Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Prawo Przyciągania
Forum OOBE > Park im. Roberta Monroe > Forum
Vamdou
Był już taki temat, ale ciągle doświadczamy nowych rzeczy, więc czemu by go nie powtórzyć? Przecież odnosi się on do każdej sfery naszego życia, nie tylko oobe.


Myślę, że powyższy termin każdemu z Was, chociaż raz w życiu, musiał się obić o uszy. Jak sobie przypominam moje początki z oobe, to często przecież natrafiałem tutaj na takie lotne sformułowanie, że w astralu, w oobe: „podobne przyciąga podobne” oraz, że „to się dzieje natychmiast”.

Jak natomiast ta zasada, to prawo, działa w świecie fizycznym? Na podstawie mojego doświadczenia mogę stwierdzić, że no w zasadzie ogromną większość tego, co mnie spotkało i spotyka w życiu sam wykreowałem – szkoda, że lwią część nieświadomie. Sprawa jest zresztą dosyć dziwna. Można by powiedzieć, że to prawo jest kapryśliwe. Albo ja jestem zbyt chaotyczny.

Ale może najpierw, co rozumiem pod pojęciem Prawa Przyciągania (PP).

Pod tym terminem rozumiem:

Po pierwsze, nieustanne, ciągłe a więc zarówno świadome, jak i nieświadome KREOWANIE RZECZYWISTOŚCI przez każdą indywidualną jednostkę (a w szerszej perspektywie także przez całe społeczeństwo, całą ludzkość). W każdej sekundzie kreujemy nasze życie poprzez czyn, słowo i myśl.

Po drugie, uważam, że Prawo Przyciągania działa już na poziomie samego myślenia w danym kierunku, o określonej rzeczywistości i wysyłania odpowiednich emocji i wibracji. Wiele osób odrzuca ten punkt widzenia, nie wierzą one, że np. od samego tylko siedzenia na tyłku i myślenia mogą spaść na daną osobę jakiekolwiek pozytywne rzeczy i sytuacje. Ja uważam, że może się tak stać. Ale mimo to, według mnie i tak lepiej wykonać jakiekolwiek fizyczne działania, by przyspieszyć, ułatwić ziszczenie się przyciąganych przez nas stanów. Tkwi we mnie takie przekonaniem, że nawet w Prawie Przyciągania i tak muszę wykonać jakąś pracę, choćby miała być tylko symboliczna praca. Lle to tylko taka moja osobista przypadłość i wierzę, że w przypadku innych osób wcale tak być nie musi.

Wiem, że Prawo Przyciągania działa, ponieważ:
1. Widzę po całokształcie mojego życia i towarzyszącemu mu przez ten czas stanu myślenia (kilkanaście lat mojego życia), że to wszystko się pokrywa, odzwierciedla – do pewnego wieku posługiwałem się PP nieświadomie.
2. Znalazłem spokojne, stabilne zatrudnienie, gdzie mam fajnych współpracowników, przełożony docenia moją pracę, mam kontakt z dużą ilością ludzi, ciągle nowe twarze, poznaję różne charaktery i jestem zadowolony. W tym obszarze działałem świadomie – afirmacje, pozytywne myśli i nastawienie, ale też odpowiednio działałem fizycznie.
3. Zarabiam dodatkowo na konkursach, co jakiś czas (chociaż nie zawsze, tylko jeśli to CZUJĘ) coś tam wygram, sprzedam na alledrogo i się kręci.

Z drugiej strony, Prawo Przyciągania to ciężki kawałek chleba. Nie wszystko jest mi łatwo przyciągnąć. Mam kilka takich spraw, na których mi zależy, nad którymi „pracuję” kilka lat i nie wydają się zmierzać w pożądanym przeze mnie kierunku. Upatruję różnych przyczyn.

Generalnie, jeśli mi na czymś ZA MOCNO zależy to PP szwankuje, jeśli mam rozbiegany umysł, ciężko mi się skupić przez dłuższy czas na określonym rezultacie to PP szwankuje. Tu dochodzi też inny potężny temat – jakiś taki globalny kierunek, w którym zmierza ludzkość.

Wszyscy na świecie posługują się PP. Nawet nieświadomie łączymy się w grupy, w których myślimy w określony sposób, te grupy łączą się zaś w większe zespoły. Każdy ma swoje cele, ale również wspólne. Ostatecznie powstaje „jeden organizm” – cała ludzkość, który globalnie myśli w określonym kierunku posługując się PP. To wszystko wpływa na nasze jednostkowe posługiwanie się PP. Inne jednostki w jakiś sposób blokują albo czynią mniej skutecznym moje posługiwanie się PP albo sami starają się wykreować moją rzeczywistość. Najprostszy przykład – nasi rodzice. W pewnym okresie każdemu z nas chcieli stworzyć taką rzeczywistość, jaką oni sobie umyślili, jaką uważali dla nas za najlepszą. Robili to zarówno czynem i słowem, jak i myślą.

Czy macie coś do dodania?
Jak u Was działa PP?
Czy ktoś z Was działa świadomie w tym temacie?
Księciunio
Co do swiadomego kreowania przyszlosci to polecam Transerfing.
Pavveł
Jeśli był taki temat, to czemu go nie odświeżysz, tylko zakładasz duplikat?

Sam mam rozważania na temat tego prawa i kiedy wydaje mi się, że jest tak i tak, zaraz musi się zdarzyć coś, co mnie z tej pewności wytrąca. Dziś nie jestem pewien co do tej teorii. Co więcej, gdy spojrzeć na nią ze sceptycznego punktu widzenia, da się ją dość nietrudno podważyć.

Dajmy na to, że chcemy przyciągnąć kupę hajsu. Gdy się nakręcimy na to, że zarabiamy miliony, albo i miliardy, to gdy przed nami przemknie okazja ku temu, to ją zauważymy. Gdy zaś patrzymy "racjonalnie", to liczymy na co najwyżej parę tysięcy i gdy szanse zarabiania milionów będą przemykały nam przed nosem, nie zauważymy ich. Jednak nie ma w tym nic nadprzyrodzonego, ani niezwykłego.

Inny przykład dotyczy jazdy samochodem/rowerem. Gdy jadąc nie zważamy w ogóle na możliwość wypadku, wówczas wg. prawa przyciągania żaden wypadek nie powinien się wydarzyć, ale na logikę właśnie możemy taki przez nieuwagę spowodować. Gdy jadąc zważamy za bardzo na możliwość wypadku, wówczas z jednej strony jesteśmy tak ostrożni, że żaden wypadek nie powinien mieć miejsca, ale z drugiej strony przez taką strachliwość, zamiast sprawnie podejmowanych decyzji i tym samym skutecznej jazdy, możemy szybko spowodować wypadek. Wniosek z tego taki, że w którąkolwiek skrajność nie popadniemy, może być i tak i tak. Chaos, nie? ;P ;/
Ale to nie wszystko! Bo co więcej, jeśli zachowamy równowagę i będziemy trochę ostrożni i trochę pewni siebie, także możemy spowodować wypadek wtedy, gdy nieodpowiednio dobierzemy te proporcje, tzn. będziemy ostrożni tam, gdzie powinniśmy być pewni i pewni tam, gdzie powinniśmy być ostrożni. Także wynika z tego, że powinniśmy zachować równowagę, ale inteligentnie, z rozwagą, na podstawie panujących praw, które wnioskujemy z obserwacji rzeczywistości, a nie na podstawie teorii prawa przyciągania!
Inne przykładowe sytuacje, to np. gdy jakaś osoba ma do Ciebie jakiś słuszny zarzut, a Ty zamiast przyznać się do błędu i próbować go naprawić, starasz się zachowywać jak gdybyś nigdy nic nie przeskrobał, żeby przyciągnąć adekwatne do tego skutki. Tak to nie działa. Prawo przyciągania to mit, który prowadzi do zapierania się rzeczywistości, co z kolei prowadzi do dalszych złych skutków. Pomijam tu już rozważanie, co jest rzeczywiście rzeczywistością, a co iluzją.

Wracając do przypadku z kasą, powstaje pytanie czy rzeczywiście wystarczy myśleć, by coś się stało, czy jednak trzeba coś zrobić (np. zwrócić uwagę na pojawiającą się okazję i ją wykorzystać). Wydaje się, że jednak trzeba powziąć jakieś działania, bo przecież gdyby chcąc przyciągnąć hajs, siedzieć na tyłku i nic nie robić, to sam nie przyjdzie, a rozdając wokół pieniądze, jak gdybyśmy mieli ich wbród, to tylko ich ubywa, a nie przybywa. Z kolei osoba, która zdaje sobie sprawę, że ma mało pieniędzy, wg. prawa przyciągania powinna dalej mieć ich mało, albo jeszcze mniej, a tymczasem niejednokrotnie taka osoba bierze się za robotę i zarabia hajs, powiększając swój majątek. Wygląda na to, że prawo przyciągania w wersji "działającej samo" nie istnieje, zaś jako zwykłe, a nienadprzyrodzone, także nie działa, co pokazałem w przykładzie o pojazdach i w tym o relacjach.

To, że w niektórych przypadkach zdarzyło się tak, jak myślałeś, nie jest niezbitym dowodem na działanie prawa przyciągania. Tak jak zastanie otwartego sklepu w środę nie jest dowodem na to, że w niedzielę również ten sklep będzie otwarty o tej samej porze, czy w ogóle. Pośród wielu osób, które próbowały coś przyciągnąć, jakiś procent zyskał to, czego pragnął, i Ty mogłeś znaleźć się w tej grupie osób, ale to nie znaczy, że prawo działa i wszyscy ci osiągnęli to, co chcieli.

Gdyby prawo przyciągania działało, to każdy zawodowy sportowiec miałby zawsze pierwsze miejsce x) a to przecież niemożliwe.
Gdyby prawo przyciągania działało, to każda operacja kończyłaby się pomyślnie, bo zależy na tym całemu zespołowi operującemu, a pacjent wówczas jest z reguły nieprzytomny, więc nie myśli, więc nie przyciąga :P
Gdyby prawo przyciągania działało, wówczas nie byłoby tylu wojen i morderstw, jedynie mordercy zabijaliby innych morderców, złodzieje okradali złodziei, a ludzie porządni żyli w upragnionym pokoju.

Jeżeli prawo przyciągania jednak mimo wszystko działa, a np. źle je interpretuję, bo np. trzeba jakoś inaczej myśleć, stosować jakąś specjalną metodę, która przyciąga owe upragnione aspekty, to chciałbym wiedzieć właśnie co to za metoda i jak ją prawidłowo stosować...

Póki co jednak uważam, że ludzie na siłę szukają uproszczeń, drogi na skróty, wchodzą w skrajność i rysują świat dualistycznie w niebieskim i czerwonym (dokładnie, nie w białym i czarnym, bo dostrzegając jako skrajności dwa wybrane ze środka twory, jak niebieski i czerwony z palety kolorów, często są ślepi na to, jak naprawdę te skrajności wyglądają, a przez to zakłóca się ich odbiór owych tworów; i tak widząc zimny niebieski jako przeciwieństwo ciepłego czerwonego (chociaż jest nim pomarańcz, a dla czerwonego zieleń), nie zdają sobie sprawy o istnieniu fioletowego i innych kolorów, a także o odcieniach szarości, o luminescencji czy o najbardziej rzeczywiście skrajnych kolorach - białym i czarnym) i efektem takiej postawy jest m.in. owa teoria prawa przyciągania. Zamiast tego trzeba brać rzeczywistość jaka jest, obserwować pod różnymi kątami, by zrozumieć jej złożoność i wzajemne zależności, patrzeć kompleksowo i względnie, szczerze i z zaangażowaniem, wówczas mamy szansę w kwestiach, które nas interesują, znaleźć adekwatną drogę, która prowadzi nas do upragnionego celu.

Zielarz Gajowy
Jaki jest Twój upragniony cel?
Pavveł
Mam ich niejeden.
Lecz jeden z nich, to np. pokój na świecie :) i porządek i rozwój i powszechna zajebistość...
Co do tych osobistych, zostawię je może dla siebie ^^.
Vamdou
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 22.09.2015 - 16:08) *
Gdyby prawo przyciągania działało, to każdy zawodowy sportowiec miałby zawsze pierwsze miejsce x) a to przecież niemożliwe.
Gdyby prawo przyciągania działało, to każda operacja kończyłaby się pomyślnie, bo zależy na tym całemu zespołowi operującemu, a pacjent wówczas jest z reguły nieprzytomny, więc nie myśli, więc nie przyciąga :P
Gdyby prawo przyciągania działało, wówczas nie byłoby tylu wojen i morderstw, jedynie mordercy zabijaliby innych morderców, złodzieje okradali złodziei, a ludzie porządni żyli w upragnionym pokoju.

Jeżeli prawo przyciągania jednak mimo wszystko działa, a np. źle je interpretuję, bo np. trzeba jakoś inaczej myśleć, stosować jakąś specjalną metodę, która przyciąga owe upragnione aspekty, to chciałbym wiedzieć właśnie co to za metoda i jak ją prawidłowo stosować...


Ja wiem, że PP działa, a rozumiem przez to to, że Wszechświat odbiera WSZYSTKO, co my wysyłamy do niego - słowa, myśli, emocje i faktyczne działania. Te cztery czynniki (ale może ich być więcej) Wszechświat "bierze", podsumowuje sobie i ostatecznie coś mu z nich wychodzi - finalne "zamówienie". Nie ocenia go, tylko mówi: "OK." I daje ci wynik w postaci konkretnego rezultatu w Twoim życiu.

