Twisted_Sister's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

10 Stron V   1 2 3 > » 
entry 05.09.2014 - 21:37
Sen ten był długi, ale jak zwykle, zapamiętałam tylko skrawki, których nie jestem w stanie uporządkować chronologicznie.
W jednej ze scen, pamiętam, że patrzę na bloki mieszkalne. Jest noc. Ludzie mają pozapalane światła. Widzę więc rozświetlone okna. Każde okno widzę z tej samej perspektywy. Tak jakbym mogła "przełączać" widok - jak obrazki np. na komputerze - a między jednym "widokiem" a drugim, jest taki zamazany widok - taki, jak się widzi, gdy się bardzo szybko odwraca wzrok. W jednym z okien, widzę mężczyznę - "na oko" po czterdziestce, ma siwe włosy i okulary, wzrok ma wbity gdzieś w dole, jakby czytał gazetę. Ale nie przyglądam się zbyt dokładnie, bo biegnę do klatki schodowej i chcę szybko tam wejść. Chyba przed czymś uciekam. Być może miało to miejsce PO tym, co opiszę poniżej.
Potem pamiętam, że jestem w jakimś pomieszczeniu. To jest chyba w jakimś sensie "mój" pokój, ale nie ten z rzeczywistości. Może to hotel albo mieszkanie kogoś bliskiego. Śpię tam. To znaczy, mam spać, ale chyba dopiero zasypiam albo obudziłam się w nocy. Jest ciemno - tak, że nie pamiętam żadnych przedmiotów, które znajdowały się w tym pokoju. Nagle słyszę taki przerażający, gruby, męski głos, który mówi mi: "Prawie wyzbyłaś się tego seksualnego aspektu, który pozwala nam tu być, ale nie potrafisz wyzbyć się najważniejszego - tego emocjonalnego aspektu!". Potem czuję, że ktoś mnie dotknął, a potem próbował zgwałcić, ale w tym momencie się obudziłam. To było dziwne, bo obudziłam się w tym śnie, a ten sen trwał dalej. Myślałam, że się obudziłam, ale to był sen w śnie. W sumie to niewiele z tego rozumiem, bo wydaje mi się jednocześnie jakbym w tym samym momencie obudziła się naprawdę, ale jednocześnie pamiętam, że sen skończył się inaczej i kiedy obudziłam się w rzeczywistości, to zapamiętałam inną końcówkę. Tą, którą opiszę za chwilę. I również, kiedy się obudziłam w tym śnie, to nie pamiętam, żebym znajdowała się w tym właśnie czy jeszcze innym pomieszczeniu. Wydaje mi się, że to było w rzeczywistości, czyli tutaj, w moim prawdziwym pokoju. Czyli pamiętam jakby dwa różne zakończenia snu i jednocześnie to, że sen był w danym momencie kontynuowany i były inne wydarzenia, jak i to, że sen w danym momencie się skończył, a tamte wydarzenia były wcześniej.
W tej scenie, wbiegam po schodach na klatce schodowej, ale to nie jest moja klatka, w której w rzeczywistości mieszkam. Przez chwilę mam w głowie myśl, że to jest klatka schodowa prowadząca do dawnego mieszkania mojej babci, ale tamta klatka w rzeczywistości wcale tak nie wyglądała. Przez chwilę mam też w głowie inną myśl na ten temat, ale nie pamiętam jaką. Skądś znam taką klatkę schodową. Być może z moich poprzednich snów. W tym śnie, wygląda na to, że dokładnie wiem, gdzie jestem, ale teraz nie mam wspomnień, które miałam w tym śnie. Docieram prawie na sam szczyt schodów, bo mieszkanie, do którego zamierzam wejść, znajduje się nie na samej górze, ale na takim jakby półpiętrze. Wchodzę tam w popłochu. Jest noc. W mieszkaniu są pozapalane światła. Szybko zamykam za sobą drzwi i zamykam je na zamek. Tak jakbym się bała, że ktoś podąża za mną i może tam wejść. W mieszkaniu jest chyba moja rodzina, ale to nie jest ta rodzina z rzeczywistości - albo nie do końca. Nie pamiętam twarzy tych ludzi, ale wydaje mi się, że to były inne osoby. Wchodząc do tego mieszkania, bardzo się spieszyłam i niechcący nadepnęłam na nowe buty siostry, które stały przy drzwiach. Chciałam tym ludziom opowiedzieć o tym zdarzeniu ze złym duchem, ale oni zaczęli krzyczeć, że to nowe, bardzo drogie buty siostry i wszczynać awanturę o to. Zrezygnowałam więc z tego, żeby im o tym mówić. I teraz właśnie wydaje mi się z jednej strony, że się obudziłam, a z drugiej strony - że to właśnie w tym mieszkaniu miało miejsce zdarzenie z duchem.
