Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Wypalenie
Forum OOBE > Park im. Roberta Monroe > Forum
MarcinM
Po wieloletnim obcowaniu z Tarotem, oraz ld/oobe postanowiłem przejść na zasłużoną ezoteryczną emeryturę. Czuję się juz naprawdę zmęczony zajmowaniem się tym tematem, ponieważ mimo olbrzymich emocjonalno energetycznych kosztów jakie mnie dotykają, moja świadomość zatrzymała się w procesie czerpania duchowej wiedzy. Kwestia ta tyczy się zarówno wróźb jak ich swiadomych snów czy też podróży astralnych. Karty od pewnego momentu zaczęły stawiać na mnie zdecydowanie za duże piętno. Odpowiedzalność, jaką nosiłem na swoich barkach w stosunku do swoich klientów rozsadzała mnie od wewnątrz. Poza tym problemy tych ludzi przechodziły na mnie w bardzo odczuwalny sposób. Często prześladowała mnie myśl, ze wielu osobom po prostu nie da sie pomóc, poniewaź znaczna część społeczeństwa jest na tyle uparta, ze i tak nie posłucha rad Tarocisty, a jednocześnieza każdym razem musiałem brać pod uwagę to źe jak chyba kaźdy człowiek nie jestem nieomylny i mogę poprawdzić daną jednostkę na manowce poprzez wytworzenie w niej niepotrzebnej, fałszywej nadzei w sytuacji gdy tak naprawdę było jej brak, czy tez z kolei nastawic kogoś negatywnie sugerując, że czekanie na pozytywne rozwiązanie danego wątku, czy też podjęcie pewnych kroków mających zakończyć je pomyślnie jest bezcelowe, a jedynie przynieść moźe nam to wszystko dużą dawkę stresu i irytacji.

Podróźe astralne, oraz świadome sny przestały juź od dłuźszego czasu dostarczać mi nowych bodźców. Tracę motywację do dalszych więdzac, źe raczej nie nauczę sie czegoś nowego. Niestety podczas nocy brutalnie przerabiam wszystkie swoje fobie, problemy itp itd.. Proceder ten bardzo rzutuje na moją kondycję psychiczną. Rzeczy, o których chciałbym zapomnieć wychodzą mi z mojej podswiadomości jak szalone. Za bardzo otworzyłem się na niefizyczne doznania. W za duźym stopniu eksplorowałem swój umysł przez co doszło do samoistnego odblokowania sie pewnych schematów myślowych tworzacych stany lękowe itp. itd. Myślę ze jakies negatywne wykorzystuja słabosc mojej psychiki. Podczas snów odczuwam ostatnio bardzo cieźkie ataki. Duszenie, wyrywanie z ciala, przypalanie czy tez wcchodzenie we mnie czegoś o bardzo złej energii..... Przechodzę na ezo emeryturę.
Tulsi
CYTAT(MarcinM @ 11.01.2017 - 21:25) *
Po wieloletnim obcowaniu z Tarotem, oraz ld/oobe postanowiłem przejść na zasłużoną ezoteryczną emeryturę. Czuję się juz naprawdę zmęczony zajmowaniem się tym tematem, ponieważ mimo olbrzymich emocjonalno energetycznych kosztów jakie mnie dotykają, moja świadomość zatrzymała się w procesie czerpania duchowej wiedzy. Kwestia ta tyczy się zarówno wróźb jak ich swiadomych snów czy też podróży astralnych. Karty od pewnego momentu zaczęły stawiać na mnie zdecydowanie za duże piętno. Odpowiedzalność, jaką nosiłem na swoich barkach w stosunku do swoich klientów rozsadzała mnie od wewnątrz. Poza tym problemy tych ludzi przechodziły na mnie w bardzo odczuwalny sposób. Często prześladowała mnie myśl, ze wielu osobom po prostu nie da sie pomóc, poniewaź znaczna część społeczeństwa jest na tyle uparta, ze i tak nie posłucha rad Tarocisty, a jednocześnieza każdym razem musiałem brać pod uwagę to źe jak chyba kaźdy człowiek nie jestem nieomylny i mogę poprawdzić daną jednostkę na manowce poprzez wytworzenie w niej niepotrzebnej, fałszywej nadzei w sytuacji gdy tak naprawdę było jej brak, czy tez z kolei nastawic kogoś negatywnie sugerując, że czekanie na pozytywne rozwiązanie danego wątku, czy też podjęcie pewnych kroków mających zakończyć je pomyślnie jest bezcelowe, a jedynie przynieść moźe nam to wszystko dużą dawkę stresu i irytacji.

Podróźe astralne, oraz świadome sny przestały juź od dłuźszego czasu dostarczać mi nowych bodźców. Tracę motywację do dalszych więdzac, źe raczej nie nauczę sie czegoś nowego. Niestety podczas nocy brutalnie przerabiam wszystkie swoje fobie, problemy itp itd.. Proceder ten bardzo rzutuje na moją kondycję psychiczną. Rzeczy, o których chciałbym zapomnieć wychodzą mi z mojej podswiadomości jak szalone. Za bardzo otworzyłem się na niefizyczne doznania. W za duźym stopniu eksplorowałem swój umysł przez co doszło do samoistnego odblokowania sie pewnych schematów myślowych tworzacych stany lękowe itp. itd. Myślę ze jakies negatywne wykorzystuja słabosc mojej psychiki. Podczas snów odczuwam ostatnio bardzo cieźkie ataki. Duszenie, wyrywanie z ciala, przypalanie czy tez wcchodzenie we mnie czegoś o bardzo złej energii..... Przechodzę na ezo emeryturę.



