Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Odmienne Stany Swiadomosci
Forum OOBE > Park im. Roberta Monroe > Artykuły
Stron: 1, 2, 3, 4
Zbyszek
Wyciszanie się i zagłębianie w stanach swiadomosci , jest wspaniała zabawa. Jest postrzeganiem naszego wnętrza wypełnionym działaniem. Ciałka stanowią rodzaj załadowanej naczepy, dostarczającej nam zajęcia. Rozbudzają nas i gromadzą w sobie pamięć życia. Zawarta w nich wspomnienia są podstawa naszego myśleniu, charakteru i źródłem intuicji.Przedstawiam mały zestaw odczuć jaki osiągamy w naszej wieloczłonowej konstrukcji nie wnikając czym są lub czym chciał bym by były..
Stany te osiągałem w najdalszych podróżach jak i przez wyciszenie w sobie wszelkiego ruchu.. Jest to o tyle interesujące ,ze te same doznania występują przy 2 rożnych oddalonych od siebie miejscach sytuacjach i , wskazując wyraźnie ich wspólne pochodzenie ..........Wnioski proszę samemu z tego wyciagnac.


ATMA-CIAŁO DUCHOWE.
Zamierając w stanie czystego ducha, tracimy nasze przywary i stajemy się wolni od naszych trosk. Nie zazdrościmy sąsiadowi nowego auta ani koleżance drogich ciuchów. Jesteśmy od tej życiowej treści wolni. Hm,- jest to wolność kastrata.
Poza trwaniem i hipnotyzowaniem nie znalazłem jakiegoś sensownego zastosowania tego stanu swiadomosci bo jest to stan pozbawiony celu. Jest wewnętrznym rodzajem schowka przed życiem, wrotami w niepamięć i stanem bezmyślnej bezczynności. Gdy staje się nam strasznie przykro i ból rozrywa nasze serce , to wpadamy często w niego. Jest on stanem nie bycia w świecie trosk i ucieczką przed obowiązkiem. Moze być odczuty jako brak czegokolwiek z utrata czasu i przestrzeni albo jako pęczniejące odczucie siebie ,stające się jedyna płaszczyzna postrzegania. Gdy pęcznieje, to wzrastające odczucie siebie jest zaspokojeniem wszelkich potrzeb, dążeń, czy wytyczeniem sobie celów.
Zawężając swoja płaszczyznę duch może przestać trwać, może nie być , stajać się chwilowo zgubionym :))) .Ta jego właściwość jest postrzegana w przypadku wielu chorób. Często osoby tracą wszelki kontakt , gubiąc się w nietrwaniu. Wywołuje to chyba w nas największa panikę, utrzymując w niepewności. Gdzie jesteśmy gdy nas nie ma? Gdzie podziała się nasza wieczna istota? Czy może istnieć coś czego może nie być?

CIAŁO PRZYCZYNOWE
Nie mogąc się przedrzeć w wyższe części poza ducha , przyglądałem się odzyskiwaniu procesów umysłowych, całej mojej struktury osobowej. Pojawiały się one we mnie skokowo. Z tego niezwykłego stanu duchowego , cuciło mnie wzrastające życie we mnie. Jako pierwsze odzyskiwałem rodzaj wewnętrznego ruchu i zdania sobie sprawy ze istnieje i już jestem. Zmysły fizyczne zastąpione były jedna wielka pulsująca przestrzenią a ruch myśli był odczuwalny jako stalowy ucisk , stający się wyraźnie postrzegalny, będąc moim jedynym wypłenieniem. Z tej perspektywy nie bylem w stanie odczuwać zainteresowania treścią mojego życia, gdyż nie miałem do dyspozycji , żadnych konkretnych o nim informacji. Cala pamięć mojego indywidualnego trwania, znajdowała się gdzieś po za mną, pozwalając mi się pławic w uczuciu wypełniającej mnie samowiedzy.Rodzące się chcenie było już ukształtowane ale jeszcze nie zdecydowane, pojawiając się bez osobistych życzenio-korzysci . W kolejnym ciele mentalnym, dostawałem pożywkę-pamięć , mogąc już coś konkretnego osiągnąć i potrafiąc postrzec swoje indywidualne cele i sposoby ich realizacji.

CIAŁO MENTALNE
Cucąc się z tego stanu, odczuwałem aktywowanie się dodatkowej zdolności. Mogąc się delikatnie ruszać przestrzennie postrzegałem ,ze wzrastająca we mnie wola, z łatwością ukierunkowuje uwagę w rożne strony a jej ruchowi towarzyszy wyraźne rozpoznawanie kierunków. Zainteresowanie bieżącymi sprawami wyraźnie się poprawiało i moglem już swobodnie zając się rozmyślaniem dotyczącym moich życiowych problemów. Brak zaangażowania emocjonalnego umożliwiało mi beztrosko wnioskowanie bez uczuciowego obciążenia myśli.
Bez towarzystwa uczuć , moglem wyszukiwać nowe rozwiązania i zależności miedzy frapującymi mnie zjawiskami. Operacje myślowe, ciężkie na codzien do przeprowadzenia, stawały się dziecinnie łatwe, nie zakłócane ciężarem objęcia wszystkich danych w pamięci.
Towarzyszące temu uczucie lekkości zachwycało mnie latami. Gra na instrumentach czy malowanie stawało się proste . Recę same prowadziły bez zbytniego zastanowienia , podsuwając genialne rozwiązania. Ciało fizyczne dawało się doskonale koordynować , wyczuwając moje najmniejsze intencje.
Wykonywane ruchy były szybkie i pewne. Ich precyzja nie wymagała zbytniej mojej świadomej kontroli a pomimo tego osiągałem w ułamku sekundy zamierzony cel. Jedyne co dawało się wyraźnie odczuwać to było uczucie zadowolenia , rodzaj euforii, jakiegoś rozchodzącego się ciepła na całej mojej postrzegalnej powierzchni. Oczy miałem wtedy utkwione w nierzeczywistej przestrzeni , nie odczuwając ich fizycznego braku. Treść jaka się zajmowałem nie potrzebowała ich otwarcia. Nie potrzebowałem również słuchu ani pozostałych zmysłów. Były mi zbędne wszelkie zmysły , odciągające jedynie moja uwagę a może raczej niedostępne dla mnie ,tak jak by świadomość ich istnienia była mi odebrana.
Była to dla mnie oaza twórczości.

CIAŁO ASTRALNE
Gdy starałem się dogłębnie zrozumieć jakieś przeszłe wydarzenia to moim myślom towarzyszyły intensywne wspomnienia. Ożywały , otoczone całym wachlarzem doznań. Moglem wtedy przeżywać je w pełni, przypominając sobie okoliczności w jakich zachodziły. Dostrzegałem wtedy uśmiech na twarzy i napięcia jakie towarzyszyły moim rozmówcom, ich emocjonalne nastawienie. Myśląc o przykrych sprawach odczuwałem ból lub rodzaj rozlewającego się współczucia. Te doznania mogły zastąpić wystarczająco rozmyślania, stajać się wyłącznie postrzegalną prze ze mnie treścią. Tak jak by rozmyślanie nie dotrzymało w atrakcyjności z uczuciom.
Spotkanie z kochanymi ludźmi stawało się wielka uciecha a z wrogami wstrząsającymi spięciami. Pojawiające się wyraźne uczucie ciała dawało mi możliwość przemieszczania się w trójwymiarowej przestrzeni. Rozpoznawaj w niej strony świata moglem w nich realizować swoje zamierzenia. Stawały się one często jednocześnie ruchem, tak jak by pomyślenie o jakiejś czynności było jej jednoczesnym wykonaniem. Mogąc już korzystać selektywnie z ciał wyższych od astralnego ,przesuwałem świadomość w 3 rozpoznawalne mi stany bycia, przeżywając razem lub każde z osobna przenikające się ich funkcje

CIAŁO ETERYCZNE
Gdy moje zaangażowanie w napływających we mnie emocjach wzrastało i dawałem się im unosić to miłość wybuchała płomieniami a nienawiść rozrywała mnie w gwałtownej eksplozji na strzępy. Nabierając dystansu do emocji moglem je odczuwać osobno i osobno myśleć. Myśl stawała się niezależna od jej natychmiastowej realizacji. Za to gdy towarzyszące mi emocje stawały się wystarczająco intensywne , zostawały natychmiast realizowane w ciele eterycznym. Chęć uściśnięcia bliźniego stawała się tym uściśnięciem. Chcąc kogoś przytulic wychylałem się w przestrzeni natychmiast to wykonując. Intensywność doznania przekraczała przezywanie tego w ciele astralnym.

CIAŁO FIZYCZNE
Otwierając fizyczne oczy, chwytałem łapczywie za papierosa. Łykając kłęby dymu, milkłem przygaszony, nie wiedząc gdzie się te wszelkie wspanialosci podziały. Zajęty codziennym zajęciami, nie postrzegałem obezwładniających mnie ich wpływów. Stawały się one moimi przemiennymi stanami swiadomosci, wypełniającymi mi treść życia. Otaczały mnie przemiennie a ich zmienność umykała mej uwadze , gdyż każdy z tych stanów był samo wystarczającym dla mnie stanem bycia.

7 ciał niefizycznych, umożliwia nam przezywanie kilkadziesiąt stanów swiadomosci. Mogą być aktywne w nas pojedynczo, w grupach lub wszystkie razem jednocześnie.


UZUPEŁNIENIE:
Trafiłem na stonkę o ciałkach w necie. Autor doszukał się ich o wiele więcej. Jednym słowem aż 10 ciałek. :
http://swiatducha.wordpress.com/tag/ciala-subtelne/

Ciało anupadaka
8 grudzień 2008 ? świat ducha

Jednakże jest to dość trudne, ponieważ jest to wysoko umieszczone ciało subtelne i trochę trudno jest tu dokładnie coś powiedzieć. Wpierw przypomnijmy klasyfikację ciał i z grubsza ich funkcje:

Ciało fizyczne ? cenny pojazd w którym żyjemy

Ciało eteryczne ? ciało własnej energi subtelnej [chi, prana], zdrowie ciała

Ciało astralne [część niższa] ? ciało emocji własnych i własnych poruszeń

Ciało astralne [część wyższa] ? ciało emocji i połączeń energetycznych pomiędzy ludźmi

Ciało mentalne ? niższe myślenie: nazywanie, klasyfikowanie, porównywanie

Ciało przyczynowe ? poznawanie ciągów przyczyna ? skutek i działanie na tej podstawie

Ciało buddialne ? działanie zgodnie z wartościami, bardziej pragmatycznie niż idee

Ciało atmaniczne ? obiekty idealne [piękno, prawda, idee Platońskie], działanie zgodnie z ideą, idealizm różnej maści

Ciało anupadaka ? działanie z poziomu wolnej woli, wolnego wyboru

Ciało adi ? nadawanie, przypisywanie znaczeń obiektom, wydarzeniom

Dla malej uciechy podaje koj kanal youtuba z 40 filmikami o malowaniu
http://www.youtube.com/user/kunstarena

Njaciekawsze filmik o mojej pracy tworczej:

https://www.youtube.com/watch?v=4SvlXXQk4S0
http://youtu.be/Dzt0GjXGuWM
http://youtu.be/Dzt0GjXGuWM
http://youtu.be/_dqi4rFymZg?list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg
http://www.youtube.com/watch?v=LOp-7vOBU64...o4OaYI2_8NjlsPg
http://youtu.be/_dqi4rFymZg
http://youtu.be/iGMJAbFwzLw
http://youtu.be/cSpXl9DqBVw
http://youtu.be/8lj_2Y48VSA
http://youtu.be/NDN83qUpOV0
http://www.youtube.com/watch?v=Uk1UyMHLTjM...p;feature=share
http://youtu.be/_dqi4rFymZg?list=UUG69E1Mco4OaYI2_8NjlsPg

http://youtu.be/JxuuwdQ4wI8
http://youtu.be/VpkHty9K-PQ
Mikulew
Czytałeś Arthur'a Powell'a? Pisze właśnie o tych ciałach dokładnie, mam książki i zamierzam przeczytać.
Myślałem ,że ciało duchowe = ciało przyczynowe
może się pomyliłem.
Piękny artykuł jak narazie pare rzeczy dla mnie niezrozumiałych ale jak zawsze w przyszłości staną się zrozumiałe.
Zbyszek
SWIADOMOSC DRZEWA

Siedząc na starym pniaku, pacnąłem gałęzią w potoku. Rozpryskująca się woda, chlapała pociesznie na boki. Wysunąłem astralne stopy ,zanurzając je w zimnej wodzie. Leniwie płynąca woda, dawała się odczuć rwącym chłodem. Doznanie było zbliżone do fizycznego, choć odbywało się w niefizycznym planie. Zanurzyłem ręce w potoku, wskoczyłem cały w niego. Uniosłem się jak balon na jego powierzchni, kręcąc jak roztańczone liście na wietrze. Zamierając w bezruchu, mam skupione oczy w jednym punkcie, ale przesuwam postrzegająca uwagę w miejsce, w którym unosi się na wodzie moje ciało astralne. Nie widzę go, ale doskonale czuje jego pozycje i ruch w jaki został wprawiony płynącą, chłodną woda. Znikające za zakrętem potoku wyobrażona cześć mnie, wprawia mnie w panikę. Gdzie jestem, nic już nie widzę, ruch , kręcenie i zimna woda. Zaniepokojony wpadam na chwilkę świadomością w to miejsce, ale niczego nie potrafię rozpoznać. Jakieś rozedrgane zamazane plany i bezszelestna pustka. Powrót do ciała.
Siadam wygodnie na pniaku, rozluźniam się i obserwuje ruch zielonkawej wody, zagraconej po brzegi mchem .
Czy można widzieć z zamkniętymi oczyma?
Kieruje głowę do tylu, starając się wywołać pod powiekami obraz otoczenia. Dwie szare , bezkształtne linie, pojawiają się mi nagle przed oczyma, wprawiając w zdumienie. Otwarłem je szybko, chcąc sprawdzić, co się tam znajduje. Dwa wielkie drzewa stoją dokładnie w tym miejscu. Rozbawiony, sprawdzam ponownie, tym razem spoglądając w przeciwna stronę. Pod powiekami pojawiają się mi tym razem trzy szare , rozmazane pnie,- rozpoznaje ich proporcje. Dwa razem i jedno pochylone z lewej strona. Sprawdzam, znowu trafienie. Robię to wielokrotnie. Drzewo przy strumyku ma złamanie na wysokości 2 dwóch metro, widzę je dokładnie, schylone korzeniami w wodę. Sprawdzam,- kolejne trafienie. Śmieje się do rozpuku, ponieważ tak się nie da. Nie można przecież widzieć z zamkniętymi oczyma.

