Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Od PodrÓŻnika Do ChrzeŚcijanina
Forum OOBE > Park im. Roberta Monroe > Forum
Stron: 1, 2, 3, 4, 5, 6
kis-kos
Od Podróżnika do Chrześcijanina.

Witam postanowiłem poruszyć ten wątek ponieważ ciekawy jestem czy ktoś ma podobne doświadczenia, oraz chciałbym opowiedzieć coś o potencjalnych zagrożeniach o których bardzo mało można przeczytać, a jeżeli proponuje się często młodym i niedoświadczonym umysłom drogę Obe to myślę, że należy się im pełna wiedza. Ponadto napisać dlaczego wybieram jednak chrześcijaństwo. Zaznaczam od razu, że bycie chrześcijaninem to na pierwszym miejscu Bóg, na drugim Bliźni na trzecim Ja, oraz że wszystko co pisze to prawda kłamać nie mogę bo mi na to moja religia nie pozwala. Jezus uczy między innymi takich postaw.


Moja chrześcijańska droga zakończyła się na etapie pierwszej komunii, ponieważ cała ta religia wydawała mi się niezrozumiała i nudna. Lecz zawsze czułem, że jest coś więcej, wiec nie przestałem się modlić. Z czasem głód odpowiedzi na pytania typu, o co tu chodzi? był tak silny, że doprowadzało mnie to prawie do depresji. I zaczęły się poszukiwania poprzez różne religie i nauki o duchowości (teoria z praktyką). I tak trafiłem w końcu na podróże astralne. Poczytałem i się zaczęło samo bez ćwiczeń, za pierwszym razem tak się spietrałem, że prawie błagałem, aby mnie z powrotem do ciała cofnięto (w szczegóły podróży nie będę się wdawał). I tak od czasu do czasu sobie podróżowałem. Uspokoiło mnie to bardzo bo w końcu wiedziałem, że jestem czymś więcej niż ciałem, ale również moja pycha (jeden z grzechów głównych bardzo ciężki) co jest jednym z zagrożeń, poszybował w górę człowiek ma się za lepszego od innych szczególnie tych biedaków w kościele co się modlą nie wiadomo do kogo i nic nie wiedzą. Z czasem granica dobra i zła się zacierała i wydawało mi się, że wszystko mogę np. zaspokajać swoje rządzę nie pytając o pozwolenia czyli gwałt, nastawienie na zniszczenie wszystkiego co mi stoi na drodze do wyjścia z ciała, ponieważ czasami pojawiają się istoty które przeszkadzają. A w realu miałem się za super dobrego człowieka a tam skoro nie ma policji i piekła to jestem panem, ale prawda jest taka czyn popełniony świadomie to czyn popełniony - może być dobry lub zły i to wszystko idzie na twoje konto. Zdarzało się, że nie zawsze byłem panem spotykałem tam raz naprawdę wcielone zło myślałem, że dam mu rade, ale obszedł się ze mną jak chciał. To była dość skomplikowana sytuacja, on miał demoniczne imię oraz wygląd ogromnego szczura, co ciekawe po 2 dniach pojawił się w moim mieszkaniu nie wiadomo skąd szczur i potem jeszcze dwa nigdy wcześniej i potem nie miałem takich problemów - może to przypadek. W Obe bywało różnie 50 na 50 raz fajne raz nie. Pewnego razu w Obe dostałem wyraźny komunikat, że mam wrócić do kościoła. Uwierzcie mi wcale się nie ucieszyłem w ogóle mi się nie chciało, chodziłem tam może raz na miesiąc bo fajnie grali i śpiewali, no ale po tym jak powiedzieli, że mam wrócić to zacząłem chodzić co tydzień. I tak sobie minęło może z 2 lata, miałem się za kogoś lepszego od tych ludzi. Z czasem pogłębiałem wiedzę na temat Obe, i trafiałem na dużo ciekawsze i starsze materiały niż trylogia, nie jest to nowy temat i dużo bardziej skomplikowany niż opisuje to pan Monroe czy Bruce, i jest mocno zakorzeniony w tradycji okultystycznej. Co ciekawe okazało się, że czytam tam na temat sakramentów kościelny oraz o Jezusie, o tym jak niesamowite rzeczy się dzieją podczas mszy kiedy podnoszona jest np. hostia, byłem bardzo zaskoczony i nie spodziewałem się, że w czymś co jest w opozycji do chrześcijaństwa odnajdę potwierdzenie jego prawdziwości. Oczywiście literatura ta kładzie nacisk bardziej na sprawy okultyzmu niż chrześcijaństwa. No więc myślę sobie skoro to prawda to idę się wyspowiadać po 20 latach, i będę korzystał z tych sakramentów. W międzyczasie obejrzałem trochę na temat Jezusa i jego słowa zaczęły we mnie pracować. Po spowiedzi potoczyło się lawinowo dostałem za pokutę, pójść 5 razy do kościoła poza niedzielą oraz dowiedziałem się, że są organizowane katechezy neokatechumenalne, dziś jestem członkiem takiej wspólnoty. Lubie załatwić sprawy od reki to chodziłem co dzień, jestem na piątej mszy zadowolony, że to ostatnia. A ksiądz nagle mówi od dzisiaj w tym kościele zaczyna się seminarium ?odnowy w duchu świętym? chętni proszę pozostać, i czuje że on mówi to do mnie znowu się wkurzyłem bo mi się nie chciało. No, ale zostałem, tam się działy różne rzeczy, świadomość tych spraw wzrastała, w międzyczasie zwróciłem się do Boga ?jeżeli obe jest dla mnie dobre to ja proszę co dzień jeżeli nie zabierz to ode mnie?, od tamtej pory spokój. Ale ciekawsze - po seminarium poszedłem do bierzmowania, (z tym też był niezły zbieg okoliczności) dzięki temu seminarium mogłem je otrzymać. Poznałem tam bardzo fajnych ludzi i jeden z nich zaprosił mnie na takie spotkanie do dobrego egzorcysty, gdzie ludzie z problemami duchowymi typu dręczenia się spotkali, pomodlił się nade mną w sumie nic nie czułem, ale inni padali na ziemie leżeli potem wstawali i niektórzy płakali to się nazywa spoczynek w duchu świętym. Kiedy wyszedłem zrobiło mi się słabo zacząłem się trochę zataczać i poczułem się jak pijany, i że coś zemnie wyszło. No, ale ok może zbyt dużo wrażeń pojechałem do domu poszedłem spać, i zaczęło się. Ci co wychodzą wiedzą czym są wibracje, które zaczynają się od głowy i podczas nich bardzo łatwo się wychodzi, ale tym razem nie poczułem ich w głowie tylko jako osobny byt, który próbuje wejść we mnie na siłę. Przestraszyłem się i zacząłem się modlić odpuścił i tak dwie noce z rzędu. Od tamtej pory a minęło już trochę czasu jestem nieomal pewny, że Obe mi się nie przydarz po prostu to czuje, ja też się czuje inaczej. Każdy może sobie zinterpretować to jak chce i zrobić z tym co chce, Prawda jest taka że dobro i zło istnieje choć ostatnio usłyszałem, od jednego z waszych, że to stan umysłu, ale powiedz to np. zgwałconej dziewczynie, że oprawca tak naprawdę nie jest dobry ani zły to tylko taki stan umysłu i to twoje cierpienie teraz to też tylko taki stan także luz. Realne dobro i zło istnieje a tam po drugiej stronie, my jesteśmy zbyt słabi, aby móc je rozpoznać będziesz robił coś i nawet nie będziesz wiedział, że robisz źle. Jesteśmy tam jak 3 latek tutaj puszczony na miasto z pieniędzmi, który ma pozałatwiać różne sprawy, możemy trafić na dobrą babcie, która nam pomoże albo na pedofila. Sam obszar Obe nie jest ani dobry ani zły jest neutralny jak ziemia to w istotach kryje się dobro lub zło. I tu jest rola Jezusa który nam pokazuje co jest co i jak mamy postępować, przeczytajcie chociaż raz Nowy Testament z otwartym sercem a sami się przekonacie. Gra nie idzie o ilość doświadczeń, ale o nasze dusze w jakim stanie będą gdy stąd odejdziemy, i będą albo dobre albo złe lub przeciętne. Ciało opuszczamy i co nam zostaje to kim jesteśmy w danym momencie jakim człowiekiem co myślimy i jak zachowamy się w danej sytuacji. Wasza dusza będzie biletem wstępu, albo do dużo ciekawszych obszarów niż Obe, albo do dużo gorszych. Jezus to nie fikcja literacka nawet wasz inicjator, który was zostawił (dla porównania Jezus za swoich życie oddał) coś o tym wspomina na spotkaniu w Puławach (film dostępny na YouTube). Mimo że w książce ośmielił się napisać coś innego bo jakaś istota mu powiedziała, że Jezus nie istnieje. Tylko jakim cudem oni nie słyszeli o najsłynniejszym człowieku na ziemi przez ostatnie 2000 lat, który z 12 osób stworzył religie którą wyznaje obecnie 2,1 mld ludzi i jest największa na świecie. Czy też czyściec jak czytamy trylogie Monro opowiada o kopcu z ciął, które nie mogą zaspokoić swoich żądz i tak jest dusza czym za życia grzeszy po śmierci będzie pokutować. Tu macie link człowieka, który też wyszedł z ciała, ale trafił jak twierdzi do piekła sami osądzicie:

http://www.youtube.com/watch?v=FO0McVS0Buw


Ja wiem, że wielu się wydaje, że odkryli coś co może zmienić świat i ludzi, ale podróże tego nie zrobią tylko ciężka praca nad sobą w prawdzie jaką jest Jezus. A ten ruch obe może się okazać czymś takim jak to:

http://www.kapucyni.pl/index.php/info/4014...chno-swiadectwo

Świadectwo osoby, która tworzyła kulturę miłości, wolności, muzyki i współpracował przy takich projektach jak MAYDAY, ale na końcu się mocno zdziwiła. Z Obe może być tak samo na dzień dzisiejszy tego nie wiem, ale wiem jedno jeżeli chcesz być bezpieczny i naprawdę się rozwijać stań się mistrzem w naśladowaniu Jezusa Chrystusa a dopiero potem myśl o dalekich duchowy podróżach i doświadczeniach. Nic nie stracisz próbując zrozumieć jego słowa, ale za to możesz dużo zyskać.


Ps. świat cudów i uzdrowień , egzorcyzmów i opętań jest realny i dzieje się to tu i teraz tu macie coś pozytywnego (cudowne uzdrowienia):

http://www.coretlumenchristi.org/Site_stream/videos.htm

Ten pan był w Polsce, to nie sztuczki temat potwierdzony.



Pozdrawiam serdecznie
Egy
Zaintrygowałeś mnie.Większość ludzi sądzi,że Bóg nie istnieje i po co On w ogóle jest,tak naprawdę ta większość nigdy Go nie doświadczyła żeby móc mówić,że to bez sensu i że nic nie daje ;)
Chętnie dałabym CI pochwałę za tego posta!
Czyli oobe powinni się podjąć ludzie,którzy są blisko Jezusa?I wtedy to nie będzie szkodliwe?
masa
Jezusowa ścieżka miłości i zrozumienia to wspaniała ścieżka ale za chiny nie rozumiem jaki przekaz ma mieć ten post. Pamiętasz jak we śnie do Marii przyszedł Anioł żeby ją ostrzec? Mogę uznać jednak sny za nie istotne i przestać o nich pamiętać ale śnić nie mogę przestać.

Pozdrawiam
hepi
Jeśli chrześcijaństwo jest Twoją drogą ku lepszemu, to ok, ale nie ma jednej słusznej ścieżki, która sprawdzi się w każdym przypadku. Moim zdaniem z tym demonem trochę przesadziłeś. Ogólna puenta Twojego tekstu jest taka, że oobe prowadzi do złego i zgodzę się, że tak właśnie może być, bo jak sam stwierdziłeś Twoja pycha doprowadziła cię do stanu w którym "wszystko możesz" i zacząłeś Tam zaspokajać swoje żądze. Tylko, że to jest pośrednia przyczyna, bezpośrednią jesteś Ty. To tak jak pijany kierowca zwalałby winę na alkohol. Wszystko z umiarem, a będzie dobrze.
Bilu
Zgodzę się z hepi, że nie ma jednej słusznej ścieżki. Każda jest dobra, dopóty dopóki jesteśmy usatysfakcjonowani tym, jak ona na nas oddziałuje. Na nas i na ludzi w okół.
Ja osobiście nie potrzebuję jakiegoś wzoru religijnego, aby wiedzieć jak postępować a jak nie. Wystarczy, że jestem świadomy swoich działań i ich konsekwencji :)
Kalyna
Bardzo podoba mi się to zdanie hepi'ego: "To tak jak pijany kierowca zwalałby winę na alkohol."
OBE to tylko narzędzie, jeden z możliwych sposobów na poznanie samego siebie. Dzięki niemu kis-kos poznałeś swoje żądze czy też 'ciemniejsze' strony siebie których być może nie byłeś do tej pory świadomy. Ale nie można zwalać winy za ich wystąpienie na OBE.
Piszesz o astralu, że "Jesteśmy tam jak 3 latek tutaj puszczony na miasto z pieniędzmi, który ma pozałatwiać różne sprawy, możemy trafić na dobrą babcie, która nam pomoże albo na pedofila." Zgadzam się, masz całkowitą rację. Ale każdy z nas i tak tam trafia podczas snu no i wszyscy trafimy na tamtą stronę po śmierci. Więc prędzej czy później i tak będziemy musieli się oswoić z tym obszarem. Tylko dlaczego uważasz że poznawanie tego miejsca świadomie, za życia jest złe, a już trafienie tam po śmierci jest w porządku? Co to za różnica czy ja zwiedzę POZA z własnego wyboru czy z konieczności? I tak wyjdzie na to samo, więc już lepiej się przygotować.
Pozdrawiam i mimo wszystko podziwiam twoją wiarę. Jeżeli czujesz, że jest ona tobie pomocą i ścieżką przez życie, a w szczególności jeśli uczy cię kochać i żyć w miłości i harmonii ze światem to trzymaj się jej. :)
Egy
CYTAT(Kalyna @ 17.05.2011 - 21:08) *
Ale każdy z nas i tak tam trafia podczas snu no i wszyscy trafimy na tamtą stronę po śmierci.


