Dziennik Snów


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V   1 2 3 > » 
Entries on Thursday 24th January 2019

entry 24.01.2019 - 09:01
W pi?tek w pracy oddajemy 'prawie' gotowy produkt klientowi, jest przez to du?o stresu i po?piech poniewa? stracili?my znacz?cy dla nas czas na jego dopracowanie.

?ni?o mi si? dzisiaj ?e to ja oddawa?em produkt i przyjmowa?em klienta do firmy, po dwóch technicznych s?owach przeszed?em do rozmowy bardziej towarzyskiej, o wakacjach we W?oszech, jedzeniu tam i co nam si? tam podoba. Mia?em uczucie ?e nie tak powinna wygl?da? ta rozmowa, ?e powinienem by? si? bardziej skupia? na samym produkcie, na celu jego przyjazdu. Rozmawiali?my na tarasie sk?d otwiera? si? widok na co? przypominaj?cego brazylijsk? fawele. Dostrzeg?em w oddali dwóch znajomych wspó?pracowników którzy dyskutowali na mój temat, s?ysza?em jak mówi? ?e wszystko rujnuje i ?e powinienem by? si? skupi? na produkcie a nie zagadywa? klienta o jakie? pierdo?y, tak wi?c zmieni?em tematyk?, czu?em si? bardzo pewny siebie, i dumny z tego ?e tak dobrze si? z nim dogaduje. Przeszli?my potem na tematy finansów jego firmy i czy inwestycja w ten projekt by?a s?uszna decyzj?.

?ni?o mi si? te? o jakim? opuszczonym domu ze szklarni?, z wann? w salonie, by? bardzo zniszczony i zaniedbany, by?o tam mnóstwo zmutowanych zwierz?t.

Entries on Tuesday 22nd January 2019

entry 22.01.2019 - 07:53
Ostatnio pami?tam nadzwyczaj ma?o snów, po przebudzeniu ?adnego, ale wykonuj?c poranne czynno?ci staram sobie co? przypomnie?.

Dzisiaj pami?tam tylko tyle ?e sprzecza?em si? o co? z drug? po?ówk?.
W drugim ?nie obawia?em si? o utrat? pracy i planowa?em za?o?enie czego? swojego.

Entries on Monday 21st January 2019

entry 21.01.2019 - 07:23
Dzisiaj spa?em wyj?tkowo krótko bo tylko oko?o 6 i pó? godziny, mo?e dlatego pami?tam tak niewiele.

By?em u dziadka, by?o mu zimno bo nie grza? w piecu, szuka?em po jego szafach jakiego? koca ?eby si? móg? przykry? i ociepli? ale nie znalaz?em, g?ównie skar?y? si? na wyzi?bion? szyj? i stopy. Po d?u?szych poszukiwaniach stwierdzi?em ?e przecie? mog? i?? do domu po potrzebne rzeczy bo mieszkam niedaleko.

?ni?o mi si? te? ?e by?em u dawnego znajomego w domu, nie mog?em si? tam odnale??, kr??y?em w okó? po pokojach ale nie mog?em dotrze? do celu.

W ostatnim ?nie jaki pami?tam by?em na jakim? spotkaniu, by?o mnóstwo osób a ja wyg?asza?em jakie? przemówienie.

Entries on Sunday 20th January 2019

entry 20.01.2019 - 11:47
?ni?o mi si? ?e kto? próbowa? podtruwa? moje koty dokarmiaj?c je przez ma?? szpar? mi?dzy pod?og? a drzwiami wej?ciowymi, kiedy si? zorientowa? otworzy?em energicznie drzwi i zacz??em krzycz?c bic t? osob?.
By? to m??czyzna który zarzeka? si? ze to zwyk?a nieszkodz?ca karma, jednak nie potrafi? mnie do tego przekona?, dalej go bi?em. Na klatk? wysz?a s?siadka, nic nie mówi?a tylko si? przygl?da?a, kaza?em jej dzwoni? na policj?, a w mi?dzyczasie przejrza?em jego 'dziennik' dokarmiania kotów który si? przy nim znajdowa?, wszystkie strony by?y puste, prócz symbolu na ?rodku ka?dej kartki przypominaj?cego bia?o-ró?owy kwiat lotosu.

?ni?o mi si? te? ?e wchodzi?em w jakie? wysokie góry, z cz??ci? rodziny, rozmawiali?my o najlepszych butach podej?ciowych i ich przyczepno?ci, chcia?em sfotografowa? krajobraz ale aparat przesta? robi? zdj?cia, kto? wyci?gn?? alkohol i zacz?? cz?stowa? ale ja nie mia?em ochoty pi? przed takim wysi?kiem, by? to teoretycznie najwy?szy szczyt w Europie ale znajdowali?my si? w Polsce.

