Udało mi się prawię wejść w LD. udało mi zorientować, że to sen, ale nie potrafiłam przeciwdziałać temu, ze bałam się. Tz, opwiem ten sen. Zaczął się przejarzdzką autobusami, wiele razy, bo jeżdziłam aż na koncowy gdzies w jakiejś wsi, potem znalazłam się w świecie w którym Ziemia była zniszczona, a ludzie żyli w metalowym mieści, wszędzie były korytarze, okrągłe średnicy 2m. Mój ojciec jako inżynier - technik, zajmował się bezpieczeństwem kopuł. Znalazł gniazdo os, jak się okazało były to mutanty, całe czarne. Ludzkich wielkosci, ale potem pomniejszyli ludzi i siebie do rozmiarów szerszenia. Szlismy z nimi nad jezioro, bo okazało się, że jeśli idziemy w jednym rzędzie za nimi, to nie poznają, że jestesmy ludzmi. Więc nad tym jeziorem, staneliśmy, wyskoczyła ryba i pożarła strażnika - szerszenia, bylismy wolni. Osy chciały sie dostac zaa wszelką cenę na drugą stronę wody. Stojąc i zastanawiąjąc się co robić, z jeziora wynurzył się pół człowiek - pół hm... cos pływającego, rybna, płaz, nie wiem. Złapali nas, zamknęli na korytarzu w mojej szkole. Posadzili pzry stolikach z instrukcja pływania i kazali dotykać w rakie osobe na przeciwko, jako ćwiczenie. Mielismy kajdany. nagle męzczyzna naprzeciwko mnie wstał do osy-mutanta i powiedział, że musi do łazienki. ten sciagnął mu kajdanki. zauważyłam, że moje tez znikły. wykozystałam sytuacje, zaczełam uciekać, wskoczyłam przez barierkę, upadła idealnie na schodek, uciekałam dalej, otoczyli mnie, pokazałm palcem w górę, wszyscy sie popatrzyli, a ja odepchnęłam jednego, uciekałam przez szkolny dziedziniec. Popatrzyłam na siatkę przede mną i dostałam olsnienia, to tylko sen! ale nie mogłam nic zrobić, bo byłm sparaliżowana strachem, ciągle uciekałam, wskoczyłam zwinnie na ogrodzenie, byłam z siebie wtedy bardzo dumna:), i kolejne ogrodzenie, juz sie uciesylam, ale zobaczyłam dziurę w płocie i stwierdziłam, że przeskakując przez nią zdobędę więcej czasu, uciekałam przez łąkę, do lasu, a przy drodzę stał autokar z ludzmi!, ale stwierdziłam, że to tylko agenci os, biegłam dalej... dobiegłam do jeziora, stałam znieruchomiała, to był koniec. Obudziłam się, i to tyle narazie. zdam sprawozdanie z kolejnych zadań jutro...