Też to przechodziłam co Ty.
Po prostu za dnia ( nie w snach ) nie wyrażaj zgody na nocne nękania.
A jak Cię coś w nocy napadnie, to wołaj na pomoc Opiekuna Tulsi, jeśli nie masz swojego.
Mój z pewnością przybędzie Ci na ratunek, gwarantuj Ci to.
MarcinM
ani on nie przychodzil ani jezus, tzn jezus raz
Stam
Utkwił mi w pamięci początek 2 części trylogi Monroe'a gdzie opisuje jak po wielu latach (bodajże 10) poczuł znudzenie całym OBE. Czuł się znużony i wyeksploatowany a całe obe stało się po prostu nudne i mało ekscytujące. Wtedy to kiedy miał kolejne wyjście, nie nadal jemu żadnego kierunku ani celu. Powierzył podróż swojej najwyższej jaźni /przewodnikowi /opiekunowi/Bogu. I wtedy to kiedy , całkowite kierownictwo i przewodnictwo powiezone zostało opiekunowi wtedy tak naprawdę zaczął odkrywać i doświadczać czegoś nowego.
Czego? Oczywiście można przeczytać w jego moim zdaniem najciekawszej książce .
To może zamiast się odcinać i walczyć to spróbuj w ten sposób a podejrzewam, że odnajdziesz wiele odpowiedzi na pytania ,które zaprzataja tobie głowę i wiele, wiele innych.
Na temat kart się nie wypowiadam z racji tego, że nic o nich nie wiem :) .
Pozdrawiam
Zielarz Gajowy
Zaburzyłeś pewnie równowagę Marcin. Teraz najlepiej chyba jakbyś zaczął rozkoszować się naturą, drzewami, łąkami...po prostu wiosenny luzik się zbliża, wszystko rozkwitnie i może takie bodźce Tobie są potrzebne.

Matka Natura to energia, oczyszczenie i w zasadzie nie można z niej czerpać innej energii niż tylko pozytywna. Położyć się na łące czy w lesie i zrelaksować...jak chcesz możesz nawet na śniegu zrobić orła tylko w dzisiejszych alapatriotycznych czasach orzeł na śniegu moze byc zle postrzegany. Lepiej kaczke na sniegu zrobic.
Rafael198
Marcin mam tak samo jak ty, ale znalazłem chyba wyjście z tego problemu, to jest to co mówił castaneda
wewnętrzna cisza, samodyscyplina
ataki o których mówisz są jak najbardziej realne
a zawrócić się już nie da, nie ma emerytury, jest tylko samobójstwo
jak się poddasz olejesz sprawę, to oni cię tak mocno przycisną że nie wyrobisz, z tego nie da się odejść, oni ci nie pozwolą, trzeba walczyć ze swoim umysłem i z nimi, albo skończy się martwym

wiem o czym piszesz jak nikt inny, wiem jak smakuje smak wypalenia
nie miałem do czynienia z tarotem, ale obe i psychoanaliza to moje życie
nic nie fiksuje w twojej głowie to oni tak działają, po prostu jesteś na ich celowniku i bendą sie starać żebyś popełnił samobójstwo, miałem podobnie, aż się nie zorientowałem, że im właśnie o to chodzi żebym się zabił

zachowanie wewnętrznej ciszy dało mi możliwość obrony i normalnego życia, w wewnętrznej ciszy działają nasze ukryte zdolności

jak zaczną naprawdę mocno szturmować na twój umysł, to lepiej wtedy się napić i przeczekać, ataki są czasowe, a alkochol to dosyć dobra linia obrony w takiej sytuacji
kto jak kto, ale ty teras dopiero naprawdę zaczniesz żyć pełnią życia :)
Pavveł
Zastanawiam się czy Marcin napisał to, żeby się wygadać, czy prosi o poradę, bo żadnego pytania nie zadał.

CYTAT(Rafael198 @ 12.01.2017 - 22:20) *
Marcin mam tak samo jak ty, ale znalazłem chyba wyjście z tego problemu, to jest to co mówił castaneda
wewnętrzna cisza, samodyscyplina
ataki o których mówisz są jak najbardziej realne
a zawrócić się już nie da, nie ma emerytury, jest tylko samobójstwo
jak się poddasz olejesz sprawę, to oni cię tak mocno przycisną że nie wyrobisz, z tego nie da się odejść, oni ci nie pozwolą, trzeba walczyć ze swoim umysłem i z nimi, albo skończy się martwym

wiem o czym piszesz jak nikt inny, wiem jak smakuje smak wypalenia
nie miałem do czynienia z tarotem, ale obe i psychoanaliza to moje życie
nic nie fiksuje w twojej głowie to oni tak działają, po prostu jesteś na ich celowniku i bendą sie starać żebyś popełnił samobójstwo, miałem podobnie, aż się nie zorientowałem, że im właśnie o to chodzi żebym się zabił

zachowanie wewnętrznej ciszy dało mi możliwość obrony i normalnego życia, w wewnętrznej ciszy działają nasze ukryte zdolności

jak zaczną naprawdę mocno szturmować na twój umysł, to lepiej wtedy się napić i przeczekać, ataki są czasowe, a alkochol to dosyć dobra linia obrony w takiej sytuacji
kto jak kto, ale ty teras dopiero naprawdę zaczniesz żyć pełnią życia :)

A może to nie żadni oni, tylko twoja podświadomość?... Będziesz się bronił pewnie nawet przed zastanowieniem się nad tym, bo łatwiej jest zganiać na kogoś... ale się nie dziw potem, że tak długo walczysz, a raczej machasz przed sobą na ślepo rękoma i... jak widać nieskutecznie, skoro jeszcze sobie z tym nie poradziłeś, a przynajmniej nie widać zbytnich postępów :/

Skąd możesz mieć pewność, że wiesz "jakt nikt inny"??