Hmm po śmierci?Z tego co wiem oobe składa się z myślokształtów i jest wytworem naszego mózgu a jeśli mózg przestaje już pracować(śmierć) to wygasa cała ta funkcja.Może przez ten moment,w którym umieramy doznajemy tego a później już koniec
kis-kos
[quote name='Egy' post='71085' date='17.05.2011 - 14:25']Zaintrygowałeś mnie.Większość ludzi sądzi,że Bóg nie istnieje i po co On w ogóle jest,tak naprawdę ta większość nigdy Go nie doświadczyła żeby móc mówić,że to bez sensu i że nic nie daje ;)
Chętnie dałabym CI pochwałę za tego posta!
Czyli oobe powinni się podjąć ludzie,którzy są blisko Jezusa?I wtedy to nie będzie szkodliwe?[/quote]
Chodzi mi tu o kolejność, nauka Jezusa to coś co sprawi, że będziesz gotowy na wszystko, jak się zaangażujesz na 100% (to nie oznacza chodzenie raz w tygodniu do kościoła). Rozwiniesz się Ty jako istota a nie tylko twoja wiedza. I na dzień dzisiejszy uważam, że to sztuczka złego, który pod postacią kolegi po tamtej stronie powolutku będzie ciebie wciągał w coś co nie jest ok. Lecz tak być nie musi ja po prostu już nie ryzykuje. Po śmierci chciałbym trafić do miejsca gdzie już dziwne i nieprzyjemne zdarzenia oraz istoty nie mają do mnie dostępu lub będę wyposażony w takie zmysły dzięki, którym będę mógł nad nimi zapanować a w obe jak wiemy bywa różnie. A do takiego miejsca trafia tylko tacy, którzy sami nie będą w stanie krzywdzić lub zostaną wyposażeni w takie właściwości ponieważ będzie wiadomo, że źle ich nie wykorzystają. I z doświadczenia - trwam w tak zwanej łasce uświęcającej i mam w sobie wielką pogodę ducha a za obe w ogóle nie tęsknie. I wszystko w swoim czasie do wszystkiego należy dojrzeć, a 15 latek nieukształtowany wychodzący aby sobie coś tam porobić to nie jest dobry pomysł. Jak będziesz naprawdę blisko Jezusa to zapomnisz o OBE.

[quote name='masa' post='71091' date='17.05.2011 - 18:15']Jezusowa ścieżka miłości i zrozumienia to wspaniała ścieżka ale za chiny nie rozumiem jaki przekaz ma mieć ten post. Pamiętasz jak we śnie do Marii przyszedł Anioł żeby ją ostrzec? Mogę uznać jednak sny za nie istotne i przestać o nich pamiętać ale śnić nie mogę przestać.

Pozdrawiam[/quote]
Po co go napisałem jest we wstępie. A o snach nic nie pisałem jedynie opisałem moją drogę i ewentualne zagrożenia w obe.

[quote name='hepi' post='71099' date='17.05.2011 - 18:52']Jeśli chrześcijaństwo jest Twoją drogą ku lepszemu, to ok, ale nie ma jednej słusznej ścieżki, która sprawdzi się w każdym przypadku. Moim zdaniem z tym demonem trochę przesadziłeś. Ogólna puenta Twojego tekstu jest taka, że oobe prowadzi do złego i zgodzę się, że tak właśnie może być, bo jak sam stwierdziłeś Twoja pycha doprowadziła cię do stanu w którym "wszystko możesz" i zacząłeś Tam zaspokajać swoje żądze. Tylko, że to jest pośrednia przyczyna, bezpośrednią jesteś Ty. To tak jak pijany kierowca zwalałby winę na alkohol. Wszystko z umiarem, a będzie dobrze.[/quote]
Tak zgadza się, na ziemi nie byłem zły tam się stawałem a jak napisałem czyn tu czyn tam nie ma znaczenia. I powiem tak dziś po paru długich i głębokich lekcjach na pewno bym tak się nie zachował i właśnie o to w tym chodzi Jezus uczy jak być godną i boską istotą nie obe. Post jest dużo głębszy to jest akurat mniej istotna kwestia. Czy Jezus jest jedyną drogą powiem tak jest najpewniejszą i najszybszą drogą do prawdziwego celu (a kilka nauk jak napisałem już zgłębiłem). Co do demona musiał byś tam być i to wszystko poczuć i usłyszeć jego imię, i zrozumieć cel jego wizyty. Demony to w naszej rzeczywistości nic nowego.

[quote name='Bilu' post='71102' date='17.05.2011 - 20:08']Zgodzę się z hepi, że nie ma jednej słusznej ścieżki. Każda jest dobra, dopóty dopóki jesteśmy usatysfakcjonowani tym, jak ona na nas oddziałuje. Na nas i na ludzi w okół.
Ja osobiście nie potrzebuję jakiegoś wzoru religijnego, aby wiedzieć jak postępować a jak nie. Wystarczy, że jestem świadomy swoich działań i ich konsekwencji :)[/quote]
Też tak myślałem, miałem się za super gościa w skali bezwyznaniowca dał bym sobie 4/5, ale jako chrześcijanin daje sobie 7/10. To oznacza, że przeszedłem wszystkie 5 skal bezwyznaniowca plus 2 wyżej, poszerzyła mi się świadomość okazało się, że skala ma 10 a nie 5. Sam z siebie nie jesteś wstanie zrozumieć do końca co jest dobre a co złe i dlaczego. Zresztą Jezus nie uczy jedynie tego co jest dobre a co złe jest tym dla duszy czym siłownia dla mięśni. A ponadto daje wieczną satysfakcje.

[quote name='Kalyna' post='71104' date='17.05.2011 - 21:08']Bardzo podoba mi się to zdanie hepi'ego: "To tak jak pijany kierowca zwalałby winę na alkohol."
OBE to tylko narzędzie, jeden z możliwych sposobów na poznanie samego siebie. Dzięki niemu kis-kos poznałeś swoje żądze czy też 'ciemniejsze' strony siebie których być może nie byłeś do tej pory świadomy. Ale nie można zwalać winy za ich wystąpienie na OBE.
Piszesz o astralu, że "Jesteśmy tam jak 3 latek tutaj puszczony na miasto z pieniędzmi, który ma pozałatwiać różne sprawy, możemy trafić na dobrą babcie, która nam pomoże albo na pedofila." Zgadzam się, masz całkowitą rację. Ale każdy z nas i tak tam trafia podczas snu no i wszyscy trafimy na tamtą stronę po śmierci. Więc prędzej czy później i tak będziemy musieli się oswoić z tym obszarem. Tylko dlaczego uważasz że poznawanie tego miejsca świadomie, za życia jest złe, a już trafienie tam po śmierci jest w porządku? Co to za różnica czy ja zwiedzę POZA z własnego wyboru czy z konieczności? I tak wyjdzie na to samo, więc już lepiej się przygotować.
Pozdrawiam i mimo wszystko podziwiam twoją wiarę. Jeżeli czujesz, że jest ona tobie pomocą i ścieżką przez życie, a w szczególności jeśli uczy cię kochać i żyć w miłości i harmonii ze światem to trzymaj się jej. :)[/quote]
Swoich żądz byłem świadomy i tutaj, ale nie obróciłbym ich w czyn, a czyn dokonany świadomie to czyn. Gra się toczy o coś dużo więcej niż obszar obe. O dużo leprze miejsce i dużo lepszego ciebie jako istota. Do obe ma dostęp każdy, ale wybacz jakoś sobie tego nie wyobrażam, że Matka Teresa jest wrzucona do tego samego worka co stalin po śmierci. Wyobraź sobie górę podzielona na 5 części, im wyższy stopień człowieczeństwa się tobie udało osiągnąć za życia tym masz dostęp do wyższego poziomu na każdym może być nawet nawet, ale im wyżej tym lepiej. Lecz na szczycie góry będą stały drzwi drzwi przy drzwiach ktoś kto zapyta co dobrego uczyniłeś i sprawdzi na jakim poziomie jesteś, jeżeli się tobie udało osiągnąć poziom Jezusa wchodzisz jeżeli nie to przykro mi. I gra się toczy o to przejście a tam mój drogi będzie naprawdę fajna impreza gdzie nie wpuszcza byle kogo. To tak jak ty nie wpuścisz na swoją kogoś kto by ja tobie zespół bo jest egoistą lub agresywny. Jeżeli uważasz, że uda się tobie osiągnąć ten poziom bez pomocy Jezusa to mogę jedynie przyklasnąć i życzyć powodzenia.
masa
Myślę że nie rozumiesz na czym polegały nauki Jezusa.
Myślę że mówisz Jezus, Jezus a serce twe nie czyste. Że jesteś zwykłym egoistą i chcesz nakarmić swoje ego i że uważasz że tylko twa ścieżka właściwa. Że nie wiesz co to dobra nowina, że mylisz nauki Jezusa z potarzaniem jego słów a nie z czynieniem świadectwa.

Pozdrawiam cię serdecznie i niech Jezus zawsze będzie gościem w twym sercu.
Bilu
kis-kos, pozwól, żeby czyny mówiły same za siebie. Moim zdaniem nie potrzebujesz do tego autorytetu w postaci Jezusa. Zamiast niego lepiej skupić się na pomaganiu innym.
kis-kos
CYTAT(masa @ 18.05.2011 - 03:27) *
Myślę że nie rozumiesz na czym polegały nauki Jezusa.
Myślę że mówisz Jezus, Jezus a serce twe nie czyste. Że jesteś zwykłym egoistą i chcesz nakarmić swoje ego i że uważasz że tylko twa ścieżka właściwa. Że nie wiesz co to dobra nowina, że mylisz nauki Jezusa z potarzaniem jego słów a nie z czynieniem świadectwa.

Pozdrawiam cię serdecznie i niech Jezus zawsze będzie gościem w twym sercu.


Być może tak jest bracie, być może masz racje, ale ja tak się nie czuje na dzień dzisiejszy. Prawdę mówiąc spodziewałem się tu przykrości a nie oklasków. A z tą ścieżką, to ścieżka Jezusa i wielu jego zwolenników. Nakarmić ego gdyby tak było to bym nie był anonimowy, myślisz, że nie mam lepszych rzeczy do roboty niż pisanie takich postów, ale takie mam doświadczenie i coś mi kazało to napisać, aby każdy młody umysł zanim się zdecyduje był świadomy co go tam czeka, i że nie tylko fajerwerki. A każdy ukształtowany umysł spróbował i sam się przekonał czy rzeczywiście to właściwa droga, do stracenia nic nie ma wręcz przeciwnie co najwyżej poszerzy horyzonty. Co do świadectw Bóg jeden wie co uczyniłem do tej pory i jakie są moje intencje i niech tak zostanie. Ps. ten post jest kierowany do ogółu nie indywidualnie do kokoś bo być może tak jest może jesteś już jak Jezus plus podróżujesz i robisz dużo dobrych rzeczy tu i tam tego nie wiem. Jeżeli tak jest i tak się da to ja bym bardzo się z tego ucieszył.

CYTAT(Bilu @ 18.05.2011 - 07:06) *
kis-kos, pozwól, żeby czyny mówiły same za siebie. Moim zdaniem nie potrzebujesz do tego autorytetu w postaci Jezusa. Zamiast niego lepiej skupić się na pomaganiu innym.

Powodzenia 3mam kciuki.
Zielarz Gajowy
Droga do samorealizacji polega na oczyszczaniu jaźni z egoizmu. Kiedy znika ego, wówczas osiąga się stan czystej świadomości - poza umysłem i intelektem - ujawniający prawdziwą jaźń, którą jest Bóg.

Umysł jest tkaniną zakrywającą czystą świadomość, której nićmi są pragnienia. Po usunięciu nici tkanina znika i objawia się nasza prawdziwa natura. To właśnie ma na myśli Wedanta, kiedy głosi, że w celu urzeczywistnienia własnej Jaźni należy się wyzbyć ego. Kiedy wznosicie się ponad zmysły i umysł, urzeczywistniacie Jaźń (Ducha). W tym oświeceniu stajecie się jednym z kosmiczną Mocą. Urzeczywistnienie siebie jest urzeczywistnieniem Boga. Tak właśnie człowiek osiąga Boga.

Miłość, a nie pożądliwość, jest esencją szczęśliwego życia. Zaczynajcie dzień Miłością. Oto droga ku Bogu.

