Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Obe-medytacja
Forum OOBE > Park im. Roberta Monroe > Artykuły
Stron: 1, 2
Draq
Kochany bracie, czy chciałbyś wyjść z ciała? Czy próbowałeś wiele razy tego dokonać, stosowałeś różne techniki, czasami miałeś chwile zawahania? Jak sobie tłumaczysz nieudaną próbę? Co jest powodem rezygnacji, oraz podjęcia się Obe? Zapewne szukasz wielu artykułów i książek z nadzieją, że znajdziesz w nich cenną rade, dzięki której w końcu osiągniesz upragniony stan przebywania poza ciałem. Czy czekasz na osobę, która wymyśli uniwersalną technikę dla wszystkich? Wiedz mistrzu, że nie istnieje coś takiego jak uniwersalna technika. Technika sama w sobie, jest procesem która wywołuje stan już raz przeżyty i odtwarza to. Przeżywasz zafundowaną przez umysł scenerie, nie doświadczasz siebie w pełni. Jeśli pragniesz wyjść z ciała, to pierwszym krokiem, który do tego doprowadzi będzie poznanie siebie i zagłębienie w swej wspanialej i boskiej istocie. Pewnie wiesz, że codziennie opuszczasz ciało, nie staraj się więc z niego wyjść. Robisz to dość często. Świadomość, która zbiera doświadczenie poza jest jednym z najważniejszych czynnikow. Poznając siebie, Twoja świadomość staje się coraz bardziej wrażliwa i wyostrzona na punkcie wnętrza, po którym podróżujesz w Obe. Należy sobie uzmysłowić, że każdy jest unikatowym i jedynym w swoim rodzaju człowiekiem. Techniki, które działają na inne osoby, na Ciebie mogą nie działać. Zostaw siebie z samym sobą. Porostu bądź świadom. Pozwól zaistnieć ciszy, która codziennie puka od wewnątrz. Wczuj się we własne ciało, w całą swą strukturę. Bądź cierpliwy, ale nie oczekuj niczego, bądź i akceptuj każdy stan, który przyjdzie. To się nazywa medytacja. Medytacja nie jest techniką na Obe, ale jest to sposób na świadomą egzystencje. Wiedz, że nie trzeba niczego robić by wyjść z ciała, jest to naturalny stan. Człowiek przez wiele lat żył tak, by z niego nie wyjść. Tryb życia, jaki prowadzisz, uniemożliwia często świadomą ekspansje pozacielesną. Jeżeli nie masz zamiaru zmienić sposobu w jak funkcjonujesz, a chcesz wyjść z ciała, to nie licz na technikę, która CI to umożliwi. Początkowo, jak prawie każdy oneironauta, stosowałem techniki, które by mi pomogły w oobe. Żadna nie skutkowała, ale nie poddawałem się. Zacząłem medytować i to się stało moim głównym celem, o oobe już tak intensywnie nie myślałem. Po 2 miesiącach praktyk medytacyjnych spontanicznie osiągnąłem paraliż, który umożliwiłby mi wyjście z ciała. Medytacja jest formą zwiększania świadomości w tu i teraz, tą samą świadomością podróżujesz poza ciało. Nie ma dwóch świadomości, które są przeznaczone do życia w Realu i tym poza. Jeśli jesteś w stanie przeżywać każdy dzień bez pośpiechu, z radością i zaangażowaniem, to oobe przyjdzie samoistnie. Wielu ludzi prosiło mnie o pomoc i mówiło, że po dłuższym leżeniu na plecach boli ich wszystko, ale się nie poddają i chcą wyjść zawzięcie z ciała. Po paru minutach ostatecznie rezygnują i gdy kładą się w swojej pozycji czując wielką ulgę. Wyjście z ciała następuje wtedy, gdy jesteś zrelaksowany. Gdy Twoje ciało jest napięte, to twój umysł także i nie będziesz w stanie osiągnąć paraliżu przysennego. Połóż się jak chcesz, zrelaksuj i odpocznij, poczuj się dobrze, tylko wtedy możesz wyjść z ciala, (pod warunkiem ze jesteś świadomy). Metody z niewygodnymi pozycjami są stosowane wtedy, gdy mamy małą świadomość. Każdy jest zdolny świadomie opuścić ciało, nie trzeba się tego wcale uczyć. Swoim sposobem bycia sprawiamy, że nie wychodzimy z ciała, a następnie stosujemy techniki, dzięki którym rzekomo mielibyśmy doznać Obe. Potraktuj obe jak zabawę, nie denerwuj się ani nie napinaj z tego powodu, ze może nie wyjść. Jeśli czujesz ze jesteś w głębokim transie i cos Cie swędzi, to podrap się, w przeciwnym wypadku uczucie swędzenia skupi Twoją świadomość i nie będziesz w stanie dostrzegać innych rzeczy. Zwiększanie uwagi tu i teraz, powiększy Twoją uwagę we śnie. Medytacja kojarzy się ze wschodnimi bardzo skomplikowanymi praktykami. Medytacja nie wywodzi się z buddyzmu, buddyzm ją tylko opatentował. Medytacja jest naturalnym stanem każdego człowieka, który umożliwia żyć w pewien, bardzo pozytywny sposób. Nie musisz się długo rozwijac, by osiągnąć Obe. Już jesteś rozwinięty i doskonały, a medytacja pozwala na dogłębnym uświadomieniu sobie tego. Nie ćwiczę Obe, mimo to od 2 lat z dnia na dzień coraz dłużej jestem wstanie przeżyć sen i wznieść się na wyższy poziom. Jeżeli CI teraz powiem, że długie i męczące funkcjonowanie w Realu do późnej godziny sprawia, ze jesteśmy mniej świadomi Obe. Powiem teorie o falach mózgowych thetha, delta i o głębokim bądź płytkim śnie, to nie zdasz sobie sprawy z istoty tego, dopóki nie odkryjesz w sobie znaczenia tych rzeczy. Obe polega na eksperymentowaniu z własna duchowością. Nie podchodź do tego sztywno, baw się i zrelaksuj, poznawaj siebie, ciesz się życiem, pokochaj siebie i zaufaj. Nie trzymaj się tylko jednego, bądź otwarty na zmiany. Teorie powstają tylko dlatego by wytłumaczyć pewne doświadczenia innej osobie, jednak ona tego nie zrozumie dopóty, dopóki sama tego nie doświadczy. Nie zachęcam Cię do rozwoju duchowego, ani też do tego byś wierzył w to co dotychczas mówiłem. To jak spożytkujesz wiedze, którą tu umieściłem jest Twoja sprawą. Obe szukałem daleko, a znalazłem je tak blisko, we wnętrzu mej jaźni. Tak długo poszukiwałem, że straciłem czas na stawanie się i uświadomieniu sobie ważnych rzeczy. Jeżeli tracisz ochotę na ćwiczenie obe, to podaruj je sobie, sposób w jaki ćwiczysz widocznie nie jest odpowiedni i by sobie to uświadomić musisz zrobić przerwę. Ćwiczenia powinny być przyjemne i stwarzać wrażenie, jakby one były celem a nie obe. Moja praktyka polegała na kilkuminutowym leżeniu, w dzien. i obserwowania siebie samego. Wiesz doskonale jak wyjśc z ciała, ale przez okres dzieciństwa zapomniałeś o tym. Gdy w końcu CI się uda, to ten stan uznasz za bardzo znajomy, poczujesz się jak w domu. Tak.. ty porostu zapomniałeś ze jest to Twój dom, nie wszedłeś do niego po raz pierwszy.
Jesteś największym mistrzem w wychodzeniu z ciała, jakiego znam. Mistrzem dla samego siebie.
6umerang
Hehehe - święta prawda Draq, święta prawda - hehe, o dziwo wczoraj do bardzo podobnego wniosku doszedłem i też się rozpisałem, hehe :D Raz jeszcze rzeknę - święta prawda!
suwak
Draq, następnym razem mógłbyś pomyśleć o jakichś akapitach :> A ogólnie to dałeś rade z tym tekstem.
Artur_flyer
Bardzo ważny tekst.