Oprócz tego ?ni?em te? ?e ze mn? i moj? dziewczyn? mieszka?a z nami moja kole?anka z liceum która zawsze mi si? podoba?a. Zaskoczy?em j? nag? w ?azience, podsadzi?em j? na drewniany blat, tak ?e miednice mieli?my na podobnych wysoko?ciach, zacz?li?my si? ca?owa?, dotyka?, ?ci?gn??em spodnie i zacz??em 'je?dzi?' penisem po jej wilgotnej pochwie, by?a podniecona tak samo jak ja, ale ci?gle mia?em wra?enie ?e jest czym? przej?ta, prawie zniesmaczona. Gdy zapyta?em co si? dzieje powiedzia?a mi ?e nie mo?emy si? kocha? bo obawia si? zaj?cia w ci???, wyt?umaczy?em jej ?e z tego samego powodu unikam penetracji. Przeprosi?em j?.

W trakcie zapisywania tych snów przypomnia?y mi si? te? fragmenty innego, pami?tam tylko ?e rozmawia?em z szefostwem, jeden z prezesów firmy nie by? zadowolony ?e ostatnio cz?sto pracuje zdalnie z domu, a drugi broni? mnie ?e i tak przegl?da na bie??co moj? prac? i nie zauwa?a spadku efektywno?ci czy produktywno?ci pomimo mojej pracy z domu.

Entries on Tuesday 7th June 2016

entry 07.06.2016 - 20:53
Od ponad pó? roku dziennie miewam sny w których moja ukochana mnie zdradza, ze wszystkimi mo?liwymi osobami, ja je i j? potem karze, te? na ró?ne sposoby, brutalne. Czasem j? ratuje po wszystkim, czasem sam sobie co? robi?.

Zaczyna mnie to ju? powoli m?czy?. Wie kto? jak na nie wp?yn??? Na swoj? pod?wiadomo??? Chcia?bym przesta? o tym ?ni?, budzi to we mnie tylko w?tpliwo?ci.

Entries on Tuesday 28th April 2015

entry 28.04.2015 - 12:11
Mieszka?em chyba w Stanach Zjednoczonych, prosi?em ?on? ?eby zabi?a mnie i nasze dzieci. Zrobi?a to strza?em ze strzelby w g?ow?, ja prze?y?em. Za nied?ugo mia?a przyjecha? policja, ?ona chcia?a ca?? win? zrzuci? na mnie. W po?piechu szuka?em sposobu doko?czenia tego co ju? zacz??a, odebrania sobie ?ycia.

Zauwa?y?em ?e chyba ?atwiej mi osi?gn?? ?wiadomo?? we ?nie - chocia? cz??ciow?, bo potem cz?sto zdarza mi si? zwierza? komu? we ?nie ?e ?wiadomie ?nie i rzeczywisto?ci? staje si? sen co troch? traci na sensie, gdy z dooko?a mnie dobiegaj? ró?ne d?wi?ki. Mo?liwe ?e wybudzaj? we mnie podczas snu pewnego typu ?wiadomo??. Musz? spróbowa? z muzyk?, po?o?y? dzia?aj?ce s?uchawki obok poduszki szybko po przebudzeniu, i zasn?? jeszcze na jaki? czas.

Entries on Sunday 26th April 2015

entry 26.04.2015 - 11:38
Pami?tam ?e p?yn??em z jak?? ?adn? i blisk? mi dziewczyn? przez morze, jeszcze przy brzegu ona by?a na zwyk?em pontonie a ja na takim z silnikiem, pyta?em si? jej czy nie wola?aby przy??czy? si? do mnie, by?oby szybciej i ?atwiej. W momencie przesz?a na przód pontonu, zanurzy?a tu?ów i zacz??a wios?owa? r?koma, jakby p?yn??a ?abk? ale nogami znajdowa?a si? jeszcze na pontonie. Zrobi?em tak samo. Zacz?li?my p?yn?? z ogromn? pr?dko?ci? przed siebie, dotarli?my tak do Francji. Bardzo si? nam tam podoba?o.

W hotelu nie chciano nas przyj??, recepcjonistka ci?gle robi?a jaki? problem, nie chcia?a nam nawet sprzeda? czego? do jedzenia, w ogóle nie t?umacz?c dlaczego.

Siedz?c na pla?y przyszli do nas koledzy z mojej by?ej szko?y, jeden z nich chcia? sobie kupi? piwo w?a?nie w tym hotelu ale nie mia? dokumentów potwierdzaj?cych jego wiek. Mi ta sama recepcjonistka co wcze?niej te? nie chcia?a tego piwa sprzeda?, t?umacz?c tym razem ?e u nich w kraju wiek liczy si? inaczej, i ?e tak naprawd? nie mam 19 lat.

Gdy powiedzia?em ze zdenerwowaniem ?e ma jakie? "humorki" i powinna sprzeda? mu te piwo normalnie, jak cz?owiek, wszyscy ucichli z zaniepokojeniem. Nie wiedzia?em dlaczego, czu?em si? obcy.


