oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V   1 2 3 >  
Reply to this topicStart new topic
> Off Top 7, Z astrala
.
post 20.04.2017 - 12:05
Post #1


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating
Punkty prestiżu: 525

Notatnik


Dobra, koniec, 7 tom jak Harry Potter.






Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 20.04.2017 - 12:16
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


2 listopada 2016

Im bardziej człowiek jest świadomy swoich ograniczeń, tym bardziej go one przytłaczają. Większość ludzi umie się skupić na swoich myślach na tyle, aby odwrócić uwagę od ciała fizycznego. Koncentracja na obecności w ciele może wywołać uczucie błogości, ale zwykle im większe skupienie na materialnej powłoce, tym większy ból, poczucie uwięzienia w nim.

Gdyby śmierć nie istniała, nie byłoby także narodzin. Nie istniałyby wózki dziecięce, smoczki, butelki, mleka zastępcze, laktatory, łóżeczka, pieluchy, śpioszki, pajacyki, śliskie kocyki… Nowi ludzie nie pojawialiby się na tej planecie. Problem przeludnienia zostałby rozwiązany.

W świecie subtelnym każdy może wyglądać na tyle lat, ile chce. Może przybrać dowolną formę. Ludzki kształt jest bardziej naturalny niż jakaś tam kulka energii czy „punkt świadomości”. Taka jest siła przyzwyczajenia. Człowieczeństwo jest stawiane ponad wszystko, postrzegane jako najwyższa wartość. Nieodłącznie wiąże się z cielesnością, posiadaniem główki, rączek i nóżek. Jest to cenione jak nie wiem co, tak jakby życie bez tego nie było dostatecznie prawdziwe. Ludzka forma jest symbolem odrębnej osobowości, bez której egzystencja wydaje się niemożliwa.

Utożsamienie z ciałem jest tak silne, że po jego opuszczeniu trudno jest być świetlistą mgłą czy energetycznym obłoczkiem. Ciężko jest przenikać przez ściany, sufity, meble, niełatwo jest też unosić się w powietrzu. Fruwać. Płynąć swobodnie. Szybować nad miastem bez celu. Latać między blokami.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
Tulsi, Zielarz Gájowy
Isabel Martin
post 22.04.2017 - 21:23
Post #3


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


27 lutego 2016

Chciałabym, żeby moje życie dawało mi satysfakcję, żeby nie było jedynie zabijaniem czasu.
Śmierć jest orgazmem duszy, wyzwoleniem od piekła fizycznej egzystencji.
Lubię spać, ponieważ moja świadomość nie jest wtedy ograniczona ciałem fizycznym. Doskonale idzie mi budzenie się o szóstej. Aczkolwiek ze wstawaniem jest nieco gorzej.

Umysł wciąż opętany panem Ramaną. Ja kocham siebie w nim. Co za absurd, prawda?
Jego egzystencję postrzegam jako o wiele znakomitszą od mojej. On tak naprawdę nic nie osiągnął. Wiedza o naturze Bytu przyszła do niego sama.
Wzór do naśladowania, ideał. Żadnym innym mistrzem nie jaram się tak jak nim. Wciąż doszukuję się rozmaitych podobieństw. Nie umiem być sobą, nie potrafię, nie chcę...
Miłość nastolatki do jej idola. Dokładnie tak, inaczej tego nie można określić.

To nieprawda, że niektórych stanów świadomości nie da się opisać. Da się, ale raczej nikt ich nie pojmie za pomocą samych opisów, musi ich doświadczyć osobiście... a i tak nie będzie pewności, czy to było właśnie TO, czy może coś innego.
Jestem hałaśliwą ignorantką. Zaniedbuję moje ciało, porzucam fizyczną powłokę, aby zdobywać wyższe, duchowe światy.
W materii nie dostaję żadnego potwierdzenia słuszności moich działań. Żyję z przyzwyczajenia, działam rutynowo, odruchowo. Jak automat. Robot zaprogramowany na skuteczność. Teraz robię to, a potem tamto. Wytrzymać, przeczekać. Iść spać i od nowa. I tak w kółko.
Alternatywą byłoby przestać istnieć. Może gdzieś istnieją jakieś ukryte cele, znane tylko Bogu i nawet nie jestem świadoma, że do nich dążę, że je osiągam?