Przecież ludzie są porąbani!
Myślą jedno,
robią drugie,
mówią trzecie,
czwarte wiedzą,
a piąte przeczuwają.

No i później mają takie efekty jakie mają - rozbebłane, niewyraźne, niezadowalające, nijakie. Czasami. Czasami zdarzy się, że osoba sprawi, by te czynniki pokrywały się i rzeczywiście wychodzi z nich coś, do czego świadomie ona zmierzała.

Ale niezależnie od rezultatów, tak czy inaczej, PP działa. Dostajemy to, co wysyłamy, nawet jeśli wysyłamy SPRZECZNE sygnały i zamówienia.

Wiesz, mamy jakąś podstawę, możemy kreować i mamy narzędzia (m. in. umysł, myśli, wyobraźnię), ale nie do końca umiemy się nimi właściwie posługiwać.

Ludzie mają w głowach tysiące różnych myśli, umysł skacze w różnych kierunkach. Jeśli myślę np. o zarabianiu, jestem zmotywowany i zależy mi na tym, to przecież prawie na pewno wiadomo, że to nie jest mój najsilniejszy sygnał. Zaraz pojawiają się obawy, czy mi się uda, czy nie stracę, jak to zrobić, czy zasługuję, czy pracuję wystarczająco ciężko. W moim wnętrzu zawsze znajduj się jakieś programy, wierzenia, przekonania, i one wpływają na moje wysiłki odnośnie PP. Będąc sportowcem, chcąc zdobyć pierwsze miejsce myślę, czy nie złapie mnie kontuzja, czy jestem wystarczająco wytrenowany, boże, jak ci kibice chcą, żebym był pierwszy. Lekarz, zastanawia się czy ręka mu nie zadrży i tak dalej.

Tak myślę, że w PP nie jest najtrudniejsze uwierzenie czy ono rzeczywiście działa, ale raczej przybranie odpowiedniej postawy, odpowiedniego skupienia, jak światło skupione przez soczewkę w konkretnym miejscu.


A czy jest jakaś metoda? Bo ja wiem? Praca nad sobą i swoim umysłem, by był ostry, skupiony, opanowany, ujarzmiony.

Medytacja?

Ale to długi proces, czasochłonny i delikatny. I czy w ogóle możliwy do ukończenia?
Zielarz Gajowy
Ale niezależnie od rezultatów, tak czy inaczej, PP działa. Dostajemy to, co wysyłamy, nawet jeśli wysyłamy SPRZECZNE sygnały i zamówienia.

Ciekawe co wysłaliśmy, że dostaniemy kilka tysięcy uchodźców.
Pavveł
Jasne, a zastanawiales sie Vamdou, dlaczego negatywne mysli skuteczniej przyciagaja to zle, niz pozytywne to dobre? Patrz, zakladajac ze jest tak jak piszesz... czemu wtedy jest tak, ze jak chcemy czegos dobrego i pomyslimy cos nie tak, to sie psuje i to dobre sie nie dzieje, a dzieje sie zle? A czemu nie jest tak, ze jak myslimy negatywnie i jakas mysl sie pojawi pozytywna, to nie dzieje sie mimo wszystko pozytywnie? Przeciez Wszechswiat nie jest glupi, jest inteligentny i jak sam piszesz, odbiera wszystko. I tez odbiera, ze chce to i owo, a nie mowi mi ze tego nie dostane, bo niechcacy zle wyrazilem swa mysl x) Ze niby wszechswiat ma byc sucho obslugiwany metodami i procedurami, jak maszyna do lodow? Czy raczej jest ineligentnym bytem, z ktorym wchodzisz w inteligentna osobowa relacje?
Zastanow sie prosze nad tymi argumentami...
I to, ze wszechswiat wszystko odbiera, nie znaczy ze reaguje tak, jak twierdzisz. Reaguje na pewnych zasadach, np. takich ze jak podskoczysz, to zaraz zaczniesz spadac, jak wjedziesz na czerwonym na skrzyzowanie, to mozesz dostac czyms w cos. (I tu w sumie sobie trochę w pewnym stopniu zaprzeczyłem, ale może wszechświat jest trochę taki i trochę taki, równowaga...)
I adekwatnie, jesli sobie czegos zazyczysz, to nie stanie sie to, chyba ze spelnisz odpowiednie warunki, jak np. odpowiednie dzialanie w tym kierunku, a nie siedzenie na tylku i przyciaganie. W jakims stopniu byc moze to dziala, ale na pewno nie absolutnie i calosciowo. W zyciu jak zwykle bywa jest rownowaga pomiedzy roznymi aspektami i silami, i pewnie tutaj tez. Troche prawa przyciagania, a troche wlasnej roboty. Wlasciwa rownowaga pomiedzy nimi i wtedy zdobywasz to, czego pragniesz.
Ale czasem bywa i tak, ze czegos bardzo pragniesz, z calego serca, i starasz sie robic, co tylko mozesz, a i tak nici z tego wychodza ;/
Tobie prawo przyciagania zadzialalo, innym widac nie zawsze. Twierdzic na 100% tylko na tej podstawie, ze to prawo dziala, to jakby ten, co wygral totolotka twierdzil, ze kazdy wygrywa. Jak bowiem odniesiesz sie do moich argumentow z poprzedniego posta?
Pozdrawiam.
Zielarz Gajowy
PP dziala!

Vamdou
"Jasne, a zastanawiales sie Vamdou, dlaczego negatywne mysli skuteczniej przyciagaja to zle, niz pozytywne to dobre? Patrz, zakladajac ze jest tak jak piszesz... czemu wtedy jest tak, ze jak chcemy czegos dobrego i pomyslimy cos nie tak, to sie psuje i to dobre sie nie dzieje, a dzieje sie zle? A czemu nie jest tak, ze jak myslimy negatywnie i jakas mysl sie pojawi pozytywna, to nie dzieje sie mimo wszystko pozytywnie? (...)"

Wszystko jest w porządku. PP działa. Rozejrzyj się dookoła. Ludzie wierzą, że złemu zawsze łatwiej i szybciej jest dane się wydarzyć. W TV serwują nam same negatywne wydarzenia. Czyli to musi oznaczać, że są one powszechniejsze, że częściej się dzieją, nie? Tak myśli gawiedź. Kurczę, Ty sam nie uważasz, że o wiele łatwiej jest coś spieprzyć, zepsuć niż później to naprawić? Np. upuścić szklankę jest banalnie prosto, chwila nieuwagi, ale później ją skleić albo odkupić, to już wymaga większego wysiłku.
Nasze społeczeństwo po prostu tak zostało wychowane, nastawione. I PP nam to ładnie serwuje. Bo w głębi czujemy, że złemu łatwiej jest zaistnieć.

"(...) Przeciez Wszechswiat nie jest glupi, jest inteligentny i jak sam piszesz, odbiera wszystko. I tez odbiera, ze chce to i owo, a nie mowi mi ze tego nie dostane, bo niechcacy zle wyrazilem swa mysl x) Ze niby wszechswiat ma byc sucho obslugiwany metodami i procedurami, jak maszyna do lodow? Czy raczej jest ineligentnym bytem, z ktorym wchodzisz w inteligentna osobowa relacje?
Zastanow sie prosze nad tymi argumentami..."


Dlaczego twoje chwilowe chcenie miałoby być lepsiejsze, silniejsze od tego, co wysyłasz później? Doba ma 24 godziny. Przez kilka minut, no dobra, w sumie godzinę dziennie jak jesteś bardzo chętny, coś tam pozytywnie poafirmujesz, pomyślisz a później znowu 23 godziny myślenia o negatywach. Właśnie dlatego, że Wszechświat jest inteligentnym bytem, jest tak jak jest. On widzi, że Ty coś chcesz i mówi OK, dam Ci to. Ale później wysyłasz sprzeczne sygnały, nie do końca jesteś pewien czy chcesz, czy zasługujesz, jak to osiągniesz albo coś w ten deseń. Wszechświat nie będzie dociekał za Ciebie, odwalał całej tej roboty, domyślał się czy rzeczywiście chcesz czy tylko może troszeczkę. Wszechświat mówi ogarnij się z tym, czego chcesz i mi to klarownie pokaż.

"Ale czasem bywa i tak, ze czegos bardzo pragniesz, z calego serca, i starasz sie robic, co tylko mozesz, a i tak nici z tego wychodza ;/"

Za duży potencjał, za bardzo Ci zależy, chcesz zagłaskać kota na śmierć. Jak Ci bardzo zależy, to siłą rzeczy obawiasz się, że nie uda ci się tego dostać i dostajesz właśnie to czego nie chcesz, czyli brak tego, czego chcesz.

"Tobie prawo przyciagania zadzialalo, innym widac nie zawsze. Twierdzic na 100% tylko na tej podstawie, ze to prawo dziala, to jakby ten, co wygral totolotka twierdzil, ze kazdy wygrywa."

Ja mówię, że PP działa CAŁY CZAS i ludzie dostają cały czas to, o czym myślą, w co wierzą, świadomie i podświadomie. Czy działasz świadomie by coś osiągnąć PP działa, czy zapominasz o PP, ono wciąż działa. To Twoje starania, by posłużyć się nim w konkretnym kierunku nie działają.

"Jak bowiem odniesiesz sie do moich argumentow z poprzedniego posta?"

Których konkretnie?
Lisk
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 22.09.2015 - 17:51) *
Ale niezależnie od rezultatów, tak czy inaczej, PP działa. Dostajemy to, co wysyłamy, nawet jeśli wysyłamy SPRZECZNE sygnały i zamówienia.

Ciekawe co wysłaliśmy, że dostaniemy kilka tysięcy uchodźców.


Za dużo ludzi oglądało tvn :P
Lisk
ups
Lisk
ups
Negai1
Prawo przyciągania nie raz i nie dwa coś do mnie ,,przyciągnelo" . I fakt wydaje mi się że często przyciagamy coś nieśświadomie (na ogół złe sytuacje) :P Dlatego tak warto być pozytywnie nastawionym przez całe życie! Mi w PP pomaga życie świadome- medytacja która sprawia że moje myśśli nie są tak chaotyczne, uczy bardzo jak poprawnie posługiwać się PP :P
Sagle
PP w moim przypadku jakoś nie za bardzo działa. Z reszta nie zwracam na to aż takiej uwagi.
Ale np w sprawie chęci wyjścia, starania się i myślenia o tym intensywnie i pragnienia obe, to wtedy nie wychodzi za bardzo. Gdy jednak uważam, że nic z tego nie będzie, bo coś tam (ale nie to, że jednak mam nadzieję, tylko totalnie uważam, że nic z tego, choćbym chciał), to wtedy następuje, niespodziewanie, spontanicznie.
Pavveł
Wszystko jest w porządku. PP działa. Rozejrzyj się dookoła. Ludzie wierzą, że złemu zawsze łatwiej i szybciej jest dane się wydarzyć. W TV serwują nam same negatywne wydarzenia. Czyli to musi oznaczać, że są one powszechniejsze, że częściej się dzieją, nie? Tak myśli gawiedź. Kurczę, Ty sam nie uważasz, że o wiele łatwiej jest coś spieprzyć, zepsuć niż później to naprawić? Np. upuścić szklankę jest banalnie prosto, chwila nieuwagi, ale później ją skleić albo odkupić, to już wymaga większego wysiłku.
Nasze społeczeństwo po prostu tak zostało wychowane, nastawione. I PP nam to ładnie serwuje. Bo w głębi czujemy, że złemu łatwiej jest zaistnieć.

Jakoś co chwila ludzie nie upuszczają szklanek.
A trudno nieraz w coś wierzyć, że jest inaczej, jak jest jak jest.

Dlaczego twoje chwilowe chcenie miałoby być lepsiejsze, silniejsze od tego, co wysyłasz później? Doba ma 24 godziny. Przez kilka minut, no dobra, w sumie godzinę dziennie jak jesteś bardzo chętny, coś tam pozytywnie poafirmujesz, pomyślisz a później znowu 23 godziny myślenia o negatywach. Właśnie dlatego, że Wszechświat jest inteligentnym bytem, jest tak jak jest. On widzi, że Ty coś chcesz i mówi OK, dam Ci to. Ale później wysyłasz sprzeczne sygnały, nie do końca jesteś pewien czy chcesz, czy zasługujesz, jak to osiągniesz albo coś w ten deseń. Wszechświat nie będzie dociekał za Ciebie, odwalał całej tej roboty, domyślał się czy rzeczywiście chcesz czy tylko może troszeczkę. Wszechświat mówi ogarnij się z tym, czego chcesz i mi to klarownie pokaż.
Załóżmy, że masz małą słodką kochaną córeczkę (nie wiem czy masz). I teraz ona stara się coś dobrego osiągnąć, ale jest jej za trudno, za dużo przytłaczających ją czynników z zewnątrz, ponad jej siły teraz i w przyszłości. Jesteś w stanie jej pomóc ot tak. Ale mówisz jej, że nie pomożesz, bo co z tego, że się stara jak może, ale nie radzi sobie skutecznie z przeszkodami x)

Nie mówię o sytuacjach, kiedy przez godzinkę coś poafirmujesz, ale gdy w coś naprawdę cały czas wierzysz. Nieraz wierzysz, ale nie wychodzi. Czasem chcesz coś dobrego, ale się martwisz, co jest normalne i ludzkie i kochane nieraz, ale brutalny wszechświat ci powie, że skoro się martwisz, to właśnie to dostaniesz xD
Albo jest na tyle głupi, albo złośliwy, że jak mówisz że NIE chcesz tego, to on właśnie Ci to da x) Czy tak?
I właśnie znów to pytanie, czemu jak myślisz negatywnie i przez chwile pomyślisz pozytywnie, to ten pozytyw nie anuluje tych negatywów, a na odwrót owszem?
I trochę trudno nieraz nie myśleć negatywnie, skoro rzeczywistość jest negatywna, a myślenie inaczej jest zaprzeczaniem faktycznego stanu rzeczy, co nie prowadzi chyba do najlepszych rezultatów...
Wszechświat powinien być tak inteligentny, że lepiej wie co ja chcę, niż ja sam. Więc powinien czytać po stabilnej i trwałej intencji, a nie po poplątanych chwilowych i ulotnych myślach.