Oczywiście, przyglądałem się drzewom i gdzieś w pamięci siedzi ich obraz. Przywołuje go teraz i wydaje mi się, ze je widzę. Ha ha, nie nabiorę się.
CO NIE WIERZYSZ- wesoły głos narratora. Nie dostrzegam go , przejęty sytuacja.
Jeśli to działa to przejdę się po lesie, przeskakując strumyk z pniami z zamkniętymi oczami. Wydawał mi się trochę szeroki, pełno dziur, można złamać nogę, -pojawia się ostrzeżenie.
NIE ROBIŁBYM TEGO- teraz uświadamiam sobie obecność niefizycznego towarzysza.
Ha ,ha ,śmiejemy się złączeni w jednym.
TRZEBA W INNYM MIEJSCU SPRÓBOWAĆ, podszeptuje, ALE TYM RAZEM NIE ROZGLĄDAJ SIĘ PO OKOLICY.
A jak można być drzewem, ziemia , ptakiem? Czytałem, ze ludzie utożsamiają się z przyroda , wyczuwając ich świadomość, ruch, ich energie.
Podchodzę do gigantycznego drzewa i staram się do niego przytulic. Nie idzie mi to zbyt dobrze. Czuje gruba korę jak papier ścierny na dłoniach, błoto pod stopami i wilgoć. Cos wciąga mnie pod obrzydliwa ziemie, zapadam się niknąc w ciemności. Brr ,brr, paskudne doznania.
Eh to jakaś lipa, z tym byciem drzewem. Chciałem z tym drzewem porozmawiać, jak rosło, jak padał deszcz i otulał je zimny śnieg a wciągnęło mnie jak pokarm w korzenie. W odpowiedzi ściąga mi oczy na rosnące drzewko, rosnące niedbale w cieniu wielkiego olbrzyma. Jest karłowate i zżółknięte.
DLATEGO.
Przedzieram się przez las aż znajduje polankę z wyciętymi drzewami. O jak pięknie. Można usiąść wygodnie na powycinanych pniach i się powygrzewać jak kocur na słońcu. Siadam na półmetrowym , podciętym przy ziemi olbrzymie.
Sprawdzam widzenie z zamkniętymi oczami. Tym razem widzę wszystko odwrotnie. W miejscach gdzie postrzegam grube pnie, rosną same kije a w miejscu widzianych poszarpanych patyków rosną potężne drzewa. Dziesięć prób , wszystkie chybione.
TEZ DZIWNE.
Ach to ty to robisz. Nie poznałem, zagapiłem się.Ha ha ha.
Spoglądam na wprost z zamkniętymi powiekami. Pojawia mi się obraz rozmazany, obraz dwóch, cienkich, zrośniętych drzewek. Spoglądam w tym kierunku, nie postrzegając niczego co by je przypominało. Gdy to sobie uświadamiam, moja uwaga zostaje przeciągnięta o 30 stopni w prawo. Widze je, dwa bliźniaczo zrośnięte drzewka, tak jak sobie je wyobraziłem
A TERAZ JE WIDZISZ ?,- ach to ty to robisz ☺)) Nie rozpoznaje twojego głosu, jego dźwięczna barwa wydaje mi się anonimowa,- kim jesteś?
STAN NA PNIU,- wstaje z niego posłusznie i wskakuje zabłoconymi buciorami.
JESTEŚ DRZEWEM- wypowiadamy wspólnie. Natychmiast jak na rozkaz , unoszę astralne ręce do góry i ruszam nimi, starając sobie wyobrazić jak z nich wyrastają małe gałęzie. Kołysze się na boki, wewnętrznym nakazem, rozciągam ręce, mam ciągle dwie, rosnące wielkie balony o nieokreślonym kształcie.
Trace poczucie mojej formy, nie odczuwając już fizycznego ciała. Jakas pustka wnętrza , staje się moim kształtem. Jestem rura, balonem, wyplenionym szarością, bez wnętrzności. Wyczuwam wyraźnie moja granice, jakąś otoczkę udzielającą mnie od zewnętrznego świata. Jestem ślepa świadomością Zbyszka w stanie atmy, bez woli. Odczuwam siebie jako monolit z jedna dolna częścią, to moja noga, gruba i potężna.
Czy ono ma ducha? Gdzie się on znajduje. Wyczytałem, ze każda istota, włącznie z roślinami go posiada, włącznie z minerałami. On ma być zalążkiem życia, przyczyna istnienia napędzająca swoja energia wzrost roślin , zwierząt i człowieka.
W odpowiedzi unoszę się na parę metrów i spoglądam pod swoja mocarną stopę. Z wysokości, dostrzegam otoczenie na 360 stopni. Jest rozmazane ale da się z tego obrazu wyciagnac jakieś spostrzeżenia. Jedna wielka powierzchnia z zarysowanymi i ledwo widocznymi małymi kształtami.
Rozpoznaje w sobie percepcje duchowa. Obserwator, postrzegający całym polem widzenia, bez zdolności koncentracji uwagi na fragmencie widzianego obrazu.Tak ma drzewo? On tak ma?
Stawiam pytania, co zmienia moje postrzeganie, tracę pozycje świadka, biernego obserwatora, stajać się sobą, porównującą i myśląca istota. Czy zapamiętam- wpadam w panikę. Dlaczego się wyrwałem, chcąc zapamiętać, zgubiłem stan odczucia się drzewem. Nie wiem teraz jak odczuwa się wole drzewa, zmieszałem ja z moja, moja jest inna , wartka i samodzielna. Masa pytań ciśnie mi się na usta.
Gdzie jesteś?

Stojąc na pniu porządkuje myśli. Odczuwam szelest z prawej strony,- idą, zatrwożenie. Odwracam spontanicznie głowę z szeroko otwartymi oczami, kierowany impulsem, koniecznością, wychwytuje wzrokiem spacerujących w oddali. Sto metrów, to za daleko, by usłyszeć cichutkich po sześćdziesiątce spacerowiczów, trzymających się za rękę. Zamykam oczy, skupiam się na wrażeniach, słyszę jak idą. Ach jak głupio, stoję jak lampa na pniaku, co tez oni sobie o mnie pomyśleli.
Uff , jak dobrze, ze nie widać przyrośniętych do mnie gałęzi:)))
Zbyszek
Sprawdzając ciałka, zlokalizowałem siebie w ciele atmicznym. Bylem tam jaźnią, odczuwającym się podmiotem , zamarłym w bezruchu, pozbawionym władz umysłowych. Wchłaniając w siebie ciało mentalne( przyczynowe z mentalnym niższym) uzyskiwałem w tym samoświadomym bezruchu wole i zdolność do myślenia, rozumowania. Pojawiała się ona we mnie świadoma siebie Jaźni,- zachodziło to pod wpływem obecnosci we mnie ciała ment. Odrzucając z ciała mentalnego płaszczyk z pamięcią, traciłem pamięć siebie, Zbyszka ze swoimi doświadczeniami. Tracąc wtedy ego , zapominałem o sobie Zbyszku , tak jak by zawarta pamięć w płaszczu mentalnym , umożliwiała mi uświadomienie sobie mojego indywidualnego trwania, z wypracowanymi prze ze mnie wnioskami w tym życiu.
Nie wielka to różnica ale umożliwiała mi wyrażać się słowem, nadając moim myślom konkretna, łatwo wyrażalna treść myślą., oreslajac mój charakter.
Wchłaniając ciało astralne, odżywałem w 3D przestrzeni, mogąc odczuwać w niej emocjonalne uzupełnienie myśli, odczuwać powstający we mnie ładunek uczucia.
Nabierałem wyraźnie odczuć ciała, bardzo lekkiego i z łatwością wytwarzałem formy swoich myśli w otaczającej mnie modelinie astralnej, otaczającej mnie przestrzeni.
Wchłaniając ciało eteryczne, postrzegałem wzrost ciężaru ciała i towarzyszyły mi zbliżone doznania jak w ciężkim ciele fizycznym. Moglem przezywać bardzo silne emocje i silne przepływy energii. Traciłem elastyczność i odczucie lekkości. Odczucie ciała atmicznego- JAZNI przykryte zostało wypełniająca go treścią myśli.
W ciele fizycznym, utraciłem swobodę , tracąc wgląd w zakryte dla mnie wyższe plany. Moje decyzje ograniczone zostały twardymi ramami fizycznymi, wymuszając odpowiedzialność za myśli stające się czynem i czułem się , ze spacer po lesie miedzy drzewami, zamienił się w jazdę rowerem lesna dróżką, pełna piachu.

Fragment:


ROZBICI MOŻEMY WIĘCEJ DOŚWIADCZEŃ ZEBRAĆ ALE JESTEŚMY ROZSYPANYM PIASKIEM NA KTÓREGO POWIERZCHNI NIE UTRZYMA SIĘ NASZ WSPÓLNY ŚWIADEK

Również konstrukcja WJ jest mi nieznana, Jak zgromadzona jest w dysku szczegółowa pamięć cykli reinkarnacyjnych, każdego z jego elementów?

Czy MTJ- INSPEKTOR ,istota scalona ze swoich elementów, które ukończyły cykle, stanowi formę tego nadzoru, będąc samemu malutka cząstka jeszcze wyższej części?

Atma bez ruchu, jak się połączy z innymi, to stanowi wykonawcza cześć W.J,j nie biorącą udziału w cyklach, tej rozbitej ,indywidualnie przezywającej świat,

Rozbite części określić by można poszukującymi aspektami W.J.:))

O talencie rozbitych elementów świadczyć dorobek całej grupy, co udało mi się wielokrotnie doświadczyć na własnej skórze, wykorzystując te umiejętności w rożnych momentach mojego życia.

MOCARNY INSPEK TO GRUBY INSPEKTOR, mający sporo wchłoniętych drobin z zakończonym cyklem.
Stajać się oddzielona cząsteczką od W.J, tracimy jej władzę umysłowe. odzyskując zastępcze i aktywujące się wniknięciem w wielowymiarowy świat.
Energia poziomów dostarcza nam coś w zamian, co tracimy, odcinając się od źródła. Stajemy się kropelka kondensacji swiadomosci wyszczególnionej z wszech -przenikającego zbiornika substancji duchowej. Będąc maciupka cząstka duchowego środowiska ,mamy zawsze możliwość się z nim połączyć w jedno i to szczególnie w niezwykłych chwilach naszego życia.
Mały otworek sznura, przytwierdzony na czubka głowy lub ramionach, otwiera wrota, sugeruje nam kierunek podroży w głąb siebie.

Stan atmicznego bezruchu, nie powinniśmy brać jako ostatni z dostępnych nam stanów naszego bytu. Jest on jedynie ostatnim stanem z możliwych do wyszczególnienia w naszym jednostkowym trwaniu, przed wywróceniem podszewki jestestwa na odwrotna stronę. Cześć znajdująca się poza stanem atmicznym jest rdzeniem naszej JAŹNI, filarem jego drzemiącej istoty.

W jego byciu bez treści trwania , zatracone zostaje wyobrażenie naszej indywidualnej przestrzeni, która staje się na tym poziomie ledwo postrzegalnym punktem, ostatnim tchnieniem przed zlaniem się w jedno. Nie kłopoczmy się wiec, że jest bez czegokolwiek, gdyż nawet ona jest złudzeniem, reprezentantem czegoś, co się skrywa gdzies indziej i wygląda jeszcze inaczej, niż nam się daje rozpoznać przed złączeniem ze źródłem.
Pełniejsze opisy atmy,-
JAKO KOLEJNĄ ILUZJE,-PUNKT ZWROTNY Z NIEWYRAŻALNA ZAWARTOŚCIĄ , staną się treścią następnych moich artykułów.

Można przypuszczać że za słowami” MÓJ SYNU” kryje się źródło, zwracające na nas swoja uwagę , Poprzez nasza W.J. Bóg będący matka i ojcem rozsypanych swoich części, dogląda nas a my o tym nie wiedząc, zaliczamy w drodze do NIEGO coraz większe supełki, na wypuszczonym ze źródła strumieniu naszej jaźni.

Calosc :
http://cialka.net/wspolna-jazn-podsumowani...ej_234.html/pl/
Stranger
Zbychu post super tyle ze znowu zabardzo zagmatwales momentami nie gupie trop i nie wiem o czym piszesz.
Skoro jestesmy czasami rozwaleni na czasteczki i zawarci w bezruchu nie odczuwamy niczego w kolo gdyz jestesmy nieczuli, to przeciez ktos powinien nas ruszyc mocnym bodzcem zebysmy stali sie wrazliwi na delikatne dzialanie cialek i ich postrzeganie? Zbyt wiele mamy zajec zeby ograniczyc sie do leniuchowania i poglebiania tak delikatnych uczuc ale czasami moze warto by bylo....
Zbyszek
To tylko fragment z niespisanej jeszcze całości- musisz jeszcze teoche zaczekać na składny tekst
Ruszają nas cały czas, nie bój.