Satya Sai Baba "Migawki z życia"
kis-kos
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 18.05.2011 - 13:42) *
Droga do samorealizacji polega na oczyszczaniu jaźni z egoizmu. Kiedy znika ego, wówczas osiąga się stan czystej świadomości - poza umysłem i intelektem - ujawniający prawdziwą jaźń, którą jest Bóg.

Umysł jest tkaniną zakrywającą czystą świadomość, której nićmi są pragnienia. Po usunięciu nici tkanina znika i objawia się nasza prawdziwa natura. To właśnie ma na myśli Wedanta, kiedy głosi, że w celu urzeczywistnienia własnej Jaźni należy się wyzbyć ego. Kiedy wznosicie się ponad zmysły i umysł, urzeczywistniacie Jaźń (Ducha). W tym oświeceniu stajecie się jednym z kosmiczną Mocą. Urzeczywistnienie siebie jest urzeczywistnieniem Boga. Tak właśnie człowiek osiąga Boga.

Miłość, a nie pożądliwość, jest esencją szczęśliwego życia. Zaczynajcie dzień Miłością. Oto droga ku Bogu.

Satya Sai Baba "Migawki z życia"



Wszystko pięknie, ale jak to zrobić w obliczu teraźniejszości codziennego życia i wielu ekstremalnych wydarzeń, które możesz po drodze napotkać. Jezus tak bardzo wyzbył się samego siebie, że pozwolił się skatować i zabić dla nas! a pan Wedanta co zrobił ? I czy to jest w ogóle możliwe, aby samemu z siebie tego dokonać, Jezus obiecuje ducha świętego na pomoc, a pan Wedanta?
Danmaster
http://www.youtube.com/watch?v=HPAznbHHNQk
Anczej
Ciekawa historia, słyszałem już kilka takich, ale ta była bez epatowania fanatyzmem, po prostu czysta, i mówiąc szczerze mogłaby do mnie trafić.

Mogłaby trafić ale europa i północna afryka to nie jedyny obszar świata, i nie jeden Jezus przyszedł na świat.
Mówisz Jezus, a starożytny Meksykanin powie Ci Quetzalkoatl. Na wschodzie usłyszysz o Bodhisattwie, a Grek opowie Ci o Prometeuszu.
I wszyscy opowiecie tą samą historię, przepuszczoną jedynie przez filtr kultury, warunków geograficznych i wszystkiego innego co wpływa na człowieka podczas jego życia w danym rejonie świata.
Zbawicieli jest wielu i tylko jeden jednocześnie, a naśladowanie go nie jest tylko cechą Chrześcijan.
Można odbywać astralne podróże na własną odpowiedzialność bez pomocy jakiejkolwiek religii, i można sobie całkiem nieźle poradzić.
Można też zwrócić się ku zbawicielowi i żyć w zgodzie ze wszystkim bez doświadczania czegoś takiego jak OOBE.
Jednak kiedy jesteśmy należycie przygotowani (jesteśmy wypełnieni miłością Jezusa, posiadamy duchowego przewodnika, albo mamy za sobą trening z czakrami itd ) to nic nie może nam się stać.

Moja osobista opinia brzmi, że okultyzm zakłada swego rodzaju satanizm intelektualny, czyli hedonizm w czystej postaci, i dlatego może być szkodliwy ale to nie świadczy o wyższości któregokolwiek ze zbawicieli, bo w Europie Jezus Cię uratuje i jemu to przypiszesz, Egipcjanin zostanie uratowany przez Ozyrysa i wszyscy zadowoleni

Pozdro
kis-kos
CYTAT(Anczej @ 19.05.2011 - 09:14) *
Ciekawa historia, słyszałem już kilka takich, ale ta była bez epatowania fanatyzmem, po prostu czysta, i mówiąc szczerze mogłaby do mnie trafić.

Mogłaby trafić ale europa i północna afryka to nie jedyny obszar świata, i nie jeden Jezus przyszedł na świat.
Mówisz Jezus, a starożytny Meksykanin powie Ci Quetzalkoatl. Na wschodzie usłyszysz o Bodhisattwie, a Grek opowie Ci o Prometeuszu.
I wszyscy opowiecie tą samą historię, przepuszczoną jedynie przez filtr kultury, warunków geograficznych i wszystkiego innego co wpływa na człowieka podczas jego życia w danym rejonie świata.
Zbawicieli jest wielu i tylko jeden jednocześnie, a naśladowanie go nie jest tylko cechą Chrześcijan.
Można odbywać astralne podróże na własną odpowiedzialność bez pomocy jakiejkolwiek religii, i można sobie całkiem nieźle poradzić.
Można też zwrócić się ku zbawicielowi i żyć w zgodzie ze wszystkim bez doświadczania czegoś takiego jak OOBE.
Jednak kiedy jesteśmy należycie przygotowani (jesteśmy wypełnieni miłością Jezusa, posiadamy duchowego przewodnika, albo mamy za sobą trening z czakrami itd ) to nic nie może nam się stać.

Moja osobista opinia brzmi, że okultyzm zakłada swego rodzaju satanizm intelektualny, czyli hedonizm w czystej postaci, i dlatego może być szkodliwy ale to nie świadczy o wyższości któregokolwiek ze zbawicieli, bo w Europie Jezus Cię uratuje i jemu to przypiszesz, Egipcjanin zostanie uratowany przez Ozyrysa i wszyscy zadowoleni

Pozdro



Wiem o czym mówisz doskonale ciebie rozumiem, bo z wielu kielichów piłem wcześniej, ale są pewne niuanse które decydują o tym, że uważam drogę Jezusa za tą właściwą. Jako jedyny przywódca oddał życie za swoich i za to co głosił, i to że on jest drogą prawdą i życiem, i nikt nie wejdzie do królestwa jak przez niego bo on jest bramą to są jego słowa, no ale one przemawiają do tych którzy w niego wierzą. Plus dane statystyczne Chrześcijanie są wszędzie jak napisałem 1/3 ludzkości to chrześcijanie i w chinach mocno się rozwija jest tam już 200 milionów mimo, że do niedawna zamykano i torturowana za tą wiarę i dzieją się tam niesamowite rzeczy obie Ameryki też są chrześcijańskie. Ponadto jak kopiesz to rzeczywiście się dokopiesz do czegoś takiego jak cudownych uzdrowienia(link powyżej), które mają miejsce tu i teraz czy opętania. Nasz naród dzięki wierze też potrafił się zjednoczyć w wielu ciężkich chwilach. No i moje własne doświadczenie tej wiary (daje mi to ciągłość pogody ducha i pcha mnie do czynienia rzeczy o które bym siebie nigdy nie posądzał tych dobrych, i w ekspresowym tępię wyplewia zemnie egoizm, uczy odwagi, miłości itd.) oraz ludzi których poznałem sprawia, wszystkim chętnie polecę aby choć raz w życiu przeczytały Nowy Testament z otwartym sercem. Inne formy nauk i praktyk duchowych dawały mi chwilową satysfakcje. Co do tych fanatycznych ludzi to jest tak, często doświadczają czegoś tak przerażającego (jak np. ten gość od MAYDAY link powyżej), że ich to zmienia i chcą na siłę wszystkich ratować, po tym czego doświadczyli jest to normalna reakcja, ale masz racje pod wpływem tych emocji raczej przestraszą ateistę niż go przekonają do tego, aby spróbował i sam ocenił. Ja do tej pory nie wiem do końca czy Obe jest złe, w pewnym stopniu dzięki niemu odnalazłem drogę do kościoła, tylko chodzi tu o tego egzorcystę i o to co się zemną działo potem, i dziś wiem, że to co wywoływało we mnie obe to było coś z zewnątrz i było bardzo agresywne jak chciało wrócić, i ciekawy jestem czy kiedyś ktoś miał podobne doświadczenie i podobna opinie, albo przynajmniej sprawdzi to i tu napisze czy obe to właściwość umysłu człowieka koleiny etap ewolucji, czy coś na zasadzie Symbiontu - jak w Spider-Manie, i czy przypadkiem nie jest z tym obe jak z baja o Jasiu i Małgosi, chatce z piernika i baba jadze. :)

Pozdrawiam
Anczej
CYTAT(kis-kos @ 19.05.2011 - 10:26) *
Wiem o czym mówisz doskonale ciebie rozumiem, bo z wielu kielichów piłem wcześniej, ale są pewne niuanse które decydują o tym, że uważam drogę Jezusa za tą właściwą. Jako jedyny przywódca oddał życie za swoich i za to co głosił, i to że on jest drogą prawdą i życiem, i nikt nie wejdzie do królestwa jak przez niego bo on jest bramą to są jego słowa



Wg mnie podstawowym niuansem jest kultura która Cię wychowała, i żebyśmy się dobrze zrozumieli w pełni szanuję Twój wybór i uważam że wybrałeś to co właściwe i wykorzystałeś to co najlepszego ta kultura Ci dała.
Ja na przykład nie mam takiego komfortu, bo nie umiem chyba myśleć po zachodniemu a szczególnie zrozumieć logikę kościoła katolickiego, po prostu chyba mam inny typ duchowości.

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, którzy oddali życie, to jest ich mnóstwo, wielu narodzonych z dziewicy, i kilku mniej lub bardziej dosłownie zmartwychwstało :)
Wszyscy godni naśladowania, jednak każdy wzorzec pasuje do innego typu duchowości jak ja to rozumiem.

A co do OOBE, to w sumie mam niewielkie doświadczenie, więc lepiej zamilknę

Pozdro


masa
"odcinek 13: Prześwietlanie

Piszę na świeżo. Doznanie, które miało dzisiaj miejsce, mocno mną wstrząsnęło. Sam już nie wiem, co o tym myśleć. Opiszę wszystko jak było i absolutnie niczego nie zinterpretuję. Boże, normalnie nie wiem, o co chodzi:

Trwa sen. Uczestniczę w nim i nie mam jeszcze świadomości, jedynie pamięć. Od tej chwili pamiętam całe wydarzenie. Świadomość powoli napłynie, a jej kulminacja będzie w szczytowym momencie doświadczenia na końcu. Zupełnie jakbym miał wszystko zapamiętać, ale w nic nie ingerować, tylko bacznie obserwować. Oto, co się dzieje:

Stoję, a raczej unoszę się parę centymetrów nad kamienistą drogą. W oddali widzę rozległy dziedziniec. Wielkie podwórze usytuowane między parterowymi budynkami ułożonymi w kształt litery „C”. Na podwórzu trwa krzątanina. Każdy czymś jest pochłonięty, gada do siebie, coś próbuje robić, przypomina to wielką krzątaninę zaabsorbowanych czymś ludzi. Co oni właściwie robią? Zadaję to pytanie i w tej samej chwili uświadamiam sobie, że sam tam przed sekundą byłem i jako nieprzytomny śniłem. Przypomniałem sobie.
Napływa więcej uwagi i świadomości. To są śpiący ludzie, istoty odbywające sen. Przyglądam im się uważnie. Normalni, zwykli ludzie, nic ciekawego. Łażą w tę i we w tę. Pośród nich są nieco wyżsi, nie chodzący, tylko zamarli w bezruchu ludzie o innym spojrzeniu i wyrazie twarzy. Patrzą na tych co śnią i bacznie obserwują ich poczynania. Przypomina to jakąś szkołę, wybieg dla śpiących.

W sumie nie jest tak daleko. Może podejść i zbadać to z bliska? Musiałbym przejść przez kamienny, łukowy mostek zawieszony nad wartkim strumieniem. Ale nie płynie w nim woda, tylko kolorowa, mglista substancja. To przecież ta sama co przy szczelinie! I w tej chwili napływa jeszcze więcej świadomości. Dobra, idę to bliżej zbadać. W tym momencie nie mogę się ruszyć. Ktoś z tyłu, o ciepłych wibracjach, unieruchamia mnie i mówi bez słów: „obserwuj co się będzie działo” Od tej chwili akcja przybiera nieoczekiwanego zwrotu:

Z tyłu dziedzińca, na samym jego końcu, normalnie ze ściany budynku wyłania się POSTAĆ. Jest całkowicie inna niż pozostałe. Narzuconą ma na siebie zwiewną białobłękitną szatę. Nie jest w nią odziana, to tylko pewne przykrycie, kamuflaż. Materiał nie dotyka jego ciała, tylko zasłania go całego włącznie z głową. Istota nie idzie, tylko jakby płynie. Materiał powiewa na niej z gracją i wzniosłością, jakby był dumny, że może zaznać zaszczytu i służyć jako mgliste odzienie. Co to za istota? Przypominam sobie coś. Niedawno ją spotkałem. Napływa kolejny fragment wspomnień, a dzięki niemu większa świadomość. Istota bardzo się wyróżnia, nie da się jej przeoczyć. Jest całkowicie inna…o boże kochany, co ona robi?!