Alkohol tylko cię trzyma w ciemnej dupie! >:( To jak lody na upał, tylko wzmagają pragnienie. A mało kto pomyśli, by na upał napić się gorącej herbaty, która paradoksalnie ochładza organizm i gasi pragnienie, oraz w przeciwieństwie do samej wody, zostaje dłużej w organizmie.
Alkohol to kiepski ledwie substytut, błędnie obrana droga "na skróty". Jak nie nauczysz się sam na tyle być silny, żeby kontrolować swoje fazy, umysł i emocje, to będziesz zdany na czynniki zewnętrzne, w dużej mierze negatywne, różne schematy, wdruki i używki.

Jak chcesz z tego wyjść, o ile naprawdę chcesz, to zapomnij o wszystkim co wydaje ci się, że wiesz i zacznij wkładać całą swoją energię w to, jak chcesz, aby życie wyglądało!

Jest takie powiedzenie, że w każdym człowieku istnieją dwa wilki, biały i czarny, które nieustannie ze sobą walczą, a wygrywa ten, którego karmisz.

Inne, też adekwatne do sytuacji (gwoli ścisłości wypowiedziane przez Eckharta Tolle'a): "Kiedy narzekasz, czynisz z siebie ofiarę. Zostaw sytuację, zmień ją, lub zaakceptuj. Cała reszta to szaleństwo."

Będziesz siedział w tym gównie, póki nie zrozumiesz, że to od ciebie zależy, póki nie znajdziesz w sobie siły i woli, by wziąć sprawy w swoje ręce i zmienić życie na lepsze!

A głównie czujesz się tak kiepsko, bo niewiele konkretnych rzeczy robisz, stąd niewiele konkretnych rzeczy od życia dostajesz i czujesz podświadomie wyrzuty (i przez te rzeczy jeszcze mniej starasz się działać na rzecz zmian na lepsze, i błędne koło się zatacza).

Interesujecie się okultyzmem, ale umknęło wam coś, o czym bębnię, od kiedy się tu właściwie zarejestrowałem, czyli od 2008 roku. OoBE to nie wszystko. Jesteś w stanie tyle doświadczyć, na ile otworzy się twój umysł (i przez umysł tutaj rozumiem wszelką niematerialną formę świadomości, od słów, przez emocje, intencje, uczucia, po intuicję, itp.). Kwintesencja tkwi w duchowości. Ezoteryka bez duchowości to cyrk i równia pochyła w dół. Duchowość to podstawa i dopiero w niej zawiera się wszystko inne i z niej wynika. Dopiero rozwój duchowy skutkuje zdrowym, skutecznym i stabilnym rozwojem w życiu, jego jakości, a także dalszych aspektach metafizycznych.
Duchowość wywodzi się od ducha. Z kolei zabawy w okultyzm czy ezoterykę niby także opisują kwestie dotyczące duchowej strony rzeczywistości. Ale jedno i drugie mówią o innym duchu. Żeby lepiej to oddać muszę się uciec do innego języka, w j. polskim bowiem na oba określenia istnieje jedno słowo duch, ale w takim np. j. angielskim jest już ghost, oznaczające zjawę, postać eteryczną posiadającą formę fizyczną, oraz słowo spirit, oznaczające ducha, jako coś abstrakcyjnego, nieuchwytnego dla materii, a jedynie dla myśli. Gdy przesadzacie z ghostem, zapominając o spirit, dzieje się właśnie to, co macie.
Zacznijcie kontemplować życie, radość, piękno, sztukę, szczerość, pokorę, empatię, energię, wolę, werwę, siłę, zajebistość, to i spirit stanie się waszym udziałem..
Dostrójcie się do tej energii, uczyńcie z niej swoje źródło, z którego się zasilacie, a wówczas nawet w największej ciemności będziecie świecić i żaden mrok was nie pochłonie, a czasem nawet przeciwnie... ;>

NIE MA LIPY, ROCKET FUEL I DO PRZODU!!!!!!!
Zielarz Gajowy
Ostatecznie i tak co ma być to będzie i nawet jeśli komuś się wydaje, że coś może zmienić to tylko tak się mu wydaje. Gdyby ludzie mieli wpływ na cokolwiek to nie było by tyle biedy, bólu, gwałtów, zdrad, upokorzeń, wstydu itd...no, ale ludzie lubią karmić się iluzją wolnej woli i podobnymi bredniami.