Ten bezruch jest jedynie chwilowym luzem, przydatnym przy zmianie biegów. O niego jest cały wrzask na świecie.


a tutaj piękny tekst o świadomym śnieniu;
http://zenforest.wordpress.com/2009/03/25/...ces-ewolucyjny/

i naszych mysloksztaltach:
http://zenforest.wordpress.com/2009/04/07/...yslowe-w-aurze/

http://zenforest.wordpress.com/2008/10/14/...-mysloksztalty/
Stranger
Artykuly bardzo fajne przynajmniej wiadomo o czym autor pisze ;)

Kto powiedzial ze ja sie czegos boje eee?

http://zenforest.wordpress.com/2008/05/07/aura/


Moze przytocz cos z tego co napisales "o niego jest caly wrzask na swiecie", bo nigdzie wrzasku nie zauwazylem
Zbyszek
Dzisiaj wstałem prawa noga i tez jakoś już nie słyszę:)
6umerang
CYTAT(Zbyszek @ 18.04.2009 - 21:27) *
pozbawionym władz umysłowych



Wyjątkowo wierzę w twe słowa Zbychu :p ;)
Zbyszek
Fragment: Kiedy wizualizacja staje się niebezpieczna?

W ciągu ostatnich kilkunastu lat rozwinąłem w sobie zdolność postrzegania ciał niefizycznych w świecie fizycznym. Zatrważająca wydala mi się zdolność wytwarzania człekokształtnych myslokształtów, wyrażających złożona forma treść moich pragnień. Przyglądając się ludziom jak i zwierzętom, dostrzegłem w nich naturalna łatwość z jaka oni również je wytwarzali. Wyrażali przy ich pomocy swoje pragnienia w rożnych postaciach, od mentalnych poprzez astralne do eterycznych tworów, potężnych w swym oddziaływaniu na otoczenie. Jedna z ich form są nasze ciała subtelne, bedace sie źródłem doznań.
Bez swiadomosci ich istnienia, informujemy się o naszych pragnieniach, myślach jak i fobiach. Szczególnie te ostatnie, fobie, są bardzo niebezpieczne. Wytwarzane z obawy , nasze, spontanicznie ,człekokształtne, eteryczne i astralne formy myślowe, są w stanie wywołać szkody, przewracać dzieci z rowerów a nawet wywołać poważne kontuzje, gdy bez szacunku ktoś z naszych bliskich profanuje, miejsca dla nas szczególnie ważne. Wyrażamy wtedy niemy protest, który może zamanifestować się uszkodzeniem czyjegoś ciała.
Ćwiczenia eksploracji z ograniczona świadomością, rozwijają w nas niebezpieczne dla otoczenia zdolność wyrażania swoich myśli poza ciałem fizycznym. Znaczy to, ze myślimy sobie coś w duchu znajdującym się w ciele fizycznym, gdy tymczasem, nasze osobowe części,- ciała subtelne, realizują treść myśli w warstwach niefizycznych. Ta zdolność żywego człowieka do kreacji poza ciałem, umożliwia mu szybki sukces, stajać się jednocześnie przyczyna wielu nieszczęść.
Zjawisko to jest szczególnie niebezpieczne, gdy nie mamy jeszcze rozwiniętej w pełni kontroli nad naszymi nieświadomymi reakcjami.
Najlepsi z nas, okładają pięściami niefizycznymi partnera rozmowy, gdy nas zbyt długo zanudza. Zdejmują mu założona przez niego czapkę z głowy, gdy na dworze świeci słońce. Poprawiamy mu ubranie, gdy wystaje mu koszula, lub czeszemy rozczochrane włosy na bujnej czuprynie, gdy nie weźmie z rana do reki grzebienia.
Najczęściej takie uwagi maja miejsce w planie mentalnym i są jedynie niewinna myślą, naszym spostrzeżeniem. Gdy te spostrzeżenia uaktywnia nasz system obronny to wyrażamy je ciałem astralnym. Uwagi takie staja się wtedy łatwo postrzegalne osobom na których skupiamy nasza uwagę. Odnoszą one wtedy często wrażenie dotyku w miejscach na swoim ciele , w których jątrzy się jakiś problem, lub wydaje im się, ze ktoś zwrócił na coś w nich uwagę, jakaś cechę lub przywarę.

W rzadkich wypadkach, udaje się nam wyrażać je nawet w ciele eterycznym, co staje się szczególnie niebezpieczne.
Gumociasto- ciało eteryczne, wnika w materie z oporem, mogąc wywołać zaburzenia energetyczne jak i skaleczenia w czyimś ciele fizycznym.

Gdy jesteśmy świadkiem wypadków, obserwując kogoś bliskiego, często sami jesteśmy jego sprawcami. Jako przykład posłużę się przygoda na schodach. Joaśka, chcąc zapalić papierosa, wybiegła tylko myślą w wyobraźni, przemykając obok mnie. Niby tak niewinna sprawka a udało jej się mnie potracić gnającym po schodach ciałem astralnym. W momencie wyobrażania sobie siebie w palarni, rozkoszując przyszłym paleniem, wymknęła nieświadomie ciałem astralnym i przebiegając obok mnie, spowodowała we mnie zaburzenie równowagi. Malo znacząca przygoda umożliwiła jej postrzec spontaniczność tego zjawiska. W momencie, gdy nasze pragnienia fobie są symulowane w ciele astralnym to jeszcze pól biedy. Gorzej jest, gdy ktoś z doświadczeniem w eksploracjach ma łatwość w osiąganiu zmiennych stanów swiadomosci, łatwość wyobrażania sobie nawet w ciele eterycznym. Wyobrażanym myślom towarzyszy niepostrzeżenie wykonanie ruchu ciałem niefizycznym na którym jesteśmy skoncentrowani, czy do niego chwilowo dostrojeni. W przypadku urzeczywistnienia myśli w ciele eterycznej, wywołujemy nawet zmiany fizyczne w ciele obserwowanych osób. Zjawisko jest niepostrzegalne nawet dla najbardziej wprawionych i utalentowanych podróżników, czego dowodem jest brak dostępnych tekstów poruszających zagadnienie.
Przykłady: podawanie reki astralnej przy hamowaniu spontanicznych emocji gdy spotkamy kogoś bliskiego, nawyki zawodowe- wykonywania mechanicznych ruchów ciałem astralnym , bicie pięściami z wściekłości partnera rozmowy, erotyczne dotyki podglądanych osób, ponaglanie- przepychanie osób stojących w przejściu , upominanie, rzucanie się komuś na szyje z radości.
Przykłady te obrazują tylko częściowo złożoność zjawiska, ukazując ich związek z przezywanymi spontanicznie emocjami.

KIEDY STAJE SIĘ TO NIEBEZPIECZNE?
Nie będąc świadomym ruchów ciałek poza naszym ciałem fizycznym, stajemy się groźni szczególnie, gdy gnani poczuciem sprawiedliwości pragniemy wymierzyć komuś kare. Zdarzyć się wtedy może , ze nasi podopieczni dostana rozstrojenia wnętrzności, często mdlejąc a nawet lądując w szpitalu z utrata swiadomosci , z diagnoza lekarska,- HISTERIA.
Jedynym ratunkiem przed tym nieświadomym wymierzaniem sprawiedliwości jest wyciszenie w nas gwałtownych emocji, nadgorliwej chęci pomocy, oświecania bezrozumnych, czy przekonywania do czegoś kogoś na sile.
We wszystkich wyżej poruszanych przypadkach, stajemy się wkrótce sami ofiarami, gdy skaleczona osoba zada zemsty w nieswiadomym planie i zmyśla dla nas przyszłe katusze, zastanawiając się jedynie co się stało, ze tak bolało.
Szukanie przyczyny tych dolegliwości jest przyzwoleniem naszym podświadomym planom osobowym do szukania sprawcy naszych dolegliwości i gdy nadarzy się sprzyjająca okazja to ruszymy na niego jak rozsierdzony nosorożec. Sprawca naszych tarapatów nie domyśla się oczywiście w tym swojej roli i jedynie strasznie biadoli.
Gdy przegapimy wymierzanie kary, zajęci obowiązkami, to wielokrotnie na sama myśl o naszym nieszczęściu łączymy się ze sprawca, opróżniając go z jego życiodajnej energii. Przelana częściowo w nasza baterie, wzmacnia nas, co odczuwamy satysfakcji.
Gdy wykryjemy ten mechanizm doładowania się niemymi pogróżkami, to już po nas. Możemy zapomnieć szczęście osiągane własna praca,- czeka nas NERWICA.


Rozmawiając z dziesiątkami wspaniałych podróżników astralnych, zdałem sobie sprawę , ze te zakulisowe mechanizmy wymierzani sprawiedliwości są utożsamiane z serwitorami, elementalami planów niefizycznych, czy bezpostaciowym przepływem energii.
Dla większości jedyna płaszczyzna postrzeganego zjawiska jest odbierany przez nich niesprawiedliwy ból,- jako konsekwencja.

Z braku znajomości tych zjawisk, skłonni jesteśmy do przeceniania naszej szlachetności i przypisywania innym nikczemnych właściwości. Nasza energia jest bezpowrotnie trwoniona a wydumane mechanizmy samoobrony nas wtedy zwodzą,- Pojawia się w nas palący niepokój,- NIE WYTRZYMAM WIĘCEJ.

A wiec gdy chcesz być szczęśliwy nie bluźnij, nie wyzywaj, nie naśmiewaj, bo spieprzysz sobie życie .!
Zbyszek
Gdy potrzebna jest pomoc!
Wszechświat nie jest wszędzie jednakowy.
Przenikające się sfery, sięgają coraz wyżej w stronę emitera, i są coraz bardziej rozprężone. Pomimo tego, ze fizyczny świat pcha się na wszystkie strony, wzdłuż i wszerz, nie mając końca, to kolejne jego sfery, zmieniając wektor, pchają się w głąb siebie i wykraczają poza jego powierzchnie. Sięgają wyżej i wyżej. Każda kolejna sfera , kończąc się tam gdzie fizyczna zaczyna, gna w górę, by w końcu ta najrzadsza dosięgła nieba.
Jaźń oderwana od źródła nie zawiera w sobie tych samych właściwości , które w nim posiadała. Stajać się małą cząsteczka, tracącą przymioty swiadomosci, zastąpiła je innymi, wnikając w wielodymensyjny świat. To on odrodził w niej swoja energia, zastępcze władze umysłowe, umożliwiając samodzielne myślenie.
To on wytworzył w niej jej rożne sfery psychiczne od woli do rozumu, umożliwiając przyjecie wykształconego w mozole charakteru.
Wnikając w te sferyczne światy jaźń, ma możliwość wybiorczego ich przezywania.
Może odcinać się do woli od pozostałych, ograniczając w ten sposób ilość szumów. Starcza jej wtedy uwagi, by skoncentrować się ja każdej z nich osobno , lub parami, unikając doznań, przypisanych tym odrzuconym. Czuje wtedy rożne stany swiadomosci, przesuwając się po ulubionych kombinacjach aktywnych ciał niefizycznych, będących przedstawicielem każdej ze sfer świata w przestrzeni, która przyszła z jeszcze wyższej sfery.
Jaźń mogac myśleć, czuć i chcieć, nie musi być zawsze mądra.
Może się ponieść wyobraźni i przezywać w“ umyśle“ wspomnienia, odcinając się od autorefleksji. Może snuć bez wysiłku watki snu, jak w kinie, przezywając mnóstwo emocji. Wytwarza przy tym widoczne dla pozostałych postacio- obrazy.
Każdy z nas wytwarza ich mnóstwo, gdy tylko tego zapragnie. Odzyskiwać tak powstałe twory jest łapaniem fruwających mydlanych baniek, gdy ich twórca wydmuchuje je na prawo i lewo. Co należy wiec zrobić i gdzie dotrzeć, gdy takie twory zawierają w sobie widoczne symptomy bolesnych zaburzeń, lub są wołaniem o pomoc?
*
W czasie pisania tekstu na forum, przyleciała do mnie pewna osóbka i przytuliła. Czując chłodek, wytworzyłem sobie zbroje, tak jakoś spontanicznie, bez zastanowienia, Usłyszałem wewnętrzny głos, – NIE TAK. Czuje jak się rozsuwam na parę metrów w gore , robiąc z siebie jabłoń. Idea rodzi się spontanicznie, bez mojej intencji, przychodząc z zewnatrz a jednak z mojego środka. Gdzie ona jest?
TAM.
Fazuje się natychmiast postrzegając zamglona postać dziewczyny, przyglądającej mi się ostrożnie. Nad jej głową zawisło jabłku Adama. Tymy razem sam je kształtuję , rozumiejąc intencje.
*
W czasie wielu wspólnych ćwiczeń z przyjaciółmi, dostrzegliśmy, ze pojawiające się widoczne postacie są jedynie astralnym lub mentalnym tworem, dryfującej w przestrzeni Jaźni. Spoglądając przez wąskie okienko na otaczającą ja przestrzeń, puszczała mydlane banki z ciągnącą się za nią rurka..
Twory te oddawały charakter myśli, śniącej sobie smacznie w łóżku żyjącej osoby, lub zmarłego, przebywającego gdzieś tam, w przestrzeni kosmicznej.
Dawały się z łatwością przywołać jak i można było do nich bez wysiłku dotrzeć.
Rozmowa z nimi była rodzajem komunikacji z podmiotem, zajętym jeszcze wieloma takimi rozesłanymi myślo -szperaczami w przestrzeni kosmicznej. Miał ich tyle , ze ich nie rejestrował już uwaga świadomie, często o nich nawet zapominając. Gdy tym czasem, one zachowując z nim kontakt, borowały w jego imieniu jakieś zagadnienie, szukając na nie rozwiązania.
Taki jest astral z modeliny astralnej, umożliwiający Jaźni przyjmowanie wiele widocznych dla innych form, będących zwizualizowanym pytaniem.
Co należny wiec zrobić, gdy krwawi nam serce od współczucia lub żalu po utraconej osobie?
Zrozumieć ile się da i przekazywać ta wiedzę dalej.
Zrozumieniem jest dla mnie uświadomienie sobie osobowych planów własnej JAŹNI i umiejętne przemieszczania się miedzy jej poziomami.
A czym jest przekazanie?
Gdy to pierwsze mamy w małym paluszku, to jego dotkniecie jak czarodziejska różdżka budzi śpiąca świadomość zmarłego jak i żywego, uświadamiając mu złożoność i konsekwencje własnych myśli.
Czy są groźne demony, egregory, opętania? Tak są, ale tak naprawdę to ich nie ma.

