oobe.pl
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park

 

<< Powrót do spisu porad Brucea
Moena

Rozdział 10
Kryształ Jądra Ziemi

Kiedy zaczęło się nowe ćwiczenie, a ja przybyłem do mojego miejsca w Focusie 27, Biały Niedźwiedź już na mnie czekał. Wymieniliśmy pozdrowienia, a on zaproponował, abyśmy znów poszli na spacer nad jezioro i porozmawiali w nowej tonacji, której właśnie mnie uczył.

- Istnieje wiele wariacji ćwiczenia ze skokami, które ci pokazałem. Wiele można się nauczyć ćwicząc jak najczęściej.

- Czego mam się nauczyć skacząc w powietrze?

- Odpowiedź na to pytanie jest częścią tego, czego masz się nauczyć przez ćwiczenia.

- Czy nie byłoby prościej, gdybyś mi po prosu powiedział czego mam się nauczyć, żebym od razu mógł się na tym skupić?

- Nie. Nie ma innego sposobu nauczenia się tego, tylko przez skakanie.

- Dobrze, dobrze, zaczynajmy więc.

Poczułem uśmiech Białego Niedźwiedzia, który chwilę potem wyskoczył wysoko w powietrze, skierował się nad powierzchnię jeziora i znów zanurkował, nogami do przodu. Stałem na brzegu całkowicie zrelaksowany i skoncentrowany na tym, aby nie poruszyć najmniejszym mięśniem. Potem pomyślałem o skoku i wystrzeliłem w górę. Zatoczyłem łuk nad jeziorem i skierowałem się do miejsca, gdzie zniknął w wodzie Biały Niedźwiedź. Czekał na mnie pod wodą.

- Twój start był imponujący, ale twoje lądowanie to ciągle jeszcze jeden wielki plusk! - oświadczył. - A teraz skoczmy stąd z powrotem na brzeg.

- Spod wody?

- Czemu nie?

- Cóż, przede wszystkim dlatego, że nie stoję na niczym. Takie unoszenie się w wodzie nie daje wielkiego oparcia dla stóp.

- Hmmm... wiesz co, spróbujmy mimo wszystko.

To powiedziawszy, Biały Niedźwiedź wystrzelił w górę i zniknął mi z oczu. Nie wiedziałem co robić, więc wyobraziłem sobie, że stoję na skale i odprężyłem się. Pomyślałem o skoku i ruszyłem w górę, przebiłem się na powierzchnię z olbrzymim pluskiem i wzleciałem w powietrze, żeby w końcu wylądować u boku Białego Niedźwiedzia na suchym brzegu.

- Nieładnie oszukiwać, Bruce! Ja nie musiałem stawać na podwodnej skale, żeby z niej skoczyć. Tym razem spróbuj bez skały, ale skoczymy jednocześnie. Kiedy skoczył, poszybowałem za nim i obaj zanurzyliśmy się pod wodę, nogami w przód, jak zwykle.

- A teraz, żadnej skały. Zrób to tak samo, jak skaczesz z brzegu, tylko że tym razem skocz z wody. Ty pierwszy.

Odprężyłem się unosząc swobodnie w wodzie, po czym pomyślałem o skoku na brzeg i poczułem nagle, że mknę ku powierzchni. Kiedy wypłynąłem, Biały Niedźwiedź znajdował się u mojego boku, a na brzegu znaleźliśmy się w tej samej chwili.

- Bardzo dobrze! Jesteś gotów na coś nowego. Patrz uważnie i rób to, co ja.

Tym razem, skoczywszy w powietrze, Biały Niedźwiedź wylądował, nogami w przód, na powierzchni wody. Czekał na mnie, a jego wciąż uśmiechniętą radośnie twarz otaczała chmura światła. Właśnie zacząłem myśleć o skoku i już leciałem ku Białemu Niedźwiedziowi. Musiałem chyba jednak się zdekoncentrować, gdyż uderzyłem ciężko w wodę rozbryzgując ją na wszystkie strony i zatrzymałem się jakieś półtora metra pod wodą. Kiedy płynąłem ku powierzchni, Biały Niedźwiedź śmiał się radośnie.

- Świetnie wystartowałeś, ale nad lądowaniem musisz jeszcze popracować! Szczęście, że wiem, jak się nie zamoczyć. Niezły plusk, Bruce!

Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że kiedy Biały Niedźwiedź nurkował, nigdy nie było żadnego najmniejszego pluśnięcia. Nawet jednej fali. Kiedy tak sobie o tym myślałem, Biały Niedźwiedź zaczaj zaśmiewać się jeszcze radośniej.

- Widzisz teraz, co mam na myśli? Wiele się jeszcze musisz nauczyć. Dalej więc, zaczynaj.

- Jak to jest, że kiedy ty nurkujesz, nie słychać żadnego plusku?