Jestem świadkiem niesłychanej rzeczy, pierwszy raz coś takiego widzę:
Postać w zwiewnej szacie staje na środku wielkiego podwórza pośród śniących i łagodnie obracając się wokół własnej osi prześwietla ludzi. Inaczej tego nie nazwę... Zupełnie, jakby jego osoba wrośnięta była w taflę przezroczystej ściany, za pomocą której, obracając się dookoła, zdejmuje z ludzi ich śniąca strukturę i obnaża ich totalnie, sprawdzając kto, jest kto i jak idą postępy... Jakby szukał swoich ludzi, odszukiwał ich pośród śniących. O! znalazł jednego, a teraz drugiego! i kolejnego! jest ich sporo. Boże, oni są ze złota! Z jakiejś dziwnej, złotej substancji. Tak mniej więcej, co dziesiąty jest jego człowiekiem, jego częścią. A on, wielki, dogląda ich, czy wszystko jest ok i przebiega pomyślnie proces... Nie jest wysoki, ale wielki w swojej strukturze i w tym, kim jest. Wyczuwam jego ogromną siłę i coś, co można nazwać wybitnym profesjonalizmem w czymś, w jakiejś skomplikowanej dziedzinie. Jest idealny w tym, co robi. O boże! kto to jest? W tym momencie, wyczuwając moją myśl, przerywa obracanie się i zaczyna iść w moim kierunku. Powoli, dostojnie, niczym unoszony na falach. Wciąż towarzyszy mu ściana przezroczystej energii inwigilacyjnej. Nie przerywa prześwietlania. Idzie w moim kierunku i wszystko sprawdza. Zbliża się do kamiennego mostu. U jego progu, niczym strażnicy, siedzą dwie istoty o nieustalonej płci. Tafla prześwietlającej energii przechodzi przez nich i widzę kim naprawdę są...

(tu muszę koniecznie przerwać i o czymś ważnym przypomnieć: jestem niewierzący, nie wyznaję żadnej religii. To co za chwilę napiszę, jest jak najbardziej obiektywne i widziane chłodnym okiem obserwatora, jakim dzisiaj byłem w czasie wydarzenia. Wierzę w istnienie boga, jako wyższej siły, ale nie jestem religijny). OK, a teraz z powrotem do sprawozdania z Poza:

Istota przykryta biało-niebiesko mgłą-szatą prześwietla przy okazji siedzących strażników, którzy przez chwilę wyglądają zupełnie jak normalni ludzie, zaś za sprawą inwigilacyjnej tafli ukazują mi się jako aniołowie. Normalni aniołowie ze skrzydłami. Boże kochany! Czyli oni jednak istnieją. Są ze złota. Ze złotej materii. Tak jak tamci, co niektórzy, którzy byli na podwórku, lecz jeszcze skrzydeł nie mieli. Jednak ci mają, najnormalniej w świecie skrzydła. Siedzi sobie, jakby nigdy nic dwóch aniołów na przedprożu mostu, jakby to było coś zupełnie normalnego. Tafla inwigilacji a z nią tajemnicza postać, przechodzą dalej, a aniołowie z powrotem zamieniają się w normalnych ludzi. Nawet nie poruszeni całą sprawą. Jakieś dżinsy mają na sobie i zwykłe ubranie. Zajęci robotą, czyli siedzeniem niczym posągi u przedwejścia i pilnowaniem progu.

Wyższa istota nieprzerwanie zmierza przez most nad kolorową mgłą i zbliża się do mnie. Jeszcze tylko kolejnych dwóch strażników na moście od mojej strony. Myk, inwigilacja i znów w całej okazałości widzę aniołów. Teraz mogę im się przyjrzeć jeszcze dokładniej bo są o parę kroków ode mnie. Jacy fajni! Jacy cudowni! Jakby ich ktoś posprejował złotą farbą. Ale piękne złote skrzydła! Nie są uśmiechnięci. Nie są też smutni. Są neutralni i bardzo spokojni. Myk! Wyższa istota wyłącza taflę inwigilacji i z powrotem są w ludzkiej postaci. Jednego rozpoznaję ze snu. Tak! To on! To on mi wszczepiał w brzuch kulę świetlną. Coraz więcej świadomości, coraz więcej pamiętam. Kulminacja narasta! Mówię do niego myślą:

-Wiem jak masz na imię! Sorry, że się wtedy śmiałem z ciebie, ale twe imię nie pasowało mi. Myślałem, że byłeś jakąś atrapą, nieprawdziwy. Twoje imię odbiegało od moich przekonań, ale teraz już wiem kim jesteś. Faktycznie aniołowie istnieją, a twoje imię, to Gabriel. Tak? Koleś-Anioł, na chwilę się uśmiecha i przytakuje, po czym natychmiast wraca do pokerowej twarzy..

( ponownie muszę zapałzować, bo to jest tak niewiarygodne i wydaje się jak wzięte z kosmosu. Nie wierzyłem w aniołów. Nawet miałem z nich nabitę. Zawsze wyznaję zasadę: nie zobaczę, nie uwierzę. Zobaczyłem i już wiem, że oni istnieją. Od dawna miałem z nimi kontakt, tylko na siłę naginałem swoje przekonania, bo mi jakoś tak nie pasowali do całości. Pora zweryfikować sumę swoich doświadczeń i wyciągnąć wnioski: nigdy nie należy zamykać się w myślowych schematach. Czyli w religiach po trosze ukryta jest prawda, tylko że strasznie zniekształcona przez osiadły na niej kurz czasu i próby wykorzystywania jej do manipulacji, od której tak silnie uciekam, a przy okazji uciekłem i zamknąłem się w myślowym schemacie nie dopuszczając do świadomości, że coś takiego jak anioł może istnieć. Zwracam honor. Jednak bez obaw: do kościoła nadal nie będę chodził, bo dla mnie to wypaczona instytucja sekciarsko-mafijna, ale w aniołów będę wierzył, a ściślej wiedział że są i faktycznie się nami opiekują, nadzorują. Ok, lecę z reportażem dalej:

Zbliża się kulminacja przypływu uwagi i świadomość, a razem z nią zbliża się ON, a może to ONA... nie wiem, ale pod mglistą szatą skryty jest wielki Ktoś. Kim rzesz on jest? Coś mi świta. Nagle błysk! Szata się osuwa. Istota sama siebie zaczyna prześwietlać by pokazać mi, kim jest faktycznie… Ktoś mnie z tyłu chwyta i unosi w górę bym mógł GO obejrzeć w pełnej okazałości:
Cały jest w kolorze złota. Na głowie ma koronę, a na niej pieczecie-logo. Inaczej tego nie nazwę. Każde logo co innego oznacza i mówi, że posiadacz korony wywiera wpływy w rejonach mu podległych. Podległych złe słowo. Rejonach którymi się opiekuje i uczy czegoś. Ma bardzo duże wpływy i rozległe królestwo swej nauki. Jego korona to suma innych koron, jakby był królem-królów. Opadam lekko w dół i widzę jego czoło. Między oczami ma kolejną pieczęć-logo. Jest to zbiór najcudowniejszych i dobrych myśli z wymiarów, z których pochodzi i doświadczeń, które zebrał. W logo dostrzegam starożytne filozofie najsłowniejszych myślicieli. Widzę ich twarze, ich zmieniające się i przechodzące jeden w drugi profile. Myk-myk-myk: Arystoteles, Sokrates, ktoś z Indii, ktoś w turbanie, ktoś z poza ziemi, nie humanoid… Przechodzenie profili jeden w drugi przyspiesza i zamienia się w jeden uniwersalny o wspólnym mianowniku cudowny profil. Boże, to ktoś wybitnie mądry. Nie mam co do tego wątpliwości. Suma wszystkich mędrców wszechczasów nie tylko żyjących na ziemi. Bo on jest z innego wymiaru. Badam go dalej. Pomaga mi przy tym istota znajdująca się za plecami. Mój MTJ? Nie wiem, nie ważne. Zsuwa mnie w dół i widzę co ma wielki król-królów na szyi, a ściślej w gardle... wypisz wymaluj, to postać Jezusa! Szczęka mi opada, nie wiem co powiedzieć. Czuję niewerbalny komunikat w głowie:
-głoszę nauki miłości...
Za wiele jak na jeden raz. Co za postać! Co za istota! Jezu Chryste!
-Czyli ty jesteś Jezus Chrystus?
Znów niewerbalnie:
-między innymi złożony z niego...

Czyli to jesteś ty Jezusie? Na imię masz Jezus? To jeden z członów twojego długiego i nie do wypowiedzenia imienia. Jezus to twój aspekt. Twoja część. Czyli jesteś Jezusem, a raczej czymś więcej...
Opuszczają mnie niżej i widzę na wysokości serca coś co... co nie sposób ubrać w słowa. Nawet nie próbuję, jest to takie piękne COŚ... jeszcze niżej… Czuję, że faza się cofa. Pierwszy raz się cieszę z tego powodu. Za duże jak na jedno doświadczenie nawet dla starego OBE Maniaka... gdy myślę o sobie ktoś z tyłu delikatnie pochyla mi głowę bym mógł obejrzeć siebie w blasku prześwietlającego promienia odbitego od złotej Istoty w koronie, bym się w końcu dowiedział i przyjął do wiadomości kim jestem, gdzie przynależę, czym jest moja tożsamość…
tyle…

jestem w ciele. Wstaję z wyrka i widzę dookoła niebieską poświatę. Automatycznie wykonuję test rzeczywistości. Chwilę zastanowiłem się, czy nie jestem jeszcze w poza. Nie, to na pewno Real. Dziwnie się czuję. Trochę mi się kręci w głowie i jakoś tak się chwieję, ale nie ciałem fizycznym, tylko w środku. Nad głową czuję przestrzeń i wiatr, faktura reala ma niebieskie kontury…
Tego dnia będzie mi ciężko wrócić do rzeczywistości, a raczej do stanu umysłu, w którym muszę być, by dalej odgrywać społeczną rolę. Najchętniej bym sobie pomilczał, posiedział i zastygł w cudownym bezruchu…

Cóż mogę rzec jeszcze... zwracam Ci honor Jezusie. Pojechałem po tobie swoją niewyparzoną gębą w „MIWPC”. Jak kiedyś napiszę dwójkę, to przede wszystkim ze względu na Ciebie... Faktycznie jesteś. Dziwnie to brzmi, bo wydawało mi się, że jestem twoim przeciwnikiem, a jednak nie. Mamy tą samą tożsamość i… kolor…

Wpis ten dedykuję kościołowi katolickiemu, do którego, proszę mi wybaczyć, nadal nie będę uczęszczał, chyba, że księża zaczną praktykować OBE/LD :)

DS"
Alcior
Masa dzieki wielkie za to az sie rozplakalem mialem metlik w glowie przez to cale OOBE ale teraz jakos zaczyna mi sie to wszystko ukladac. Jeszcze tylko pytanie to sa twoje wspomnienia z podroz astralnych czy wiziales to skads jesli tak to prosze o link.
masa
To Darka Proszę Shizmo ostatnio wrzucał ten link słabo czytasz:) :

http://www.obemania.pl/index2.php-id=blog.htm
kis-kos
CYTAT(masa @ 19.05.2011 - 18:20) *
"odcinek 13: Prześwietlanie

Piszę na świeżo. Doznanie, które miało dzisiaj miejsce, mocno mną wstrząsnęło. Sam już nie wiem, co o tym myśleć. Opiszę wszystko jak było i absolutnie niczego nie zinterpretuję. Boże, normalnie nie wiem, o co chodzi:

Trwa sen. Uczestniczę w nim i nie mam jeszcze świadomości, jedynie pamięć. Od tej chwili pamiętam całe wydarzenie. Świadomość powoli napłynie, a jej kulminacja będzie w szczytowym momencie doświadczenia na końcu. Zupełnie jakbym miał wszystko zapamiętać, ale w nic nie ingerować, tylko bacznie obserwować. Oto, co się dzieje:

Stoję, a raczej unoszę się parę centymetrów nad kamienistą drogą. W oddali widzę rozległy dziedziniec. Wielkie podwórze usytuowane między parterowymi budynkami ułożonymi w kształt litery ?C?. Na podwórzu trwa krzątanina. Każdy czymś jest pochłonięty, gada do siebie, coś próbuje robić, przypomina to wielką krzątaninę zaabsorbowanych czymś ludzi. Co oni właściwie robią? Zadaję to pytanie i w tej samej chwili uświadamiam sobie, że sam tam przed sekundą byłem i jako nieprzytomny śniłem. Przypomniałem sobie.
Napływa więcej uwagi i świadomości. To są śpiący ludzie, istoty odbywające sen. Przyglądam im się uważnie. Normalni, zwykli ludzie, nic ciekawego. Łażą w tę i we w tę. Pośród nich są nieco wyżsi, nie chodzący, tylko zamarli w bezruchu ludzie o innym spojrzeniu i wyrazie twarzy. Patrzą na tych co śnią i bacznie obserwują ich poczynania. Przypomina to jakąś szkołę, wybieg dla śpiących.

W sumie nie jest tak daleko. Może podejść i zbadać to z bliska? Musiałbym przejść przez kamienny, łukowy mostek zawieszony nad wartkim strumieniem. Ale nie płynie w nim woda, tylko kolorowa, mglista substancja. To przecież ta sama co przy szczelinie! I w tej chwili napływa jeszcze więcej świadomości. Dobra, idę to bliżej zbadać. W tym momencie nie mogę się ruszyć. Ktoś z tyłu, o ciepłych wibracjach, unieruchamia mnie i mówi bez słów: ?obserwuj co się będzie działo? Od tej chwili akcja przybiera nieoczekiwanego zwrotu:

Z tyłu dziedzińca, na samym jego końcu, normalnie ze ściany budynku wyłania się POSTAĆ. Jest całkowicie inna niż pozostałe. Narzuconą ma na siebie zwiewną białobłękitną szatę. Nie jest w nią odziana, to tylko pewne przykrycie, kamuflaż. Materiał nie dotyka jego ciała, tylko zasłania go całego włącznie z głową. Istota nie idzie, tylko jakby płynie. Materiał powiewa na niej z gracją i wzniosłością, jakby był dumny, że może zaznać zaszczytu i służyć jako mgliste odzienie. Co to za istota? Przypominam sobie coś. Niedawno ją spotkałem. Napływa kolejny fragment wspomnień, a dzięki niemu większa świadomość. Istota bardzo się wyróżnia, nie da się jej przeoczyć. Jest całkowicie inna?o boże kochany, co ona robi?!

