GdaJan's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

5 Stron V   1 2 3 > » 
entry 03.02.2010 - 20:06
Czas na małą, może dłuższą przerwę, nie tylko od tematyki OBE, ale od tego forum, i samego komputera. Nadal mam wrażenie, że to co tutaj się dzieję w większości wypadków, nie jest tym czym chciałbym aby było. To już mój problem ;) Dziękuje za mile spędzony czas. Życzę wszystkim dużo spacerów na zewnątrz. I ciągłej nauki, ale takiej życiowej. Mam nadzieję, że znajdę to czego szukam.

3/02/10
GdaJan

entry 25.01.2010 - 20:26
Wychodzę z prostego założenia, że nie ma żadnych przypadków. Niestety od czasu do czasu, uprzykrza mi to życie. Siedząc rozmyślam, przeszłe wydarzenia w kontekście przyszłych, i zastanawiam się czy moje poczynania, są o wiele dłuższym łańcuchem przyczyn i skutków, niż mi się wydawało. Uwielbiam racjonalizować rzeczy i wpychać je w szufladki z napisem " do ogarnięcia" , "ogarnięte" .
Owe założenie, nie kwestionuję od dziecka, w zasadzie nie pamiętam czy kiedykolwiek myślałem inaczej, lecz zostało na nie nałożone treści natury egzystencjalnej. Parę lat temu(szybko to mija) zainteresowany samo rozwojem, zacząłem wchłaniać materiały głównie ezoteryczne jak gąbka, w zasadzie bez większej filtracji. Pamiętam jakie wrażenie, zrobił na mnie wtedy "Sekret". Ów materiał jest tak ociosany, iż nawet lama by go zrozumiała, więc szybko się rozprzestrzenił co po niektórych moich znajomych. Na fali owego sekretu, płynąłem dość długo, upadek był bolesny. Po czasie, większość ezoteri utraciła swój prymat, na rzecz moich "szufladek racjonalizacji" .
Nie mogę, jednak od czasu, do czasu wyjść z podziwu, kreacji myśli, o ile zjawisko to świecie astralnym, sennym, umysłowym , czy jak kto chce, istnieje i jest namacalne bardzo szybko. O tyle w świecie materialnym, wydaję się być ukryte. Z samym sekretem, pomimo jego infantylności, nie zerwałem, wdrukował się dostatecznie, abym nie świadomie , nie popełniał różnych błędów.
Staram się nie przeklinać ludzi w myślach, wolę sobie wyobrazić, iż wbiegam do tramwaju, wolę się uśmiechać cały dzień i myśleć o dobrym dniu. Dlaczego, by nie. Nie wyobrażam sobie, że będę jeździł najnowszym mercedesem, nie pracując, bo to bzdura. Zresztą, nie potrzebuje tego.
Jednakże, w okół mej głowy , krążą bardziej subtelne myśli i tematy, które krążą jak bumerang, za fasadą symboli.
Śmierć.
Od paru dobrych miesięcy, na dobre zaczęło się na początku grudnia. Ni stąd ni znikąd, rozpoczynałem o rozmowę o przemijaniu, o życiu po za grobowym. A tutaj pytania, o przodków jak umarli. W śnie pojawiały się zarówno rajskie ogrody jak i symbole długowieczności czy nieśmiertelności. Na tapecie pojawia się obraz, w którym później dostrzegam ukryty symbol śmierci( Ikar Zaczęło się nasilać, mordy we śnie, ukryte znaczenia, dziwne monumenty. Dziwne powiedzonka, np. "Spójrzcie na tą szadź na drzewach, kto by pomyślał że piękno jest tak śmiertelne" . Zaczyna się. 26 grudnia sen o tym iż mój ukochany przyjaciel i brat z którym dorastałem pies, nie żyje, siostra stoi obok Mamy w kuchni i mówi jej że "Dziadek nie żyje" Rano myślałem, ze to zły sen, i dlaczego to Dziadek i pies mieli by umierać. Mija tydzien, i pare dni. Świąteczno wigilijna atmosfera w domu nie zanika. Zmartwychwstanie , nakładanie, apokalipsa, takie symbole się pojawiają,. Dużo jedzenia, ciągle w domu, wszyscy dostają, pies też. Coś jest nie tak, brzuch jednak za duży , chodźmy do weterynarza. Śmierć się ukazała, rak w całej swej szpetności. Nie operowalny, jest początek stycznia może 7. Załamanie 21 stycznia. 22 najsmutniejszy dzień w moim życiu. 24 stycznia kolega z liceum dzwoni , prosząc o przyjście na pogrzeb jego Ojca. Było jeszcze parę małych szczególików.

