oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  < 1 2 3 4 >  
Reply to this topicStart new topic
> Wniebowstąpienie - Maha Mritenjai (w Sanskrycie)
pigsonwings
post 02.06.2018 - 18:21
Post #43


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 878

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 02.06.2018 - 18:10) *
Hm, powyższy post nawet mi się podoba, jest całkiem merytoryczny. Nawet dałabym "Dzięki", gdyby nie to, że nie jest to przekaz pochodzący z głębi twego serca, a jedynie luźne przemyślenia oparte o teksty jakiejś głupiej p.zdy zajmującej się pracą z cieniem, relacją z Wyższym Ja, integracją pierwiastka męskiego i żeńskiego w sobie i innym badziewiem będacym dopiero wstępem do prawdziwej, głębokiej duchowości. Naczytałeś się czegoś i tyle, próbujesz zabłysnąć intelektem, pokazać, jaki to jesteś mądry i wyżej rozwinięty od innych, że przejrzałeś iluzje itp.



iks de, Tak masz racje, ja też jestem konstruktem pamięciowym opartym na doświadczeniu
i opisach z którymi się zapoznałem, systemów które próbowałem lub które pojebałem.
Na ten konstrukt główny wpływ miał mądrść starożytnych greków, pare systemów mających swoje
poczatki w XIX wieku. Oczywiście też paru mędrców i ich dedukcja. No i własne doświadczenie. (praca z cieniem, jakieś tego typu bzdety, te teorie sa mi obce) chociaż znam pobieżnie Junga filozofie. Wyższe JA? to kostrukt myślowy tak jak nieba, piekła, reinkarnacje.....
Oczywiście przefiltrowane i wydedukowane przez jednostkę X którą jestem.
I która nic nie znaczy dla całości, w świecie powodzi mi się dobrze.
Nie mam też problemów z samym sobą. Jestem świadom że sam jestem kostrukcją, mapetem, częscią iluzjii.
Wyżej rozwinięty od innych?, nie chyba nie mam takiego uczucia.... zwierzeta sa mądrzejsze od ludzi. Za wyjątkiem psów które najczęsciej przejmują ludzką świadomość po właścielach. Będzie czekał na miche i spacer.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 02.06.2018 - 18:41
Post #44


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


Hm... Może faktycznie trochę mnie poniosło... Ale wiedz, że odnalazłam stan, w którym jestem nieskończoną nicością, niczego mi nie braknie, i ciało budzące się co ranka tylko mi w tym przeszkadza, wkurwia bezlitośnie!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 02.06.2018 - 19:09
Post #45


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 878

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 02.06.2018 - 18:41) *
Hm... Może faktycznie trochę mnie poniosło... Ale wiedz, że odnalazłam stan, w którym jestem nieskończoną nicością, niczego mi nie braknie, i ciało budzące się co ranka tylko mi w tym przeszkadza, wkurwia bezlitośnie!


Ten "stan" to też konstrukt, o jego istnieniu może poświadzcyć tylko dyskurs intelektualny po powrocie.
Tego "stanu" poszukuje też każdy ćpun. Potrzeby "duchowe" niczym się nie różnią od potrzeb "materilanych"
Nieskończoną nicością, jest wyłączenie myśli, do którego będą dążyć myśli, które tylko interesuje trwanie... xd
Nadzwyczajna jedność, to zazwyczaj zaburzenie metabolizmu ciała spowodowane narkotykami, medytacją, lub jakąś inną techniką wynalezioną do zaspokajania ludzi. W twoim przypadku pewnie jest to beznadzieja życiowa, katharsis, ale masz jescze do przezycia jakieś 40 lat. Więc trzeba też się zebrać. Na forach tego typu najwięcej neurotyków, nie ma wyjścia. Dziś akurat jestem przy komputerze to mogłem poodbijać piłeczkę. Te wszystkie teorie wielkich filozofów i metafizyków najczęsciej nie sprawdzają sie w realnym życiu. To dyskursy myślowe, każda myśl chce przetrwać i się ciągle realizować. Schronienia czy błogostanu/boga chce każdy, to pospolite, każdy chce uciec od niedogodnego życia.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 02.06.2018 - 19:15
Post #46


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


:-(
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post 02.06.2018 - 21:23
Post #47


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1150



CYTAT(Isabel Martin @ 02.06.2018 - 17:08) *
Mam zaakceptować "siebie", czyli TO CIAŁO?


