oobe.pl

Start Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Forum
Twisted_Sister's Notatnik

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 

entry 28.04.2014 - 05:54
Nawet nie wiem, od czego zacząć. Czuję się jakby wszystko mi się poplątało. Taki mam mętlik w głowie. No więc, zaczęło się od tego, że przed snem napisałam wiadomości do znajomego i poszłam spać. Było to koło godziny 2:00 Potem obudziłam się - tak naprawdę; w tym miejscu, w którym zasnęłam i mniej więcej w tym czasie (że tak powiem), czyli po prostu obudziłam się w rzeczywistości. Było po godzinie 5:00. Poszłam do toalety i wróciłam do łóżka. Chyba sprawdziłam w telefonie, czy nie przyszła odpowiedź na moje wiadomości, ale właśnie... Tego już nie jestem pewna, bo wydaje mi się trochę jakbym rzeczywiście sprawdziła telefon, a w połowie jakby to mi się śniło. W połowie pamiętam, że sprawdzałam to "tu i teraz", ale w połowie moja pamięć mówi mi, że byłam gdzieś indziej - że byłam we śnie. I śniło mi się, że jestem w jakimś pokoju wieloosobowym. To jest hostel, schronisko albo pensjonat. Nie wiem, czy nie jest to zbliżający się "OOBE zlot" :) W każdym razie, teraz to tam się budzę i sprawdzam ten telefon, a tam są trzy nieodebrane połączenia, jedno po drugim - o godzinach chyba 5:33, 5:34 i 5:35, od tego znajomego. Mam wyrzuty sumienia, że nie odebrałam i tutaj też nie jestem pewna, dlaczego nie odebrałam, bo w połowie wydaje mi się, że po prostu bałam się odebrać, a w połowie moja pamięć mówi mi, że byłam wtedy gdzieś indziej - że nie było mnie w łóżku, więc nie słyszałam tego telefonu. A gdzie byłam? No i tutaj zaczyna się (albo raczej: ciągnie się) moje zaplątanie, pomieszanie z poplątaniem. Bo byłam we śnie - we śnie w śnie, o którym nie jestem pewna, czy był snem - znaczy, siedząc w tym pokoju wieloosobowym, wydaje mi się, że to nie był sen, ale nie wiem, co to było - czy to wspomnienie...? W każdym razie, było tam tak, że chyba wcześniej byłam na zakupach, ale to niedokładnie pamiętam, tylko że byłam i że w jakimś małym markecie, typu Biedronka / Lidl. Potem patrzyłam na zdjęcie - nie wiem, skąd to zdjęcie - czy z Facebooka (bo podobne widziałam kiedyś w rzeczywistości na Facebooku)...? Ale nie pamiętam, żebym odpalała Fejsa. Tak czy inaczej, widzę to zdjęcie i ono przedstawia moich kolegów, którzy są w miejscu pracy, a tym miejscem pracy jest sklep. Stoją za czymś w rodzaju lady, a za nimi wisi na ścianie taka stara (jak moja babcia kiedyś miała), biała suszarka na talerze, a na niej leżą nawilżane chusteczki do higieny intymnej, które kupiłam ostatnio w rzeczywistości :D a obok cukierki, które ja kiedyś sprzedawałam w rzeczywistości - czyli śniło mi się, że oni mieli podobną pracę, co ja kiedyś miałam. No a dalej pamiętam, że nie jestem już w tamtym pokoju - albo kładę się z powrotem spać w tamtym pokoju, bo przez chwilę wydaje mi się też, że wcale nie byłam na tych zakupach, tylko to mi się wcześniej śniło, a tak naprawdę to byłam tam w toalecie. Straszny zawijas w czasie i przestrzeni! Porównałabym to metaforycznie do "telewizora w telewizorze" :) Więc teraz jestem już w swoim łóżku, ale leżę odwrotnie niż położyłam się spać w rzeczywistości - z głową tam, gdzie powinnam mieć nogi (kiedyś tak spałam, ale od jakiegoś czasu śpię już odwrotnie). I nagle, tak