Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Nasza Przyszłość
Forum OOBE > Podróże Mentalne > Zaawansowany Mentalnie
Negai1
Witajcie :) Już od wielu lat zajmuje się sprawą przewidywania przyszłości. W zasadzie nie robie tego dla samego faktu tego przywidywania, ale po to by w ten sposób móc fizycznie upewnić się o duchowym wymiarze naszej rzeczywistości. Muszę powiedzieć wam, że gdyby nie doświadczenia (ze snów, jawy, w trakcie medytacji) prawdopodbnie byłabym dzisiaj zupełnie inną osobą. Ale wiem także że TU i TERAZ nie jest możliwym bym była inna, bo tak już po prostu jest :D

Opisywałam na tym forum chyba już kilka doświadczeń związanych z przepowiadaniem przyszłości, ale ostatnie kilka miesięcy było bardzo intensywnym momentem zgłębiania przeze mnie tej tematyki. Ostatni rok był bardzo stresujący, bo przygotowywałam się do jednego z najważniejszych egzaminów w moim życiu. Był nim egzamin zawodowy (już jestem po), który składał się z części teoretycznej oraz praktycznej (na jednym z 6 oddziałów). Wiedząc że zdarzało mi się przepowiadać przyszłość, w trakcie jednego z LDków jakoś ponad pół roku temu postanowiłam zapytać o tą sprawę. Powiedzmy że miałam do wyboru (te pół roku temu) 6 oddziałów- A,B,C,D,E,F z czego bardzo nie chciałam trafić na oddziały A i B (wynikało to z wymagającej komisji, najwyższego stopnia niezdawalności i po prostu specyfika tych oddziałów mnie nie interesowała). Ale wybór oddziału miał się odbyć dopiero za ponad pół roku na drodze losowania, dlatego w jednym z moich snów gdy zdobyłam świadomość zapytałam moją Wyższą Jaźń o to co wylosuje. Warto także zaznaczyć że sen toczył się na jednym z przystanków tramwajowych prowadzących do szpitala z oddziałem C, dlatego początkowo w tym śnie (już przed zaśnięciem myślałam o tym by przepowiedzieć wylosowany oddział) sądziłam że wyższa jaźń wskaże właśnie oddział C jako ten który wylosuje za pół roku.
-Chcę wiedzieć, który z oddziałów wylosuje na egzaminie zawodowym. -Zapytałam, słysząc wyraźnie w głowie głos mojej wyższej jaźni.
-To będzie oddział X. -Wyższa jaźń podała mi dokładnie nazwe oddziału, ale ja uznałam że coś nie gra. Przecież do wyboru co roku są oddziały : A,B,C,D,E,F a wyższa jaźń wskazałą mi oddział na którym nigdy nie odbywają się egzaminy zawodowe, ale przypomina swoją specyfiką oddziały na które nie chciałam trafić czyli A i B.
-Nie nie, nie rozumiesz. Tego oddziału nie mogę wylosować. To będzie oddział A,B,C,D,E,F? - Dopytałam skrupulatnie wymieniajac oddziały na których mogę mieć egzamin. Od razu tu dodam że jest to cięzkie wymieniać z pamięci nazwy oddziałów, gdy w śnie słabiej działa nasza lewa półkula mózgu.
-Uwierz mi, to będzie oddział X. - Potwierdziła wyższa jaźń. Ja nie moglam w to uwierzyć, straciłam pewność czy rozmawiam z moją wyższą jaźnią. Trochę mnie to załamało, bo tak jak mówie specyfika była taka jak oddziałow A i B.

