Mój tato wyszedł z domu, spojrzał ślepo na mnie i poszedł na działkę. Zdziwiony przyjrzałem się mu jak idzie nie zwracając na mnie uwagi. zatrzymało mi coś wzrok na nim i unieruchomiło go na chwilkę, Głos gdzieś za plecami powiedział, nawet się nie pożegnał:(
Gdy ponownie przyjechałem do Wrocławia zostało mu jeszcze parę dni i był nieprzytomny.
W kostnicy podszedł do mnie i był dosyć dowcipny, pokazywał na migi stare dowcipy grabarzy, choć rodzina wyła z żalu. Nie widzieli go, rozpaczali dalej.
Wtedy dziwiłem się strasznie, ze jest tam ktoś w kosmosie, ktoś kto wie co się zaraz zdarzy a my ci świadomi niczego nie postrzegamy. Mialem wiele dowodów na podobne zjawiska. Trafiłem wtedy na podjęte decyzje przez nas o wiele wcześniej i to gdzieś indziej. Postrzegany w nas świadomy plan to tylko dziecinna zabawka, igraszka, fragment wielkiej piramidy Jaźni.
2,-
Od jakiegoś czasu pojawiają się mi obrazy, gdy się kładę. Zona ma je cale życie, dziwiłem się. Ale masz fajnie komentowałem.
Nie wiedząc o nich, nie oczekiwałem ich wcale, chcąc zasnąć jak najszybciej. Smyk do wyrka i zasypiałem po minucie. Dumny bylem z siebie, bo snów nie miałem a gnany pasja w realu wstawałem i moglem zaraz z rana zabrać się za ulubione zajęcie.
Chcąc to raz zmienić, położyłem się zanim pojawiało się we mnie silne zmęczenie. Myśli łomotały się w głowie, nabite komentarzami. Nie wyciszałem ich, gdyż ciekawiły mnie. Po jakimś czasie same się uspokoiły, gdy przemyślałem najważniejsze wydarzenia z dnia. Majac jeszcze siły wyciszałem się samoistnie. Wtedy wpadłem na pomysł by wywoływać obrazy.
Co robiłem?
Nie czekałem na żaden trans. Chciałem coś zobaczyć i stałem się aktywny mentalnie. Nie czekałem aż uzbiera się we mnie energia i mnie wychyli z ciała. Szkoda bylo mi na to czasu. Wymuszałem akcje pod powiekami. Ruszałem się w rożnych miejscach myślą. Początkowo było to tylko wyobrażaniem, nabierając tępa stawało się podrożą mentalna.
Zdobywałem w nich stopniowo odczucie ruchu, często wnikając nawet w warstwę astralna z obrazami. Nie posiadając silnych odczuć poza ciałem , cieszyłem się jednak bardzo. Te wyobrażane spotkania dawały wspaniale weryfikacje. Jak to robić?
Trzeba znaleźć partnera i starać się z nim spotkać. NIe czekać jak łom w ciężkim transie ale sobie pofolgować, trochę pofantazjować.
Gdy się rozrusza wyobraźnia to zaczynamy oczekiwać obrazów. To oczekiwanie jest koniecznym przyzwoleniem by się one pojawiły. Stanie sie nawykiem. U mnie miała taka aktywnie mentalnie postawa duże następstwa. Zacząłem pamiętać sny i co rusz odzyskiwałem w nich króciutko świadomość. Wczoraj wyskoczyły mi przed nosem dwa zęby w czasie snu z dziurami, 20 centymetrowe, jak u słonia. Przyglądałem się zdumiony, oceniając wielkość zniszczeń.
Następnego dnia córka powiedziała, ze właśnie wróciła od dentysty a on jej borował przednie zęby bo miała w nich straszne dziury.