po prostu sobie próbuję wstać ciałem stralnym. To znaczy, nie próbuję na siłę, tylko czuję, że chce mi się podnieść - że trochę same ruszają mi się kończyny, a ja tylko jakby pociągam dalej te ruchy. No i wstaję, ale mam "zamknięte oczy". Próbuję się ruszać i robię to tak, jakbym jedną ręką zamachnęła się, jak jakimś ciężarkiem i przekręciła wokół własnej osi. Wtedy pomyślałam sobie, że chyba wyszłam z ciała, ale czułam się jakbym naprawdę się obudziła, więc pomyślałam za chwilę, że to bujda - że po prostu się obudziłam. Myślę sobie: "Otwieram oczy" i tak zrobiłam. Zobaczyłam wtedy przede wszystkim białość. Dużo białego czegoś - nie wiem, czy to światło, czy mgła...? Ale widzę wszystko jak przez mgłę i jest bardzo jasno, ale nie razi mnie to w oczy, mogę normalnie patrzeć na wszystko. Zaczęłam weryfikację rzeczywistości i spoglądam na stolik, który stoi od jakichś kilkunastu miesięcy przy moim łóżku. Na stoliku stoi jednak taka stara zabawka, Mikołaj na baterie, którego już dawno nie mam nawet w swoim pokoju. I myślę sobie: "Nie zgadza się", ale tylko trochę, bo obok Mikołaja leży chyba laptop (tak jak rzeczywiście został leżeć przed snem). Patrzę dalej, na biurko, a tam leży sterta papierów, książek, różnych przyborów (pamiętam chyba ekierkę), po prostu różne rzeczy w bałaganie, jak to zwykle u mnie na biurku, również segregator na karteczki, który jakiś czas temu miałam w ręce w rzeczywistości i myślę sobie: "Zgadza się", bo wydawało mi się, że zanim naprawdę poszłam spać, to te właśnie przedmioty były na biurku i tak właśnie ułożone, ale nieprawda. W rzeczywistości, na biurku nie leży ten segregator i ja dobrze o tym wiem, mimo że rzeczywiście jest bałagn i leży sterta książek i innych rzeczy, ale nie tak jak tam. Nie wiem, dlaczego byłam przekonana, że to się zgadza. Miałam oczywiście uczucie jakby naprawdę się zgadzało. Miałam wrażenie jakbym "wstała" nie w tym czasie, co trzeba, mimo że mniej więcej w tej przestrzeni, ale też nie z tym zasobem pamięci co trzeba. W ogóle całe to przeżycie kojarzy mi się jakbym podróżowała po paru różnych czasach i przestrzeniach, w takim błyskawicznym tempie. Raz jestem tu, raz tam, raz pamiętam tak, a raz inaczej - wydaje mi się więc nawet trochę jakbym w połowie była tu, a w połowie gdzieś indziej, jakbym w połowie zrobiła jedno, a w połowie drugie i nie wiem co jest prawdą, a właściwie wydaje mi się, że wszystko jest prawdą. Kojarzy mi się to z podróżą po różnych wymiarach, gdzie w każdym z nich jestem mniej lub bardziej przekonana, że znajduję się "tu i teraz" i odczuwam jakbym naprawdę np. obudziła się, jakbym naprawdę sprawdzała telefon... W końcu budzę się tam, gdzie zasnęłam, czyli można powiedzieć, że budzę się "naprawdę" i przez chwilę leżę, myśląc o tym, co się wydarzyło i starając się poukładać to sobie jakoś w czasie, ale tak naprawdę to nie za bardzo jest możliwe. Po dłuższej chwili, spojrzałam na zegar w telefonie i była godzina 6:00. Nie było żadnych wiadomości ani nieodebranych połączeń, tylko znaczek od nastawionego budzika. Potem wstałam, poszłam do toalety i odpaliłam laptopa, żeby to opisać :)

A teraz mam takie dziwne wrażenie i myślę sobie, że ten znajomy "naprawdę dzwonił w którejś z rzeczywistości" :) Dziwne!

 
« Następny starszy · Twisted_Sister's Notatnik · Następny nowszy »