- Więcej do nauczenie się. Ale i tak szybko łapiesz! A teraz do roboty.

Biały Niedźwiedź został tym razem na brzegu, a ja zacząłem ćwiczyć. Dotarłem jedynie do fazy, kiedy lądując obok niego nogami w przód, zatrzymywałem się po pas w wodzie. Ale i tak wciąż pluskałem. Patrząc na mnie z góry, Biały Niedźwiedź wyglądał, jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem. W końcu nie wytrzymał; zgiął się w pół i parsknął śmiechem klepiąc się po kolanach.

- Kiedy już nauczysz się nurkować nie robiąc tyle hałasu i lądować nie tonąc jednocześnie, będziesz umiał już wiele, Koniku Polny. Kiedy skończy się twoje ćwiczenie z taśmą, wpadnij tu jeszcze na chwilę, dam ci kilka dodatkowych wskazówek.

Podziękowałem mu i skierowałem się ku TMI-Tam na dalsze badania. Wszedłem do pomieszczenia z kryształem, a tam, wsparci o ścianę, już czekali na mnie Bob Monroe i Ed Wilson. Bob przywołał mnie gestem ręki. Podszedłem więc, a on zaczaj mówić, lecz jego słowa wydały mi się czystym nonsensem.

- Biały Niedźwiedź ma specyficzne poczucie humoru, nieprawdaż? - zapytał Bob.

- Uhm, zdaje się, że bawi się moim kosztem.

- No cóż, ale naprawdę świetnie uczy ludzi tego kim i czym naprawdę są - odparł Bob sucho.

Jeszcze chwilę rozmawialiśmy o niczym, po czym Ed wskazał mi coś ruchem brody. Spojrzałem w kierunku, w którym wskazywał. Stał tam jakiś człowiek zwrócony twarzą do mnie. Odwróciłem się z powrotem do Eda.

- Ed, kto to?

Ed tylko się uśmiechnął. Odwróciłem się i jeszcze raz spojrzałem na tego człowieka. Miał średniej długości, czarne jak węgiel włosy otaczające twarz bez żadnego wyrazu.

- Bob, kto to jest? - tym razem zwróciłem się po pomoc do Boba.

Bob tylko wzruszył ramionami, jakby pytał "Nie wiesz? Do licha, myślałem, że jest z tobą!".

Znów przyjrzałem się mężczyźnie, tym razem uważniej. Szukałem usilnie w pamięci. Miał ciemnobrązowe oczy, długie bokobrody, byczy kark, jakieś 1,75 wzrostu. Nie miał brody ani wąsów, był średniej budowy, a jego cera wskazywała, że pochodził z obszaru śródziemnomorskiego. Ale kimkolwiek był, nigdy wcześniej go nie spotkałem.

- Przestań, Bob... Ed... kto to jest?

Żaden nie dał mi ani wskazówki. Bob wciąż gadał coś, co zdawało mi się zupełnie pozbawioną sensu paplaniną. A potem musiałem już dołączyć do grupy udającej się na poszukiwania Świadomości Matki Ziemi i czegoś, co nazywano "Kryształem Jądra Ziemi". (Zobacz Aneks A mówiący o nauce dotyczącej Kryształów Jądra Ziemi.)

Zaczęliśmy badania od wyczuwania energii minerałów, roślin i zwierząt. Skoncentrowałem się, a informacje napłynęły do mnie serią Poznania. Poszeregowałem i spisałem je jak mogłem najlepiej.

Energia każdego z tych królestw zawierała w sobie cykle reprodukcyjne oraz wrażenie życia i pewien stopień wolnej woli. W ewolucji Świadomości każde królestwo zdawało się być krok dalej od czegoś surowego i dezorganizowanego, a bliżej jakiejś bardziej zorganizowanej formy.

Z obserwacji królestw świata fizycznego jasno wynikało, że każdy fizyczny obiekt i każda fizyczna Istota jest wyrazem jakiejś formy świadomości niefizycznej skupionej w świecie fizycznym, albo innymi słowy, formy projektującej myśl. Czułem w jaki sposób w świecie fizycznym nastało życie.

W przypadku królestwa minerałów te formy myślowe były wysoce zorganizowanymi wzorcami energii niefizycznej. W pewnym sensie świadomość niefizyczna projektowała dany wzorzec na coś, co można by nazwać surową, dezorganizowaną świadomością. Wzorzec formy myślowej służył do zorganizowania fragmentów owej surowej świadomości w jakieś formy, tak aby stały się one komponentami atomów najróżniejszych pierwiastków chemicznych. Dzięki skupieniu wzorca, powiedzmy elektronu, na tej surowej dezorganizowanej świadomości, zostaje ona "Zorganizowana" w formę, którą znamy. Tak więc, owe wzorce form myślowych, albo matryce, można rozumieć jako komponenty świadomości, które w świecie fizycznym stają się później atomowymi "cząsteczkami". Każda matryca formy myślowej organizuje surowy stan świadomości posiadającej pewne właściwości. Elektron na przykład, posiada i masę, i ładunek. Protony, które również są stworzone za pomocą projekcji wzorca formy myślowej na stan świadomości surowej, również mają masę i ładunek. Masa i ładunek tych komponentów sprawia, że wchodzą one w reakcję z sobą wzajemnie i zachowują się przy tym w sposób przewidywalny.