Za duży potencjał, za bardzo Ci zależy, chcesz zagłaskać kota na śmierć. Jak Ci bardzo zależy, to siłą rzeczy obawiasz się, że nie uda ci się tego dostać i dostajesz właśnie to czego nie chcesz, czyli brak tego, czego chcesz.
Jak dla mnie bezsensowne tłumaczenie, naciąganie na siłę. Tak to można zawsze sobie dorobić teorię. Albo prawo przyciągania działa, albo nie. Nie ma tak, że jak w coś wierzę, to przyciągam, ale jak za bardzo wierzę, to odpycham xD
Jeśli wszechświat słucha nas inteligentnie, to chyba rozumie, że jak mi na czymś zależy, to chcę tego, a nie nie chcę. A obawa to naturalne narzędzie, w które nas wszechświat wyposażył i pełni dość ważne funkcje nieraz. Więc albo to stoi na głowie, albo PP to bujda.

Ja mówię, że PP działa CAŁY CZAS i ludzie dostają cały czas to, o czym myślą, w co wierzą, świadomie i podświadomie. Czy działasz świadomie by coś osiągnąć PP działa, czy zapominasz o PP, ono wciąż działa. To Twoje starania, by posłużyć się nim w konkretnym kierunku nie działają.
Tak można sobie tłumaczyć, ale nie koniecznie tak musi być. To nie jest dowód, ani argument za tym, że PP działa.

Niedawno chodziłem boso po rozżarzonym węglu i ufałem, że się nie poparzę, a się poparzyłem. I co? Co więcej, co ciekawe, jedna stopa poparzona, a druga nie.

A jak człowiek wszedłby w ścianę, wierząc że przeniknie, to nabiłby sobie guza. Wszechświat powie, że za słabo wierzył? To człowiek odpowie jak to, przecież wszedł w ścianę, traktując ją tak, jakby jej nie było, gdyby nie wierzył, to by w nią nie wszedł, bo by wiedział, że nabije sobie guza...

Już różne rzeczy próbowałem przyciągnąć stosując całą teorię dotyczącą prawa przyciągania i jakoś nie działa.
A nieraz jest przeciwnie, że jak zaakceptujesz negatywne myśli, to wówczas jesteś w stanie tym negatywom zaradzić. Albo nieraz jak olejesz sprawę, to wówczas się rozwiązuje. Ciekawe...

Których konkretnie?
Wszystkich.


Myślę, że prawo przyciągania to zbyt skrajna interpretacja prawa, które w rzeczywistości ma miejsce. Po prostu wiele czynników bierze udział w tym tańcu, przez co trudno nieraz po skutkach dojść do przyczyn, ale nieraz nieskuteczne jest zbytnie uogólnianie i upraszczanie (choć nieraz jest skuteczne i przydatne).
Jednak jeśli czegoś pragniemy, nie należy odrzucać rzeczywistości, ani próbować ją "magicznie" manipulować, ale po prostu przyjrzeć się jej jaka jest i nie popadając w skrajności ślepej, niejednokrotnie wymuszonej (przez co sztucznej), euforii, ani w przesadny lęk, przeć na przód w danym kierunku z dobrą intencją, szczerością w sercu i pasją w działaniu. Wówczas w zależności od sytuacji, z reguły także z biegiem czasu (choć czasem właśnie czasu mamy mało) prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu się zwiększa.
Majin
Kybalion. Jeżeli coś Wam to mówi, to w nim są zawarte prawa wszechświata. Polecam poczytać do poduszki. Czy są prawdziwe...? Who knows...

Kybalion
Pavveł
Dokładnie. Owszem, ciekawe to materiały i myślę warto się z nimi zapoznać, ale jako opis praw wszechświata myślę warto, a nawet trzeba podchodzić z pewną rezerwą...
Ten właściwy opis praw wszechświata uzurpuje sobie bowiem prawie każda książka na ten temat, nie wspominając tu już o Torze, Biblii, Koranie, Vedach, księgi na temat różnych systemów magicznych, a także różne księgi filozoficzne, jak i treści przekazywane przez różnego rodzaju wizjonerów czy mediów. Niby każda z tych ksiąg opisuje wszechświat w ten właściwy sposób, a "o dziwo" każda mówi mniej lub bardziej co innego, nieraz przecząc sobie nawzajem...
Pavveł
Ciekawe czy jak będę powątpiewał, że woda się zagotuje, to czy się nie zagotuje :D

A może ktoś nagle przyjdzie i wyłączy gaz xd
albo się czajnik zepsuje, albo kuchenkaa x)
Lisk
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 24.09.2015 - 13:08) *
Ten właściwy opis praw wszechświata uzurpuje sobie bowiem prawie każda książka na ten temat, nie wspominając tu już o Torze, Biblii, Koranie, Vedach, księgi na temat różnych systemów magicznych, a także różne księgi filozoficzne, jak i treści przekazywane przez różnego rodzaju wizjonerów czy mediów. Niby każda z tych ksiąg opisuje wszechświat w ten właściwy sposób, a "o dziwo" każda mówi mniej lub bardziej co innego, nieraz przecząc sobie nawzajem...

Dla mnie jakoś te wszystkie wymienione księgi mówią o tej samej historii, wszędzie przewija się to samo, upadek 1/3 świadomości, "bogowie" którzy zeszli z niebios, wojny bogów, potop i wiele wiele innych rzeczy.
Lisk
CYTAT(Majin @ 24.09.2015 - 11:56) *
Kybalion. Jeżeli coś Wam to mówi, to w nim są zawarte prawa wszechświata. Polecam poczytać do poduszki. Czy są prawdziwe...? Who knows...

Kybalion


Ni ma kybaliona :( chyba coś ze stronką robią, ale jest tu :)
Pavveł
CYTAT(Lisk @ 24.09.2015 - 17:04) *
Dla mnie jakoś te wszystkie wymienione księgi mówią o tej samej historii, wszędzie przewija się to samo, upadek 1/3 świadomości, "bogowie" którzy zeszli z niebios, wojny bogów, potop i wiele wiele innych rzeczy.

Napisałem przecież: "każda mówi mniej lub bardziej co innego, nieraz przecząc sobie nawzajem...".
Parę z nich częściowo się pokrywa, bo Koran korzystał z Biblii, a Biblia z Tory. Metoda Copy'ego Paste'a.
Jednak każda z nich znacząco się różni w swoich różnicach. A im więcej ksiąg wziąć pod uwagę, tym bardziej.
Lisk
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 24.09.2015 - 19:09) *
Napisałem przecież: "każda mówi mniej lub bardziej co innego, nieraz przecząc sobie nawzajem...".
Parę z nich częściowo się pokrywa, bo Koran korzystał z Biblii, a Biblia z Tory. Metoda Copy'ego Paste'a.
Jednak każda z nich znacząco się różni w swoich różnicach. A im więcej ksiąg wziąć pod uwagę, tym bardziej.

Zle mi sie przeczytalo :P To opowieść o tym samym, a wiele z tych niezgodności to przeinaczenia, poza tym każdy tą samą historie opowie inaczej, nie których rzeczy też nie będzie np. w wedach nie znajdziesz nic o Jezusie bo go jeszcze nie było. No i przekazy pochodzą z różnych źródeł, od różnych "bogów" (wojny bogów) w samej biblii było ich 3 jak nie więcej Jahwe, Elohim, i ten od Dżizusa.
Pavveł
No widzisz, i każda księga ma swoje własne oryginalne rewelacje, które twierdzi, że są prawdą objawioną i jedyną słuszną i właściwą.
Piszeszteż teraz o księgach religijnych, a ja pisałem nie tylko o takich, ale też o filozoficznych, wizjonerskich, o różnych systemach magicznych, itepe.
Lisk
W tych "niereligijnych" będzie jeszcze mniej przeinaczeń, a w szczególności w tych magicznych
Pavveł
Oj nie zgodzę się. Wiele systemów i teorii magicznych mówi o zupełnie czymś innym i nieraz sobie przeczy.
Lisk
Każda magia opiera się o te same prawa hermetyczne
Pavveł
B Z D U R A .
Po pierwsze jest jedna magia, a ludzie maja jej rozne interpretacje, mapy, itp., na podstawie ktorych opieraja swoje "magiczne" wynalazki.
Po drugie ile ludzi, tyle systemów magicznych.
Po trzecie z tych grupowych, usystematyzowqnych i oficjalnych systemów interpretacji nie wszystkie opieraja sie na hermetyzmie, chociazby dlatego ze hermetyzm sam opiera sie nq czymś i nie ma monopolu na prawde. Co wiecej nawet z tych wspolczesnie popularnych systemow, np. magia chaosu jest sprzeczna z hermetycznym podejsciem do sprawy.
Lisk
No i tą jedną magie opisuje hermetyzm, magia chaosu nie jest z nim sprzeczna bo magia chaosu to jedna z nowych szkół hermetycznych.
Nie wiem czy hermetyzm ma monopol na prawdę, ale na magię to na pewno :P

http://pl.shadowrun.wikia.com/wiki/Hermetic_Magic
http://shadowrun.wikia.com/wiki/Chaos_Magic
Pavveł
Chyba na swoja wizje magii tylko.
Zreszta, podobnie jak dzisiejsza oficjalna nauka uzurpuje sobie prawo na monopol na jedyna sluszna prawde...

Kiedys na pewnym forum klocilem sie z pewnym magiem, gdzie on prezentowal tradycyjny poglad hermetyczny (a dokladniej system enochianski), a ja wowczas chaocki.
To sa dwie inne rzeczy.
Lisk
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 26.09.2015 - 00:20) *
Chyba na swoja wizje magii tylko.
Zreszta, podobnie jak dzisiejsza oficjalna nauka uzurpuje sobie prawo na monopol na jedyna sluszna prawde...

Kiedys na pewnym forum klocilem sie z pewnym magiem, gdzie on prezentowal tradycyjny poglad hermetyczny (a dokladniej system enochianski), a ja wowczas chaocki.
To sa dwie inne rzeczy.

Swoją, czyli jaką konkretnie? Hermetyzm zawiera różne wizje magii, są różne szkoły, wszystko zależy od tego co chce się robić

Tradycyjny hermetyzm to ten z przed tysięcy lat, a nie magia enochiańska, ona powstała w XVIw

No i co że to dwie różne rzeczy, jak i tak opierają się o te same prawa hermetyczne. Tak samo teorie naukowe, też mogą być różne, a opierają się o te same prawa

"Wszystko ma swoje bieguny, podobne i niepodobne są tym samym, przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu, wszystkie prawdy są jedynie półprawdami, wszystkie paradoksy da się pogodzić"
Pavveł
Swoją, czyli jaką konkretnie?
Czyli taką, jaką opisuje.

Hermetyzm zawiera różne wizje magii, są różne szkoły, wszystko zależy od tego co chce się robić
Różne, ale bazują na tej samej podstawie.

Tradycyjny hermetyzm to ten z przed tysięcy lat, a nie magia enochiańska, ona powstała w XVIw
Cóż z tego, że powstała później, skoro bazuje na podstawie hermetycznej.

No i co że to dwie różne rzeczy, jak i tak opierają się o te same prawa hermetyczne. Tak samo teorie naukowe, też mogą być różne, a opierają się o te same prawa
Po pierwsze różne teorie naukowe nie muszą opierać się o te same prawa i nieraz się nie opierają.
Po drugie, pokaż mi gdzie magia chaosu opiera się o prawa hermetyczne.