Dzięki Draqu :***
SORROW
Dobrze ujęte , Brawo. !
nefrethete
Draq dzięki za ten temat...jesteś wielki:-))...fajnie to napisałeś... Ja często właśnie podchodzę do oobe przez medytację. Choć oobe doświadczyłamz pewnością jeden raz i wiele razy ld to jestem przekonana że medytacja bardzo przybliża to tego naturalnego stanu jakim jest oobe. Wiele ludzi stara się to jakoś wyobrażać przez co stwarza sobie jakąś blokadę a dojście do oobe to czysta medytacja - wyciszenie siebie i zwrócenie swojej świadomości do wewnątz, akceptując wszytko co dzieje się w umyśle bez strachu i zbędnych emocji. Po prostu obserwacja i wyciszenie.
Mikulew
CYTAT
Medytacja jest naturalnym stanem każdego człowieka, który umożliwia żyć w pewien, bardzo pozytywny sposób. Nie musisz się długo rozwijac, by osiągnąć Obe. Już jesteś rozwinięty i doskonały, a medytacja pozwala na dogłębnym uświadomieniu sobie tego


Właśnie robie jak Ty Draq. Chce poznać siebie, i odkrywać własne zdolności, życie to tylko przyjemność.
Odkrywać swoje stany świadomości mimo ,że początkujący jestem ale się nie martwie, a OoBE, przyjdzie z czasem.
student
Pytanie co to znaczy mało świadomy ?
Cibola
CYTAT(suwak @ 17.04.2008 - 17:38) *
Draq, następnym razem mógłbyś pomyśleć o jakichś akapitach :> A ogólnie to dałeś rade z tym tekstem.


tak i ja dolaczam sie do prosby, ciezko sie czyta taki dlugi tekst bez tego,
ale świetlisty przekaz calkowcie rekompensuje wszystkie defekty.
---------------

świetnie byle tak dalej...kiedys jeszcze bylbym zawistny i probowal konkurowac z toba, ale teraz moge Ci z czystym sumieniem pogratulowac i traktowac na równi jak Brata. Trzymaj sie tam i nie zbaczaj ze sciezki milosci bo nie ma wazniejszej kwesti poza nia.

