oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >  
Reply to this topicStart new topic
> Oobe...złe Istoty,demony,bog
Spartanin
post 21.03.2008 - 22:56
Post #1


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Ostatnio mnie zaintrygowało to że przeglądając wiele artykułów związanych właśnie z OOBE było ono uznawane za coś złego, odmiana okultyzmu. Osobiście nie jestem katolikiem, nie uznaje żadnej religii. Kiedyś bylem Świadkiem Jehowy lecz moje spojrzenie na świat zmieniło sie.
Wracając to tematu, natknołem sie na kilka artykułów, gdzie było nadmienione że osoby, które praktykowały OOBE zostały nawiedzone i potrzebowały pomocy egzorcysty.
Zdaniem wielu osób, przez OOBE otwieramy niejako furtke "złym istotą", "demonom", które chcą zawłądnąć naszym ciałem.
Wiele internautów sie wypowiada o swoich "negatywnych" odrkyciach gdy byli w fazie oobe...
Także sie nasuwa pytanie...dlaczego ludzie nigdy nie zobaczyli...nie oduczli obecności Boga ?? Zaś często
mają przywilej spotykać istoty wrogie ??
Akurat religja katolicka uważa wychodzenie z ciała za coś złego, ingerujemy w prawa natury, co może źle wpłynąć na pojedyncze jednostki.

Może ja osobiście jestem przewrażliwiony na tym punkcie. Bedąc Świadkiem Jehowy, było mi od zawsze wszczepiane ze ogolnie religja Katolicka jest organizjacją szatana...
O tarocie, wróżbach nie było wogule mowy. Było wiele przypadków wśrud świadków, którzy mieli stycznośćz demonami przez takie praktyki jak tarot czy zwykle posiadanie katolickich obrazów religijnych...

Mogę tutaj przytoczyć kilka sytuacji z mojej rodziny.
Ładne pare lat temu, praktycznie wtedy bylem jeszcze dzieckiem, już moja rodzina bylł Świadkami Jehowy.
Dziadkowie mieli jeszcze jakis obraz z maryją czy coś podobnego. I kturegoś razu przyszedl demon do mojego dziakda w nocy i upominal sie że ma coś co nie należy do niego...
Po tej sytuacji szukali rzeczy jakiś, ktore mogły go przywołać, akurat natkneli się na ten obraz
który leżał na szafie. Został wyrzucony, a dziadek czekał z kijem nastepnego dnia wieczorem, wydaje sie smieszne lecz prawdziwe.

Druga sytuacja...dotyczy ona mojej mamy.
Moj ojciec był katolikiem, lecz moja mama rożnymi sposobami chciała aby też był świadkiem.
Kiedy mój ojciec zaczoł sie interesowac "prawdą", pewnego ranka gdy moja mama wstała ukazały sie jej w
wielkie oczy, nie wiem jak to wygladało, coś co chciało mojego ojca jej odebrać.

Trzecia sytuacja.
Kilka lat temu jeszcze spałem z moja mamą akurat tak wyszło ze było to po przeprowadzce.
W nocy obudziło coś mnie lecz, tak naprawde nie wiedziałem co. Wiedziałem ze coś jest nie tak.
Jak sie rano okazało moja mama miała kolejny raz gościa...który nie był pokojowo nastawiony.
Co się okazało?? Mama dostała dzień wczesniej jakśś moente w Banku z jakimś swiętym. Oczywiście rankiem wyrzuciła i był spokój.

Akutalnie moja mama też nie jest świadkiem Jehowy, zajmuje sie tarotem, czyta różne gazety jak Giazdy itp.

Dlatego mam pewne wątpliwości co do tego czy OOBE jest bezpieczne...Możliwe ze każdy ma oobe nieświadomie,lecz wtedy nie ingerujemy w świat natury. Zaś kiedy już staramy sie robić świadomie może to być niebezpieczne
Jedni sądzą ze nam się tam nic nie może stać, ze mamy swoich "opiekunów", lecz mogą sie tyko podszywać nieprawda?
Drudzy zaś uważają, jak już pisałem wcześniej ze otwieramy furtke dla dych istot aby mogły wtargnąc w nasze życie.
Darek Sugier np. w swoim wywiadzie mówił ze osoba w astralu weszła w niego, że wstrzykiwano mu w jego ciało stralne jakieś materie.
Mogły to być złe istoty, które chciały w niego wejśc wingerować w jego życie.

Chce przeżyć OOBE, chce wkońcu poznać sens życia, poczuć wolność, lecz zawsze gdy staram sie wyciszyć i prubóje wyjść
boje sie...strach jest silniejszy. Od małego miałem wszczepiane takie a nie inne zasady.
Wszystko co złe,magia,tarot było przypisywane szatanowi, demonom.
Dlatego prosze osoby, ktore juz wychodzą od dłuższego czasu aby sie wypowiedziały doradziły.
Bede bardzo wdzięczny...no troche sie rozpisałem :P

Przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne, no ale taki jestem :P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Guest_Artur_flyer_*
post 21.03.2008 - 23:20
Post #2




Guests
Punkty prestiżu:



Fajno.
Napisałeś od serca, szczerze co myślisz.
Otworzyłeś się . Bardzo miło mi się czytało.
Mam nadzieję, że moderatorzy nie usuną tematu gdyż były podobne.