Dzięki łączeniu ze sobą wielu komponentów świadomości w bardziej złożone wzorce form myślowych i dzięki wykorzystaniu ich właściwości można stworzyć większe ich zgrupowania - atomy. Za pomocą właściwości atomów, z kolei, można stworzyć jeszcze bardziej złożone jednostki - molekuły. Proces trwa dalej, a minerały stają się istotami, gdyż atomy i molekuły łączą się ze sobą zgodnie ze swoimi właściwościami. Te minerały były zaledwie surowym, nie-zorganizowanym bytem świadomości niefizycznej. W takim sensie były one postaciami jakichś żywych Istot będących członkami królestwa minerałów oraz pierwszym elementem stworzenia w rzeczywistości fizycznej. Świadomość niefizyczna znalazła sposób na wyrażenie się w rzeczywistości fizycznej pod postacią atomów, molekuł i minerałów.

Dzięki budulcowi świadomości, którego dostarczyło królestwo minerałów, świadomość niefizyczna zaczęła skupiać się w świecie fizycznym za pomocą coraz bardziej złożonych wzorców i matryc form myślowych. Otóż, zamiast przyciągać maleńkie cząsteczki surowej niezorganizowanej świadomości do tych matryc, królestwo minerałów już wcześniej zorganizowało fragmenty surowej świadomości. Powstawały coraz bardziej złożone formy, po czym okazało się, że niektóre z nich można "zasiedlić". Osadnikami mogą być inteligencje niefizyczne. Żyjąc pośród stworzeń należących do królestwa minerałów, niektóre z nich potrafiły za pomocą woli manipulować swoją postacią zewnętrzną. Odkryły, że przyciągając do siebie potrzebne im komponenty królestwa minerałów, mogą bezpośrednio zmieniać swą postać i funkcjonować w ramach rzeczywistości świata fizycznego. Z początku, jako maleńkie jednokomórkowe istoty, wprowadzały samopowielające się wzorce i matryce. Jako zaledwie zwykłe zgrupowanie komponentów minerałów, żyjące Istoty, po raz pierwszy w historii, spełniły wymogi swojej definicji: potrafiły się reprodukować.

Jak to poprzednio było w przypadku królestwa minerałów, królestwo roślinne rozwinęło się od prostych pojedynczych komórek stanowiących bloki budulcowe, aż po większe i znaczenie bardziej złożone formy świadomości niefizycznej egzystującej w ramach rzeczywistości świata fizycznego. Każda nowa wariacja adaptowała się do otaczających ją warunków środowiskowych, tak aby móc rozwijać się i reprodukować. A czyniąc to, proste atomy i molekuły królestwa minerałów stały się "domem" dla wystarczającej ilości poziomów świadomości, które dzięki temu mogły stać się autonomicznymi, samo-powielającymi się Istotami, lecz tym razem w formie, którą dziś nazwalibyśmy roślinami.

Na wzór swoich przodków, rośliny, owe maleńkie jednokomórkowe stworzenia, łączyły się w bardziej złożone grupy potrafiące wyrazić świadomą intencję. Matryce grupowały komórki w Istoty żyjące, które potrafiły już docenić uroki rzeczywistości świata fizycznego. Wciąż rozwijając się według tego samego wzorca, niektóre rośliny nauczyły się poruszać. Nie będąc już związane korzeniami z jednym tylko miejscem, mogły zmieniać swoje środowisko i zbierać od innych roślin i minerałów komponenty świadomości, których potrzebowały, aby wypełnić matryce projektowane przez świadomość niefizyczną. I tak narodziło się królestwo zwierząt.

Jako jedyny członek świata zwierząt, który zapisuje swą przeszłość, my, ludzie uważamy się za największy i ostateczny wynik tego procesu. Uważam, że pewna część ewolucji dążącej ku totalnej wolności to nieustannie trwający proces. Zastanawiam się w jakie wzorce i matryce jest organizowana nasza świadomość. Ciekawe, gdzie ta ewolucja świadomości niefizycznej, która uformowała przecież naszą świadomość, nas zaprowadzi?