Odpowiedz na pytanie XX
Pisząc jaźń mam na myśli naszego ducha -samoświadomość, snajpera jeszcze większego świadomego elementu -W.J.
Dusza określam jego psychikę. Pojecie ściągnięte ze słownika.

"Psychika (gr. ψυχή, psyche - dusza), termin odnoszący się do całokształtu procesów oraz dyspozycji niematerialnych, psychicznych człowieka."

"Demon (δαίμων daimon - dosłownie ten, który coś rozdziela lub ten, który coś przydziela,

Opętaniem określam wredna ingerencje w zarządzaniu jaźni we własnej lub czyjeś duszy..
Nie potrzeba wielkiej mocy świadomej istocie dostrojonej do innej gęstości, by zawładnąć czyjaś wola, czyniąc z niego marionetkę, gdy żyje ona i tkwi z przytroczona świadomością do ciała fizycznego.
Przypisywana moc tej istocie jest wywołana nasza bezradności i ilością strat jaki ona nam może wywołać.
Świadome istoty rzędu Wyższej Jaźni, są wolne od takich podchodów i nie uczestniczą w takich gierkach, Wyklucza to istnienie demonów o takich parametrach duchowych, w planie gdzie się słyszy i czuje wspólnie.
Galaktyki świata fizycznego nie ciągną się w nieskończoność. Znikają poza sfera eteryczna, stajać się pustym polem w przestrzeni kosmicznej, zapełnionej tworami kolejnych sfer.
Nie ma wiec gdzieś daleko obcych nam istot z odległych systemów gwiezdnych w innej gęstości, nie będących jednocześnie blisko nas. Wnikające w nas Jaznie stają się cząstką swiadomosci , wspólnie przezywając te same doznania.
Sam żyje jako dwie współpracujące ze sobą jaźnie. Z pomocą tej drugiej, udaje mi się przetaczać przez sfery , w których jeden nie wystarcza, gdyż zabraknie uwagi na karkołomnie przeskoki i trwanie w wielu planach jednocześnie.
Gorzej się mamy, gdy Jaźń wkracza w kogoś ze swoim indywidualnym bagażem doświadczeń, z własnymi ciałami subtelnymi, zawierającymi w sobie jego historie rozwoju.
Właściciel zepchnięty może być wtedy w ciemnice, w swoje jedynie chwilowo aktywne na codzien, nieświadome części, odcinając się od tych, współtworzących z Jaźnią rozumowanie. Może się wtedy drzeć nieswojo jak zwierze, szczerzyc zęby i gryźć jak opętaniec. Jest jednak zawsze tym samym podmiotem, pozbawiony jedynie pełni umysłu.
Nie planuje w najbliższym czasie dokładniejszych wyjaśnień, gdyż mam mnóstwo planów, pochłaniających mi wiele czasu..
O wzbogaceniu stosowanych już metod odzyskiwań, będę oczywiście pamiętał i gdy zbiorę całość do kupy, to podzielę się chętnie wnioskami na forum.
Jedyne co bym każdemu polecił to więcej wspólnych ćwiczeń.
Zbyszek
Wreszcie się coś ruszyło:))
http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-fenome...eczywisto-i-lsd
Majster
CYTAT(Zbyszek @ 19.09.2010 - 09:55) *


że niby co?

Artykuł fajny ale co z tego.
Zbyszek
Spodobało mi się to, ze relacje z ufoli zahaczają powoli o stany swiadomosci, a to już krok od spontanicznych obe:)))
Sporo jest zacnych ufologów, multiświatowców, może się kiedy połącza te dwie dyscypliny
dreamer_the_one
CYTAT(Zbyszek @ 19.09.2010 - 20:07) *
Spodobało mi się to, ze relacje z ufoli zahaczają powoli o stany swiadomosci, a to już krok od spontanicznych obe:)))
Sporo jest zacnych ufologów, multiświatowców, może się kiedy połącza te dwie dyscypliny

trzeba być idiotą ( czyt. wyjątkowym wizjonerem ) żeby wierzyć, że UFO porywają ludzi z ciałami :-)

Terence Mckenna, i nie tylko on, swoim doświadczeniem dowodzi, że fenomen UFO to nic innego, jak jakaś forma niefizycznej aktywności, albo inteligencji, ingerującej w naszą cywilizację :-) a być może psychoza naszej globalnej świadomości
Zbyszek
fragment tego artykułu ,twojego Mckenna z tego wątku , ty mondralo,

http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-fenome...eczywisto-i-lsd

McKenna otwarcie mówił o tym, że wierzy w możliwość docierania do innych rzeczywistości poprzez ?zmianę? postrzegania naszej. Twierdził, że po spożyciu halucynogennych grzybów występują ?omamy?, jednak majaki i zwidy ?opisać można jako samotransformujące się maszynowe cuda. Są oni mieszkańcami innej planety lub innego wymiaru. Istnieje hiperprzestrzenny wszechświat pełen różnego rodzaju inteligencji, do którego można wejść spożywając niektóre rośliny lub substancje chemiczne.?

McKenna mówił, że nic ?nie jest w stanie przygotować nas na elektroniczną, hiperprzestrzenną, międzygwiezdną, pozaziemską i fantastyczną jakość. To rozwinięta przestrzeń wypełniona połyskującymi powierzchniami, maszynami zdolnymi do geometrycznych transformacji i myślami gęstymi tak, jak widoczne obiekty materialne?. Dodawał, że obiekty UFO są w stanie w jakiś sposób mieć skutki i postać tak samo technologiczno-mechanistyczną, jak i metafizyczną, wzbudzając w ludziach szereg niekiedy zupełnie niespodziewanych zachowań. Ich rzeczywistość jest zbyt trudna, abyśmy ją pojęli lub nawet opisali, a jedną z przyczyn jest zbyt ubogi język.

Według MacKenny nasza przyszłość jest tak samo niewyobrażalna, jak przyszłość naszych ciał, które wymagać będą transformacji towarzyszących opuszczaniu planety. Trzeba będzie zmienić także świadomość. Jak mówił: ?Nie będziemy, jak ludzie sprzed kilku dekad, naszym zadaniem jest transformacja naszych umysłów, której należy dokonać przed opuszczeniem naszej planety. Ideę podróży w kosmos i opuszczenia Ziemi należy przyswoić sobie tak, jak prawo związane z opuszczaniem przez dzieci rodzinnego gniazda.? Aby zrobić krok ku gwiazdom, należy zatem spojrzeć w inny sposób na przestrzeń i czas. Same statki nie wystarczą.
dreamer_the_one
widziałem Zbyszku :-)

jednak musiałbyś znać twórczość tego człowieka żeby móc osądzić o jego zdaniu. to tylko artykuł na podstawie jego ogólnych hipotez.

prawdę mówiąc Mckenna twierdził że RZECZYWISTOŚĆ składa się ze słów :-) więc tak samo istnieje, jak i nie istnieje i można z nią zrobić wszystko :-)))

moja odpowiedź wynikała stąd, że wciąż mam przestarzałe oprogramowanie, ale pracuje nad tym ;)
Zbyszek
O kuchenka, Wolfgnag tez ciągle coś mówi o niezwykłości słów, może go wreszcie spytam co w nich znalazł tak szczególnego, może tajemnica takich wyjaśnień się skrywa w jakimś niezwykłym podmiocie, który te słowa wypowiada, to wtedy to nie byłyby zwykle słowa , którymi się posługujemy, może nawet jest to coś, co jest nawet czymś innym, , hm
:)))
dreamer_the_one
"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało"

Jan 1,1-18
Zbyszek
poddaje sie
leon
Zbyszku te słowa to abra kadabra/tak żartem/,niemniej każde słowo ma moc -oprócz treści jako takiej niesie moc która może wywołać batrdzo określone skutki fizyczne niekoniecznie odzwierciedlające treść.Aczkolwiek spotkałem się z bezpośrednim przełożeniem treści na skutki-żona do męża mówi;ażeby cię połamało i mąż spada ze schodów.Innymi słowy rzuciła na niego klątwę.
Zbyszek
Wchodzimy do przedszkola. Stojąc na korytarz, wołam córkę. Wstaje jak strzała, przy swoim stoliku, zastawionym kolorowymi literkami. Hannelore nie wytrzymuje, wykrzykując wręcz rozsierdzona,- ?córka ciebie słyszy a mnie nie?. Też ją przecież zawołałam w drzwiach, językiem cieni.. Dostrajam się błyskawicznie do ciała fizycznego, uśmiechając z przekąsem. Hannelore jeszcze drga, starając się uspokoić Powiedziała to zdanie fizycznie, wzbudzając zdziwienie w mojej żonie i personelu. Wycisza się, zacierając zażenowanie. Oni nie słyszą przecież, spoglądają jedynie ironicznie, lustrując wzrokiem przybyszów. Ha, ha, wpadłaś, pomyślałem uśmiechając się szczerze od ucha. Odwróciłem niewinnie głowę w stronę żony, pytając,- co ta, twoja koleżanka miała na myśli?
Hannelore strzeliła płomieniem,- wieeeesz dobrze.
*
Siedzimy przy stole. Znajoma prezentuje masaże energetyczne na mojej czuprynie. Łaskocze za bardzo i chwytam sobowtórem jej ręce fizyczne. Gulgocze coś we mnie i wybucham wewnętrznym śmiechem. Znajoma odskakuje przerażona i wtyka ręce do wody w zlewaku. Słyszałam cię, słyszałam ciebie wyraźnie,- pierwszy raz potwierdziła.
Przeżyłam śmierć kliniczny, później się zwierzyła, teraz ich słyszę. Mówią najczęściej głupoty, zaczepiają mnie z rożnych stron. Gdy ktoś siedzi czytając gazetę, w kawiarni, to może się też do mnie odezwać. Mówi najczęściej bez znaczenia, bzdury. Oni ze sobą rozmawiają, robiąc w tym czasie coś innego. Każdy może być czymś zajęty a pomimo tego ze sobą rozmawiają, słyszę ich, zaczepiają mnie przecież czasami.
*
Znajomek na koncercie w Afryce, stal przy barku, dygocząc w rytm transowej muzyki. Przy drugim kieliszku wszyscy mu zniknęli. Rozejrzał się zatroskany i poszedł na pustynie ich szukać. Ocknął się, gdy sąsiad zaproponował trzecia kolejkę.
*
Kolejne spodnie nie pasują. Myśląc o żonie, przeszedłem przez zasłony do wielkiego sklepu. Sporo się w nim zmieniło, inne oświetlenie, stragany z innym ubraniem i pusto, nikogo nie ma. Halo jest tam ktoś?
Krzyczę jak obdarty ze skóry. Przecież nie mogli tak wszyscy zniknąć?
*
W knajpie, Wolfgang zajada obiad, skosztuj mówi do mnie, zachęca mlaskając. Nie, przecież nie wypada. Przyglądam się mu znudzony. On się zmienia, jaśnieje jakoś, oczy nabierają mu blasku i te neonowe sztuczne zęby. Chwyciłem krążek przysmażanej cebuli z jego talerza i wpycham do buzi.
Smaczny, mówię i trzymam w zębach już kalamary.
Dziwnie się ciągną, jak guma, a przecież miała być cebula.

Gdy babcia zmarła, staliśmy przed trumną, ja pięciolatek, w nogach dorosłych, sięgając im do pasa. Postrzegłem siedząca babcie na łózko, przy oknie. Trumna zniknęła, ona do mnie kiwa ręka, pozdrawia serdecznie. Obok niej stoją jacyś mężczyźni, nachylają się nad nią, mówiąc z uśmiechem. Cała sala była zapełniona dziwnymi, strzelistymi postaciami, przetkanymi dziwna strukturą, to oni, goście żałobni, ci co przyszli na pogrzeb, jak dziwnie wyglądają. Mój ulubiony wujek, jest również jednym z nich i mama również. Ze strachu zaczynam płakać.
Nie płacz, rozlega się obok mnie łagodny głos, uspokaja mnie mlecznym oddechem, budzę się rozpogodzony.
Na środku pokoju stalą nadal trumna.
*
Grubo po północy, pędzę szybko autostrada. Monotonia jazdy i znowu się mi to przytrafia. Postrzegam jak wysuwa się do przodu szarawe auto, zostawiając mnie na asfalcie. Stoję bez ruchu, nie rozumiejąc co zaszło. Auto samo mi odjechało, zostawiając mnie na drodze. Wpadając w panikę pędzę za nim, cucąc się wkrótce za kierownica. Nic się nie stało, minęła zaledwie chwilka i auto jechało nadal równiutko, trzymając się swojego toru.