Hmm, powiem tak.
Bazując na swoim niedużym doświadczeniu.
Nie przeżyłem nic złego poza. Nie spotkałem żadnego demona(no może poza takimi pomieszanymi głosami, kiedyś słyszałem coś takiego będąc w "paraliżu", no ale to najprawdopodobniej hipnagogi)

Często jest tak, że ludzie sami, będąc poza powołują do życia(świadomie bądź nie) to czego się boją.
CZy istnieją jakieś "demony", źle.
Nie demony, powiedzmy jakieś negatywne byty w astralu???
Nie wiem, być może tak.
Ja nikogo takiego nie spotkałem.... może dlatego, że jak na razie nie miałem zbyt wielu doświadczeń.
W pokoju spotykam tylko "dywan" hihihi.
Poleruję go jak już uda mi się wyjść.
Echhh ten dywan....

Strach? Tak, nie jest łatwo go pokonać. Przynajmniej mi nie było łatwo.
Myślisz, że masz to już za sobą....
Tak, i mówisz sobie, nie boję się!!!
Jestem Panem sytuacjiiiii!!!!

No i przychodzi paraliż, czasem silne wibracje i bumm!!! Wracają wszystkie lęki.
Lęk przed nieznanym i takie tam...

No nic..

Tak sobie popisałem.,

Może ktoś odpowie Ci o tych demonach

Hej, POZDRAWIAM
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Noobek
post 21.03.2008 - 23:59
Post #3


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 2



A to ciekawe podejście świadkowie Jehowy mają do katolików...
My katolicy wcale nie uważamy was za pomiot szatana, a jedynie za coś w stylu upierdliwej sekty, która jednak mogłaby stać się częścią Kościoła Katolickiego.
Abstrahując jednak od tych nic nie znaczących stereotypów powiem tak: wszytko jest kwestią wiary. Jeśli będziesz nadal wierzyć w to, co ludzie wpruli ci do głowy, za kilka dni spotkasz demona, który ci powie: "Jak jeszcze raz wejdziesz na www.oobe.pl to ognie piekielne spalą ci kartę sieciową!" :D

Ja podejrzewam, że ludzie spotykają złe istoty właśnie dlatego, bo sie ich boją (polecam film The Secret).
A co do ataków demona po praktykach z oobe, to raz czytałem o czymś takim (na forum był link do artykułu) i wtedy to chodziło o zwykły paraliż senny :D
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavlo
post 22.03.2008 - 11:50
Post #4


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Na prawdę tak sądzicie o katolikach? No ale nie odbiegajmy od tematu hehe miałem taki sam problem gdy się dowiedziałem o OOBE myślałem czy warto ryzykować ale pomyślałem że skoro tyle ludzi (np. to forum) wychodzą już tyle lat i nic się nie stało to próbowałem nadal, jeszcze nie udało mi się wyjść ale gdy zobaczę tak zwane "pierwsze zgubne skutki OOBE" to wtedy przestanę. Bądź pozytywnie nastawiony, nikomu się nic nie stało to czemu tobie miało by się coś stać? Głowa do góry :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Spartanin
post 22.03.2008 - 12:00
Post #5


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Jak już mówiłem nie jestem Świadkiem Jehowy na dzień obecny i nie zamierzam tam wracać,dlatego proszę aby mnie już z nimi nie wiązać.
Według świadków każda religia oprócz ich jest organizacją szatana, który chce zwieść jak największą liczbę ludzi, największa to Kościół Katolicki.

Wracając do tematu. Mam faktycznie obawy przed wyjściem, jak człowiek sie nasłucha o demonach to ma mętlik w głowie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavlo
post 22.03.2008 - 12:05
Post #6


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Jeśli na prawdę ten strach cię tak męczy to wmawiaj sobie że ich niema
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Spartanin
post 22.03.2008 - 12:08
Post #7


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


ta łatwo Ci mówić... :D Ja wierze że są, zresztą jeżeli czytałeś pierwszy post to wiesz dlaczego, lecz musze się przełamać w końcu od tak sobie nie bede mnie nękać :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavlo
post 22.03.2008 - 12:16
Post #8


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Jeśli to ci pomorze to ja w domu mam pełno świętych obrazków, figur itp a nikogo mi w rodzinie jeszcze nie pokarało :P ja też wierzę że istnieją hmm ale co zrobimy? nic! spoko loko luzik ponton jak to mówi mój kumpel :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
fallenka
post 22.03.2008 - 14:07
Post #9


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 2

Notatnik


Może się za dużo horrorów naoglądałeś?Tez miałam różne dziwne schizy kiedy w jednym tygodniu oglądałam po 5 horrorów a jak wiadomo takie filmy gdzieś tam zakotwiczają się w naszej podświadomości.
A tak poza to nawet jeżeli spotkałbyś tam w POZA jakiegś demona(jak ty to mówisz)
czy nieprzyjazną Ci istotę zawsze możesz wrócić do ciała fizycznego.Jak to powiedział Darek:
Będoc poza ciałem fizycznym nic,absolutnie nic nie jest w stanie Cię zniszczyć.Jesteś nieśmiertelny.Świadomość ludzka jest niezniszczalna.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Spartanin
post 22.03.2008 - 14:13
Post #10


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Ja lubie bardzo horrory lecz one nie działają na mnie :P Ostatnio jednak nie oglądałem. Nigdy do końca nie będziemy pewni czy tak naprawde oobe jest bezpieczne.W końcu jest to obcowanie w nieznanym...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
set.h
post 22.03.2008 - 14:48
Post #11


instytutnoble.pl
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP
Punkty prestiżu: 523