W nast?pnym ?nie jestem w szkole i musz? wykona? nieludzko skomplikowany panel steruj?cy pomp? wodn? która mia?aby nawadnia? pole. W pewnym momencie na chwil? odchodz? od projektu a gdy wracam niektórych cz??ci mi brakuje, podejrzewam ?e to inni uczniowie zrobili mi "psikusa" ale ?aden z nich si? nie przyznaje, a ja trac? czas który mamy do dyspozycji. W takiej sytuacji prosz? profesora o pomoc z materia?em, t?umacz?c ca?? sytuacje, po chwili rozmowy dwóch kolegów wo?a mnie informuj?c ?e znale?li moje brakuj?ce cz??ci. Z profesorem dochodzimy do wniosku ?e ju? za du?o czasu straci?em i zostan? 30minut d?u?ej. Przy okazji poznaj? by?ego ucznia, który sko?czy? nauk? rok przed ko?cem szko?y, twierdzi ?e ch?tnie by mi pomóg? bo bardzo lubi? to robi? a dawno nie mia? okazji. Czas dobiega ko?ca i nadchodzi faza testów czy projekty wszystkich dzia?aj? jak powinny. Znajdujemy si? na pi?knie zielonym polu z jeszcze nie wysokimi "ro?linkami" ale ju? rysuj?cymi na polu zielone linie zasiania, dzielone od innych kilkucentymetrowym pasmem ziemi. Ró?ne projekty pompuj? wod? na ró?na wysoko?? i odleg?o??. Zaczynamy gdzie? i??, ci?gle dotrzymuj? towarzystwo by?emu uczniowi który mia? mi pomóc, wypytuje go o ró?ne rzeczy. Gdy mówi ?e zna ma?ego "rasta", zaczynam si? obawia? ?e co? ju? o mnie mo?e wiedzie?. Dochodzimy do jakiego? jeziora w którym p?ywaj? dziwne pozaziemskie stworzenia, kolega t?umaczy ?e to tylko ?ab?dzie i ?ebym si? ich nie ba?. Jezioro znajdowa?o si? du?o ni?ej, i trzeba by?oby do niego wskoczy?, dochodzimy jednak do wodospadu do którego wszyscy wskakuj?. Prócz mnie, d?ugo si? waham, boj? si? ?e stanie mi si? krzywda, w ko?cu si? budz?.

Ogólnie pierwszy raz odk?d pami?tam ba?em si? wody, skoku do niej.

Entries on Monday 6th April 2015

entry 06.04.2015 - 10:58
Uciek?em od codzienno?ci nie zabieraj?c nic. Ucieczk? zacz??em od oddania mojego psa, o którego posiadaniu ju? dawno zapomnia?em, w lepsze ni? moi bliscy r?ce. Na drodze napotka?em brata który mia? mi za z?e ?e na tak d?ugi czas zapomnia?em o psie. T?umaczy?em jak to si? sta?o. Jad?c poci?giem nad morze wyobra?a?em sobie jak nadzwyczajnie b?dzie spotka? si? z bliskimi po 4 latach nieobecno?ci, ciszy, braku kontaktu, jak mile b?d? mogli by? zaskoczeni, tak samo jak ja ?e ich s?ysz? i widz?. P?ywa?em w jakim? kanale/morzu na plecach, planowa?em tak dop?yn?? do Anglii ale jaki? z przechodniów mi to odradzi?, by?o za daleko. Nad morzem spotka?em czwórk? podró?ników, takich samych jak ja tylko posiadaj?cych vana - troch? wi?kszego ogórka. Pozwolili mi si? do??czy? pod warunkiem ?e b?d? si? dok?ada? do paliwa, zgodzi?em si? mówi?c ?e b?d? im oddawa? 8% wszystkiego co zdob?d?, zdziwi?o ich to. Pami?tam jak podró?owali?my. Znalaz?em nawet 2 nieu?ywane chusteczki, jeszcze w paczce. Wprawi?o mnie to w euforie, wyobra?a?em sobie jaki komfort mog? mi zapewni? przez kilka chwil.


Pami?tam ?e wydobywali?my jakby law? z podziemnych z?o?y. By?a ona inna, jakby napromieniowana. Przy jej obecno?ci cz?owiek widzia? jakby promieniami gamma lub mo?e cia?o cz?owieka stawa?o si? prze?wituj?ce i by?o wida? jego wn?trzno?ci. Pami?tam ?e jaka? kobieta zdziwiona tym zjawiskiem zauwa?y?a u mojej cioci raka, chyba p?uc.

Entries on Friday 3rd April 2015

entry 03.04.2015 - 02:47
?ni?o mi si? ?e spada?em z ?ó?ka, przed upadkiem na ziemie przebudza?em si? ze ?wiadomo?ci? ?e by? to tylko sen, by?o takich snów we snach wiele, za 6 razem przebudzi?em si? naprawd?.