Wynudzony szarością asfaltu, przesunąłem się obok kierownicy na boczne siedzenie. O, nie teraz, przecież prowadzę szybko auto na autostradzie. Nie słucha się mnie ciało, huśtając niesfornie rozkołysane. Szyby mnie powstrzymują, czuje ich ostrą powierzchnie, staram się trzymać kierownicę ze wszelkich sił, przecież z tyłu na siedzeniach śpi żona z dziećmi. Nieznośne huśtanie po chwili ustaje.
Jakie to jest niebezpieczne!!!
*
Maluje obraz, potykając się na nieudolnych decyzjach, z oporem, nie wyszedł mi kolejny obraz.
Fala żalu mnie usypia.
Jest, dostaje wsparcie, ktoś jest we mnie i mnie wspomaga. Śmieję się, potrafiąc o wiele lepiej postrzegać, i ten żar w sercu i ta łatwość przy podejmowaniu decyzji. Przemalowuje w pospiechu obraz, dobierając pięknie kolory, wiem, ze nie będzie trwać wiecznie , spieszę się.
*

Po wielu latach poszukiwań, rozumiem coraz lepiej otaczające mnie duchowe zjawiska. Wyciszyła się we mnie chciwość ciekawości, umożliwiając większy oddech.
Poza pełniejszym wglądem w rzeczywistość, nie wyniosłem jakichś szczególnych korzyści, z przeżywanych, odmiennych stanów swiadomosci.
Wieloświaty przestały mnie już interesować, nie robią na mnie wrażenia. Również dzielenie siebie na wiele poziomów swiadomosci akceptuje bez sprzeciwu, potrafiac harmonijnie zintegrować swoje dolne plany osobowe.
Zastanawiam się teraz, jak najpiękniej przeżyć kolejne chwile w życiu i na co zwracać większą uwagę.
Szczególnie interesujące stały się dla mnie spotkania ze światłem.
W górnych planach wieloświata robi się coraz jaśniej, cała przestrzeń się świeci, rozjaśniając zmysłowe mroki.
Właśnie tam ogarnia mnie wspaniała radość i wesołość.

Czym jest to miejsce i czym jest ten niezwykły stan?
Zbyszek
Odświeżam stara tabelkę:

Po paru latach , gdy ja przeglądam, to widzę spory postęp, w międzyczasie znalazłem odpowiedzi na wiele pytań i sporo bym w niej zmienił:)))

TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH
Przedstawiam stara i prowizorycznie spisaną tabelkę oddziaływań niefizycznych miedzy istotami żywymi - stany swiadomosci i połączenia telepatyczne. Jest ona oparta na moich wojażach po świecie niefizycznym. Postrzegłem w nich ,ze wszystko, co w sobie zawieramy, jest wypadkowa wszystkich płaszczyzn - dymensji oddziałujących na nas jednocześnie. Wszelkiej zmianie naszych doznań ,towarzyszą zmiany w naszej strukturze ciał niefizycznej. Stabilne i niby tak nierozerwalne połączenia ciał niefizycznych ,okazało się dla mnie wielka roztańczona karuzela ,wprawiająca nas w zawieruchę życiową..
Tracąc stopniowo zdolność postrzegania ciał niefizycznych , zmuszony zostałem jedynie do obserwacje zachodzących we mnie zjawisk psychicznych.Na szczęście, zapamiętałem dosyć dobrze ich związek z powstającymi doznaniami we mnie, co jest mi bardzo pomocne teraz w rozumieniu cialkowego szaleństwa.
Umęczyłem się moja samotnią i marzą mi się teraz grupowe poszukiwania. Wspólnie uda nam się ja popchnąć trochę szybciej do przodu. Połączyłem ciało przyczynowe z mentalnym w jedno, gdyż nie znalazłem sposobu, by je wcześniej rozróżniać. Sporo kłopotu nastręcza mi rozpoznanie, czy wyłączyłem ze strefy wpływu pojedyncze ciałko, czy ich większa ilość. Szczególnie trudne jest do określenia, kiedy zachodzą wypierania ciałek a czy tylko zaburzenia w ich polu.- radiacje jak to Robert nazwał. Mam nadzieje ,ze nadchodzące miesiące będą bardziej owocne i doczłapiemy się wreszcie do mety..
Samo przesuwanie swiadomosci- fazowanie, nie zostało jeszcze przez nikogo definitywnie określone, pozostając tematem pod dyskusje.Przedziwne zjawisko, zachowujące zasady popchnij kopnij, występuje w świecie niefizycznym tak jak w fizyku, druzgocząc życzenia pobożnych.



TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH.

I).
Najłatwiej jest wyrwać się ciałem mentalnym. Zamyślamy się wtedy i możemy wykonywać w międzyczasie codzienne czynności,.Np: jazda autem, czytanie książki, oglądanie filmu i rozmyślanie o kimś. Astralne ciało przebywa w ciele fizycz. i koordynuje łatwe czynności. Wnikając c.mentalnym w znajomych informujemy ich o chęci kontaktu z nimi..Zagapimy się wspólnie w tym samym czasie myśląc o sobie .(Potwierdzane dzwonieniem telefonów..)

II)
Jeśli towarzyszy nam większe zaangażowanie emocjonalne ,wypieramy 2 ciała jednocześnie. W ciele fiz, zamieramy w bezruchu ..Pozostała cześć ducha w ciel fiz, ma już utrudniony kontakt z ciałem fizycznym. Cześć zarządzająca ciało ment. i cześć odczuwająca 3D- ciało astralne -jest w podroży szukając z kimś lub czymś kontaktu. Cały czas my jako duch przebywamy w ciele fizycz. Jakas cząstka naszego ducha odrywa się i towarzyszy wypartym ciałom ment-astralnym.
Patrzymy wtedy jak przez teleskop. Początek jego jest w ciele fizycz. a koniec przytwierdzony w wypartych ciałach niefiz. Komu się uda przepchnąć więcej ciała duchowego w tych wypartych astr-ment- ciałach to przeżyje przygodę w astralu-oobe. Bez naładowania energia wypartych ciał niefiz. możemy się tam utrzymać tylko chwilkę. Wspaniałym przykładem było by tutaj zaciąganie Contichi prze ze mnie do kuchni. Postrzegając jakiś ruch ,odzyskała świadomość na sekundę w wypartych ciałach ,oceniła sytuacje jako zagrożenie-niezamierzone działanie i wyrwała mi się z reki,
Brak 2 ciał niefiz, w pozostałym pakiecie ciał powoduje zamarcie funkcji psychicznych w ciele fiz,. Odwiedzamy w tym stanie widoczne miejsc lub osoby mając silne odczucie przemieszczenia się, odczucie bycia sobą w poza.Odwiedzane osoby z łatwością rozpoznają nasz ident i towarzyszące nam zamiary i emocje. Przy dużym ładunku emocjonalnym w ciele astralnym, ident zostaje zatarty. Napływające sprzeczne informacje dotyczące obcego ciała , powodują zaburzenia naszej koordynacji (ciapowatość, tracenie z rak przedmiotów czy nawet wypadki przy pracy.Przykładem było by moje spotkanie na schodach z Joanna(warsztaty Brucea).
Spieszać się na papierosa przebiegła obok mnie niefizycznie ,potrącając mnie na schodach.Widząc jak się przewracam ,chwyciła mnie nieświadomie ,niefizycznie za rękę chcąc uchronić przed upadkiem
III /
rodzajem wyparcia jest :eteryczno astralno mentalne-Wszystko jak w II. plus Odbywa się w niewielkiej odległości od ciała fizycznego i przytrafia się nam w chwilach gniewu czy wielkiej euforii. Towarzysza mu bardzo silne doznania ruchu i przemieszczania się w przestrzeni.

IIII/
Wypieramy wszystkie ciała włącznie z fizycznym. Pozostaje sam duch, ledwie mogący siebie postrzec.
Przebywajac w duchowej przestrzeni, może postrzegać przez wszystkie dymensje , rejestrując wspaniale wszelkie ingerencje ciał niefizycznych w jego powierzchnie. Stan pełnej hipnozy.

IIIII,-
wypierane może byc również tylko samo ciałko astralne . Ubytki w naszych zdolnościach umysłowych będą wtedy łatwe do określenia. Postrzeżemy je jak zanik siły życiowej, i zamarcie w bezruchu. Rożni się ono od wyparcia astralno mentalnego brakiem celu w naszym działaniu i bezmyślnością,- stanem spoczynku
Ostatnio edytowano Wt cze 10, 2008 8:31 pm przez Zbyszek, łącznie edytowano 12 razy
*
kronopio
To tylko teoria ale póki co najlepiej opisuje niefizyczne oddziaływania. Musimy być świadomi jej niedoskonałości a zarazem podziwiać geniusz i prostotę myśli. Przydało by się też stworzyć inną tabelkę zawierającą jak najwięcej przykładów konkretnych sytuacji z odpowiadającymi im "wypurkami" np.
*Czytanie książki bez rozumienia jej treści. Zorientowanie sie po kilku stronach ze uciekamy gdzieś myślą.
*stany wywołane narkotykami, kiedy mamy niezwykłą jasność umysłu jednak ograniczoną wolę. Nie możemy wykonać ruchu
*Upuszczanie szklanki przez bliskich podczas głębokiego kontaktu emocjonalnego (podczas wypadku itp)
*rozwiązywanie problemu (matematycznego)
*praca twórcza (malowanie obrazu) automatyzacja ruchów
*wykonywanie czynności na "autopilocie" w czasie komponowania w myslach listy zakupów
*etc

*
Zbyszek
Ostatnio udało mi się testować nowe wersje ciałkowe, szczególnie ciało astralne jest dla mnie interesujące, zwłaszcza tworzone w spontanicznych sytuacjach człekokształtne mysloksztalty.
Ooooo ile się dzieje ciekawych zjawisk z ich odziałem. Fizjolodzy mózgu, rozdzielają ruch części ciała człowieka na zamiary i odczucie ruchu. Sporo się dzieje.

alien hand syndrome
http://www.youtube.com/watch?v=H0uaNn_cl14...player_embedded

Sa to niestety kliniczne przypadki, poszerzające jedynie wielgaśną listę zaburzeń
Mastermachacz
zbychu dobrze gada ale ktoś osiągnął z was ciało "nirvaniczne"?
jest niewiadome
Zbyszek
Cialka- Niewidzialne rece

http://youtu.be/gR72NiYo5Nk
AUDYCJE RADIOWE
W planie: co tydzien audycje radiowe o cialkach, przez cale wakacje, az do zanudzenia.

Pierwsza audycje mozna juz odsluchac w Radiu Wolnemedia

tutaj:
http://radio.wolnemedia.net/program/03.php
(trzeba tam sobie przewinac strzalkami na audycje nr 5).

Lub w Radiu Paranormalium

tutaj:

http://radio.paranormalium.pl/
Pozdrawiam
Zbyszek
Dzisiaj 24.05.2012 o 20.30 godz, prowadze audycje w radiuPARANORMALIUM - INFRA , mowiac o cialkach, znaczy cieniach bagiennych, o rozbudzaniu jazni, odzyskanie pod kontenerem.
jeje

http://radio.paranormalium.pl/index.php?akcja=player

Do sciagniecia 3 audycje, co niedziela kolejny odcinek cialek,;)))

http://chomikuj.pl/infra.org.pl/Audycje+do...29/Inne+audycje
makyo
To dla czego ja nie wiem o takim radyjku?
:)
Dziekować za Zn!:)

fajne to było, szkoda że takie krótkie:)
Zbyszek
SPOTKANIE Z WRÓŻKĄ ? karty tarota- stare ale jare.)
Rozmawiając z szefem sauny, dowiedziałem się, ze jedna z jego pracownic jest wróżka. Przy pomocy kart ustawia człowiekowi przyszłość. Daje rady i ostrzega, gdy on znajdzie się w niebezpieczeństwie. Ludzie pytają ja chętnie, bo zawsze przytacza jakieś istotne szczegóły z ich życia. Przy naszym pierwszym spotkaniu, rozgadała się o swoich umiejętnościach. Nie jestem jasnowidzem tylko czytam z kart, orzekła chłodno, zapierając się przy tym gdy pytałem o moja przyszłość. A co chcesz wiedzieć?
Wszystko! Jak to robisz i co czujesz przy tym? Czym się kierujesz, gdy wpływasz na czyjeś losy? Przecież to jest wielka odpowiedzialność. Powiesz coś a ludzie ci wierzą!!