Notatnik


Systemy przekonań w których grzęźniemy jako istoty ludzkie powodują powstanie ograniczeń które ciążą nam niczym kamienie. Strach przed bogiem, duchami i demonami wpajany od dzieciństwa skutkuje skrępowaniem i obawą przed złamaniem nałożonych barier. Wszystko to służy trzymaniu owieczek za pysk by nie mogły pokonać i wyjść poza postawione bariery. Grzech i zło zamiast miłości i dobra to dewiza strażników wiary. Wracając do tematu OBE. Wychodzę już od bardzo dawna i doznałem w poza wiele różnych przygód. Mówienie o czymś że jest straszne i złe zależy tylko od pewnego punktu widzenia i narzuconych ograniczeń. Generalnie OBE nie jest zabawą jak twierdzi wiele osób na forum. To poważna wyprawa w inny wymiar i każdy pobyt tam wymaga rozwagi i celu. W przypadku ich braku wyjście jest jałowe i pozbawione nauki i sensu.
Musisz pokonać strach małymi kroczkami i zaręczam ci że w OBE nie spotkasz każącego boga czy pragnącego cię opętać demona. W poza z reguły odnajdziesz miłość i dobro a jedynie twój strach może spowodować że możesz to odebrać inaczej. Trenuj wytrwale i z czasem może po kilkutysięcznym wyjściu oglądniesz się wstecz i zaśmiejesz jak małe były ograniczenia które tak mocno cię trzymały :).
pozdrawiam seth
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki set.h za ten przydatny wpis:
rafko
Danahi
post 22.03.2008 - 15:25
Post #12


Gość Rodziny
*
Grupa: Podróżnicy



Hehe, sama jeszcze niedawno zakładałam temat o demonach, bogach, larwach i tym podobnych istotach... też się strasznie bałam i nadal czuję pewne obawy, ale moje pierwsze prawdziwe wyjście wcale nie było niemiłe (na dodatek KTOŚ mnie wyciągnął i łagodnie "posadził" na łóżku:) - myślałam, że coś się na mnie od razu rzuci, że zobaczę jakąś straszną postać, a tu nic - ot, pokój, drzwi otwarte, ktoś w łazience ręce myje (najpewniej atrapa dziadka), połowy segmentu nie ma. Nie czułam w ogóle lęku, tylko ciekawość i chęć eksploracji. A potem cofa. I tyle. Po tym doświadczeniu zaczęłam zadawać sobie pytanie - dlaczego ja się muszę bać? W świecie fizycznym cały czas się czymś stresuję, to jeszcze sobie będę dokładać obaw w związku z tym, co mi się może przytrafić w astralu. Litości! Na dodatek po jeszcze dłuższym przyglądaniu się moim lękom stwierdziłam, że większość z tego to zniecierpliwienie i ekscytacja przed podróżą w nieznane, a nie strach. Ja nie mogę po prostu wyleżeć, jak czekam na wibracje ani się porządnie na niczym skupić, bo tak mi się śpieszy do wyjścia:))).
Dasz rade Spartaninie, jeszcze będziesz śmigał po astralu, zobaczysz:) Żaden lęk nie jest łatwo pokonać, ale jak będziesz pracował nad tym, to się w końcu uda. Pozdrawiam!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Szopen
post 22.03.2008 - 15:34
Post #13


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 41

Notatnik


Ehh, jak to czytam to aż nie chce mi się pisać...

Masz lęk. Jak nie możesz go pokonać, boisz się demonów i wpajasz sobię corazto nowe systemy przekonań to co się dziwić??? Może czas się zastanowić czy, żeczywiście obenautyka to coś dla ciebie???
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Danahi
post 22.03.2008 - 15:51
Post #14


Gość Rodziny
*
Grupa: Podróżnicy



Może ma lęk, ale to nie znaczy, że go nie pokona. Przecież nawet sam Darek się bał na początku. I Monroe też. Ma od razu skapitulować, na starcie? Ja bym powiedziała raczej, Spartaninie, żebyś pomyślał, czy aż tak bardzo pragniesz OBE, że to pragnienie przeważa nad lękiem, tzn czy jesteś w stanie zmierzyć się ze swoim strachem w imię osiągnięcia Obe?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Spartanin
post 22.03.2008 - 16:05
Post #15


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


W końcu jestem Spartanin:) Postaram sie przezwyciężyć strach, ponieważ chce przeżyć oobe, chce poznać siebie od wewnątrz, zrozumieć co poniektóre aspekty natury ludzkiej wiec myśle że się tak szybko nie poddam :P

pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 22.03.2008 - 23:28
Post #16



