Isabel Martin's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

5 Stron V   1 2 3 > » 
entry 07.05.2018 - 13:28
27 kwietnia 2018

W czasie snu stałam przed regałem, na którym znajdowało się mnóstwo staników w pudełkach i kilka bez. Chwyciłam jeden z nich. Okazało się, że to 34/75, bez żadnych innych oznaczeń. Poczułam smutek. Wlazłam w mebel swoim ciałem astralnym i całe moje pole widzenia wypełniła mleczno-szara mgła. Nie lubię takich sytuacji.


3 maja 2018

Zanurzyłam stopę w jakiejś twardej powierzchni podczas snu. Szłam sobie polną drogą i zwiedzałam obszar wykreowany przez mój umysł. Oprócz mnie nikogo tam nie było. Szukałam jakiegoś przedmiotu, którego mogłabym użyć do sprawienia sobie przyjemności. Niestety, nie znalazłam nic takiego.
Obudziłam się rozczarowana i niezaspokojona, chociaż poza tym wycieczka była bardzo udana, nawet polatałam jakiś czas. Podczas podróży ze trzy razy cofnęło mnie do ciała, ale po chwili udawało się wbić z powrotem w astral.

entry 12.11.2017 - 23:26
Obudziłam się o piątej rano i nie mogłam zasnąć. Leżałam sobie spokojnie przez dłuższy czas.
Stawałam się coraz lżejsza i lżejsza, aż w końcu znalazłam się pod sufitem. To było zachwycające uczucie.
W moim pokoju napotkałam dywan z dzieciństwa. Przeniosłam się następnie do innego pomieszczenia. To mi wystarczyło. Dawno tego nie robiłam, więc nie miałam ochoty zbytnio oddalać się od ciała. Bardzo chciałam się pokazać mamie w tym stanie.
Przyjrzałam się zegarom w całym domu. Część z nich pokazywała tę samą godzinę – około wpół do dziesiątej, a inne nie chodziły.
Obudziłam się z uczuciem błogości.

entry 12.09.2017 - 07:30
Obudziłam się przed szóstą. Stwierdziłam, że jeszcze można trochę pospać.
W momencie zasypiania uczułam, iż moje ciała rozwarstwiają się. Jedno z nich było bardzo lekkie. Przeniosłam do niego swoją świadomość i uniosłam się w powietrze.
Bez trudu udało mi się przeniknąć przez szybę oraz przez ścianę. Przeleciałam się też po mieszkaniu. Kilka razy uniosłam się pod sufit, a następnie lądowałam na podłodze i od nowa.
Na parapecie w pokoju leżała książka od polskiego. Zaczęłam ją czytać. Została napisana przez panią z wykształceniem filozoficznym. Dowiedziałam się z niej, że sztuka latania jest sekretem, którym nie należy się z nikim dzielić.
W pewnym momencie poczułam, że kończy mi się energia potrzebna do projekcji. Obudziłam się z walącym sercem.

entry 17.07.2017 - 10:02
Wieczorem zaczęło mi się krwawienie miesięczne. W te dni zazwyczaj mam problemy z lataniem, mimo to postanowiłam spróbować.
Przez całą noc nic się nie wydarzyło. Obudziłam się o 8.20, jednak stwierdziłam, że to za wcześnie, żeby wstawać. Ostatnio kładę się po północy, ale lubię sobie pospać jak mój idol. Przymknęłam okno, gdyż odgłosy przycinania kostki przez tajemniczych ciemnoskórych robotników kładących chodnik skutecznie uniemożliwiały mi skupienie się na częstotliwości dźwięku ciszy, niezbędnym do osiągnięcia mocnego OOBE. Wkrótce przysnęłam ponownie.
Znalazłam się w swoim mieszkaniu. Czułam się bardzo ciężka. Z trudem oderwałam stopy od podłogi, ale nie mogłam wznieść się wyżej. Skoncentrowałam się więc na byciu punktem świadomości, co znacznie ułatwiło przemieszczanie się. W ten sposób zwiedziłam pomieszczenia. W łazience zdjęty był piecyk - to efekt zawirowań energetycznych związanych z niedawną wymianą instalacji gazowej.
Niebawem uczucie ciężkości powróciło i projekcja zakończyła się. Moją ziemską powłokę wypełniło uczucie cudownej błogości, które złagodziło ból mięśni spowodowany kilkudniowym maratonem zakupowym. Wielogodzinne poszukiwania odzieży i butów wymęczyły moje ciało. Bardzo chciałabym opuścić je jeszcze raz.

entry 19.06.2017 - 12:55
17.06.2017

Byłam na działce na wsi. Obudziłam się o 8 rano, ale odczuwałam lekki niedosyt. Zasnęłam więc ponownie.
Nagle zaczęło mną rzucać po łóżku. Wkrótce ciałko astralne obluzowało się i odkleiło od fizycznego.
W pościeli natrafiłam na szklany termometr. Szybko zorientowałam się, że jest niematerialny, gdyż dawno nie chorowałam. Była to jedynie niezwykle realistyczna halucynacja dotykowa.
Wstałam i odłożyłam termometr na drugie łóżko, które było znacznie szersze niż w rzeczywistości. Zamiast zejść po schodach, zeskoczyłam z nich, łagodnie opadając na podłogę.
Wyszłam na dwór. Tam uniosłam się w górę, pragnąc dostać się z powrotem na poddasze przez okno. Niestety, nie było go tam. Ściana wyglądała tak jak przed remontem dwa lata temu.
Wobec tego postanowiłam się pohuśtać na sznurze od bielizny. Zachwycałam się lekkością swojej formy.
Niebo zasnute było przez ciemne chmury, a zarazem przepełnione świetlistym blaskiem.
Chwilę później ocknęłam się w moim fizycznym ciele. Jeszcze przez kilka godzin odczuwałam charakterystyczne rozkojarzenie, zamulenie, oderwanie od "rzeczywistości" i chęć powrotu do tamtego stanu.

Wpis miał nosić tytuł "Wolność dedykowana zmarłym", jako że zmarli mogą cieszyć się tą lekkością bytu przez cały czas, ale kolega mnie zdenerwował i zmieniłam.

5 Stron V   1 2 3 > »   
Moje Albumy