oobe.pl

Start Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Forum
Twisted_Sister's Notatnik

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 

entry 15.06.2008 - 18:05
Metoda 4+1 nie przyniosła żadnych nadzwyczajnych efektów, więc pomyślałam, że może uda mi się wieczorem. Następnym razem spróbowałam więc osiągnąć jakikolwiek nadzwyczajny stan, kładąc się do łóżka. Jednak i tym razem nie zdarzyło się nic, na co należałoby zwrócić większą uwagę. Pomyślałam wtedy o muzyce. Pomyślałam, że jeżeli ani rano ani wieczorem mi się nie udaje, to relaksująca muzyka może przynieść jakieś efekty. Weszłam na podforum "Wspomagacze" i znalazłam kilka ścieżek audio :) Prawie wszystkie ściągnęłam ze strony http://www.adambytof.pl/index.php?option=c...7&Itemid=43. Nie ma na tej stronie chyba tej, którą dzisiaj wykorzystałam. To był tytuł "Sleeping in the rain" - chyba nie przekręciłam, w każdym razie coś z deszczem :) Wybrałam sobie intuicyjnie akurat tą ścieżkę. Włączyłam mp3, słuchawki na uszy, no i położyłam się koło godziny 16:30 - tak mi się wydaje. Na początku to było takie zwyczajne leżenie. Nie mogłam się za bardzo skoncentrować, wierciłam się, przekręcałam głowę z boku na bok... Wydawało się, że takim sposobem niczego nie osiągnę. Stwierdziłam, że za bardzo skupiam się na pozycji, w jakiej mam leżeć. Postanowiłam się w miarę nie poruszać. Właściwie dopiero po pierwszym całkowitym odtworzeniu utworu udało mi się jakoś ustabilizować. Utwór trwa mniej więcej pół godziny, więc uświadomiłam sobie, że tyle leżałam zanim osiągnęłam stabilizację. Po pewnym czasie zdrętwiała mi ręka. Mogłam nią poruszyć, ale nie miałam w niej do końca czucia. Nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie po jakim czasie odniosłam takie wrażenie. Później ten stan się pogłębił. Nie otwierałam oczu, czułam że ruszam ręką, ale... jakby wciąż nie do końca ją czułam... Ciężko to wytłumaczyć. Po prostu była taka zdrętwiała. Poruszyłam nią i czułam, że czegoś dotykam, o coś się ta ręka ociera, ale nie potrafiłam powiedzieć czy jest to materiał czy może kawałek mojego ciała. Pamiętałam że położyłam rękę na ubraniu, ale nie potrafiłam wyczuć dotykiem, że jest to akurat materiał. Czułam, że czegoś tam dotyka. Pomyślałam sobie "no dobra, zobaczymy co będzie jak poleżę jeszcze dłużej". Zastanawiałam się czemu nie drętwieje mi całe ciało, tylko coraz bardziej ta ręka. Jednak z upływem czasu zaczęłam mieć podobne uczucie w kolejnych częściach ciała. Nie było to tak mocne uczucie drętwienia jak w tej jednej ręce, ale jednak moje nogi osiągnęły stan, w jakim na początku znajdowała się ręka - można powiedzieć, że szły tą samą drogą, ale w lekkim opóźnieniu :) To samo z drugą ręką. W końcu całkowite czucie miałam jedynie w tułowiu, czułam że oddycham - to czułam od początku do końca. No i miałam czucie na twarzy bo zresztą ciągle jakieś grymasy strzelałam ;] Jak oddychałam to ta ręka zsuwała mi się z tułowia - czułam, że się zsuwa, ale znowu za bardzo jej nie czułam :D Chyba po prostu czułam w tułowiu, że ona mi spada, a w ręce prawie nic nie czułam. Trzymałam w niej mp3, którego też już właściwie nie czułam - tzn. nie czułam, że coś trzymam w ręce.
Na początku leżałam po prostu z zamkniętymi oczami. Potem zaczęłam sobie wyobrażać, że lecę nad ziemią i z lotu ptaka widzę jakieś lądy i wodę. Te wyobrażenia raczej niczemu nie posłużyły - może jedynie większej relaksacji. Wyobrażałam też sobie i starałam się poczuć że naprawdę lecę w górę i w górę, że jestem tuż pod samym sufitem. Później zaczęłam się wpatrywać w to, co widziałam przed oczami. Najlepiej się czułam, kiedy wogóle nie myślałam o ciele. Nie myślałam o tym, co czuję w ręce, w nodze, itd. Ani wogóle nie myślałam o niczym co jest poza zasięgiem mojego wzroku. Wtopiłam się jakby w tą nie do końca ciemność, bo jasno było. Im dłużej się tak wpatrywałam, nie myśląc o niczym, tym większa relaksacja przypływała :) Dopiero teraz stwierdziłam, że czuję się naprawdę dobrze i że chcę poleżeć tak jaknajdłużej. Nie pamiętałam już który