Zastanawia mnie jedno, brnąć w ten temat i go zrozumieć, czy porzucić z powodu lęku, przyciągnięcia , nie chcianego?

Życia nie rozumiesz, a śmierć chcesz poznać ?

entry 11.01.2010 - 19:11
Hmmm..jakoś nie miałem ochoty zapisywać tego w wątku, który istnieje pod takim tytułem. Wydaje mi się, że nie pasowałbym tam.

Ekhm, otóż, od jakiegoś czasu zaprzątają mnie myśli, dotyczące iluzji obrazu, niedoskonałości naszej własnej psyche w celu doświadczania projekcji astralnej/OBE.
Pamiętam, jako dziecko, jak bodajże od Mamy, a może gdzieś to zasłyszałem dowiedziałem się o tym iż bramini indyjscy, potrafią odbyć podróż astralną, co w wolnym tłumaczeniu, było wyjściem z ciała. Udaję im się, to po wieloletnich ćwiczeniach fizycznych, medytacji, ascezie i życiu w biedzie. Ów informacje uzyskałem dość wcześnie, bo nie mogłem mieć więcej niż 11 lat. Około 8 lat później, dowiaduje się zupełnie przez przypadek, szukając informacji o Bogu/religi(po prostu sensu zycia), na temat tego co my nazywamy OBE. Jest to proste, łatwe, przyjemne, pomaga w życiu, daje miłość, przygode ;) Coś tu nie pasuje prawda? Od razu się nie zainteresowałem, ale po jakimś czasie, czyli rok temu w okolicach lutego, zacząłem swoją praktykę. Dziwi mnie fakt, że nie minęło dużo czasu.. może z miesiąc, pół tora, a ja już miałem swoje przygody astralne. Większość OBE patrząc w tył, wydaję mi się płytka, na słabej fazie. Z niską świadomością.
Jakoś gdzieś z tyłu głowy zaczęło mi się kołatać, przecież to jest coś co nigdy nie robiłem, coś czego nie robiło większość mojej rodziny, mego rodu, coś co nie robią najbliżsi mnie, ani Polska i większość planety ziemi. Mamy tutaj swoją enklawę, wspieramy się na bazie " doświadczenia innych podobnych", autorytetów w tej dziedzinie jest mało, może z 5?
Jednakże, są ludzie którzy praktykują różne "sztuki" związane z tym tematem, są religie(buddyzm (chociaz nie wiem czemu to religia..)) mnisi z całego świata, związani z tym tematem. Jakiś bramin który jest z któreś tam generacji mistrzów, od pokoleń stwierdza, iż wielcy mistrzowie potrafią podróżować siłą swojego umysłu i odzielić się od ciała, jemu zajęło to 50 lat.
Pytanie jest takie, to co my robimy? Czy to przypadkiem nie jest wysyłanie dzieci tratwą przez atlantyk? Szybka droga do spokoju ? Czuję, że to droga na skrótu, iluzja, mara.
Dlatego, muszę się zastanowić, bardziej skupić na medytacji, na koncentracji, na spokoju uczuć i emocji, nad pracą nad fizyczną stroną mego ciała.

Stawiam fundamenty mego ciała,
świątynia bliższa mej istocie,
pracy dużo mnie czeka,
bowiem pragnień płynie rzeka,
wole iść schodami,
winda poczeka

entry 09.12.2009 - 23:07
Od czasu, do czasu widuję, użytkowników, wchodzących na mój profil, możliwe iż niektórzy z was czytują moje poprzednie wpisy. Z tego powodu, chciałbym napisać coś o mojej obecnej sytuacji życiowej ;) Jakim jestem człowiekiem i jak się czuję z całą tą druga stroną ;)

