|
|
Artur, Arturro... Artur przyleciał do mnie około tydzień temu, nie pamiętam dokładnie. Przeszłam ze snu w świadomość, ale nie w świadomy sen. Znalazłam sie w nieznanym pokoju z kilkoma osobami. Nie wiem kto był tam jeszcze oprócz mnie, mojego przyjaciela i naszego forumowego Artura F. Wszystko trwało krótko i widzenie miałam ograniczone ramką, (oknem, kamerką). Na początku trochę blurowalo sie wszystko. (rozmywało). Mój kolega coś mówił gestykulując kiedy Artur nagle uniósł się pod sufit nad nami. Kolega przestał mówić i patrzyliśmy wszyscy na Artura. On rozłozył ramiona i otoczył nas taka piękną energią. Jakby przytulił wszystkich miekkim kocem. Wtem na klatce piersiowej rozbłysnęła kula energii w zielonym kolorze, swietlistym. Bardzo czystym. Miałam w ten moment wizję jego rozwoju i stanu obecnego energetycznego. Wyczułam w okolicach aury glowy coś jeszcze i wszystko zniknęło. Na drugi dzień miałam sen. Znalazłam się w tłumie osób zgromadzonych pod podestem i wielkim namiotem. Artur tam miał być dekorowany za coś odznaczeniem. Ja podeszłam do organizatorów i poprosiłam o głos. Wzięłam mikrofon i powiedziałam - "Chciałam dodać od siebie, że widziałam tego oto Artura niefizycznie. Oprócz tego, że jego serce świeciło zielenią świetlistą tak pięknie, że nie sposób wysłowić, to jeszcze dookoła jego czoła lśniła aureola - była na wysokości czoła - kolor srebrny błyszczący. jakby opaska metaliczna niematerialna jednak..." Burza oklasków nastała.... ;)))))))))) Pozdrowienia dla Ciebie Arturro, przytulam.;)
Dziś ciężki dzień miałam i po pracy położyłam się. Nie mogłam zasnąć bo dom żył swoim życiem. Spontanicznie wywaliło mnie do astrala. siedzę sobie na fotelu. I kiedy uświadomiłam to sobie, oglądnęłam swoje ręce i nogi jakby ze zdziwieniem. Na nogach miałam wysokie kozaczki jakbym nie rozebrała ich po przyjściu. Ale nie miałam siły ich zdjąć. W ogóle ledwo się ruszałam. W moim pokoju było inaczej i zjawiła się postać. To chyba "atrapa". Zobaczyła, że się męczę i podeszła. Pomogła zdjąć mi buty. Kiedy rozsuwała zamki powiedziała - wiesz, jesteś bardzo zmęczona, idź lepiej spać. Położyłam głowę na oparciu fotela i zapadłam w sen... Ps. mam zaległy opis Artura jeszcze ;) Zostawię sobie na jutro. Fajnie że wpisy wchodzą.
W nocy z 23 na 24 października - (ufff weszło) Około północy sprawdzałam swój profil na OOBE.pl i zobaczyłam prośbe o dodanie do zanjomych, była od Draq'a. Rozmyslałam chwile nad dodaniem osoby jako znajomego ma sens gdy nie zamieniło się z nim nawet jednego zdania. Taka filozofia... Ale w końcu dodałam przeglądając jego profil i wpisy... Około 2 podeszłam do medytacji i wsiorbało mnie w wyjście. Umówiona byłam niefizycznie z Martuchą (nie z tąd) Na drugi dzień rano dostaje info od Draq, że wychodzi sobie do astrala i idzie w kierunku Zbyszka. I zchodząc na klatce dostrzega dwie dziewczyny uśmiechniete czekające na niego ;) W tym poznaje mnie. Przyznam sie że ostatnio łaziłam za Zbyszkiem po astralu i możliwe że zapałętałąm sie u niego i tam spotkał mnie Draq. Kolejna noc...Mam wyz energetyczny na sinusoidzie. Energia wychodzi mi kanałami reiki aż muszę ja uziemiać.;) Wyciąga mnie szybko. Na samym początku po zobaczyłam przed sobą nikogo innego jak Conchite wypisz wymaluj. Tak wyraźnie nigdy dotąd nikt sie nie podlinkował po raz pierwszy ze mną. Prócz Zbyszka ostatnio hehe. (był postacią ze swojego ulubionego obrazu jak dobrze pamiętam). Odebrałam silne dostrojenie do jej energii. Silnej i mądrej - tak ja odebrałam. Ale za moment okazało się, że nie była tylko Ona. Był tez chłopak. Nie odczułam go tak silnie by zidentyfikować. Wiedziałam, że jest z forum. czułam. Był delikatniejszy. No i co sie okazało? Rano zastaje info od Darq'a że widział mnie jak ja Conchite. Tak wyraźniusieńko jak nigdy dotąd. No to było nas trzech ;) Bym zapomniała! Przez to łażenie za Zbychem to trafiłam do niego jak nawalał atrapy. Twierdził że tej nocy nawalał je z kimś. A ja miałam w nocy dziwny sen w którym mocno naparzałam faceta związanego, leżał na posadzce, ręce do tyłu. A ja go dobijałam brutalnie... jezu ja naprawdę taka nie jestem. Ależ się dziwiłam swojej postawie. Pozdrawiam wspaniałych ludzi...
