Minęły prawie dwa lata odkąd zarejestrowałam się na forum, a moja rejestracja miała miejsce mniej więcej w tym okresie, kiedy zaczęłam interesować się OOBE i kiedy byłam w tym temacie w zasadzie zielona. Bywały okresy szalonej fascynacji i wszelkich prób osiągnięcia OOBE. Bywały również stany znudzenia, zrezygnowania i porzucenia praktyk, ale to tylko na jakiś czas. Nawet kiedy w natłoku codzienności zapominałam o OOBE na długi czas lub odkładałam praktyki w nieskończoność, dziwne stany i tak dawały o sobie znać. Spotykają mnie w sytuacjach, kiedy wcale o tym nie myślę i wtedy właśnie przypominają mi się wszystkie moje drobne przygody z OOBE i LD. Wówczas powracam do tematu, bo czuję, że znowu coś się zaczyna i chcę to dokończyć. To jest chyba tak, że im częściej o tym myślisz, tym większe masz poczucie, że coś się jednak dzieje. Mimo że troszkę obcowałam już z OOBE i LD, to na pewno nie osiągnęłam jeszcze takiego poziomu umiejętności, jaki by mnie interesował. Wciąż coś tam niby wiem, coś tam niby przeżyłam, ale nie do końca się w tym łapię. Można powiedzieć, że wiem, że gdzieś dzwonią, ale nie wiem w którym kościele :)
Ponowne zaciekawienie tematem zaczęło się u mnie, kiedy spotkała mnie taka krótka i w zasadzie normalna sytuacja, która jednak skojarzyła mi się ze stanami związanymi z OOBE. Leżałam w łóżku z chłopakiem. To był ranek, wczesne godziny, gdzieś między 5:00 a 7:00. Nie chciałam już spać. Chciałam sobie tylko na chwilę zamknąć oczy i jeszcze odetchnąć, ale nie zasypiać. Byłam zrelaksowana. Pilnowałam się, żeby nie zasnąć - wcześniej już właśnie w takiej sytuacji spotykały mnie dziwne stany. Miałam wrażenie, że na chwilę jednak zasnęłam i szybko się przebudziłam, a właściwie odzyskałam świadomość. Moje ciało było w paraliżu. Próbowałam na siłę poruszyć czymkolwiek, ale nie udawało mi się. To było dziwne, bo odczuwałam to tak jakbym się poruszała, ale wiedziałam, że tak nie jest. Zatrzymałam się na moment w tym stanie i nie do końca potrafię przytoczyć towarzyszące mi wtedy uczucie. To było uczucie takiego jakby "wiszenia" właśnie w tym stanie. W końcu paraliż mnie opuścił. To było może mało ciekawe doświadczenie, ale od razu skojarzyło mi się z OOBE.
Myślałam czy by znowu nie zacząć prób, tymbardziej, że mam akurat sporo czasu i nie jestem niczym obciążona na co dzień. Dwa razy próbowałam odprężyć się i zobaczyć co będzie się działo, ale kończyło się to po prostu na zaśnięciu. Dziwny stan spotkał mnie, kiedy w ogóle nie byłam tym zainteresowana. Rano obudził mnie telefon. Rozmawiałam około pół godziny, może 45 minut. Potem planowałam iść dalej spać. Zamknęłam oczy i odczułam dokładnie taki sam stan, jaki dawniej towarzyszył mi podczas rannych pobudek. Pisk w uszach, za moment paraliż. Chciałam to wykorzystać, ale nie wiedziałam za bardzo jak. Nie wiedziałam co mam robić, więc najpierw "próbowałam" na siłę, a potem zwyczajnie wpatrywałam się w pustkę, którą widziałam przed sobą, ale nic się nie wydarzyło. Może "za bardzo chciałam" i to odebrało mi stan relaksu, a przerodziło się w nadmierny upór. I wszystko zniknęło.
Nawet jeżeli i tym razem nie uda mi się osiągnąć tego, co by mnie w pełni satysfakcjonowało, to przynajmniej nabędę trochę ciekawych doświadczeń, czego jestem pewna! :)