Entries on Tuesday 31st March 2015

entry 31.03.2015 - 10:04
Znajdowa?em si? w jakim? pokoju z par? wrogich dla mnie osób. Z pokoju obok przyszed? m??czyzna mówi?c ?e znalaz? list i ?e wie co si? tutaj dzia?o. Odebra?em mu bro?, nie próbowa? walczy?, wydawa? si? zbytnio przej?ty sytuacj? w której si? znajdowa?. Wybieg?em do pokoju z którego przyszed?. By?o tam pe?no murzynów, wiedzia?em ?e to oni sam powodem do zmartwie? moich wrogów, a zaraz i moim. Ucieka?em jak najszybciej. Ca?a wioska, ka?dy ogródek, ca?e pola by? pokryte g?owami wo?ów. Setki olbrzymich g?ów wo?ów, ju? dawno bez ?ycia. Wiedzia?em ?e to oni zrobili. W wiosce nie by?o ?ywego ducha, przynajmniej nie w tej. Gdy zauwa?y?em ?e kilku murzynów we mnie celuje a inni zaczynaj? za mn? biec znacznie przy?pieszy?em. Widzia?em w oddali wioski oddzielone kratami przez które próbowa?em si? pó?niej przedosta?. Próbowa?em si? schowa? mi?dzy dachem a sufitem jednego z budynków, ca?e wioski przypomina?y jakie? afryka?skie domki, mo?e bardziej te z brazylijskich faveli. W?a?ciciel budynku w którym próbowa?em si? schowa? wyja?ni? mi ?e nie mam si? ju? czego obawia?, ?e tutaj po mnie nie przyjd? i przedstawi? mi ch?opaka który tak samo jak ja, kilka miesi?cy temu od nich uciek?.

Drugi dzie? z rz?du ?ni? mi si? martwe zwierz?ta, wczoraj skaka?em po rozci?tym wzd?u? rekinie, nie b?d? pewny czy jest prawdziwy.

Entries on Friday 27th March 2015

entry 27.03.2015 - 09:57
Wraca?em szybko do domu biegn?c przez miasto w samych slipach i bia?ej podkoszulce.

Dobieg?em do wpó? zniszczonego mostu przy którym sta?o ju? par? osób, ba?y si? ?e most si? zawali jak przez niego spróbuj? przej??. Ja jednak w po?piechu zignorowa?em ryzyko i zacz??em przez niego przechodzi?. Nagle zacz?? si? sypa?, kobieta na nim stoj?ca radzi?a mi jak bezpiecznie wykonywa? ruchy ?eby si? nic nie sta?o. Na marne jednak. Nagle cz??? której si? trzyma?em odpad?a wraz ze mn?, upad?em do wody a betonowa ?ciana mnie przykry?a. Widzia?em ?e kobiet? spadaj?c? z wysoko?ci i jak cierpi z mojej winy, mia?em wyrzuty sumienia. Ba?em si? o ?ycie nie mog?c wykona? ?adnego ruchu.

Entries on Tuesday 24th March 2015

entry 24.03.2015 - 16:29
Europa by?a jedn? ma?? wysp?.

Pami?tam ?e chcia?em si? dosta? na wyspy karaibskie. B?d?c na jednej w w?oskich pla? wsiad?em na jaki? statek - przypominaj?cy ?aglowiec, przynajmniej kszta?tem bo nie pami?tam ?e mia? ?agiel. Sterowa?em nim u?ywaj?c my?li, op?ywa?em ca?? wysp? w mgnieniu oka.

Z jednej strony by?o górzyste wybrze?e które sz?o pokona? tylko wspinaj?c si? po stromym i w?skim szlaku. W g?owie s?ysza?em brata który pyta? si? mnie czy by?oby to bezpieczne, odradza?em mu tego.

Z drugiej strony wyspy znajdowa?y si? pi?kne piaszczyste pla?e których w?a?cicielem by?a osoba od której "po?yczy?em" statek. Mówi? on ?e za godzin? kursu liczy sobie 1000z?. Nie mog?em odda? mu statku bo nie mia?em jak wróci? do domu, z reszt? chyba nie chcia?em.

Zrobi?em tak kilka okr??e? a? znalaz?em jak?? kobiet? która mog?aby by? zainteresowana tak? podró??, wygl?da?a na bardzo bogat?. Liczy?em na to ?e w zamian za ?ódk? dostan? helikopter i wróc? nim do domu ale mówi?a ?e nie ma.

Mia?em problem ze ?ci?gni?ciem r?kawic, jej kole?anka próbowa?a mi pomóc ci?gn?c za nie ale to nie pomaga?o, musia?em wskoczy? do wody ?eby swobodnie si? ze mnie zsun??y.

Doszli?my do wniosku ?e okr??ymy wysp? i wysi?d? gdzie b?d? chcia?, czyli w domu, a ona pop?ynie sobie dalej oddaj?c na ko?cu statek w?a?cicielowi.

