiegokolwiek lądu. Na próżno. Wyczuwałem jakiś wielki ląd poza wschodnim horyzontem i jeszcze większy na zachód. Ale w najbliższym sąsiedztwie mieliśmy tylko niezmierzone wody otwartego oceanu.

- Twoje wyczucie kierunku jest prawidłowe, Bruce. Na wschód stąd leży Australia, a trochę dalej na zachód Afryka - odezwał się przewodnik nie pytany. - Najbliższy ląd to południowe wybrzeża Australii (Zobacz Aneks A, w którym omawiam zmianę pól magnetycznych i kwestię zachodniej Australii.).

- Czy niedaleko wyspy Bimini nie leży obszar zwany Trójkątem Bermudzkim? Czy istnieje jakieś powiązanie między pozostałościami kryształu a rzekomymi zniknięciami na tym obszarze? - zaciekawiłem się.

- Odpowiedź na oba pytania brzmi tak. Jest jeszcze związek z planetą Uran.

- Jaki związek?

- Ziemia obraca się dokoła Słońca mniej więcej po okręgu, czyli Wielkiej Ekliptyce, tak samo inne planety, łącznie z Uranem. Wyobraź sobie na chwilę linię ciągnącą się w przestrzeń, a przebiegającą wzdłuż starożytnej osi Bimini. To jest wyjaśnienie uproszczone, ale powinieneś pomyśleć o nim później, kiedy zdobędziesz więcej informacji. A teraz, z powodu przechyłu osi obrotu Ziemi względem Słońca, w pewnych okresach roku oś Bimini przechodzi przez oś Słońca i staje się paralelna względem Wielkiej Ekliptyki.

- Pamiętam, że jedna z sond wystrzelonych przez NASA przysłała na Ziemię zdjęcia Urana. Oś obrotu Urana wyglądała na bardzo dziwną, ponieważ skierowana była ku Słońcu.

- Zgadza się. A więc, z powodu przechyłu osi obrotu Ziemi względem Słońca, w pewnych okresach roku, linia pociągnięta wzdłuż osi Bimini wskazuje dokładnie na Urana. Kryształowa oś Urana i Bimini znajdują się na tej samej linii. A to otwiera niefizyczne drzwi między kryształami Urana i Bimini. To złączenie kryształów jest wytłumaczeniem zjawisk dziejących się w Trójkącie Bermudzkim.

- Ciekawe. Te zdarzenia pasują do astrologicznych cech Urana, czyli nagłej, nieoczekiwanej i dziwnej zmiany biegu rzeczy - zauważyłem.

- Otwarcie ścieżki następuje, gdy te dwie osie połączą się, a księżyc Ziemi przyjmie właściwą pozycję.

- Jest jakiś sposób, żeby zweryfikować te informacje? - zapytałem myśląc, że pewnie otrzymam jakąś powierzchowna odpowiedź.

- Jeśli przeanalizujesz dokładny czas wydarzeń dziejących się w Trójkącie Bermudzkim, a także połączenie osi, ujrzysz pewne statystyczne zależności, z których można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Uważaj jednak. Pewne rzekome wydarzenia z Trójkąta Bermudzkiego są zwyczajnymi zaginięciami na morzu.

- Czy tego samego rodzaju dziwne zjawiska zdarzają się również na drugim końcu osi Bimini, u zachodnich wybrzeży Australii?

- Ruch morski i powietrzny jest tam mniejszy, więc zdarzyło się też mniej zniknięć na pełnym morzu, które jednak nie są uważane za dziwne. Można tam jednak zaobserwować dziwne zachowanie się delfinów na otwartych wodach - odparł.

- Co dzieje się z ludźmi, którzy znikają podczas tych zdarzeń?

- Oni, jak również inne fizyczne obiekty, na przykład statki czy samoloty, można przetransportować na Urana - powiedział najzwyczajniej w świecie.

- Żartujesz!

- Na powierzchni Urana znajdują się wraki statków, samolotów, ciała ptaków, ludzi i ryb.

- Nie mówisz serio!

- Owszem, mówię. Kiedy już zrozumiesz, czym jest takie otwarcie, nie wyda ci się to takie dziwne - odparł, jakby to było czymś zupełnie normalnym.

- Czy pozostałości innych kryształów działają podobnie?

- Większość z nich jest znacznie mniejsza niż kryształ z Bimini, a tym samym skutki ich działania są mniejsze. Ziemskie punkty mocy tych mniejszych pozostałości również wywierają skutki otwarcia, ale nie są one tak spektakularne. Mimo to, i tak otwierają drogę komunikowania się między fizycznym a niefizycznym poziomem świadomości.