Obudziłam się załamana. Czas mijał, a ja zapomniałam troche o tym śnie. Chyba po chwili analizy uznałam że to niemożiwe, bo przecież oddział X nie może zostać wzięty do losowania na egzamin. Ale żyłam ze świadomością że wylosuje oddział o tej właśnie, niechcianej przeze mnie tematyce. Minęły miesiące, losowanie zbliżało się. Dzień przed losowaniem na egzamin praktyczny dowiedziałam się, że oddział A został wycofany z egzaminu i zastąpi go właśnie oddział X!!!! Dodatkowo doszły mnie słuchy o niesympatycznej komisji, i ogólnie trudnym przebiegu tego egzaminu przez osoby które miały ten egzamin przede mną. Poszłam na losowanie, wciąż łudząc się że wylosuje co innego. Stwierdziłam że wolałabym nawet wylosowac oddział B aniżeli X, bo kompletnie nie ejstem na niego przygotowana (a egzamin miał się odbyć kolejnego dnia od rana).
Wchodzę do sali, na biurku czeka mnóstwo karteczek odwróconych do góry nogami. Moja promotorka wita sie ze mną bardzo podekscytowana moim losem. Ja widzę karteczke którą chce wylosować, leżała na środku, czekała na mnie. Wiedziałam że to właśnie ją muszę podnieść, wciąż łudziłam się że to będzie oddział B,C,D,|E,F byle tylko nie X!!! Podnoszę kartkę która ,,woła mnie" już od wejścia, promotorka czyta na głos co jest na niej napisane.
-Pani Wiktorio, oddział X!!! - Podaje mi karteczke i zapisuje mnie na liście. Hm.... dlaczego mnie to mimo wszystko nie dziwi? Dlaczego łudziłam się, że wylosuje co innego? Było jedynie 16% szans że ten szajs wylosuje, ale tak po prostu miało być!
-I jak, cieszy się Pani z losu? - Pyta promotorka
-To najgorsze co mogłam wylosować. Chyba nie zdam. - Mówie ząłamanym głosem.
-Och! Na pewno pani sobie poradzi! Wierzę w Panią! - Klepie mnie po ramieniu pocieszająco.
Gdy wróciłam do domu nie mogłam przestać płakać, tka byłam załamana tym losem. Na drugi dzień prawie umarłam ze stresu, dawno nie byłam tak zdenerwowana. Ale myslałam że pójdzie mi znacznie gorzej.

Wiecie co? Zdałam. Ale co się postresowąłam to moje. Teraz analizując cała sytuacje ,,na chłodno", zastanawiam się... czy to na prawdę tak, że wykonujemy po prostu ściśle zaplanowany scenariusz? Być może nie ma to większego znaczenia, bo liczy się po prostu istnienie. Ale to doświadczenie sprawiło, że na prawdę ciężko mi już oceniać czas tak jak przysłowiowy kowalski. To nie pierwszy raz, gdy intuicyjnie wiem co się zdarzy, gdy widzę to co się przytrafia, gdy spotykam ludzi których wpierw wyśniłam. Ale ten los wywołał we mnie tyle emocji... To na prawe dla mnie niesamowite.

Vamdou
Może nie zrobiłaś nic na tyle znaczącego, żeby przeniosło Cię ze ścieżki, czy tam linii czasowej, która prowadziła Cię wprost do wylosowania oddziału X. A może kiedyś poprosiłaś (świadomie bądź nie), żeby losowanie przebiegło w taki sposób, by efekty były dla Ciebie pomyślne (czyli, żebyś zdała, niezależnie od oddziału) a dopiero później zaczęłaś myśleć o konkretnych oddziałach (ale wciąż pragnienie pomyślnego zdania było silniejsze niż wylosowanie konkretnego oddziału).

Myślę, że mamy wybór co do przyszłości, chociaż często kierunek jest mocno zdeterminowany przez przeszłe nasze blokady, założenia, myśli itd. Pewne linie czasowe są mniej inne bardziej prawdopodobne. Wiemy, jaką drogę przebyliśmy, aż dotąd i wydaje nam się, że inaczej nie mogło być.
Negai1
Ciekawe jest to co mówisz. Kiedyś w śnie pytałam właśnie o to, jak bardzo daleką przyszłość jesteśmy w stanie jako ludzie przepowiedzieć. Dostałam odpowiedź że tylko tą najbliższą. Ale to raczej niewystarczające stwierdzenie, bo dla każdego najbliższa może oznaczać coś innego- dla jednego kilka dni, innego miesięcy, a jeszcze dla kogoś innego najbliższa przyszłość to cale jego przyszłe życie. Jestem ciekawa czy ktoś jeszcze zainteresowany snami badał dokładnie możliwości prekognicji. Jedno jest pewne- w snach jest to trochę łatwiejsze, bo mózg działa wtedy inaczej niż na jawie, ale na jawie też jest to możliwe (sama mam kilka takich sytuacji na koncie).
Pavveł
Zagadnienie jak najbardziej ciekawe.
Kiedyś również zdarzyło mi się mieć parę razy proroczą migawkę we śnie, która potem się spełniła, lub dejavu z przesunięciem ok. 6 letnim, gdzie wydarzenie zdarzyło się jak miałem ok.12 lat, a pamiętałem je, jako już odbyte przeszłe wydarzenie, już od wieku ok. 6 lat (przy czym niemożliwe, żeby 6 latek doświadczył takiego wydarzenia)... tak więc coś jest na rzeczy. Jednak trzeba brać też pod uwagę przypadki, zbiegi okoliczności, lub świadome czy podświadome kroczenie ku takiej przyszłości, by spełniła wybrane proroctwo.

