|
09.09.2009 - 15:39
|
Najdalej sięgam pamięcią do chwili kiedy w śnie byłem w getcie tak nazwałem ten obszar będąc w nim. Podrzucałem z kolegą którego nie znam piłkę od koszykówki. Po jakiejś chwili podeszła jakaś dziewczynka . Zgaduje że mieliśmy wszyscy trzej wiek od 11-13 lat. Dziewczynka zapytała się nas „ co robimy?” . Ja odpowiedziałem „ Nie wiem”. W tle było widać stare bloki i młodzież grającą w koszykówkę. Wszyscy trzej poszliśmy kilka kroków dalej. Zauważyliśmy 2 duże kamienie obok siebie. Postanowiliśmy zbudować proce aby się nie nudzić. Owinęliśmy te dwa kamloty gumą. Dziewczynka złapała się tej gumy i naprężyła ją jakby chciała wybić się z niej. Ja powiedziałem z lekkim uśmiechem na twarzy „ Na marsa nie dolecisz” . Ona zrobiła zgoszkniałą minę i odeszła od procy. Potem poszliśmy jakąś drogą. Przejeżdżała przez nią ciężarówka która chamsko mi zagradzała przejście i wpadłem do rowu. Był śnieg i góry . Szliśmy tak aż doszliśmy do dworca gdzie stała moja babcia. Nie pamiętam do kąd chciała pojechać. Przez megafon odezwała się kobieta powiadamiająca że pociag do Gdańska nie przyjedzie. Dziewczynka odparła że to nawet dobrze pojedziemy do .... no właśnie nie pamiętam do kąd. Nie znana była mi to nazwa dlatego nie zapamiętałem jej. Nagle pojawiłem się w czyimś domu. Siedziałem na kanapie. Miałem ubrany sweter i dżinsy. Obok mnie siedział na krześle jakiś starszy chłopak z 16 lat i uczył się z zeszytu. Spojrzałem w niego i widziałem litery ale nie pamiętam co na nich było napisane. Nagle odrzekł że widuje swojego zmarłego ojca, nieboszczyka. Ja odezwałem się mówiąc że to ciekawe i żeby kontynułował rozmowe. Odpowiedział „ Ciekawe?” . Był przerażony. „Ja odpowiedziałem chyba wiem o co ci chodzi ja też bywałem w takim stanie” .Wyszliśmy za drzwi ja go trzymałem za barki. Zrobiło się czerwono. Zauważyłem starszego pana z brodą. Spytałem się go „Czemu umarłeś?” . Zaczął coś mamrotać i zrobił mine jakby te pytanie go zabolało więc odparłem : „ Nie musisz mówić jak nie chcesz” .I koniec snu lub cokolwiek to było.
09.09.2009 - 15:34
|
Miałem dwa sny w których tajemnicza czarnowłosa dziewczyna pojawiła się, w pierwszym grała rolę mojej żony coś w tym stylu, w drugim śnie była uczennicą ale szybko uciekła przede mną. Pierwszy sen jak pamiętam dział się w jakimś budynku, miałem wrażenie że to zmodernizowana budowa w kolniku. Pamiętam że walczyłem z dużą istotą i muskularną, gdy wkurzyłem ją totalnie ona zamieniła się w jakiegoś potwora, ja zamknąłem się w jakimś małym pomieszczeniu. Nagle przyszło mi na myśl, że tak nie skończy się walka więc zacząłem przepraszać go i mówić że go kocham jak brata. Zmiękł wrócił do poprzedniej formy. Pogodziliśmy się. Ale szturchał mnie dla zabawy. Dziewczynie to się nie podobało i coś nakrzyczała na niego aby przestał. Pamiętam że pytał się czy chce się z nim pobawić w szturchańca i pójść do toalety. Ja odmówiłem . On powiedział pomyśl sobię jak my się bawimy w szatni. Potem szedłem z dziewczyną obok budowy. Ocknąłem się i powiedziałem. No to nasza rola dobiegła końca. Potwierdziła. Koniec