Hej, ostatnio na pewnym innym forum napisałem coś, co moim zdaniem zawiera zwięźle pewne ciekawe przesłanie, więc postanowiłem to wkleić też tutaj. Wybaczcie, ale nie chce mi się tego przeredagowywać, z czego mogą wyniknąć "dziwne" zwroty, jak odniesienia do nieprzytoczonych tutaj wypowiedzi, jednak nie powinno to w żadnym stopniu zakłócić odbioru treści. Po przeczytaniu, ciekaw jestem jak się do tego ustosunkujecie. Pozdrawiam :)

-------------

Jan S.: "Mistycy, niezależnie od wyznawanej przez siebie doktryny, zgodni są co do tego, że wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie być powinno. Wszystko.
Cóż za przedziwny paradoks. Najtragiczniejsze jest jednak to, że większość ludzi nigdy tego nie jest w stanie zrozumieć. Anthony de Mello - Przebudzenie"

To nie paradoks. Mistykom, mówiąc że wszystko jest, jakie być powinno, nie chodzi o to, że wszystko jest OK (owszem jest, ale w innym sensie, o czym poniżej), także to, co jednak jest beznadziejne w naszym świecie, że też jest OK. Im chodzi o to, że wszystko ma swój cel, świat jest tak skonstruowany, że wszystko się dopełnia i jest wspaniałe. Jedynym powodem, dla którego doświadczamy inaczej jest nasza intencja, nasz wybór, który kieruje nas gdzie indziej. I to też jest część tego wszystkiego, co jest jakie być powinno, że mamy ten wybór. I wśród tego wszystkiego, jakie to jest, mamy ten wybór, by uczynić także nasze doświadczenie lepszym, i wtedy naprawdę będzie OK :) Podsumowując o co mi chodzi - wyrażenie, że wszystko jest, jakie być powinno jest przynajmniej dwuznaczne i wiele ludzi słuchających mistyków niestety bierze nie to znaczenie, o które chodzi. A o które chodzi, wyjaśniłem właśnie powyżej. Pozdrowienia ;)