Nie ciało tylko siebie:):)

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 01.06.2018 - 22:40) *
Wmówić sobie oddzielenie? Wmówienie sobie życia? Jest coś takiego? Ty Bielik wmawiasz sobie, że jesteś?

Iluzja oddzielenia to co innego...tego sobie nie wmawiasz. Tego doświadczasz, aby poznać czym jest ta iluzja :-)

Problem znika...

Nie wmawiam sobie że jestem:) wmówiono mi żę :) nie jestem
Mozesz rozwinąć:)czym jest problem i znikanie problemu

CYTAT(PigsOnTheWings @ 02.06.2018 - 19:09) *
Ten "stan" to też konstrukt, o jego istnieniu może poświadzcyć tylko dyskurs intelektualny po powrocie.
Tego "stanu" poszukuje też każdy ćpun. Potrzeby "duchowe" niczym się nie różnią od potrzeb "materilanych"
Nieskończoną nicością, jest wyłączenie myśli, do którego będą dążyć myśli, które tylko interesuje trwanie... xd
Nadzwyczajna jedność, to zazwyczaj zaburzenie metabolizmu ciała spowodowane narkotykami, medytacją, lub jakąś inną techniką wynalezioną do zaspokajania ludzi. W twoim przypadku pewnie jest to beznadzieja życiowa, katharsis, ale masz jescze do przezycia jakieś 40 lat. Więc trzeba też się zebrać. Na forach tego typu najwięcej neurotyków, nie ma wyjścia. Dziś akurat jestem przy komputerze to mogłem poodbijać piłeczkę. Te wszystkie teorie wielkich filozofów i metafizyków najczęsciej nie sprawdzają sie w realnym życiu. To dyskursy myślowe, każda myśl chce przetrwać i się ciągle realizować. Schronienia czy błogostanu/boga chce każdy, to pospolite, każdy chce uciec od niedogodnego życia.


:):)
To wszystko prawda:) ale jest ale,POTRZEBA :) to ona rządzi wszystkim,MYŚL jest jak magnes do puki jest POTRZEBA :):) masz przeje....e :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 02.06.2018 - 21:37
Post #48


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


Chodzi o poczucie oddzielenia od ciała, wrażenie bycia niezależną od niego świadomością, która nie pasuje do ciała i świata fizycznego, jest od nich czymś odrębnym.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post 03.06.2018 - 00:48
Post #49


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1150



CYTAT(Isabel Martin @ 02.06.2018 - 21:37) *
Chodzi o poczucie oddzielenia od ciała, wrażenie bycia niezależną od niego świadomością, która nie pasuje do ciała i świata fizycznego, jest od nich czymś odrębnym.


Tak:)wiem o czym mówisz:) to tylko program w twojej świadomości,to efekt "łykania teori" na temat istnienia.

Slonko:) wszystko jest w tobie piekne i nad wyraz wyrafinowane,ciałko twoje jest jednym z najwspanialszych dzieł we wszechświecie:) zaufanie sobie to droga wyboista,ale kiedy będziesz sobą:) wtedy zrozumiesz czym jest :):):)"niebo" :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki bielik110 za ten przydatny wpis:
Isabel Martin
Isabel Martin
post 04.06.2018 - 21:33
Post #50


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


CYTAT(PigsOnTheWings @ 02.06.2018 - 20:09) *
Nieskończoną nicością, jest wyłączenie myśli, do którego będą dążyć myśli, które tylko interesuje trwanie... xd

Nienawidzę tego "xd". Postrzegam je jako szczeniackie.

CYTAT(bielik110 @ 03.06.2018 - 01:48) *
Slonko:) wszystko jest w tobie piekne i nad wyraz wyrafinowane,ciałko twoje jest jednym z najwspanialszych dzieł we wszechświecie:)

Skąd wiesz? Przecież mnie nie znasz, nigdy mnie nie widziałeś.