Jak Marcin sfiksuje to sfiksuje a jak nagle odnajdzie w sobie wewnętrzny spokój to oznacza, że tak miało być...oczywiście na koniec można powiedzieć, że dzięki swojej pracy osiągnął sukces lub sfiksował bo za mało pracował:)
MarcinM
Co do chlania to chlanie bardzo pogarsza sprawę....
Zielarz Gajowy
8 browarkow na wieczor nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. Zreszta kto ci karze pic? Szaraki?
MarcinM
https://www.youtube.com/watch?v=jyyloS-AdwM Oni mi karzą
Rafael198
CYTAT(MarcinM @ 13.01.2017 - 09:44) *
Co do chlania to chlanie bardzo pogarsza sprawę....

ok, ok :) zobaczymy czy sam sie nie napijesz jak cie przycisną do ściany, daj sobie czas z doświadzcenia wiem że ciężar robi się coraz cięższy, a ataki są takim skakaniem po tym ciężarze
w takiej sytuacji lepiej ich olać i się opić, ataki przejdą, bendzie kac :)
zrozumie cie tylko ten który jedzie na tym wozie co ty, nie trać energii na dyskusje na forum, jest ci ona bardzo potrzebna do obrony
MarcinM
czlowieku chlalem wczesniej codziennie wiec mi nie mów...
Zielarz Gajowy
Jeśli mogę dopytać co chlałeś? Pytam z ciekawości:)
Zielarz Gajowy
Może muzyczna inspiracja?:)

https://www.youtube.com/watch?v=eUqHjXUPJN4

To muzyka dla koneserów laibachowych klimatów, ale nie tylko:)
Zbyszek
Marcin nie pieprz sie wiecej z soba. Potrzeba ci sukcesow. Nowych odkryc, doswiadczen. Zmierz sie z zyciem, rodzine zaloz, zobacz jak dzieciaki rosna. Jak obrzydlo cos , ezo masz dosyc i dupy nie przeskoczysz, to czas zmienic. Przeciez po smierci sie dowiesz reszty, wtedy wszyscy sie dowiemy
MarcinM
rodziny nie załoźę na razie, zbyszek sorry ale nie zrealizowałem swoich planów zwiazanych z podrózowaniem w najmniejszym stopniu, mam zamiar pracowac przerywac prace potem podrozowac znow popracowac itp
Zielarz Gajowy
CYTAT(MarcinM @ 17.01.2017 - 06:51) *
rodziny nie załoźę na razie, zbyszek sorry ale nie zrealizowałem swoich planów zwiazanych z podrózowaniem w najmniejszym stopniu, mam zamiar pracowac przerywac prace potem podrozowac znow popracowac itp


:) Dzieci, rodzina przeszkadzają w podróżach? Fajna wymówka;) Jak będziesz miał 60 lat i stwierdzisz...no widziałem duuuużo...to założysz rodzinę? Wątpię:)
Zielarz Gajowy
Przeciez po smierci sie dowiesz reszty, wtedy wszyscy sie dowiemy

Zbyszek jakiej reszty i dlaczego do tej pory tego nie wiesz jaka jest ta reszta? Wszyscy to raczej znowu się urodzą i będą myśleli tak jak Ty teraz...po śmierci się dowiemy a ile tych już śmierci było i co?:)
klucznik
Kto ma się czego dowiedzieć?
Skora ciała wszystkie są umierające?
Jak umrą to kogo to obchodzi?
Świadomość wynika z ich nakładania na siebie czyli jest tworem sztucznym!
To kto się ma czego dowiedzieć?
Kiedyś porzucałem ciała idąc coraz wyżej i co wyszło z tego?
Przestawałem istnieć jako świadomość. Nie miałem poczucia bycia kimś nie miałem myśli.
Byłem taki nie obecny ale dalej trwałem. Spadając w dół odzyskiwałem władzę świadomości mogłem myśleć i czuć analizować. Więc kto ma czego się dowiedzieć skoro im bardziej się rozpadam od tych ciał to nie ma mnie?? Kto ma się coś czegoś dowiedzieć po smierci to twór powstały z ciał który myśli że naprawdę istnieje nie ważne z którego poziomu by nadawał.
Zbyszek
KLUCZNIK
/Kiedyś porzucałem ciała idąc coraz wyżej i co wyszło z tego?
Przestawałem istnieć jako świadomość. Nie miałem poczucia bycia kimś nie miałem myśli.
Byłem taki nie obecny ale dalej trwałem. Spadając w dół odzyskiwałem władzę świadomości mogłem myśleć i czuć analizować. Więc kto ma czego się dowiedzieć skoro im bardziej się rozpadam od tych ciał to nie ma mnie?? )