aktorstwa. Weszliśmy do budowy. Nie było już tego macho. I zbuntowany spytałem się kim ty jesteś właściwie? Ona nic nie mówiła. Oburzyłem się dlatego że to jest mój sen, nie mogę pojąć skąd oni się biorą. Nie pamiętam co mówiła. Potem spytałem się. Powiedz mi chociaż jak masz na imię. Odpowiedziała: "Nie mogę ci powiedzieć. mój tata (lub mama) uczy się (lub wykłada) w/na akademi." Mówiła też czym zajmuje się drugi rodzic. Ale nie pamiętam.odpowiedziałem : "Po śmierci?"(miałem na myśli to że normalnie sobię żyją po naszemu śmierci) ona powiedziała że to nie brzmi za dobrze, ja odpowiedziałem taki dogmat się u nas przyjął. Odpowiedziała: "niestety" . Zasmucony tym faktem pytałem się jeszcze czegoś jej ale nie pamiętam. Później spytałem się jej jak ty właściwie weszłaś do mojego snu? Pokazała mi na moim ciele przy szyi miejsce. Poczułem delikatny dotyk. "Tutaj" powiedziała. Zacząłem się bujać. I wszystko wokół mnie zaczęło lekko zanikać i bujać się, jakbym był pijany. Ja mówiłem sobie. O nie nie to jeszcze nie koniec! nie dam sie! Po jakimś czasie przestało, zwyciężyłem. Ale nagle pojawił się wir który zaczął wszystko wciągać, oprócz mnie i jej. Spytałem się jeśli zostanę, to pójdę z tobą? Odpowiedziała: "Tak". "Ale czy wtedy będę mógł wrócić?. Odpowiedziała: "nie" A i wcześniej mówiłem jeszcze coś że jesteście tajemniczymi bytami, nie chcecie powiedzieć kim jesteście, skąd jesteście. Zaczęło i mnie wciągać. Pomyślałem nie zrobię tego rodzicom. I uciekałem od tego wiru. Świadomością wróciłem do ciała, ale oczu nie mogłem otworzyć za żadne skarby. Widziałem czarną kropkę a wokół niej światłości do której uciekałem. Nagle zniknął mi obraz i otworzyłem oczy. A i mówiłem do niej jeszcze że może wyjdę z ciała, bo trzeba korzystać (miałem na myśli że mało mi się zdarza świadomych snów dzięki którym mogę wyjść z ciała)
Drugi sen był krótszy. a mianowicie byłem w jakiejś szkole. pamiętam moment gdzie wchodzę po schodach do góry, odwracam się a to ta sama czarnowłosa dziewczyna. Krzyknąłem: To ty! . Ona szybko uciekła z książkami i plecakiem w stylu torby na sobie do jakiegoś portalu w lustrze jak się okazało. Bo pobiegłem za nią. Ale odbiłem się o lustra. Koledzy lub raczej to coś przypominającego moich kolegów zaczęło mnie ganiać, bo byli ciekawi tego co zaszło. Ja uciekałem przez jakieś drzwi aż doszedłem do pokoju gdzie nie ma drugiego wyjścia. Wparowali do tego pokoju i zaczeli mnie pytać co to było, jakież to dziwne itd. Odpowiedziałem nie mogę teraz wam powiedzieć. Istota lub aktor przypominający Koczana powiedział a kiedy? Wtedy kiedy uznam że będzie odpowiednia pora. Potem poszedłem za nimi na lekcje plastyki. Powiedziałem, przepraszam za spóźnienie jak reszta. I usiadłem w swojej ławce. Był też tam Maciek Narożnik, Bartłomiej Uryć. Pokłuciłem się z Anią. Ktoś zabrał mi buta i zaczął nim rzucać. Ktoś rzucił go w kąt, poszedłem po niego. Wziąłem i krzyknąłem : "To jest mój but kurwa mać!"wszyscy się wzruszyli jak by przekleństwo było przestępstwem. Nauczycielka mówiła coś tam. Wyszedłem z sali i na tym się skończył sen.