Jakie macie sposoby na ego death?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post 04.06.2018 - 22:55
Post #51


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1150



CYTAT(Isabel Martin @ 04.06.2018 - 21:33) *
Nienawidzę tego "xd". Postrzegam je jako szczeniackie.


Skąd wiesz? Przecież mnie nie znasz, nigdy mnie nie widziałeś.



Jakie macie sposoby na ego death?

:)Nie muszę cie znać by widzieć w tobie piękno:)

a co to "ego deth" ?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ciciak
post 04.06.2018 - 23:16
Post #52


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 39

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 04.06.2018 - 21:33) *
Jakie macie sposoby na ego death?

Przy uaktywnieniu przysadki poskramiamy też ego.

Ale wygląda na to, że zapowiadają się nam zwykłe zgony, i to w dużej ilości. Darek się dowiedział, tu więcej:
https://www.youtube.com/watch?v=Vc4q5aO0XBo
https://www.youtube.com/watch?v=kbO2tlu1ulI
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki ciciak za ten przydatny wpis:
NeuroCosmic
.
post 05.06.2018 - 10:13
Post #53


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating
Punkty prestiżu: 526

Notatnik


Przez przypadek podziękowałem, przepraszam "xD"

/

Najpierw uruchom cały mózg, a potem zabieraj się za uaktywnianie przysadek :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 05.06.2018 - 13:40
Post #54


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


CYTAT(bielik110 @ 04.06.2018 - 23:55) *
:)Nie muszę cie znać by widzieć w tobie piękno:)

a co to "ego deth" ?

aha:)czyli inni ludzie są dla Ciebie lustrem:)

pytanie brzmi: w jaki sposób osiągnąłeś tak wysoki stopień rozwoju duchowego? emanujesz miłością, jesteś chodzącą dobrocią... jesteś wzorem do naśladowania, tylko jak Cię naśladować? Czy łatwość osiągania OOBE jest w Twoim przypadku naturalną konsekwencją poszerzania świadomości?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post 05.06.2018 - 23:02
Post #55


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1150



CYTAT(Isabel Martin @ 05.06.2018 - 13:40) *
aha:)czyli inni ludzie są dla Ciebie lustrem:)

pytanie brzmi: w jaki sposób osiągnąłeś tak wysoki stopień rozwoju duchowego? emanujesz miłością, jesteś chodzącą dobrocią... jesteś wzorem do naśladowania, tylko jak Cię naśladować? Czy łatwość osiągania OOBE jest w Twoim przypadku naturalną konsekwencją poszerzania świadomości?


Jakie k....a naśladowanie:):):) uświadom sobie że nie ma poziomu,nie mamiłości dobroci:):):)
Jest tylko ŚWIADOMOŚĆ po przez obserwację swoich MYŚLI SŁÓW I CZYNÓW :):) i wybór po przez POZNANIE :)
Niebo piekło to mit:):) baja religijna

Jak pokochasz siebie:) wszystko stanie się łatwiejsze.Dlaczego? bo będziesz postrzegać innych przez pryzmat siebie i swoich doświadczeń(jak dasz ciała zrozumiesz że każdy daje) i każdemu trza:):) odpuścić.Bo też zbiera doświadczenie jak ty.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki bielik110 za ten przydatny wpis:
Pavveł, TyHu
.
post 07.06.2018 - 20:27
Post #56


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating
Punkty prestiżu: 526

Notatnik


Tutaj macie jak wyglądają rzeki Nieba:

Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki NeuroCosmic za ten przydatny wpis:
Pavveł
ciciak
post 25.06.2018 - 20:33
Post #57


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 39

Notatnik


CYTAT(NeuroCosmic @ 05.06.2018 - 10:13) *
Najpierw uruchom cały mózg, a potem zabieraj się za uaktywnianie przysadek :)

