Ciekawe spostrzeżenia. Od jakiegoś czasu zaczynam "zauważać" wyłażące ciała z ludzi. Tydzień temu byłam na wykładzie hooponopono i przyglądałam sie aurom. Widziałam pierwszy raz kilkanaście aur na raz od tyłu. Siedziałam dość z tyłu więc prelegatka i słuchacze byli przede mną. Obserwowałam jak ruszaja się te aury w różnych kolorach jak balansują rożnie wokół ludzi. Potem siedziałam na kawie z Kazikiem i nagle on mówiąc wysunął swoje ciało niefizyczne w moja stronę, minął stolik i przytulił mnie serdecznie całując mnie w policzek. I wrócił do siebie. To było strasznie radosne i miłe. Jakby wyraził nifizycznie swoją serdeczność, że mnie lubi.
Wczoraj w knajpce obserwowałam Kazika, Joasię M. i mojego przyjaciela Arkadiusza. Znów miałam łatwość widzenia. Arek trzymał ciała w kupie. Był skoncentrowany i lekko spiety. Uwalniał tylko części ciał, np. rękę gdy gestykulował emocjonalnie, to ręka zamiatała na pół sali. Joasia balansowała niepewnie w przód i w tył jakby wychodziła naprzeciw i na wstecznym. I tak wokoło siebie. Natomiast Kazika ciała robiły zupełnie coś innego niż on. Miałam ubaw. Widziłąm go przezroczystego jakby, ale czasami "widać było" oczy tak eterycznie, ostro. Najwyraźniej czułam -widziałam dłonie. Cos zapisywał jakby, właził pod stół, albo na stół, i inne rzeczy których świadomy byc może nie był.
Ciekawe te ciała... Ciekawe, ze tak zaczynam je widzieć. Pół roku temu zaczęłam czuć pojawiające[right][/right] się istoty energetyczne, stały za mną w kuchni i w łażience. Czasem myślałam, że ktos z domowników wszedł i odwracałąm się pytając, kto tu jest? I uśmiechałam się do pustego miejsca.A teraz zaczynam bardziej widzieć i czuc ident jesli to ktoś znajomy. Wczoraj przy stoliku pojawił sie tez Amen. Był z nami co najmniej raz. W nocy widzialam Conchite jak siedziała oparta na dłoni na czerwonym dywanie w białej srebrzącej się sukni i obok niej dwie róże po obu stronach lezały.