haha tez tak myslalem kilkanascie lat a stan swiadka mnie wnerwial co niby nic z niego. Franz BArdon mial podobne problemy.
Teraz zmienilem zdanie, bo tak wcale nie musi byc na zawsze. Cos trzeba zrobic by sie to zmienilo. Jeszcze wiele lat temu wpadl do mnie znajomek niefizyczny i gdy mu biadolilem ze kicha i takie tam z tymi cialami, to odpowiedzial mi. Jakbys byl inny , to by bylo inaczej. Wtedy nie zalapalem co mial na mysli.
klucznik
To znaczy ten stan świadka można zmienić w coś co by przypominało naszą świadomość tylko bez utożsamiania się z czymś? Np; z ciałem fizycznym lub z ciałami subtelnymi
Zbyszek
co jest dalej to jeszcze nie ogarnalem do konca, bo okazalo sie ze jest tego sporo i zaczyna sie od rozswietlania jazni,- swiadka. To te swiatlo duchowe, co sie tak wszyscy do niego rwia. . Namierzylem pare rodzajow zachowania sie w swietle, ze swiecaca sie jaznia. Nie jestem jednak jakims swiatowcem od tego poziomu jazni a czytac mi sie tez nie chcialo, czy szukac w starych zrodlach. Ale sporo tego jeszcze. No i najfajniesze ze wszystkiego co moze sie w ogole czlekowi przytrafic
Pavveł
Mam wrażenie Kluczniku, że za bardzo narzucasz na doświadczanie rzeczywistości własne wyobrażenie na jej temat, pomijając skąd ono się wzięło, z książek, filmów, czy własnych nadinterpretacji... i stąd się wzięło to, że doświadczasz stanu świadka tak, jak to sobie wyobraziłeś, zamiast tak, jak to jest.
To, jak ja to pojmuję, to co nazywacie stanem świadka, to jest właśnie świadomość, jej esencja, najbardziej świadoma forma świadomości. To schodząc na "niższe" warstwy rzeczywistości, świadomość wciela się w coraz to bardziej ograniczone formy, by móc doświadczać różnych wybiórczych cząstkowych aspektów rzeczywistości.
To nie jest tak, że bardziej się rozwijając tracisz poczucie własnego ego, więc i świadomość, bo świadomość to nie ego. Ego to tylko twór świadomości, względny, cząstkowy. Gdy pniesz się w górę nabierasz bardziej kompleksowego, szerszego i głębszego spojrzenia, zaczynają rozwiewać się iluzje cząstkowych tworów, jakoby były całościami samymi w sobie, rozwiewają się fałszywe i niepełne interpretacje tego, czym jesteś, a więc Twoje doświadczanie siebie i świata się zmienia, Twoja świadomość się poszerza, nie niknie. A im większa Twoja świadomość, wówczas przypomina to coś, co można określać "stanem świadka", jako że jesteś świadom w danym momencie znacznie większej ilości rzeczy, które także wykraczają poza zawężone ego. Twój odbiór rzeczywistości nie wynika już z tego zawężonego ego, ale z lepszego rozumienia rzeczywistości. Nie tracisz też energii, koncentracji, pojemności i prędkości umysłu na fałszywe i ograniczone przekonania, co pozwala Ci więcej ogarniać co się dzieje z rzeczywistością wokół i "widzisz" wtedy rzeczy, których normalnie z poziomu ego nie widać. To jest stan świadka, pełen świadomości, gdzie Twoje ego coraz bardziej stapia się z całością istnienia, stanowiąc jedno. Nic przy tym nie tracisz, nic nie zapominasz, do wszystkiego tego masz dalej dostęp, jedynie transmutujesz to, co okazało się niezbyt właściwym modelem rzeczywistości, w model bliższy prawdzie, co pozwala Ci bardziej doświadczać rzeczywistość, być jej świadkiem bardziej, niż dotychczas...

PS: Była taka przypowiastka z udziałem Buddy, gdzie ktoś mu narzekał w stylu: "ja jestem .... (tu wstaw jakiś przymiotnik)". Na to Budda mu odrzekł w stylu: odejmij (przymiotnik), potem odejmij "ja", pozostaw "jestem" i Twój problem z głowy.
Przymiotnik bowiem wsadza szeroki odbiór bodźców do bardzo ograniczonego przybliżenia w postaci jakiegoś słowa, zabierając pełnię doświadczania.
Z kolei słowo "ja" wymaga posiadania jakiejś interpretacji tworu, z którym się utożsamiamy. Na tą interpretację niestety często wpływają negatywne myśli, których autorami nie zawsze jesteśmy my sami, a dajemy je sobie zaadoptować. Wypada więc albo te myśli zrozumieć i przerobić, albo pozostawić w ogóle, jeśli chcemy być poza zasięgiem ich negatywnych wpływów.
Natomiast określenie "jestem" insynuuje czyste doświadczenie, samo istnienie, doświadczanie "jak jest" i nie inaczej, bez żadnego szufladkowania, etykietowania i ograniczania.
Kiedy zbiegasz z górki i próbujesz kontrolować swoje kroki, szybko się przewrócisz i jeszcze połamiesz. Gdy jednak zaufasz naturze i wrzucisz na automat, na luz, "staniesz się świadkiem", zarzucisz wysiłek próby kontroli (nieudanej zresztą), zauważysz, że Twoje nogi "same" robią to co trzeba i jak trzeba, z dużą wydajnością i skutecznością. A jak na górze, tak i na dole, jak na dole, tak i na górze. I często, jak w powyższym przykładzie, bywa podobnie ze świadomością. ^^
klucznik
Mam wrażenie Kluczniku, że za bardzo narzucasz na doświadczanie rzeczywistości własne wyobrażenie na jej temat, pomijając skąd ono się wzięło, z książek, filmów, czy własnych nadinterpretacji... i stąd się wzięło to, że doświadczasz stanu świadka tak, jak to sobie wyobraziłeś, zamiast tak, jak to jest.

A co robisz teraz narzucasz własne wyobrażenie na temat rzeczywistości!
Wszyscy zniekształcamy rzeczywistość żyjąc paranojach myślowych.
Najlepszy tego dowód to że śnisz w nocy i nie potrafisz rozróżnić czy świat fizyczny czy astralny.
A do tego nawet jak zorientujesz się że to sen to i tak nie będziesz wiedział kto to sni ten sen:)
Ludzie są tępi jak cholera wierzą w mysli i robią co im karzą a do tego myślą że oni je tworzą:)

Pavveł
Dziwne, że skomentowałeś tylko najmniej ważny element mojej wypowiedzi, jej wstęp, ignorując sedno.

Być może narzucam, a być może mówię jak jest. Jak sam nie spróbujesz, nie doświadczysz tego, o czym mówię, to nie będziesz wiedział.