Należy Ci się NuroCosmicu chyba nominacja do "złotej czcionki oobe.pl" za to zdanie, ale to raczej tak nie działa.
Przysadka to istotnie drzwi do Boga.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 25.06.2018 - 21:28
Post #58


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


Drzwi do Boga to korony czakra, jak otworzy się przypadkiem, no to wtedy jest masakra.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ciciak
post 22.12.2018 - 16:39
Post #59


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 39

Notatnik


CYTAT(ciciak @ 01.08.2017 - 19:52) *
...Zbyszka "Ciekawa rzecz mi sie przytrafila. Zniknalem w fizyku na jakies 5 minut,...

więcej tu:
https://www.youtube.com/watch?v=pgxn3IxCLAk
1:20:00 do 1:34:00
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ciciak
post 22.12.2018 - 16:42
Post #60


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 39

Notatnik


Aha i jeszcze coś -
lektura przyśpieszająca:
Hsin Hsin Ming "Księga Niczego" - Osho
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ciciak
post 08.03.2020 - 11:03
Post #61


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 39

Notatnik


CYTAT(ciciak @ 01.06.2018 - 15:11) *
Uaktywnienie Przysadki - praktyka
Najsampierw:
wielość przeżyć, odwaga, determinacja, myśloobserwacja, ponad 10 dni spokoju, końskie zdrowie i niezachwiana wola.
Co dalej?

Choćby minimalne oczyszczenie organizmu, np. 2 litry kwasu z kapusty na czczo i łykanie dużej ilości śliny.
Później wytrwanie w niejedzeniu i niepiciu aż do momentu przełomowego.
W tym momencie miejsce "sensorium" - ok. 2cm nad brwiami na czole między oczami ma się zacząć zmieniać tak, jakby pod skórą zaczynała się formułować i rozszerzać we wszystkie strony nowa przestrzeń.
Pierwszym sygnałem do zapoczątkowania tego procesu jest deliekatne uczucie jakby muskania piórkiem w tym miejscu między brwiami. Kontynuwanie koncentracji na tym uczuciu muskania niestety jak każde koncentrowanie się, zazwyczaj nie udaje się długo, niestety, choć może przyspieszyć proces.
Główna praktyka jest taka, że w momencie pojawienia się jakiegoś pragnienia, analizującej coś myśli lub np. złości trzeba przenieść uwagę na "sensorium - punkt między brwiami". No i po prostu wytrwać tyle dni ile trzeba będzie, a może być różnie.
Po momencie przełomowym można zacząć odżywianie "z obrusa samobranki",
np. przeżuwając 1-ną poziomkę lub zwilżając usta, ale każda większa ilość pożywienia może cofnąć proces - trzeba się nauczyć ile można zjeść lub wypić, jednak do ustabilizowania się procesu lepiej nic nie przyjmować.

Aby przyspieszyć proces - masujesz 2,3 razy dziennie 5-8 min. miejsce nad brwiami zataczając minimalnie okręgi, ale - co najważniejsze - wewnętrzną częścią dłoni, robisz to bardzo delikatnie, bo łatwo to miejsce podrażnić!
W 4,5 dniu przy uczuciu całkowitej suchości stóp można zrezygnować z codziennego mycia ciała.

Względy bezpieczeństwa:
- stopniowe wstawanie z pozycji leżącej lub siedzącej by nie utracić przytomności!
- przebywanie w wilgotnym powietrzu,
- polewanie wodą gdyby przypadnkiem było uczucie bardzo wielkiego gorąca,
- codzienne używanie mięśni, szczególnie mięśni grzbietu, np. przez wielokrotne napinanie poszczególnych mięśni!
- dźwiganie mniej niż 5 kg,
- odnoszenie się do otaczających ludzi z miłością,
- stosujesz na własną odpowiedzialność.

Co to ma wspólnego z OBE - ano to, że podczas głębokiego snu gałki oczne zwracają się do góry w kierunku jakby przysadki, co ma głęboki sen wspólnego z OBE - to już ktoś kto chce uaktywnić przysadkę powinien wiedzieć.