Na stole miała poustawiane kryształy i rożne nieznane mi przedmioty. Zapalając kadzidełko, spojrzała mi wnikliwie w oczy i wybrała talie kart z całej masy tarotowych szpargałów.
Wyciągnąłem je szybko z jej reki, chcąc samemu je przetasować. W tej samej chwili zalało mnie chłodem w górnej części ciała i wpadłem w delikatne wibracje. Dosyć nieprzyjemne prażenie, nie,mające odpowiednika w w repertuarze codziennych doznań.
Co to! ? pomyślałem. Dostałem astralne wciry, najnormalniejsze lanie? Rozpoznaje ten stan doskonale, ponieważ często go odczuwałem, gdy z ciała podirytowanego rozmówcy, wyskakiwał astralniak, niosąc w sobie ładunek negatywnej emocji. Zaprogramowane agresją, trafiał zawsze celu. Jak atakujące w furii dziecko , astralny duplikat fizycznego ciała o rozmytym kształcie, okładał pięściami po twarzy swojego rozmówce.
Troche obolaly, przełknąłem ta porażkę, prosząc wróżkę o ustawienie kart tarota..
W czasie tasowania postrzegłem udział obecnosci w moim umyśle. Odczuwam to jak pojawienie się niezależnej i samodzielnej jaźni, goszczącej w centrum mojej uwagi. W czasie wypraw poza ciałem, wiele razy wpływała we mnie ta rozprzestrzeniająca się energia czyjejś obecnosci, towarzysząc mi w nierozpoznawalnym dla mnie miejscu mnie samego, bardzo subtelna a jednocześnie potężna o nierozpoznawalnym dla mnie źródle. Pojawiała się niepostrzeżenie, dając o sobie znać przyjemnym ciepłem lub wstrząśnięciem mojej uwagi. Nie potrzebując mojej zgody, rozścielała bezszelestnie swoje ramiona, rozszerzając moja percepcje. Zamierałem wtedy z podziwu, przypatrując się jej poczynaniom. Uważaj co powie,- usłyszałem znajomy głos niefizycznego przyjaciela.
Mieszając karty, wykonałem parę ruchów rękoma, starając się ocenić stopień niezależności moich decyzji . Wiedziałem, ze mieszamy wspólnie, mając całkowita pewność, ze to ja tasuje karty. Jeszcze raz i jeszcze raz powtarzałem te same ruchy, pragnąc podpatrzyć obecność jak wpływa na moja wole i zmienia niepostrzeżenie moimi rękoma naturalny rozkład kart. Rozczarowany, nie mogąc czegokolwiek postrzec, oddałem karty wróżce by je rozłożyła na stole.
Karty wyszły dla mnie bardzo niekorzystnie. Bylem kłamca i oszustem. Wróżka przyglądała mi się podejrzliwie. Gdy jest taki rozkład jak teraz, to mowie każdemu, ze kłamie, jest kłamca!
Chwileczkę, czy nie moglibyśmy powtórzyć tego jeszcze raz? Ponieważ, bo widzisz,- dałaś mi astralne lanie?. Wyjaśniłem jej w zarysie role astralnego ciała a szczególnie o tej jego bokserskiej opiece, pytając wprost co ja tak rozzłościło.
Schylając głowę przeciągle wyrzekła, ? moich kart nie może nikt dotykać. Nawet mój syn tego nie może zrobić. Tak samo jest z moimi kryształami. Przywiera do nich negatywna energia gdy je ktoś dotyka, co jest szkodliwe, szkodliwe , szkodliwe,- powtarzała z przejęciem. Nie przejmując się jej fobiami, chwyciłem w rękę największy kryształ ze stołu, szacując jego ciężar.
Jeśli chcesz to coś zrobię. Gdy będziesz go trzymać w ręce, to przybędę do ciebie i stanę obok w niefizycznym ciele. Za każdym razem, będziesz mogla mnie przywołać. Będę widoczny tylko dla ciebie jak czarny cień na tle ściany. Blefowałem oczywiście , bacznie obserwując jej reakcje. Pomimo skomplikowanego system przekonań w jakich tkwiła po uszy, zareagowała całkiem pogodnie, prosząc bym tego nie robił bo się leka takich kontaktów . Raz przepowiedziała śmierć znajomej i osoba ta zmarła 2 dni później.

Jeszce raz chcesz bym ci ustawiła? A czego teraz oczekujesz, na jakie pytanie pragniesz usłyszeć odpowiedz?
To samo co poprzednim razem, odrzekłem wymijająco.
Oddala mi tym razem już karty bez leku. Tasując je, wyraźnie postrzegłem jak obecność wpływała na moje ruchy rak. Ta i ta kartę na wierzchu i jeszcze raz potasuj, wykrzywiając mi astralny palec na znak gdy tasowanie dobiegło końca.
Robiłem to szybko będąc pewnym, ze żadna świadomość świata nie jest w stanie tak prędko postrzec mieszane karty i na dodatek je ustawić w jakiejś sensownej kolejności. Myliłem się. Moje szybkie ruchy musiały być wykonane w ślamazarnym i ślimaczym tempem. Karty ułożyły się w bardzo sensowny wzór, nawiązując układem do poprzedniego ustawiania. Idealnie i symetrycznie pookładane, wyglądając jak zmówione. W samy środeczku układu i to nad moja głowa świeciło złote słonko a po lewej stronie wesoły piesek wskazywał pyskiem na masę otaczających mnie przyjaciół. Karty przedstawiły mnie jako kochającego rodzinę męża, któremu szczury wyżarły wszystko co posiadało materialna wartość. Zona przylegająca do mnie po prawej stronie ,zajęta była kwiatkami. Oblicze rodzinnej sielanki.
Zaskoczona układem wróżka starała się wyjaśnić powstałe sprzeczności. Ja tylko czytam karty, to ja,- to ja powinnam je mieszać. Wtedy mogę określić wyraźnie czy z nich coś wynika a czy są nic niemówiącym układem.
Wtedy podniosła wzrok do góry , tak jakoś w niebo i wypowiedziała szybko słowa.
Zreperuj ten hamulec zanim zdarzy się wypadek!!!

Och wreszcie cie przyłapałem,- pomyślałem wesoło. Wdarłaś się do mnie mentalnie i odczytałaś moja pamięć. Cały dzień martwiłem się strasznymi drganiami lewego kola w aucie, obliczając jednocześnie koszty naprawy hamulców. Jeżdżąc tak od tygodnia, nabawiłem się niezłej fobii, pozostawiając z łatwością odczytywane ślady w ciele mentalnym.
Było to dosyć wesołym przeżyciem, ponieważ wróżkę cechowała niezwykła delikatność i wyczucie. W momencie gdy wnikała w moja pamięć to AP poinformował mnie natychmiast o tym, wprawiając w kołyszący ruch cale moje ciało astralne. Wyrażało ono zdziwienie, przyjmując takie gesty jakie bym sam przyjął w ciele fizycznym, będąc czymś zadziwiony. Sama ingerencja mentalna wróżki była ledwo dla mnie wyczuwalna. Odczuwało się to jak spotkanie w umyśle, przypominające przypatrywanie się zainteresowanych sobą dwóch osób.

Postrzegłem, ze obojętne są narzędzia jakimi się posługujemy, szukając odpowiedzi na stawiane przez nas pytania w potrzebie. Podrożę mentalne, świadome śnienie, ustawienia hellingerowskie , wahadełko a nawet karty tarota są jedynie środkiem w nawiązywaniu łączności z naszym Źródłem.
Medytując przed zaśnięciem, poprosiłem o informacje dotyczące rodzajów połączeń naszej jaźni z jej Wyższą Częścią. Przywoływałem w myślach Roberta Monroe. Po chwili dotknął mnie ktoś delikatnie za ramie, szepcząc.

Słyszysz mnie?

Łączymy się wolą a nie podmiotem.
Następnego dnia, dokręciłem luźne kolo przy aucie.


PS, LINK BEZPOSREDNI DO CHOMIKA; MOZNA SCIAGAC JUZ 4 AUDYCJE ; WOJAZE W OOBE:


http://chomikuj.pl/infra.org.pl/Audycje+do...oza+cia*c5*82em

Sorki za reklame, ale strasznie sie staram i chce z wami podzielic moim gledzeniem,
Zbyszek
W ta niedziele leci na radiach o NDE, nagralem wywiad z Elli o smierci klinicznej, sama umarla bidulka na stole operacyjnym i opowiedziala jak bylo. Raz tez sam umarlem i naopowiadalem jak sie umiera, pozdro

audycja leci o 20:30 na http://radio.paranormalium.pl/index.php?akcja=player
Zmiana terminu.
Hej, audycja z przyczyn koniecznych przeniesiona na przyszla niedziele.
Zbyszek
W niedziele Rugwa opowiada na Radiach o odzyskiwaniu duchow, przeprowadzaniu ich do swiatla, ( podroze mentalne). Jakich wskazowek udzielic ludziom po smierci by zalapali sie na swiatlo, energie duchowa rozswietlajaca swiadomosc i wyrwanie sie ze strefy cienia, czyli zlych przyzwyczajen. Przy okazji wyszlo w dyskusji jak sprawdzic gadajacego nam do ucha kolesia, czy jest przyjacielem, rozwinietym partnerem dyskusji z mentalnego planu, czy pokutnikiem z odmentow astrala.
Pierwszy to ten, co traktuje nas tak delikatnie jak by sobie sam zyczyl a ten drugi, podstepnik-maciciel, to ktos kto narzuca nam wlasna wole, wlasny tok myslenia, nie baczac na nasze duchowe potrzeby- duchowa wolnosc, cos co jest towarem na sprzedaz a tam w gorze, hen, hen nie do obalenia monolitem ze stali.
pozdro
Zbyszek
Udawadnianie niesmiertelnosci,- rozbudzanie perecepcji niefizycznej.
NR. 1

Znajomy zapytany o swoją szwagierkę, z ciężka schizofrenią, nie chciał rozmawiać ze mną o zjawiskach duchowy, chwaląc niebiosa, iż ta choroba nie jest zaraźliwe. ..Fizycznych przyczyn zaburzeń umysłu nie znam, Jest jednak jeden czynnik, który potrafię sam wywołać, powodujac świadomy rozsyp jaźni. Co wydaje mi się interesujące w takich szaleństwach, mianowicie to, iż bez względu na przyczynę, wywolane zaburzenia przypominają zawsze budzenie się duchowe człowieka. Rozwalające się myśli, nakazujące wewnętrzne głosy i (takie tam), testowałem ze znajomymi, starając się doszukać w tym jakiegoś głębszego sensu.

Najbardziej zaskoczyło mnie to, iż właśnie ten nasz, walący się z taka latwoscia umysl, jest doskonałym odwzorowaniem reguł rządzących w duchowym swiecie. Duchowy nie ze humanistyczny, ale ten, tamten po tamtej stronie, ten świat, do którego zawędrujemy kiedys po śmierci. To było dla mnie bomba, mega rewelacyjne odkrycie.
Wystarczyło zmienić nastawienie i korespondować z tymi głosami, obserwować te wewnętrzne, obce komendy i wyszło szybko szydło z worka. To bezmyślne buczenie rozkojarzonego umysłu okazalo sie rozmową na innym planie- poziomie świadomości. Trochę potrzebowałem testowania zanim pojawiły się potwierdzenia. 10-20 lat to trwało.
Herbina w czasie medytacji zadała sobie pytanie. Co robi teraz Zbyszek, proszę o połączenie z nim. Właśnie wtedy zbliżałem się do zakrętu samochodem, gdy wyskoczyła mi rozmazana postać Herbiny na przedniej szybie samochodu, machająca rękoma. O nie teraz, nie na zakręcie!
W ułamku sekundy wysłałem ja do wszystkich diabłów, odrzucając to połączenie wewnętrzne.
Ha, ha,- odpisała mi potem. Domyśliłam się, ze jedziesz właśnie samochodem i przestałam się z tobą łączyć. Dostałam wewnętrzny przekaz, NIE TERAZ!!! Po wielu takich próbach zauważyłem iż pojawiajace się przy mnie cienie ludzi , pragnących się ze mną połączyć, maja rożne kształty. Mogą być rozmyte jak mgiełka jak i ostre w konturach. Jak ich postrzegałem, to zależało od mojego dostrojenia się do nich i części którymi do mnie dolatywali w czasie połączenia. Komplikowało to ocenę, gdyż ja sam mogłem nieostro postrzegać coś, co mogło być w swej naturze ostre w konturach. Testowałem zjawisko latami, nabierając w tym wprawy. Nauczyłem się z czasem samemu świadomie wprawiać w ruch rożne ciała niefizyczne zawarte we mnie. Trochę konspirowałem, gdyż brakowało mi partnerów do dyskusji. Mając na szczęście sukcesy w pracy zawodowej, nie stresowałem się tym zbytnio, licząc na własna odkrywczość i kreatywność. W tym przypadku moja praca artystyczna wzmocniła mi kręgosłup na tyle iż uszczypliwe uwagi obserwujących mnie osób odbijały sie nie pozostawiając bolesnych odcisków. Niesamowita życiowa przygoda takie odkrywanie, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Często słyszałem:- to schizofrenia mój chłopcze, gdy po raz któryś chciałem opowiedzieć o moich eksperymentach. Tak, tak wszyscy się mylą , tylko ty masz racje, hahaha, taki z ciebie mądrala.

Pstryk milklem skwaszony wtedy ,.- myśląc nie teraz!!!! O przeprowadzanych eksperymentach nie będę więcej pisał, . Ich opisy znajdziecie w dziale eksperymenty. Tam odsyłam zainteresowanych. Dział ten składa się z wielu artykułów. Zacznijcie czytać od tych najstarszych. Pragnę w tym artykule opisać sposoby rozbudzania percepcji niefizycznej. Co zrobić , gdy nie miało się czasu obserwować własnych myśli i czy spontanicznie pojawiających się obrazów w umyśle. Rady te dotyczą bardziej osób, które zajete są codziennością do tego stopnia, iż nie postrzegły żadnych paranormalnych zjawisk w swoim życiu.

Zaczniemy od wzroku.
1.- Od czego zaczynamy?Tutaj zalecam chwycić ołówek i narysować jakiś przedmiot na papierze. Obserwując np butelkę, oceniamy najpierw jej wielkość, starając się ocenić jej proporcje. Zanim narysujemy jej kształt, testujemy właściwości wzroku. Patrząc raz lewym a raz prawym okiem przyglądamy się przesunięciu obraz z lewej na prawa stronę. Rozpoznajemy w tym ćwiczeniu widzenie przestrzenne, nakładanie się 2 płaskich obrazów w jeden przestrzenny. Z łatwością postrzeżemy iż jednym okiem gorzej się widzi. Wrażenie widzenia przestrzennego zapamiętujemy, gdyż się nam w przyszłości bardzo przyda, zwłaszcza w momentach, gdy otworzymy percepcje niefizyczny i pojawia się nam obrazy wykraczające poza widzenie przestrzenne..