Czuc dobry przekaz fajnie ze sie nim dzielisz, dobrze dla innych ze tutaj z nami jestes. Pozdrawiam.
Joczulek
Hehe Draq gz bardzo dobry tekst :)
Malwina
Bardzo mi się podobało to co Draqu napisałeś.
Na waszym forum jestem od niedawna (dobrodziejstwo posiadania internetu!).
Z obe/ld miałam do czynienia od zawsze jak pamiętam. Nie wiedziałam tylko że to tak się nazywa i moje „dolegliwości” mają również inni. Nigdy nie stosowałam jakiś „technik”, zwyczajnie tak spontanicznie wyłaziłam z ciała.
Czytając różne relacje, artykuły na forum jestem trochę zdezorientowana. Mam niezły mentlik w głowie.
Czy w tym wszystkim nie za dużo teorii i techniki?
Czy za wszelką cenę gubiąc po drodze cały czar i urok wyjść nie chcecie dorobić teorii?
Pięknie Draq napisał:
„Zostaw siebie z samym sobą. Porostu bądź świadom. Pozwól zaistnieć ciszy, która codziennie puka od wewnątrz. Wczuj się we własne ciało, w całą swą strukturę.”
I to mnie osobiście wydaje się jedyną prawdą i podstawą zrozumienia obe/ld.
Jeżeli Draqu pozwolisz to ten cytat wpiszę do mojegu profilu.
Jack :)
Gz Draq za tekst. Mimo mojego małego doświadczenia sam mogę powiedzieć że nastawienie gra 1 role jeśli chce się wychodzić albo mieć LD. Wcześniej jak próbowałem OOBE to nic mi właśnie nie wychodziło przez nastawienie. Na innych działa nastawienie "Musze mieć oobe albo nie wiem co". Ja przez prawie rok używałem takiego nastawienia. Wiele razy chciałem cokolwiek osiągnąć na chama i nic nie wychodziło. Po paru miesiącach przerwy wróciłem do wszystkiego. Teraz nie robię nic na siłę poprostu kładę się i traktuję to jako zabawę i myślę sobię co będzie to będzie. Obserwuje swoje ciało i wogóle. I dzięki takiemu nastawieniu pierwszy raz w życiu potrafię się zrelaksować i chyba osiągnąć Hipnagogi. Dzięki nastawieniu też nie wychodziło mi przez rok LD. Podczas swojej kilku miesięcznej przerwy przed snem poprostu myślałem o czym chciałem. Wyobrażałem sobie różne sytuacje to co robiłem w szkole itd. I nie dawno osiągnąłem 3 piękne LD. Może głupie bo odzyskałem świadomość jak walnąłem w latarnie albo chińczycy bili mnie Mun-Chak-O :) Ale zawsze coś. Teraz w OOBE jestem coraz dalej a LD odłożyłem na bok. Pozdrawiam - Bawiący się Jacuś :D
Colin
jej Draq gz za tekst, piekny. a ja teraz sobie uświadomiłem, iż cały czas robiłem źle. bo robiłem z nastawieniem. "no kiedy Kurcze bedzie te OoBE!" ;D zmarnowałem czas. mogłem medytować...
Draq
Colin, zapewniam Cie, ze nie zmarnowales czasu, dzieki temu uswiadomiles sobie wiele rzeczy :). Powodzenia, wierze ze Ci sie uda i ze wyciagniesz wnioski z tych wspanialych lekcji :). Pozdrawiam.
Colin
Dobrze by było....
Kiedyś mnie sie uda... zapewne
miclis
bardzo ładny tekst.
Gratulacje dla Ciebie że to wszystko tak dokładnie opisałeś.
Zapewne pomoże on wielu osobom (w tym mi).
A więc: DZIĘKUJE!
3 oko
draq,czy praktykowałeś medytację cały dzień?
czy dzięki takiej medytacji odzyskiwałeś świadomość we śnie?miałeś dzięki temu świadome sny?czy dalej to praktykujesz?

sam praktykuję taką medytację(czasami)ale ld jeszcze nie miałem :(
fioletowy kruk
Ładnie napisany tekst,ale co do dobrego,pozytywnego nastawienia,to ono nie tylko przydaje sie w oobe,czy ld,mysle ze poznanie siebie i nastawienie,jest przedewszystkim przydatne do zycia,aby bez nerwowki i spięc jakos je przezyc.Przedewszystkim poznanie siebie jako głebie mocy, i mozliwosci.Masz race Draqu to my jestesmy dla siebie najwiekszymi mistrzami!Pozdrawiam serdecznie;)
Tu i teraz
małe porządki, koniec offtopu prosze
Rasiak-gruz-Astralnybłazen
sorry draq że tak na ciebie najechałem,muszę powiedzieć że sam praktykuję medytację,może nie od rana do wieczora,ale naprawdę ostatnimi czasy coraz bardziej jestem tu i teraz,czasami spontanicznie wchodzę w ten stan :),niestety muszę napisać że żadnych(świadomych)doświadczeń pozacielesnych w związku z tym nie miałem :(,nie wiem może gdybym jeszcze trochę pomedytował,i skoncentrował się tylko na medytacji,to w końcu efekty by przyszły :),z medytacji nie zrezygnuję,bo stało się to częścią mnie,teraz już po prostu przestaję myśleć i automatycznie wchodzę w medytację,a naprawdę zauważyłem że ostatnimi czasy mniej myślę ;),czy medytacja to stan nie-myślenia?ale draq,jeśli faktycznie tak medytujesz,i daję ci to szczęście to ok ;),tymbardziej że z dnia na dzień wiem coraz więcej ;)
Rachab
przepiękny tekst! Mi pomógł! Dzięki za to
masa
Natknelem sie ostatnio na ciekawy tekst a brzmial tak:

Tsongkhapa twierdzi, że świadomy sen nie jest medytacją i można go używać w celach niereligijnych, na przykład żeby sobie polatać albo przeżyć coś przyjemnego. Jednak połączenie ze sobą świadomego snu i medytacji jest najwyższą formą jogi, a postęp duchowy w wyniku tego połączenia zostaje przyspieszony dziesięciokrotnie. Jeden rok medytacji świadomego snu to dziesięć lat zwykłej medytacji.
Kiedy jogin osiągnie już świadomość we śnie, powinien przedłużać jasny sen poprzez koncentrację na czakrze gardła oraz rozpocząć próby zmieniania snu zgodnie ze swoją wolą. Można zmieniać różne formy na zewnątrz, jak również swoją własną postać. Można nawet zmienić się w Buddę lub Boddhisatwę, albo odwiedzać Buddów w ich krainach, słuchać ich nauk, jednak wciąż należy pamiętać, że wszystko jest kreacją naszego umysłu.Namacalne, żywe doświadczenie i całkowite przekonanie o iluzoryczności snu powinno zostać przeniesione do stanu jawy w codziennym życiu. Pomoże to joginowi zrozumieć podstawową buddyjską doktrynę o iluzoryczności świata.Tsongkhapa twierdzi że pragnienia, które mamy w ciągu dnia, mają tendencję do pojawiania się także w nocy i dlatego jogin powinien w ciągu dnia pragnąć rozpoznania stanu snu.