-------------

Łuuu, temat dawno wygasł, może uda mi się go wskrzesić. Dziś napotkałem na pewien cytat: "Nie ufać myślicielom, których umysły wprawia w ruch dopiero cytat." - Emil Cioran (heh, ale to godzi teraz we mnie ;p). Tak więc w dzisiejszym świecie istnieje naprawdę wiele materiałów naukowych i korzystających/opierających się na nauce, wykorzystując cytaty, cytując to w jakimś łańcuszku (ktoś kiedyś coś powiedział, potem ktoś go zacytował, potem ktoś zacytował tego drugiego, itd.), ale gdzieś w tym wszystkim umknęło samodzielne myślenie. Ludzie dziś stoją w miejscu (a nawet się cofają), myśląc że się rozwijają. Wiedza to jedno, mądrość to drugie, a inteligencja to trzecie. Wiedza to pamiętanie różnych stwierdzeń (prawdziwych czy nie), mądrość to umiejętność łączenia posiadanej wiedzy i wyciągania z niej wniosków (inaczej świadomość, percepcja [nie chodzi tu bynajmniej o wzrok ;)]), natomiast inteligencja to umiejętność zadawania trafnych pytań. Wiele wskazuje, że ludzie dziś poprzestali niestety tylko na tym pierwszym. Ograniczając swój tzw. "rozwój" osobisty jedynie do czytania książek jest bezowocne. Oczywiście czytanie książek to aspekt pozytywny, ale jeśli na tym się kończy, to fiasko z rozwoju, a nawet zastój, bowiem zgromadzona wiedza tworzy nam mętlik w głowie i przesłania czyste, samodzielne myślenie.
A odnosząc się do pytania: "kreujemy siebie czy odkrywamy?", ja odpowiedziałbym, że jedno i drugie. Doświadczenie życiowe wskazuje nam, że jesteśmy zarówno kreaturami, jak i kreatorami (tworzonymi i twórcami). Tzn. my wpływamy na otoczenie, a otoczenie wpływa na nas. Jednak ostatecznie to my możemy wyrwać się z tej pętli, zmieniając otoczenie, niezależnie od wpływu tego otoczenia na nas, jeśli nasza wola i zdecydowanie są odpowiednio silne. A żeby zmieniać otoczenie, trzeba być choć częścią siebie poza tym otoczeniem (myślami i duchem) inaczej bowiem jesteśmy więźniami dogmatów danego otoczenia i nic nie możemy zmienić, póki nie zmienimy samych siebie. Dlatego tak ważne jest samodzielne, bezkrytyczne myślenie, by nie "siedzieć w pudełku poglądów", a potrafić myśleć "poza pudełkiem", wtedy dopiero możemy zmienić cokolwiek na lepsze. I tak jak mówił Albert Einstein, że dany problem można rozwiązać jedynie poprzez inne myślenie, niż to, które je stworzyło. Dziś ludzie niestety zwykle myślą tymi samymi kategoriami, którymi stworzyli ówczesne problemy, bądź je podtrzymują od stuleci. Ludzie wolą dziś łatać stare spodnie bez końca, zamiast wymienić je na nowe. Dlatego np. polityka to czarna dziura bez dna, bez rozwiązania i ciągłymi problemami, paranoją, na widok której ludziom ręce opadają. Jednak wracając do pytania, a odnosząc się bardziej do Twojej Alicjo wypowiedzi na ten temat, skomentuję/uzupełnię to w ten sposób, że to 'przypominanie' powinno zawierać nie tylko nabieranie nowej wiedzy, ale także życzenie rozwijania w sobie mądrości i intencja inteligentnego myślenia. Dlatego robienie czegoś, aby sobie siebie przypomnieć, to zarówno rozwijanie tych trzech aspektów, ale także wgłębienie się w siebie, aby odkryć i zrozumieć nasze emocje, pierwotne potrzeby, nasz kształt i nasze bycie. Poprzez zdobywanie wiedzy, mądrości i inteligencji, wyposażamy się w narzędzia, które pomagają nam siebie odkryć. W życiu trzeba i kreować siebie i odkrywać siebie, a równowaga pomiędzy nimi powinna być zachowana. Bowiem tylko kreować siebie, to jak błądzić po ciemku, a tylko odkrywać siebie, to bezskuteczne. Jest tak dlatego, bo poprzez kreowanie siebie, odkrywamy siebie, a poprzez odkrywanie siebie, wiemy jak siebie kreować.... Widzicie? Myślenie niedualistyczne pozwala wyjść poza ramy schematów myślowych, które nie prowadzą do rozwiązania zagadki. Większość ludzi myśli dualistycznie, albo jedno, albo drugie, co wydaje im się że jest dwoma przeciwnymi rozwiązaniami, a tymczasem często te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane, a traktując je razem, odpowiedź jest nieoczekiwana, zupełnie inna niż jedna czy druga osobno - i o wiele bardziej trafna, bardziej adekwatna do tego, jak jest. Pozdrawiam <3 ^^.

-------------

Mirek S.: "Z magią byłbym ostrożny. Można zostać zniewolonym, a umysł Twój może przestać należeć do Ciebie."