- Czy skutki działania pól innych kryształów można w jakiś sposób wyśledzić? - zapytałem.

- Ci z nas, którzy pracują tu, na Ziemi, zbierają informacje o zaburzeniach w polu, wywołanych ruchami tektonicznymi Ziemi. Dzięki analizie tych zaburzeń otrzymujemy informacje o zjawiskach takich jak trzęsienia ziemi, które potem umieszczamy na Siatce w Centrum Planowania.

- Możecie przewidzieć trzęsienia ziemi?

- Oczywiście. Zaburzenia pola zdarzają się przecież od bardzo dawna, a ich wzorce są wiarygodnym źródłem, dzięki któremu dość dokładnie można je przewidzieć. Widzisz, wielu ludzi żyjących obecnie w ciałach fizycznych na Ziemi, uświadamia sobie wzorce zaburzeń w działaniu pola, które zachodzą tuż przed trzęsieniem ziemi. Wiele zwierząt również je sobie uświadamia i reaguje charakterystycznymi zachowaniami, które ludzie mogą wykorzystać do przewidywania trzęsień ziemi. Ludzie dobrze o tym wszystkim wiedzą, aczkolwiek nie bardzo to jeszcze rozumieją.

Z taśmy rozległ się głos Dar nawołujący nas do powrotu do świadomości C1.

- Dziękuję ci za wszystkie informacje, którymi się ze mną podzieliłeś. W niektóre z tych rzeczy jakoś trudno mi uwierzyć, ale dzięki. Muszę jeszcze przemyśleć to i owo.

- Rozumiem twoją niechęć do akceptowania wszystkiego co tu usłyszałaś, ale szczerze mówiąc, tak to właśnie jest. Powodzenia w dalszych badaniach; czeka na ciebie wiele ciekawych rzeczy.

Wszystko, co mnie do tej chwili otaczało zniknęło, a ja, via TMI-Tam, skierowałem świadomość ku mojemu pomieszczeniu CHEC.

Z jakiegoś powodu instrukcje Dar, dotyczące powrotu do świadomości C1 sprawiły, że poczułem się trochę nieswojo. Może wyłączyłem się na chwilę i nie dosłyszałem czegoś, co powiedziała wcześniej. Kiedy jej głos po raz pierwszy zasugerował powrót, znajdowałem się w JZ F-27, w Krysztale Jądra Ziemi. Uświadomiłem sobie, że wstrząsają mną silne wibracje kryształu. Wciąż je czułem, kiedy Dar i dźwięki Hemi-Sync towarzyszyły mi w drodze powrotnej do C1. Gdzieś w okolicach JZ F-15 musiałem chyba znów się wyłączyć, bo następną rzeczą, jaką usłyszałem było jej stwierdzenie, że znajdujemy się w Focusie 12. Ku mojemu zakłopotaniu, nie zwróciłem również większej uwagi na jej dalsze instrukcje. Kiedy przybyłem do C1, wciąż czułem w ciele fizycznym potężne, o niskiej częstotliwości wibracje Kryształu Jądra Ziemi. Nie wydaje mi się, żeby tak właśnie miało się dziać.

Czułem te wibracje przez całe spotkanie, na którym omawialiśmy to, co widzieliśmy. Chyba każda cząsteczka mojego ciała drżała. Po spotkaniu była krótka przerwa, a ja poczułem nieodparte pragnienie, żeby wyjść na zewnątrz. Wyszedłem więc i zacząłem się przechadzać po tarasie niby zwierzę w klatce. To, co czułem nie było nieprzyjemne, ale czułem coś pierwotnego, animalistycznego, coś, czego nigdy wcześniej nie znałem. Przechadzka nie pomogła ukoić moich wzburzonych uczuć, postanowiłem więc wypróbować ćwiczenie uciszające. Wcześniej już zdarzało mi się nieumyślnie przenieść energie niefizyczne do mego ciała fizycznego, znałem więc kilka technik umożliwiających pozbycie się ich. Czasami zbyt szybkie wyjście z jakiegoś poziomu focusów albo przerwanie ćwiczenia, którego nie doprowadziłem do końca pozostawiało we mnie niepokojące uczucie pustki, oderwania. Obecnie bynajmniej tego nie czułem; było to raczej coś wręcz przeciwnego, i to podniesione do niesamowitej potęgi. Ze zwierzęcą wręcz determinacją skopałem ze stóp sandały i zacząłem przemierzać przesiąkniętą deszczem ziemię na bosaka. Podbiegłem niemal do najbliższego drzewa, objąłem je mocno i dzięki temu uczucie zamknięcia powoli mnie opuściło. Poszedłem potem, już spokojniej, po łaskoczącej bose stopy trawie, nie zwracając uwagi na drapiące ramiona gałęzie drzew. Po jakimś czasie stwierdziłem, że obejmowanie drzewa jednak nie pomogło. Ku mojemu zdziwieniu, owo zwierzęce odczucie zamknięcia było silniejsze!

