nefrethete's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V   1 2 >
entry 25.01.2011 - 09:18
Od kilku dni ok 2-3, kiedy w błyskawicznym tempie przeczytałam książę Darka Sugiera i zaczłęm R. Monroe 3 cz. Zaczęłam prosic Niefizycznych Przyjaciół o pomoc w wyjściu. Prosiłam ich aby w razie czego pomogli jak z pierwszym razem albo towarzyszyli mi abym się nie bała i wiedziała co mam robic.
Wczorajszej nocy kiepsko spałam albo głęboko albo płytko albo nie mogłam zasnąc jakbym na co oczekiwała. Wczoraj też w późnym popołudniem kiedy na ok. 2 godz. zostałam sama próbowałam podjąc próbę relaksacji i ew. próbę wyjścia (za pierwszym razem i mi się udało o tej porze). Ale tym razem bez oczekiwanego rezultatu.

Nocą też spałam tak dziwnie: szybko zasnęłam potem przebudziłam się w nocy i byłam kompletnie rozbudzona i nic, próbowałam zasnąc dalej. Ok 4.30 zbudziłam się znów sama bez zegarka (zwykle sypiam normalnie) i postnowiłam się rozbudzic i nie spac ok godz. albo przynajmniej te 45 min. Poszłam do toalety, połozyłam się przy właczonym świetle i postanowiłam czytac dalej książkę. Po tym czasie zbudziło się moje dziecko (do wc) i mąż który wstawał do pracy. Jednak jak wyszedł postanowiłam zasnąc i dac sobie spokój bo czułam się zmęczona i okropnie niewyspana.

Chyba się płytko zdrzemnęłam i zbudziłam się ok. 6.07 i postanowiłam wykorzystac ten czas, a nuż się uda.:) I po jakimś czasie poczułam jakbym się lekko zapadala a potem ogromne ciepło na całe ciało. Żadnych wibracji, dźwięków ale ciepło a dopiero po chwili jakby lekką wibrację i moment odłączenia od ciała i unoszenia się w górę. To było tak charakterystyczne a ja byłam tak podniecona, że nie pomyliłabym tego z niczym innym. Czułam najbardziej ten moment oddzielenia i unoszenia się w górę. Jak poddałam się tej myśli bez lęku to unoszenie stało się bardziej odczuwające i jakby prędkośc wzrosła. Po chwili gdy tak unosiłam się do góry pod sufit poczułam, że wiszę nogami do góry, że głowa jest na dole i zdziwiło mnie to. Obróciłąm się nie wiem kiedy, stałam i przyglądąłam się ścianom i sufitowi. Normalnie je widziałam po ciemku niefizycznymi oczami. Po chwili ktoś złapał na ręce mnie od tyłu i zaczął biec przebiegając przez drzwi do drugiego pokoju. Ten ktoś w pierwszej chwili wydał mi się kobietą jakby kobieca twarz, długie blond włosy spięte w kucyk, wrażenie istoty nie chcącej sprawic mi krzywdy ale po chwili jakby mężczyzna. Ta siła i stanowczośc osobnika bardzo przemawiała za tą opcją.
Spojrzałam na mój duży pokój. Różnił się od oryginału. Było mnóstwo mebli nowych i starych jaki kiedyś tu stały, jakaś ława na środku pokoju. Istota puściła mnie a ja zaczęłam ja pytac kim jest czy jest moim przewodnikiem duchowum czy kimś innym. Istota nie mówiła nic, co wzbudzało w mnie niepewnośc sytuacji i mały lęk, ale po chwili zmieniła położeniei swój wygląd, miała inna głowę (mojego dawnego znajomego) albo była bez głowy. Po chwili znaleśniśmy się jakby w jakiejś szkole, było tam wiele klas, widziałam jak moje 2 kuzynki wchodzą do klasy w której jestem z moim towarzyszem i chłodno, bez emocji całują w policzek. Działo się jeszcze coś ale przyznam, że umknęło mi z pamięci albo nie zwróciłam szczególnej na to uwagi. Bardziej interesował mnie mój towarzysz którego troszkę się obawiałam (ale nie bałam) z racji że nie mówił do mnie tak jak tego oczekiwałam albo nie rozumiałam. Poczułam że go tracę, słabiej czuję, jakby zanikał...i po chwili poczułam jak przełykam ślinę... i jestem w ciele...