Jestem świadkiem niesłychanej rzeczy, pierwszy raz coś takiego widzę:
Postać w zwiewnej szacie staje na środku wielkiego podwórza pośród śniących i łagodnie obracając się wokół własnej osi prześwietla ludzi. Inaczej tego nie nazwę... Zupełnie, jakby jego osoba wrośnięta była w taflę przezroczystej ściany, za pomocą której, obracając się dookoła, zdejmuje z ludzi ich śniąca strukturę i obnaża ich totalnie, sprawdzając kto, jest kto i jak idą postępy... Jakby szukał swoich ludzi, odszukiwał ich pośród śniących. O! znalazł jednego, a teraz drugiego! i kolejnego! jest ich sporo. Boże, oni są ze złota! Z jakiejś dziwnej, złotej substancji. Tak mniej więcej, co dziesiąty jest jego człowiekiem, jego częścią. A on, wielki, dogląda ich, czy wszystko jest ok i przebiega pomyślnie proces... Nie jest wysoki, ale wielki w swojej strukturze i w tym, kim jest. Wyczuwam jego ogromną siłę i coś, co można nazwać wybitnym profesjonalizmem w czymś, w jakiejś skomplikowanej dziedzinie. Jest idealny w tym, co robi. O boże! kto to jest? W tym momencie, wyczuwając moją myśl, przerywa obracanie się i zaczyna iść w moim kierunku. Powoli, dostojnie, niczym unoszony na falach. Wciąż towarzyszy mu ściana przezroczystej energii inwigilacyjnej. Nie przerywa prześwietlania. Idzie w moim kierunku i wszystko sprawdza. Zbliża się do kamiennego mostu. U jego progu, niczym strażnicy, siedzą dwie istoty o nieustalonej płci. Tafla prześwietlającej energii przechodzi przez nich i widzę kim naprawdę są...

(tu muszę koniecznie przerwać i o czymś ważnym przypomnieć: jestem niewierzący, nie wyznaję żadnej religii. To co za chwilę napiszę, jest jak najbardziej obiektywne i widziane chłodnym okiem obserwatora, jakim dzisiaj byłem w czasie wydarzenia. Wierzę w istnienie boga, jako wyższej siły, ale nie jestem religijny). OK, a teraz z powrotem do sprawozdania z Poza:

Istota przykryta biało-niebiesko mgłą-szatą prześwietla przy okazji siedzących strażników, którzy przez chwilę wyglądają zupełnie jak normalni ludzie, zaś za sprawą inwigilacyjnej tafli ukazują mi się jako aniołowie. Normalni aniołowie ze skrzydłami. Boże kochany! Czyli oni jednak istnieją. Są ze złota. Ze złotej materii. Tak jak tamci, co niektórzy, którzy byli na podwórku, lecz jeszcze skrzydeł nie mieli. Jednak ci mają, najnormalniej w świecie skrzydła. Siedzi sobie, jakby nigdy nic dwóch aniołów na przedprożu mostu, jakby to było coś zupełnie normalnego. Tafla inwigilacji a z nią tajemnicza postać, przechodzą dalej, a aniołowie z powrotem zamieniają się w normalnych ludzi. Nawet nie poruszeni całą sprawą. Jakieś dżinsy mają na sobie i zwykłe ubranie. Zajęci robotą, czyli siedzeniem niczym posągi u przedwejścia i pilnowaniem progu.

Wyższa istota nieprzerwanie zmierza przez most nad kolorową mgłą i zbliża się do mnie. Jeszcze tylko kolejnych dwóch strażników na moście od mojej strony. Myk, inwigilacja i znów w całej okazałości widzę aniołów. Teraz mogę im się przyjrzeć jeszcze dokładniej bo są o parę kroków ode mnie. Jacy fajni! Jacy cudowni! Jakby ich ktoś posprejował złotą farbą. Ale piękne złote skrzydła! Nie są uśmiechnięci. Nie są też smutni. Są neutralni i bardzo spokojni. Myk! Wyższa istota wyłącza taflę inwigilacji i z powrotem są w ludzkiej postaci. Jednego rozpoznaję ze snu. Tak! To on! To on mi wszczepiał w brzuch kulę świetlną. Coraz więcej świadomości, coraz więcej pamiętam. Kulminacja narasta! Mówię do niego myślą:

-Wiem jak masz na imię! Sorry, że się wtedy śmiałem z ciebie, ale twe imię nie pasowało mi. Myślałem, że byłeś jakąś atrapą, nieprawdziwy. Twoje imię odbiegało od moich przekonań, ale teraz już wiem kim jesteś. Faktycznie aniołowie istnieją, a twoje imię, to Gabriel. Tak? Koleś-Anioł, na chwilę się uśmiecha i przytakuje, po czym natychmiast wraca do pokerowej twarzy..

( ponownie muszę zapałzować, bo to jest tak niewiarygodne i wydaje się jak wzięte z kosmosu. Nie wierzyłem w aniołów. Nawet miałem z nich nabitę. Zawsze wyznaję zasadę: nie zobaczę, nie uwierzę. Zobaczyłem i już wiem, że oni istnieją. Od dawna miałem z nimi kontakt, tylko na siłę naginałem swoje przekonania, bo mi jakoś tak nie pasowali do całości. Pora zweryfikować sumę swoich doświadczeń i wyciągnąć wnioski: nigdy nie należy zamykać się w myślowych schematach. Czyli w religiach po trosze ukryta jest prawda, tylko że strasznie zniekształcona przez osiadły na niej kurz czasu i próby wykorzystywania jej do manipulacji, od której tak silnie uciekam, a przy okazji uciekłem i zamknąłem się w myślowym schemacie nie dopuszczając do świadomości, że coś takiego jak anioł może istnieć. Zwracam honor. Jednak bez obaw: do kościoła nadal nie będę chodził, bo dla mnie to wypaczona instytucja sekciarsko-mafijna, ale w aniołów będę wierzył, a ściślej wiedział że są i faktycznie się nami opiekują, nadzorują. Ok, lecę z reportażem dalej:

Zbliża się kulminacja przypływu uwagi i świadomość, a razem z nią zbliża się ON, a może to ONA... nie wiem, ale pod mglistą szatą skryty jest wielki Ktoś. Kim rzesz on jest? Coś mi świta. Nagle błysk! Szata się osuwa. Istota sama siebie zaczyna prześwietlać by pokazać mi, kim jest faktycznie? Ktoś mnie z tyłu chwyta i unosi w górę bym mógł GO obejrzeć w pełnej okazałości:
Cały jest w kolorze złota. Na głowie ma koronę, a na niej pieczecie-logo. Inaczej tego nie nazwę. Każde logo co innego oznacza i mówi, że posiadacz korony wywiera wpływy w rejonach mu podległych. Podległych złe słowo. Rejonach którymi się opiekuje i uczy czegoś. Ma bardzo duże wpływy i rozległe królestwo swej nauki. Jego korona to suma innych koron, jakby był królem-królów. Opadam lekko w dół i widzę jego czoło. Między oczami ma kolejną pieczęć-logo. Jest to zbiór najcudowniejszych i dobrych myśli z wymiarów, z których pochodzi i doświadczeń, które zebrał. W logo dostrzegam starożytne filozofie najsłowniejszych myślicieli. Widzę ich twarze, ich zmieniające się i przechodzące jeden w drugi profile. Myk-myk-myk: Arystoteles, Sokrates, ktoś z Indii, ktoś w turbanie, ktoś z poza ziemi, nie humanoid? Przechodzenie profili jeden w drugi przyspiesza i zamienia się w jeden uniwersalny o wspólnym mianowniku cudowny profil. Boże, to ktoś wybitnie mądry. Nie mam co do tego wątpliwości. Suma wszystkich mędrców wszechczasów nie tylko żyjących na ziemi. Bo on jest z innego wymiaru. Badam go dalej. Pomaga mi przy tym istota znajdująca się za plecami. Mój MTJ? Nie wiem, nie ważne. Zsuwa mnie w dół i widzę co ma wielki król-królów na szyi, a ściślej w gardle... wypisz wymaluj, to postać Jezusa! Szczęka mi opada, nie wiem co powiedzieć. Czuję niewerbalny komunikat w głowie:
-głoszę nauki miłości...
Za wiele jak na jeden raz. Co za postać! Co za istota! Jezu Chryste!
-Czyli ty jesteś Jezus Chrystus?
Znów niewerbalnie:
-między innymi złożony z niego...

Czyli to jesteś ty Jezusie? Na imię masz Jezus? To jeden z członów twojego długiego i nie do wypowiedzenia imienia. Jezus to twój aspekt. Twoja część. Czyli jesteś Jezusem, a raczej czymś więcej...
Opuszczają mnie niżej i widzę na wysokości serca coś co... co nie sposób ubrać w słowa. Nawet nie próbuję, jest to takie piękne COŚ... jeszcze niżej? Czuję, że faza się cofa. Pierwszy raz się cieszę z tego powodu. Za duże jak na jedno doświadczenie nawet dla starego OBE Maniaka... gdy myślę o sobie ktoś z tyłu delikatnie pochyla mi głowę bym mógł obejrzeć siebie w blasku prześwietlającego promienia odbitego od złotej Istoty w koronie, bym się w końcu dowiedział i przyjął do wiadomości kim jestem, gdzie przynależę, czym jest moja tożsamość?
tyle?

jestem w ciele. Wstaję z wyrka i widzę dookoła niebieską poświatę. Automatycznie wykonuję test rzeczywistości. Chwilę zastanowiłem się, czy nie jestem jeszcze w poza. Nie, to na pewno Real. Dziwnie się czuję. Trochę mi się kręci w głowie i jakoś tak się chwieję, ale nie ciałem fizycznym, tylko w środku. Nad głową czuję przestrzeń i wiatr, faktura reala ma niebieskie kontury?
Tego dnia będzie mi ciężko wrócić do rzeczywistości, a raczej do stanu umysłu, w którym muszę być, by dalej odgrywać społeczną rolę. Najchętniej bym sobie pomilczał, posiedział i zastygł w cudownym bezruchu?

Cóż mogę rzec jeszcze... zwracam Ci honor Jezusie. Pojechałem po tobie swoją niewyparzoną gębą w ?MIWPC?. Jak kiedyś napiszę dwójkę, to przede wszystkim ze względu na Ciebie... Faktycznie jesteś. Dziwnie to brzmi, bo wydawało mi się, że jestem twoim przeciwnikiem, a jednak nie. Mamy tą samą tożsamość i? kolor?

Wpis ten dedykuję kościołowi katolickiemu, do którego, proszę mi wybaczyć, nadal nie będę uczęszczał, chyba, że księża zaczną praktykować OBE/LD :)

DS"




dziękuje bardzo fajne - w Puławach podobnie ujął temat z tymi kolorami, załóżmy, że to co widział to było właśnie to. I chodzi o to, aby stać się tymi istotami ze złota a nie kimś kto tylko na to patrzy z boku. Jeszcze raz podkreślam z mojego doświadczenia wynika że obe to nie umiejętność tylko coś na zasadzie symbiontu, który to w nas wywołuje i nie jest prezentem od Boga. Pzdr ps. a do kościoła jak chcesz, ale przeczytaj raz Nowy Testament z otwartym serduchem 10 dni jak się przyłożysz.


a tu taka mała namiastka:

http://www.youtube.com/watch?v=3aKuV_1catY
kis-kos
CYTAT(Anczej @ 19.05.2011 - 13:09) *
Wg mnie podstawowym niuansem jest kultura która Cię wychowała, i żebyśmy się dobrze zrozumieli w pełni szanuję Twój wybór i uważam że wybrałeś to co właściwe i wykorzystałeś to co najlepszego ta kultura Ci dała.
Ja na przykład nie mam takiego komfortu, bo nie umiem chyba myśleć po zachodniemu a szczególnie zrozumieć logikę kościoła katolickiego, po prostu chyba mam inny typ duchowości.

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, którzy oddali życie, to jest ich mnóstwo, wielu narodzonych z dziewicy, i kilku mniej lub bardziej dosłownie zmartwychwstało :)
Wszyscy godni naśladowania, jednak każdy wzorzec pasuje do innego typu duchowości jak ja to rozumiem.