Najważniejszy punkt, mój strach osiągnął niziny, straszniejszy wydaję mi się fakt iż wpadnę w nocy na drzwi od lodówki, niż tego, że coś mi się stanie podczas OBE/LD.
Oswoiłem się z faktem, wylatywania co jakiś czas na przygody, tego że mogę się przestraszyć, praktyka czyni mistrza( do tego tytułu jeszcze trochę ;)
Moje życie, jest burzliwe jak szklanka wody, bowiem nadal ograniczone jest przez szkło, jednakże, wskakuje na krawędź coraz częściej.
Ten zmysł, jakiegoś "większego obrazka" siedzi mi w głowie, nie potrafię się przejmować tak jak kiedyś, troski spływają po mnie jak woda po kaczce, jak długo to się utrzyma? Nie wiem.
Jestem zadowolony, czuję się kartofelek w sreberku, co jakiś czas oblewany sosikiem własnej bez troski. Większa część mnie zaczyna dostrzegać to, że żyję tylko po to aby doświadczać, że jest wokół moich poglądów wiele iluzji, a ja trzymam się ich tych przyzwyczajeń.
Przestałem się przejmować demonami, duchami, strzygami, larwami astralnymi i innymi bzdurami, bo ich nie rozumiem. Nie rozumiem samego siebie, nie dostrzegam istoty rzeczy, nabieram się na własne programy. Znudziło mi się wyszukiwanie w ciemności wrogów na siłę. Nie szukam też zaczepek na siłę, niech się dzieje co się ma dziać. Jak coś się stanie, to zareaguję, zobaczymy jak dopiero wtedy.
Szukam odpowiedzi na parę nurtujących mnie pytań (dotyczących poruszającej tutaj tematyki), ale pozostawię je sobie.
Muszę powiedzieć, że jest ok, jestem ciekaw, jaki będę za 2 lata, jak widzę swoją psyche to jestem dumny z jej postępu, a zarazem smagam się za tak długi okres wegetacji. Najwyraźniej potrzebowałem tego;)
Dla wszystkich przerażonych, dla wszystkich szukających, dla wszystkich znudzonych, dla wszystkich szyderców(mych ulubieńców), dla każdego bzika :) Nic nie rozumiemy, a dowody są ulotne, tylko czas pokażę, powodzenia ;)

Mam nadzieję, że to rozjaśni, bądź ściemni( dla każdego coś miłego) mą osobę w obecnym czasie ;)

GdaJan 9/12/09

entry 30.03.2009 - 20:23
Wczoraj po raz pierwszy postanowiłem, że zastosuje metodę 4+1. Położyłem się spać, zgodnie z zegarkiem z komputera 0:00. Standart przed snem, afirmacje i tepe. Obudziłem się według zegarka na ścianie 4:05( nie wiedziałem jeszcze wtedy, że zapomniałem go przestawić, czyli była 5:05). Ważne jest to, że w umyśle zakodowane miałem iż godzina po 4 jest dla mnie dość magiczna. Poszedłem do kuchni, popatrzyłem przez okno i trochę zgłodniałem, wiem że nie powinno się jeść, ale miałem ochotę, jakaś kanapeczka z szynka poleciała. Około 4:15(według mnie, wtedy :P) zrobiło mi się zimno, więc wróciłem do łóżka. Leżałem i pomyślałem że oleje sprawę, jutro zajęcia i nie ma sensu. Ale starałem się jak najdłużej nie zasnąć, co jakiś czas czułem lekkie wibrację w różnych częściach ciała. Nagle obudziły mnie wibracje, silne, jak zwykle poczułem się błogo, mmm masażyk, zaczęły się nasilać, poprosiłem o pomoc MTJ czy jakiegoś NP. I wtedy usłyszałem głos, jakby z tyłu czaszki, zaznaczyć chcę, że nie poczułem niczyjej obecności, że się nie bałem, byłem wręcz lekko zafascynowany i raczej zszokowany, wibracje ciągle były. Głoś ów był stanowczy, męski, wyrazisty bez emocji. Wiem że się z nim nie zgadzałem, nie odpowiadał na żadne pytanie tylko ciągle mówił, obrażał mnie, ale bez przekleństw. Tak dziwnie kulturalnie, jak nauczyciel ale taki dziwny, stwierdził że to jakaś bujda że się kiedykolwiek wcieliłem, uznał że nie powinienem wierzyć w reinkarnacje i że ogólnie jestem głupi. Lekko się wkurzyłem, a raczej nie zgodziłem i przerwałem wibrację i ogólnie koncentracje. Wtedy miałem taki dziwny przebłysk, zobaczyłem całkowicie ciemny pokój, i przez sufit tej wszechogarniającej ciemności snop białego światła. I teraz moje pytanie. Czy to był jakiś NP? nie wierze, czy to był MTJ ? nie sądzę, bo byłby miły. Czy to był jakiś duch/chochlik/mistrz niskiej fazy ? Możliwe, ale nie czułem niczyjej obecności. W końcu czy to była jakaś część mnie, byłem przecież kiedyś deistą z myślami że może jednak jestem ateistą, myślę też np. o Ego/superego czy jakiś tam IDach. Ktoś może mi pomóc? Ktoś miał podobny przypadek? Jak myślicie olać to?
Po tym zajściu, spojrzałem na zegarek 5:45( 6:45). Miałem pobudkę po 8, ale czułem się dziwnie, jakby moja energia była tak dziwnie zmieszana, dokładnie byłem zmieszany. Po 5-10 minutach zasnąłem. Przed snem powiedziałem sobie, że w takim bądź razie, skoro nie mogłem wyjść, to chce LD.

