g00rmik's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

19 Stron V  « < 17 18 19
Entries on Monday 21st June 2010

entry 21.06.2010 - 07:20
Cóż miało być tak dobrze...

Wstałem za kwadrans czwarta, a raczej szaleńczo rzuciłem się na komórkę, żeby nie obudziła żony. Stwierdziłem, że w pokoju o tej porze jest bardzo jasno mimo zaciągniętych rolet, ale czego ja chciałem od sypialni z oknem na wschód. Dobra czas się rozruszać, parę przysiadów, ogoliłem się, odpaliłem laptopa, poczytałem sobie. Czas zacząć, już 45 minut - to w sam raz, na pewno nie zasnę.
Relaksacja idzie jak za dotknięciem różdżki. Najgorsze są te odgłosy budzącego się miasta... ale jeszcze daje radę, skupiam się na czerni przed oczyma, odpuszczam i znów. Leżę, czekam, obserwuje, idzie nieźle. Wtem gdzieś za oknem słychać zbliżający się ciężki rechot diesla, rozpoznaje ten dźwięk, ale kto o tej porze jeździ po osiedlu ciągnikiem. Piszą, że pierwszy dostraja się słuch, myślę sobie jak bym się skupił, może pozbyłbym się tego czasoumilacza. Paląca wściekłość spłyca błogi stan leżącego ciała - przynajmniej nie zasnę. Próbuje ponownie...
Siedzę na łóżku, złość już mi przeszła, nawet ciągnik gdzieś pojechał. Zegar wyświetla pięć minut po piątej, za dziesięć minut zadzwoni budzik. Myślę sobie - jutro będzie lepiej, w dużym pokoju, na podłodze, będzie ciemniej i ciszej, no i wstaniemy o trzeciej, czwarta to tu za późno.

Entries on Saturday 19th June 2010

entry 19.06.2010 - 08:50
Muszę odpuścić weekend a przynajmniej początek, w imię wyższego dobra ;] min. zdrowia psychicznego. Wychodzi na to że spać będę bardzo niewiele, więc w myśl zmęczenia fizycznego i dobrej kondycji psychicznej niedzielna noc na poważną próbę będzie jak znalazł. No chyba, że nie dam rady padając na pysk, ale przynajmniej się postaram.

Świetlisty mój Bracie, prosiłem długo, prosiłem szczerze, po prostu bądź i pomóż.

Entries on Friday 18th June 2010

entry 18.06.2010 - 18:15
Relaksacja idzie bez problemu, a przynajmniej mi się tak wydaje. Stosuje własną technikę opartą na autosugestii - parę afirmacji oraz odliczanie od trzydziestu do zera. Po zakończeniu odliczania, czuje jak gałki oczne delikatnie wywracają się do góry (a przynajmniej tak to odczuwam), a błogiemu relaksowi zaczyna towarzyszyć delikatne drżenie powiek, jakże irytujące na dłuższą metę. Przez następne 10 minut pogłębiam stan relaksacji, skupiając się na punkcie między oczami, co daje mi zapomnieć o reszcie ciała, jednakże dalsze pogłębianie tego stanu jest niemożliwe z uwagi na bodźce zewnętrzne.

Wciąż każdy hałas wydziera mnie z tej błogości. Nie wiem jak ludzie ćwiczą to tak, że nie ruszy ich wystrzał armatni. Ale pewnie robią to dużo dłużej, a może są na to specjalne techniki...

Zauważyłem, że kiedy "poleżę" w ciszy dłużej, tak około godziny, ciało jest w stanie silnego odrętwienia, ale wciąż czuje każdy jego centymetr. Potem przychodzi tzw. "czas niechęci". Objawia się to wręcz bezwarunkowych odruchem ciała do obrotu na brzuch i porzuceniem podjętego zamiaru. Jak dotąd przezwyciężenie tego zespołu odczuć spłycało stan relaksacji... i kółko się zamyka.
Ale cóż ćwiczenie czyni mistrza, więc będziemy próbować.

Entries on Monday 14th June 2010

entry 14.06.2010 - 09:35
Ująłem w swe dłonie serce spiżowe,
by zew wydało, prosząc w potrzebie,
każdą Istotę w której serce dobre,
czy ktoś odpowie - dzisiaj tego nie wiem.

I Ty który tu stoisz, nie przejdź obojętnie,
bowiem obowiązek również na Tobie spoczywa,
bij w dzwon ze mną, aż pod naciskiem pęknie,
niedoskonałości muru bariera prawdziwa.

W ciszy zamknięcia, w nocnej godzinie,
w samotności sam na sam człowiek czeka,
Na niewypowiedziane w bezczasie pytanie,
przyszła jednak Miłości nieskończona rzeka...

Entries on Sunday 13th June 2010

entry 13.06.2010 - 17:49
Witam,
Moja przygoda z OOBE zaczęła się wiele lat temu w dzieciństwie. Całymi tygodniami męczyły mnie koszmary snów - tych z kategorii bardziej rzeczywistych od samej rzeczywistości, w których stworzenia wszelakie znęcały się nade mną, czasem nawet podszywając się pod wygląd osób bliskich memu sercu. Choć pamiętam również piękna obrazki, gdy np. dobre istoty uczyły mnie latać, jednak były one mniejszością, pięknym szybko przemijającym epizodem. Sen nie przynosił ulgi, a mały chłopiec czasem bał się zasypiać. Ale czas biegł, problem dał zaczątek zainteresowaniu a z czasem przyszła wiedza. Z wiedzą zaś przyszła świadomość, a z nią możliwość obrony. Dopiero po latach zrozumiałem, co się działo, choć wciąż nie wiem dlaczego.
Lecz gdy tylko rolę się zmieniły i łowcy stali się ofiarami, bramy do tego świata dla mnie zostały zamknięte. A może sam je bezwiednie zamknąłem... nie wiem. Parałem się różnego rodzaju praktykami krocząc ścieżką między dobrem a złem i tocząc swe małe-wielkie wewnętrzne wojny.
Dziś staje na progu Waszego portalu, zakładając ten dzienniczek, świadom niełatwej drogi, która mnie czeka jak i chronicznego braku czasu w rzeczywistości. Ale wiem, że gdzieś tam są tacy, którzy potrzebują może mojej pomocy, a których nie zawsze ma kto obronić, czy pomóc. Są też tacy od których będę się mógł wiele nauczyć, a których w żaden inny sposób nie mógłbym spotkać. Są sprawy do uregulowania wewnątrz mnie, a czytałem że to złoty sposób do takich zmian, szczególnie przy pomocy opiekunów.
A po za tym zbyt wiele lat przespałem. Czas się wreszcie obudzić.

19 Stron V  « < 17 18 19