Przep?ywali?my pod jakimi? mostami których wcze?niej nie by?o, by?y tam te? inne ?ódki które ta kobieta mia?a za lepsze. Chocia? bardzo szybko je przegonili?my i nasz statek wydawa? si? du?o bardziej zwrotny.

entry 24.03.2015 - 10:54
P?ywali?my w morzu, wybrze?e by?o zbudowane z ogromnych pólek i szaf, przypominaj?cych te z mojego pokoju. ?ciga?em si? z jak?? dziewczyn?, a raczej sam chcia?em si? z ni? zmierzy? gdy po co? p?yn??a. Nagle pi?ka któr? kto? rzuci? uton??a. Wszyscy prócz mnie bali si? zanurkowa? bo nie wiedzieli co mog? spotka? w g??bi. Nie by?o tam nic czego mogliby si? obawia?, a pi?ka straci?a powietrze i uton??a.

Wspinaj?c si? po pu?kach i szufladach wyszli?my na brzeg który znajdowa? si? kilkana?cie metrów nad poziomem wody. By?o bardzo ?adnie i bajecznie. Z jednej strony ludzie skakali do wody, te? chcia?em spróbowa?. Wykona?em kilka skoków wykonuj?c ró?ne akrobacje, gdy je wykonywa?em czas jakby zwalnia? i mog?em si? bardziej skupi? na czynno?ciach które wykonywa?em w powietrzu, wydawa?o mi si? ?e zrozumia?em sekret ludzi wykonuj?cych akrobacje w powietrzu - ?e robi? to z tak? ?atwo?ci? w?a?nie dlatego ?e czas im zwalnia podczas skoku. Chocia? woda nie wydawa?a si? g??boka to l?dowa?em na styk, nogami delikatnie dotykaj?c dna. Du?o innych osób te? skaka?o.

Nagle znajdowa?em si? w jakim? biurze lekarza w szpitalu. Czeka?em na jednego konkretnego który mia? mnie zbada?. By? stary. Rozmawia?em z nim w ró?nych j?zykach opowiadaj?c jak kiedy? znajomy skoczy? do wody i z?ama? sobie kr?gos?up. Ale przyczyn? nie by? sam skok co stan w jakim jego kr?gos?up si? znajdowa?, skok go tylko "dobi?", ale zosta? potem wyleczony. Ten lekarz te? podobno nie takie urazy mia? i ze wszystkiego uda?o mu si? wyj??.

Zabra? mnie do jakiej? sali gdzie bada? mnie dziwnym urz?dzeniem które jakby skanowa?o mnie przepuszczaj?c przeze mnie strumie? powietrza w miejscu w którym pod??czy? dysze. Widzia? wiele anomalii w kr?gos?upie, dobrze wiedzia?em ?e mo?e zobaczy? tam co? nieciekawego. Gdy nie wy?wietla?o mu na komputerze mojego lewego p?uca kaza? mi patrze? w kafelki na suficie na które ju? wcze?niej patrza?em. Nie mia?em si? rozprasza? kobiet? która si? rozebra?a w sali przyj??, chocia? totalnie nie zwróci?em na ni? uwagi.

Po badaniach przysz?a mama obwiniaj?c mnie ?e nie by?em ostro?ny podczas skoków i zrobi?em sobie krzywd?, ?e teraz b?dzie trzeba Bóg wie ile p?aci? za badania itd. Wiedzia?em ?e powodem mojej wizyty nie by?y skoki do wody. Jaka? kobieta powiedzia?a ?e ona pokryje wszystkie koszty, chyba francuska. Gdy przysz?a policja wyja?ni? spraw? podeszli od razu do tej kobiety. Ja i mama odeszli?my.

Entries on Sunday 22nd March 2015

entry 22.03.2015 - 22:00
By?em z bratem w centrum Katowic, mieli?my co? do zrobienia. Mia? dziecko. Ja by?em chyba z psem. Weszli?my do sklepu na zakupy. Sklep by? okr?g?y, na ?rodku na owalnych rega?ach i na zewn?trznym pier?cieniu by?y produkty. Mieli?my wózki. Brat ucieka?, bieg? przed siebie wrzucaj?c wszystko, ja musia?em go goni? wo?aj?c ?eby zaczeka?. Nie mo?na by?o nic nie kupi? a ja dotrzymywa?em mu tylko towarzystwa. Wyszed? nie czekaj?c, na ca?e szcz??cie uprzejma kasjerka pozwozi?a mi przej?? mi?dzy barierkami które odblokowywa?y si? tylko po zap?aceniu.

Nagle znalaz?em si? przed sklepem czekaj?c na niego, wyszed? bez niczego co bardzo mnie zdziwi?o i zarzuci?em mu ?e zapomnia? wszystkiego, dziecka, mojego psa i zakupów. Wrócili?my si? razem do samochodu gdzie w baga?niku pod jakimi? kocami mia? wszystko schowane.

Entries on Sunday 15th March 2015

entry 15.03.2015 - 10:47
Dwa sny przeplata?y mi si? na zmian? w troch? niezrozumia?ej dla mnie kolejno?ci.