Kwoli dopełniena - wszelkie wolności - ekonomiczne, polityczne są iluzją, dlatego tylko zbliżenie się do ... przez uaktywnienie przysadki daje tą prawdziwą, upragnioną wolność.


Można by jeszcze tylko dodać, że w łatwy sposób dokładną liczbę dni potrzebną do uaktywnienia przysadki można poznać zadając pytanie przed snem i oczekując w śnie (tzw. progresywnym) jednoznacznej odpowiedzi, nie rozmyślając wcześniej ile dni to może być i wykazując autentyczną ciekawość.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
ciciak
post 17.06.2020 - 15:44
Post #62


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 39

Notatnik


Suchy post 1 raz w tygodniu i intensywny tryb życia może zredukować czas potrzebny do uaktywnienia przysadki np. do 8 dni.

Tu też mocny materiał o zniknięciu/wniebowstąpieniu od Darka.S.:
https://www.youtube.com/watch?v=WQKWQMdoOH0
min. 17 do 19.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 18.06.2020 - 09:37
Post #63



*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1966

Notatnik


Isabel Martin
Pavveł

Wniebowstąpienie to następny etap po mistycznym zjednoczeniu.

Ile nazw... brzmią jak jakieś poziomy w grze komputerowej. Czemu nie dodać jeszcze katharsis, nirvana, błogostan, mityczne rozpłynięcie, wsiąknięcie, zniknięcie, przebudzenie, pojawienie, rozświetlenie, wniknięcie w pustkę, rozszerzenie jaźni, zakochanie, trans, chwila uniesienia, poczucie życia, koncentracja, odpoczynek, zadowolenie, radość, kontemplacja, itd.
Teraz weź każde zdefiniuj, przecież to takie ważne. Ten etap jest przed, ten po, a ten to teges, a tamten to tamteges. Jeśli by to było takie stałe, proste, definiowalne, mierzalne, to by było sens to określać i tracić czas na definiowanie. A tak, to tylko próby stworzenia mapy idąc wzdłuż brzegu. Widzieliście mapy ze średniowiecza, jakie niedokładne. Lepiej badać po swojemu, obserwować widoki wokół siebie i poznawać teren i osiąść w końcu na jakimś, a nie ciągle tylko błądzić patrząc na krzywe mapy...

Nie znam nikogo, kogo ciało dobrze znosiłoby transcendencję.

A znasz kogokolwiek, kto przeszedł transcendencję?
A co rozumiesz przez transcendencję? Transcendencja to po polsku przewyższenie. Przewyższenie czego masz na myśli?

Ten stan jest nadal dualistyczny. Jeśli jesteś świadomy tego, że masz oczy, jeszcze nie osiągnąłeś celu.

Nietrudno jest osiągnąć stan, w którym doświadcza się deprywacji sensorycznej. Nie ma w tym nic niecodziennego i nie świadczy o żadnej transcendencji. W świadomości ciała nie ma nic złego, a wręcz przeciwnie, jeśli się jest go rzeczywiście świadomym. Tak i stan nieświadomości ciała pozwala na skuteczniejsze oddalenie się myślami gdzieś indziej. Nie ma sensu uznawać jeden stan, dyskredytując drugi. Oba istnieją i nie bez powodu.

Jeśli nocą zdematerializuję ciało fizyczne podczas snu i przeniosę je do innego wymiaru, a w świecie fizycznym ktoś wejdzie wtedy do mojego pokoju, to co zobaczy?

Pewnie śpiącą Ciebie xD

No, chyba że rzeczywiście tego dokonasz jakimś magicznym sposobem. Ale to zdecyduj się czy zdematerializujesz czy przeniesiesz do innego wymiaru, bo to dwie inne rzeczy. Jak przeniesiesz do innego wymiaru, to albo będziesz wyglądała inaczej, albo w ogóle będziesz niewidoczna. Jak zdematerializujesz, to Twój wygląd zależeć będzie od tego do jakiej formy się przekształcisz i o jakich parametrach fizycznych. Tak na zdrowy rozsądek.