"Wszystko ma swoje bieguny,
Nie wszystko, np. kula nie ma. I nie tylko kula. Przestrzeń też nie ma... Na pewno więc więcej rzeczy nie ma, zgodnie z zasadą fraktalności świata.

podobne i niepodobne są tym samym,
xD

przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu,
Światło ma taką samą naturę jak ciemność? Nie bardzo. Światło ma fotony i energię, ciemność nie. Światło jest różnokolorowe, ciemność nie. Światło bezpośrednio niesie różne informacje, ciemność nie.
Czy ciepło jest takie samo jak zimno? Niby ciepło i zimno to ruch cząsteczek, wolniejszy lub szybszy, więc wydawałoby się, że mają taką samą naturę, lecz różny stopień, jednak zimno wywiera inne skutki, a ciepło inne. Co więcej istnieje coś takiego, jak zero absolutne, gdzie cząsteczki przestają się wgl. ruszać przy temp. 0 stopni Kelwina. Czy jest taki odpowiednik dla ciepła? - nie.
Czy dobrze wykonana robota ma taką samą naturę jak spartaczona robota? Albo skuteczność i błędy? Wiedza i niewiedza.
A co jest przeciwieństwem miłości, gniew czy obojętność?
Przeciwieństwa owszem mają podobieństwa, ale powstrzymałbym się od twierdzenia, że mają taką samą naturę.

wszystkie prawdy są jedynie półprawdami
Gdyby istniały jedynie półprawdy, wówczas nic by nie istniało.
Półprawda może istnieć jedynie jako częściowo właściwy model interpretacji prawdy.
Np. w przestrzeni wisi walec i jedna osoba patrzy na niego wzdłuż osi, a druga prostopadle. Pierwsza widzi koło, a druga prostokąt. Obie są półprawdami, ale nie wykluczają istnienia prawdy, że to tak naprawdę walec.

wszystkie paradoksy da się pogodzić"
Owszem, patrząc odpowiednio kompleksowo i świadomie, dopiero od pewnego poziomu. Tak jak w przypadku powyższego przykładu z walcem. Ale patrząc z punktu widzenia dwuwymiarowości (czy ogólnie za małej ilości danych), będą tam widniały jedynie elipsy, prostokąty i równoległoboki z zaokrąglonymi dwoma przeciwległymi bokami :)
Lisk
Różne, ale bazują na tej samej podstawie.
Przecież o tym pisałem "każda magia opiera się o te same prawa hermetyczne" - ma tą samą podstawę

Po pierwsze różne teorie naukowe nie muszą opierać się o te same prawa i nieraz się nie opierają.
Po drugie, pokaż mi gdzie magia chaosu opiera się o prawa hermetyczne.

Muszą, to "prawo" zwie się metoda naukowa :P
Jak magia chaosu to zlepek różnych systemów hermetycznych.

Nie wszystko, np. kula nie ma. I nie tylko kula. Przestrzeń też nie ma... Na pewno więc więcej rzeczy nie ma, zgodnie z zasadą fraktalności świata.
Tu raczej chodzi o energie i takie tam, a nie o kule :D Ale kula też ma bieguny, jak ją zakulasz :P
"Bieguny" przestrzeni to ekspansja i grawitacja, dwa przeciwieństwa.

Światło ma taką samą naturę jak ciemność? Nie bardzo. Światło ma fotony i energię, ciemność nie. Światło jest różnokolorowe, ciemność nie. Światło bezpośrednio niesie różne informacje, ciemność nie.
Światło widzialne to tylko maleńka część fali elektromagnetycznej, reszty nie postrzegamy, widzimy tylko ciemność, ale tą ciemność dalej wypełniają te same fale elektromagnetyczne tyle, że o innej długości.

Czy ciepło jest takie samo jak zimno? Niby ciepło i zimno to ruch cząsteczek, wolniejszy lub szybszy, więc wydawałoby się, że mają taką samą naturę, lecz różny stopień, jednak zimno wywiera inne skutki, a ciepło inne. Co więcej istnieje coś takiego, jak zero absolutne, gdzie cząsteczki przestają się wgl. ruszać przy temp. 0 stopni Kelwina. Czy jest taki odpowiednik dla ciepła? - nie.
Nie wydawałoby się, tylko mają tą samą naturę. Inne skutki? Skutek jest ten sam - wymiana cieplna.
Nie ma odpowiednika? Jak nie jak tak, temperatura plancka 1.4x10^32 Kelwinów :P

Gdyby istniały jedynie półprawdy, wówczas nic by nie istniało.
Półprawda może istnieć jedynie jako częściowo właściwy model interpretacji prawdy...

Tu po prostu chodzi o dualizm, prawda, kłamstwo i tyle :P a ty dorabiasz do tego całą filozofię.
"Prawo biegunowości - Wszystko jest podwójne (dualizm), wszystko ma swoje bieguny, wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem, podobne i niepodobne są tym samym, przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu, skrajności się spotykają, wszystkie prawdy są jedynie półprawdami, wszystkie paradoksy da się pogodzić.
To prawo mówi, że istnieją dwie strony wszystkiego. Rzeczy, które wydają się sobie przeciwne są w rzeczywistości dwoma skrajnościami tej samej rzeczy. Na przykład ciepło i zimno na pierwszy rzut oka wydają się sobie przeciwne ale prawdą jest, że są różniącymi się stopniem przejawem tej samej rzeczy. To samo odnosi się do miłości i nienawiści, wojny i pokoju, zła i dobra, światła i ciemności, energii i materii. Można przejść od nienawiści do miłości, od strachu do odwagi poprzez świadome podniesienie własnych wibracji, starożytne hermetyczne nauki nazywają to sztuką polaryzacji".
g00rmik
Wiele osób traktuje prawo przyciągania, jako lek na każde życiowe zło czy nieszczęście, które go spotyka. Mam tu na myśli osoby, które aktywnie i świadomie je stosują, w każej możliwej formie. Bo jak Pożeracz napisał, co człowiek to system magiczny. Po prostu tak jesteśmy różni, że każdy robi to po swojemu.
Jednak jest jedna myśl, od której nie potrafię się opędzić przy tym temacie. W moim odczuciu aktywne korzystanie z prawa przyciągania zmienia naszą karmę. Nie wiem jak bardzo i w jakich granicach pragnień zawiera się ta negatywna zmiana, ale czuję że coś takiego jest. Wydaje mi się, że wszelkie działanie przeciw Planowi, który dusza wybrała sobie przed wcieleniem, powoduje zmiany tak w samym Planie jak i przyszłości samej duszy. Ale to tylko moje dywagacje w odczuciach... bo nie wiem jak jest i się pewnie nie dowiem.
Pavveł
Przecież o tym pisałem "każda magia opiera się o te same prawa hermetyczne" - ma tą samą podstawę
I pisałeś też, że się różnią. Chyba się zaplątaliśmy :P

Muszą, to "prawo" zwie się metoda naukowa :P
Jak magia chaosu to zlepek różnych systemów hermetycznych.

No jednak nie. Metody naukowe się różnią w zależności od badanego zjawiska i od objętej metody. Przykładowo fizyka teoretyczna i doświadczalna stosują inne metody.
Także nie wszystkie istniejące rzeczy da się zbadać metodą naukową, przynajmniej dzisiaj, i jest to choćby metafizyka, duchowość, czy jak je nazwać...
Poza tym pewien wspólny mianownik dla współczesnych badań nie wydaje mi się dobrym porównaniem dla hermetyzmu, bo nie obejmuje on wszelkich systemów magicznych, np. magii chaosu. To magia chaosu obejmuje hermetyzm i coś ponad to.
A zlepek różnych systemów hermetycznych, takich samych u podstawy (bo hermetyczne), to inaczej po prostu hermetyzm. Zaś magia chaosu to coś innego. Może korzystać z hermetyzmu, ale nie musi.

Tu raczej chodzi o energie i takie tam, a nie o kule :D Ale kula też ma bieguny, jak ją zakulasz :P
"Bieguny" przestrzeni to ekspansja i grawitacja, dwa przeciwieństwa.

Napisałeś, że "wszystko", to ja zdementowałem, że nie wszystko. A jeśli jest i to, to jest prawdopodobieństwo, że jest tego więcej. W kwestiach energii również.
Kula nie ma biegunów. Elipsa owszem, ale nie kula. Ziemia ma bieguny magnetyczne, ale to co innego. Geometrycznie kula nie ma biegunów, albo ma ich nieskończoność, zależy jak na to spojrzeć.
Przestrzeń to przestrzeń, ekspansja i grawitacja to już ruch w przestrzeni, a nie przestrzeń. Co więcej, gdy coś się do jednego zbliża, od drugiego może się oddalać, więc nie ma ekspansji i grawitacji, jako dualne skrajne pojęcia, ale przestrzeń jest usiana wielowymiarową siatką przyciągania i odpychania, stąd biegunów musiałoby być mnogość. Chyba, że traktować ekspansję i grawitację, jako dwa przeciwieństwa. Ale to także nie pasuje, bo grawitacja działa ku ciału, w kierunku jego centrum, a ekspansja może być różna, w różnym kierunku, z różnych powodów, niezwiązanych z grawitacją. To, że ekspansja przeciwdziała grawitacji, nie znaczy to, że jest jej przeciwległym biegunem.

Światło widzialne to tylko maleńka część fali elektromagnetycznej, reszty nie postrzegamy, widzimy tylko ciemność, ale tą ciemność dalej wypełniają te same fale elektromagnetyczne tyle, że o innej długości.
Zgadza się, że widzimy tylko małą część całego spektrum światła. Jednak nie oznacza to, że gdy go nie dostrzegamy, to że tam tego światła nie ma. W obiektywnej ciemności nie ma żadnego światła. Nie myl widzianej ciemności od faktycznej ciemności.

Nie wydawałoby się, tylko mają tą samą naturę. Inne skutki? Skutek jest ten sam - wymiana cieplna.
Nie ma odpowiednika? Jak nie jak tak, temperatura plancka 1.4x10^32 Kelwinów :P

Podobno prędkość światła w próżni można pokonać :P
Absolutne zero i temperatura Plancka mają inną naturę. Tu jest ograniczenie, że nie można się ruszać wolniej, niż się nie ruszać, a tu że nie można ruszać się szybciej, niż światełko w próżni. Chociaż zgodnie z teorią względności, to ta sama natura. Ale ciekawe, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić cząsteczek wibrujących wolniej, niż niewibrujących wcale, za to potrafię sobie wyobrazić szybko wibrujące cząsteczki i jeszcze szybciej i jeszcze szybciej i jeszcze...
Chociaż w sumie ujemna prędkość też jest do wyobrażenia, ale musiałaby odbywać się w innym wymiarze przestrzennym i wówczas trzeba by nadać takiej cząstce znów przeciwny do jej aktualnego kierunek, by ją spowolnić do zera i znów przyspieszyć na plus :P Ale wówczas zero absolutne byłoby punktem przejściowym, a nie jednym z biegunów. Ciekawe :)
Dałeś mi zagwozdkę :)

Tu po prostu chodzi o dualizm, prawda, kłamstwo i tyle :P a ty dorabiasz do tego całą filozofię.
"Prawo biegunowości - Wszystko jest podwójne (dualizm), wszystko ma swoje bieguny, wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem, podobne i niepodobne są tym samym, przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu, skrajności się spotykają, wszystkie prawdy są jedynie półprawdami, wszystkie paradoksy da się pogodzić.
To prawo mówi, że istnieją dwie strony wszystkiego. Rzeczy, które wydają się sobie przeciwne są w rzeczywistości dwoma skrajnościami tej samej rzeczy. Na przykład ciepło i zimno na pierwszy rzut oka wydają się sobie przeciwne ale prawdą jest, że są różniącymi się stopniem przejawem tej samej rzeczy. To samo odnosi się do miłości i nienawiści, wojny i pokoju, zła i dobra, światła i ciemności, energii i materii. Można przejść od nienawiści do miłości, od strachu do odwagi poprzez świadome podniesienie własnych wibracji, starożytne hermetyczne nauki nazywają to sztuką polaryzacji".

Coś może być częściowo prawdą, albo częściowo kłamstwem. Świat nie jest dualny. Dualizm to iluzja. Wschód i zachód - działają na pewnej płaszczyźnie percepcji, jak wschodzące i zachodzące słońce. Ale gdzie na globie zaczyna się wschód, a gdzie zachód? Zachód do Ameryki, a Wschód to Chiny? xP Z kosmosu nie ma wschodu i zachodu, nie ma północy i południa, nie ma góry i dołu, lewej i prawej, jest przestrzeń. Jeśli weźmiesz siebie za punkt odniesienia, to kierunki będą się zmieniały z każdym Twoim ruchem.
Pavveł
CYTAT(g00rmik @ 28.09.2015 - 11:07) *
Wiele osób traktuje prawo przyciągania, jako lek na każde życiowe zło czy nieszczęście, które go spotyka. Mam tu na myśli osoby, które aktywnie i świadomie je stosują, w każej możliwej formie. Bo jak Pożeracz napisał, co człowiek to system magiczny. Po prostu tak jesteśmy różni, że każdy robi to po swojemu.
Jednak jest jedna myśl, od której nie potrafię się opędzić przy tym temacie. W moim odczuciu aktywne korzystanie z prawa przyciągania zmienia naszą karmę. Nie wiem jak bardzo i w jakich granicach pragnień zawiera się ta negatywna zmiana, ale czuję że coś takiego jest. Wydaje mi się, że wszelkie działanie przeciw Planowi, który dusza wybrała sobie przed wcieleniem, powoduje zmiany tak w samym Planie jak i przyszłości samej duszy. Ale to tylko moje dywagacje w odczuciach... bo nie wiem jak jest i się pewnie nie dowiem.