By?em w ogromnym szpitalu, dooko?a mnie by?a masa chorych skar??cych si? na wszystko, by?o im ?le. Szpital znajdowa? si? na 30km2 powierzchni lasu. Pami?tam ducha kobiety który mnie prze?ladowa?, znikaj?c zbli?a?a si? do mnie prawie strasz?c. Chocia? przera?enie wydawa?o mi si? nie na miejscu, brakiem szacunku i respektu. Próbowa?em j? zrozumie?.

Nagle siedzia?em z dziadkiem i babci? w jakiej? ruderze, nie by?o tam sprz?tane ju? dawno, brudne naczynia zaczyna?y czym? zarasta?. Domek przypomina? troch? star? zabudowan? altank?, ma?y domek dzia?kowy. (?) Dyskutowa?em z nim na temat wysypiska ludzi na terenie lasu który jest dzielony z ogromnym szpitalem. Z jednej strony by?o wybrze?e z którego nie by?o wida? co dzia?o si? na jego terenach, t?umaczy?em dziadkowi ?e przecie? z tamtej strony kto? móg?by zaobserwowa? co si? dzieje.

Znalaz?em si? w ?rodku lasu, mi?dzy tysi?cami cia?, niektóre jeszcze u kra?ców ?ycia, gnij?ce po?ród drzew. By?o te? kilka jeszcze ?ywych ludzi w m?odym wieku jak ja. Chcia?em si? stamt?d za wszelk? cen? wydosta?, ba?em si? ?e jak Ci wszyscy inni umr? po?ród nie?yj?cych. Wszyscy odradzali mi ucieczki ale ignorowa?em ich. Wspi??em si? na 6 metrow? ?cian? ?mieci, w tym te? ludzi ?eby biec przed siebie, chyba by?em goniony przez tych ludzi ale nie stara?em si? nie odwraca? za siebie, po chwili ucieczki przesta?em s?ysze? ich g?osy.

By?em z mam? ku wybrze?a, gdzie? w okolicach tworz?cej granice z Norwegi? i Finlandi?. Pyta?a si? mnie czemu si? nie wybra?em do tych krajów, ?e przecie? mia?em takie zamiary. Teraz dzieli?a nas sucha dolina i skaliste wybrze?e ale t?umaczy?em ?e wcze?niej znajdowa?a si? na tym miejscu woda która mi to uniemo?liwia?a.

Le?a?em zm?czony w pomieszczeniu z moj? rodzin?, obok taty. Projektor wy?wietla? na ?cianie film który opowiada? o lesie - wysypisku ludzi. Nikt w to nie dowierza?, tylko ja by?em pewny co do istnienia tego miejsca. Prosi?em kuzynk? o wyobra?enie sobie kurzu który czasem znajdujemy za meblami po d?ugim czasie jak nie by?o tam odkurzanie, i ?e ka?da jego cz?steczka to by?a nie?ywa lub umieraj?ca osoba. T?umacz?c jej ?e ?yj? w tamtej okolicy tak samo gnij?ce osoby ukaza?a mi si? wizja dziadka który polewa ca?e cia?o p?ynem do mycia naczy? ?eby uchroni? si? jako? od zarazy która kr??y?a w powietrzu. Wszyscy w ko?cu zasn?li?my.

Odzyska?em pami?? stoj?c w sektorze dla go?ci wielkiego szpitala, by?em tam z bratem któremu t?umaczy?em jak wielki jest teren na którym to si? wszystko dzieje i ?e nie ?atwo b?dzie to miejsce znale??, chocia? wiedzieli?my ?e trzeba b?dzie zacz?? szuka? od oddalonych kra?ców lasu. Ca?a struktura wydawa?a si? zosta? wybudowana przed chwil?, specjalnie na t? okazje, pary kontenerów po??czone mi?dzy sob? na celu utworzenia punktów zbioru dla turystów. Punkty by?y dwa, dla turystów z ameryki i nie. Wybrali?my si? do tego drugiego, rosyjskiego. Przed wej?ciem by?o trzeba za?o?y? koszulk? z d?ugimi r?kawami w moro, chcia?em poczu? w nich zapach ludzkiej st?chlizny ?eby potwierdzi? bratu moje do?wiadczenia. Kobieta rozdaj?ca koszule mia?a problem z dobraniem mi rozmiaru, pyta?a si? kobiety o wy?szym stopniu wa?no?ci czy taka mo?e by? i czy mog? wej??, za ka?dym razem odpowiada?a nie i ?e mam si? uda? do strefy dla ameryka?skich turystów. Na co odpar?em "Viva Rassija", nieudolna próba dostania si? tam po tym jak stwierdzi?a ?e za taki tekst mog? si? mnie co najwy?ej pozby?. Przez chwil? t?umaczy?em jeszcze kobiecie od koszuli jak wa?ne jest dla mnie dostanie si? tam a? w ko?cu zgodzi?a si? mi pomóc pod warunkiem ?e podaruje jej czapk? z daszkiem któr? mia?em w r?kawie kurtki. Pokaza?a mi drog? do zej?cia i pokierowa?a gdzie mam i??. By? tam ruch jak na stacji metro, ludzie wchodzili i wychodzili. Przez chwil? obawia?em si? ?e i tak b?dzie mi potrzebna koszula moro której w ko?cu nie dosta?em.