Tsongkhapa (1357 – 1410), założyciel jednej ze szkół buddyzmu tybetańskiego i jeden z najlepszych komentatorów Naropy

Pozdrawiam
Zielarz Gajowy
No tak Tsongkanapa zmarł i rozpętała się bitwa pod Grunwaldem...

Zastanawia mnie skoro oni tak potrafili medytować i w ogóle to czemu ich ciała chorowały, że jakoś nie żyli dłużej niż przeciętniacy a często krócej niż nie jeden żul zryty lub zakonserwowany denaturatem?
Amras84
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 26.08.2010 - 18:50) *
No tak Tsongkanapa zmarł i rozpętała się bitwa pod Grunwaldem...

Zastanawia mnie skoro oni tak potrafili medytować i w ogóle to czemu ich ciała chorowały, że jakoś nie żyli dłużej niż przeciętniacy a często krócej niż nie jeden żul zryty lub zakonserwowany denaturatem?


Moje wyjaśnienie jest takie że być może oni nie musieli już tutaj dłuzej żyć, a kolo pijący denaturat nie był w stanie żyć dłużej bo wyeksploatował już swój "pojazd". Inna sprawa że taki żulik tak naprawdę zaspokaja swoje podświadome potrzeby i jest człowiekiem wbrew pozorom szczęśliwym, nie nękanym wybujałymi potrzebami i zbędnym stresem, przez co i wytrzymać może więcej.
masa
Zielarzu podalem ta info bo dla mnie bylo ono budujace. Po dojsciu do wniosku ze dragi grzybki i inne wynalazki sa odupe potluc i tak naprawde zmieniaja cie tylko na chwile i jedyna droga ktora mozna cos zdzialac to medytacja. Jestem cienki jak dupa weza ale co neco mam z nia doswiadczenia i zauwazam jakies powolne zmiany ale naprawde medytacja czyni to powoli a tu takie info ze a postęp duchowy w wyniku tego połączenia zostaje przyspieszony dziesięciokrotnie ucieszyl mnie i juz jestem ciekawy jak bedzie to wygladac.

Ps. Co masz do k.... do zuli? Chcesz w czapke:)

Pozdro Zielarzu:)
Zielarz Gajowy
Tekst fajny i budujący i tego nie negowałem tylko nie odniosłem się do tego.

Masa a skąd taki wniosek, że grzybki są beeee? Ile razy miałeś okazję doznać mistycznego stanu po ich konsumpcji?:) Nie mówię o nieodpowiedzialnym zjedzeniu byle gdzie byle ile tylko zebraniu samemu i poddaniu się dojrzałemu rytuałowi. Mam nadzieję, że pisałeś, że dla Ciebie są beeee bo dla mnie np. nie i pewnie dla rdzennych szamanów i wielu ludzi też nie...błędem jest wrzucanie grzybków do jednego wora z chemicznymi świństwami bo na tej zasadzie całą ludzką rasę można by z błotem zmieszać a wiadomo, że nie wszyscy ludzie są gnidami.

Myślę, że ten filmik i inne z tego katalogu zmienią Twoje podejście do czegoś czego po prostu jeszcze nie rozumiesz:)

http://waldek1984.info/2010/02/05/inne-swiaty-ayahuasca/

http://waldek1984.info/2010/02/08/manna-zr...nature-na-nowo/

Dodam jeszcze tylko, że widząc i czując niektóre ze swoich poprzednich wcieleń nie zmieniłem się na chwilę a raczej na zawsze...ale i "zawsze" można nazwać chwilą:) Do żuli i gnid oczywiście nic nie mam:)

Pozdrówka!
masa
Zielarzu nie nie chodzi mi ze narkotyki sa bleee. Z przyjemnoscia zjadlbym z toba grzybki. Nie dziele narkotykow na chemiczne i naturalne kazdy z nich ma swoja "dusze" swoje dzialanie swoj specyficzny stan swiadomosci do tego faktycznie dochodzi jeszcze twoj stan co masz w glowie i jak do tego podchodzisz, co sie chcesz sobie wkrecic. Czuje sie po nich lepszym czlowiekiem bardziej swiadomym- czuje wiecej a patrzac patrze bez perspektywy wlasnego ego. Tylko jakby byly takie zajebiste to jadlbym je codzienie nie wysilajac sie na medytacje. Po konsumpcji zawsze przezywam mistyczny stan:) Nie uwazam tez ze narkotyki do konca nie zmieniaja bo mimo ze nie zmieniaja czules juz tamto uczucie i w swoje woli naturalnie do niego dazysz ,czyli omijasz wkrecajace mysli itp.