06.06.2009 - 19:51
|
Długo już nie pisałem swoich notatek. Pora coś napisać.
Jest to notatka z dnia 03.07.09
Kolejny raz wyszedłem z ciała. W końcu . Miałem sen potem nagle wróciłem świadomością do ciała i widziałem lub słyszałem, lub w myślach coś mi powiedziało: " Jeśli chcesz wyjść z ciała obróć się o 90 stopni" . Obróciłem się o 360 stopni i nagle zleciałem z łóżka. Zacząłem dziwnie widzieć nie pamiętam już jak ale obraz nie wyglądał tak jak zwykle więc uznałem to za dziwne. Wstałem i wyszedłem z pokoju przez drzwi nie otwierając ich. Było ciemno. Jak poszedłem do pokoju babci zrobiło się jasno. Patrzałem jak dziadek i babcia smacznie śpią. Nagle babcia otworzyła powoli oczy i się przestraszyła. I zaczęła się dusić ( Tak jak ja wtedy jak pierwszy raz zobaczyłem byt). Wyglądało to jakby miała dostać zaraz zawał. Szybko się odsunąłem i powiedziałem "Babcia to ja. Nie bój się.".Na początku ciężko było mi wypowiedzieć te słowa ale potem normalnie je wypowiedziałem. Babcia palcem szturchnęła dziadka ale on dalej spał i usyłaem jak powiedziała chociaż nie wyglądało jakby otwierała usta " Widziałeś to?" . Wyszedłem z pokoju babci bo nie chciałem jej krzywdy robić. Jak już wyszedłem z domu to pomyślałem sobie że może odwiedze kolegę . Było jasno. Ustawiłem nogi jak do medytacji, wzniosłem się w powietrze i pofrunąłem do domu Bartka . Po drodze wymawiałem cały czas imię i nazwisko kolegi. Bez żadnych efektów. Gdy dotarłem tam gdzie powinien być dom Bartka jego nie było. Była natomiast na środku mała szopka. Pomyślałem że może odwiedzę innego kolegę. Pofrunąłem w strone Pszczółek. Spojrzałem w górę i się rozglądałem . Nie było słońca co mnie zdziwiło, były tylko gęste ciemne chmury mimo to było jasno. Były latarnie jakoś ładniej wyglądające które niby świeciły ale nie świeciły. Tam gdzie powinna być stacja paliwowa były jakieś szklane budynki i na dachu jednym z nich byłą wisząca na rurze duża kula przypominająca Wenus i na początku wydzielał się z niej blask. Pofrunąłem dalej w strone domu Lorka przez drogę. NAgle pojawiłem się na ulicy która prowadziła do podstawówki. Stały tam istoty przypominające dziewczyny. Odwróciły się rozpieły zamek i wykonywały ruchy jakby chciały załatwić potrzebę fizjologiczną ( "Opróżnić się ") . Odwróciłem wzrok i powiedziałem " Nie przeszkadzajcie sobie" . Poleciałem przed siebie i pojawiłem się w Kolniku . Powiedziałem " Chyba za daleko poszedłem" . Zacząłem się cofać ale nagle chlup i do ciała z powrotem .
Miałem zamiar ale trochę się bałem spytać babci czy czegoś przypadkiem nie widziała w nocy . Mogłoby to wywołać różne niepowołane konsekwencje które chciałem uniknąć. Do szopy nie zajrzałem, nie pomyślałem o tym. Wyglądu tych dziewczyn nie pamiętam. Cały ten obszar nie przypominał dobrze mi znanej ciemności z bytami o złych zamiarach. Nie było żadnych pojazdów na drodze. Dużo było niezgodności . I było to najdłuższe do tej pory oobe .