Miałem przyjemne sny o ptakach lecących obok mojego okno, takie dziwne szaro-czarne mewy bardzo ładne a na nich siedziały gołębie:) Śniło mi się też, że oglądałem jakieś seriale na takim wielkim ekranie. Ogólnie ładne i kolorowe. Miałem tez LD, króciutkie, bo tuż przed pobudką. Śniło mi się że byłem w sklepie zoologicznym, już w nim miałem świadomość, postanowiłem że pogadam z ludźmi którzy tam są i sprawdzę ich zachowanie. Tłumaczyłem jednemu chłopakowi, że on śni, że może odzyskać świadomość, ale patrzył się na mnie i tylko uśmiechał :) Dzisiaj znowu obudzę się koło 4:00 i zobaczymy co z tego wyjdzie.

5 Stron V   1 2 3 > »   
Scatman U-turn
Here it is.

Here it is.

Make a turn around,
Make a U-turn now.

(Scatting by Scatman John)

Hey you!
If anybody's home, I'm trying to get through
with a story for you.
There's a monster out there and it really
doesn't care what you say what you do
if you're young or you're grey.

Hey you!
You can take it from me.
I was talking that talk 'til I was 43.
I was walking in a web that was to thick
to shed, and it was only by degrees that I
was brought to my knees.

Justification was my mode of operation,
looking good number one on my list.
Trapped in a circle of a merry-go-round,
I couldn't get up getting down.

The things that I was doing was all I ever known,
I didn't know that I was driven by delusion to the
bone.

You want to hear the greatest story ever told?
There ain't a greater feeling than the healing
of your soul.

Baby, I'm not here to sell you but you need someone
to tell you like it is.
Like it is.
Like it is.

I don't wanna be a preacher
But you really need a teacher, here it is.
Here it is.
Here it is.

(Scatting by Scatman John)

Hey You!
Don't beat yourself up, be gentle with yourself
'cause there ain't nobody else, and it isn't
your fault and I know it seems bleak,
and you're only in this u-turn 'til you meet defeat.

Hey You!
You can take it from me, there's more going down
than you and I can ever see.
There's a tale being told and the water's all
around, there's a brand new day. Get the heck out of
your way.

I never let you tell me that I wanted to hear,
When you said it like it was, it never got to
my ears.
My behavior underneath was completely insane.
Kept playing those games with a saturated brain.

I never thought I had to go as far as I did,
I had to leave home and abandon a kid.

You want to hear the greatest story ever told?
There ain't a greater feeling than the healing
of your soul.

Baby, I'm not here to sell you but you need someone
to tell you like it is.
Like it is.
Like it is.

I don't wanna be a preacher
But you really need a teacher, here it is.
Here it is.
Here it is.

Make a turn around, make a u-turn now.

(Scatting by Scatman John)

Baby, I'm not here to sell you but you need someone
to tell you like it is.

Make a U-turn, make about face, make a turn around,
make a turn around, make a u-turn now.

I don't wanna be a preacher
But you really need a teacher, here it is.
Here it is.
Here it is.

Make a turn around, make a u-turn now.

(Scatting by Scatman John)

Hey You!

(Scatting by Scatman John)

Make a U-turn, make about face, make a turn around,
make a turn around, make a u-turn now.

(Scatting by Scatman John)

Make a turn around, make a u-turn now.

(Scatting by Scatman John)

Here it is.
Here it is.
Hey You!