"Myślę, że ten filmik i inne z tego katalogu zmienią Twoje podejście do czegoś czego po prostu jeszcze nie rozumiesz:)"
Ten teks mowi ze to rozumiesz a jednak piszesz "mysle" i jeszcze chcesz zmienic moje podejscie? Naprawde az tak bardzo cie zmienily?
Zielarz Gajowy
Jakbyś jadł codziennie to po kilku miesiącach nie miałbyś wątroby...zapominasz, że to zatruwanie i w pewnym sensie wyniszczanie zatem potrzebny jest czas na regenerację zarówno wątroby jak i oswojenia się z doznaniami.

Nie twierdzę, że tylko one mnie zmieniły bo staram się rozwijać bez psychoaktywnej pomocy chociaż tetrahydrocannabinol towarzyszy mi dość często:) Chemiczne wspomagacze nie mają "duszy" i są jedynie substytutem i najchętniej wszystkie chemiczne syfy zlikwidowałbym raz na zawsze. Chemia jest dobra, ale tylko między kobietą i facetem:)

Nie chce zmieniać Twojego podejścia i dlatego napisałem, że myślę, że zmienią, ale pisząc:

"Po dojsciu do wniosku ze dragi grzybki i inne wynalazki sa odupe potluc"

wrzuciłeś wszystko do jednego wora jak politycy, dla których trawka to mega narkotyk, że aż strach:)

Możemy podyskutować na gg czy innym dziwaku bo tutaj trochę odbiliśmy od obe-medytacji:)
masa
"Jakbyś jadł codziennie to po kilku miesiącach nie miałbyś wątroby...zapominasz, że to zatruwanie i w pewnym sensie wyniszczanie zatem potrzebny jest czas na regenerację zarówno wątroby jak i oswojenia się z doznaniami."

Zpomniales ze "wrzucilem wszystkie do jednego wora" i nie wszystkie nisza tak watrobe.

Nie twierdzę, że tylko one mnie zmieniły bo staram się rozwijać bez psychoaktywnej pomocy chociaż tetrahydrocannabinol towarzyszy mi dość często:)

Stad tyle tych mysli i rozkminianie.

"Chemiczne wspomagacze nie mają "duszy" "

To jak to inaczej nazwiesz ze kazdy z nich jest inny ma inna "osobowosc" jest inny ma w sobie cos specyfyficznego. Wszystko co jest jest zrodzone z pierwiastkow mamy ziemi. Ma w sobie swoja moc=ducha.

"i są jedynie substytutem i najchętniej wszystkie chemiczne syfy zlikwidowałbym raz na zawsze. Chemia jest dobra, ale tylko między kobietą i facetem:)"

Jakies zle doswiadczenia?:)

Majster
Nie dość, że nie na temat to jeszcze jakieś bzdury o tym, że psylocyby psują wątrobę. Grzyby same w sobie są ciężkostrawne i tylko z tego powodu wpływają na wątrobę a nie dlatego, że są psychoaktywne. Proszę więcej nie pisać jak to one niszczą wątrobę.
Zielarz Gajowy
Twój post Majster też nie na temat.

Wg Twojego rozumowania to sromotnik, którym zatruł się ostatnio ten chłopiec był ciężkostrawny i dlatego wątroba do wymiany i całe szczęście mózgu nie uszkodziło i układu nerwowego. A gdyby mózg uszkodziło to wynik ciężkostrawności?:)

Halucyny zatruwają organizm i stąd halucynacje. Są toksyczne. Obciążają bardzo wątrobę i dlatego wielu miłośników nie je surowych, suszonych tylko pije wywary...

Proszę więcej nie pisać jak to one nie niszczą wątroby BO NISZCZĄ i warto, aby każdy amator to wiedział a Ty Majster się doinformuj nawet z wikipedi.
Majster
Wiem, że nie na temat ale ktoś musiał zwrócić na to uwagę.

Co za bzdury wygadujesz buahahahha, człowiek który uważa się za obeznanego z natura... phi. Śmiech na sali zią!!!!!!

Spoko, jako, że lubię się czepiać, a Ciebie osobiście nie lubię to rozłożymy Twój post na czynniki pierwsze, ukazując Twój brak wiedzy w tym temacie oraz brak zdolności czytania ze zrozumieniem czyli tzw. wtórny analfabetyzm (co w dzisiejszych czasach jest dość powszechne).
Po pierwsze, wiele grzybów zawiera tzw. toksyny i są one śmiertelnie trujące tak jak w przykładzie muchomora który podałeś. Grzyby jadalne nie zawierają toksyn dlatego nie są trujące PROSTE I LOGICZNE. Grzyby halucynogenne nie zawierają toksyn, zawierają zawierają substancje psychoaktywne np. psylocybine.
Po drugie, w którym momencie napisałem, że zatrucia grzybami to efekt ciężkostrawności, patrz wyżej.
Po trzecie, grzyby są ciężkostrawne (wszystkie grzyby, nie jestem pewien co do pieczarek ale chyba też) bo osłona ich komórek jest chitynowa, dlatego najlepiej jeść przetworzone, podgrzewanie zmienia właściwości fizyczne komórek dlatego stają się bardziej przyswajalne, jak wiadomo psylocybina pod wpływem temp nie zmienia swoich właściwości więc LOGICZNIE rzecz biorąc nie ona jest powodem bólów brzucha.
Po czwarte, psylocybina nie jest metabolizowana w wątrobie więc nie może mieć a nią negatywnego wpływu - LOGICZNE.
Po piąte, masz cytat z wikipedii jak tak bardzo chcesz:
" Psylocybina jest słabo toksycznym związkiem. Przeprowadzono badania, z których wynika, że LD50 psylocybiny to około 280 mg na kilogram masy ciała (w przypadku szczurów). Jest to więc relatywnie duża ilość w porównaniu do przeciętnej dawki (10-15 mg). Nieznane są przypadki śmierci spowodowane spożyciem grzybów psylocybinowych.

