Crow's Diary


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 | Kategoria: Świat poza Ciałem
entry 10.01.2010 - 04:45
Dzisiejszego dnia położyłem się spać około godziny 01:00 i jak co nocy przystąpiłem do medytacji (chyba weszło mi to w żyły i jakoś naturalnie nie tracę dnia bez ćwiczeń i prób). Szczerze nie spodziewałem się dużych efektów bo byłem bardzo zmęczony szkołą i nauką, a na dodatek poprzedniej nocy mało spałem.
Początkowe próby pozwoliły mi sporo wytrzymać na granicy świadomości i snu jak zgaduję dzięki technice używanej do medytacji VIPASSANA (skupianie koncentracji na oddechu). Jednak po jakimś czasie zapadłem w sen. Przebudziłem się lekko ścierpnięty i totalnie wyładowany. Troszkę się ułożyłem na boku i postanowiłem zasnąć i wypocząć na jutro.

W którymś momencie albo zacząłem świadomie śnić o wibracjach, albo ich pojawienie lekko mnie wybudziło na tyle, że zyskałem lekko otepiałą świadomość. Dobrze pamiętam, że miałem tak już z 2 lub 3 razy w pewne poranki kiedy byłem chory. W każdym bądź razie na początku starałem się jakoś na nich skoncentrować jednak to tylko pogarszało sprawę gdyż czułem jak się osłabiają. W między czasie co jakiś czas powtarzałem sobie w myślach pewną bardzo ważną dla mnie frazę: "JESTEM ŚWIADOMY, BĘDĘ PAMIĘTAŁ". Stała się ona szczególnie ważna od dzisiejszego wydarzenia. W jakiś sposób, ta krótka afirmacja pozwoliła mi przypomnieć sobie rady i ogólnie fragmenty spostrzeżeń ludzi z forum. Wtedy zaprzestałem dalszego wysiłku z walką o wibrację i postanowiłem się skupić na oddechu tym samym pozwalając wibracjom na działanie. Po jakimś czasie poczułem jak się nasiliły, a dzięki mojemu nastawieniu paraliż i wstrząsy nie były tak bardzo dotkliwe, były wręcz łagodne i przyjemne. Jakoś zrobiło się milo i błogo a w mojej głowie powtarzała się myśl że to wszystko jest takie proste i od tej chwili będę pamiętał jak to się robi. Dodatkowo wydaje mi się, że czułem jakby gdzieś na innej warstwie moich zmysłów, jak fazuję/zmieniam fazy - uczucie ciężkie do opisania, gdyż było bardzo subtelne, tak jakbym zmieniał swoją gęstość. Jeszcze raz powtórzyłem swoją afirmację kiedy poczułem, że nadszedł moment kulminacyjny. Nagłą lekkość którą poczułem instynktownie nakazała mi unieść się w górę. Uniosłem się tak jakbym najpierw chciał unieść brzuch, czy zrobić mostek, a za tym ruchem moja świadomość oderwała się z łóżka z pozycji leżącej. Podczas unoszenia się postanowiłem otworzyć oczy. Obraz mojego pokoju ukazał się lekko rozmyty, a ja miałem wrażenie że poruszam się jakby po pijanemu, nie móc do końca złapać równowagi czy raczej balansu. Myśl, że nie jestem dostatecznie dostrojony przemknęła mi przez głowę, dzięki czemu postanowiłem jeszcze przez chwilę głęboko oddychać. O ile dobrze pamiętam wykonałem może 2 lub góra 3 wdechy i wydechy po czym chęć doświadczenia zmysłu dotyku skierowała mnie ku roletom. W między czasie zachciałem jeszcze spróbowania przejścia przez szybę, niestety tego już nie doświadczyłem. Wyciągnąłem rękę i spojrzałem na nią z zaciekawieniem. Wydawało mi się, że jest ubrana w mój sweter ale jej obraz szybko stał się nie wyraźny. W końcu dotknąłem materiału, z którego rolety są wykonane. Zdecydowanie czułem ich grubość ich wzór oraz ich fakturę i chropowatość. Niezmiernie się ucieszyłem, dosłownie jak dziecko :) Przez chwilę nie potrafiłem w to uwierzyć i czułem że mam sporo energii by móc pozwiedzać tą drugą stronę przez jakiś czas.

Jednak coś poszło nie tak, tzn gdzieś po drodze zgubiłem uważność i kiedy odwróciłem się od okna w stronę pokoju, zauważyłem że trochę się on zmienił, jakby zmalał. To skłoniło mnie do myśli, że ja tu jestem twórcą i zażyczyłem sobie więcej światła. Niestety dostałem tylko błysk za oknem, a w głośniku zawieszonym na ścianie usłyszałem bardzo głośno grzmot. Nawet mógłbym się tego przestraszyć, ale zdecydowałem że wolę jak jest on za oknem. I też tak się stał. Dodatkowo postanowiłem go nieco wyciszyć. W tedy w mojej głowie pojawił się myślokształt potencjometru głośności od wspomnianego głośniczka i zacząłem nim kręcić. Jak się okazało miał on również wpływ na jakość dźwiękową moich myśli - stawały się słyszalne jakby w radio. Wyjrzałem przez okno by zobaczyć efekt mojej twórczej pracy. Krajobraz troszkę różnił się od obecnego. Był to raczej taki kolarz poznańskich widoków nastawiony głównie na jakieś blokowisko. Zauważyłem, że przy drodze pod oknem cień stojącego tam znaku drogowego wydawał się być cieniem jakieś postaci. Kiedy spojrzałem na niego ponownie cieć zaczął się poruszać w stronę bloku i klatki. Odwróciłem się od okna mówiąc: "Emtejocie, naprawdę mógłbyś mi teraz pomóc". Nie ukrywam, że troszkę mnie to przeraziło, ale i zarazem zdziwiło dlaczego użyłem nazwę dla wyższej jaźni wykreowanej przez Darka Sugiera.

Mimo, że miałem dość energii by jeszcze tam pozostać postanowiłem wrócić do ciała fizycznego. Podszedłem do łóżka ale go tam nie było. W miejscu gdzie teoretycznie powinienem leżeć było wolne miejsce. Położyłem się w pozycji, w której pomyślałem, że aktualnie leżę i zacząłem zamykać oczy. Nie domknąłem do końca a za moimi plecami usłyszałem moją dziewczynę. Zdziwiłem się, gdyż teoretycznie nie powinno jej być wcale z racji na fakt, że na weekend pojechała do rodzinnego domu. Chyba przekazałem jej myśl czy wspomnienie o moim doświadczeniu poza ciałem, gdyż miałem wrażenie, że w przeciągu jednej chwili opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Gdzieś na tyłach mojej świadomości odebrałem informację, że to chyba jest sen. Drobna chwila refleksji spowodowała wygaśnięcie widoku, jakbym tam zasnął po czym ze spokojem, w pełni rozbudzony obudziłem się około godziny 03:30 leżąc na plecach w swoim prawdziwym łóżku. Jeszcze kilka minut leżałem wspominając co mi się przed chwilą wydarzyło po czym postanowiłem zapisać to wszystko w moim dzienniku.

 
« Następny starszy · Crow's Diary · Następny nowszy »
 
Mój obraz