wrześniowe kule tęczowe 2007 W pokoju moim – noc, wszyscy śpią. Dziwna noc. Mam otwarte oczy szeroko kiedy się ocknęłam. Siedzę na łóżku. Czy percepcja eterycznego ciała? Nad materacem około 5 kul lata i zderza się lekko ze sobą. Sa transparentne i Tęczowe jak bańki mydlane. Obijanie się ich o siebie powoduje dźwięk. Dziwny jakbym go czuła i słyszała. Dźwięk podobny do rzuconych na szklany stół pinezek. 20-21 wrzesień (przesilenie) znów klucz medytacja – jestem rozwalona przeziębieniem, mam zabieg reiki. Potem leżę rozluźniona i oddaję się medytacji krótkiej. Widzę pewne obrazy i słyszę pewne głosy. Nakładają sie na siebie. Mówią dziwne rzeczy o tym że niewiele juz czasu, że juz nadchodzą jedni i drudzy (?). Że mam się nie martwic niczym bo ja mam klucz... nie wiem co to było... może nic a może coś... Zwłaszcza, że istoty, które zobaczyłam nagle, miały żółte głowy i szerokie oczy na boki płaskie... Dalsza część medytacji przyniosła wyjście. Znalazłam się nad jakimś polem rolniczym. Zobaczyłam spadającego z traktoru czy innej maszyny rolnej (?) mężczyznę. Raczej jasnej karnacji owalnej twarzy zarysowana szczęką okrągło i jasnych krótkich włosach. Był duży i umięśniony. Taki rolnik. Spadł i potoczył sie po polu. Poczułam, żeby się przełączyć z obserwacji na bycie tam, próbuję podejść do niego. Zjawiłam się nad nim natychmiast. On mnie widział cały czas. Patrzył na mnie. Ja mu coś robiłam. Pomagałam mu, mówiłam że wszystko będzie dobrze i cos go dotykałam. Nogę, rękę... Potem on był już w szpitalu lub łóżku w domu i ja tez tam się zjawiłam i coś mu robiłam. Wiem, że mu pomagałam. Ocknęłam się i próbowałam zrozumieć co to było...
Minął rok od tego doświadczenia więc dobra okazja go sobie przypomnieć ;) 1 listopad 2006 W nocy podeszłam do medytacji i poprosiłam o znak od opiekuna. Poszukiwałam kontaktu z jakimś opiekunem wtedy. Przed położeniem sie zapaliłam dwie świeczki. Jedna dla tych co już zmarli... Drugą świecę zapaliłam za pomyślność medytacji. Nie doszłam energią nawet do pierwszej czakry kiedy ogarnął mnie letarg bez świadomości. Obudziłam się po jakimś czasie nagle i spojrzałam na świece. Paliła się tylko jedna - ta od dusz zmarłych. Zastanowiłam sie chwilę co to za znak... Pomodliłam sie jeszcze raz za zmarłych i zapadłam w sen. Ponownie obudziłam sie za jakiś czas.... I.... paliła sie świeca druga!!!!! a pierwsza zgasła. Wtedy uspokoiłam się, ze jednak może mój opiekun sie pojawił i to był znak, że jest. ;) ----------------------------------------------------------------------------------------------------- A jak już helloween to jeszcze cos o strachach: Noc - dwa razy jakby ktoś mnie zabijał Najpierw dusił a potem rzucał w zimna przepaść, spadałam jedyna rzeczą pozytywną było to - że nie czułam najmniejszego lęku i wierzyłam, że jestem bezpieczna mimo wszystko nie bałam się choć pętla zaciskała sie na szyi powoli słyszałam głos, męski, zły głos mówił, że "teraz to juz nie mam wyjścia sama sobie wybrałam to" i zaciskała sie pętla od góry nade mną linka szła, na gardło, widziałam ją strachy.... |
Moje Albumy
|