A co jeśli wg. owego Planu, ktoś miał świadomie korzystać z prawa przyciągania (zakładając, że istnieje w takiej formie, w jakiej się uważa)? A co to jest Plan, nie ma wolnej woli? A jak nie ma, to cokolwiek byśmy nie zrobili, znaczy że i tak musiało to się odbyć wg. tego Planu, nie?
A jeśli mamy wolny wybór czy iść wg tego Planu, to najpierw musielibyśmy go znać, czy nie tak? Chyba, że go w jakiś sposób czujemy...
A czym jest karma? Jeśli zaczynamy interesować się czymś, to badamy to, uczymy się tego, to jest nasza karma. Interesujemy się czymś, popełniamy w tym błędy i zbieramy tego konsekwencje i nasza wiedza w tym rośnie. Co w tym złego? Mamy więc niczym się nie interesować, żeby nie naruszać karmy? Nie da się przecież od razu wszystkiego robić bezbłędnie. Jeśli ktoś nie popełnia błędów, znaczy że nie próbuje czegoś nowego. A w ogóle niepróbowanie niczego nowego, nieraz to błąd (bo jedno, że zamykamy się na resztę rzeczywistości, a drugie że nie raz stajemy się bezbłędnymi mistrzami w robieniu czegoś błędnego). Czasem trzeba spróbować czegoś nowego, a czasem zostać przy starym, równowaga.
g00rmik
Tak... rozumiem Cię, jestem rozdarty. Plan, czy jak się tego nie nazwie, dalej dla części mnie brzmi jak herezja. Ale inna część, ta intuicyjna jakoś już się tak nie burzy. Jest to przyczynkiem dużej ilości straconego na przemyślenia czasu. Choć może nie straconego, jeśli efektem będzie jakiś wniosek :)
A co jeśli wolną wolę zdefiniujemy inaczej, nie jako możliwość wyboru... a złudzenie możliwości wyboru, jako efekt odcięcia od Planu. To również brzmi dziwnie, ale w tej formie dla mnie jest bardziej zjadliwe do dalszej analizy. Wiem, że przekracza to moje rozumienie, a jednak wiele wydaje się rozwiniętych duchowo osób, w pewnym momencie dostrzega tak istnienie Planu, jak powiązania z kronikami akaszy. Nie wiem, na razie myślę... ale następny wniosek jest taki, że samo dążenie wydające się stagnacją jest również jakąś drogą, która ma sens.
Lisk
I pisałeś też, że się różnią. Chyba się zaplątaliśmy :P
Są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu :)

No jednak nie. Metody naukowe się różnią w zależności od badanego zjawiska i od objętej metody. Przykładowo fizyka teoretyczna i doświadczalna stosują inne metody.
I tak potem fizycy teoretycy swoje teorie muszą poddać falsyfikacji, zgodnie z metodą naukową.

To magia chaosu obejmuje hermetyzm i coś ponad to. A zlepek różnych systemów hermetycznych, takich samych u podstawy (bo hermetyczne), to inaczej po prostu hermetyzm. Zaś magia chaosu to coś innego. Może korzystać z hermetyzmu, ale nie musi.
Korzysta na nieświadomce :P Legendy mówią że Hermes napisał ponad 30000 ksiąg. Magia chaosu to odgrzewany kotlet.

Napisałeś, że "wszystko", to ja zdementowałem, że nie wszystko. A jeśli jest i to, to jest prawdopodobieństwo, że jest tego więcej. W kwestiach energii również.
Wszystko i energia też, równoważność masy i energii E=mc^2

Kula nie ma biegunów. Elipsa owszem, ale nie kula. Ziemia ma bieguny magnetyczne, ale to co innego. Geometrycznie kula nie ma biegunów, albo ma ich nieskończoność, zależy jak na to spojrzeć.
Przestrzeń to przestrzeń, ekspansja i grawitacja to już ruch w przestrzeni, a nie przestrzeń.

Zakręć kulą to zobaczysz jej bieguny, ale tu nie chodzi o takie "bieguny", tylko o dualizm.
Nie bardzo, ekspansja i grawitacja to nie ruch w przestrzeni, to przestrzeń się rozszerza, ekspanduje, a grawitacja to zakrzywienie w przestrzeni.

Zgadza się, że widzimy tylko małą część całego spektrum światła. Jednak nie oznacza to, że gdy go nie dostrzegamy, to że tam tego światła nie ma. W obiektywnej ciemności nie ma żadnego światła. Nie myl widzianej ciemności od faktycznej ciemności.
"Faktyczna" ciemność nie istnieje, ciemność to tylko to czego nie widzimy.

Podobno prędkość światła w próżni można pokonać :P
Absolutne zero i temperatura Plancka mają inną naturę. Tu jest ograniczenie, że nie można się ruszać wolniej, niż się nie ruszać, a tu że nie można ruszać się szybciej, niż światełko w próżni.

Są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu, to dwa bieguny tego samego, temperatury.
I tu nie chodzi o prędkość światła, bardziej o przekazywanie energii wewnętrznej.

Coś może być częściowo prawdą, albo częściowo kłamstwem. Świat nie jest dualny. Dualizm to iluzja
Świat w którym teraz żyjemy to "iluzja", i jest dualny :P
"Zasada dwoistości może wydawać się prawdziwa w naszym fizycznym i mentalnym świecie. Jednak na płaszczyźnie duchowej wszystko jest jednością”.

Z kosmosu nie ma wschodu i zachodu, nie ma północy i południa, nie ma góry i dołu, lewej i prawej, jest przestrzeń. Jeśli weźmiesz siebie za punkt odniesienia, to kierunki będą się zmieniały z każdym Twoim ruchem.
Istnieje uniwersalny punkt odniesienia - promieniowanie tła :)
"Po odkryciu przez A.A. Penziasa i R.W. Wilsona promieniowania reliktowego powstała nowa możliwość ustalenia uniwersalnego inercjalnego układu odniesienia. Okazało się bowiem, że promieniowanie to wykazuje bardzo wysoki stopień jednorodności. I tak mierząc przesunięcie ku czerwieni (a w przeciwnym kierunku przesunięcie ku fioletowi) tego promieniowania udało się wyznaczyć prędkość naszej galaktyki w ruchu wokół jej centrum. Można zatem zdefiniować uniwersalny inercjalny układ odniesienia jako taki, w którym promieniowanie reliktowe nie jest przesunięte ku czerwieni w żadnym kierunku".

Pozdro
Pavveł
I tak potem fizycy teoretycy swoje teorie muszą poddać falsyfikacji, zgodnie z metodą naukową.
Metoda naukowa rości sobie monopol na wszelkie poznanie, a niesłusznie. Pomijając już fakt, że nauka nie akceptuje groma rzeczy, które istnieją, i ich nie rozumie... Życie ludzkie obfituje w wiele doświadczeń, doznań, które stanowią podstawę do subiektywnego rozumienia, co sprawdza się i istnieje w obiektywnym świecie, a co nauka nawet nie zbliża się do wyjaśnienia tego, tak jak mapa nigdy nie będzie terenem.
Podobnie hermetyzm nie ma prawa rościć sobie wyłączności na prawdę.

Korzysta na nieświadomce :P Legendy mówią że Hermes napisał ponad 30000 ksiąg. Magia chaosu to odgrzewany kotlet.
Jeśli korzysta, to bardzo świadomie, ale się od tego nie uzależnia, bo jest ponad/poza tym.
Haha, legendy, no tak :)
Chyba hermetyzm to odgrzewany kotlet, bo stary, ale próbuje się go wskrzesić na siłę, co skutkuje nieraz śmiesznymi wierzeniami.
Magia chaosu zaś to modernistyczne podejście do magii, które łączy całą dotychczas zdobytą przez ludzkość wiedzę, przynajmniej taki ma zamiar/założenie. Nie jest zacofana, a wręcz przeciwnie, jest najwyższym stopniem do jakiego ewoluowało ludzkie zrozumienie. W pewnym sensie tylko, bo nie do końca zgadzam się ze wszystkim w magii chaosu, aczkolwiek ma ciekawe, warte przyjrzenia się, poglądy. I dla tych, którzy pragną się z nią zapoznać, dam radę, by używać inteligencji bardziej, niż zwykle, bo jak chyba prawie w każdym systemie, są ludzie, którzy go przeinaczają i psują jego dobre imię. Podobnie tutaj, wiele książek jakie przeczytacie o magii chaosu, przeczy samym zasadom magii chaosu, sprawiając wrażenie kolejnego systemu hermetycznego, powstałego z połączenia kilku różnych. Nie wszystko, co napiszą, że jest magią chaosu, jest magią chaosu w istocie. Panuje tu niestety pewna dezinformacja. Ale cóż, bywa.

Wszystko i energia też, równoważność masy i energii E=mc^2
xD No i jaka tu rozmowa.
Wykazałem przed chwilą, że kula nie ma biegunów, a Ty nadal, że wszystko x)))))

I jak podany przez Ciebie wzór odnosi się do biegunowości? Że masa bez energii to przeciwieństwo energii bez masy? Na pewnej płaszczyźnie materia i energia są od siebie zależne, ale powiedzenie, że mają taką samą naturę we wszystkich płaszczyznach, to nadużycie. Wiązka światła to nie to samo, co kamień, inaczej oddziałują z otoczeniem, mają inną naturę. Ale oba można rozczepić na pojedyncze cząstki, więc w tym sensie mają jednakową. Zależy jak na to spojrzeć. Ale nie mają jednakowej bezwzględnie, w całości.

Zakręć kulą to zobaczysz jej bieguny, ale tu nie chodzi o takie "bieguny", tylko o dualizm.
Nie bardzo, ekspansja i grawitacja to nie ruch w przestrzeni, to przestrzeń się rozszerza, ekspanduje, a grawitacja to zakrzywienie w przestrzeni.

Ja nie mówię o kręcącej się kuli, tylko nieruchomej. No o dualiźmie cały czas mówimy, dualizm ma bieguny.
Jest taka teoria, że grawitacja to zakrzywienie przestrzeni, owszem. Ale ekspansja nie jest przeciwieństwem grawitacji, lecz antygrawitacja.
I przestrzeń, która się rozszerza, musi gdzieś się znajdować, prawda? W jakiejś innej, nieruchomej względem niej, przestrzeni. W jakimś układzie współrzędnych, czy w jakiejś pojemności. To, co nazywasz przestrzenią, to tylko w pewnym sensie "droga", w porównaniu do całego "pola".

"Faktyczna" ciemność nie istnieje, ciemność to tylko to czego nie widzimy.
To, że nie widzisz swojego tyłka, nie znaczy że jest skąpany w ciemności.
No ale ok. Rzeczywiście trudno znaleźć faktyczną ciemność, bo prawie wszędzie coś jest, ale teoretycznie nominalnie jest taki twór, po prostu brak energii, lecz rzeczywiście w praktyce raczej go nie uświadczymy.

Świat w którym teraz żyjemy to "iluzja", i jest dualny :P
"Zasada dwoistości może wydawać się prawdziwa w naszym fizycznym i mentalnym świecie. Jednak na płaszczyźnie duchowej wszystko jest jednością”.

Zdaje mi się, że teraz sam sobie zaprzeczyłeś :)

Istnieje uniwersalny punkt odniesienia - promieniowanie tła :)
"Po odkryciu przez A.A. Penziasa i R.W. Wilsona promieniowania reliktowego powstała nowa możliwość ustalenia uniwersalnego inercjalnego układu odniesienia. Okazało się bowiem, że promieniowanie to wykazuje bardzo wysoki stopień jednorodności. I tak mierząc przesunięcie ku czerwieni (a w przeciwnym kierunku przesunięcie ku fioletowi) tego promieniowania udało się wyznaczyć prędkość naszej galaktyki w ruchu wokół jej centrum. Można zatem zdefiniować uniwersalny inercjalny układ odniesienia jako taki, w którym promieniowanie reliktowe nie jest przesunięte ku czerwieni w żadnym kierunku".

I tu potwierdziłeś to, co napisałem, dziękuję :D

Pozdro ;)
Lisk
Metoda naukowa rości sobie monopol na wszelkie poznanie, a niesłusznie. Podobnie hermetyzm nie ma prawa rościć sobie wyłączności na prawdę.
Niesłuszny to jest pogląd, że nauka rości sobie monopol na wszelkie poznanie :/



Hermetyzm też nie ma monopolu na prawdę, pisałem tylko, że każda magia opiera się o te same prawa które już dawno temu opisał hermetyzm :) Czy ja pisałem, że hermetyzm jest lepszy od magi chaosu? nie, kto co woli... ale ja tam nie preferuje systemów stworzonych przez illuminati, ani technik opartych o masturbacje XD

wiele książek jakie przeczytacie o magii chaosu, przeczy samym zasadom magii chaosu
A hermetyzm jakoś niema z tym problemu (prawo biegunowości), magia chaosu jeszcze do tego nie doszła? :D I to jest ten "najwyższy stopień do jakiego wyewoluowało ludzkie zrozumienie"? no to nieźle...

No i jaka tu rozmowa. Wykazałem przed chwilą, że kula nie ma biegunów, a Ty nadal, że wszystko x))))) Ja nie mówię o kręcącej się kuli, tylko nieruchomej. No o dualiźmie cały czas mówimy, dualizm ma bieguny.
Już pisałem, że tu nie chodzi o takie "bieguny" tylko, plus i minus, przeciwieństwa...
Brzeg kuli jest inny z zewnątrz niż z wewnątrz, jest na opak :P

I jak podany przez Ciebie wzór odnosi się do biegunowości? Że masa bez energii to przeciwieństwo energii bez masy? Na pewnej płaszczyźnie materia i energia są od siebie zależne, ale powiedzenie, że mają taką samą naturę we wszystkich płaszczyznach, to nadużycie. Wiązka światła to nie to samo, co kamień, inaczej oddziałują z otoczeniem, mają inną naturę. Ale oba można rozczepić na pojedyncze cząstki, więc w tym sensie mają jednakową. Zależy jak na to spojrzeć. Ale nie mają jednakowej bezwzględnie, w całości.
Tak że masa i energia są tym samym, to dwie skrajności, "są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu". A niby dlaczego kamień i światło ma reagować tak samo? to raczej nie jest dualizm :P I co to są te "płaszczyzny"?