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


no cóż... spróbuję się zbytnio nie rozpisać tylko zawrzeć to co najważniejsze :P
po pierwsze Spartaninie proponuję abyś zajrzał na dział "Artykuły" temat "Prawdziwe Ja" - tam bowiem jest rozmowa o tym jak pokonać pewne schematy/ nawyki jakie nabylismy od starszych pokolen - moze to Ci pomoze uodpornic sie na Twoja przeszlosc...
a teraz na temat: a więc o oobe nic nie powiem, ale postaram się przedstawić własne doświadczenie na temat jak pokonac strach... większość z nas traktuje strach jak zostalismy nauczeni ze strach wyglada... mysle ze nie wyjde na dziwaka jesli przedstawie wam inna jego koncepcje, po to abysmy lepiej mogli go zrozumiec i dzieki temu wyeliminowac... no wiec tak jak ciemnosc to brak swiatla, tak nicosc to brak czegos, a zlo, strach i inne negatywne emocje, mysli - to brak milosci... zeby pokonac strach wystarczy kochac... slowo demon okropnie strasznie brzmi... tak naprawde istota przesiaknieta do szpiku kosci zlem nie istnialaby bo zlo to nicosc... moznaby nawet zaryzykowac stwierdzenie ze zlo nie istnieje - jest tylko brakiem milosci... skoro te zle istoty istnieja, tzn ze musza byc kochane przez sile podtrzymujaca zycie - dla mnie jest nia Bóg... jednak te istoty jak kazde inne maja wlasna wole i odrzucaja milosc Boga, dlatego wszedzie gdzie sie rusza, niosa za soba strach i negatywne emocje... jednak one sa zagubione... strach to domena zla, skoro my jestesmy dobrzy to nie mamy sie czego bac, to zlo boi sie nas, bo zlo boi sie dobra - taki jego wybor... jesli mamy do wyboru zamowic piwo i wode a jestesmy abstynentami, to jesli nie chcemy piwa nikt nam jego nie wcisnie, wiec jesli nie chcemy strachu, jesli chcemy kochac i byc dobrzy to tacy bedziemy istrach z nika... przyrownajcie teraz uczucie strachu i milosci... sa to dwie tak przeciwne rzeczy ze az dziw ze wczesniej tego nie zauwazalismy prawda?... czesto milosc jest bagatelizowana, traktowana jako cos czego sie ludzie wstydza (chodzi mi o milosc do blizniego nie romantyczna)... jesli nie chcesz strachu to musisz chcec milosci... kochaj, sam badz zrodlem milosci, czerp sile z milosci bo milosc to Bóg... spojrz ze milosc jest doskonala i nie ma zadnych negatywnych aspektow... dziwicie sie ze w astralu nie widzicie Boga, ale juz o tym pisalem w stosownym temacie... Bóg nie wyglada antropomorficznie... oczywiscie gdyby chcial to by takim nam sie ukazal, ale czemu ludzie wyobrazaja sobie Boga w ten sposob? czemu Go tak ograniczaja?... zobaczcie ze skoro przed wielkim wybuchem nie bylo niczego to skoro swiat powstal to wsrod tej nicosci musialo powstac "coś"... Bóg jest przyczyną powstawania i On jest przyczyną istnienia... On jest przyczyną myśli i on jest życiem i miłością... zastanów się nad tym a to poczujesz... oddaj się Bogu, zapragnij Go i zapragnij miłości po to abyś mógł żyć w tym doskonałym stanie... to że na Ziemi dalej odczuwamy negatywne emocje, mimo że chcemy miłości to po prostu wskutek naszych poczynan lub niesprecyzowanej woli... mowiac niesprecyzowanej lub raczej za malo silnej woli mam na mysli taka sytuacje jakbysmy w sobotni ranek chcieli wstac rano, ale mimo to lezymy dalej bo sobie myslimy: "ach pospie sobie jeszcze" i zapominamy o wczesniejszej woli wstania rano... ale mimo to doskonalmy sie po to abysmy w tej milosci naprawiali swiat i naginali go ku tej milosci i doskonalosci... niestety slowa nie oddaja wpelni istoty tego uczucia, czesto nawet wydaje sie ono ludziom za rozowe lub po prostu mdle czy nie potrzebne, nic bardziej mylnego... milosc to tak jakby eter w ktorym zawarta jest zarowno materia jak i mysl... to jest energia i sila napedowa zycia... te same rzeczy moga roznie wygladac gdy sie kocha czy sie nie kocha... gdy nie kochasz otaczajacego cie swiata czuejsz beznadzieje i strach, natomiast gdy kochasz czujesz sile i jednosc, a takze radosc i szczescie... nie trzeba miec smykałki do interesow aby rozroznic ktore sa lepsze prawda? ;>
wybor ktora sciezka podazymy zalezy od kazdego z nas... jesli wybierzemy dobrze, wtedy strach ustapi niczym ciemnosc przed nieustepliwym swiatlem latarki :P tylko ze w duzo wiekszej skali :) jak zwykle nie udalo mi sie krotko napisac, troche mnie ponioslo:D ... mam nadzieje ze nic nie poplatalem... kiedy ja się boję wyobrazam sobie jak mocno kochalbym kobiete moich marzen, a potem wyobrazam sobie jak Pan Bóg kocha mnie i wszystkich ludzi i wtedy już się nie boję :) pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Werewolf
post 23.03.2008 - 11:16
Post #17


