|
31.03.2009 - 12:57
|
Więc, po jakimś tygodniu o d tamtego snu, śnił mi się kolejny, jhakby kontynuacja. No więc było tak: szłam do szkoły, koło kościoła ( zwykle tamtędy chodzę) i skręciłam na poranną mszę. Kobiety wszystkie miały identyczną kamizelkę, seledynową z takim białym wzorem na lecach, tylko jedna miała wielkie białe grochy. stały w kolejce do konfesjonału, po śpiewniki. śiedziałam to troche i nerwowo patrzyłam na zegarek, a kiedy wybiła 7 wybiegła z kościoł. na placu przed kościołem bawili sie w coś jakby berka, albo chowanego, albo i to i to, moi koledzy z klasy, tylko wyglądali o wiele młodziej, jak w 1 gimnazjum. słońce stało jakby był już zachód, a była 7 rano, a promienie sprawiły, że trawa zrobiła się pomarańczowa. drzew rzucały długie cienie. i nastąpiło rozmydlenie, nie pamiętam. pamietam, szłam koło szkoły podstawowej do kościła z mojej parafi. zobaczyłam ogródek z fioletowym płotkiem na szkolnym podwórku, obok bramy. zobaczyłam w nim krzyże i znicze, i wisiała nade mna wielka tablica z czarnego marmuru, a na niej złoty napis " Kot "Black" ". byłam wściekła, bo wiem, o co chodziło, bo to był mój Marcus. Potem zobaczyłam wiadro z wodą, a w nim leżał ciągle mój kiciuś, mój kochany koteczek. popłakałam się tak, jak nigdy nie płakałam w normalnym swiecie, vczułam jak mnie rozrywał ból nie do wytrzymania. pekło mi serce. jego puszysty ogon ( był okropny, ale ogon miał jak kot rasowy) zwisał jak płetwa syreny z starego wiadra. Pobiegłam do kościoła. obok stały trzy niebiesko białe namioty jak na cygańskich grobach, jakby pawilony. w pierwszym siedzieli moi rodzice, ale w pozostałych nie patrzyłam. siedzieli, pili herbatę, grali w karty. zobaczyłam co było w drugim. na przeciwległych ścianach wisiał mężczyzna i kobieta i na wielkiej tablicy podpis "oni zabili BLACK'a". podbiegłam do rodziców 8i pytałam jak mopgli pozwolic na to ludzie, żeby zabić dwoje ludzi za kota! to nienormalne, bo ja kochałam go najbardziej, ale nigdy bym ich nie zabiła. patrzyłam na ich sine ciała. dostałam furii, uratowało mnie to, ze się obudziłam. nienawidzę swoich snów, one mnie wykańczają psychicznie.....
31.03.2009 - 12:39
|
Tak wiem, że mój tytuł nie bardzo zdradza o co tu chodzi. więc bynajmniej chodzi o sen. Dziwny, bo jakby był w dwóch częściach. parę tygodzni temu miałam sen. Śniła mi się szkoła, moja podstawówka. spóźniłam się na wf, właśnie ubierałam sie w strój kiedy wyjrzawszy przez okno zobaczyłam boisko szkolne. wszystko było szare: niebo, ziemia, ludzie, zatopione w takiej okropnej melancholi i smutku, nie potrafię tego opisać, bo to był bardzo osobisty ból, bo nie wiem jak to opisać. był poprostu mój. zobaczyłam że w innej części boiska, pośród wielkich liści coś się szamota, i szarpię. wybiegłam wyjściem ewakuacyjnym i dotarłam do miejsca gdzie rozgrywała się scena, teraz liście sięgały mi do kolan. zobaczyłam kota, uwiązanego za łapkę metalowym drutem, jak sidła na zające, albo cos takiego. To była najochydniejsz kreatura jaką kiedykolwiek widziałam. Nie miał jednego oka, podziargany na pyszczku, z nadgryzonym uchem, wyliniałym futrem, które odsłaniało prześwity opchlonej skóry. Jak bardzo odrzucał mnie ten zwierzak, tak jakby nagle pokochałam. nagle był moja najulubieńszym kociakiem. nie rozumiem tego. ale moja miłość do "Marcusa" ( markusa, dla niedomyślnych) podzieliła z nagła cała dyrekcja, i jakby i reszta świata. stał sie maskotką szkoły. reszta snu zdaje mi się rozmyta, nie pamiętam...
09.03.2009 - 07:48
|
wstałam o 3, jak trzeba, metodą 4+1, w nadziei, że nareszcie uda mi się wejść, chociażby w LD, zrzuciłam poduszkę na ziemię, twierdząc, że to jedyne powód mojego uprzedniego niepowodzenia. relaksacja, wibracje, małe, ale za słabę, po półtorej godzinie się zdenerwowałam. Idę spać, spróbuje jutro, bo zaraz obudzi sie matka, będzie przeszkadzać i tak. zasnęłam, ale obudziłam się we śnie. to było tak: Poszła do kiosku po gumę, mam jakąś fiksacje na jej punkcie od kiedy żuciłam fajki, nawet mi się sni^^, mieliśmy jechać dorożką, biegłam, wiedziałam, że się zpuźnie. i się obudziłam, we snie, zaczełam sterować koniem, aż podjechał do mnie. zrozumiałam, ze teraz mogę wszystko, bo to sen. zaczełam latać, nie wiedziałam, że to taki trudne, odbijałam sie jak od gumowych powierzchni. potem śnił mi się mój najlepszy kumpel. zdarzało nam się, ze zachowywalismy sie bardzo nie kumpelsko;), totez i nawet we śnie nie mogłam sobie odpuścić sprawienia mu przyjemnosci, ale ciiii.... tego nie było:)
05.03.2009 - 15:16
|
Połozyłam się. Metoda 4+1. wiadomo. miałam spróbować wejść w LD. Kiedy jednak poczułam wibracje, nie mogłam sie opanować i czując jakby moje ciało astralne chciało wyjść, bo "wystawało" jakis centymetr ponad fizyczne. szkoda, szkoda, mordowałam się przez godzine próbując wyrwać się, niestety bezskutecznie:( ale sie nie poddaje, jestem cierpliwa, tylko troche nieposłuszna, będę sie trzymac reguł...