W ogóle wszystkie te zdarzenia przypominają takie jakby dwuwarstwowe koło. To tak, jakby to koło się zamykało i nie wiadomo, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy albo jakby zdarzenia nachodziły na siebie nawzajem - jakby te dwie warstwy koła mogły się poruszać względem siebie.

entry 02.09.2014 - 20:41
To był jeden, długi sen, ale pamiętam z niego wybrane sceny. Najpierw wchodzę z matką i jeszcze jakąś osobą (jakimiś osobami) do klatki schodowej. Jakoś tak się stało, że torebka matki przytrzaśnięta została drzwiami - tak, że torebka przez chwilę została na zewnątrz. Byli tam, na zewnątrz, jacyś ludzie. Kiedy matka wciągnęła torebkę do klatki, stwierdziła, że nie ma w niej portfela. Wyszłam przed klatę i nie wiem dlaczego, od razu podejrzewałam pewnego młodego chłopaka - o to, że wziął ten portfel. Na innych w ogóle nie zwróciłam uwagi. Podeszłam do niego, powiedziałam: "Oddawaj portfel!" i zaczęłam sprawdzać, co ma w kieszeniach. Kiedy znalazłam jakiś portfel, rzuciłam go w stronę matki, pytając czy to ten, ale to nie był jej portfel. Popchnęłam tego chłopaka tak, że upadł plecami na ziemię i zaczęłam go bić, mówiąc: "Oddawaj portfel, pedale!". Nie pamiętam, jak to się skończyło.
W nieco późniejszej scenie, był mój kolega ze szkoły podstawowej. Miał on w kieszeni coś, co przypominało jakieś narkotyki - taką białą substancję, zapakowaną w tubce z czarno-białej gazety. Poprosiłam, żeby mi to dał. On powiedział, że to jest tylko zwykła sól, ale nie chciałam mu wierzyć. Być może chciałam to jakoś sprawdzić. Nie wiem, po co właściwie chciałam to dostać. Nie chciał mi tego dać, ale jakoś mu to zabrałam. Później pamiętam agresywnego psa, który gonił tego kolegę. To był chyba pies policyjny. Koledze udało się uciec. Wtedy przebrał się. Zdjął bluzę, którą miał na sobie i założył inną. Tą białą substancję w tubce oddałam jakiemuś policjantowi. Gdzieś stały dwa radiowozy policyjne. Podeszłam do jednego z nich i zagadałam policjanta. Powiedział, że sprawdzą co to jest. Dodałam, że niewykluczone, że to może być zwykła sól. Potem pojawił się jakiś drugi chłopak (bardziej facet, bo trochę starszy od tego mojego kolegi). Nie znam go w rzeczywistości, ale we śnie go znałam. Miał długie, lekko kręcone, brązowe włosy. Wybierał się dokądś. Byliśmy wtedy oboje na balkonie mojego domu. Chciał, żebym poszła z nim. Ubrał na siebie tą bluzę, którą wcześniej ten mój kolega zmienił na inną i gdzieś zostawił. Wyruszyliśmy dokądś, jakby skacząc z balkonu - czy jakoś teleportując się na dół - tak jakby delikatnie zlecieliśmy z tego balkonu, ale trwało to sekundę. Chciałam mu powiedzieć, że ma na sobie bluzę kolesia, którego gonił agresywny pies i który być może miał w niej narkotyki. Ale ten facet przerwał mi zanim dobrze zaczęłam coś mówić i zaczął mówić do mnie coś innego. Powiedziałam: "Poczekaj, muszę Ci coś powiedzieć." Odpowiedział, że on też ma mi coś do powiedzenia i że jest to