Kiedy zakończyliśmy badania królestwa minerałów, roślin i zwierząt, mieliśmy zająć się czymś, co nasi trenerzy nazywali Kryształem Jądra Ziemi (KJZ) oraz poziomem Focusów o nazwie Focus Jądra Ziemi 27 (JZ F-27). Ostatnie badania geologiczne dotyczące jądra Ziemi właśnie twierdzą, że istnieją tam dobre warunki do wzrostu krystalicznej odmiany żelaza. KJZ jest przypuszczalnie olbrzymim kryształem żelaza znajdującym się w jądrze Ziemi. Stworzono nowe wzorce dźwięków Hemi-Sync, które miały pomagać nam w dostaniu się do poziomów świadomości określanych mianem JZ F-27. Jest to niefizyczny poziom świadomości pośrodku Ziemi. Traktując to wszystko z lekką dozą sceptycyzmu, postanowiłem się w to włączyć i pozwolić zadziałać wyobraźni. Podążyłem za dźwiękami Hemi-Sync prowadzącymi mnie do JZ F-27 i otworzyłem świadomość na otoczenie. Z początku zdawało mi się, że

jestem w czarnej, bezkształtnej próżni. Potem wpadłem na coś twardego i gładkiego. W dotyku przypominało to twardy, czarny granit i zacząłem wyobrażać sobie, że jest to jakaś płaska powierzchnia. Wciąż badałem to dotykiem, kiedy nagle otworzyły się ukryte w owej powierzchni drzwi. Czułem się trochę jak w kreskówce, kiedy jedna z postaci kreśli na ścianie zarys drzwi i klamki, po czym je otwiera. Moje drzwi też się otworzyły. Wewnątrz ktoś stał.

- Cześć, czekałem na ciebie - odezwał się ten ktoś.

- Jestem twoim przewodnikiem tu, w JZ F-27 i Krysztale Jądra Ziemi.

- Mam wrażenie, że stoisz w litej skale. Jak niby mam tam do ciebie wejść?

- To w zasadzie jest kryształ z żelaza, a nie skała - poprawił mnie. - Ale nie martw się tym; ponieważ jesteś obecnie istotą niematerialną, wejście tutaj nie będzie stanowiło dla ciebie żadnego problemu.

Wkroczyłem w kryształ, a przewodnik zamknął za mną drzwi.

- Podejdźmy do środka kryształu - zaproponował przewodnik. - Efekty najlepiej są odczuwalne właśnie tam.

Kiedy zaczęliśmy iść, poczułem coś, co mogę opisać tylko jako połączenie z osią. Miałem wrażenie, że każda molekuła mojego niefizycznego ciała obraca się wokół owej osi. Podobnie chyba musi czuć się opiłek metalu przyciągany magnesem. Miałem wrażenie, że rozciągam się wzdłuż. Czułem przepływające przez kryształ niesamowite ilości jakiejś energii.

- Czy w tej chwili odczuwam efekty działanie pola magnetycznego?

- Jest tu pole magnetyczne, ale to, co czujesz, to pole i przepływ niefizycznej energii, która powstaje w niefizycznej strukturze KJZ. Istnieje również struktura fizyczna odpowiedzialna za pole magnetyczne materialnej Ziemi. Pole magnetyczne jest w zasadzie wynikiem połączenia pola energii niefizycznej ze strukturą kryształu.

- Jak wygląda to pole i jak działa?

- Przypomina pole wokół sztabki magnesu w świecie fizycznym. Linie tego pola ciągną się daleko w przestrzeń, poza powierzchnię Ziemi. Na poziomie niefizycznym przestrzeń oznacza nadzwyczaj gęste pole energii, którą wasi naukowcy nazywają Punktem Zerowym Pola Energii. Zadaniem KJZ jest przyciąganie energii do Systemów Życia Ziemskiego (SŻZ) z otaczającego Ziemię Pola Punktu Zerowego. Energia przyciągnięta przez kryształ podtrzymuje SŻZ na poziomach świadomości, które określacie jako niefizyczne i fizyczne stany świadomości.

- Więc pole indukuje coś, co organizuje świadomość.

- Tak, można to nazwać wpływem polaryzującym, który organizuje świadomość.

Albo była to wyjątkowo krótka taśma, albo zgubiłem gdzieś mnóstwo informacji, które mi przekazano. W każdym razie, nagle rozległ się głos Dar nakazujący nam wszystkim powrót do Instytutu Monroe Tam (TMI-Tam). Nadłożyłem trochę drogi i zahaczyłem jeszcze o moje miejsce w Focusie 27, gdzie już czekał na mnie Biały Niedźwiedź. Podjęliśmy naszą tonową konwersację.

- Powiedziałeś więc, że dasz mi jakieś wskazówki dotyczące tego, czego mam się nauczyć dzięki skakaniu.