Zgodnie z efektami badań Centers for Disease Control and Prevention jednorazowa dawka psylocybiny jest mniej szkodliwa niż przeciętna dawka aspiryny. Dodatkowo LD50 aspiryny wynosni 200 mg/kg (bad. na szczurach), jest więc odpowiednio mniejsze, niż psylocybiny[8]."

Także reasumując, nie jedz więcej psylocybów bo jak widać, szkodzą Ci, ale na głowę.
Biorąc pod uwagę stan Twojej wiedzy na temat grzybów, które jak sam deklarujesz lubisz, to zastanawiam się ile prawdy jest w postach które pisałeś do tej pory, nie będę w to wnikał.
Wystarczyło trochę poczytać... ehhh.
rugwa
Ciekawe, że ciekawe tematy na temat są od razu zamykane, a nieciekawe na nietematy nie.
(słownictwo zamierzone, więc proszę nie pisać kolejnego posta nie na temat, żebym spojrzała do słownika)

pozdro
Zielarz Gajowy
Majster nie lubisz mnie? To straszne:) Twoje doświadczenia z grzybami najprawdopodobniej właśnie skończyły się na wspomnianych przez Ciebie pieczarkach. Teoria to tylko teoria i praktyka się liczy przede wszystkim chłopaku. Jesteś ciężkostrawną osobą tak myślę bo Twoje uprzedzenia do mnie są infantylne a teksty nie jedz bo ci szkodzą na głowę to już dojrzałe na maksa:) Nawet gdybym się mylił i głupoty wygadywał to trudno, nie Tobie mnie oceniać ideale.

Jeżeli jakiś temat ciekawy został zamknięty to można poprosić o otwarcie go ponownie. Myślę, że prośba zostanie uwzględniona. Ewentualnie zawsze można otworzyć nowy podobny temat, który może tak szybko zamknięty nie zostanie. Nie wiem ja nie zamykam.
Majster
Masz coś do pieczarek?! :)
Zielarz Gajowy
Ser żółty i mamy zapiekanki. Skusisz się? Na dobry początek wspaniałej przyjaźni!:)
Majster
Tylko pod jednym warunkiem, musi być duuuużo sera! :)

PS. Psylocyby NIE PSUJĄ wątroby! xD
Zielarz Gajowy
Z uwagi na dużą toksyczność istnieje szczególne zagrożenie dla takich organów jak nerki i wątroba.

http://toksykologia.webpark.pl/toksykomanie/halucyny.htm

:) Oczywiście, że nie psują...regenerują!
Gray
CYTAT
Jestem cienki jak dupa weza ale co neco mam z nia doswiadczenia i zauwazam jakies powolne zmiany ale naprawde medytacja czyni to powoli a tu takie info ze a postęp duchowy w wyniku tego połączenia zostaje przyspieszony dziesięciokrotnie ucieszyl mnie i juz jestem ciekawy jak bedzie to wygladac.


Masa a gdybym napisał wyimaginowany tekst o tym, że najwięksi jogini medytowali na głowie, bo to przyspiesza postęp duchowy 20 krotnie też byś się tym jarał? xD
Czy Ty to traktujesz jak wyścig???
Medytacja sama w sobie za Ciebie wszystkiego nie odwali. Jeżeli nie będziesz przenosił rezultatów medytacji na codzienność i nie będziesz pracował to rzeczywiście zaczniesz łykać wszystkie drogi na skróty.
Tych najwyższych form jogi jest cała masa, chociażby zwykła medytacja na Karmapę XVI.
Ja osobiście zauważyłem multum zmian, dodatkowo w błyskawicznym tempie, bo nie ograniczam się tylko na medytację, ale staram się z nią współpracować i mieć szeroko otwarte oczy na wszystko.
Może Ty patrzysz a nie widzisz? ( hah tera to ja dowaliłem ful ego :D, chyba ja pacze i ni wice)

Jeszcze moja krótka puenta:
otóż więcej zaufania do samego siebie, a nie do tekstów Tsongkhapy.
(oczywiście niczego nie zabraniam, eksperymentuj, rób co uważasz za dobre dla Ciebie)
Pozdro masa.
Zielarz Gajowy
Dzięki Gray, że urwałeś ten żałosny spektakl w wykonaniu Mastera i Zielarza. Chłopcy trochę się zagalopowali w swoich słownych pląsach i przekomarzaniach na racje...

Mam pytanko do Ciebie. Napisałeś do masy, że jeżeli nie będzie przenosił rezultatów medytacji na codzienność to trochę lipa z takiej medytacji. Możesz podać jakiś konkretny przykład co może wnieść medytacja do życia codziennego a czego nie osiągniemy tego samego inną drogą jak np. doskonalenie własnej osobowości. Może to banalne pytanie, ale ciekawi mnie w czym pomocna jest medytacja podczas codziennego życia...mniej irytacji? więcej zrozumienia dla ludzi? To wszystko jednak możemy uzyskać zmieniając własną osobowość.

Pozdrówka
masa
Rugwa nasza rozmowe skoczylismy z Zielarzem na czacie zeby nie spamowac. A za spam ktory powstal wybacz:)

Gray

"Masa a gdybym napisał wyimaginowany tekst o tym, że najwięksi jogini medytowali na głowie, bo to przyspiesza postęp duchowy 20 krotnie też byś się tym jarał? xD"

Tak napewno bym sprobowal. Najwyzej bym sie wyglupil a ty bys mial ze mnie niezly polew. Czemu mialbym ci nie wierzyc skoro nigdy mnie nie oszukales?