Entries on Tuesday 10th March 2015

entry 10.03.2015 - 10:33
Obudzi?em si?. Znajdowa?em si? na jakiej? posiad?o?ci z ogromn? willa i przestrzennym ogrodem. Wszystko ogrodzone ?redniej wysoko?ci murem z wznosz?cymi si? jeszcze wy?ej stylistycznymi pr?tami stalowymi. Widzia?em trzy ogromne zegary, przy bramie wjazdowej, na tarasie i w ogrodzie.
Zawo?a?a mnie mama siedz?ca na le?akach, na jej kolanach siedzia?a czerwono w?osa ?adna dziewczyna a obok nich jej bli?niaczka, z jednym warkoczem mi?dzy rozpuszczonymi w?osami. Mama twierdzi?a ?e musz? si? pozna? z dziewczynami, jedna z nich si? we mnie chwil? temu zakocha?a gdy spa?em na to twierdzenie zareagowa?em szczerym ?miechem. Nie chcia?em nawi?zywa? rozmowy z dalekiej odleg?o?ci wi?c podczas spaceru w ich stron? limitowa?em si? do obserwowania. Jedna z bli?niaczek mia?a widocznie wi?cej energii, jakby troszk? nadpobudliwa, zaczepia?a siostr? ci?gn?c j? za w?osy. Droga do nich prowadz?ca by?a z ma?ych szarych kamyczków wysypanych na ziemi?.
Zapyta?em czy w rodzinie jest jaki? zegarmistrz lub kto? z pasj? dla zegarów ale ta "aktywniejsza" odpar?a ?e jej rodzice kupili je tylko dla ozdoby. Same zegary by?y pot??ne, stalowe konstrukcje na 3-4 metry wysoko?ci.
Jej matka podobno zarobi?a na budowie willi wi?cej ni? wyda?a.
Z lotu ptaka zacz??em widzie? okres budowy, z cegie? ale bez fundamentów. Nie przejmowali si? mo?liwo?ci? podmycia wszystkiego w trakcje powodzi bo i tak ju? na tym zarobili. Postawili te? kilkadziesi?t innych, mniejszych domków niedaleko, tworz?c tak ca?e miasto.

Entries on Sunday 1st March 2015

entry 01.03.2015 - 12:09
?ni?o mi si? ?e znajdywa?em si? na kad?ubie wielkiego statku. P?yn?li?my przez morza i oceany a ja strzela?em z samopowtarzalnej strzelby do wszystkiego co zbli?y?o si? do powierzchni. Podczas gdy trafia?em s?ysza?em g?os - moje my?li we ?nie jakby komentatora które opowiada? jakie zwierze trafi?em i jego % ?miertelno?ci na tym morzu, ogólny i gdzie najwi?cej ich ginie. Moim celem by?y orki ale z wysoko?ci na której si? znajdywa?em nie rozpoznawa?em dok?adnie zwierz?cia, musia?em czeka? na g?os komentuj?cy ?eby dowiedzie? si? czy by?a to orka. Pod koniec rejsu trafili?my na wielkie stado orek, by?em zadowolony i czu?em satysfakcje. Najwi?cej gin??o ich u wybrze?y Stanów Zjednoczonych.
Tam zacz??em zabija? z zemsty i niezadowolenia. Zw?oki wrzuca?em do wody, jaka? znajoma osoba mi w tym pomaga?a t?umacz?c ?e nie mog? tak d?u?ej robi? bo w ko?cu kto? je znajdzie i b?d? mia? k?opoty, mia?em nadzieje ?e do czasu wy?owienia zw?oki b?d? ju? ci??kie do zidentyfikowania. W mi?dzyczasie by?em cz?onkiem jakiej? grupy której statkiem przyp?yn??em.
Zostawi?em ukochan? mi osob? na ko?cu ?wiata i chcia?em do niej wraca?. Jedyny ?rodek transportu posiada? dowódca i by?a nim ma?a ?ódka, za ka?d? prób? ucieczki czy jej kradzie?y zostawa?em ukarany.
W ko?cu wskakuj?c mi?dzy szczeble drabiny na ?rodku magazynu w którym przebywali?my odebra?em sobie ?ycie, wszyscy bili brawa i mieli z tego dobry ubaw. Na g?ow? zarzucono mi stary, br?zowy, szpiczasty kaptur - taka tradycja ?egnaj?ca samobójców. Po chwili chocia? wiedzia?em ?e mog? prze?y? to odczuwa?em ulg? ?e wszystkie problemy tego ?ycia odesz?y, jeszcze przez chwil? wisia?em.
Odrodzi?em si? jako swój syn. Chocia? od ?mierci w postaci ojca min??o ju? sporo czasu to dowódca ca?ej grupy robi? ze skalpu jego twarzy mask?. Potrzebowa? kilograma ko?skich jelit ?eby przepali? wn?trza ?y? znajduj?cych si? w skalpie, mia?o je to w pewien sposób utrwali? i znieruchomie?. Sam te? posiada?em syna, który w tej chwili siedzia? na czym? przypominaj?cym jednoosobowy rowero-parowóz, siedzia?o si? nim jak na rowerze z nogami zwisaj?cymi ale zamiast kierownicy mia? system zasilaj?cy w?glem, mo?na by?o do niego podpi?? wi?cej jednostek z siedzeniem.
Uca?owa?em go w czo?o ?egnaj?c si? i wskoczy?em szybko na rowero-parowóz dowódcy stoj?cy u boku magazynu. Sk?ad w?gla by? pusty ale jak najszybciej odpycha?em si? nogami od ziemi jad?c po torach. Po chwili gonitwy dowódca sobie odpu?ci?.
W ko?cu wraca?em do ukochanej mi osoby, któr? pozna?em gdy jeszcze by?em swoim ojcem.
Torowisko posiada?o du?? ilo?? pasów a ja porusza?em si? po najbardziej zewn?trznym. Przeje?d?a?em przez ró?ne miasteczka wci?? odpychaj?c si? od ziemi. Wszystko mia?o styl jak z westernów.