A co do OOBE, to w sumie mam niewielkie doświadczenie, więc lepiej zamilknę

Pozdro


Z domu tego nie wyniosłem, a lekcje religii nie wspominam dobrze (ale fakt jest wszechobecna w tej kulturze za co jestem dziś wdzięczny Bogu). Tak jak piszesz to każdego indywidualny wybór nikt za nikogo się nie zbawi. Co do logiki, kościół to ludzie a ja ku memu zaskoczeniu (bo na temat kościoła wcześniej wiedziałem tyle co w tv pokazali) ci ludzi okazali się nie jakimiś fanatykami tylko dobrymi zwykłymi ludźmi co to pomogą komuś na którego inny by nawet nie splunął, modlą się za takich jak Ja wcześniej, raczej dają nie oczekując niczego poza twoim uśmiechem, wszyscy są sobie równi sprzątaczka i dyrektor przy jednym stole, jak jeden traci prace to się potrafią dla niego zrzucić, aby mógł przetrwać, i nie on sam szuka tej pracy tyko powiedzmy 30 osób, czy tez mieszkania do wynajęcia itp. Pomyśl jak by było pięknie gdyby wszyscy tacy byli na świecie ty masz problem i pochyla się nad nim 7 mld ludzi chyba szybko by się rozwiązał :). Zdarzają się dziwne sytuacje lub opinie, też bo nie był bym szczery, ale ja się z nich śmieje, przecież nie mogę oczekiwać, że w tak wielkiej masie wierzących wszyscy będą jak Jan Paweł II, i to też jest w tym fajne uczy tolerancji i nieoceniania innych. Pzdr życzę wszystkiego dobrego.
Zielarz Gajowy
Trzeba być sobą i ewentualnie korzystać z nauk innych bo gdyby wszyscy byli jak Jan Paweł II to nie mogliby używać prezerwatyw a tym samym przeludnienie i aids zrobiło by swoje.
Rokinon
"Jeszcze raz podkreślam z mojego doświadczenia wynika że obe to nie umiejętność tylko coś na zasadzie symbiontu, który to w nas wywołuje i nie jest prezentem od Boga. "


A co to symbiont?

pozdr
nikt.kto.by.byl.kims
Ja tylko chciałem powiedzieć że techno uwielbiam a trance kocham. Nikt mi nie wmówi, że to jest 'coś złego', muzyka jest czymś doskonałym, nie zawiedzie, jest kiedy jej potrzeba, nie obrazi się ani nie zdradzi. Człowiek potrafi zniszczyć człowieka doszczętnie. I nie ważne czy chodzi do kościoła czy nie.
kis-kos
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 20.05.2011 - 12:57) *
Trzeba być sobą i ewentualnie korzystać z nauk innych bo gdyby wszyscy byli jak Jan Paweł II to nie mogliby używać prezerwatyw a tym samym przeludnienie i aids zrobiło by swoje.



JP2 uczył odpowiedzialności, ja teraz tak żyje i nie potrzebuje prezerwatyw, aby nie mieć 100 dzieci i zachorować na aids. Do tego jesteś powołany do bycia panem swojego ciała i swojego umysłu, i do świętości.
JP2 nie przytaknął prezerwatywą bo nie mógł, ale wiedział, że nie wszędzie są dojrzali chrześcijanie, którzy nie mają z tym problemu, i przecież nigdy by nie potępił i nie odrzucił takiej osoby co ją używa.

CYTAT(astrologos @ 22.05.2011 - 20:38) *
"Jeszcze raz podkreślam z mojego doświadczenia wynika że obe to nie umiejętność tylko coś na zasadzie symbiontu, który to w nas wywołuje i nie jest prezentem od Boga. "


A co to symbiont?

pozdr



Obcy organizm który jest w twoim, w skrócie więcej na Wikipedia, coś jak w spider-manie ten czarny płaszczyk. Ale w naszym przypadku to trochę bardziej skomplikowane bo to jest jakieś duchowy organizmy, który zostaje przez nas zapraszany kiedy się otwieramy na teorie czyli książki, wiedze i praktykę. Wchodzi w nas i powoduje ten stan. I po tym jak egzorcysta to zemnie wyplewił choć wcześniej byłem omadlany w dwóch miejscach przez osoby do tego powołane i wybrzmiewałem się i sam wiele z siebie dałem jeżeli chodzi o temat chrześcijaństwa, nie dało to takiego efektu jak po wizycie u egzorcysty, i 2 dni z rzędu coś próbowało wrócić, i wiem że to było to co wywoływało u mnie ten stan. Plus jeszcze 2 oddzielne przypadki, które potwierdziły , że obe to jednak nie dar. We wszystkich przypadkach pomogła modlitwa.

CYTAT(nikt.kto.by.byl.kims @ 23.05.2011 - 02:39) *
Ja tylko chciałem powiedzieć że techno uwielbiam a trance kocham. Nikt mi nie wmówi, że to jest 'coś złego', muzyka jest czymś doskonałym, nie zawiedzie, jest kiedy jej potrzeba, nie obrazi się ani nie zdradzi. Człowiek potrafi zniszczyć człowieka doszczętnie. I nie ważne czy chodzi do kościoła czy nie.


Ja kocham muzykę, widzę że posłuchałeś tego świadectwa O MAYDAY ciesze się, ale ja to potwierdzam bo to moje czasy i się tak bawiłem, nie żałowałem sobie, i rzeczywiście po imprezach łapałem doły i chciałem wrócić do stany kulminacyjnego jaki może dostarczyć ekstazka w połączeniu z dobrą muzą, jak się jeszcze dobrze człowiek wkręci. Z czasem już nie miałem tylko dołów po tym jak się to kończyło, ale w ogóle nie chciało mi się, żyć i często myślałem o samobójstwie. Mimo że w życiu mi niczego nie brakowało, dziś już nie myślę odstawiłem to życie i mimo, że ktoś z boku by powiedział, że wtedy było ciekawiej to za nic bym nie wrócił do tamtego okresu, mówię wam trwanie w stanie łaski uświęcającej jest godne polecenia nie zamieniłbym tego za obe i imprezki całego świata, lecz początkowo wydaje się trudne. Muzyka to piękna sprawa, ale trans w połączeniu z narkotykami plus odpowiednie wizualizacje, mogą w człowieku budzić określone stany, to nic nowego tak robiono z żołnierzami na wojnach, aby byli maszynami do zabijania. I oni to robili i chyba dalej robią, zaznaczam jeszcze, że w ich przypadku wchodzi w grę coś więcej niż tylko narkotyki obraz i dziwek połączony w odpowiedni sposób, no ale w to trzeba po prostu wierzyć lub wiedzieć.
Zielarz Gajowy
kis-kos nie chcę tutaj wywołać dyskusji na temat Jana Pawła II bo był to wspaniały człowiek i jak każdy człowiek miał swoje zdanie czy poglądy na temat np. prezerwatyw z którymi ja mam prawo się nie zgodzić a wręcz podważyć takie myślenie, że prezerwatywy służą czemuś złemu lub coś tam.

Czy dobrze zrozumiałem? Dojrzały chrześcijanin wie, że nie można używać prezerwatyw i ich nie używa dlatego?

Jeżeli jak piszesz nigdy by nie potępił i nie odrzucił takiej osoby co ją używa to dlaczego był im przeciwny? Czy to nie jakaś nadinterpretacja chrześcijańskich zasad i to co powiem wydać się może "dziwnie sformułowane", ale czy nie lepiej by było, aby księża dopuszczający się pedofilskich gwałtów używali prezerwatyw?

Oczywiście te wszystkie ludzkie zboczenia nie wpływają negatywnie na moją ocenę przekazu nauk chrześcijańskich.
Majster
Popieram Zielarza (dobre nie? :)). KK jest organizacją, która działa wg określonych zasad, jak chcesz być katolikiem stosujesz się do zasad kościoła, w każdym innym przypadku nie możesz mieć czystego sumienia, chyba, że za każdym razem się spowiadasz. Dla mnie to i tak oszukiwanie samego siebie. No i kis-kos nie wypowiadaj się za zmarłego papieża, swoim żywotem dowiódł, że wg niego prezerwatywy to zuo i szatan, i nie powiesz mi, że nie.

Poza tym kis-kos myślę, że kłamiesz, a Twoje historyjki to typowe dla 'nawróconych' katolików wynurzenia. Jesteś, nie pierwszym i nie ostatnim tego typu tutaj. Wyjaśnienie Twojego przypadku jest banalnie proste bez jakiegoś specjalnego zagłębiania się w psychiatrię. Słaba psychika, wjebanie w dragi, załamanie psychiczne, zabawa z podświadomością (oobe, w razie gdyby kto nie wiedział), potrzeba znalezienia jakiegoś 'wyższego oparcia'. Proste, tak jak Ty. Sory, że może chamsko ale nie cierpię gdy ktoś wygaduje brednie i myśli, że kogoś wciągnie w swoje chore fantazje. Wiara w takie bzdury sprawia, że zaczynają istnieć naprawdę, tyle, że w naszych głowach.

PS. Od razu uprzedzam Zielarza, tak jestem chamem, karmię swoje ego i poza tym jestem wampirem (pozdro Cipi) :P
Rokinon
KK ma rację, dla przyjemności obu partnerów należy odrzucić prezerwatywę!:]
Nalezy zabezpieczać się farmakologicznie lub kończyć stosunek w alternatywny sposób hehe;)

[normalnie raj dla eksperymentatorów]
Majster
jeszcze chciałem dodać iż:

http://kwejk.pl/obrazek/2661/kwejk.html
mruku
wow...wkońcu pojazd po gościu....popieram Majstra :D
....koleś przebywa w stanie łaski uświecającej.....eh ku#%a ...nie ma co....ide za tobą w ciemno.
Bilu
CYTAT(astrologos @ 23.05.2011 - 17:17) *
KK ma rację, dla przyjemności obu partnerów należy odrzucić prezerwatywę!:]
Nalezy zabezpieczać się farmakologicznie lub kończyć stosunek w alternatywny sposób hehe;)

[normalnie raj dla eksperymentatorów]


Właśnie, czym jest seks analny np :)
twistoid
Każdy ma swoją wiarę i można walczyć na argumenty, ale jeżeli kis-kos przyszedłeś tu nawracać to niezbyt dobre miejsce, zresztą raczej nikogo nie nawrócisz, ani nie przekonasz, odśwież sobie tematy o religii żeby poznać bardziej ogólnie poglądy użytkowników tego forum.W świetle tego dalsza dyskusja o religii katolickiej, ale nie tylko, nie ma sensu.
kis-kos
Moi Bracia i Siostry :)

A jednak - czekałem na nagonkę, bo to jest sygnał do opuszczenia was i napisanie paru ostatnich słów na ten temat.


Jeszcze zanim zacznę odp. na powyższe zarzuty tak krótko, choć nie to miało być przedmiotem tego postu. Dojrzały chrześcijanin nie będzie używał prezerwatyw bo nie musi. Co do pedofili w kościele, jeszcze raz kościół to ludzie nie budynek i nie kapłan tylko 2,1 mld wiernych chrześcijan. Jeżeli jeden od was obemaników zrobi to z dzieckiem to co mam mówić, że Ci od obe to pedofile ? Dziecinada {ale sami wiecie, że na różne rzeczy sobie człowiek pozwoli w obe prawda ;) } i pomyśl czasem ktoś idzie do kościoła właśnie po to, a z Jezusem nic nie ma wspólnego w Nowym Testamencie nie przeczytasz zabijaj gwałć kradnij itp. nie każdy z krzyżem na piersi to chrześcijanin. Co do tego pana co to twierdzi, że jestem nieudacznikiem życiowym zdziwił byś się oj zdziwił, ale nie będę o sobie pisał przez skromność która w sobie zasiałem, i tak przecież miało by to taką sama wagę jak to, że piszesz że jestem słaby, mimo że mnie nie znasz, narkomanem też nie jestem i nie byłem, był pewien okres porostu znam temat w życiu próbowałem różnych rzeczy. Co do terminów typu stan łaski uświęcającej jak zwał tak zwał popatrz ile dziwnych terminów używa się w obe. TYLE w tym temacie post nie dotyczy mojej osoby ani kościoła katolickiego, ale zanim coś ocenicie poznajcie to najpierw, wy też jesteście przecież freekami wśród ludzi którzy nie rozumieją obe, mają o was różne opinie a was nie znają i obe też i czy to jest ok?





Co do mojego postu wyjaśniam, nie jestem tu po to, aby nawracaj, jedynie ostrzec nie jest to nic miłego dla mnie kiedy traktuje się mnie jak intruza, ale Bogu się nie odmawia, i tak też potraktujcie ten post jak list kierowany do was od Niego, ja sam z siebie takich rzeczy nie robię. Nikogo nie namawiam leć do kościoła i tam śpij najlepiej, jedynie rekomenduje poznajcie i nie bójcie się Jezusa przeczytajcie raz Nowy Testament i sami oceńcie. I apeluje nie wierzcie mi, niech znajdzie się po prostu jeden rozsądny i podda próbie moje słowa i przejdzie tą samą ścieżką i jeżeli lipa to zawsze można wrócić do obe nic nie tracicie jedno doświadczenie więcej i trochę wiedzy na ten temat, ale za to możecie wygrać wszystko. Liczyłem też, że znajdę tu osobę podobna do mnie. Proszę was też o jedno zanim wciągniecie kogoś dajcie mu wybór i niech przeczyta to co napisałem i wie, że są różne opinie na ten temat.

