Ocknąłem się w śnie bez wyraźnych odczuć ciała, zawieszony w bezpostaciowej przestrzeni. Gdzieś z boku zaczęło nadawać radio po niemiecku. Nagle jakaś kobiety przejęła inicjatywę i zaczęła mówić po polsku o ciałkach. Pięknym głosem, mówiła bez mrugnięcia. Przysłuchiwałem się jej precyzji wyrażania myśli z zachwytem. Poruszała zagadnienia mi nieznane, związane z współistnieniem, wielowarstwowością, krystalicznym głosem wywołującym we mnie euforie. Ich odmienność polegała na nowym spojrzeniu, z którym się jeszcze nie zetknąłem. To tak będą kiedyś mówić , wyszeptałem z przejęciem.
Starając się zapamiętać nowa koncepcje ciałek zawiązywałem w pamięci węzełki.
Gdy odzyskałem świadomość w ciele fiz. coś się we mnie przesunęło i wszystko zapomniałem, co do joty, jak po jakimś mizernym śnie. Zostało mi tylko jakieś mgliste wyobrażenie, jakiś ruch idei, mało przydatny w rozmyślaniach.
Zrobie sobie jeszcze raz to radio, może jeszcze nadają, nie popuszczę , to może jeszcze coś z tej babki wycisnę na powierzchnie swiadomosci.