Entries on Thursday 26th February 2015

entry 26.02.2015 - 21:54
Od dzisiaj moja "definicja" snu na jawie zmienia si?, kiedy? by?em przekonany ?e jest to po prostu ?wiadomy sen. Ale dzisiejszego ranka do?wiadczy?em czego? innego, jestem zmieszany i zagubiony. Obudzi?em si?, by? jeszcze pó?mrok, wiedzia?em ?e nie ?pi? ale ze ?rodka przestrzeni pokoju zacz??a wychodzi? posta?, w okolicach drzwi te? mia?y miejsce jakie? wizj?, nie by? to ?wiadomy sen w hd, moja ?wiadomo?? by?a trze?wa ale zaspana, nie jak we ?nie.
Halucynacje? Mo?e mózg nie zd??y? si? do ko?ca wybudzi? zostawiaj?c ma?y procent obrazu nocnym fantazj??
St?d te? przypuszczenie ?e mo?e by? to sen na jawie, by?em jej ?wiadom i mog?em do?wiadcza? ale w mi?dzyczasie dawa?em upust snu. Nie wiem.

?ni?a mi si? znowu Andrea, nie mog?em jej ignorowa?. By?em w starej szkole, w jej zakazanych nieodkrytych komnatach, uciekali?my przed odpowiedzialno?ci?. T?umaczy?em jakiemu? ch?opakowi ?e winda zmienia form? i powinni?my zwróci? na to komu? uwag?. Przygotowywa?em si? do k?pieli w basenie, mia?em sprawdzi? czy nadaje si? na klasowe ?wiczenia.

Entries on Tuesday 24th February 2015

entry 24.02.2015 - 12:27
Ca?a moja rodzina by?a prze?ladowana przez bardzo z?ego cz?owieka, robi? nam krzywd? i doprowadza? do szale?stwa z niezrozumiale banalnego powodu. By? to podobno cz?onek Legii Cudzoziemskiej ci?gle na s?u?bie. Kto? podwa?y? to co wszyscy widzimy i prze?ywamy, podobno tylko my go widzieli?my. Wszystko zacz??o si? od ?mierci dziadka, kiedy w domu przestali?my si? modli?. Chcieli?my spróbowa? czy modlitwy pomog?. Córka schodzi?a po schodach krzycz?c ?e ju? nikogo nie ma, gdy co chwil? za ni? pojawia? si? m??czyzna. Ona sama co chwil? zmienia?a si? w niebiesko sin?, nisk? posta?, zombie. Czym mniej schodków mia?a przed sob? tym bardziej obraz zw??a? si? na ?rodku jej postaci a? w ko?cu sen sko?czy? si?.

Entries on Sunday 15th February 2015

entry 15.02.2015 - 17:47
?ni?o mi si? ?e by?em przy ?e?skiej istocie, nie byli?my lud?mi. Oddzia?ywa?y na nas silne emocje i uczucia, wi?zi, mi?o?ci i braterstwa. Zwi?zki na tej planecie opiera?y si? tylko na sferze emocjonalnej, nie fizycznej ani materialnej. Zdecydowali?my si? wspó??y? - by? to proces s?u??cy tylko i wy??cznie do prokreacji a nie dla przyjemno?ci. By? czym? o wiele wi?cej od zwyk?ego "bycia w kim?". Musieli?my si? po??czy? razem, tak jak w przypadku ludzi s?u?y?y do tego odpowiednie narz?dy w okolicach krocza. Po??czenie zajmowa?o czas, a podczas niego uczucia niezmiernie nasila?y si?, tworzy?y si? po??czenia neurologiczne mi?dzy dwoma istotami, wi?zad?a z których na koniec ulatnia?a si? kropla spu?cizny w ?onie kobiety.

4 Stron V   1 2 3 > »