14.05.2009 - 14:30
|
Wszystko zaczęło się jak zwykle od LD. Byłem w jakimś pomieszczeniu, były tam dwie koleżanki z klasy (lub tzw. przeze mnie aktorki ). Z tego co pamiętam powiedziałem do nich :"no to ja lecę drogie panie". Pomyślałem sobie że szybciej wyjdę z tego budynku przez efekt widmo . Podszedłem do okna, próbowałem ręką przejść przez nie. Za nic nie dało rady(Cały czas w myślach mi mątliło że to nie możliwe). Potem z większym przekonaniem że przeniknę przez to okno skierowałem z powrotem do okna dłoń. Ręką przeszedłem przez okno. Poczułem chłód i towarzyszyło temu dziwne uczucie . Wszedłem do tego okna niestety tylko połową. Druga połówka była przekonana że to nie możliwe(ironia). Pomyślałem: No trudno, poszukam jakiś drzwi. Po jakimś czasie je znalazłem i wyszedłem z budynku. Chciałem wyjść z ciała. Ale coś mi przerwało sen. Za drugim razem znalazłem się w tym samym miejscu. I znowu wyszedłem na dwór. I znów mnie cofnęło . Tak z 3 razy aż za 4 udało mi się przyzwać wibracje . Poczułem jak ciało mimowolnie zmienia pozycje z leżącą na siedzącą i spadam na podłogę . Dla mnie to było dziwne że to nie ja kierowałem samym sobą tylko coś mną kierowało jakbym był zaprogramowany . Wstałem teraz z własnej woli . Wszedła do pokoju jakaś istota która wyglądała jak moja była z tą różnicą że ona nie ubiera się w punkrock . A ten byt był cały w jakiś kolczatkach, miał kolczyk na języku . Powiedział : " Pocałuj mnie" (przypomniało mi się że taka scenka z filmu który oglądałem z klasą na G-W po tytułem "Cześć Tereska". Gdzie facet mówił do dziewczyny pocałuj mnie) W tym przypadku było na odwrót . Odmówiłem jej. Rozpięła zamek od spodni. Odmówiłem jej i powiedziałem aby tego nie robiła. Wyczułem w tym bycie ze jest coś nie tak i że od tych "dobrych" , przyjacielskich bytów nie pochodzi. Zacząłem mówić o bożej miłości (nie jestem katolikiem, ani chrześcijaninem, ani też nie mam powiązania z żadną religią ale wierze w Boga) . Coś w stylu że się stoczył ten byt i zaczynałem jemu pomagać w tym sensie aby odszedł od tych brutalnych, fałszywych bytów a poszedł ścieżką w stronę miłości. Potem pojawił się drugi byt który też przybrał wygląd znany mojemu oku . I jedynie pamiętam że powiedział on : " Ty już umarłeś" . Ja odpowiedziałem : "Tym gorzej dla ciebie" . A ona odpowiedziała: " A tym lepiej dla mnie" . Potem na koniec pojawił się byt który przypominał do złudzenia mojego dziadka, nawet udawał że jest pijany ! Spytałem się go : Co ty tutaj robisz? . Później się kapnąłem że to kolejny byt który nie jest ze mną powiązany tylko udaje że jest, przybierając wygląd znanych mi postaci. Powiedział że widział mnie w korytarzu. A potem dodał żebym poszedł za nim . Nie zgodziłem się. (Przypomniało mi się wtedy, że czytałem o takim panu który przeżył śmierć kliniczną. I przypomniał mi się urywek gdzie napisał że byt go prosił aby poszedł za nim, a potem go pobiło "psychicznie" setki agresywnych bytów, ktoś podał link na tym forum do tego ) I nagle powróciłem do ciała.