- To sugestie, pytania, nad którymi masz się zastanowić, co przecież tak lubisz. Teraz nie masz na to czasu, potraktuj to więc jako zadanie, które masz wykonać w wolnej chwili. Najpierw zastanów się nad takim pytaniem: "Czym jest jezioro?", a potem rozważ drugą kwestię: "Czym jestem ja sam?".

- To proste: jezioro to zbiornik wodny, a ja to ja.

- To na początek, ale sugerowałbym, żebyś poświęcił temu trochę więcej czasu u siebie, w świecie fizycznym i żebyś otworzył się na zrozumienie czegoś więcej. Wiele jest rzeczy, których możesz się dowiedzieć.

Czas uciekał, podziękowałem więc Białemu Niedźwiedziowi za pomoc, skierowałem się z powrotem do TMI--Tam i wróciłem do świadomości C1.

Następne ćwiczenie polegało na dalszym badaniu Kryształu Jądra Ziemi.

- Wymyśliłeś coś? - zapytał Biały Niedźwiedź, kiedy zjawiłem się w moim miejscu w Focusie 27.

- Nie, jezioro to cały czas zbiornik wodny. Ja je stworzyłem, trochę nieświadomie, tu, w moim miejscu. To po prostu dużo wody w jednym miejscu. A ja jestem Świadomą Jaźnią, co można równie dobrze oddać słowami "Ja to ja". Mógłbym może jeszcze powiedzieć coś takiego: "Jestem czymś więcej niż tylko moje ciało fizyczne".

- To już lepiej, ale powinieneś chyba jeszcze trochę nad tym popracować w wolnej chwili - zachichotał Biały Niedźwiedź. - Mamy kilka minut zanim będziesz musiał dołączyć do grupy. A może trochę poćwiczylibyśmy skoki?

Nawet nie dał mi czasu na odpowiedź, po prostu wystrzelił w powietrze, wciąż chichocząc, i wylądował jakieś pięćdziesiąt metrów ode mnie, już na powierzchni jeziora. Wydało mi się, że wylądował na twardej podłodze sali gimnastycznej. Stał tam sobie na powierzchni wody i czekał. Odprężyłem się, oczyściłem umysł i zacząłem myśleć o skoku. I to wystarczyło, żebym natychmiast katapultował w powietrze. Tym razem wylądowałem obok niego tak, jak miałem wylądować - stopy najpierw.

- Więc co było inaczej tym razem? - zapytał. - Wylądowałeś znacznie lepiej. Nawet nie zamoczyłeś butów. Jak to się stało, że tym razem ci wyszło? - w jego głosie brzmiało prawdziwe zaskoczenie.

- Hmmm... nie wiem. Pamiętam, że pomyślałem, że było coś dziwnego w tym, jak ty wylądowałeś, jakbyś wylądował na podłodze sali gimnastycznej, a nie na wodzie.

- Myślałeś więc, że wylądowałem na podłodze? Może coś w tym rzeczywiście jest. Spróbujmy jeszcze raz.

Biały Niedźwiedź skoczył na brzeg, ja za nim. Nie miałem problemu z wylądowaniem na twardym gruncie, tylko że on natychmiast skoczył z powrotem. Znów pomyślałem o lądowaniu na podłodze sali gimnastycznej, nawet mimo to, że wyraźnie widziałem jak ląduje na wodzie, i znów wylądowałem perfekcyjnie.

- Hmmm - zatonował Biały Niedźwiedź. - Zdaje się, że chwyciłeś. Kiedy wrócisz tu po ćwiczeniu z taśmą, spróbujemy jeszcze raz.

Miał świetne wyczucie czasu; w chwili, kiedy zacząłem zadawać mu pytanie, rozległ się głos Dar nawołujący nas do powrotu do TMI-Tam.

- No dobrze, więcej, kiedy wrócę - pożegnałem go i ruszyłem ku zadaniu, którego celem było znalezienie połączenia między kryształem w TMI-Tam a KJZ w JZ F-27.

Zaczęliśmy od nauczenia się techniki szybszego osiągania poziomu JZ F-27 - metody jednego oddechu. Nauczyliśmy się omijać wszystkie pośrednie poziomy focusów na jednym długim wydechu i iść bezpośrednio do albo Focusa 27, albo do JZ F-27. Ćwicząc tę metodę i sunąc z jednego miejsca do drugiego, zacząłem zauważać zmiany.

Kiedy sunąłem ku JZ F-27, zaczęło zaciemniać się moje pole widzenia. Kiedy znalazłem się w JZ F-27, zacząłem odczuwać silną, niską częstotliwość tego miejsca. Wibracja ta sprawiała, że w każdym mięśniu mojego ciała fizycznego napięcie rosło aż do punktu, w którym zacząłem się fizycznie lekko trząść. Miałem wrażenie, że częstotliwość tych drgawek wynosiła cztery do dziesięciu cykli na sekundę. Za każdym razem, kiedy wkraczałem do JZ F-27, moje ciało wibrowało i drgało. Nie było to bolesne, ale również nie było to przyjemne. Wibracjom towarzyszyło silne wrażenie obecności siły przyciągania i odpychania w granicach SŻZ. Były to siły tego rodzaju, jakie zmuszają jednostki do kopulowania, a grupy do łączenia się. Prymitywny popęd, który podświadomie sprowadza czynności ludzi do granic świata materialnego.