Ja byłbym ostrożny z myśleniem w ten sposób. Takie myślenie pokazuje właśnie, że już jest się zniewolonym, bowiem wypierając się poznawania tego co jest i jakie jest, na różne sposoby, których dzisiejsza nauka w swej krótkowzroczności jeszcze nie pojmuje, człowiek oddaje swój umysł w zniewolenie dzisiejszemu systemowi, który jest krótko i dosadnie mówiąc ograniczony. Nic, co daje świadomość, nie ogranicza, wręcz uwalnia. Świadomość, to wolność, ignorancja, to zniewolenie. Niestety jednak ignorancja niejednokrotnie towarzyszy także magii, choć magia z definicji sprzeciwia się ignorancji, to jednak wiele osób przykładających nieco uwagi magii w ich życiu często dalej tej ignorancji się trzyma, wykrzywiając prawdziwy jej obraz w oczach ludzi. Dlatego dziś tak wiele niezrozumienia i przeinaczeń wokół tego słowa, a wiele osób parających się magią, tak naprawdę nie para się magią, a jej parodią. Prawdziwa magia to nie ślepa wiara w coś, to nie machanie różdżką, to też nie te głupoty wyprawiane przez pseudoezoteryków. Prawdziwa magia to świadomość, to zrozumienie jak działa wszechświat na różnych jego płaszczyznach. I niewiele osób dziś wie, że magia praktykowana w średniowieczu zrodziła współczesną naukę, np. z alchemii wyłoniła się chemia, a wiele dawnych 'naukowców' było magami, gdyż magia to nadzbiór nauki, a nauka, tak jak ją dzisiaj znamy, to tylko część magii, która z niej po części także korzystała i korzysta nadal (magia z nauki). Większość ludzi także sobie nie zdaje sprawy, że na co dzień jak najbardziej używają magii, tylko nie wiedzą, że to magia. Używają coś bezwiednie, intuicyjnie, mimo że nie wiedzą nawet, jakie to ma powiązanie z rzeczywistością, jakie zależności przyczynowo-skutkowe tym kierują. Magia to krótko mówiąc świadomość przyczyn i skutków, posunięta do tego stopnia, że wykracza poza to, co wiedzą o świecie żyjący obecnie ludzie, o mniejszej świadomości przyczynowo-skutkowej. Magia to też sztuka, jak tą świadomość wykorzystać do wpływania na rzeczywistość, wg. własnej woli. Magia to też wszystko to, czego ta świadomość przyczyn i skutków dotyczy, czyli przyczyny i skutki, czyli jeszcze inaczej mówiąc, wszystko co jest, wszechświat. To jest definicja prawdziwej magii. Jednak ile jest 'magów' czy ludzi (każdy jest magiem w jakimś stopniu, bo w jakimś stopniu zna zasady przyczynowo-skutkowe rządzące światem), tyle jest definicji magii, stąd różne stereotypy i parodie dotyczące magii. Choć może jeśli te parodie nazwać magią, to to, o czym mówię trzeba by wtedy nazwać jakoś inaczej. Można i tak. Nazwa to tylko nazwa. To, co się pod nią kryje i tak pozostanie takie samo, a to o czym piszę istnieje i zwijcie to jak chcecie, ale życie jest magiczne i tyle :)

A propos magii jeszcze. Nie pamiętam kiedy i gdzie, ale został wykonany pewien eksperyment psychologiczny (jak ktoś poszuka, to powinien znaleźć, albo jak jest psychologiem, to powinien wiedzieć), w którym wywnioskowano, że człowiek gdyby nie posiadał emocji, byłby tępy jak but, tzn. nie wiedziałby jak myśleć, czego chce, a czego nie, a więc w jakim kierunku w ogóle rozpocząć myślenie. Tak ważna jest intencja, a intencja związana jest z naszymi emocjami, a one z naszym duchem, z intuicją, z tym co czujemy, a nie możemy opisać naukowo, ale co doświadczamy. To, co czujemy wskazuje nam drogę i jest zasadniczym warunkiem kategoryzowania wiedzy. Gdy doświadczamy czegoś, co czujemy że jest pozytywne, dążymy do tego, aby było tego więcej, gdy zaś jest to w naszych odczuciach negatywne, próbujemy to wyeliminować i wszelkie nasze naukowe i umysłowe działania do tego prowadzą. A więc nasze emocje, nasza intuicja, nasz duch, to nadzbiór naszego umysłu, czyli coś, co jest nad umysłem i jest źródłem informacji dla umysłu, elementem sterującym umysłem, a nie na odwrót. I tak jak to ładnie opisał także Albert Einstein, że ludzkość dostała w darze umysł intuicyjny/wyobraźnię, oraz umysł logiczny, jako jego sługę, zaś ludzkość wywyższyła sługę i zapomniała o darze. Smutne, ale prawdziwe. Ludzie zamiast ciągle myśleć tylko umysłem, powinni wejrzeć też w siebie, w swoje najgłębsze intymne odczucia, a nie ciągle je zagłuszać. Medytacja jest właśnie słuchaniem własnego wnętrza. Wszyscy powinni nauczyć się medytować, już od małego, świat wówczas wyglądałby zupełnie inaczej. Także umysł to tylko wierzchołek góry lodowej, wobec tego, jakie narzędzia poznawcze istnieją i są dostępne człowiekowi. Konfrontując wszelkie nasze doświadczenie z naszymi odczuciami okazuje się, że tak jak to doświadczenie psychologiczne, o którym pisałem mówi, nasza inteligencja rośnie, a co za tym idzie także nasza percepcja, a za tym nasze myśli i czyny, a za tym nasze doświadczenie, przez co świat staje się piękniejszy dla nas wszystkich. I to jest prawdziwa magia :) zgodnie z tym, co INTUICYJNIE rozumie się przez magię ;) Pozdrowienia wszystkim! <3