Jest taka teoria, że grawitacja to zakrzywienie przestrzeni, owszem. Ale ekspansja nie jest przeciwieństwem grawitacji, lecz antygrawitacja. I przestrzeń, która się rozszerza, musi gdzieś się znajdować, prawda? W jakiejś innej, nieruchomej względem niej, przestrzeni. W jakimś układzie współrzędnych, czy w jakiejś pojemności.
A jest jakaś inna? :)
Antygrawitacja jest analogiczna, podobna do grawitacji, ale nie jest jej przeciwieństwem, chociaż sama nazwa to sugeruje. Antygrawitacja tak jak grawitacja jest zależna od rozkłasu energi w przestrzeni, zaś ekspansja nie, tu rozszerza się sama przestrzeń.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Antygrawitacja
I nie, nie musi bo zakrzywienie i ekspansja to "wewnętrzna" cecha przestrzeni. Nie musi, ale i tak prawdopodobnie znajduje się w 5wymiarowej przestrzeni.

Zdaje mi się, że teraz sam sobie zaprzeczyłeś :)
No to ci się zdaje :D Dualizm w najwyższym zrozumieniu nie istnieje, co nie zmienia faktu, że nasz świat jest dualny :)
"Zasada dwoistości może wydawać się prawdziwa w naszym fizycznym, astralnym i mentalnym świecie. Jednak na płaszczyźnie duchowej wszystko jest jednością".

I tu potwierdziłeś to, co napisałem, dziękuję :D
Noo, że kierunki jako takie nie istnieją, ale dualizm jest dalej, absolutny układ odniesienia (promieniowanie tła) i ty :D
https://pl.wikipedia.org/wiki/Absolutny_uk%...2ad_odniesienia
Pavveł
Niesłuszny to jest pogląd, że nauka rości sobie monopol na wszelkie poznanie :/
No jak to nie? Podobnie jak kościół rości sobie monopol na wiarę, wszystko co jest inaczej niż kościół mówi, to dzieło szatana x) Podobnie wszystko, co nie jest badane metodą naukową, to dla naukowców herezja. Ba, nawet badane metodą naukową rzeczy nieraz są dla pozostałych naukowców herezją x)
Haha, gość w filmiku mówiać, że są rzeczy, których nauka nigdy nie będzie w stanie zbadać, mówi jednocześnie, że albo coś się da poznać nauką, albo wcale xDD No świetnie.
A prawo nieoznaczoności nie musi do końca być bezwzględnie prawdziwe.
Nieraz się okazywało, gdy wszyscy myśleli tak, a znalazł się ktoś kto myślał inaczej i to on miał rację. Nieraz okazywało się, że wszyscy myśleli, że coś jest niemożliwe, ale był ktoś, kto o tym nie wiedział i on tego dokonywał ;)

Hermetyzm też nie ma monopolu na prawdę, pisałem tylko, że każda magia opiera się o te same prawa które już dawno temu opisał hermetyzm :) Czy ja pisałem, że hermetyzm jest lepszy od magi chaosu? nie, kto co woli... ale ja tam nie preferuje systemów stworzonych przez illuminati, ani technik opartych o masturbacje XD
Czyli przeczysz sam sobie. Bo mówiąc monopol na prawdę chodziło mi o tożsame pojęcie z monopolem na magię. I mówię Ci, że nie każda magia opiera się o te same prawa, choćby magia chaosu, a pewnie i jeszcze niejedna, która nie została usystematyzowana. Pisałeś też, że hermetyzm jest lepszy od magii chaosu, bo hermetyzm ją zawiera i jest jej podstawą, a to nieprawda totalna.
Ja też nie preferuję bezkrytycznego łykania całego wora poglądów, ale uważam że paru punktom tego systemu warto się przyjrzeć. Albo sobie żartujesz z tą masturbacją, albo nie znasz dobrze tego systemu, bo tu chodzi o wywołanie gnozy, pod którą może podchodzić także orgazm, ale nie musi. Co więcej to z gnozą, to też w sumie wierzenie w jakiś system, więc wg magii chaosu powinno móc zostać pominięte w działaniu magicznym przez odpowiednio wprawnego maga, ale uważam że nasze struktury myślenia zostały tak już ukształtowane, że byłoby to trudne i niebezpieczne, bo mogłoby rozwalić normalne myślenie xP i prowadzić do niekontrolowanej mocnej manifestacji.

A hermetyzm jakoś niema z tym problemu (prawo biegunowości), magia chaosu jeszcze do tego nie doszła? :D I to jest ten "najwyższy stopień do jakiego wyewoluowało ludzkie zrozumienie"? no to nieźle...
Hermetyzm ma z tym olbrzymi problem. Albo nie ma go, bo zezwala na szajs i szarlataństwo. Jest mnóstwo naiwności i nierzetelności w systemach, które powołują się na podstawy hermetyczne, a które są bardziej zabawą w przebierańców, niż praktykowaniem prawdziwej magii.
Na pewno w pewnych aspektach wyższy, niż hermetyzm, bo zdaje sobie sprawę z faktycznego wpływu świadomości na kształt rzeczywistości, a także włącza dorobek nauki, czyniąc to wszystko bardziej sensownym, skutecznym i szybszym i obdartym z nieraz bezsensownych dodatków, które do dziś funkcjonują nieraz w systemach opartych na hermetyzmie.

Już pisałem, że tu nie chodzi o takie "bieguny" tylko, plus i minus, przeciwieństwa...
Brzeg kuli jest inny z zewnątrz niż z wewnątrz, jest na opak :P

O no racja, nieźle :P O tym nie pomyślałem.
Ok, ale co w takim razie z wypełnioną sferą? :)

Tak że masa i energia są tym samym, to dwie skrajności, "są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu". A niby dlaczego kamień i światło ma reagować tak samo? to raczej nie jest dualizm :P I co to są te "płaszczyzny"?
Przy czym stopień zmienia ich naturę, no ciekawe. Tak jak woda w różnej temperaturze ma różne stany i zachowuje się różnie. Dualizm mówi o dwóch stanach, a nie o różnych.
Kolory też nie są tylko czarne i białe i nawet nie tylko odcienie szarości pomiędzy nimi, ale mają różne kolory, a w dodatku różne właściwości świetlne, jak luminescencja, itp. itd. Nie wszystko jest dualistyczne.
Płaszczyzny to takie "nienaukowe", inne określenie na różne aspekty, kąty widzenia, poziomy percepcji, coś w tym stylu.

A jest jakaś inna? :)
Antygrawitacja jest analogiczna, podobna do grawitacji, ale nie jest jej przeciwieństwem, chociaż sama nazwa to sugeruje. Antygrawitacja tak jak grawitacja jest zależna od rozkłasu energi w przestrzeni, zaś ekspansja nie, tu rozszerza się sama przestrzeń.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Antygrawitacja
I nie, nie musi bo zakrzywienie i ekspansja to "wewnętrzna" cecha przestrzeni. Nie musi, ale i tak prawdopodobnie znajduje się w 5wymiarowej przestrzeni.

Oprócz tych, które nie znamy, owszem.
To chyba wikipedia jest nielogiczna, albo/i niedouczona.
Po pierwsze antygrawitacja była badana i użyta przez Niemców w czasach około IIWŚ.
Po drugie sam sobie przeczysz, skoro grawitacja jest zależna od rozkładu energii w przestrzeni, zaś ekspansja nie, to nie mają tej samej natury, a różnego stopnia.
Ta cała ekspansja przestrzeni to tylko teoria.

No to ci się zdaje :D Dualizm w najwyższym zrozumieniu nie istnieje, co nie zmienia faktu, że nasz świat jest dualny :)
"Zasada dwoistości może wydawać się prawdziwa w naszym fizycznym, astralnym i mentalnym świecie. Jednak na płaszczyźnie duchowej wszystko jest jednością".

No więc nie wszystko ma bieguny :D I wracamy do punktu wyjścia...
I niekoniecznie tylko w najwyższym. Dzień i noc funkcjonuje na globie, ale w już w kosmosie coś takiego nie istnieje.

Noo, że kierunki jako takie nie istnieją, ale dualizm jest dalej, absolutny układ odniesienia (promieniowanie tła) i ty :D
Ale to już inny układ - ja i promieniowanie tła, a ja i przestrzeń wokół mnie w kosmosie, a jeszcze ja i przestrzeń wokół mnie na Ziemi.
Lisk
No jak to nie? Podobnie jak kościół rości sobie monopol na wiarę, wszystko co jest inaczej niż kościół mówi, to dzieło szatana x) Podobnie wszystko, co nie jest badane metodą naukową, to dla naukowców herezja.
No nie, bo nauka może się zmienić jeśli zajdzie taka potrzeba.
"Paradygmat naukowy nie jest do końca "święty" – zawsze można próbować go "podgryzać", jeśli zaś wymyśli się lepszy i bardziej kreatywny niż poprzedni, to stary ulega zmianie. Odróżnia to wyraźnie poprawny paradygmat nauki od np. wierzeń religijnych".
https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

Haha, gość w filmiku mówiać, że są rzeczy, których nauka nigdy nie będzie w stanie zbadać, mówi jednocześnie, że albo coś się da poznać nauką, albo wcale xDD No świetnie.
No to chyba źle zrozumiałeś :/ Są rzeczy, których nauka nigdy nie będzie w stanie zbadać, ale to co jest do zbadania da się poznać za pomocą nauki, proste i logiczne.

A prawo nieoznaczoności nie musi do końca być bezwzględnie prawdziwe.
Nieraz się okazywało, gdy wszyscy myśleli tak, a znalazł się ktoś kto myślał inaczej i to on miał rację.

W materialnym świecie jest bezwzględna, zasada nieoznaczoności wynika z samej natury rzeczywistości.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nieoznaczono%C5%9Bci

Czyli przeczysz sam sobie. Bo mówiąc monopol na prawdę chodziło mi o tożsame pojęcie z monopolem na magię. I mówię Ci, że nie każda magia opiera się o te same prawa, choćby magia chaosu, a pewnie i jeszcze niejedna, która nie została usystematyzowana. Pisałeś też, że hermetyzm jest lepszy od magii chaosu, bo hermetyzm ją zawiera i jest jej podstawą, a to nieprawda totalna.
Nie pisałem, że jej podstawą jest hermetyzm, tylko prawa hermetyczne tzw. prawa uniwersalne. Magia może być różna, ale rządzą nią te same prawa.

Albo sobie żartujesz z tą masturbacją, albo nie znasz dobrze tego systemu, bo tu chodzi o wywołanie gnozy, pod którą może podchodzić także orgazm, ale nie musi.
A tam gnozy, chodzi o ominięcie świadomego umysłu, można to zrobić medytując, ale większość zwoleników magi chaosu woli jednak pompować budyń :D

Hermetyzm ma z tym olbrzymi problem. Albo nie ma go, bo zezwala na szajs i szarlataństwo. Jest mnóstwo naiwności i nierzetelności w systemach, które powołują się na podstawy hermetyczne, a które są bardziej zabawą w przebierańców, niż praktykowaniem prawdziwej magii.
Na szajs i szarlataństwo to zezwala magia chaosu, jak najpopularniejsze sposoby na aktywacje sigila to masturbacja, szczanie i wyobrażanie sobie śmierci wroga, normalnie peace and love... XD
No a sigile to przecież centralny element magii chaosu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sigil

no racja, nieźle :P O tym nie pomyślałem.
Ok, ale co w takim razie z wypełnioną sferą? :)

Kulą :) Bryłą, zbiorem punktów przestrzeni.

Przy czym stopień zmienia ich naturę, no ciekawe. Tak jak woda w różnej temperaturze ma różne stany i zachowuje się różnie. Dualizm mówi o dwóch stanach, a nie o różnych.
Kolory też nie są tylko czarne i białe i nawet nie tylko odcienie szarości pomiędzy nimi, ale mają różne kolory, a w dodatku różne właściwości świetlne, jak luminescencja, itp. itd. Nie wszystko jest dualistyczne.

Ich natura się nie zmienia, zmienię się tylko stopień - energia lub masa. Tak się zaczynam zastanawiać czy wgl czytasz co pisze? :/ Biegunowość mówi o dwóch stanach, ale ich stopień może być różny - "Przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu", np czarny i biały, a odcienie szarość to stopnie, natężenie tych dwóch stanów.
Przecież każdy kolory ma swoje przeciwieństwo.
Luminescencja to właściwość świetlna kolorów? Że niby co?
W materialnym świecie wszystko jest dualistyczne nawet materia, tylko jedna rzecz nie jest - nasze prawdziwe "ja"

sam sobie przeczysz, skoro grawitacja jest zależna od rozkładu energii w przestrzeni, zaś ekspansja nie, to nie mają tej samej natury, a różnego stopnia.
Ta cała ekspansja przestrzeni to tylko teoria.

Grawitacja jest zależna od rozkładu energii, zaś energia ekspansji od rozkładu przestrzeni :)
Tylko teoria, teoria naukowa to nie to samo co "teoria" w powszechnym mniemaniu.
"Kluczowe znaczenie dla rozróżnienia czy dana teoria jest teorią naukową, czy nie, ma obecnie kryterium falsyfikowalności. Pojęcie to zostało wprowadzone przez Karla Poppera w dziele "Logika odkrycia naukowego" i stanowi podstawę metody naukowej".
http://wiedzoholik.pl/to-tylko-teoria-oto-...naukowych-slow/

Ale to już inny układ - ja i promieniowanie tła, a ja i przestrzeń wokół mnie w kosmosie, a jeszcze ja i przestrzeń wokół mnie na Ziemi.
To tak jak z tymi kolorami, biały (ty) i czarny (absolutny układ odniesienia), a cała reszta to odcienie szarości :)
Pavveł
No nie, bo nauka może się zmienić jeśli zajdzie taka potrzeba.
Już zachodzi potrzeba, a jakoś się nie zmienia.
A jeśli się zmieni, to nie będzie już ta sama nauka, co dziś.