Sunąc ku kryształowi w TMI-Tam w Focusie 27 metodą jednego oddechu, zacząłem znów widzieć coraz więcej, wszystko stawało się coraz jaśniejsze, aż w końcu wszystko przybrało odcień złoto-różowej poświaty. Kiedy tylko zacząłem oddalać się od JZ F-27, napięcie mięśni i drgawki zelżały. Częstotliwość wibracji stopniowo znów zaczęła wzrastać, a moje ciało znów zaczęło wibrować, szybciej i szybciej. Wreszcie drgawki stały się tak szybkie, że odczuwałem je jako wrażenie ciepła lub raczej gorąca. Kiedy zbliżałem się do Focusa 27, moje ciało zaczęło stawać się coraz lżejsze, coraz mniej "fizyczne". Zauważyłem też coś bardzo dziwnego. Łatwiej mi było poruszać się w jednym kierunku niż w innym. Kierując się od kryształu w Focusie 27 do Kryształu Jądra Ziemi w JZ F-27, delikatnie płynąłem w dół. Droga z JZ F-27 do Focusa 27 wymagała pewnego wysiłku. Miałem wrażenie, że była tam jakaś siła, podobna do grawitacji, tylko słabsza, która utrudniała mi poruszanie się w tym kierunku. Odbyłem tę drogę kilka razy, żeby poćwiczyć, po czym spotkałem jednego z członków mojej grupy.

Denise była jedną z trzech kobiet pośród osiemnastu mężczyzn w naszej grupie. Nie rozmawialiśmy ze sobą wcześniej o naszych wrażeniach, ale w jakiś sposób czułem, że są one do siebie podobne. Obecnie, patrząc jakby z innego punktu, obserwowałem jak wraz z Denise tańczyliśmy wokół siebie i bawiliśmy się niczym dzieci. A potem nadszedł już czas na zadanie polegające na określeniu dróg przepływu energii między kryształami w Focusie 27 a JZ F-27.

Nasi trenerzy właściwie nie wyjaśnili nam, dlaczego mieliśmy to robić. A teraz miałem wrażenie, że określamy drogi przepływu jakiejś energii między dwoma kryształami, czyli sposób dostarczania świadomości każdemu poziomowi focusów leżących pomiędzy nimi. Zastanawiałem się, dlaczego, jeśli było to konieczne, nie zajęli się tym ci, którzy zamieszkiwali świat niefizyczny. Napłynęła do mnie odpowiedź na to pytanie.

- Trochę to przypomina odzyskiwania, w tym sensie, że ci, którzy wciąż żyją w ciele fizycznym mają przewagę nad niefizycznymi Pomocnikami. To zadanie dostarczy nam ogniwa łączącego rzeczywistość świata fizycznego i niefizycznego.

- Kto to powiedział?!

- Jestem twoim przewodnikiem w JZ F-27. To ja to powiedziałem.

- Czy możesz mi wyjaśnić to, co właśnie powiedziałeś w taki sposób, bym to lepiej zrozumiał?

- Pamiętasz obraz pola Kryształu Jądra Ziemi otaczającego Ziemię i ciągnącego się w kosmos? Gdyby to było pole magnetyczne, to co byś powiedział o jego sile lub gęstości?

- Spodziewałbym się, że będzie silniejsze bliżej kryształu i coraz słabsze im dalej od niego.

- Zauważyłeś, że kiedy idziesz z KJZ do Focusa 27 wydaje ci się, że wymaga to pewnego wysiłku?

- Tak, mam wrażenie, że jest to coś jakby słabsza grawitacja działająca na moją niefizyczną jaźń.

- I rozumiesz, że twoja niefizyczną jaźń jest formą świadomości, podobnie jak pole kryształu?

- Tak, ale do czego właściwie zmierzasz?

- Jak myślisz, jaka siła trzyma różnych ludzi na różnych poziomach focusów po śmierci?

- Pole kryształu?

- Ciepło

- Ma z tym coś wspólnego gęstość pola kryształu, tak?

- Cieplej...

Nagle zrozumiałem.

- Grawitacja Ducha! to pole to Grawitacja Ducha!

- Gorąco! - wykrzyknął przewodnik.

