Witajcie


dzisiaj mialem cos nietypowego. Ostrą jazdę. Mam często samowolne wyjscia z ciała, tzn to wygląda tak, żenp czuje ze jestem w czerni mam częsciowy paraliz i czuje jakbym był lekko nad łózkiem, pojawia mi sie obraz jest mój pokój z wieloma szczegółami kolory takie same, ale czuję złą energię widzę jak wbiega do mnie ojciec z psem cos tam mi gada jest na mnie zły, ja zaczynm czuć obecnosc kogos jeszcze i te cos mnie jakby dusi chce przejąc kontrole ja zaczynam byc ciezki ale nie jest to gumociast, krzycze do ojca mówie widzę psa co jest ? mysle ze moze mam jakąs przebitkę do swiata fizycznego chcę sie z tego wybudzic, wybudzam ale drugi raz jest to smo znów ten pokój ojca cos nie ma ale widzę psa dziwnie wygiętego a mnie chce cos na siłę podnieść do góry jak za fraki ja z palcy robie szpony drapie łóżko i warczę na to cos wiedzialem ze jest jakby w tym psie mówię kurwo ukaż sie itp wybudzam sie jakos z tego, mysle jestem wycięczony ale co no chyba spróbuję jeszcze raz zasnąc ale nawet nie wiem kiedy to sie znów zaczelo tym razem cos mnie bardzo mocno gniotło czułem ból darłem sie prosilem o pomoc, oczywiscie pokój wygladał ciagle tak samo, wybuzilem sie z tego po raz kolejny tym razem mysle ze zaczne sie poruszac nie moge byc bierny postanowilem wstac z łóżka zeby tego ne kontynowac i juz pozniej nie spalem nic, pokój wygladal dalej jak w oobe, najdziwniejsze jest to ze nie wiem kiedy miałem