Nie rozumiem jak podany przez Cb dowód niby ma dowodzić postawioną wcześniej tezę.

Skąd założenie, że nie wiem kto śni mój sen?

To, że ludzie są tępi, mówisz z własnego doświadczenia? To, że Ty masz takie doświadczenia z myślami, nie znaczy, że każdy.
Siedzisz ludziom w głowach, że wiesz co każdy myśli?

Myśli nie każą (choć niektóre, te negatywne, poniekąd karzą konsekwencjami). Nie ma też nic zdrożnego w myśleniu, że ludzie tworzą myśli.

Tak psioczysz na rzekomy brak intelektu u ludzi, a sam popełniłeś spory błąd ortograficzny i nie potrafisz (lub nie chcesz) poprawnie używać interpunkcji, nie mówiąc o tkwieniu we własnych iluzjach na temat rzeczywistości, do tego stopnia, że zamiast odnieść się do tego, co wcześniej napisałem i podyskutować na temat, by dojść do jakiegoś konsensusu, wolisz zmienić wątek, czepić się jakiegoś pojedynczego fragmentu i jakby w obronie siebie narzucać na ludzi własne wymyślone negatywne osądy, wrzucając wszystkich do jednego wora.
Zbyszek
ej, no dobra chlopaki, starczy, przeciez mowa byla o swiadku i co z nim zrobic. Marcin mowi ze sie wypala i sama nuda go zamecza. Nie chialo mi sie pisac za bardzo co zrobic z tym swiadkiem, ale nnie ma sie co spierac o pierdoly a pisac jak rozswietlic jazn. Swiatlo to poziom duchowy i pisanina sie tam nie wejdzie. gledzeniem ani wymawianiem tez nie, bo to tak zajmuje uwage , ze najwazniejsze idzie bokami.
To co kto napisze cos fajnego o porywach, uwzniosleniu ducha, to sie doloze.
Swiadek to dopiero poczatek, to kto dalej:)))
Pavveł
To też napisałem o świadku i jakoś zostało to zignorowane. Marcinowi też wcześniej dość szeroko odpisałem, a też jakoś zostało to bez komentarza. Było o duchu i się nie dołożyłeś.
Widać czego ludzie szukają, nie rozmów, nie odpowiedzi, nie konkretów, a emocjonalnych teatrzyków, narzekań, zrzucania winy i osądów... to też zwróciłem na to uwagę, bo nie widzę nic oświeconego w bezwzględnym biernym przyglądaniu się takim poczynaniom, które nikomu nie przynoszą korzyści.

O jakim świetle piszesz? Dla mnie światło to fotony, lub ewentualnie osiowa część środkowa przewodu.

Poziom duchowy owszem wykracza poza słowa, lecz właściwe słowa mogą na niego w pewnym stopniu i w pewnych przypadkach nakierować.

Zajmuje temu, komu zajmuje... To też zwróciłem właśnie uwagę na obecną tu szeroko tendencję, że ludzie skupiają się nie na treści, a wyszukują wyrwane z kontekstu fragmenty, by się ich przyczepić i potrolować.
Właściwe spojrzenie, to czytanie ze zrozumieniem, uwzględniające co autor chciał przekazać, co aby zrozumieć, trzeba odnieść właśnie do doświadczenia i rzeczy niezwiązanych ze słowami i pisaniną.
klucznik
[b]Skąd założenie, że nie wiem kto śni mój sen?[/b]


Ty snisz swój sen co za nonsens! Jakbyś śnił swój sen to jakbyś mógł go oglądać?
Zastanów się co piszesz!
Jak masz sny to zobaczysz że we wszystkich snach nie ważne jakie byłyby realne świadomość zawsze będzie nietknięta wiec jak możesz śnić ty te sny?

Pożeraczu chmur moje takie pisanie jest celowe można powiedzieć zostało za planowe dużo wcześniej przez odpowiednie pytanie. Także nie mysl że coś mam do ciebie lub do kogo innego.

MarcinM
[quote name='Pożeracz Chmur' date='20.01.2017 - 10:20' post='1045154']
To też napisałem o świadku i jakoś zostało to zignorowane. Marcinowi też wcześniej dość szeroko odpisałem, a też jakoś zostało to bez komentarza. Było o duchu i się nie dołożyłeś.


Po co sie miałem odnosić skoro napisałes to z czym sie zgadzam. A szczegółowa analiza jest niemozliwa do wykonania
klucznik
Aby rozbudzić świadka trzeba przekierowywać uwagę w jego stronę zamiast w stronę umysłu.
W tej chwili co robimy trwonimy energie rozbudzając emocje myśli jakieś tam pobudki wyniku osłabiamy to czym naprawdę jesteśmy jednocześnie wzmacniamy fałszywy obraz tego czym myślimy że jesteśmy.
Skad pewnośc że mam racje?
Z obserwacji snów.
Im więcej używam umysłu do ogarnienia to sny rozjeżdżają się nie nie są konkretne- ubytki albo bardziej emocjonalne albo bardziej myślowe lub bardziej mgliste. A kiedy zacząłem walić uwagę w przestrzeń czyli pozostawiać ego w spokoju to sny odbywały od razu to znaczy obraz żyleta myśli konkretne i sen nie trwa sekundę a do tego doznania dotyku są wyczuwalne co kiedyś aby to osiągnąć to musiałem ćwiczyć ciała niefizyczne dosyć mocno.
Zielarz Gajowy
Kontemplacja wypalania doprowadzi do świadka. Tu nie ma co gadać. Akceptacja chwili. Tu i teraz. Ja jestem itp. itd.
Freddy K
CYTAT(MarcinM @ 12.01.2017 - 09:25) *
Po wieloletnim obcowaniu z Tarotem, oraz ld/oobe postanowiłem przejść na zasłużoną ezoteryczną emeryturę.