Z mojego doświadczenia:

Człowiek oddala się od Boga zaczyna się otwierać na przeciwną mu stronę i wystawia się na atak (okultyści sporo wiedza na temat obe) przestaje być chroniony (najwięcej opętań jest wśród satanistów). Po tym jak już długo interesują się tematem chcą tego spróbować z całych sił włazi w niego jakiś duchowy byt. I powoduje w nim ten stan. I teraz, można powiedzieć, ale o co mu chodzi przecież to takie piękne i tak bardzo rozwija. Wstrzyknijcie sobie heroinę też na początku będzie pięknie i poszerzycie horyzonty. Jak już pisałem jednemu z was w prywatnej wiadomości. Człowiek się rodzi i umiera przychodzi na świat z zestawem cech dobrych i złych powiedzmy 50 na 50 na koniec życia ma mieć powiedzmy 100 dobrych 0 złych to jest ideał (święty), w obe tego nie zrobicie co najwyżej dowiecie się, że jesteście wybrani i macie misje do spełnienia, i będziecie ja spełniać całe życie zamiast identyfikować w sobie to co złe i zamieniać na dobre np. skąpstwo-jałmużną, lenistwo - pracowitością, gniewliwość - łagodnością itp itd. tylko tu na ziemi wśród ludzi można kształtować w sobie dobre cechy, i dokonywać prawdziwych realny uczynków na ich potwierdzenie. W obe to każdy może być fajny bo go to nic nie kosztuje. Zresztą sami wiecie, że Darek potwierdza istnienie Jezusa i teraz, albo staniecie się istotami ze złota albo będziecie się tułać całą wieczność po obszarach czyśćcowych w roli obserwatora co najwyżej dostaniecie taka fuchę o jakiej pisał Bruce. Jeżeli to wy i on macie racje, ale jeżeli te miliardy chsześcijan mają racje to jest duże prawdopodobieństwo, że zapłacicie za to piekłem w najleprzym razie czyścem, gdzie też nie jest kolorowo. Jak wam to pasuje to spoko ja tam wole być namaszczony przez Jezusa, i się uświęcić, Osobie odpowiedzialnej i dobrej można wile podarować i dać dostęp do nie ograniczonych przestrzeni, jak w życiu tu na ziemi pracodawca powierzy wiele osobie godnej zaufania i pracowitej. Jeżeli uważacie, że obe nauczy was prawdziwej altruistycznej miłości czy poświęcenia dla drugiego człowieka 3mam kciuki, ale uważam, że to ślepa uliczka. Te odpowiedzi powyżej mówią same za siebie w którym jesteście miejscu. A nie zastanawia was np. fakt, że autor książki "Miłość i Wolność poza ciałem" opisuje orgie nie wiadomo z kim jednocześnie śpiąc ze swoja żona w łóżko to ja się pytam co to za miłość, chcieli byście, aby wasi co wam przysięgali wierność tak postępowali. Szczególnie w obliczu słów Jezusa, że człowiek dopuszcza się grzechu na poziomie myśli a obe to krok dalej tam działamy świadomie i wcielamy to w czyn, tylko że nie w ciele fizycznym. Chcecie coś na temat miłości proszę krótki tekst:

http://www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php

Jeszcze jedno może znajdzie się jeden rozsądny i sprawdzi i napisze tak to prawda, ale też może pojawić się ktoś i napisze ja próbowałem i lipa. Nie wierzcie ani jednemu ani drugiemu sami sprawdzicie innej drogi nie ma. Także to wy powinniście pójść pod krzyż prosić w wielkiej pokorze, aby wam Bóg objawił prawdę znaleźć egzorcystę opowiedzieć mu swoją historie poprosić o modlitwę nad wami oczyszczającą, zwrócić się do Boga tak jak ja jeżeli to jest ok to proszę co dzień jeżeli nie zabierz to ode mnie. I sami zobaczycie. Wiem, że odbieram fajną zabawkę sam bym polatał, ale cóż tak to już jest lecz nie martwcie się każdy kto gra w drużynie z Bogiem jeszcze się na tym nie przejechał !!!


W tą sobotę byłem światkiem, pierwszy raz egzorcyzmu przypadkiem lub nie, widok nie dla człowieka masakra 2 dni normalnie nie spałem. Działo się to w Częstochowie na zjeździe wspólnot "odnowy w duchu świętym" z całego kraju. Gdybyście widzieli jak demon w człowieku reaguje na słowo Boże co się stało z ta opętana jak około 50 tyś osób zaśpiewało Aleluja podczas mszy, nie było to na pokaz porostu jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności poszedłem w takie miejsce gdzie się to działo i widziało to może z 15 osób, oj żałuje że to widziałem, to nie są żarty naprawdę to nie żarty.


Pozdrawiam was serdecznie i niech was Bóg prowadzi


ps. to była moja ostatnia odpowiedz jeżeli ktoś ma jakieś pytania proszę pisać na prywatna skrzynkę, dostane na maila i postaram się odpowiedzieć choć wszystko co miałem zrobić już chyba zrobiłem. Nikt się za was nie zbawi i nikt za was się nie uświęci. Wiecie co robić wolna wola. Powodzenia
Rokinon
CYTAT(kis-kos @ 24.05.2011 - 12:56) *
Moi Bracia i Siostry :)

A jednak - czekałem na nagonkę, bo to jest sygnał do opuszczenia was i napisanie paru ostatnich słów na ten temat... [...]


Zawsze, gdy ktoś pisze słowo bóg z dużej litery, zastanawiam się , który to bóg i dlaczego właśnie jego się wyróżnia. Chodzi o ojca Jezusa. A kto jest ojcem ojca Jezusa? Może jego trzeba wyróznić?
Albo ojca ojca ojca Jezusa?:]
Czy naprawdę kościół musi napadać na tak podstawową wartość, jaką jest wolność człowieka i po wsze czasy straszyć demonami tych, którzy nie kładą na tacę cięzko zarabionych pieniędzy?
twistoid
To ja tak juz na sam koniec.



Cytat z biblii
"Ten który jest w Tobie, jest większy niż ten który jest w świecie"
Majster
CYTAT
ale Bogu się nie odmawia, i tak też potraktujcie ten post jak list kierowany do was od Niego, ja sam z siebie takich rzeczy nie robię


Kim myślisz, że jesteś, bo TO to dopiero może być ciekawe, nie te bzdury co wygadujesz do tej pory.
Amras84
CYTAT(kis-kos @ 24.05.2011 - 12:56) *
I apeluje nie wierzcie mi, niech znajdzie się po prostu jeden rozsądny i podda próbie moje słowa i przejdzie tą samą ścieżką i jeżeli lipa to zawsze można wrócić do obe nic nie tracicie jedno doświadczenie więcej i trochę wiedzy na ten temat, ale za to możecie wygrać wszystko.


Miałem się tutaj nie wypowiadać ale coś mi moja natura nie pozwala siedziec cicho. Nie wiem czy kiedykolwiek dojdę do takich wniosków jak Ty Kis-Kos i śmiem w to wątpić, ale ja nie siedzę zamknięty szczelnie w swoich przekonaniach, dlatego w odróżnieniu od przedmówców wrzucę tutaj kawałek Twojej wypowiedzi by pokazać że pewne sprawy posiadają dwie strony medalu. Zastanawia mnie nagonka na Twoją osobę, po słowach, które powyżej zacytowałem. Dlaczego? Ponieważ wiele razy słyszałem i czytałem identyczne sformułowania ze strony OBEnautów. I wtedy to było ok? Wiele też razy słyszałem by nie zamykać się na pewne sprawy, rzeczy i osoby. Chyba że jedynym sposobem na bycie "otwartym" jest OBE? Coś śmiem wątpić ze to jedyny sposób. Dziwi mnie że osoby, które dopuszczają do siebie zjawisko OBE, które zawierzają potędze snów, nagle zaczynają interpretować inne możliwości tylko poprzez pryzmat racjonalności. Z jednym wszakże muszę się zgodzić. Miejsce do tego typu dysputy nad wyraz nieodpowiednie Kis. Pewnie podpadnę wielu osobom tym postem ale już taki jestem iż zwisa mi to i powiewa, a jednocześnie ciekawi:P
Na podsumowanie, coby nie było niejasności. Nie podchodzi mi to o czym pisał Kis ale mam temat do przemyśleń, być może do doświadczeń. Nie próbuję go oceniać bo nie czuję się kompetentny. Mam też temat do przemyśleń po zaobserwowaniu reakcji części forumowiczów, na posty Kisa. Ogólnie fajnie ze temat się pojawil ;)
Rokinon
"Także to wy musicie pójść pod krzyż prosić w wielkiej pokorze, aby wam Bóg objawił prawdę ..."


1. "musicie" - no, tak, z własnej woli nikt nie pójdzie.....

2. "pod krzyż" - wykrwawić się dla kościoła, bo jaki , za przeproszeniem, ku...wa bóg chce cierpienia swoich wiernych, /na co mu w ogóle "wierni"?:]/, dla podbudowania jego kosmicznego ego?:]

3. "prosić w wielkiej pokorze" - o tak, to jedyna postawa, jaką akceptuje u swych owiec KK, proście i kajajcie się / i dziękujcie , ze możecie nam płacić za to, że informujemy was o istnieniu boga, którego częsciowo zbudowaliśmy na wyobrażeniach helleńskich, egipskich i żydowskich, halleluja, jacy jesteśmy oryginalni/
Pewnie chciałbyś zostać katolickim kapłanem i widzieć lud u swych stóp na klęczkach, w bojaźni i uwielbieniu:]
4. "Bóg objawił prawdę..." jeszcze raz, jaki bóg?
Twój bóg.
Jaką prawdę? Wierzysz w moc katolickiej mitologii, to super.
Akceptuję Twoją wiarę.

Odejdź w pokoju albowiem powiadam Ci, iż wezwę egzorcystę!:]




Anczej
Ja rozumiem, że połowie z Was pewnie dopiekła katechetka w podstawówce, albo macie nawiedzonego proboszcza, ale ja myślałem że bycie na takim forum, głoszenie "duchowego rozwoju" czy jak to się tam nazywa rzeczywiście zobowiązuje, ale jednak się myliłem.

Ludzie facet pisze swoje doświadczenia bez narzucania się, a Wy po kilku wymianach zdań zaczynacie go poniżać wraz z jego systemem wartości tylko dlatego, że jest katolikiem?
Jeśli to ma być ten "rozwój duchowy" albo "poszerzanie świadomości" to pierdole ten interes...

Wszyscy się kochajmy, rozwijajmy ale kościół jest be. Jak można patrzeć na CAŁE zjawisko religii na świecie przez pryzmat kościoła w Polsce? jeszcze wybierając sobie jego najbardziej moherowe wisienki i jechać sobie do woli po człowieku?!

Krytykujecie wykluczanie przez kościół czarnych owiec, podczas gdy sami wykluczacie, bo ktoś chce iść swoją drogą.
Może nastał jakiś kryzys duchowej oświaty w astralu.....hmm albo może pomylił się program, i podręczniki do liceum trafiły w ręce przedszkolaków?
Tak przedszkolaków, bo o ile naśmiewanie się z systemu bez widocznych oznak rozumienia jego podstaw jest tylko prostackie, to poniżanie człowieka jest zwyczajną piaskownicą.

Pax Romana

ps; Twistoid, chwała Ci że to wyedytowałeś

Rokinon
CYTAT(Anczej @ 25.05.2011 - 15:19) *
Ja rozumiem, że połowie z Was pewnie dopiekła katechetka w podstawówce, albo macie nawiedzonego proboszcza, ale ja myślałem że bycie na takim forum, głoszenie "duchowego rozwoju" czy jak to się tam nazywa rzeczywiście zobowiązuje, ale jednak się myliłem.

Ludzie facet pisze swoje doświadczenia bez narzucania się, a Wy po kilku wymianach zdań zaczynacie go poniżać wraz z jego systemem wartości tylko dlatego, że jest katolikiem?
Jeśli to ma być ten "rozwój duchowy" albo "poszerzanie świadomości" to pierdole ten interes...

Wszyscy się kochajmy, rozwijajmy ale kościół jest be. Jak można patrzeć na CAŁE zjawisko religii na świecie przez pryzmat kościoła w Polsce? jeszcze wybierając sobie jego najbardziej moherowe wisienki i jechać sobie do woli po człowieku?!

Krytykujecie wykluczanie przez kościół czarnych owiec, podczas gdy sami wykluczacie, bo ktoś chce iść swoją drogą.
Może nastał jakiś kryzys duchowej oświaty w astralu.....hmm albo może pomylił się program, i podręczniki do liceum trafiły w ręce przedszkolaków?
Tak przedszkolaków, bo o ile naśmiewanie się z systemu bez widocznych oznak rozumienia jego podstaw jest tylko prostackie, to poniżanie człowieka jest zwyczajną piaskownicą.

Pax Romana

ps; Twistoid, chwała Ci że to wyedytowałeś



No cóż, widzę, że jednak należy skrócić dystans by dotrzeć szybciej do celu;)
Może kolega nam wytłumaczy, co rozumie poprzez "rozwój duchowy" i co ten rozwój duchowy ma wspólnego z kościołem katolickim.
Co takiego dla rozwoju świadomości jednostki ma do zaoferowania KK?
Uczestnictwo w katolickich tytuałach magicznych?:]

A co do kis - kosa / kk hehe:]/, to niech sobie idzie w pokoju chrystusowym, swoją drogą, po wieki wieków życzę mu spotykać Jezusa, przy każdym zakręcie jego życia ale niech mi nie pisze, ze mam sie kłaść krzyżem, w pokorze , bojaźni i uwielbieniu przed katolickim kapłanem, któremu wypchano głowę katolickim, zydowsko-egipsko- hellenistycznym wyobrażeniem o bóstwie!:]
Pisze to oczywiście tylko w swoim własnym imieniu.
I tego samego wymagam od Ciebie, kis kos - nie rób z siebie zbawcy, posłańca boskiego i wybrańcy światła. Jednego takiego już mamy na ziemi i myślę, ze wystarczy!


http://www.youtube.com/watch?v=h9HyNO2UZOY...feature=related


Do tego prowadzą wszelkie "izmy" , jedyne słuszne " religie" oraz "doskonali, 100% dobrzy i święci" ludzie.