Korci mnie, żeby poruszyć tu też podobny temat, ale z drugiej jakby strony, czyli jak bardzo możemy zajrzeć w przeszłość... (ew. i teraźniejszość w dowolne miejsce w przestrzeni).
W książkach Franka Herberta o Diunie był poruszony motyw dziedziczenia pamięci przodków i choć to fantasy, to jednak nauka jakiś czas temu odkryła coś podobnego - epigenetyka, która mówi o tym, że w genach dziedziczymy nie tylko fizyczność, ale też część uwarunkowań psychicznych, które można zmienić, ale niełatwo. Takie zaglądanie w przeszłość, choćby po linii przodków, mogłoby dać bardzo dużo wiedzy i mądrości...
Negai1
Wiem, sama wciąż analizuje ten temat. Wiem także że nasz mózg lubi sobie pewne rzeczy dopowiadać, ale nieraz ciężko jest zaprzeczyć w tak dziwny, ,przypadek". Tutaj akurat opoweidziałam historie losowania, oczywiście to mógł być przypadek ale bardzo dziwny, tym bardziej że moje przeczucie wiedziało już dawno temu że oddział A zostanie zamieniony na X :D. I to też jest zastanawiające. Kwestia zaglądania w przeszłość odbywała się u mnie w trakcie prób analizowania poprzednich wcieleń, niestety prócz jednej sytuacji nigdy nie byłam ,,nikim wyjątkowym" więc ciężko stwierdzić czy np. pewne fakty historyczne się zgadzają, bo nikt o mnie wówczas nie pisał :D Ale zgadzały się często szczegóły które w takim śnie/transie wydawały mi się dziwne, a jednak potem okazywało się że dla danego kraju i danego okesu było to charakterystyczne.

Można oczywiście uznać że kiedyś to przeczytałam gdzieś i mój mózg to nałożył na tą wizje, ale ja świadomie o tym nie pamiętałam. Dlatego ponieważ tak ciężko to sprawdzić, zajełam się właśnie doglądaniem przyszłości. Ale tylko swojej żeby nie było, okazuje się że sprawa jasnowidzenia jest prostsza niż nam się zdaje, i każdy ma ją w zasięgu ręki. Wystarczy świadomy sen, głęboka faza snu i dobrze zadane niezbyt ogólnikowe pytanie zadane w strone Wyższej Jaźni (bo potem nadmiar informacji może nam się pomieszać, tym bardziej że bywa że nagle zakłócają jakieś szumy lub inne nieprzyjemne dźwięki)

Czy dziedziczymy predyspozycje? Być może, ale teraz chyba i tak ciężko to stwierdzić. Ja wiem tylko że moja babcia kiedyś widziała duchy i mi w czasie w którym dużo medytowałam też udawało mi się widzieć różne inne energie na jawie. Ale czy to dziedziczenie? Uważam że to bardziej chodzi o pewien aspekt doświadczania (tego że wgl. chcemy czymś takim się zająć) niż właśnie sprawa genetyki. Jasnowidzenie to chyba taki pstryczek który czeka po prostu aż ktoś go włączy. A większość ludzi nie włącza go, bo ich to nie interesuje, albo po prostu nie wiedzą gdzie ten włącznik się znajduje.
.
Często widzę przyszłość w snach, zazwyczaj są to najbliższe dni. Niestety dużo mi to nie daje. Sny są tak poplątane, że trudno tu o interpretacje. I dopiero jak coś się rzeczywiście dzieje to wtedy myślę "o ten fragment snu odnosił się do tego zdarzenia" :)
Mero
A ja wiem opowiem ze mam mnóstwo takich sytuacji, gdy jeszcze medytowalem i bardziej się w tym zagłębialem od dziecka wiedziałem już jak to będzie wyglądać, wiedziałem o wszystkim co sie zdarzy, po pewnym czasie wyłączalem myślenie bo mnie to przytłaczalo. Pytanie czy stabilne życie jest lepsze czy niestabilne i jedna wielka niewiadoma tyle odemnie.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.