Jak ludzie lubią posługiwać się terminami, o których za wiele nie wiedzą... "dematerializacja", "inny wymiar", "światło", "skok kwantowy", "nadświadomość", itd... A potem powstają różne fantastyczne pseudonaukowe teorie, które zajmują im głowę, wprowadzają chaos, wyprowadzają z równowagi i prowadzą do niespełnienia, zaniedbania rzeczywistego świata i cierpienia...

Po co zaprzątać sobie umysł takimi pytaniami? Na start zakładasz, że możesz tego dokonać. Ok, no to zrób to i się przekonaj. A jak nie możesz, to po co zakładasz, że się da i już zastanawiasz się co dalej i mnożysz wokół tego teorie? Bo przeczytałaś, że ktoś tego dokonał? Ja też czytałem niejedną książkę fantastyczną. Tak, są doniesienia, że np. jacyś "guru" hinduscy materializują kamienie szlachetne w dłoni i inne sztuczki. Jeśli więc jesteś tak bardzo ciekawa, jest to dla Ciebie tak bardzo ważne, pojedź do jednego i porozmawiaj z nim, niech Ci pokaże jakieś sztuczki.
Nawet gdyby któreś z tych sztuczek okazały się prawdziwe, to warto przyjrzeć się poglądowi, że nie latanie, nie teleportacja, nie miotanie kulami ognia z dłoni jest cudem, ale już zwykłe stąpanie człowieka po Ziemi.
Jest tyle cudów wokół nas, o wiele większych, potężniejszych i bardziej niezwykłych, niż te rodem z filmów fantasy, ale jakoś one umykają często ludzkim umysłom, a szkoda. Ale jak się dobrze przypatrzeć to je widać i czuć. Oczywiście fajnie by było czasem się teleportować czy coś, ale na dłuższą metę takie rzeczy by się znudziły. Cuda, które nas już otaczają, tak naprawdę są wystarczające by dać człowiekowi masę szczęścia, nie potrzeba wówczas żadnych innych wymiarów, ani dematerializacji, ponieważ ciekawsze rzeczy dzieją się dookoła.

Dwa i pół roku temu całkowicie wycofałam świadomość z ciała fizycznego. Od tamtej pory Duch jest dla mnie jedyną rzeczywistością.

Naprawdę? Całkowicie? Jesteś duchem? A jak to napisałaś na klawiaturze?
A jak sprzątasz mieszkanie, jesz, załatwiasz fizjologiczne potrzeby, prowadzisz samochód, pracujesz, rozmawiasz z ludźmi, wchodzisz po schodach, wdychasz powietrze, też jesteś tylko duchem?
Skupiasz się na wycinku rzeczywistości i nazywasz go duchem. A rzeczywistość składa się z ducha, ciała i umysłu, które się zazębiają i przeplatają, współpracują i zależą od siebie. Ignorując stale pozostałe, skazujesz siebie na cząstkowe poznanie, mniejsze doświadczenie, problemy z pozostałymi, chaos i cierpienie. Nie zmienia to faktu, że od czasu do czasu fajnie jest się zanurzyć skupiając się tylko w jednym z nich. Tak jak w tańcu, raz wychylasz się w jedną stronę, raz w drugą. Ale wszystko gra, póki robisz to świadomie i zachowujesz równowagę. Problem jest, jak nie masz nad tym kontroli, przewracasz się i obijasz.

Hm... Może faktycznie trochę mnie poniosło... Ale wiedz, że odnalazłam stan, w którym jestem nieskończoną nicością, niczego mi nie braknie, i ciało budzące się co ranka tylko mi w tym przeszkadza, wkurwia bezlitośnie!

Niczego Ci nie braknie, tylko coś Cię wkurwia bezlitośnie xD Niezły oksymoron.