Słuszna decyzja, ponieważ OBE nie jest do niczego potrzebne. Chcesz coś w życiu osiągnąć, rozwijać się, to OBE ci w tym nie pomoże, a wręcz przeciwnie, stracisz tylko cenny czas i energię, zajmując się tym tematem. Jeśli już nie chcesz zajmować się OBE, masz tego dość, czujesz, że się wypaliłeś, a mimo to, ono nadal samoistnie się pojawia, to jest to spowodowane najpewniej tym, że Twój umysł "zaprogramował się" na to zjawisko" i teraz masz regularne, niechciane, spontaniczne OBE. Czym jest OBE? Jest to halucynacja senna, mająca naturę psychobiochemiczną. Nie ma w tym zjawisku nic duchowego, ani paranormalnego. Jeżeli przestaniesz zajmować się OBE, to te spontaniczne zjawiska senne, paraliże itp. z czasem powinny ustąpić. Po prostu, Twoja psychika tak się przyzwyczaiła do OBE, że teraz trudno jej się przestawić na normalność. A normalność oznacza nieświadome zapadanie w sen, który ma być spokojny, nieświadomy i zdrowy, a przy tym pozbawiony lęków. Dobra rada: zmień nawyki, zacznij się wysypiać, stosuj właściwą higienę snu i przestań w ciągu dnia, i przed snem, myśleć o OBE, tylko o czymś przyjemnym.
Zbyszek
Ello Fredy, ale wyszlachetniales, czytajac twoj tekst az sie chce ciepnac to obe, tak milo i rozsadnie napisane. Slowo, jakbys byl kims innym, niz ten Fredy przed laty, zadzierajacym zlosliwie koty z obemaniakami. Slusznie zauwazyles . Obe sie robi jak tego chcemy, gdy kierujemy na nia uwage, gdy rozbudzamy odczucie samoswiadomosci a zanika , gdy bierzemy sie za codzienne zycie. Wtedy czujny obserwator staje sie mniej potrzebny ale za to umiejetnosci zyciowe sa intensywniej rozwijane. Gdy koncentruje sie na grze na skrzypkach , to nawet nie cwiczac ciagle poprawia mi sie odczuwanie muzyki. Znajomosc dzwieku mi sie poprawia z miesiaca na miesiac. Wystarczy o czyms intensywnie myslec a umiejetnosci sie rozwijaja samodzielnie od tego. Chwala ci za to spostrzezenie , ale co z pozostala czescia wypowiedzi. Obe robia sie z paru powodow. Innym jest dynamiczne zycie i to ponad miare z polaczeniem rozbudzonej autorefleksji. To wlasnie ona potrafi w ramach optymalizacji dzialan powstrzymac ruch fizyczny, wlaczajac ten iluzoryczny, by czasu zaoszczedzic w ramach wydajnosci. I wtedy sie wali ze obe to lipa, bo ono wlasnie przyspiesza wyciaganie wnioskow.
Nie mowie juz zupelnie o rozwoju duchowym i chwytaniu dowodow, iz istnieja swiaty niefizyczne, ale to dla ciebie za trudne, nie skumasz:))
Mysliciel z ciebie, stereotypami pracujesz, nie podwazasz co oczywiste, stad nie chwycisz. By dowody na niefizyczne swiaty dostrzec, trzeba wewnetrznego ruchu, gimnastyki i mysli gietkiej i oczywiscie troche praktyki, jakies wspolne cwiczenia, by samemu cos wewnetrznie sprzecznego przezyc, by sie choc raz nie zgodzilo i takie tam
klucznik
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 20.01.2017 - 23:07) *
Kontemplacja wypalania doprowadzi do świadka. Tu nie ma co gadać. Akceptacja chwili. Tu i teraz. Ja jestem itp. itd.


A możesz dać przykład:)
Freddy K
Witaj Zbyszku,

ale słodzisz, normalnie, jak byś nie był sobą. :). W kwestii istnienia czy nieistnienia światów niefizycznych, wciąż będziemy mieć odmienne zdanie, bo jest to sprawa wiary, bądź jej braku oraz postawy sceptycyzmu, którą ja przyjmuje wobec natury tego zjawiska.
Zielarz Gajowy
Sprawa wiary? Wiara jest niefizyczna czy fizyczna?

Przecież światy fizyczne i niefizyczne przenikają się. Nawet jak mówisz o wierze to słowo jest fizyczne? Słowo to wibracja a wibracja jest fizyczna?

Uczucia są fizyczne? Powietrze jest fizyczne? To zrób kulkę z powietrza. Wiatr jest fizyczny? Nie? To jak coś niefizycznego może mieć moc niszczycielską?

Jak zaprzeczasz istnieniu świata niefizycznego to równolegle zaprzeczaj istnieniu świata fizycznego (iluzja). Wtedy to miało by sens i jakąś logikę a tak wypowiadasz niefizyczne słowa o tym, że świat niefizyczny nie istnieje:) Absurd:)
klucznik
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 25.01.2017 - 07:44) *
Sprawa wiary? Wiara jest niefizyczna czy fizyczna?