Kolejnym zaobserwowanym dziwem będzie rozdwajanie się w oczach jednej butelki. Gdy staramy się patrzeć jakby przez butelkę na ściane za nia a jesteśmy w odległości pól metra od butelki , to winna się ona nam rozdwoić.
Tutaj uwaga!! Stopień trudności wzrasta, gdyz wymagane w tym ćwiczeniu jest patrzenie cala powierzchnia, bez koncentracji na jednym punkcie. Patrzymy przez przezroczysta butelkę na ściany, na tło, nie kłopocząc się tym iż ona nam je zasłania. Kierując ponownie wzrok na butelkę, zawężamy pole widzenia wyłącznie do jakiegoś jej fragmentu. Np szyjki. Trzymając ogniskowa wzroku na niej , staramy się ponownie zobaczyć, co się oprócz niej skrywa w polu widzenia: Ogniskowa wzroku na szyjce ale uwaga bladzi nam jakby poza jej powierzchnia. Interesujący trik, dosyć trudny, ale bardzo użyteczny w rozwijaniu percepcji niefizycznej. TA błądząca uwaga jest dla nas bardzo ważna. Jakby ślepym wzrokiem przesuwamy sama uwagę utrzymując ciągle ogniskowa wzroku na butelce. Gdy ogniskowa nam ucieknie , dostrajając ostrość wzroku na ścianie, cofamy ja , ostawiając ponownie na butelce. Winniśmy w ten sposób wyćwiczyć postrzeganie całym polem widzenia. Tracąc ostrość widzianych kształtów , obserwować cala widziana powierzchnie.!!!
To ćwiczenie dostarcza już sporo trudności początkującym, i wymaga wielu ćwiczeń.

Dlatego urozmaiciłbym je innym przykładem. Oglądamy fascynujący film, obserwując, co widać na monitorze. Ruszające się osoby.
Gdy je obserwujemy film staje się nieatrakcyjny, gdyż pojawia się kłopoty z odbiorem treści filmu. Przełączamy tryb obserwacja i wciągamy się w film, zapominając o świadomej obserwacji płaszczyzny monitora z ruszającymi się obrazami.
Co się wtedy dzieje?
Zasypiamy w przedziwny sposób, oglądając aktywnie film, wczuwając się w niego, aż zapomnimy obserwowanie samego monitora. Po chwili znowu obserwujemy telewizor, jego powierzchnie, analizując jedynie proporcje widzianych sylwetek i relacje zachodzące miedzy nimi. Obserwujemy długość filmowych klipów, sposób przedstawiania obrazu przez ich twórców. Sekwencje filmowe trwają po parę sekund. Ich zadaniem jest przesuwanie obserwatora w inne miejsce, by postrzegal akcje filmu z rożnych perspektyw, by utożsamił się z rożnymi bohaterami filmu. Po krótkiej obserwacja sztuki reżyserskiej, ponownie wciągamy się w film, tym razem starając się obserwować świadomie figurki a jednoczesne wczuwać się w fascynujący film. Bedzie ciężko, gdyż wciągając się w film zapomnimy obserwować graficzna stronę samego filmu.

Nasza spostrzegawczość rośnie, wiemy coraz więcej na temat obserwowania. Nauczyliśmy się już rozpoznawać płaskie obrazy i odróżniać je od wymiarowych. Umiemy odizolować butelkę od tła ściany, postrzygając ja punktowo lub całym polem widzenia i potrafimy oglądać zafascynowani film jak i odciąć się od tego dziwnego śnienia w czasie filmu, obserwując sylwetki aktorów jako przesuwające się plamy na monitorze. Dobrze jest w międzyczasie wycwiczyc się w fokusowaniu ogniskowej na otwartej przestrzeni, gdzieś w parku, lesie , tak byśmy rozpoznali lekki nacisk wzroku, gdy ogniskowa się przesuwa na najdalsze drzewa, na linii horyzontu. Obserwujemy pobliskie drzewo, tuz przy nas, by nagle przesunąć ogniskowa poza horyzont. Tak jak z butelką, patrząc przez drzewo w sina dal, winniśmy zaobserwować rozdwojenie się drzewa, na dwa nieostre pnie. Należy w tym ćwiczeniu nauczyć się rozpoznawać nacisk w oku, towarzyszący przesuwaniu ogniskowej z tla, horyzontu, na pobliskie drzewa jak i widzenia bez trudności dwa drzewa, powstałe z przesunięcia soczewki oka poza linie horyzontu. Ćwiczenia te służą rozbudzaniu świadomości widzianych rzeczy, a zwłaszcza rozpoznaniu sposobu widzenia przez człowieka. Możemy rożnie obserwować, Tutaj zalecam eksperymenty na własny sposób, gdyż szybciej się samemu wykryje, niż czytając ten tekst, powtórzy krok po kroku moje instrukcje.

Teraz czas na na kolejna gratkę, by zacząć programować postrzeganie. Możemy sami decydować co chcemy oglądać. Siadamy wygodnie na fotelu, w pomieszczeniu zapełnionym kolorowymi przedmiotami. Wybieramy jakiś czerwony przedmiot, koncentrując na nim ogniskową. Zatrzymując ją na nim, by następnie puścić luźno wzrok, by ogniskowa ustawiła się na najoptymalniejszej pozycji, umożliwiającej ty razem postrzeganie całej powierzchni wnętrza. Zyczymy sobie wtedy,- chce widzieć wszystkie czerwony przedmioty w pokoju. Puszczamy luźno wzrok i czekamy, bez samodzielnego szukania kolorowych przedmiotow, mam na myśli wodzenie wzrokiem po wnętrzu i rozpoznawanie co jest czerwone. W którymś momencie, delikatna uwaga, winna zacząć nam skakać w rożne miejsca pokoju, wskazując jakby lokalizacje czerwonych rzeczy. Nie naciskamy jej, dajemy się jej prowadzić. Gdy pozwolimy jej na to , to zacznie ona kierować nam wzrok po całym pomieszczeniu, dostrajając ogniskowa wzroku właśnie na tych czerwonych przedmiotach. Wtedy dokonamy odkrycia.

ZAROJI SIE OD CZERWONYCH PRZEDMIOTOW W MIESZKANIU. Bedziemy widzieć wszędzie czerwone. Bedą nam wyskakiwać z rożnych stron pomieszczenia, które nagle zblednie. Pozostałe kolory osuną się jakby w cien, blednąc.

Jako następny kolor wybierzmy niebieski, obserwując jak czerwone nam nagle znikają a staja się widoczne jedynie te o niebieskich kolorach. Ćwiczenie ograniczamy do postrzegania samych kształtów. Rozklejamy kolorowe, geometryczne figury na ścianie, kolorowe folie, papierki i życzymy sobie obserwowanie raz kolo a raz kwadrat. Komplikujemy eksperyment dołączając do tego kolory w geometrycznych figurach. Zmieniając wymagania , zmieniamy tym samym kolejność spontanicznego przesuwania się wzroku po rozwieszonych figurach na ścianie. Ważne w tym ćwiczeniu, by dać się nieść uwadze a nie świadomie przesuwać ją po widzianych przedmiotach, rozpoznając rozniecę miedzy nimi.

Do czego mogą służyć takie ćwiczenia? A do tego by rozpoznać widziane fizycznym wzrokiem obrazy od tych wyobrażeniowych, pojawiających się nierozpoznawalnie znienacka w naszym umyśle a które bierzemy ze rzeczywiste. Rzeczy takie dzieją się na okrągło i nie rejestrujemy tego w ogóle, myśląc iż wszystko rozgrywa się w świecie fizycznym. Nic bardziej złudnego. Chwapienie się stąpaniem twardo po ziemi, jest zwykłym nierozpoznawaniem tego co się w ogolę widzi. Przedmioty potrafią nam znikać z pola widzenia, choć mamy szeroko oczy otwarte. Osoby obserwujące ciemna plamkę w polu widzenia, na białym suficie, wiedza iż ucieka on przed uwaga obserwatora. Nie da się jej uchwycić wzrokiem skoncentrowanym na jednym punkcie a jedynie można ja zatrzymać w miejscu ,obserwując całym polem wzroku. Połączenie nerwowe na siatkówce oka,- ślepy punkt w polu widzenia. Kto uświadamia sobie iż on istnieje, ze właśnie w którymś miejscu obserwowanego pola , znikają rzeczy. Jest on bardzo mały i trudno go znaleźć pośród rozrzuconych przedmiotów . Ale on jest i właśnie tam nam wszystko znika.
Świadomość tych delikatnych procesów, w czasie obserwacji, jest bardzo pomocna przy budzaniu percepcji niefizycznej. Jednym słowem, by nauczyć się rozpoznawać ciała niefizyczne. By to jednak nastąpiło, musimy przerobić dwie serie kolejnych ćwiczeń. Jedna to wzbudzanie odczucia ruchu w wyobraźni. Druga, to rozbudzenie świadomości słowa, czyli świadoma praca z ideą zawartą w słowie jak i myśli.

Artykuly uzupelniajace temat

http://cialka.net/jak-obserwowac-przedmiot...alowac_189.html

http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html
MetaPsyche
Cóż. Jeśli to rzeczywiście nie wpływa to destrukcyjnie na Twoje życie osobiste, czy zawodowe, to może warto ponieść się fantazji. Pamiętaj tylko, żeby nie odlecieć zbyt daleko ;) .
aumakumma
Hahaha fantazja nie zna pojęcia czasu i przestrzeni.
Zbyszek
CYTAT(MetaPsyche @ 29.12.2013 - 17:19) *
Cóż. Jeśli to rzeczywiście nie wpływa to destrukcyjnie na Twoje życie osobiste, czy zawodowe, to może warto ponieść się fantazji. Pamiętaj tylko, żeby nie odlecieć zbyt daleko ;) .

Ze jak? Fantazja destruktywnie? A co ma robic czlowiek gdy patrzy. Przeciez od tego co widzi i jak to interpretuje, zalezy cale jego zycie. Od tego jak wyczuwa cale jego postepowanie. To wlasnie brak swiadomosci ruchu w sobie,- swiadomosci cial moze go zabic. Pisze cial, ale mam na mysli wszystko to, co mozemy wypatrzec w umysle. Przeciez mowi sie , im madrzejszy tym lepiej. Im bardziej poskladany do kupy tym sprawniejszy.))))
Ludzie tyle pisza o zagrozeniu z tych dziwnych stanow swiadomosci, gdyz nie moga zniesc , ze mozna sie od nich rozleniwic na maksa. Nie chciec wiecej chodzic do roboty, bo sens utraci. Tego sie boja najbardziej obroncy ludzkosci. Przerazone zony i mezowie, koledzy, znajomi, ci ktorym zabraknie na nowe domy, samochody, meble, buciki, tortebeczki
Zielarz Gajowy
Ponoć najlepiej wypatrzeć w umyślę ciszę, pustkę:) Ja w Nowym Roku wchodzę w odmienne stany świadomości bez alkoholu. Kończę z tym paskudnym nałogiem:) Piszę trochę ironicznie, ale chyba zdałem sobie sprawę z tego, że tak jak smarował Twist w ogóle nie jest mi to potrzebne a wręcz przeciwnie przeszkadza w odnalezieniu ciszy i spokoju umysłu. Do tego przepijam jakieś 2000zł rocznie a to sporo w sumie.

Kilkanaście lat picia i brak miesiąca bez alkoholu pewnie jakoś odbiło się na zdrowiu psychicznym i fizycznym:)

Życzę wszystkim trzeźwego umysłu, ale dzisiaj jeszcze walnę 6-10 browarów tak na zakończenie kilkunastoletniego pijaństwa:)

Masa wchodzisz do trzeźwej paki?:)
Garot
CYTAT
Ludzie tyle pisza o zagrozeniu z tych dziwnych stanow swiadomosci, gdyz nie moga zniesc , ze mozna sie od nich rozleniwic na maksa. Nie chciec wiecej chodzic do roboty, bo sens utraci. Tego sie boja najbardziej obroncy ludzkosci. Przerazone zony i mezowie, koledzy, znajomi, ci ktorym zabraknie na nowe domy, samochody, meble, buciki, tortebeczki


No po części tak jest ;p

Ale dla mnie odmienne stany sie nudza jak sie ciagle je powtarza no i czesto maja efekty uboczne, jak np alko
Zbyszek
dla mnie najciekawszysm stanem swiadomosci jest czesciowe dostrojenie sie do ciala eterycznego, ale tak by nie wywalilo z ciala, ale by fizyczne sie na tyle odstroilo , zesie juz go nie odczuwa. Tam mam na wielkich budowach, ruszam sie szybko i nosze worki z gipsem bez wysilku. Daje rade pracowac za 5 malarzy naraz. Wszystko jest lzejsze, rece lzejsze ale doslownie wszystko. Kiedys zauwazylem to, gdy podnioslem ciezki stol jedna reka, wazacy jakie 80 kilo. Mial strukture jak styropian w odczuciu i byl tez jak on lekki. Sporo jest niezwyklych stanow swiadomosci, z ktorych korzystam w zyciu na biezaco. Ciekawe sa dostrojenia mentalne, mozna sobie gadac ze znajomymi, tez dobre. No i dostrojenia do znajomych duchow, to juz ekstra rarytas, podlatuja , dopradzaja od srodka. Takie poradnictwo jest w cenie, gdy zdobywam jakies umiejetnosci, ktore zdobywa sie w pocie czola. Wtedy jedynie od srodka umyslu mozna pomoc. E sporo jest fajnych rzeczy:))) Tyle ze trudnio sie dostrajac tak zywcem , na stojaka. Odnosze wrazenie, iz zdolnosci swobodnego fazowania, zdobywa sie wysilkiem na granicy zycia i smierci.
Zielarz Gajowy
Zbyszek widzę, że zdolności "nadprzyrodzone" są dla Ciebie naturalne i nie wywołują zbyt wielkiej ekscytacji i podniecenia a po prostu wiesz o nich i umiesz z nich korzystać.