- Każdy poziom focusa jest zasięgiem gęstości pola kryształu, zasięgu oddziaływania Grawitacji Ducha na duchowe ciało! Pierścienie, o których mówił Bob Monroe w swoich książkach, są arbitralnym podziałem siły przyciągania KJZ na niefizyczne ciało zmarłego. Chwileczkę - zastanowiłem się. - Niefizyczne ciało zmarłego jest czymś w rodzaju balonu wypełnionego gorącym powietrzem. Skądś to wiem. Gęstość ciała niefizycznego może być różna. Jeśli jest ono mniej gęste, unosi się wyżej, jeśli bardziej - unosi się niżej. Hmmm... już wiem! Im bardziej ktoś jest przekonany, że wciąż żyje w świecie fizycznym, tym jest gęstszy i tym niżej się unosi. A więc jeśli duch jest kimś, kto wciąż myśli, że żyje w świecie fizycznym, znajduje się więc w Focusie 23, blisko rzeczywistości świata fizycznego. Ktoś, kto jest bardziej świadom swej Duchowej Istoty, unosi się wyżej, czyli w Focusie 26 lub 27!

- Właśnie! - uśmiechnął się przewodnik.

Przed nami wyrósł nagle ekran, na którym widniał obraz KJZ w środku Ziemi i linie reprezentujące otaczające je pole kryształu.

- Oto obraz pola. Pierścienie, o których mówił Bob są oznaczone numerami ich focusów.

- Zmieniając to, za co się uważam, mogę zmienić moją własną gęstość! Jeśli pomyślę o sobie jako o ciele duchowym, stanę się mniej gęsty i uniosę się wyżej, ku Focusowi 27. Jeśli pomyślę o sobie jako o ciele fizycznym, stanę się bardziej gęsty i opadnę niżej, ku rzeczywistości fizycznej. Poziom focusa, który widzę w danej chwili jest zdeterminowany przez moją świadomą czy nieświadomą wiarę w to na ile fizyczny jestem.

- Właśnie odkryłeś aspekt Ciężkości Ducha i dualistyczną naturę KJZ.

- Dualistyczną naturę? - zaciekawiłem się.

- Polaryzujący efekt działania KJZ użycza dualizmu natury otaczającemu ją środowisku. Twój opis tego, jak unosisz się pomiędzy rzeczywistością fizyczną i niefizyczną jest przykładem dualizmu, jaki natura otrzymała dzięki kryształowi.

- Jest w tym coś jeszcze, prawda?

- Oczywiście, a kiedy usłyszysz znów o Ciężkości Ducha od twojego przewodnika, będziesz miał sposobność dowiedzenia się czegoś więcej. Teraz jednak chciałbym ci zasugerować, abyś kontynuował swoje obecne zadanie. Pomoże ci ono umocnić świadomość każdego poziomu focusów należących do szerszej rzeczywistości, której przecież i ty sam jesteś cząstką.

- Dzięki, zrobię to. A przy okazji... ta wibracja, którą czuję w JZ F-27 jest bardzo silna i ma bardzo niską częstotliwość. Jaka jest właściwie częstotliwość tej wibracji?

- W tej chwili wynosi ona 7,46 cykla na sekundę.

- Jeszcze raz dzięki.

Kiedy znów się rozejrzałem, Denise już nie było. Za pomocą metody jednego oddechu pomknąłem ku Focusowi 27, aby jej poszukać. Nie zobaczyłem jej tam jednak, więc wróciłem do JZ F-27. Pojawiła się, gdy tylko wróciłem.

- Jej, Bruce, wyleciałeś stąd jak pocisk armatni! A może tym razem poleciałbyś trochę wolniej, żebyśmy razem mogli nad tym popracować?

I rzeczywiście, polecieliśmy trochę wolniej ku TMI-Tam i uważnie stosowaliśmy się do poleceń na taśmie. Zebrawszy energię z kryształu, wróciliśmy do JZ F-27, a każdy z nas zostawiał za sobą ślad w postaci cienkiej smugi włókna. W JZ F-27, zgodnie z instrukcjami Dar, zakotwiczyliśmy nasze włókna w środku KJZ. Włókienka jaśniały wewnętrznym światłem, które przypominało mi moje poprzednie z nimi doświadczenia. Kiedy wraz z Denise zaczepiliśmy już nasze włókna w środku KJZ, polecieliśmy wzdłuż jednego z nich, w górę, ku Focusowi 27. Wokół nas wytworzyło się coś przypominającego kabinę windy. Miała ona może dwa metry średnicy, twardą podłogę, a poręcze umieszczone na wysokości talii całkowicie zamykały jej okręg. Włókno, które zaczepiliśmy w JZ F-27 było proste i napięte, i przenikało przez sam środek kabiny. Kiedy tak sunęliśmy w górę, widzieliśmy w oddali inne włókna i windy z otwartym dachem podobne do naszej. W każdej z nich byli członkowie naszej grupy, a wszyscy, czy to jadąc w górę czy w dół, wyglądali na zewnątrz, na to, co nas otaczało. Jechaliśmy powoli w tę i z powrotem między JZ F-27 a Focusem 27, kiedy rozległ się głos Dar z taśmy nakazujący nam powrót do TMI-Tam. Skierowałem się do mojego miejsca. Biały Niedźwiedź czekał już na mnie oczywiście.