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Ciekawa teoria jeśli chodzi o strach Pavveł, ale wdałbym się tu w polemikę. Otóż moim zdaniem człowiek nie może porzucić wszystkich schematów, bo niektóre nas definiują. Ważne za to, aby myślał sam, nie sugerując się innymi. Pojawia się u ciebie dość pokrętna logika - strach to nie jest brak miłości. To tak jak dobro, to nie brak zła. Wszystko się przenika, jedno bez drugiego nie może istnieć. Tak dalej, miłość niekoniecznie musi wyzwalać dobre emocje. Są ludzie chorzy z miłości, którzy dla niej robią straszne czyny. Krucjaty to jeden z takich przykładów, miłość ma bowiem, jak chyba wiesz, wiele oblicz. Dlatego stosuje tu inny podział - pozytywne emocje, to takie które nie krzywdzą mnie, ani nikogo innego. Dla mnie słowo demon nie brzmi strasznie - ponieważ pewnych schematów nawet nie nabyłem. A jednymi z największych zbiorów schematów są doktryny światopoglądowe. Oczywiście każda w innym stopniu. Ja uważam, że pozbyć sie strachu można tylko i wyłącznie przez jego akceptację, akceptację własnej osoby i poznanie. Bowiem strach jest to uczucie pierwotne, które niejako posiadają także zwierzęta i dla ciebie jako twór Boży powinno nie mieć ono złego wymiaru. Moim zdaniem zbyt smiało przeskakujesz z pojęcia na pojęcie. Uważasz że istoty które odrzucają miłość Boga nie są w stanie kochać? Że rozsiewają wokół siebie strach i zło? Musisz zatem sam bardzo źle patrzeć na takie istoty. I wątpie także, czy są bardziej zagubieni. Miłość i strach to nie przeciwieństwo - miłość i nienawiść to przeciwieństwa. Strach to odrębna emocja, a jego przeciwieństwem jest odwaga. A odwage można osiągnąć nie tylko poprzez miłość - ile jest ludzi odważnych, a mimo to nie grzeszących nadzwyczajną miłością? Z dalszym przesłaniem się zgadzam - jest za mało miłości, jest ona bagatelizowana, a Bóg w astralu, jeśli zakładacie istnieje, to z pewnością nie przedstawi się wam w formie siwego starca, a raczej czegoś, czego człowiek nie jest w stanie pojąć, bo Bóg jest doskonały, czyz nie tak? Dalej, mówisz o pierwszej przyczynie - a jaka była przyczyna przyczyny? Ta zasada jest nielogiczna, bo nigdy nie było początku, ani pierwszej przyczyny, bo jakaś by tej przyczyny musiała byc przyczyna. Koło się zapętla. Ale człowiek w swojej małej wyobraźni nie jest w stanie wyobrazić sobie, że nie ma początku ani końca. To sa te ramy, schematy w które jesteśmy wbici. Dalej - mówisz "żyć w doskonałym stanie". Odpowiem Ci, co mi powiedział mój opiekun, może jakoś z tego skorzystasz. "Czy człowiek może osiągnąć doskonałość?" - "A na to pytanie znasz odpowiedź. To nie leży w waszym zasięgu". Możemy starać się być jej bliżej. Nie uważam, że człowiek nie powinien pracować nad swoimi niedoskonałościami - nic bardziej mylnego! Powinien je poznać, zaakceptować, zrozumieć i w ten sposób zacząć je, jedna po drugiej usuwać, jeśli oczywiście ma na to ochotę. Ja mam. I jeszcze, zależy o co ci chodzi w naginaniu. Jeśli chodzi o zmuszanie, to też nie uważam tego za dobre. Jeśli chodzi o roztaczanie miłości wokół siebie, jak najbardziej tak.

Religia zrodziła sie ze strachu. Z braku silnej woli, z potrzeby czucia, że ktoś czuwa, jest i kocha. Zrodziła się by zwalczyć ten strach. Dlatego się nie boisz. Ale ja też nie. Mam wystarczająco silną wolę, żeby nie bać się, nie czując roztaczanej nad sobą boskiej miłości, opieki, czy czegokolwiek jeszcze. Wystarczy mi moja miłość do ludzi, ich miłość do mnie i poczucie że jestem częścią dziania się. Nie odrzucam tu oczywiście myśli, ze jest absolut ;) Nic bardziej mylnego, poprostu jest to dla mnie mało prawdopodbne. Być może kiedyś dojde do innego wniosku, czego mi z całego serca życzysz :) Kocham cały otaczający mój świat, więc kocham nawet negatywne emocje. Troszkę się moim zdaniem poplątałeś w tej logice :) Oczywiście zależy to od tego, jak ogólnym pojęciem jest dla ciebie miłość. Występuje przy niej wiele emocji, ale one nie zawsze są, gdy ta sie pojawia. Miłość to odrębne, ale jedno najsilniejszych uczuć. I także myślę, że dobry wybór, to taki który nas buduje, a nie ogranicza/niszczy.

Oczywiście NO OFFENCE, miałem się nie wypowiadać, ale jednak to zrobiłem, ech :) No, ale każdy ma prawo do przedstawienia swoich poglądów. Powiem ci nawet, że z chęcią przeczytałem to co pisałeś Pavveł, mimo że mam diametralnie inne zdanie na wiele rzeczy ;) Jeśli jednak czynisz tak jak mówisz, to w najważniejszej kwestii się zgadzamy. Promienujmy miłością! (Tą pozytywną :D)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 23.03.2008 - 22:53
Post #18



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


bardzo dobrze, że się zmusiles i odpowiedziales Werewolf :P oczywiscie ze no offence... piszemy po to abysmy mogli sie wymienic pogladami i ewentualnie ulepszyc wlasne :]
jednak czuje sie zobowiazany napisac w odniesieniu do mojego poprzedniego postu, bedac zmobilizowany Twoim, gdyz uprzednio nie dosc dokladnie sprecyzowalem o co mi chodzilo :P
masz racje dobro nie jest brakiem zla... przyjmujac ze zlo to nicosc, wiec brak niczego to tez nicosc prawda?... dla mnie zlo to brak dobra... masz racje z tym ze bywa iz ludzie czynia okropne rzeczy " w imie milosci" ale czy to prawdziwa milosc? czy krucjaty odbywaly sie w imie milosci czy byl to tylko pretekst? gdyby zolnierz kochal taka miloscia o jaka mi chodzi, to by nie zabijal gdyz to nie jest akt milosci, nawet gdyby zolnierz sadzil ze w ten sposob nawroci innowierce lub wyda mu milosierny sad - to nie jest milosc... kiedy mezczyzna kocha kobiete i czyni z tego powodu cos zlego innym ludziom tzn ze mimo ze ja kocha to tych ludzi juz nie... jesli nawet mezczyzna kocha kobiete to czesto jest to przejaw egoistycznej checi posiadania kobiety... to tez nie jest milosc o ktora mi chodzi... ciezko jest slowami oddac prawdziwe piekno uczuc, nie wiem czy mi sie udaje chocby w czesci, ale musze sprobowac... prawdziwa milosc to po prostu uczucie, motyw dajacy sile do dzialania... prawdziwa milosc nie ma zadnych negatywnych aspektow... taka milosc daje zrozumienie i odwage i sile i szczescie...