"Czy Ty to traktujesz jak wyścig???"

Myslalem ze nikt nie zauwazy mojej chciwosci jezeli chodzi o swiadomosc i rozwoj duchowy.

"Medytacja sama w sobie za Ciebie wszystkiego nie odwali. Jeżeli nie będziesz przenosił rezultatów medytacji na codzienność i nie będziesz pracował to rzeczywiście zaczniesz łykać wszystkie drogi na skróty."

To znaczy ze w ciagu dnie nie medytujesz, nie jestes uwazny? Rezultaty medytacji na zycie przenosza sie same i nie trzeba w to wkladac zadnego wysilku.

"Ja osobiście zauważyłem multum zmian, dodatkowo w błyskawicznym tempie, bo nie ograniczam się tylko na medytację, ale staram się z nią współpracować i mieć szeroko otwarte oczy na wszystko."

Zostaje mi tylko pogratulowc a i ego nakarmie ze co do medytacji jednak mam racje.

"Może Ty patrzysz a nie widzisz"

Tak jestes swiadomy tego ze nie widze.

"Otóż więcej zaufania do samego siebie"

Wole ufac ci ze nie chciales mi zaszkodzic.

"Oczywiście niczego nie zabraniam, eksperymentuj, rób co uważasz za dobre dla Ciebie)"

Naprawde myslisz ze moglbys mi cos zabronic?


Zielarzu

"Dzięki Gray, że urwałeś ten żałosny spektakl w wykonaniu Mastera i Zielarza. Chłopcy trochę się zagalopowali w swoich słownych pląsach i przekomarzaniach na racje..."

Dobre

Pozdrawiam cieplo
Gray
Ok zielarzu już odpowiadam.
Medytacja to też forma doskonalenia własnej osobowości, nie ma co odklejać i dzielić włosa na czworo.

Po pierwsze wszystko w jakimś stopniu ma wpływ na to kim jesteśmy i co robimy. Nasze myśli, słowa, odczucia, wrażenia itd.
Medytacja generuje multum pozytywnych odczuć, i kawał solidnego zrozumienia.
Może wystąpić również "zrozumienie" a nie zrozumienie :)
Wtedy kłapiemy tylko dziobem, nie działając w żadnym stopniu.

Medytacja może nam dać cierpliwość, współczucie, wspaniałe zrozumienie iluzoryczności tego świata, różne zdolności, odporność na stres gniew, smutek, żal, stabilność emocjonalną, radość, miłość, szczerość itd. itd. itd.
Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, jednak to codzienne życie weryfikuje nas.
Różne sytuacje są dla nas sprawdzianem. Co nam po tym, kiedy podczas medytacji zrozumieliśmy istotę gniewu, gdy chwilę później ktoś ze znajomych lub rodziny doprowadzi nas do owego gniewu.
Jest taka przypowieść o Karmapie, który wędrując po górach natknął się na jogina medytującego od 15 lat. Gdy Karmapa wszedł do niego zapytał się go dlaczego mu przeszkadza, gdyż on tu ćwiczy cierpliwość poprzez medytację. Nie pamiętam co mu odpowiedział Karmapa, lecz stworzył gniew u tego jogina. Ów jogin z krzykiem kazał wynosić się Karmapie, na to Karmapa zapytał się go radośnie: " No i gdzie podziało się Twoje 15 lat medytacji"??? ( jakoś tak)
Medytacja daje nam również koncentrację, nie tylko po to by byłą, ale by nas "Kontrolowała", byśmy byli świadomi w tu i teraz, zważali na to co robili i pilnowali się, działali poprzez zrozumienie aż do poznania jakimi rzeczy są :) (czytaj oświecenia)
Technik medytacyjnych są setki, może i tysiące, nasze całe życie może byc jedną wielką medytacją, ja jednak piszę o tej szeroko rozumianej medytacji.

Tak więc możemy medytować 10-15 20 lat nawet stosować 10x przyspieszające techniki, jednak to sytuacje nas zweryfikują tak jak tego jogina :)

PS nie chcę spamować:
Masa skoro przenoszą się same to po co szukasz przyspieszenia?
Gdyby tak było w Twoim przypadku to byś nie był tak zachłanny, chyba że ciągle Ci mało i nic nigdy Cię nie zaspokoi to gratuluję, bo odrodzisz się w świecie głodnych duchów ;] żarcik ofkors pozdro xD
z tym bronieniem to taka przenośnia, no chyba, że nie skumałeś :P
Piszesz, że masz rację? ok ja na pewno jej nie mam i nie wiem kto ma ;]
Majster
Też miałem zapytać o to co zielarz, bardzo mnie ciekawi w jakie różne sposoby odczułeś pozytywny wpływ.

Zielarz chyba zaraz zerwę rozejm kurfa. Co to ma być, to się nazywa wyciągnąć zdanie z kontekstu, następnym razem wklejaj tak by zachować cały przekaz autora:

"Zagrożeniem w przypadku muchomora czerwonego jest także możliwość pomyłki prowadzącej do zjedzenia innego muchomora, co może spowodować śmierć. Z uwagi na dużą toksyczność istnieje szczególne zagrożenie dla takich organów jak nerki i wątroba. "

Nie ma tu mowy o grzybach zawierających psylocybine lecz o przypadku pomyłki i zjedzenia muchomora innego niż czerwonego.
masa
Gray piekny tekst dopoki go nie edytowales i nie zmieniles.:) Wiesz co mu odpowiedzial Karpama:

Ty Matole myslisz ze wiesz tyle o medytacji a karmisz swoje ego...
masa
CYTAT(Gray @ 27.08.2010 - 16:57) *
Piszesz, że masz rację? ok ja na pewno jej nie mam i nie wiem kto ma ;]


CYTAT(masa @ 27.08.2010 - 16:55) *
"Ja osobiście zauważyłem multum zmian, dodatkowo w błyskawicznym tempie, bo nie ograniczam się tylko na medytację, ale staram się z nią współpracować i mieć szeroko otwarte oczy na wszystko."