"Paradygmat naukowy nie jest do końca "święty" – zawsze można próbować go "podgryzać", jeśli zaś wymyśli się lepszy i bardziej kreatywny niż poprzedni, to stary ulega zmianie. Odróżnia to wyraźnie poprawny paradygmat nauki od np. wierzeń religijnych".
Zdumiewa mnie Twoja naiwna wiara w instytucję współczesnej "nauki".
Dzisiejsza "nauka" jest tak zacofana, jak kościół w średniowieczu, nie przyjmuje niczego, poza obecnym paradygmatem. Dziś doświadczenia robi się tak, by potwierdzić teorię, a jeśli coś się nie zgadza z teorią, to znaczy, że doświadczenie źle przeprowadzone. Nie robi się doświadczeń, żeby badać nowe teorie i poprawiać stare.
A gdy ktoś się pojawi z czymś rewolucyjnym, niejednokrotnie nie zostanie nawet wysłuchany, tylko od razu wyśmiany w najlepszym przypadku, a w najgorszym - zniszczony, pod względem kariery, dobrego imienia, albo i zdrowia lub życia.

Obejrzyj sobie ten filmik o piramidach: https://www.youtube.com/watch?v=NeuVrS4Pz2o i przypatrz się, jakie stanowisko ma "naukowiec". Wystarczy trochę się pointeresować, że we współczesnej "nauce" niejednokrotnie są różne układy i się zataja prawdę, a plecie finansowane kłamstwo.

No to chyba źle zrozumiałeś :/ Są rzeczy, których nauka nigdy nie będzie w stanie zbadać, ale to co jest do zbadania da się poznać za pomocą nauki, proste i logiczne.
Na jakiej podstawie jest stwierdzenie, że nigdy nie będzie się w stanie czegoś zbadać, skoro jeszcze się tego nie zbadało? Nigdy nie mówi nigdy. Nigdy nie wiadomo...

To, co jest do zbadania, jeszcze nie zostało zbadane przez naukę, a co dopiero wyjaśnione. Nauka nie ma pojęcia jak wyjaśnić wiele zjawisk, a nawet nie bierze się za ich wyjaśnianie.

W materialnym świecie jest bezwzględna, zasada nieoznaczoności wynika z samej natury rzeczywistości.
Na obecne nasze rozumienie, owszem tak to wygląda. Ale kto wie, czy kiedyś ktoś nie obali prawa nieoznaczoności?

Nie pisałem, że jej podstawą jest hermetyzm, tylko prawa hermetyczne tzw. prawa uniwersalne.
Jak dla mnie to jedno i to samo.
I prawa hermetyczne nie są uniwersalne. To tylko jeden z modeli, pewna interpretacja.

Magia może być różna, ale rządzą nią te same prawa.
I nie są to w każdym przypadku prawa hermetyczne.
Np gdzieś pada deszcz. Czy to jest stała zależność czy tylko element większego zbioru zależności? To drugie. Podobnie hermetyzm może się sprawdzać w pewnych warunkach, ale w innych już nie, i może nie być uniwersalnym wyjaśnieniem praw.

Inaczej - magia jest jedna, ale są różne jej modele/interpretacje.

A tam gnozy, chodzi o ominięcie świadomego umysłu, można to zrobić medytując, ale większość zwolenników magi chaosu woli jednak pompować budyń :D
Czepiasz się. Każdy robi, jak chce. Pompują budyń x) też niemagowie, a także hermetycy. Hermetycy za to dopiero odprawiają nieraz niezłe szopki i teatrzyki x)

Na szajs i szarlataństwo to zezwala magia chaosu, jak najpopularniejsze sposoby na aktywacje sigila to masturbacja, szczanie i wyobrażanie sobie śmierci wroga, normalnie peace and love... XD
No a sigile to przecież centralny element magii chaosu.

Mówiłem już, żeby używać własnego rozumu, a nie łykać wszystko to, co napiszą niby o tym w książkach. Główna zasada magii chaosu jest taka, że nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone, co znaczy że to, w co wierzysz, to powołujesz do życia.
Tak więc, jeśli wierzysz w sigila, to powinien on byś skuteczny. Jeśli nie, to nie. Jeśli wierzysz, że nie potrzebujesz sigila do wywołania efektu, wówczas go nie potrzebujesz :) Jeśli ktoś wierzy, że potrzebuje pompowania budyniu, to go potrzebuje i jeśli wierzy że to działa, to to działa. Jeśli ktoś wierzy, że któraś z metod hermetycznych zadziała, to z niej korzysta i to działa (przynajmniej w teorii :P). Ale gdy nie wierzy, to już nie działa, a gdy uwierzy w coś innego, to coś innego będzie działało, np. jakaś inna metoda hermetyczna, lub jakaś w ogóle niehermetyczna.
Jeśli ktoś używa takich niskich motywów, jak piszesz, do wywoływania odpowiedniego stanu umysłu, to tylko świadczy o nich samych. Magia chaosu powinna się nazywać magią potencjału. Potencjał jest przepastny i daje różne możliwości, a jak ludzie z niego korzystają, to inna sprawa. Jeśli ludzie z niego źle korzystają, nie znaczy to do końca, że potencjał jest zły.
Jak dla mnie wielu magów chaosu jest za mało inteligentnych by zrozumieć ten system i tworzy z niego kolejną hermetyczną dziedzinę, która ma swoje rytuały i zasady. To jest mylne wyobrażenie magii chaosu. Magia chaosu jest przezroczysta i elastyczna, opiera się na wierze w coś, na wykorzystaniu przepastnego potencjału, na wyławianiu z chaosu porządku. W ten sposób może na zewnątrz przyjmować najróżniejsze oblicza, jedne bardzo szykowne, inteligentne, efektowne i efektywne, inne zaś nawet idiotyczne.

Kulą :) Bryłą, zbiorem punktów przestrzeni.
I gdzie tu bieguny?

Później odpiszę resztę, bo teraz nie mogę. :)
Lisk
Już zachodzi potrzeba, a jakoś się nie zmienia.
A jeśli się zmieni, to nie będzie już ta sama nauka, co dziś.

Zmienia zmienia np. niegdyś mało popularne teorie oparte o wielowymiarowość zdobywają coraz więcej zwolenników.
Będzie, bo z samego założenia dopuszcza zmiany, w przeciwieństwie do religii.

Zdumiewa mnie Twoja naiwna wiara w instytucję współczesnej "nauki".
Pisałeś, że nauka rości sobie monopol na wszelkie poznanie, ja tylko pokazałem że nie, i na tej podstawie stwierdzasz, że naiwnie wierze w naukę, ciekawe :D

Dziś doświadczenia robi się tak, by potwierdzić teorię, a jeśli coś się nie zgadza z teorią, to znaczy, że doświadczenie źle przeprowadzone.
Nieprafda :P
"Imre Lakatos zauważył, że właściwie każdą teorię da się tak zmodyfikować, aby pozornie falsyfikujący ją eksperyment jakoś jednak z nią pogodzić. Lakatos wymyślił więc nowe pojęcie, tak zwanego programu badawczego".

Obejrzyj sobie ten filmik o piramidach: https://www.youtube.com/watch?v=NeuVrS4Pz2o i przypatrz się, jakie stanowisko ma "naukowiec". Wystarczy trochę się pointeresować, że we współczesnej "nauce" niejednokrotnie są różne układy i się zataja prawdę, a plecie finansowane kłamstwo.
Już widziałem :)
Wiadomo istnieją układy, niszczy się kariery, ale to nie jest wina nauki, tylko ludzi. A co z magią? Też jest tylko zła bo illuminati używają jej do kontroli? :P

Na jakiej podstawie jest stwierdzenie, że nigdy nie będzie się w stanie czegoś zbadać, skoro jeszcze się tego nie zbadało?
Na takiej
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nieoznaczono%C5%9Bci

Jak dla mnie to jedno i to samo.
I prawa hermetyczne nie są uniwersalne. To tylko jeden z modeli, pewna interpretacja.

"Dla mnie to to samo", no fajnie, ale to nie jest to samo, czy prawa fizyki to to samo co fizyka?...

I nie są to w każdym przypadku prawa hermetyczne.
Np gdzieś pada deszcz. Czy to jest stała zależność czy tylko element większego zbioru zależności? To drugie. Podobnie hermetyzm może się sprawdzać w pewnych warunkach, ale w innych już nie, i może nie być uniwersalnym wyjaśnieniem praw.
Inaczej - magia jest jedna, ale są różne jej modele/interpretacje.

Te prawa są uniwersalne, prawa hermetyczne to tylko nazwa potoczna.
No hermetyzm nie sprawdzi się w każdych warunkach, ale prawa uniwersalne tak :)

Główna zasada magii chaosu jest taka, że nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone, co znaczy że to, w co wierzysz, to powołujesz do życia.
O, ta zasada przypomina jedno z praw uniwersalnych, prawo mentalizmu. Wszystko jest umysłem, nasza rzeczywistość to tylko manifestacja naszych umysłów. Więc jak w coś wierzysz to powołujesz to do życia :)

I gdzie tu bieguny?
Hmm normalnie myśleć mi sie nie chce hehe :D Punkt może być częścią czegoś, ale coś nie może być częścią punktu :P
Pavveł
Ich natura się nie zmienia, zmienię się tylko stopień - energia lub masa. Tak się zaczynam zastanawiać czy wgl czytasz co pisze? :/ Biegunowość mówi o dwóch stanach, ale ich stopień może być różny - "Przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze lecz różne w stopniu", np czarny i biały, a odcienie szarość to stopnie, natężenie tych dwóch stanów.
Przecież każdy kolory ma swoje przeciwieństwo.
Luminescencja to właściwość świetlna kolorów? Że niby co?
W materialnym świecie wszystko jest dualistyczne nawet materia

Tak, czytam. I widzę, że się powtarzasz, jak zacięta płyta, zamiast sensownie kontrargumentować. To, że częściej powtarzasz daną formułkę, nie staje się od tego ona bardziej sensowna. Ja widzę, że gaz i ciało stałe, jak i ciecz, mają inną naturę, inaczej oddziałują między sobą i otoczeniem.
Wiem o czym mówi biegunowość, i Ty twierdzisz, że wszędzie jest biegunowość, a ja już Ci parę razy udowodniłem, że nie wszędzie.
Pomiędzy czarnym i białym nie istnieją tylko odcienie szarości, ale cała gama kolorów.
Wg pewnej skali owszem. Ale weź sobie rozpisz długości fal danych kolorów i stwierdź gdzie widzisz przeciwieństwo, pomiędzy długością fali np. niebieskiego i pomarańczowego.
Jeśli używać biegunów, to światło musiałoby mieć ich wiele. I nie tylko światło. Tworząc wielowymiarową przestrzeń. I tylko z pewnych punktów widzenia widać płaskie dwuwymiarowe twory, ale z innych już ujawnia się ich więcej wymiarowa natura.
Tak jak z dniem i nocą na Ziemi, które w kosmosie już nie występują.
Co do luminescencji, nie wiem czy tak to się fachowo nazywa w technice, nie jestem inżynierem fotonicznym ze specjalizacji. Ale spójrz sobie np. na włączone tylne światło samochodu i obok na najczerwieńszą kartkę, jaką znajdziesz i porównaj. Kolor ten sam, ale "coś" jest innego.

Grawitacja jest zależna od rozkładu energii, zaś energia ekspansji od rozkładu przestrzeni :)
Tylko teoria, teoria naukowa to nie to samo co "teoria" w powszechnym mniemaniu.
"Kluczowe znaczenie dla rozróżnienia czy dana teoria jest teorią naukową, czy nie, ma obecnie kryterium falsyfikowalności. Pojęcie to zostało wprowadzone przez Karla Poppera w dziele "Logika odkrycia naukowego" i stanowi podstawę metody naukowej"
.
I jakoś niejedne naukowe teorie upodlił Einstein, Tesla i Łągiewka :)

"Tam gdzie sięga nauka to ona wyznacza współcześnie aktualny stan ludzkiej wiedzy. To co głoszą naukowcy poszczególnych dyscyplin człowiek przeciętny (a w stosunku do dyscyplin w których nie jesteśmy „specjalistami” każdy z nas jest człowiekiem przeciętnym) przyjmuje na wiarę. Trudno byłoby nam za każdym razem sprawdzać twierdzenia innych specjalistów zatem współczesny światopogląd naukowy i tzw. racjonalizm z niego wypływający jest w istocie systemem wierzeń i Wiarą w Naukę, a nauka i jej instytucje stała się Nowym Kościołem.Nie miejsce tutaj by odnosić się do samego racjonalizmu i głoszących go Racjonalistów, którzy sami przedstawiają się jako ateiści. Trzeba jednak powiedzieć, że ateizm nie ma większego uzasadnienia niż teizm, z punktu widzenia współczesnej nauki, jeśli przyjmiemy, że filarem głównym naukowego systemu „wierzeń” jest fizyka, a głównym jego narzędziem matematyka. To fizyka kwantowa bowiem, posługując się obserwacjami kosmosu i matematyką stwierdza, iż „na dwoje babka wróżyła”: Wszechświat powstał w wyniku zadziałania „Siły Sprawczej” (teizm), lub „Nie ma początku ani końca” (ateizm). Należy więc stwierdzić – wbrew głoszonym przez tzw. Racjonalistów hasłom, że współczesny myślący racjonalnie człowiek, może być równie dobrze teistą jak i ateistą, a ateizm nie jest wyznacznikiem racjonalizmu.Co współczesna nauka mówi o porządku czasu, jego biegu dla Wszechświata, Ziemi, o czasie Człowieka na Ziemi i czasie trwania Cywilizacji Człowieka nie będziemy tutaj szczegółowo przedstawiać, bo wszyscy chodziliśmy do szkoły, czytamy książki i oglądamy „popularnonaukowe” filmiki w telewizji. Wiemy więc, że w tej sprawie NAUKA – czyli współczesna wiara – błądzi wciąż i błąka się jak pijany po lesie. Do tego błąkania się wniosła swoje współczesna genetyka historyczna, która zachwiała obrazem świata Człowieka budowanym od 200 lat przez Świątynię Nauki. Ten obraz ukształtowany przez historyków, archeologów, językoznawców, antropologów i.t.p. uległ dewastacji i musi zostać ułożony na nowo. Także jednak pojawiają się fakty „naukowe”, które chwieją chronologią np. geologii, czy przyrody (biologii) – dziejów Ziemi i gatunków w przyrodzie, a więc chwieją obrazem Ziemi i jej przyrody, jak również teorią darwinowską, a więc „obrazem” narodzin życia na Ziemi, czy pochodzenia i źródeł życia w kosmosie.