Racja ze milosc i strach to nie sa pojecia przeciwne sobie, biorac je tak jak je znamy...
moze wtedy wyrazilem sie zbyt ogolnikowo... chodzilo mi, ze tak jak ciemny granat, ciemny braz, szary, czarny zaliczaja sie do kolorow ciemnych, a bialy, zolty, kremowy, blekitny itp do jasnych, a ciemny i jasny to pojecia przeciwne, tak milosc i strach sa przeciwne... milosc jest po jednej stronie a strach po drugiej... milosc niweluje nienawisc ale strach tez, ale pod warunkiem ze jest to milosc o jakiej pisze, nie chora czy wypaczona, bo mimo ze naszym jezykiem to dalej sie nazywa miloscia to miloscia nie jest (ewentualnie moze zawierac jej czesc)...
Ty kochajac ludzi i swiat, ktory cie otacza oraz widzac i czujac swoje miejsce we wszechswiecie, dobrze sluzysz Bogu mimo tego ze do konca bycmoze Go nie akceptujesz a jedynie rozwazasz mozliwosc Jego istnienia... lepiej bowiem sluzy sie Bogu milujac blizniego niz odprawiajac jakiekolwiek rytualy... sam Pan Jezus tak mowil, co jest zapisane w NT...dlatego czyniac tak jak opisales nie czujesz strachu gdyż posiadasz tę siłę od Boga, mimo że przypisujesz ja czemu innemu... innymi slowy wyznajac milosc, wyznajesz prawdziwego Boga, gdyz Bóg to Miłość...

z tymi negatywnymi istotami to tez nie o to mi do konca chodzilo :P
poprostu chcialem wytlumaczyc czym jest w moim mniemaniu demon...
wg mnie to istota, ktora nie chce kochac, lecz celowo czyni zle... jednak sadze iz jej zagubienie polega na tym, iz nie potrafi dostrzec wlasciwej sciezki, bo gdyby ja widziala to by zapewne nia podazyla... zagubila sie w pojeciach i nie potrafi kochac gdyz wydaje sie jej ze nie chce kochac... jednak wlasnie chcialem wkazac na to ze takie istoty tez sa kochane przez Boga, gdyz w przeciwnym przypadku nieistnialyby, dlatego sadze ze kazdy z nas powinien je tez kochac (co nie znaczy oczywiscie czynic tak jak one, o nie)
... ale wiedzac ze sami wybralismy dobro i sami tylko mozemy z tej sciezki zawrocic, i zakladajac ze tego nie chcemy, mamy odpornosc na strach gdyz strach to obawa przed czyms... nie muszac sie obawiac najgorszej przeszkody, ktora zawrocilaby nas z wlasciwej sciezki nie odczuwamy juz wiecej strachu... Pan Jezus mowil zeby kochac swoich "wrogow"... kochajcie i zagubione istoty... one nie sa zle, ale zagubione... to ze powiedzialem ze roztaczaja one wokol siebie strach to prawda - nie mialem racji... teraz chyba rozumiem... to my bojac sie sami tworzymy w sobie te negatywne emocje... kochajac wszystkie istoty, a wiec takze te zagubione juz nie tworzymy tego strachu, ale milsoc, a przy okazji jest szansa, ze te istoty dostajac "zastrzyk" milosci dostana swiatelko ktore ich poprowadzi ku zrozumieniu i ku dobrej drodze :)

naginanie - chodzilo mi o roztaczanie milosci ;)

Z czego zrodzila sie religia? Tu istnieja rozne teorie... Ty powiadasz ze strachu, inni z kolei sadza ze pierwotni ludzie tlumaczyli sobie religia zjawiska, ktorych nie rozumieli, inni moga myslec, ze religia zrodzila sie z potrzeby poczucia, ze jest w zyciu jakis wiekszy sens... to ostatnie mogloby byc bardzo prawdopodone, gdyz dawno temu ludzie zyjac w okropnych warunkach, majac nedzne ekonomicznie zycie, nie widzac dla siebie szczescia w swiecie materialnym szukali go w zyciu pozagrobowym... prawdopodobnie kazda z tych teorii zawiera ziarnko prawdy... prawdopodobnie do wielu ludzi moznaby to przypisac z powodzeniem, ale z pewnoscia nie do wszystkich... sadze ze kazda religia tez ma w sobie takie ziarnko prawdy, niektore nawet ziarno, a nie tylko ziarnko... nie siegajac daleko - religia chrześcijańska... wiemy, że Jezus istniał i nauczał jak właściwie żyć... dlatego nie można powiedzieć, że pierwotny chrześcijanizm narodził się ze strachu, albo tylko po to, aby w sposob w sposob autosugestii wyeliminowac strach... pietwotny chrześcijanizm to była nauka, która miała nas prowadzić ku doskonałości... dziś ta nauka jest już religią, gdyż ludzie przez 2 tys. lat zniekształcili to i owo, więcej w niej tradycji i rytuałów aniżeli prawdziwej nauki... dlatego to co pomaga zwalczyć strach to nie religia, ale nauka Jezusa i postępowanie wg. tej nauki... a nauka ta uczy kochać...

jesli chodzi o slowa Twojego Opiekuna, to nie bede sie klocil :P ...napewno wie wiecej ode mnie... ale jak slusznie zauwazyles, to ze nie mozemy stac sie calkowicie idealni, nie znaczy ze nie powinnismy dozyc byc jak najbardziej idealni (przynajmniej an tyle ile mozemy)... moze Twojemu Opiekunowi chodzilo ze idealny jest tylko Bóg, a w porównaniu do Niego oczywiście daleeeeko nam do ideału ;P...

oczywiscie zgadzamy sie ze soba w najwazniejszych sprawach i to jest mile :]
fajnie ze mozna z kims pogadac na takie tematy...