Zostaje mi tylko pogratulowc a i ego nakarmie ze co do medytacji jednak mam racje.


To byla iluzja do tojego ego Myslalem ze zczaisz Taki zarcik ofkors:D
Zielarz Gajowy
Kurde mole penetrole Majster! Też wyrwałeś z kontekstu bo to nie dotyczyło tylko muchomora bo nagłówek brzmi jak? Grzyby halucynogenne! Nie zaprzeczysz chyba, że łysiczka takim grzybem jest. Dobra dość bo zirytują się na nas władze forum i będzie ostrzeżenie i wycieranie łez w obepoduszki bez których nici z wyjścia.

No właśnie zastanawia mnie medytowanie i następstwa pomocne w życiu bo te wszystkie cechy, które Gray wymieniłeś można osiągnąć właśnie poprzez ćwiczenie własnego charakteru. Np. taki Majster:) Czai się jak kleszcz na wpadki Zielarza, aby się przyczepić do niego, wgryźć i ssać krwi tyle aż dupę prawie urwie a wiadomo, że czepianie się to nie jest dobra cecha i nie trzeba medytacji aby się pozbyć złych nawyków. Korzyści z medytacji trzeba chyba poszukać gdzie indziej.

Darion może zabierzesz głos?:) Twistoid prawie już nie zabiera głosu to tak jakby go nie było:)

Do moich przeciwników:) Traktujcie moje posty na luzie i z przymrużeniem oka bo nie ma sensu ulegać emocjom, których następstwem są kwasy, których oczywiście nie polecam, chociaż był taki kiedyś "baba na rowerze" ponoć dawał radę:)
Gray
Zielarzu a po co szukać gdzie indziej ??
Wystarczy zdjąć klapki z oczu, bo jak odkryjesz coś "nowego" nie wydaje Ci się to takie znajome? Wszystko przychodzi w odpowiednim czasie :)

Owszem z ćwiczeniem własnego charakteru zgadzam się z Tobą w pełni, chodzi o to że jednym z plusów medytacji jest właśnie zauważanie kaprysów tego charakteru. Gdy sam w chwili ciszy i kontemplacji nie zauważysz tego, lub ktoś Ci nie wytknie, to nie wiesz z czym masz pracować. Mogę się założyć, że o wiele swoich cech nie jesteś świadomy czy to o pozytywnych czy negatywnych.

W skrócie powiem o co mi chodzi, bez żadnych aluzji do kogokolwiek, więc proszę nie odbierać tego osobiście.
Można być egocentrykiem, zazdrosnym, gniewnym, chciwym itd. i można dalej medytować, wtedy rzeczywiście drobimy małymi kroczkami, można jednak to zauważyć i pracować nad tym, wtedy stawiamy milowe kroki.

"Pra­ca z prze­szka­dza­ją­cy­mi uczu­cia­mi po­wo­du­je, że sta­ją się one kro­ka­mi na ścież­ce. W mo­men­cie, gdy nie trak­tu­je­my ich po­waż­nie, po­wo­li uka­zu­je się ich praw­dzi­wa na­tu­ra - oświe­co­na mą­drość - a na­sza du­cho­wa po­dróż da­je nam co­raz więcej ra­do­ści."
masa
Gray po wiem ci cos o tobie tylko nie bierz tego do siebie tak samo mocmo interesuje ciee oswiecenie jak mnie. Duzo czytales ksiazek o tym widac po tym jakimi slowami ubierasz zdania. Znasz przypowiesci, piekne teksty o medytacji mistrzow ale medytacja to nie tylko piekno ale rowwniez uwaznosc bolu, gniewu itp. Uwaznosc gniewu powoduje jego znikniecie. Po co to czytales jak niee po to zeby przyspieszyc sobie droge no chyba zeby potwierdzic swoja racje i tym samym nakarmic ego.
Twierdzisz ze nie masz racji bo przeczytales ze nikt jej nie ma, a jednak czepiailes sie do tego co pisze. Nie widzisz tu hipokryzji i ego? Powiedz mi jeszcze czy czytales ze o medtytacji jaka jest nie da sie nic powiedziec mozna powiedziec tylko czym medytacja nie jest.



Pozdro Ziom
Gray
Ciekawi mnie skąd to wszystko wiesz o mnie, z jakiejś książki? xD
Szkoda, że nia mam własnego zdania i wszystko wyczytałem :(
Szkoda, że nie czytam książek, to może byś miał rację pozdro ;]

Niestety przebywam z ludźmi i czasem słyszę jak opowiadają przypowieści :((((
Amras84
Kurde a tak niewinnie brzmi ten temat. Ciekawa dyskusja, tylko zastanawiam się skąd w OBEMańkach tyle emocji. Może to wpływ pozacielesnych doswiadczeń? Co do efektów medytacji i kształtowania charakteru o jakim wspominał Zielarz to wydaje mi się że Zielarz w tym akurat punkcie miał wiele racji, przy czym uważam że medytacja o ile nie jest konieczna do pracy nad sobą i zmiany cech charakteru o tyle bardzo może nam przy tym pomóc.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.