Jeżeli już definiujesz i stosujesz jakieś buddyjskie filozofie nicości, tzn. że już tą nicością nie jesteś. A na pewno nie nieskończoną, lol. Ciekawe jak wygląda nieskończona nicość robiąca obiad :D

Już prawie rok spoczywam w cichym błogostanie, utrzymującym się nieprzerwanie w stanie jawy, śnienia i snu głębokiego. Mam wrażenie, że właśnie to mają na myśli księża, mówiąc o "wiecznym odpoczynku". Niestety, z jakiegoś powodu panuje błędne przekonanie, iż należy się on tylko zmarłym.
Jednak ekspresja mojego ciała w ogóle nie oddaje tego, co czuję. Dla zewnętrznego obserwatora wyglądam i zachowuję się, jakbym miała depresję. Nie ma pojęcia, co dzieje się w moim wnętrzu.
Moje ciało jest biedne i zaniedbane. Jeszcze kilka miesięcy temu w ogóle tego nie zauważałam, nie zwracałam na nie uwagi. Muszę na powrót zintegrować się z nim, przekonać każdą jego komórkę, że jest światłem. Tylko to mi pozostało...


Ciekawy ten "błogostan", w którym codziennie coś Cię wkurwia bezlitośnie...

To Twoje wrażenie z księżmi i wiecznym odpoczynkiem przypomniało mi teleturniej "Śpiewające Fortepiany", w którym naginali skojarzenia jak się da :D

Skupiasz się obecnie bardzo intensywnie na aspektach poznawczych świadomości, bardziej niż na działaniu i potencjale jaki przynosi, i taki tego skutek, jaki opisujesz. To nie jest złe, wręcz przeciwnie, moim zdaniem chwali się, że tyle uwagi poświęcasz temu aspektowi rzeczywistości. Jednak złe (niekorzystne dla Ciebie) jest, że kosztem tego zaniedbujesz ciało, wytrącając się tym samym z równowagi. Na dłuższą metę zaniedbane ciało zacznie dawać się we znaki i przestaniesz móc odczuwać ciągły błogostan. Ważne jest, aby dbać o każdy aspekt tego, co jest.
Światło to nie jest żadna ostateczna, najwyższa forma, jak przyjęło się używać tego terminu w środowiskach podobnych temu forum. Światło, to tylko fala elektromagnetyczna o pewnym zakresie częstotliwości. Jest tego znacznie więcej. Po prostu fajnie wygląda, więc ludzie kojarzą ze światłem coś mega. Tak jak pioruny w starożytności kojarzono z gniewem bogów. Skojarzenie spoko, nawet zabawne, ale obiektywnie nietrafione.

Pozostało Ci znacznie, znacznie więcej :)

Tak? To gdzie jest ten chłop, którym byłeś 20 lat temu? Gdzie się podziało to drobne dziecięce ciało?

Tutaj, 20 lat starszy :|
Zmieniło kształt, przekształciło się stopniowo, nabierając nowej materii ze spożywanych składników odżywczych. Tyle.

Poza tym Wniebowstąpieni Mistrzowie ukazują się tylko osobom o czystym sercu. Nic dziwnego więc, że nie miałeś do czynienia z żadnym z nich.

xD

1. Nie ma czegoś takiego jak czyste serce. Jak ktoś nigdy nie popełnił żadnego błędu, tzn. że nigdy niczego nie uczynił, a to znaczy że nie żył. Nie da się na tym świecie nie popełnić żadnego błędu, nie przyczynić się działaniem lub zaniechaniem działania do jakiejś krzywdy, nie zrobić niczego wbrew czyjejś woli. Nie da się na tym świecie mieć całkiem czystego serca. A jeśli ktoś uważa że takie ma, to jest dziecinnie naiwny, a naiwność też prowadzi pośrednio do ludzkich krzywd, więc nie jest czysta.
2. Nawet największy bandzior jakby otaczał się samymi ludźmi o zupełnie czystym sercu (zakładając że tacy by istnieli), to by fruwał jak motylek oświetlony promieniami tęczy :D Hmm, może dlatego ci "mistrzowie" ukazują się tylko osobom o czystym sercu..?
Banalnie jest być dobrym, gdy otoczenie jest dobre. Mistrzostwo jest być dobrym, gdy dookoła jest zło. Żaden to mistrz, który jest dobry dla swoich, nawet bandzior jest dobry dla swoich.
3. Osoby o czystym sercu nie potrzebowałyby mistrzów, same nimi by były.
4. W ogóle to brzmi jak niezła wymówka, żeby uzasadnić dlaczego nie widziało się czegoś, co nie istnieje xD
5. To jest hipokryzja i czcze wnioski oceniać na ile ktoś ma czyste serce. Być może ten, kogo właśnie oceniłaś, sam jest mistrzem, albo miał bliski kontakt z setką takich.