bycmoze znow sie w czyms pomylilem, tym bardziej ze nie przeczytalem po tym jak to napisalem, ale ja sie krytyki nie boje, wrecz do niej zachecam jesliby ktos mial jakie wąty :P :D bardzo dobrze, że się zmusiles i odpowiedziales Werewolf :P oczywiscie ze no offence... piszemy po to abysmy mogli sie wymienic pogladami i ewentualnie ulepszyc wlasne :]
jednak czuje sie zobowiazany napisac w odniesieniu do mojego poprzedniego postu, bedac zmobilizowany Twoim, gdyz uprzednio nie dosc dokladnie sprecyzowalem o co mi chodzilo :P
masz racje dobro nie jest brakiem zla... przyjmujac ze zlo to nicosc, wiec brak niczego to tez nicosc prawda?... dla mnie zlo to brak dobra... masz racje z tym ze bywa iz ludzie czynia okropne rzeczy " w imie milosci" ale czy to prawdziwa milosc? czy krucjaty odbywaly sie w imie milosci czy byl to tylko pretekst? gdyby zolnierz kochal taka miloscia o jaka mi chodzi, to by nie zabijal gdyz to nie jest akt milosci, nawet gdyby zolnierz sadzil ze w ten sposob nawroci innowierce lub wyda mu milosierny sad - to nie jest milosc... kiedy mezczyzna kocha kobiete i czyni z tego powodu cos zlego innym ludziom tzn ze mimo ze ja kocha to tych ludzi juz nie... jesli nawet mezczyzna kocha kobiete to czesto jest to przejaw egoistycznej checi posiadania kobiety... to tez nie jest milosc o ktora mi chodzi... ciezko jest slowami oddac prawdziwe piekno uczuc, nie wiem czy mi sie udaje chocby w czesci, ale musze sprobowac... prawdziwa milosc to po prostu uczucie, motyw dajacy sile do dzialania... prawdziwa milosc nie ma zadnych negatywnych aspektow... taka milosc daje zrozumienie i odwage i sile i szczescie...

Racja ze milosc i strach to nie sa pojecia przeciwne sobie, biorac je tak jak je znamy...
moze wtedy wyrazilem sie zbyt ogolnikowo... chodzilo mi, ze tak jak ciemny granat, ciemny braz, szary, czarny zaliczaja sie do kolorow ciemnych, a bialy, zolty, kremowy, blekitny itp do jasnych, a ciemny i jasny to pojecia przeciwne, tak milosc i strach sa przeciwne... milosc jest po jednej stronie a strach po drugiej... milosc niweluje nienawisc ale strach tez, ale pod warunkiem ze jest to milosc o jakiej pisze, nie chora czy wypaczona, bo mimo ze naszym jezykiem to dalej sie nazywa miloscia to miloscia nie jest (ewentualnie moze zawierac jej czesc)...
Ty kochajac ludzi i swiat, ktory cie otacza oraz widzac i czujac swoje miejsce we wszechswiecie, dobrze sluzysz Bogu mimo tego ze do konca bycmoze Go nie akceptujesz a jedynie rozwazasz mozliwosc Jego istnienia... lepiej bowiem sluzy sie Bogu milujac blizniego niz odprawiajac jakiekolwiek rytualy... sam Pan Jezus tak mowil, co jest zapisane w NT...dlatego czyniac tak jak opisales nie czujesz strachu gdyż posiadasz tę siłę od Boga, mimo że przypisujesz ja czemu innemu... innymi slowy wyznajac milosc, wyznajesz prawdziwego Boga, gdyz Bóg to Miłość...

z tymi negatywnymi istotami to tez nie o to mi do konca chodzilo :P
poprostu chcialem wytlumaczyc czym jest w moim mniemaniu demon...
wg mnie to istota, ktora nie chce kochac, lecz celowo czyni zle... jednak sadze iz jej zagubienie polega na tym, iz nie potrafi dostrzec wlasciwej sciezki, bo gdyby ja widziala to by zapewne nia podazyla... zagubila sie w pojeciach i nie potrafi kochac gdyz wydaje sie jej ze nie chce kochac... jednak wlasnie chcialem wkazac na to ze takie istoty tez sa kochane przez Boga, gdyz w przeciwnym przypadku nieistnialyby, dlatego sadze ze kazdy z nas powinien je tez kochac (co nie znaczy oczywiscie czynic tak jak one, o nie)
... ale wiedzac ze sami wybralismy dobro i sami tylko mozemy z tej sciezki zawrocic, i zakladajac ze tego nie chcemy, mamy odpornosc na strach gdyz strach to obawa przed czyms... nie muszac sie obawiac najgorszej przeszkody, ktora zawrocilaby nas z wlasciwej sciezki nie odczuwamy juz wiecej strachu... Pan Jezus mowil zeby kochac swoich "wrogow"... kochajcie i zagubione istoty... one nie sa zle, ale zagubione... to ze powiedzialem ze roztaczaja one wokol siebie strach to prawda - nie mialem racji... teraz chyba rozumiem... to my bojac sie sami tworzymy w sobie te negatywne emocje... kochajac wszystkie istoty, a wiec takze te zagubione juz nie tworzymy tego strachu, ale milsoc, a przy okazji jest szansa, ze te istoty dostajac "zastrzyk" milosci dostana swiatelko ktore ich poprowadzi ku zrozumieniu i ku dobrej drodze :)

naginanie - chodzilo mi o roztaczanie milosci ;)