- Jak się udała podróż? - zapytał, a w jego tonie czaił się jakiś podstęp.

- Świetnie. Dowiedziałem się trochę o Ciężkości Ducha i wpływie, jaki wywiera na doświadczenia niefizycznych ludzi, w zależności od tego na ile wierzą, że wciąż mają ciało fizyczne.

Kiedy tylko przebrzmiał mój ton, Biały Niedźwiedź wystrzelił w górę i całą drogę do swego miejsca na jeziorze przebył przewrotami w tył. Z początku nie rozumiałem dlaczego to robi, ale po chwili pojąłem. O to właśnie chodziło w moich lekcjach skakania! Katapultowałem z myślą o tym, że za chwilę stanę obok niego i wykonałem doskonały skok i lądowanie.

- To jezioro to nie jest jezioro - zatonowałem do Białego Niedźwiedzia, który uśmiechał się do mnie radośnie. - To jezioro jest formą myślową. Stworzyłem ją tutaj, w moim miejscu w Focusie 27. To, co widzę tu, na jeziorze, to nie jest moje fizyczne ciało. To forma myślowa mojego fizycznego ciała. Ja, Świadoma Jaźń siebie samego, również stworzyłem ją w tym miejscu.

- Twoja podróż była bardzo pouczająca - odtonował jaśniejąc radością.

- Miałem z tym tyle kłopotu, na przykład panika, jaką - czułem pod wodą, ponieważ wciąż myślałem o sobie w kategoriach ciała fizycznego i fizycznego jeziora. Podświadomie, identyfikowanie się z ciałem fizycznym wyrażało się potrzebą oddychania, aby pozostać żywym. Kiedy zanurkowałeś, woda nie plusnęła. Kiedy ja to zrobiłem, był jeden wielki plusk. W świecie fizycznym spodziewam się przecież, że kiedy wskoczę do wody, będzie plusk. Tutaj projektuję moje oczekiwania plusku jako formę myślową plusku i plusk się pojawia. Moje oczekiwania stworzyły plusk!

- Bardzo dobrze, przyjacielu! - odparł Biały Niedźwiedź wciąż z tym pełnym radości uśmiechem.

- Moja egzystencja w świecie fizycznym uwarunkowała mnie na to, żeby spodziewać się pewnych rzeczy. Tu, w świecie niefizycznym, projektuję te oczekiwania na otoczenie i tym samym stwarzam je. Mogę nie być świadom, że to robię, ale i tak stwarzam to, co spodziewam się zobaczyć wokół sobie, i to przez cały czas.

- Nazywa się to ludzką siłą przyzwyczajenia - zatonował Biały Niedźwiedź. - Niektóre z jej aspektów są bardzo subtelne, a wszystkie ograniczają twoje umiejętności i postrzeganie tu, w świecie niefizycznym. Nawet nazywanie tego miejsca rzeczywistością niefizyczną narzuca twojej świadomości jakieś granice.

- A dzięki skakaniu mam sobie uświadomić to, że projektuję moją podświadomość, wierzenia i przekonania ciała fizycznego na otoczenie! To sposób na swego rodzaju odrzucenie przekonania, że jestem li tylko ciałem fizycznym.

- Tę właśnie prawdę miałeś odkryć podczas swych badań, wyjść poza swoje ciało. A przecież zacząłeś to robić Już lata temu.

- Rozumiem, co masz na myśli. Podczas mojego pierwszego programu Linia Życia wciąż próbowałem widzieć moimi fizycznymi oczami i słyszeć fizycznymi uszami, i skończyło się to na tym, że przestałem postrzegać w ogóle cokolwiek. Dopiero kiedy Rebecca powiedziała mi, że to, co mam zobaczyć to bardzo subtelne energie, zacząłem cokolwiek postrzegać. Pomogła mi przełamać się, uświadamiając mi, że próbuję używać zmysłów ciała fizycznego do postrzegania rzeczy niefizycznych.

- Skakanie to mój sposób na uświadamianie ci twoich narzuconych samemu sobie ograniczeń płynących z doświadczeń ciała fizycznego - powiedział poważnie Biały Niedźwiedź.

- To niesamowite! Och, słyszę właśnie głos Dar... muszę już wracać.

- Ćwicz skoki, nauczysz się dzięki temu jeszcze czegoś - usłyszałem ponownie ton znikającego Białego Niedźwiedzia.