Kolejny rok użeram się z ciałem fizycznym. Wciąż nie dojrzałam do tego, by je zrzucić na zawsze. Zamiast tego wybieram inne rozwiązania, wymuszone moją sytuacją.
Biedny, mały, rozgoryczony Projektor, który nie daje się zaprosić, bo obawia się tego, co nadejdzie potem... Dzidzia w brzuchu i te sprawy. Lęk przed egzystencją. Jestem łatwa jak sudoku z ostatniej strony.
NIE ROZUMIEM EGZYSTENCJI! JEST TAK CHOLERNIE SKOMPLIKOWANA!

Życie to coś więcej niż tylko fruwanie pod sufitem, a ja nie jestem w stanie tego zaakceptować. Wchodzę w astral przy każdej możliwej okazji. Czuję prąd w plecach, ekstatyczny dreszcz, a po chwili jestem już tam.
Tęsknię. Tak bardzo tęsknię. Już jako kilkulatka tak bardzo tego pragnęłam. Czekałam bardzo długo, aż będzie to możliwe. W końcu się doczekałam. Ale jest jeden haczyk... nie kręciłoby mnie to aż tak bardzo, gdybym nie żyła w fizyczności.
W materii udzielam się minimalnie, tylko tyle, by utrzymać ciało fizyczne przy życiu. Jeszcze nie odkryłam jego sensu (Zdaje się, że sensem życia jest poznawanie siebie, wyrażanie siebie w materii, kreacja i te sprawy.)

Jesteś zbyt wybredna! Żaden cię nie zechce, jeśli będziesz tak wybrzydzać! I w końcu zostaniesz sama jak palec w dupie! Nie życzę ci tego. Obyś nie wiedziała, o czym mówię.
Zazdroszczę kobietom, które chcą mieć dzieci. Które czują się powołane do bycia matką z racji samego faktu posiadania żeńskiego ciała fizycznego.

Bliss is meaningless.
Nie oglądaj się za siebie.
Podziękuj swojemu umysłowi, to on robi chujnię z rzeczywistości.


Zrzucam swój mięsny kostium i odlatuję.

Ja widzę siebie w jego oczach... Lecz cóż to za "siebie"? Czy to moja oryginalna Boska tożsamość, czy też projekcja moich ulubionych cech składających się na "Isabelowość"? Czymże jest ten fałszywy obraz Ramany, z moich myśli utkany?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
Tulsi, Zielarz Gájowy
Isabel Martin
post 24.04.2017 - 17:26
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


14 lutego 2016

Dlaczego boję się śmierci, chociaż każdej nocy przestaję istnieć? Czemu kładę się spać z niezachwianą pewnością, ze następnego dnia się obudzę? Co nakazuje mi postrzegać fizyczny świat jako jedyną rzeczywistość?
Manipulacja, hipnoza, propaganda.
Lgnięcie umysłu do doznań zmysłowych, dających poczucie wyodrębnienia, wyznaczających granicę jednostkowego bytu.

Kiedy śnię, świat fizyczny w ogóle mnie nie obchodzi. Mógłby dla mnie nie istnieć. Ten senny nawet wydaje się od niego fajniejszy, nie ma żadnych ograniczeń. Można łamać w nim prawa fizyki.
Umysł ma nieskończone możliwości, jednak zamykam się na większość z nich.
Wolę utarte, ustalone ścieżki. Nie mam odwagi wkroczyć w nieznane.
Rządzi mną strach przed szaleństwem. Boję się uwierzyć w coś, w co nigdy dotąd nie wierzyłam. Poglądy innych ludzi przyjmuję jako własne i traktuję jak najwyższą prawdę.

