Oki miałem nie pisać. Hmm, bo to z jednej strony nic nadzwyczajnego ale....
No właśnie, to wydarzyło się przed snem a nie po 4 godzinach snu.
Ostatnio wmawiam sobie, że oobe jest tak samo możliwe wieczorem jak nad ranem, że się blokuję myśląc sobie to iż tylko po paru godzinach odpoczynku może się udać.
No i położyłem się.
Chyba o 23. Leżę, rozluźniam się, króciutka podróż w wyobraźni do bliskiej mi osoby :)
No i po jakimś czasie postanowiłem obrucić się na bok.
Pozycja embrionalna, moja ulubiona.
Otuliłem się kocem, i obiecałem , że postaram się jak najdłużej utrzymać świadomość.
Są, wow, są, wibracje!!!
Paraliż, nie mogę się ruszyć hehe, jesteśmy w domu pomyślałem sobie.
Zacząłem walczyć z tym odrętwieniem, próbowałem się wyrwać.
Nie dało się.
I nagle zrobiło się jaśniej.
Tak, światło.
Tak jakby było tylko po prawej stronie głowy, widziałem je w prawym oku hmmm.,
Światło znikło.
Jeszcze trochę szumiało w głowie, lekkie wibracje...... i zobaczyłem przed oczami jakieś rysunki, szkice.
Były koloru zielonego na czarnym tle.
To nie było coś takiego co widzimy w wyobraźni.
Ja to widziałem wyraźnie.
Czułem, że to coś znaczy, ale nie mogłem tego zrozumieć.
AAaa i jak zwykle---------"szeroka głowa" jak ja to mówię, takie uczucie poszerzonej świadomości mi towarzyszyło.
Tak jakby coś się we mnie otwierało.
Tyle.........
Oczywiście o 3 też wstałem. Ale nic się nie działo, tzn. pogubiłem się w swoich snach. Pamiętam tylko strzępy.
Znowu był Draq, coś mi tłumaczył jak zwykle, niestety nic nie pamiętam.
Hej:)