Dla mnie to wszytko trwało chwilę a ocknęłam się ok 6.38 czyli wtedy kiedy zaraz miałam wstac (o 6.45 miał dzwonic budzik).

entry 25.01.2011 - 08:41
Witam ponownie po dłuuuugiej nieobecności. Cieszę się że jestem tu znowu bowiem aktywnie znów powracam do podróży poza ciało. Nie cwiczyłam i nie podejmowałam prób dlatego, że urodziłam dziecko i zwyczajnie nie miałam na to czasu ani możliwości. Zwykle ktoś mi przeszkadzał albo byłam zbyt zmęczona. Może też nie gotowa bo strach miał zbyt wielkie oczy? (Po piwrwszym razie i podniecenie i strach przed nieznanym). Może... Przyznaję, że jestem na etapie silnego stresu z tym związanego, ale cóż pragnienie doświadczeń jest silniesze na dzień dzisiejszy.
Aby odświezyc pamiec zakupiłam i ponownie przeczytałam książkę Darka Sugiera (wcześniej czytałam ją na necie) "Miłośc i wolnosc poza ciałem". Powracam też do trylogii R. Monroe, którą bardzo dawno, dawno czytałam, że zapragnęłam aby przeżycia Roberta zaraziły mnie pragnieniem tych doznań których doświadczył on. Pamiętam, że czytałam te pozycje jak Darek kiedy w kilka dni "pochłąnął" ich zawartośc. Były tak fascynujące, że rozbudziły we mnie pragnienia autora, choc wtedy to był dla mnie "kosmos" . Naładowana byłam wówczas wiedzą ezoteryczno-spirtystyczno-okultstyczną, która dotkliwie zahamowała w mnię tą mozliwośc. Siła wyobraźni jest czasem przeogromna i czasem może wyrządzic wiele szkody.
Jak ktoś (moja kiepska pamięc:() kiedyś powiedział "jak uczeń będzie gotów to zjawi się nauczyciel".
Teraz czuję się ponownie gotowa i mam zaliczone już kolejne "wyjście"....

entry 22.04.2008 - 12:35
Opisałam to przeżycie w temacie z wibracjami ale jako ze to ważne dla mnie doświadczenie pozwoliłam sobie umieścić je jeszcze w dzienniu z nadzieją że może tu ktoś je przeczyta i skomentuje.
Leżałam max. odprężona próbując i nie próbując zasnąć (a nuż oobe). Byłam cudownie zrelaksowana (bo ocknełam się z fazy snu słysząc swoje chrapanie - jeśli chrapię to bardzo cicho) i słyszę że wchodzi mój syn i cicho siada do kompa. Już jestem na niego zła ale myślę a poleżę sobie w tym relaksie aż zasnę. I tak leżę i leżę aż nagle czuję że mam tak wielkim paraliż że ledwo mówię do kogoś. Widzę żę jestem jakby w jakimś ciasnym samochodzie z 3 osobami (nie widziałam twarzy) a wśród nich mój zmarły ojciec. Mówię mu że jestem aż odrętwiała tak sparalizowana - dziwnie się czułam. Myśle sobie co z tym oobe aż przenikając ręką o ścianę i inne przedmioty pomyślałam że już chyba jestem poza ciałem. Spojrzałam na swoje ręce - wyglądały normalnie, trochę takie plastyczne. Chodze a raczej płynę bo spojrzałam na stopy ale nie szłam jakby otępiała, czuję wielkie mrowienie i paraliż. Widzę wszystko jakby w ciemnościach tym pólmroku. Raz trochę wyraźniej jak się zbliżę raz bardziej zamazane. Jest ciemno ale widać coś.
Podchodzę do syna i widzę jak siedzi przed kompem i jak światło z komputera oślepia jego twarz i trochę pomieszczenia. Za nim stoi chłopiec (tuż nad jego głową) z blond włosami i ma dziwne oczy. Pytam go kim jest czy pomocnikiem? Ale on mi nie odpowiada. Nie wiem co myśleć.
Rozglądam się po pokoju. Wygląda jak mój ale jest ciemno i mały nieporządek, dotykam jakiś papierów. Myślę sobie że jeśli jestem w oobe to powinnam umieć się wznieść i jakby podpłynęłam ale nie tak wysoko jak kiedyś.
Innym razem tzn cały mam ten paraliż i ciągłą świadomość sytuacji) jakbym była w jakimś starym, ciemnym domu nie znam go. Widzę mojego ojca jak za życia, który gra w piłkę z małymi chłopcami (nigdy tego nie robił - nie lubił piłki nożnej). Bardzo się śmieją i radują że są razem. Mówię tacie że jestem taka sparaliżowana że nie wiem czemu to nie ustaje.
Myślę sobie że chcę z tego wyjść z tego stanu. Mówię: "3,2,1 i wybudzam". Czuję jakby coś przechodziło i paraliż trochę ustępował ale dalej trzyma. Chodzę po tym domu z jakimiś postaciami (gdzies obok syn siedzi przy tym komputzerze) i dalej mówie "3,2,1 i jestem w pelni rozbudzona". Podchodzę do syna i mówie mu ze chyba miałam oobe, ale nadal czuję się dziwnie.
Za chwolę znalazłam się w swoim ciele zdziwiona że już się chyba zbudziłam wcześniej. Syn nadal siedział przed kompem.