bardzo ważne. Ja na to - że moja informacja na pewno jest ważniejsza. Jednak uparł się i kontynuował to, co mówił, ale nie pamiętam co to było. Ja na to: "Dobra. Jak zwykle nie chcesz słuchać, ale tym razem, być może zaraz się przekonasz, że to, co chciałam powiedzieć ja, było naprawdę bardzo istotne." i zaraz potem, jak tak szliśmy przed siebie, zobaczyłam znowu tego agresywnego psa i dodałam: "NA PEWNO zaraz się przekonasz.", bo byłam pewna, że ten pies zacznie gonić także jego - przez tą bluzę. Nie pamiętam, czy tak faktycznie było. W każdym razie, ten pies był z policjantem. Obok psa i policjanta stał radiowóz, a w środku byli jacyś ludzie i chyba był tam też ten mój kolega. Nie wiem, czy sama postanowiłam o to zapytać, czy ten policjant sam z siebie mi to powiedział, ale okazało się, że już sprawdzili tamtą substancję i okazało się, że to faktycznie sól. Nie wiem dlaczego, ale miałam przeczucie, że coś tu jest nie tak - że ten policjant kłamie, z jakiegoś powodu. Powiedziałam niepewnie: "Mówiłam, że nie wykluczam tego, że to może być zwykła sól." Mieli tam tą substancję w ten tubce. Przyglądałam się jej i teraz rzeczywiście przypominała sól, ale nadal myślałam, że coś tu jest nie tak.

entry 01.09.2014 - 00:59
Niewiele pamiętam z tego snu. Tylko tyle, że znowu był jakiś zjazd grupy ludzi. Nie wiem co to dokładnie było. W każdym razie, przyjechaliśmy gdzieś i oglądaliśmy jakieś pomieszczenie. Były tam łóżka - ustawione jedno obok drugiego. Było ich co najmniej pięć. Były one ustawione tak dziwacznie - tak, że część łóżka wystawała za pionową ścianę. Była tam właśnie taka ściana - tak jakby wyciąć otwór w ścianie i wstawić tam łóżko. Łóżka wystawały za tą ścianę akurat na taką długość, że gdyby człowiek się położył w takim łóżku, to tylko głową wystawałby razem z tym łóżkiem poza ścianę. Gdyby z tej pionowej ściany upuścić równolegle coś ostrego, to odcięłoby głowy osobom, które by leżały w tych łóżkach. Zażartowałam sobie w ten sposób, ale nikomu nie wydało się to zabawne. Atmosfera tego miejsca była dość dziwna. Te łóżka i ściana były całe białe i oświetlone jasnym światłem. To wyglądało nowocześnie, ale też jakby rodem z jakiegoś dziwnego laboratorium - tak można by sobie skojarzyć. Za tymi łóżkami nic nie było, jeśli dobrze pamiętam. Albo mogło być po prostu drugie pomieszczenie, na które te łóżka wychodziły przez tą ścianę, ale zza łóżek widać było głównie to światło. To trochę wyglądało jak takie jakby "szufladki". Jakby te łóżka były takimi "szufladami", a całe to ich otoczenie było jakąś wielką "szafą". Cały ten szereg łóżek położony był tak jakby na pewnej wysokości, a wszelkie krzesła, szafki, itd. stały niżej. A tam były chyba tylko te łóżka. Pamiętam też, że gdzieś wychodziłam na zewnątrz. Była noc. Pamiętam też korytarz przed tym "białym" pomieszczeniem. Ten korytarz był oświetlony nieco ciemniejszym światłem - bardziej żółtym. Sporo ludzi tam się kręciło.