Majster
Anczeju, nie dopiekła mi katechetka ani żaden ksiądz, moja niechęć do tej wiary spowodowana jest postawą większości ludzi wierzących. Czy myślisz, że ja nigdy do kościoła nie chodziłem? Chodziłem, i to często jak byłem młody, bo mama kazała i myślałem, że tak trzeba (że to jest niezbędne do szczęśliwego życia i życia po życiu). Jednak pojawiło się zbyt wiele wątpliwości, nieścisłości, pytań bez odpowiedzi. Stwierdziłem, że szkoda na to czasu. Świadomość = doświadczanie i otwartość, nie ślepa wiara.
Zielarz Gajowy
Brawo Majster, brawo...jednak da radę bez chamskich wstawek jasno przedstawić swoje stanowisko:) Bez ironii to było:)

Kis-kos napisał. że jest 2,1 mld WIERNYCH chrześcijan. Wiernych komu, czemu? Wierni Bogu - Miłości? Wyeliminujmy tych agresywnych i ilu zostanie? Wyeliminujmy tych zmanipulowanych przez np. dyrektorka, wyeliminujmy tych dla których Bóg to tylko Bóg i nic ponadto i co się dzieje z tą liczbą i wiarą? Poszło w ilość a nie jakość.

Proste pytanie do chrześcijanina. Czy Bóg stworzył świat? Ilu odpowie, że tak i jaka część z nich zanim odpowie sama zastanowi się zanim udzieli odpowiedzi? Skoro Bóg to Miłość to jakim cudem ta Miłość stworzyła cały ten ziemski syf widziany w prawie każdym rogu? Może warto rozpatrzyć sytuację, że Bóg nie ma z tym nic wspólnego a raj, ewa, Adam, wąż jako symbole są spoko, ale interpretacja czy jest właściwa? Może ta interpretacja to sposób kontroli WIERNYCH?

Ukrzyżowanie i zmartwychwstanie to symbol iluzji jakim jest życie tu na Ziemi. Czy można sobie wyobrazić lepsze zobrazowanie jak trup, który znowu jest żywy? Czy to nie łamie ziemskiego prawa życia i śmierci? Zmartwychwstanie...Piękne, ale co mamy dzisiaj z tego zmartwychwstania? Ból, krew, cierpienie? Wszystko to co nie ma znaczenia, ale robi wrażenie:)

Ehhh...można by gadać...odrzuciłem skostniałe, przeterminowane interpretacje bo one chciały mi coś narzucić a ja wolę chodzić goły i wesoły.

Zatem kis-kos dojrzały chrześcijaninie. Czy Bóg stworzył Ziemię wg Ciebie?
Anczej
Astrologos.

Rozwój duchowy to poszukiwanie samego siebie, to chęć bycia czymś więcej, niż wyprostowaną małpą, która rodzi się, je, wydala robi dzieci i umiera. To jest poszukiwanie sensu i walka z egoizmem i tym co w nas zwierzęce. Ale to tylko moja definicja, i każdy ma, swoją. I teraz każdy system religijny oferuje coś dobrego i przydatnego w rozwoju duchowym. Na przykład bezwarunkowa miłość, wybaczanie i nie sądzenie drugiego człowieka jest jak najbardziej szlachetne i nie wiem jak można poddawać to w wątpliwość. Można powiedzieć że Jezus głosił prawa człowieka, kiedy inni kamienowali się nawzajem na prawo i lewo. I teraz co mnie to obchodzi, że jeden czy drugi wykorzystuje religię aby manipulować innymi, albo mordować muzułmanów w wyprawie krzyżowej? Czy przez to można powiedzieć, że cała moralność jest zła? Jesteśmy ludźmi, i jedni będą wykorzystywali religię do manipulacji, inni w ramach niej będą zakładali hospicja i pomagali tym, na których "normalny" człowiek nawet nie spojrzy. Ci ludzie pochylają się nad tymi, których społeczeństwo ma w dupie. Są dwie strony medalu, i wszystko da się wypaczyć.

A co do magicznych rytuałów, to czym jest wstawanie o 4 nad ranem, potem wykonywanie jakichś technik i odmienne stany świadomości? Rytuał rytuał rytuał

Majster tak jak to Gajowy zauważył, jednak można dyskutować kulturalnie, teraz możemy rozmawiać.
Bo wszystko jest warte dyskusji, a potyczki słowne rozwijają jak nic, ale ubliżanie już jest niegodne.
Jesteś zniechęcony do wiary z powodu ludzi i postawy kościoła. Ja też, ale nie potępiam wiary samej w sobie. Czy potępisz nóż za to że ktoś zamiast ukroić nim chleb ukroił komuś kawałek głowy? Ja też narzekam na kościół i mogę godzinami wymieniać jego błędy, ale przez to tym bardziej widzę jakie szlachetne idee leżą u jego podstaw i to znaczy nie że religia jest zła, znaczy że kościół wymaga gruntownego remontu.

No a jeśli chodzi o to co pisze Gajowy, to temat na osobną dyskusję, dla mnie wszystko co napisane jest symbolem, stworzenie świata też, śmierć i zmartwychwstanie tak samo. Z resztą we wszystkich religiach takie symbole znajdziemy

Pozdro i sorry jak się ktoś poczuł urażony poprzednim postem
Rokinon
Super, teraz ja podam swoją definicję:

Rozwój duchowy to poszerzanie pola świadomości, wiedzy i poznania w celu zrozumienia celu i sensu istnienia jednostki. Jednostki wolnej od ideologicznego i duchowego zniewolenia, bez względu, czy jest to niewola fizyczna czy duchowa, To wolność od wszelkich dogmatów i założeń, szczególnie, jeśli zostały one sformułowane w niejasnej, eklektycznej, starożytnej formie, pozwalającej na dowolne interpretacje.
Rozwój duchowy to poznanie poprzez doświadczenie a nie wiarę, to poleganie na własnym a nie cudzym doświadczeniu. To dochodzenie do prawdy poprzez własny wysiłek i przy pomocy własnego umysłu.
To poleganie na sobie. Dopuszczam wiarę do głosu ale musi to być wiara we własne siły i zdolnośc jednostki do siegnięcia po laur wolności.
Rozwój duchowy to droga wgłąb siebie. To odwaga spojrzenia prawdzie w oczy bez odwoływania się do "autorytetów". Rozwój duchowy to miłość? Tak, o ile odkryję to źródło w sobie.
Rozwój duchowy to wolnośc od przesądów i uprzedzeń.
Rozwój duchowy to uwolnienie sie od poczucia niższości wobec domniemanego ojcowskiego, "boskiego pejcza". Rozwój duchowy, to uwolnienie się od poczucia winy , masochistycznie i autorytatywnie wpajanego nam przez kościół od wczesnego dzieciństwa.
Rozwój duchowy to zburzenie sadomasochistycznego obrazu bóstwa, która poświęca swe dziecko w krwawej ofierze za domniemany grzech bycia człowieka.
Rozwój duchowy to pogoda ducha i pewność, ze nikt nas nie ocenia za to kim jesteśmy i kim staniemy się w obliczu losu.
Tego podstawowoego warunku wolności i godności, jakie przysługują każdemu człowiekowi, nie uświadczysz w KK, który zakrwawi nawet szaty swego bóstwa, by dowieść słuszności swego istnienia.


Mogę poszerzyć tę definicję, tylko po co?
Przecież każdy to wie:]

Kulturalnie pragnę dodać, że KK wyremontować się nie da, z wielu powodów.
Spacerowałem dzis z kolegą i zadałem m u pytanie:

"Ile dajesz KK ?"

"Moze jakieś 100 lat..."

No cóż, 30 lat temu nikt nie śmiał pomyśleć, że komunizm upadnie w Polsce........


pozdr
Anczej
Twoja definicja rozwoju duchowego ma wiele wspólnego z moją.

Jednak skupiasz się na swojej własnej indywidualnej osobowości i dlatego jest to TWÓJ rozwój duchowy. Jesteś jednostką, która pragnie niezależności, wolności i być panem swojego losu (bardzo upraszczam) ale są ludzie którzy wręcz przeciwnie, potrzebują czuć, że coś lub coś się nimi opiekuje. Sami czują się zagubieni, tak jak Ty czujesz się źle pod czyjąś jurysdykcją. Otóż nie dla każdego najważniejszym punktem w życiu jest być niezależnym. I takim ludziom powinno się dać spokój, niech sobie żyją tak skoro tak jest im lepiej. Bo na kościół narzekają ludzie, którzy chcą dojść do prawdy swoją drogą, ale cała reszta nie narzeka, bo tak im pasuje. W moim przekonaniu każdy ma prawo wybrać, i ani ich droga nie jest gorsza, ani Twoja.

Idąc dalej mogę wysunąć tezę, że zarówno Ty jak i oni mogą dojść do tej samej prawdy, bo religie i mity to głos podświadomości. Tutaj oczywiście czuć na kilometr Jungowską świadomością zbiorową, ale moim zdaniem to ma sens.
Mity to zbiorowe sny, a religia zawsze miała pomagać ludziom radzić sobie z ich osobistymi problemami w ich osobistych mitach. Jeśli ktoś chce samodzielnie sobie z tym poradzić, proszę bardzo, ale może naokoło dojść do tego samego do czego religia doszła dawno temu.

No i przedstawianie religii że to tylko poczucie winy, boski pejcz, albo jakieś straszne sado maso to zbyt wielkie uproszczenie, pominięcie tego czym religia jest, i jeśli to ma być analiza religii to wybacz ale jest prostacka, powodowana emocjami, i wynikająca z brania pod uwagę TYLKO I WYŁĄCZNIE tego co jest dziś, tego co jest nie tak jak trzeba w kościele, i generalnie brania z tematu tylko tego co pasuje do uznania że to lipa.
Słowem jeśli analizujesz temat, weź się za niego porządnie, zagłęb się w nim, poznaj, bo krytykowanie czegoś bez jego znajomości jest ..........ech kojarzy mi się to z ludźmi, którzy uważają, że marihuana powinna być nielegalna bo jest zła, ale nic o niej nie wiedzą i nie mają zamiaru się dowiedzieć.

No i już na koniec większość ludzi jednak czuje się w tej religii dobrze, jaki jest sens uświadamiania im na siłę jacy są biedni i zniewoleni? Czy nie chcesz czasem udowodnić że jesteś od nich lepszy? hmm czy to też rozwój duchowy? mmmm a może rozwój duchowy to ratowanie innych przez serwowanie im tego co jest dla nas dobre? błąd, nie zawsze to co jest dobre dla Ciebie będzie dobre dla innych

Pozdro

masa
Teraz ja podam swoją definicje:

NIE MA ŻADNEGO ROZWOJU DUCHOWEGO. CAŁY TEN ROZWÓJ TO ŚCIEMA I SZTUCZKA EGO.

Głupieć mówi przez rok rozwinąłem się strasznie duchowo. Wystarczy chwila żeby się przefazować.

Rozwój świadomości--->>>To chwilowe rozszerzenie świadomości co zwykle następuje bardzo gwałtownie.

Rozwój świadomości to chwila i fazowanie.

Ps. Ale jaka tam ona moja:)
Rokinon
Kis Kos, Anczej, nie przeszkadza mi wasza wiara w mity starożytności, sam lubię mitologię.
Dziękuję Wam za to, że chcecie mnie "uświadomić i zbawić".
Dziękuję, znaczy, nic z tego;)
Boskim pejczem nie można nagonić z powrotem do stada myślącego człowieka - to jest droga w jedną stronę.
Szanuję Wasz osobisty wybór, rozumiem, że możecie mieć taki a nie inny stosunek do KK, każdy ma prawo do własnego życia.
Moim osobistym zdaniem, na to , że mieszacie religię z na, nie pójdzie ani żadna religia ani new age.
Trzeba mieć odwagę wybrać.
MOże sie mylę ale czy ktokolwiek na forum oobee logował sie po to by "uprawiać religię"?
Czy dlatego, ze jest zainteresowany fenomenem OOBE?

I jeszcze jedno , w odpowiedzi na odwracanie kota ogonem, na co pozwala sobie Anczej - to kis kos, wszedł tu w sutannie z misją "nawracania", ja tylko grzecznie mu uświadamiam, że to niewłaściwe miejsce na sianie ideologii, z której nie wynika nic dla wspólnego pogłebiania wiedzy o podróżach, LD, śnieniu itd.
Wielkie księstwo Watykan, ma swoje fora, grupy, gdzie możecie łączyć sie w różańcu, modląc o przyjście swego wymarzonego zbawiciela, respektuję to prawo. Nigdy nie przyjdzie mi na myśl, aby utworzyć sobie konto na takim forum i utworzyć temat:

"Od chrześcijanina do podróżnika"

Dlaczego? Bo staram sie używać szarych komórek;)



pozdr


Anczej
Eee chyba straciłem czas pisząc swojego posta, bo chyba nawet nie chciało Ci się go przeczytać, a nawet wywnioskowałeś z niego że jestem katolikiem pomijając że nie odniosłeś się do żadnego argumentu.
Szkoda

Masa, w jakimś sensie masz rację, ale wymień mi co NIE jest sztuczką ego.
Zielarz Gajowy
Mogę odpowiedzieć? Dzięki. Sztuczką egona nie jest Twoje JA - czyli Twój wewnętrzny człowiek czekający aż sobie o nim przypomnisz, ale egon zrobi wszystko, aby to przypominanie trwało i trwało i...
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.