Przecież światy fizyczne i niefizyczne przenikają się. Nawet jak mówisz o wierze to słowo jest fizyczne? Słowo to wibracja a wibracja jest fizyczna?

Uczucia są fizyczne? Powietrze jest fizyczne? To zrób kulkę z powietrza. Wiatr jest fizyczny? Nie? To jak coś niefizycznego może mieć moc niszczycielską?

Jak zaprzeczasz istnieniu świata niefizycznego to równolegle zaprzeczaj istnieniu świata fizycznego (iluzja). Wtedy to miało by sens i jakąś logikę a tak wypowiadasz niefizyczne słowa o tym, że świat niefizyczny nie istnieje:) Absurd:)


Zielarzu wiesz sporo:)
Tak z ciekawości pytam czy często zdarzają Ci sie sny świadome.
Albo czy sny zwykłe masz co noc bardzo dobrej jakosci.
Pytam się gdyż mój umysł chce zobaczyć czy wiedza sama w sobie ma wpływ na sny kiedy nie ma się konkretnego celu by ją wykorzystywać do snów tylko w innych dziedzinach.
Zielarz Gajowy
Snów mam bardzo dużo. Kiedyś jak zapisywałem sny to doświadczałem świadomych snów. Raz nawet spotkałem się z niefizycznym buddą. Tak go wtedy zidentyfikowałem jakoś. Kula energii a wokół niej krążyła mniejsza. Bardzo świetliste kule, które emanowały potężną energią. Pisząc o buddzie chodzi mi o stan umysłu (świadomość) a nie postać.

Teraz praktycznie już nie mam świadomych snów. Wiąże się to myślę z tym, że w ogóle nie przywiązuję już wagi do snów. Nie dlatego, że nie chcę tylko dlatego, że jestem od 6 lat niewyspany (dzieci) i po prostu praktykowanie fazy sennej odeszło na dalszy plan a bez praktyki i chociaż zapisywania snów mało się osiągnie. Do dzisiaj wstaję 3 razy w nocy, aby synowi podać mleko do picia. Po powrocie do łóżka nie myślę o niczym innym jak o zwykłym uśnięciu:)

Co do jakości snów to w sumie mam wyraźne. Co noc pamiętam sny. Różnica jedynie tkwi w detalach. Po przebudzeniu w nocy pamiętam sen dobrze. Kiedy je spisywałem to rano potrafiłem doskonale je odtworzyć bo sobie przypominałem z zapisków. Teraz niestety sztukę śnienia całkowicie "olałem", ale do czasu pewnie bo szkoda marnować fazę senną, która stanowi 1/3 naszego życia:)
klucznik
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 25.01.2017 - 08:32) *
Snów mam bardzo dużo. Kiedyś jak zapisywałem sny to doświadczałem świadomych snów. Raz nawet spotkałem się z niefizycznym buddą. Tak go wtedy zidentyfikowałem jakoś. Kula energii a wokół niej krążyła mniejsza. Bardzo świetliste kule, które emanowały potężną energią. Pisząc o buddzie chodzi mi o stan umysłu (świadomość) a nie postać.

Teraz praktycznie już nie mam świadomych snów. Wiąże się to myślę z tym, że w ogóle nie przywiązuję już wagi do snów. Nie dlatego, że nie chcę tylko dlatego, że jestem od 6 lat niewyspany (dzieci) i po prostu praktykowanie fazy sennej odeszło na dalszy plan a bez praktyki i chociaż zapisywania snów mało się osiągnie. Do dzisiaj wstaję 3 razy w nocy, aby synowi podać mleko do picia. Po powrocie do łóżka nie myślę o niczym innym jak o zwykłym uśnięciu:)

Co do jakości snów to w sumie mam wyraźne. Co noc pamiętam sny. Różnica jedynie tkwi w detalach. Po przebudzeniu w nocy pamiętam sen dobrze. Kiedy je spisywałem to rano potrafiłem doskonale je odtworzyć bo sobie przypominałem z zapisków. Teraz niestety sztukę śnienia całkowicie "olałem", ale do czasu pewnie bo szkoda marnować fazę senną, która stanowi 1/3 naszego życia:)


Dzięki za tak wyczerpującą odpowiedz:)
W sumie potwierdziło się co mój umysł wywnioskował że kierowanie uwagi jest bardzo ważne.
To jak z deszczem gdzie pada tam rośnie roślina gdzie przestaje usycha ale hibernuje czekając na deszcz:)

Zbyszek
CYTAT(Freddy K @ 25.01.2017 - 00:09) *
Witaj Zbyszku,

ale słodzisz, normalnie, jak byś nie był sobą. :). W kwestii istnienia czy nieistnienia światów niefizycznych, wciąż będziemy mieć odmienne zdanie, bo jest to sprawa wiary, bądź jej braku oraz postawy sceptycyzmu, którą ja przyjmuje wobec natury tego zjawiska.



nie ma co stawiac wszystkiego na jedno, tak robie ostatnio. Niewazne czy istnieje realnie czy nie, to niewlasciwa odpwiedz na jeszcze niewlasciwiej postawione pytanie. W ogole sie nie stresuje co jest czym a korzystam z tego co moge osiagnac. Zreszta tyle czasu mi przelecialo na jalowych dyskusjach w necie,,,,.
Stany swiadomosci fajna sprawka, zwlaszcza jak rozbudzaja sie przy tym ludzkie talenty. Przeciez chodz by pozyc jak najlepiej.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.