Potem pamiętam autobus. Nie wiem dokąd jechałam, czy może skąd wracałam. Miałam ze sobą jakieś bagaże, ale najbardziej pamiętam jakiś szalik czy coś w tym stylu. Zniknął mi gdzieś. Okazało się, że ma go jakaś inna pasażerka. Chciała mi go oddać kiedy będę wysiadać. Chyba w nim spała albo próbowała spać. Otuliła się nim. Ale nie pamiętam jak wyglądała. Pamiętam, za to, dość dokładnie jakiegoś mężczyznę, ale nie jestem w stanie teraz powiedzieć kto to był - nie rozpoznaję go po prostu. Miał ciemne, krótko obcięte włosy, krótko przystrzyżoną brodę i chyba delikatny wąs. Miał wysiąść razem ze mną. Nagle kierowca autobusu powiedział, że zbliżamy się do przystanku, ale prosił, żeby nie wysiadać, bo zaraz ruszamy dalej. Jednak ten mężczyzna wysiadł. Nie wiem dlaczego - czy nie usłyszał komunikatu, czy po prostu chciał tam wysiąść. Zostawił w autobusie torbę. W miejscu tego przystanku był taki mały mur - zrobiony z szarych, prawie czarnych, dużych cegieł. Potem miał być mój przystanek. Zaczęłam zbierać się do wyjścia, stanęłam przy wyjściu, a tamta pasażerka zawołała, że jeszcze mój szalik i mi go podała. Więcej nic nie pamiętam.

entry 19.08.2014 - 14:36
Dzisiaj miałam dwa takie sny, które dosyć dobrze pamiętam. Jeden był bardzo fajny, a drugi trochę dziwny, ale neutralny.

W tym pierwszym, byłam na jakimś wyjeździe. Nie wiem, czy był to jakiś zlot, czy po prostu jakiś wypad ze znajomymi... W każdym razie, coś w tym stylu. Wcześniej też była jakaś akcja, ale pamiętam w miarę dobrze tylko fragment, gdzie znajduję się na jakimś dworcu autobusowym. Wcześniej chyba szukałam drogi albo pytałam ludzi o coś innego. Pewna dziewczyna zapytała mnie, dokąd chcę jechać. Nie wiem czy wcześniej rozmawiałyśmy o czymś, ale okoliczności wskazywały na to, że tak - musiałyśmy rozmawiać chociaż chwilę. Powiedziałam jej, że jadę do Grudziądza. Ona na to: "Ja też do Grudziądza" i zaraz po tym, przytuliłyśmy się do siebie. Nie jestem pewna, ale to chyba ona pierwsza wykonała taki gest, jakby chciała mnie przytulić, a ja tylko podeszłam i zrobiłam to samo. Skądś wiedziałam (może właśnie z wcześniej rozmowy), że to jest lesbijka - albo nie wiem, wyczułam to jakoś. Wiedziałam też, że ona chce ze mną być albo przynajmniej jest w jakiś sposób zainteresowana mną. Kiedy tak się obejmowałyśmy, to myślałam o tym, co będzie, kiedy ona się dowie, że nie jestem do końca taka jak ona - to znaczy, że jestem aseksualna. Pomyślałam sobie, że względem niej, będę odgrywać w pełni seksualną osobę - po prostu dlatego, że chciałam ją kochać i 'wybrałam' ją w jakiś sposób... Planowałam sobie w głowie, że będę udawać dla niej. A potem nagle, kiedy wypuściłyśmy się z objęć, szybkim krokiem zaczęłam iść w stronę miejsca, gdzie miałam nocleg. Pomyślałam sobie, że to może wyglądać tak jakbym uciekała od niej. Nie jestem pewna, czy się jeszcze odwróciłam; czy coś mówiłam... - zdaje się, że tak, ale nie chcę konfabulować. Wróciłam do tego swojego 'obozu'. Były tam też jeszcze jakieś inne osoby - które znałam w jakiś sposób, ale nie jestem w stanie powiedzieć kim dokładnie były. Potem pamiętam, że poszłam do przebieralni i przebierałam się, a kiedy stamtąd wyszłam, zobaczyłam, że do 'obozu' przyszła ta dziewczyna. Ludzie jej powiedzieli, że jest prezent dla niej, na pożegnanie i znowu nie jestem pewna, ale chyba ktoś powiedział, że to ode mnie (nie pamiętam, żebym ten prezent szykowała czy coś). Kiedy odpakowała 'przesyłkę', okazało się, że w środku są ciastka. Bardzo się ucieszyła, wzięła jedno, podziękowała i objęła mnie przez krótką chwilę.