Źródło: http://bialczynski.wordpress.com/slowianie...stwa-sis/"

Grawitacja jest zależna od rozkładu energii, zaś energia ekspansji od rozkładu przestrzeni :)
I?

To tak jak z tymi kolorami, biały (ty) i czarny (absolutny układ odniesienia), a cała reszta to odcienie szarości :)
Np. czerwony to odcień szarości? x)

Zmienia zmienia np. niegdyś mało popularne teorie oparte o wielowymiarowość zdobywają coraz więcej zwolenników.
Będzie, bo z samego założenia dopuszcza zmiany, w przeciwieństwie do religii.

Tia, ale tak wolno, że ślimak jest szybszy. Dalej nauka ssie w wielu kwestiach i jest zaściankowa.
Religia też się zmienia. Porównaj chrześcijaństwo paręset lat temu, a obecnie.

Pisałeś, że nauka rości sobie monopol na wszelkie poznanie, ja tylko pokazałem że nie, i na tej podstawie stwierdzasz, że naiwnie wierze w naukę, ciekawe :D
A ja skontrargumentowałem, że jednak sobie rości, więc naiwnie wierzysz, że nie rości, a więc jest z nią wszystko w porządku i warto/trzeba w nią wierzyć, jaka jest teraz, co z resztą widać też po innych fragmentach Twoich wypowiedzi.

Nieprafda :P
"Imre Lakatos zauważył, że właściwie każdą teorię da się tak zmodyfikować, aby pozornie falsyfikujący ją eksperyment jakoś jednak z nią pogodzić. Lakatos wymyślił więc nowe pojęcie, tak zwanego programu badawczego".

To chyba mało kto zdaje sobie sprawę, co ów Lakatos wymyślił x)
Do mojego profesora i paru innych ludzi "nauki" przyszedł kiedyś człowiek, który twierdził, że wynalazł silnik antygrawitacyjny i nie wiedział gdzie ma się z tym udać. Oni go wyśmiali, nawet nie sprawdzając, co wymyślił. Taka to "nauka" xD -.-' A może gość rzeczywiście wynalazł silnik antygrawitacyjny...

Już widziałem :)
Wiadomo istnieją układy, niszczy się kariery, ale to nie jest wina nauki, tylko ludzi. A co z magią? Też jest tylko zła bo illuminati używają jej do kontroli? :P

W takim razie musimy rozróżnić naukę i "naukę". To, co się dzisiaj powszechnie uprawia, to "nauka", a to czego idealistycznie bronisz, co prawie nie istnieje, to nauka :/ Podobnie jest "magia" i magia. Magia jest niezależna od tego, jak ludzie ją interpretują i z jakiej części jej korzystają. "Magia" zaś rości sobie prawa do bycia magią i psuje jej prawdziwe imię.

Na takiej
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nieoznaczono%C5%9Bci

No to już mówiliśmy o zasadzie nieoznaczoności. I póki ktoś jej nie obali, ludzie nadal będą wierzyć, że jest nie do obalenia xD

"Dla mnie to to samo", no fajnie, ale to nie jest to samo, czy prawa fizyki to to samo co fizyka?...
Tak.

Te prawa są uniwersalne, prawa hermetyczne to tylko nazwa potoczna.
No hermetyzm nie sprawdzi się w każdych warunkach, ale prawa uniwersalne tak :)

Więc po jakiego grzyba nazywać prawa uniwersalne, hermetycznymi??? A może chrześcijańskimi, albo muzułmańskimi, co? I wówczas prawa islamu będą tymi uniwersalnymi :D No gdzie tu logika? Hermetyzm nie ma monopolu na prawa uniwersalne.

O, ta zasada przypomina jedno z praw uniwersalnych, prawo mentalizmu. Wszystko jest umysłem, nasza rzeczywistość to tylko manifestacja naszych umysłów. Więc jak w coś wierzysz to powołujesz to do życia :)
No i to by przeczyło reszcie praw hermetycznych, wg. których świat jest odgórnie zbudowany z zasad, które nas predystynują. Wg. hermetyzmu chyba wiara wpływa, ale tylko w obrębie innych hermetycznych zasad, a w magii chaosu wiara jest nieskrępowana niczym, jest "chaosem", nieuporządkowanym jeszcze czystym potencjałem.
Z niektórymi zasadami hermetycznymi osobiście bym się zgodził, ale nie wiem czy ze wszystkimi. Co więcej w pewnych warunkach mogą działać, a w innych nie. Zamykanie się w jakiejkolwiek "wiedzy" zamyka nas w świecie, w którym owa "wiedza" obowiązuje.

Hmm normalnie myśleć mi sie nie chce hehe :D
"Ale napiszę coś, aby napisać, co nie? :)" x)

Punkt może być częścią czegoś, ale coś nie może być częścią punktu :P
Łał, głębokie ;P
Ale jak to się ma do tego, co pisaliśmy?

Ale może być :D Np. punkt na kawałku plastiku jest częścią tego plastiku, więc punkt jest też plastikowy, więc plastik jest częścią punktu :P Nie no, wiem że punkt jest mniejszy, niż cząsteczki plastiku, to jednak nie :/

Szawle, zostałeś zauważony, możesz odetchnąć :)
Klikanie "dzięki" pod każdym postem, który nie jest mój, musi być bardzo wyczerpujące :)
Lisk
Tak, czytam. I widzę, że się powtarzasz, jak zacięta płyta, zamiast sensownie kontrargumentować. To, że częściej powtarzasz daną formułkę, nie staje się od tego ona bardziej sensowna. Ja widzę, że gaz i ciało stałe, jak i ciecz, mają inną naturę, inaczej oddziałują między sobą i otoczeniem.

Wiem o czym mówi biegunowość, i Ty twierdzisz, że wszędzie jest biegunowość, a ja już Ci parę razy udowodniłem, że nie wszędzie.
Pomiędzy czarnym i białym nie istnieją tylko odcienie szarości, ale cała gama kolorów.
Wg pewnej skali owszem. Ale weź sobie rozpisz długości fal danych kolorów i stwierdź gdzie widzisz przeciwieństwo, pomiędzy długością fali np. niebieskiego i pomarańczowego.
Jeśli używać biegunów, to światło musiałoby mieć ich wiele. I nie tylko światło. Tworząc wielowymiarową przestrzeń. I tylko z pewnych punktów widzenia widać płaskie dwuwymiarowe twory, ale z innych już ujawnia się ich więcej wymiarowa natura.

Np. czerwony to odcień szarości? x)

Tak jak z dniem i nocą na Ziemi, które w kosmosie już nie występują.
Co do luminescencji, nie wiem czy tak to się fachowo nazywa w technice, nie jestem inżynierem fotonicznym ze specjalizacji. Ale spójrz sobie np. na włączone tylne światło samochodu i obok na najczerwieńszą kartkę, jaką znajdziesz i porównaj. Kolor ten sam, ale "coś" jest innego.

Nie pisałem że biegunowość jest wszędzie, tylko że wszędzie w materialnym świecie (mentalnym też). Powtarzam się bo ciągle mieszasz pojęcia, "stopień" z "naturą", gdy coś ma różny stopień to ty mówisz, że różną naturę :/ a potem piszesz, że coś czemuś przeczy, że jest nielogiczne, albo że coś udowodniłeś. Ciało, ciesz i gaz jak sama nazwa wskazuje to stany skupienia materii, które są właśnie tym "różnym stopniem", a "natura" jest ta sama - materia.
Zaś światło widzialne to część fali elektromagnetycznej, na jednym "biegunie" jest promieniowanie gamma, a na drugim fale radiowe, nasze kolory czyli światło widzialne jest gdzieś pomiędzy, jest tym "różnym stopniem", jak te odcienie szarości :)
Barwy też są dualne, każda barwa ma swoje przeciwieństwo i odcienie.

No i niby dlaczego w kosmosie ma być dzień i noc, why? Jak to jest zupełni inny punkt odniesienia...

Przeciwieństwa w długościach fal? Długości fal to tylko "stopień", to sama fala musi być czemuś przeciwna, i jest, dualizm korpuskularno-falowy.

Kolor ten sam, ale "coś" innego... Inny "stopień", nie chce się znów powtarzać.

Tia, ale tak wolno, że ślimak jest szybszy. Dalej nauka ssie w wielu kwestiach i jest zaściankowa.
Religia też się zmienia. Porównaj chrześcijaństwo paręset lat temu, a obecnie.

A ja skontrargumentowałem, że jednak sobie rości, więc naiwnie wierzysz, że nie rości

To chyba mało kto zdaje sobie sprawę, co ów Lakatos wymyślił x)
Do mojego profesora i paru innych ludzi "nauki" przyszedł kiedyś człowiek, który twierdził, że wynalazł silnik antygrawitacyjny i nie wiedział gdzie ma się z tym udać. Oni go wyśmiali, nawet nie sprawdzając, co wymyślił. Taka to "nauka" xD -.-' A może gość rzeczywiście wynalazł silnik antygrawitacyjny...

Ślimak? Porównaj sobie nauke z XIXw z dzisiejszą.

Lol ale nie rości, bo zakłada, że są rzeczy na które nigdy nie odpowie, choćby i na to, dlaczego istnieją prawa fizyki? To pytanie jest poza nauką, proste.

No i widzisz, masz idealny przykład, to wina ludzi nie nauki.

I?
I masz przeciwieństwa :)

No to już mówiliśmy o zasadzie nieoznaczoności. I póki ktoś jej nie obali, ludzie nadal będą wierzyć, że jest nie do obalenia xD

Tak

Niestety nie, bo pochodzenie praw fizyki nie może być wyjaśnione przez fizykę.


Więc po jakiego grzyba nazywać prawa uniwersalne, hermetycznymi??? A może chrześcijańskimi, albo muzułmańskimi, co? I wówczas prawa islamu będą tymi uniwersalnymi :D No gdzie tu logika? Hermetyzm nie ma monopolu na prawa uniwersalne.

No i to by przeczyło reszcie praw hermetycznych, wg. których świat jest odgórnie zbudowany z zasad, które nas predystynują.

Może dlatego, że pierwszy te prawa opisał hermetyzm, co nie znaczy że nie było ich wcześniej. A co to od nazwy zależy czy będą działać?

Co? Ty chyba nie wiesz jak to działa... Nic by nie przeczyło, bo reszta to tzw. "prawa zmienne", działają tylko na niższych "płaszczyznach".
Prawo Mentalizmu: Wszystko jest umysłem. Wszechświat jest Mentalny. Wszechświat składa się z myśli.
Prawo Powiązania: Jak na górze, tak i na dole. Jak na dole, tak i na górze.
Prawo Wibracji: Nic nie spoczywa. Wszystko się porusza. Wszystko jest w ruchu. Wszystko wibruje.
Te trzy są niezmienne na każdej płaszczyźnie. Pozostałe cztery są zmienne i dotyczą niższych płaszczyzn, tak jak np. prawo biegunowości.

"Ale napiszę coś, aby napisać, co nie? :)" x)
No co ty, raczej żeby odpisać na pytanie na które odpowiedź jest oczywista, jak się chwile pomyśli x)

Ale jak to się ma do tego, co pisaliśmy?

Ale może być :D Np. punkt na kawałku plastiku jest częścią tego plastiku, więc punkt jest też plastikowy, więc plastik jest częścią punktu :P Nie no, wiem że punkt jest mniejszy, niż cząsteczki plastiku, to jednak nie :/

Pytałeś gdzie tu bieguny, dualność. Kula to bryła geometryczna, składa się ze zbioru punktów, no a punkty nie mają rozmiaru, coś z niczego :P Chyba że chodzi o materialną kule? Materia też jest dualna.

To się może ciągnąć w nieskończoność, dlatego odpadam z rozmowy, myśl co chcesz, wierz w co chcesz, bo niby co mi do tego, każdy ma prawo do swojego zdania. Gdyby każdy myślał tak samo to świat byłby nudny ;P
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.