Jeśli nie zachowam świadomości we śnie, nie zgłębię natury "czwartego stanu", znajdującego się poza czuwaniem, jawą i snem.
Co nie pozwala mi poczuć się bezpiecznie?
Co nie pozwala mi być w pełni obecną w ciele?
Dlaczego tak bardzo pragnę istnienia w fizyczności?
Jak wyjść poza sztywne ramy umysłu, nie naruszając równowagi psychicznej?
Niedojrzałość struktur mózgowych stanowi główną przeszkodę. Transformująca moc mistycznej energii Kundalini powoduje neurologiczne spustoszenia. U części ludzi zdarzały się przypadki, że tak powiem, powrotu do niemowlęctwa. Ciężkiego regresu wymagającego troskliwej opieki. Niektórzy przestają mówić, trzeba karmić ich łyżeczką, robią pod siebie. Można też popaść w mentalny obłęd.

Na wiosnę 2012 myślałam, że umieram. Dwa lata później spotkało mnie to samo, z większym naciskiem na utratę zdolności umysłowych. Nie działała pamięć fotograficzna, miałam kłopoty z liczeniem, siadły zdolności analityczne. Wizualizacja czegokolwiek stała się niemożliwa. Do tego ten ucisk w głowie, który odczuwałam przy próbach skupiania się na czymś?
Wydaje mi się, że młody mózg lepiej sobie radzi z zalewem niszczycielskiej energii i łatwiej adaptuje się do niej. Ale mogę się mylić, biorąc pod uwagę pana Ramanę, którego mocno pogrzało i wycofał się z życia na wiele długich lat. Nie chcę skończyć jak on. Mogliby go pokroić żywcem, a on nic by nie poczuł. Przeżyłam jedynie namiastkę tego i szczerze dziękuję za takie doznania.

Budzę się w świecie, w którym nic nie jest odrębne ode mnie, ale o żadnej rzeczy nie mogę powiedzieć, że jest "moja".
Lęk przed śmiercią ułatwia przetrwanie.
Dwie rzeczy mnie irytują: pierwsza z nich jest to, że życia na ziemi nie można zacząć od dowolnego momentu, np. od nastolatka. A druga to starzenie się fizycznego organizmu. Można je nieco spowolnić unikając pewnych czynników. Lecz są stulatkowie, którzy piją i/lub palą, więc to nie takie proste...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
Tulsi, Zielarz Gájowy
Isabel Martin
post 24.04.2017 - 18:37
Post #5


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


13 kwietnia 2016

Tylko tu i teraz. W pełni obecna. Tylko ból i nic więcej. Łzy ciekną po policzkach, ciepłe i słone.
Ja płaczę... jak to? Jest jakieś "ja", które płacze? To nie do pomyślenia!
Ale w tej chwili nie jestem w stanie tego roztrząsać. Zajmuję się samą sobą. W tym momencie istnieje jedynie czarna rozpacz, która przygniata mnie jak głaz. Dusi mnie. Nie pozwala być sobą.

Zakładam, że wiesz, o czym mówię. Ta energia rozwala mi ciało. Rozsadza mnie od środka. Jest bardzo silna. Potężna. Kruszy mury... brakuje mi odpowiedniego słowa... iluzji, ignorancji? Ach nie, to takie tandetne i oklepane. Znowu zerżnęłam słownictwo od kogoś! Czemu nie jest mi dane mieć nic swojego?
Mniejsza o to.
Ziemska rzeczywistość boli i nie da się tego ukryć. Całe szczęście, że w tramwaju nie ma nikogo z wyjątkiem jakiegoś śmierdzącego chłopa.
Wyciągam z kieszeni chusteczkę i próbuję doprowadzić swoją twarz do porządku, zanim dosiądą się inni. Na pewno nie zrozumieliby. Nikt nie jest w stanie mnie pocieszyć, niech nie pytają, co się stało. Ja sama nie wiem, o co mi chodzi.