Moje spostrzeżenia: - jak wróciłem do ciała to poczułem że jestem cały spocony i gorąco mi było. (miałem tak kilka razy, że jak czułem wibracje to przypływała taka fala gorąca, przy czym się pociłem ) - byty nie zaprzeczały moje słowa dotyczące tego że nie są tymi na kogo wyglądają - było ciemno za oknem - jak w myślach sobie mówiłem że jak opuszczę te pomieszczenie to wyjdę z ciała . Wtedy mi coś przerywało sen.
10.05.2009 - 08:15
|
Najdalej pamięcią sięgam do snu gdzie powiedziałem "Chcę zobaczyć swoje przyszłe życie" .Zaczęło mnie wciągać do wiru z chmur (miałem już tak raz, skończyło się to wyjściem z ciała) . Wróciłem świadomością do ciała. Spokojne sobie drzemie a tu przy uchu zaczynam słyszeć jakąś melodyjkę . Przestraszyłem się, sparaliżowało mnie, i zacząłem krzyczeć ale żadnego dźwięku nie wydawałem. Patrze a tu mój kolega z klasy (lub byt przeobrażony w niego) puszcza dzwonki z telefonu. Wziąłem się w garść i rzuciłem się na niego, zabrałem jemu telefon i zacząłem z nim rozmowę i pytałem się go "dla czego to zrobiłeś?" itp. On tylko się śmiał. Oddałem jemu telefon. Wyszedł z mojego pokoju, ja zawołałem "zaczekaj!" i poszedłem za nim. Wyszedłem z domu i nie ujrzałem już kolegi ale faceta po 30 . Miał brodę i wąsy, wyglądał na amerykana . Szliśmy wzdłuż drogi rozmawiając. Rozmowa polegała na tym że ja go pytałem a on odpowiadał. Z tej rozmowy pamiętam tylko że pytałem się go: "czemu to zrobiłeś?", " Przybyłeś do mnie tylko po to aby mnie przestraszyć? itp. Zapytałem się go skąd pochodzi. Odpowiedział ale go nie zrozumiałem. Powtórzył parę razy. Dałem jemu znać że nie rozumiem. Powiedział "Angielskie kolorado" . Powtórzyłem . Kiwnął głową "tak". Później zapytałem się go jak ma na imię. Odpowiedział "James" , podałem swoje imię. Uścisnął mi dłoń i poklepał po plecach. A i zapytałem się go jeszcze: "Umarłeś czy świadomie wyszedłeś z ciała?" . Odpowiedział że jego ciało się rozkładało tyle pamiętam z jego odpowiedzi. Po tym pytaniu usłyszałem jak kobieta krzyczy. Powiedziałem " Może potrzebuje pomocy? Pomóżmy jej" . Pobiegłem sprawdzić co się dzieje, w połowie drogi do jej domu zaczęła wołać " Stało się! Stało się!" . Zinterpretowałem to jako wiadomość że urodziło się dziecko(czemu ? nie wiem. taka myśl mi się nasunęła). Zdziwiłem się i wróciłem do James'a. Potem mimowolnie wróciłem do ciała.
Moje spostrzeżenia : -mimo to że było ciemno, wyraźnie widziałem James'a -czy byty po za ciałem nie mają uczuć? Jeden na mnie się rzucił z łapami, ten się śmiał że mnie wystraszył dzwonkami z telefonu, James nie zareagował jak kobieta krzyczała -ten pierwszy byt wyglądał dokładnie jak mój kolega z klasy, nawet tak samo się śmiał i miał ten sam telefon (zidentyfikowałem po obudowie, mógł to być inny telefon o podobnym wyglądzie) -nie pamiętam jak był ubrany ani jak ja byłem ubrany, nie zwracałem na to uwagi - James był miły - nie mam pojęcia czy ten pierwszy gostek to też ten drugi ale o innym wyglądzie. to mogły być 2 różne byty - było to jedno z dłuższych wyjść po za ciałem
| |
Powered By IP.Blog
© 2026 IPS, Inc.
|