raz rozpoczął się od nowa utwór muzyczny. Wiem, że nie wysłuchałam go więcej niż cztery razy, ale straciłam rachubę w liczeniu. Nie była to jak widać duża liczba, a jednak nie potrafiłam powiedzieć czy słucham utworu drugi czy trzeci raz. Bywało, że zwracałam na te dźwięki większą uwagę, ale ogólnie za bardzo się na nich nie skupiałam. Liczyło się tylko to, co widziałam przed sobą. I to nie gdzieś tam daleko w ciemności. Starałam się utrzymywać wzrok jakby jaknajbliżej w tej pustce. Czasem nachodziło mnie lekkie kołysanie, ale zawsze wtedy przychodziło również uczucie podekscytowania, które troszkę to burzyło. Pomyślałam sobie, że to nic i postanowiłam mimo wszystko nie przerywać. Pomyślałam, że za którąś z kolei taką medytacją przyzwyczaję się już do różnych doznań i powoli zaniknie mi nawyk tego uczucia ekscytacji. Nie przejmowałam się więc tym i leżałam dalej, nie starając się o żadne efekty. Postanowiłam przestać sobie przypominać to, co przeczytałam na temat OOBE. Nie wiedziałam co robić dalej, co robić po kolei, ale zdałam się na własne, nieprzymuszone odczucia. Po prostu eksperymentowałam i czekałam co się stanie. Nie starałam się wywołać żadnych efektów. Po prostu się relaksowałam i muszę przyznać, że wcale nie chciało mi się wstawać! Powoli zapomniałam o czasie, jaki spędziłam do tej pory na tej medytacji. Fajnie się czułam - bardzo zrelaksowana i po prostu miałam ochotę tak leżeć dalej. Czasem przerywałam to wpatrywanie się przed siebie, ale kiedy tylko zaczynałam być rozkojarzona, powracałam do niego. Stwierdziłam, że nie wystarczy tylko patrzeć. Trzeba się na tym po prostu skupić. Trzeba poczuć że koncentracja jest tam w środku - w tej pustce. Trzeba się starać przenieść tam swoją świadomość. Kiedy tylko przyplywały jakieś niechciane myśli lub rozkojarzenie, od razu przenosiłam się w tą pustkę, w tą jasność - patrzyłam i koncentrowałam się, ale bez przesady. Chodzi w tej koncentracji tylko o to żeby nie myśleć o ciele. Poza tym, nie trzeba jakoś dbać o to swoje wpatrywanie się :) I to najlepiej bez żadnych komend typu "teraz będę się wpatrywać" :) Po prostu - spojrzeć :) Czasem lekko przysypiałam, odpływałam myślami, ale wiedziałam, że nie zasnę całkowicie. Czułam się jednak wypoczęta jak we śnie.
Po dosyć długim czasie wciąż próbowałam nie koncentrować się na ciele, ale poczułam przesadne drętwienie. Czułam, że ta ręka wręcz zaczyna mnie boleć! Nie wiem czy to tylko takie złudzenie czy co, ale czułam, że lekko mnie boli z odrętwienia, chociaż leżała swobodnie. Nie od razu przerwałam ale drętwienie stawało się uciążliwe i postanowiłam z tego względu zakończyć na dzisiaj. Gwałtownie otworzyłam oczy i jakoś nie potrafiłam się zebrać ;] Mogłam otworzyć oczy, ale chwilkę mi zajęło żeby poruszyć ręką czy nogą. Zanim się poruszyłam, miałam też nie do końca normalny wzrok. Zobaczyłam plakat, ale trochę rozmazany. Dopiero kiedy postarałam się wytężyć wzrok, zaczęłam widzieć normalnie, ale poruszałam tylko gałkami ocznymi ;] To nie trwało jakoś długo. To była niedługa chwila. Potem się poruszyłam, ale czułam ciągle lekkie drętwienie i zimno w dłoniach. W sumie leżałam tak godzinę i dwadzieścia minut - jeśli się nie pomyliłam co do czasu rozpoczęcia.
Jeszcze nigdy w swoich wszelkich probach OOBE, koncentracji itd. nie czułam się w taki sposób! Tym razem czułam pełny relaks, zrozumiałam jak ważne w tym jest zapomnienie o ciele i skoncentrowanie się na tym, co się widzi. Momentami widziałam kolorowe plamy - to trochę peszyło i miałam ochotę otworzyć oczy, ale tylko nimi poruszałam wtedy. Chyba pierwszy raz myślałam często, że nieważne czy wiem co robić czy nie, nieważne co po kolei powinnam zrobić. Pomyślałam, że cokolwiek zrobię, będzie dobrze, bo to mój własny eksperyment, moja własna medytacja i to też sprawiało, że czułam pełny relaks. No i niezwykłe było to uczucie po tym kiedy otworzyłam oczy! Takie trochę zmieszanie, nie do końca ostry wzrok i częściowa niemożność ruchu.

 
« Następny starszy · Twisted_Sister's Notatnik · Następny nowszy »