|
|
A więc przeszedłem do relaksacji i rozluźnienia. Potem chyba przez dłuższy czas leżałem starając się by nie zasnąć. Wiedziałem ,że jestem w moim pokoju lecz powoli zacząłem odpływać... Po jakimś czasie zaczęło się dziać coś co w slowniku oobe nazywa się obszarem antagonizmów. Nagle czułem się tak jak bm był naprawdę wielki/napompowany. Potem byłem malutki i baaardzo daleko, a potem tak wszystko na raz. Lekko się przy tym pobudziłem i przestało mi się chcieć spać. I wtedy wszystko wróciło do normy. Leżałem tak nie wiem jak długo lekko się nudząc. Potem przeszedł mnie nagły dreszcz i miałem takie dziwne uczucie w rękach. Tak jak bym mógł nimi poruszyć lecz nie potrafiłem. Jak bardzo się starałem to mięśnie mi drgały i to tyle... znowu się pobudziłem i wszystko wróciło do normy. Z tego co jeszcze pamiętam to ,że w trakcie tego wszystkiego miałem jakieś takie dziwne wspomnienia(?). Pamiętam ,że byłem niemowlakiem i dotykałem jakiejś znanej mi bardzo milej powierzchni. Pamiętam ,ze była tam moja mama. Zastanawiam się czy to był tylko sen czy wróciły do mnie jakieś wspomnienia (jeśli to możliwe). Postanowiłem wstać gdy budzik zadzwonił w drugim pokoju. Była 6:30
A więc tak jak mi maile podpowiadały wstałem o 4. Co mnie zdziwiło to to ,że przyszło mi to ze sporą łatwością i wcale nie czuje się senny. Chyba nie spałem za dobrze... ciekawe czy mi teraz reszta wyjdzie....
A więc o OOBE usłyszałem już jakiś czas temu lecz nigdy się za to nie wziąłem na poważnie. Teraz trafiłem na to forum i postanowiłem spróbować. Zacząłem kurs i zadanie 1 to założyć notatnik więc jestem tu i piszę... Szczerze mówiąc to nie wiele oczekuję od OOBE. Jestem ateistą i nie wierzę w anioły czy tym podobne lecz wierzę w siłę umysłu. Mimo ,że wszystko w zasadzie jest kontrolowane przez nasz mózg i w dzisiejszych czasach odpowiedzi można znaleźć w nauce a nie religii to jestem w stanie dopuścić myśl ,że nasz umysł nie ogranicza się tylko do rozwiązywania codziennych problemów. Dla mnie OOBE jest czymś pomiędzy świadomym śnieniem a czymś czego jeszcze nauka nie zbadała i co jeszcze, dla mnie, jest tajemnicą. Dlatego chciałbym zagłębić się w ten temat ponieważ jak narazie życie nie ma dla mnie większego sensu. Żyjemy bo wydaje nam się ,że musimy czy mamy jakieś przeznaczenie lecz jak dotąd nauka pokazuje nam jacy mali i bez znaczenia jesteśmy we wszechświecie. Dlaczego miało by być jakieś niebo i czy to wszystko było zaplanowane specjalnie dla nas?? nie sądzę. Lecz jak już pisałem człowiek jest bardzo rozwinięty i ma silną potrzebę wiary.wierzymy ,że śmierć nie jest końcem i chyba niemożliwe jest wyobrażenie sobie nicości. Dla mnie koniec byłby już jakimś rozwiązaniem. Chcę wiedzieć co ja tu jeszcze robę i co się stanie jak mnie już nie będzie. Zaczynam powoli wierzyć w to ,że nasz umysł po śmierci odłącza się od ciała i dalej istnieje nie wykorzystując energii przy czym nie potrzebuje 'paliwa' więc może istnieć niezauważony w 'innym wymiarze' czy jak to nazwiecie. Lecz jak już mówiłem nie myślę ,że tak miało być tylko wydaje mi się ,że odkąd rozwinęła się w nas świadomość istnienia śmierć przestała być końcem naszej, nazwijmy to 'duszy'. Przy czym każda inteligentna forma życia w pewnym momencie również osiąga stan gdzie śmierć przestaje być końcem, czy to są jacyś kosmici czy inne stwory... nie wiążę tego z żadną magią ani czymś duchowym lecz uważam ,że nauka nie jest w stanie tego jeszcze wyjaśnić. Cyba najbardziej wierzę w teorie peryskopu która sugeruje ,że w trakcie OOBE nie opuszcza się ciała, gdzie wrażenia z odległych miejsc następują dzięki postrzeganiu pozazmysłowemu, a istnienie ciała astralnego jest złudzeniem (z wikipedii) Starając się osiągnąć OOBE mam nadzieję uzyskać więcej odpowiedzi. Proszę wybaczyć jakiekolwiek błędy i nieścisłości gdyż jest już późno i powoli odpływam. Moich teorii nie mogę niczym poprzeć i są to tylko takie moje głośne myśli... |