oobe.pl

Start Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Forum
Twisted_Sister's Notatnik

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 

entry 24.07.2013 - 01:48
Miałam bardzo długi i realistyczny sen. Zaczął się w akademiku. Nie sięgam pamięcią tego, co dokładnie tam się działo, ale pamiętam, że były jakieś konflikty, ktoś się z kimś kłócił. W pewnym momencie wybiegłam na zewnątrz. Rozejrzałam się, zobaczyłam po lewej stronie paru żołnierzy i stwierdziłam - tak jakby to było przewidywalne, oczywiste, zwyczajowe - "O, wojna". Ja, jak i budynek akademika, znajdował się w takim większym dołku, a żołnierze stali na wzniesieniu. Pamiętam to miejsce z innych snów, ale wtedy było tam coś innego. Miałam w świadomości, jakoś wiedziałam, że muszę biec i wiedziałam, że istotne jest, w którą stronę. Z początku chciałam pobiec w lewo, blisko żołnierzy, ale bliżej nieokreślony ktoś (to chyba nie był człowiek, to raczej kreacja mojej podświadomości) machnął do mnie i powiedział: "Tam!", wskazując na drugą stronę. Zaczęłam biec i właściwie przez cały czas uciekałam, razem z innymi ludźmi. W niektórych miejscach były takie jakby kałuże, ale nie z wody, tylko z jakiejś szkodliwej masy. Wrogowie zrzucali też tę masę z powietrza. Jakaś kobieta, z wyglądu przypominająca trochę Japonkę albo Chinkę, zaczęła ze mną rozmawiać w półbiegu. Potem straciła przytomność z powodu tej toksycznej substancji. Wzięłam ją na ręce i dalej biegłam z nią, chociaż po pewnym czasie zdawało mi się, że już nie żyje. Po dłuższym czasie, zgubiłam jej ciało i nie zauważyłam w którym momencie (po prostu nagle zdałam sobie sprawę, że już jej nie mam), ale nie przejmowałam się tym i pomyślałam tylko, że na pewno nie żyła. Na końcu dotarłam do tego samego budynku, z którego wychodziłam i chciałam tam się schronić. Chodziłam po łazienkach i pomieszczeniach, do których formalnie nie miałam wstępu. Budynek był ogromny i podzielony na sektory. Od czegoś to zależało, kto może wejść do którego sektoru. Przez jakiś czas tak wędrowałam i nie za dobrze pamiętam, co się tam działo. Pamiętam tylko schody, korytarze w kształcie paraboli, szklane drzwi i to, że ciężko tam było gdziekolwiek trafić. Nie jestem też pewna, czy ta część snu nie miała miejsca na początku. W tym śnie w ogóle wszystko jakby toczyło się kołem w czasie - ciężko powiedzieć gdzie był początek, a gdzie koniec. W pewnym momencie, spotkałam dwie dziewczyny. Jedna z nich miała małe dziecko i obie szły szybkim krokiem z tym dzieckiem do sektoru, w którym byli ludzie przypominający lekarzy, ale miałam co do nich negatywne odczucia - tak jakby byli czarnymi charakterami, nie prawdziwymi lekarzami, jakby robili jednocześnie coś drobrego i złego, albo coś dobrego za cenę czegoś złego. Poszłam z nimi do tego sektoru. Gdyby nie one, to nie mogłabym tam wejść. Nie znały mnie i wiedziały, że chcę się przemycić, ale nic nie mówiły. W tym sektorze rozlegał się irytujący dźwięk, jakby alarm, a na ścianach były wszędzie czarno-żółte znaki - takie jak ten: klik Ostatnie, co pamiętam, to jak patrzyłam na jedną z dziewczyn oraz na wózek dziecięcy. Czekała ona na drugą dziewczynę, która gdzieś poszła z dzieckiem i lekarzami. Nie zamieniłyśmy nawet słowa. Wszyscy ludzie w tym śnie wydawali się trochę nieswoi, obcy, a nawet nieżyczliwi, z wyjątkiem tej kobiety, którą niosłam na rękach.

 
« Następny starszy · Twisted_Sister's Notatnik · Następny nowszy »