Z czego zrodzila sie religia? Tu istnieja rozne teorie... Ty powiadasz ze strachu, inni z kolei sadza ze pierwotni ludzie tlumaczyli sobie religia zjawiska, ktorych nie rozumieli, inni moga myslec, ze religia zrodzila sie z potrzeby poczucia, ze jest w zyciu jakis wiekszy sens... to ostatnie mogloby byc bardzo prawdopodone, gdyz dawno temu ludzie zyjac w okropnych warunkach, majac nedzne ekonomicznie zycie, nie widzac dla siebie szczescia w swiecie materialnym szukali go w zyciu pozagrobowym... prawdopodobnie kazda z tych teorii zawiera ziarnko prawdy... prawdopodobnie do wielu ludzi moznaby to przypisac z powodzeniem, ale z pewnoscia nie do wszystkich... sadze ze kazda religia tez ma w sobie takie ziarnko prawdy, niektore nawet ziarno, a nie tylko ziarnko... nie siegajac daleko - religia chrześcijańska... wiemy, że Jezus istniał i nauczał jak właściwie żyć... dlatego nie można powiedzieć, że pierwotny chrześcijanizm narodził się ze strachu, albo tylko po to, aby w sposob w sposob autosugestii wyeliminowac strach... pietwotny chrześcijanizm to była nauka, która miała nas prowadzić ku doskonałości... dziś ta nauka jest już religią, gdyż ludzie przez 2 tys. lat zniekształcili to i owo, więcej w niej tradycji i rytuałów aniżeli prawdziwej nauki... dlatego to co pomaga zwalczyć strach to nie religia, ale nauka Jezusa i postępowanie wg. tej nauki... a nauka ta uczy kochać...

jesli chodzi o slowa Twojego Opiekuna, to nie bede sie klocil :P ...napewno wie wiecej ode mnie... ale jak slusznie zauwazyles, to ze nie mozemy stac sie calkowicie idealni, nie znaczy ze nie powinnismy dozyc byc jak najbardziej idealni (przynajmniej an tyle ile mozemy)... moze Twojemu Opiekunowi chodzilo ze idealny jest tylko Bóg, a w porównaniu do Niego oczywiście daleeeeko nam do ideału ;P...

oczywiscie zgadzamy sie ze soba w najwazniejszych sprawach i to jest mile :]
fajnie ze mozna z kims pogadac na takie tematy... pozdrawiam no i oczywiscie Wesołych Świąt :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Werewolf
post 24.03.2008 - 18:39
Post #19


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy

Notatnik


Do twojej definicji demona można podpasować bardzo wielu ludzi :) Zakładałem, że o to Ci chodziło, ale wolałem usłyszeć pewne rzeczy od ciebie. Dobrzeby było, gdyby każdy uważał że to dobrem służy się Bogu (czy jak go tam każdy nazywa), myślę że byłoby dużo mniej problemów na ziemi. Odnośnie religii - także nie uważam, że nauki Jezusa były złe. Były na bardzo wysokim poziomie moralnym, ale niestety wszystko zostało tak przekrzywione... To trochę jak zabawa w głuchy telefon - wyobraź sobie, że trwa on przez 2000 lat? Ile zostalo z pierwotnego przekazu?

Ja to widzę w ten sposób. Miłość to taki biały kolor. Towarzyszy mu wiele jasnych barw, i trochę ciemnych. Nie jesteśmy doskonali, więc może być dzięki naszemu dobru poprostu jak najbielsza. Taka krzywa miłość jest, gdy ciemnych jest zbyt wiele. Mi chodziło dokładnie o to, że niektóre barwy jasne i ciemne są sobie bezpośrednio przeciwstawne a niektóre tylko w ogólnym odniesieniu. Dlatego trzeba zaakceptować te ciemne odcienie, potraktować je jako coś naturalnego i zacząć wybielać. A czym to robić, to już nasz wybór :) Tak naprawdę, ostatecznie nie pozbędziemy się ciemnych barw, bo są częścią każdego z nas. Możemy je tylko wybielać. Osobiście uważam, że kierowanie się dobrem to czysta ludzka moralność i nie mieszam w to sił nadprzyrodzonych. Jeśli jednak dla ciebie Bóg jest miłością (taką którą jest w stanie dawać innym ludziom czlowiek) to wyznajemy to samo, tylko inaczej nazywamy :)

Więcej uwag chyba nie mam :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Shaniqua
post 29.03.2008 - 23:18
Post #20


Przechodzień

Grupa: Podróżnicy



Strasznie się przestraszyłam...przeczytałam że kiedy się zerwie nić łączącą ciało astralne z ciałem fizycznym wpada się w kłopoty..Jakie?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
vegnagun
post 29.03.2008 - 23:38
Post #21


Członek Rodziny
******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 11

Notatnik


Teoretycznie tej nici nie da się zerwać. Patrzysz na to jak na nitkę ;D a to coś zupełnie innego. Ta niefizyczna lina to lina łącząca ciało fizyczne (wychodzi z głowy; ze względu na wzmożoną aktywność czakr w tym miejscu) i ciało niefizyczne (dochodzi do pępka). Za cholerę, choć byś się nie wiadomo jak starała tej liny nie zerwiesz, żaden demon ani inna istota też tego nie zrobi, co najwyżej cofnie cię do ciała.
Według mnie linia ta zrywa się tylko w jednym przypadku, gdy ciało fizyczne umiera. Ciało niefizyczne, czy jak kto woli, dusza uwalnia sie od ciała materialnego i wędruje wówczas do astrala.

Nigdy nie rozumiałem lęku początkujących ;) Bierzecie się za coś o czym praktycznie nic nie wiecie a potem jak czegoś doświadczycie niezwykłego to panikujecie: olaboga, wszyscy umrzemy! :) Wyuczcie się najpierw a jak już macie pewną wiedzę sami dojdziecie do wniosku, że nie ma się czego bać. Pozdrowienia.
Przepraszam za małego offtopa.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

2 Stron V   1 2 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park