W drugim śnie, widziałam reportera telewizyjnego, który relacjonował skoki narciarskie albo jakiś sport bardzo podobny do skoków. Mówił właśnie, że Adam Małysz nie wystartuje, bo uciekł. Skądś wiedziałam, że to jest tylko taki żart - to znaczy, że Małysz tak naprawdę gdzieś tam jest - i nawet pomyślałam sobie, że bez sensu, bo widać, że on jest za reporterem. Potem pokazywali jakieś takie białe pole - taki jakby widok na całe to miejsce, gdzie odbywały się te zawody - ale nie przypominało to skoczni, tylko bardziej taką jakby krętą zjeżdżalnię i dookoła trybuny. Mówili w tym momencie, że Adam Małysz był ostatni raz widziany, jak gdzieś tam wychodził (nie pamiętam gdzie), przy jakimś tam wyjściu, ileś tam metrów od czegoś. W każdym razie, bardzo precyzyjnie podawali te wszystkie informacje - tak jakby miało znaczenie to, gdzie dokładnie był i kiedy itd. Potem mówili, że właśnie trener udaje się za nim, i pokazywali nadal cały ten widok. Widać było trenera, jak gdzieś biegnie. Nagle, przewrócił się i zaczął zjeżdżać po tej 'zjeżdżalni'. Pomyślałam sobie, że to tylko żart a będzie z tego wielkie zamieszanie. I jak tak zjeżdżał, to wpadał na innych ludzi, którzy tam stali, a oni z kolei wpadali na kolejnych, i w ten sposób zrobiła się wielka kraksa, bo wszyscy zaczęli zjeżdżać. Niektórzy próbowali stanąć murem i zatrzymać to wszystko, ale nie udawało im się.

entry 15.07.2014 - 18:40
Dzisiaj znowu śniła mi się szkoła albo uczelnia. Pamiętam, że byłam na zajęciach z jakiegoś ścisłego przedmiotu. Rozwiązywaliśmy jakieś skomplikowane zadania. Wszyscy chodzili po sali, konsultowali się ze sobą albo po prostu rozmawiali. Podszedł do mnie kolega, z którym chodziłam do podstawówki i zaczął mnie pytać o jakieś zadanie, bo nie wiedział, o co chodzi. Potem pamiętam, że podchodzę do ławki bliżej tablicy. Siadam na ławkę, zamiast na krzesło i tam coś piszę. Wtedy na sali już nie ma takiego chaosu. Większość siedzi na swoich miejscach. Nauczyciel albo wykładowca chodzi po sali i spoglądając na miejsce, w którym przed chwilą siedziałam, mówi: "Sandra, nie chcę znowu wywoływać burzy, ale w twojej (tutaj użył jakiejś dziwnej nazwy - chodziło o przedmiot, w którym trzyma się przybory) jest (tutaj użył przymiotnika, którego nie pamiętam - jakiś) Messi - chodziło o magnes z wizerunkiem Leo Messiego. Odpowiedziałam: "Wiem. Ja go nie przygarnęłam. Został mi podrzucony.", dalej pisząc coś. Z tym "wywoływaniem burzy" to było nawiązanie do czegoś, co działo się wcześniej, ale nie pamiętam do czego. Wiem, że ten nauczyciel cieszył się, że jestem spokojna, siedzę tam, nawet na ławce i nic się nie dzieje. Potem pamiętam, jak udaję się do szatni po kurtkę. Było tam tak, że było kilka szatni. Obawiałam się, że przyszłam nie do tej, z której mam numerek. To właściwie nie był taki typowy numerek, tylko numerek w formie kluczyka. Podałam ten kluczyk pani, stojącej w szatni, a ona poszła po moją kurtkę, ale domyślałam się, że jej nie dostanę, bo to nie ta szatnia. I rzeczywiście, nie pamiętam, żebym ją dostała. Pamiętam tylko, że mój kluczyk gdzieś wsiąknął, ale nie wiem dokładnie jak i dlaczego.

10 Stron V   1 2 3 > »