Piszesz:

Odnosze wrazenie, iz zdolnosci swobodnego fazowania, zdobywa sie wysilkiem na granicy zycia i smierci.


Tutaj mógłbym podać przykłady w jaki sposób Dipa Ma wykorzystywała swoje umiejętności, ale i tak twierdzi ona, że stanowią pożywkę dla ego mimo wszystko i najlepiej ich nie wykorzystywać zbyt często a Dipa Ma zaprzestała całkowicie, ale jak mówiła w ciągu 3 dni koncentracji mogła by odzyskać wszystkie umiejętności jakie posiadła a potrafiła np. panować nad żywiołami i potrafiła do jednego ze swoich nauczycieli wchodzić przez zamknięte drzwi:)

Niby nic takiego, ale ilu wejdzie nie używając solidnego kopniaka na wstępie?:)

Raz zbudowała sobie dom w powietrzu z powietrza:) Widział to tylko ten sam mistrz bo tylko jemu czasem pokazywała jak bardzo opanowała te zdolności. W zasadzie ona ich nie opanowywała tylko pojawiły się spontanicznie w wyniku medytacji.

Ty Zbyszek jedną ręką podniosłeś spory ciężar. Pewnie można by podnieść jeszcze większy i większy...:) To kwestia dostrajania i przestrajania np. powierza w obiekty fizyczne:)

Czytanie w myślach innych, boskie ucho, widzenie przyszłości innych ludzi to dla wielu nadal cyrk na kółkach, ale nie wydaje mi się, abyś np. Ty Zbyszek był klałnem życiowym:)
Zbyszek
e spoko, nie jestem klalem, choc czasami, gdy sie bawilem z dzeiciakami, to stroilem miny nawet jak malpa. W samym etereyku ciekawe rzczy sie dzieja. MNie najbardziej zadziwia jak cialo fizyczne znika i schowa w niewidzialnej dziurze i choc sie jest nadal w tym samym miejscu, to stac sie mozna przezroczystym, albo , nnooo jest cala masa roznych dziwnych rzeczy w eterycznej warstwie. W sumie nie rozumie dlaczego domy z powietrza, opanowanie no tych zywiolow mialyby ego wzburzac. Te cudowania, to takie lipniaki ,- to plan najnizszej wartswy wieloswiata poza cialem, w sumie nic nie warte poza zadziwianiem i ulatwianiem sobie czasami ciezkiej pracy. Zaden niezwykly rozwoj:))) Ale to podnoszenie ciezarow , to ciekawa sprawka. Co by mozna podniesc w dwie albo 10 osob?
Moze i cale piramidy:))))
Zielarz Gajowy
Ponoć te cywilizacje co budowały megality podnosili ciężary i formowali kształty myślami, dostrojeniem:)

Wg mnie wykorzystanie technologicznej wiedzy z wiedzą nazwijmy ją tajemną nie jest niczym dziwnym:) My budujemy przy pomocy dźwigów, mięśni a ktoś inny może budować przy pomocy siły mentalnej czy jakiejś tam:)

Z tymi piramidami lub Wielką Piramidą to pewnie było budowane w taki sposób lub przy pomocy technologicznych urządzeń, maszyn.

Pewnie inne piramidy budowano tradycyjnie czyli nakładem wielkiej siły fizycznej i mozolnej pracy, mozolnej.

Wielka piramida nie została jednak zbudowana w pocie czoła tylko szybko, łatwo i już:)

Zbyszek
jezeli ludzie by kiedys opanowali takie zdolnosci, znaczyloby to, iz wlasna praca mozna rozwinac te umiejetnosci, jak i mozna sie ich tez spokojnym trybem zycia pozbyc. Jak dla mnie, by je uruchamiac na wielka skale , to trzeba sie strasznie narobic, . Troche swiadomosci ruchu cial niefizycznych i wielkie powinnosci, ( np: nie zrobisz to Bog sie pogniewa, albo ci leb obetne ) to pewnie zadzialac:))
Zielarz Gajowy
Cywilizacje kolonizujące w dość łatwy sposób planety, które opanowały przemieszczenie się po wszechświatach w łatwy sposób i budujących na konkretnych planetach swoje myśli technologiczne to wg mnie fakt. Sami do tego dążymy przecież:)

Kto wie zresztą na ilu planetach jeszcze żyjemy? Skoro kiedyś skolonizujemy np. Marsa to skąd wiadomo, gdzie żyliśmy zanim dokonała się kolonizacja Ziemi?:)

Teraz ludzki potencjał (potencjał naszej cywilizacji jest mocno okrojony), ale i tak widać, że możliwości naszego umysłu są ogromne. Sam Ty Zbyszek jesteś tego świetnym przykładem:)

Tak czy siak te wszystkie zdolności, możliwości ludzkie to następstwa praktyki, której celem jest osiągniecie czegoś więcej niż zbudowanie domu w powietrzu z powietrza:) Istnieją jednak cywilizacje, które namiętnie wykorzystują te możliwości do podboju kosmosów:)
Zbyszek
BOG, duch swiata,- poprzez dymensje tworzy nasz umysl.

Istniejac jednoczesnie w czesci dymensji ducha swiata, stalismy sie jego dobiciem, czyli stworzeni na jego obraz i podobienstwo.

Cisnijcie ludzie, az sie wam ta bajka do glowy wcisnie, bo w zyciu szkoda czasu na pierdoly
a tu egipskie klimaty
http://www.youtube.com/watch?v=0cA1C_oXxcI...p;feature=share
Asha
Dlaczego bóg stworzył wszechświat?
Naszła mnie myśl po dłuższym odosobnieniu. Naturalną koleją rzeczy jest współistnienie z innymi, inni stanowią lustro nas samych, zwłaszcza że większość informacji przechodzi przez soczewkę naszego systemu interpretacji, odbijamy się więc przeważnie sami w sobie, co jest jednak przeważnie nieświadome.

Apatia i bezruch zdają się być nienaturalne, gdzie duch zapada się sam w sobie - z racji nie posiadania feedbacku wciąż powtarza swoje stare programy jak zacięta płyta, która z czasem może się rozkruszyć w nicość. Prawdopodobieństwo stworzenia nowego na bazie już przetworzonej treści jest niskie.

Nieustający feedback jest więc konieczną pożywką karmiącą rozwój ducha. Rozwój nie w sensie dążenia gdziekolwiek i po cokolwiek, ale dla samej ekspansji i smakowania swojej świadomości. Tworzenie zdaje się mieć największą wartość.

Dlatego też nie pamiętamy tak wyraziście naszego pochodzenia ze źródła. Jeśli by tak było, nie mielibyśmy całej frajdy z samopoznania. Odrębność służy więc szerszemu celowi mimo nieświadomości doświadczającego z korzyści z tego płynących. Teoretycznie musi istnieć też moment w którym wszystko zostanie przypomniane, a biorąc pod uwagę nieliniowość czasu ten moment jest dostępny nieustannie i zależy tylko od stopnia dostrojenia.

Ciekawy jest też koncept sprzeczności jednoczesnego rozszerzania i kurczenia się wszechświata. Nowo wytwarzane doświadczanie go rozszerza, zbliżanie się / dostrajanie do źródła przez uświadamianie współjedności go kurczy, proces ten może nie mieć końca. A to prawdopodobnie tylko jedna z rzeczywistości która akurat cechuje się czasem i fizycznością.

Wejście w całkowitą percepcję jedności jest więc wstrojeniem się bezpośrednio w świadomość boga. Co więc można robić będąc już oświeconym? To samo. Wyczuwam w tym lekki paradoks. To co się zmienia, to jakość odbioru na super high clear luks.

Agob zabro, jesteśmy wielkim malowidłem twórcy, fraktalnie powtarzając jego dzieło stworzenia. To w nas twórca się przegląda, a my w nim.
pigsonwings
Można ująć w pewnym sensie zakres naszego poznania w dwie prawdy,
Prawda absolutna została zdefiniowana jako rzeczy takie, jakimi zna je umysł
Boga, podczas gdy prawdą relatywną są rzeczy takie, jakimi rozumie je najwyższy rozsądek
człowieka. Zatem mimo że dla WSZYSTKIEGO Wszechświat musi być nierzeczywisty i
iluzyjny jak sen czy rezultat medytacji, to dla skończonych umysłów będących częścią tego
Wszechświata, a doświadczających go poprzez śmiertelne zmysły, Wszechświat jest w
istocie bardzo rzeczywisty i należy go za taki uważać. Rozpoznając absolutny punkt widzenia,
nie możemy popełniać błędu ignorowania czy zaprzeczania faktom i zjawiskom Wszechświata,
które objawiają się naszym śmiertelnym zmysłom, pamiętaj, że nie jesteśmy
WSZYSTKIM ale WSZYSTKO jest w NAS.


I wcale się nie dziwie wielu istotą że wciąż się inkarnują aby doznawać i poznawać, nie mam nic tak pięknego a zarazem kruchego jak organizm człowieka. Nie istnieje nic takiego jak śmierć, wszystko ma swoją kolej rzeczy, tak jak na wiosnę jabłko wyrasta z jabłoni, dojrzewa, a następnie gdy nikt go nie zerwie gnije i spada, tak i organizm przeżywa swoje życie. A śmierć to nic innego jak tylko przejście w inny stan gęstości wibracji.
Pavveł
Nieźle napisane :) Ale jesteśmy WSZYSTKIM :) Po pierwsze skoro wszystko jest w nas, a nie tylko jego część, co potwierdza fraktalna budowa wszechświata, to jesteśmy wszystkim. Po drugie, jeśli traktujesz nas, w sensie poszczególne osoby, jako jednostki cielesne z ograniczoną percepcją, to nie są one wszystkim, rzeczywiście. Jednak te poszczególne jednostki same z siebie nie istniałyby, nie są świadomością samą w sobie, bo jako taka to istnieje tylko świadomość absolutu, świadomość WSZYSTKIEGO. Wynika z tego, że jesteśmy właśnie tym absolutem, który bawi się w różne formy, by siebie doświadczać z różnych perspektyw. Ciało to tylko (i aż) taki transformator, przetwornik, czy przejściówka, która pozwala na to. Tak jak np. jedziemy samochodem, chwilowo skupiamy myśli na jeździe, a nasze ruchy ograniczają się w przybliżeniu do naciskania pedałów, ruchu kierownicą i skrzynią biegów. Stajemy się poniekąd samochodem, gdyż on jest wtedy naszym ciałem, przy czym w tym stanie nie używamy wielu funkcji, których możemy i używamy poza samochodem. Podobnie dusza korzysta z ciała :) Pozdro ^^.
twistoid
jak możesz być wszystkim skoro jesteś filoetowym pawłem ze swoją filozofią który uważa że staje się samochodem ale ni chuja nie staje się nim nawet o centymetr bo dalej jest pawłem ze swoją filozofią filozofia to nie rzeczywistość nauczcie się w końcu rozróżniać
Foks
CYTAT(twistoid @ 08.07.2014 - 16:09) *
jak możesz być wszystkim skoro jesteś filoetowym pawłem ze swoją filozofią który uważa że staje się samochodem ale ni chuja nie staje się nim nawet o centymetr bo dalej jest pawłem ze swoją filozofią filozofia to nie rzeczywistość nauczcie się w końcu rozróżniać

Pan Panie Idealny :)Panuje Pan nad tekstem nieuprzejmości, w zazdrości jego fioletowatości...Na chuja te dopierdalanie??niech sobie pisze nikomu krzywdy nie robi, twoje wypociny jak i moje też czytają ludzie dowala sie ktoś do tego??każdy ma swój sens bycia...
Zielarz Gajowy
Twist Paweł jest wszystkim a Ty jesteś niczym:) Cała filozofia:)
pigsonwings
twist jest zgorzkniałym człowiekiem, a tacy już mają tak że swoje bóle, bolączki i niepowodzenia produkują na innych choćby negacją i niepotrzebnym dopiekaniem, zielarz trafnie to ująłeś powyżej, co sobie wmówisz taki się staniesz.


wracając do tematu
Można zatrzymać się na obserwacji, jest to pewnie jakaś droga do źródła jak ktoś tak sobie wybierze (jak napisałem wcześniej z perspektywy jaźni świat w pewnym sensie jest iluzją), lecz każdy jest inny wybór może paść na rozwój który z naszego poziomu człowieka homo sapiens, obdarzonego inteligencją i wrodzoną mocą która została przed nami skryta na drodze dziwnego rozwoju tej planety od ponad 14 tyś lat, może zostać nam przywrócona dzięki pracy nad sobą, tak czy inaczej każda droga nas zaprowadzi gdzieś, byle by, gdy śmierć spojrzy nam w oczy powiedzieć "niczego nie żałuję" cokolwiek robiłem.
Człowiek stanie się wtedy Bogiem, tak jak Bóg stał się raz Człowiekiem z krwi i kości. Ta ostateczna realizacja była nauczana przez Odkupiciela tego Świata, Agnus Dei, którego życie i Droga są Wielkim Dziełem, wzniesienia i uboskowienia Człowieka i humanizacją Boga. To jest Wielka Tajemnica Jedności, gdzie Bóg jest Człowiekiem, a Człowiek jest Bogiem, gdyż obaj są Jednym i tym samym. A w esencji tej Jedności, wszyscy są niepodzielnymi aspektami Jednego. Lecz niestety przeciętnemu mieszkańcowi ziemi zanim to zrozumie zajmie ta podróż eony lat (wcieleń) jakby przeliczyć to na nasze ziemskie mierzenie czasu.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.