Jak zwierzę próbujące się wydostać z pułapki, odsunąłem się od drzewa i zacząłem brodzić po najbliższej kałuży błota. Jeśli uziemienie było tym, czego potrzebowałem, to unurzanie stóp w błotnistej mazi i wyobrażenie sobie jak moje ciało łączy się z jądrem Ziemi powinno pomóc. Nada! Wciąż czułem te wibracje. Gdybym miał pewność, że to pomoże, to zdarłbym z siebie ubranie na oczach wszystkich uczestników programu i wytarzałbym się w tym błocie! Powstrzymał mnie jednak wstyd i zwyczajny brak sukcesów na tym polu, postanowiłem więc pójść z powrotem na spotkanie i zaczekać na następne ćwiczenie. Całe moje dotychczasowe doświadczenie pozwoliło mi wyciągnąć wniosek mówiący, że odczuwam te wibracje dlatego, iż za szybko odszedłem z poziomu Kryształu Jądra Ziemi. Stwierdziłem więc, że nie chodzi o poczucie zamknięcia, ale raczej o to, że jestem zbyt "uziemiony". Pomiędzy Focusem 27 a JZ F-27 istniało przecież jakieś spektrum energii dających wrażenie przestrzeni, unoszenia się w powietrzu i lekkości, i stamtąd też pochodziły te wibracje. Miałem wrażenie, że z ostatniego ćwiczenia wyszedłem zbyt szybko, o wiele szybciej niż zazwyczaj i to dlatego odczuwam teraz te niepokojące wibracje.

Byłem w pomieszczeniu sam, siedziałem na podłodze, kiedy nagle weszła jedna z kobiet, Bogu dzięki! Ujrzała mnie siedzącego na podłodze i wykrzyknęła:

- Wyglądasz, jakbyś potrzebował, żeby ktoś cię przytulił!

Wstałem, wciąż czując się jak zwierzę w klatce, drżąc gdzieś głęboko w sobie. Kiedy tylko przytuliła mnie do siebie, wibracje zniknęły! Wyjaśniłem jej co się we mnie działo, a potem postanowiliśmy wypróbować coś. Odsunęliśmy się od siebie, a poprzednie wibracje natychmiast wróciły! Przytuliliśmy się - zniknęły! Wtedy weszła Denise, którą spotkałem wcześniej w Krysztale Jądra Ziemi, i usłyszałem jak mówi do Franceen, jednej z naszych nauczycielek, że odczuwa jakieś wibracje. Kiedy to Denise przytuliła mnie do siebie, wibracje zniknęły i u niej, i u mnie. Kiedy jednak odsunęliśmy się od siebie, powróciły. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy jest jakaś różnica, jeśli przytulić się do kogoś przeciwnej płci. Jako że wśród nauczycieli byli i mężczyźni, i kobiety, postanowiliśmy wykorzystać ich jako króliki doświadczalne. Okazało się, że wibracje ustawały, kiedy tuliliśmy się do ludzi o przeciwnej płci. Gdy Denise przytuliła się do nauczyciela-kobiety, a ja do nauczyciela-mężczyzny, wibracje nie ustawały. Lecz kiedy ona przytuliła mężczyznę, a ja kobietę, wibracje natychmiast ustały! Tuliliśmy się więc do siebie jakiś czas, a wibracje nieco ustały, nawet, kiedy już się od siebie odsunęliśmy. Gdy nadeszła pora następnego ćwiczenia, wciąż czułem wibracje, ale już niższe, znośne. Słuchając wyjaśnień trenera, zacząłem się zastanawiać nad polaryzującym wpływem Kryształu Jądra Ziemi. Wrażenie jakiego doświadczaliśmy z Denise, wydawało się wskazywać na to, że energia kryształu Ziemi przyciągała do siebie przeciwne płci, czego nagrodą było poczucie komfortu i uwolnienie od tego dręczącego poczucia nacisku wewnętrznego. Na takich rozmyślaniach minęła mi część spotkania poświęconego podsumowaniu naszych pierwszych badań poza granicami Focusa 27.