Rok tylko? Nie wierzę... Jeden koleś medytował po 23 godziny na dobę, przez 12 lat, i innym zaleca to samo.

Nie da się medytować 23 godziny na dobę, a na pewno nie przez 12 lat. Ludzki mózg potrzebuje przynajmniej 4h regeneracji dziennie, ze sporadycznymi odstępstwami od normy, ale nie trwającymi dłużej niż jedną, maks dwie iteracje mniej więcej (ok. dwa dni). Musiałby też być karmiony i robić w nocnik, który ktoś mu by podstawiał i wymieniał i podcierał mu pupę. A robiąc to przez 12 lat, to mu by mięśnie zanikły, stawy poniszczyły i oczy zapadły od nieużywania i byłby kaleką. "I innym zaleca to samo" xD Masakra.
Czy ludziom można w dzisiejszych czasach naprawdę wcisnąć każdą ściemę? :(

A niech se ktoś medytuje i 50 lat, dlaczego ktoś inny nie może do czegoś dojść w rok?? Rok to kupa czasu, przy właściwym nastawieniu, determinacji i predyspozycjach, wiele jest możliwe.

Chodzi o poczucie oddzielenia od ciała, wrażenie bycia niezależną od niego świadomością, która nie pasuje do ciała i świata fizycznego, jest od nich czymś odrębnym.

Poczucia oddzielenia od ciała czy inaczej deprywacji sensorycznej stosunkowo łatwo doświadczyć odcinając się od wszelkich bodźców fizycznych (specjalne komory bez światła, dźwięków, w których jest się zanurzonym w miękkim podłożu, lub cieczy; albo wanna z wodą czy wygodne łóżko w ciszy i ciemności), albo poprzez odpowiednią koncentrację i nie poruszanie się po czym mózg odcina czucie w nerwach na kształt tego, co dzieje się przy zasypianiu. Wystarczy na to kilka - kilkanaście minut. Ciekawe doświadczenie, ale nie jedyne, nie niezależne od innych doświadczeń, a mentalki jakie podczas niego się doświadcza można równie dobrze wykonywać na jawie podczas dnia. Nie ma w tym nic paranormalnego, tylko dla wtajemniczonych i wybrańców, którzy nie wiadomo co musieli robić i poświęcić, by to osiągnąć. To jest normalne i jest dla wszystkich na wyciągnięcie ręki.

Ciało nie jest żadnym przekleństwem, jest wspaniałym narzędziem, które gdy zadbane, odwdzięcza się niebywale.

Poczucie nieprzynależności do świata fizycznego to choroba psychiczna, która wynika z doznanych krzywd w tym świecie. Przez to człowiek stara się uciekać w wykreowane światy fantazji, które wydają się przyjemniejsze. Ale to wbrew pozorom krzywdzi podobnie jak wcześniej skrzywdził świat fizyczny.
Trzeba w końcu wydorośleć i nie rozpamiętywać krzywd z czasów dzieciństwa, gdzie delikatnemu małemu człowiekowi, wrażliwemu na każdy bodziec, wryło się coś, z czym trudno mu było sobie poradzić.
Dojrzałość i dorosłość polega na tym, że człowiek rośnie w siłę na tyle, że sam potrafi być liderem i wspierać innych, nie ucieka od rzeczywistości, ale się z nią konfrontuje, kształtując ją podług siebie.
I trzeba sobie zdać sprawę, że świat fizyczny i niefizyczny się przenikają wzajemnie i zależą od siebie, nie da się ich zupełnie rozdzielić. Tylko będąc silnym/aktywnym w obu, człowiek może być silny i podążać drogą ku spełnieniu/szczęściu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

4 Stron V  < 1 2 3 4 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park