02.03.2009 - 08:23
|
Udało mi się prawię wejść w LD. udało mi zorientować, że to sen, ale nie potrafiłam przeciwdziałać temu, ze bałam się. Tz, opwiem ten sen. Zaczął się przejarzdzką autobusami, wiele razy, bo jeżdziłam aż na koncowy gdzies w jakiejś wsi, potem znalazłam się w świecie w którym Ziemia była zniszczona, a ludzie żyli w metalowym mieści, wszędzie były korytarze, okrągłe średnicy 2m. Mój ojciec jako inżynier - technik, zajmował się bezpieczeństwem kopuł. Znalazł gniazdo os, jak się okazało były to mutanty, całe czarne. Ludzkich wielkosci, ale potem pomniejszyli ludzi i siebie do rozmiarów szerszenia. Szlismy z nimi nad jezioro, bo okazało się, że jeśli idziemy w jednym rzędzie za nimi, to nie poznają, że jestesmy ludzmi. Więc nad tym jeziorem, staneliśmy, wyskoczyła ryba i pożarła strażnika - szerszenia, bylismy wolni. Osy chciały sie dostac zaa wszelką cenę na drugą stronę wody. Stojąc i zastanawiąjąc się co robić, z jeziora wynurzył się pół człowiek - pół hm... cos pływającego, rybna, płaz, nie wiem. Złapali nas, zamknęli na korytarzu w mojej szkole. Posadzili pzry stolikach z instrukcja pływania i kazali dotykać w rakie osobe na przeciwko, jako ćwiczenie. Mielismy kajdany. nagle męzczyzna naprzeciwko mnie wstał do osy-mutanta i powiedział, że musi do łazienki. ten sciagnął mu kajdanki. zauważyłam, że moje tez znikły. wykozystałam sytuacje, zaczełam uciekać, wskoczyłam przez barierkę, upadła idealnie na schodek, uciekałam dalej, otoczyli mnie, pokazałm palcem w górę, wszyscy sie popatrzyli, a ja odepchnęłam jednego, uciekałam przez szkolny dziedziniec. Popatrzyłam na siatkę przede mną i dostałam olsnienia, to tylko sen! ale nie mogłam nic zrobić, bo byłm sparaliżowana strachem, ciągle uciekałam, wskoczyłam zwinnie na ogrodzenie, byłam z siebie wtedy bardzo dumna:), i kolejne ogrodzenie, juz sie uciesylam, ale zobaczyłam dziurę w płocie i stwierdziłam, że przeskakując przez nią zdobędę więcej czasu, uciekałam przez łąkę, do lasu, a przy drodzę stał autokar z ludzmi!, ale stwierdziłam, że to tylko agenci os, biegłam dalej... dobiegłam do jeziora, stałam znieruchomiała, to był koniec. Obudziłam się, i to tyle narazie. zdam sprawozdanie z kolejnych zadań jutro...
27.02.2009 - 12:21
|
wszystko o czym teraz myślę to kurs OOBE, wykonałam z powodzeniem pierwsze zadanie. Próbowałam zapamiętać co mi się śniło. Bardzo dziwne, ale w jakis sposób fascynujące. Śniły mi się święta wielkanocy, na choince wisiały jajka z zajęczymi uszmi. Mieszkałam u mojej kumpeli, przeprowadziła się do nowego mieszkania, bo rodzina sie jej powiększyła o 8 miesięcznego brata, dwie starsze siostry, dwóch braci i ojczyma ( tylko w śnie oczywiście). chodziłam koło kościoła, tam była moja szkoła, wracałam ulicą do domu, leżąło mnóstwo sniegu, widziałam kobietę, która brała śnieg i wrzucała je spowrotem na dach, a potem rzucała zielonymi kasztanami. Patrzyłam tak, zdruzgotana, oko mi wypadło, leżało na śniegu, takie ślicznie niebieskie. pomyslałam o autoportrecie, który namaluje i powstała przede mna moja twarz układała się z gałęzi jesiennego drzewa a pzreświt niebieskiego nieba był moim okiem. nagle znaleźlismy się wszyscy w kościele, a ja ratowałam święta (chociaz ich nie lubię), wpuszczając światło i niszcząc wszystkie złe stworzenia w barokowej, złotej swiatyni. Obudziłam się, próbowałam zapamiętać, ale nie zapamiętałam dobrze szczegółów... jak będę miała cos nowego to opowiem...
26.02.2009 - 13:48
|
Tłumie strach, mimowszystko coś jest w tym podejrzane, będę walczyć, bo to wreszcie coś co pomoże mi uciec od tego co sie dzieje wokół mnie w domu w pracy, i ucieknę, jestem pewna, że sie uda. dostałam pierwsze zadanie, ta ekscytacja, wiem, że się uda i będę wolna...
|
|
Powered By IP.Blog
© 2026 IPS, Inc.
|