Co to było???

entry 21.03.2008 - 09:00
Próbuje osiągnąć ponowne oobe codziennie ale niestety bezskutecznie. Pory nocne zupełnie się nie sprawdzają bo albo zasypiam od razu bez rozbudzenia albo długotrwałe leżenie, oczekiwanie przeradza się w odpływanie do krainy snów.
Jednak wczoraj wypiłam chyba zbyt dużo kawy i mimo późnej godziny nie chciało mi się spać.
Położyłam się ok 24.00 i leżałam sobie próbując zasnąć. Dość dlugo sobie leżałam i chyba byłam w półśnie kiedy poczułam się spokojna (prawie wyeliminowałam lęk). Czułam jakby lekkie wibracje w prawej nodze, były nawet przyjemne, i wrażenie lekkości. Miałam nawet wrażenie odklejania się, które najbardziej czułam w tej nodze. Jakiś bardzo leciutki szum w uszach. To wszystko było raczej przyjemne ale przez to że myślałam że może to być oobe chyba troszkę naszedł mnie strach.
Na pewno mialam wrażenie że ten stan jest baaardzo naturalny i nie raz już go przeżywałam. Miałam też wrażenie jakby ktoś mi to powiedział w myślach a ja tę informacje tak odebrałam. Pomyślałam sobie "Ja się tak tego obawiam a to takie naturalne jak oddychanie"
Nie jestem pewna czy nie myślałam już o ty wiedząc że właśnie jestem w śnie. Po ocknięciu się i przypomnieniu sobie tego o czy piszę nie wiem kiedy zasnęłam.


entry 17.03.2008 - 17:38
Wczoraj przed pójściem spać posłuchałam sobie obe dźwięki (ze strony D.Sugiera) i jak się kładłam spać to naszła mnie straszna ochota na oobe. W głowie słyszałam ten specyficzny, piskliwy dźwięk który wywołał w mojej głowie takie pulsowanie czy falowanie. Miałam wrażenie jakby ich odsłuchanie przygotowało mój umysł na te nowe doznania i ...nic się nie wydarzyło poza tym że zasnęłam. Jak się kładłam to zostawiłam słabą lampkę do wywołnia nastroju i pokonaniu lęku o tej porze (było ok pólnocy). Muszę powiedzieć że czułam się chwilami nawet bardzo swobodnie (zero stresu) co jednak nie doprowadziło do zapragnionego efektu. (myślę ze wczorajsze doświadczenie wyjścia tak bardzo mnie poruszyło że za bardzo chiałam go osiagnąć tym razem)
Próbę ponowiłam po pracy po południu (ok 15.00) ale bez dźwięków - sama relaksacja. Niestety odpłynęłam w sen.
Jednak po moim 1 wyjściu jestem tak zmotywowana że podobne "porażki" z pewnością mnie nie zniechęciły.

2 Stron V   1 2 >