Prawda jest taka, że walczę z moim ciałem kolejny dzień. Ono nie chce współpracować. Ale ja nie dam za wygraną, nie przegram tej bitwy. Nienawidzę okazywać słabości. Skąd w takim razie te łzy?
Duch miota się bezradnie w kupie mięsa. Dokąd w ogóle jedziemy? Gdzie mnie prowadzisz?
Wciąż szuka jakiegoś punktu zaczepienia, jakichś marzeń do zrealizowania, ale marnie mu to idzie.

Wpatruję się tępo w szybę. Mijam ulice zapchane ludzką świadomością. Coś mnie tu trzyma, tylko co?
W jakimś celu to ciało istnieje. Nie odgadnę, po co. Chociaż w głębi duszy wiem. Ukrywam to przed samą sobą, nie jestem w stanie się do tego przyznać.

Przede mną jeszcze jakieś sześć kilometrów. Wystarczająco dużo czasu na roztrząsanie zagadek ludzkiego bytu. Pragnę położyć się do łóżka, uśpić ciało, zapomnieć o nim na jakiś czas. Ale czy to pomoże? Nie, to tylko ucieczka, do tego czasowa. Kiedyś w końcu trzeba będzie wrócić. Senne doświadczenia szybko ulotnią się z pamięci i pozostawią niedosyt. Palącą tęsknotę, której nie ukoi żaden żywy człowiek.

Nie wyszło mi kolokwium, bo umysł znowu się zawiesił.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
Tulsi, Zielarz Gájowy
Isabel Martin
post 25.04.2017 - 12:59
Post #6


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


7 listopada 2016

Cały czas żyję we śnie. Nawet, jak umrę i spotkam jakieś istoty, które powiedzą mi, że moje ziemskie życie było tylko snem - ta sytuacja również będzie snem.
Kiedy wreszcie się przebudzę? Jestem niewolnikiem iluzji.
Moje ciało jest przemęczone, a umysł znudzony.
Nie ufam nikomu, kto posiada jakąkolwiek formę i utożsamia się z nią.

Może za 10 lat zdecyduję się na dziecko. Ale nie chciałabym, żeby ktoś miał takie same oczy jak ja. Nie chcę nikomu przekazywać swoich genów, które zresztą nie są moje - odziedziczyłam je po przodkach. Czy dołożyłam do nich coś od siebie? Zapisało się coś z mojej niepowtarzalnej osobowości w moim materiale genetycznym? Czy podlegam jakimkolwiek zmianom od czasu narodzin? Może w chwili poczęcia wszystko jest już ustalone?

14-latka nie chce współżyć z chłopakiem. Pisze do gazety. "W porządku. To normalne". A teraz weźmy 28-latkę z podobnym problemem. Jaką odpowiedź otrzymuje? "Lecz się, kobieto!"
18-22 lata to graniczny wiek dojrzałości do sexu. Do tego czasu powinna pojawić się gotowość na pierwszy raz. Jeśli jej nie ma, jest to efekt zaburzeń hormonalnych lub traumy przeżytej w dzieciństwie.

Usiłuję zlokalizować uczucie samotności w ciele. Tak, osamotnienie to domena ciała.

Ludzie, którzy decydują się na poczęcie potomka, z reguły myślą wyłącznie o pozytywnych stronach tej decyzji. Każdy chce mieć zdrowe dziecko. Nikt nie chce dziecka z autyzmem albo z dałnem. Ma mieć złote włoski i błękitne oczy. Ma prawidłowo się rozwijać. Ma osiągnąć to, czego nie udało się osiągnąć nam. Ma nas zastąpić w przyszłości, po naszej śmierci. My umrzemy, a nasze dzieci zostaną. Dzięki nim jesteśmy nieśmiertelni. Takie jest przynajmniej założenie.

Życie jest piękne, ale śmierć jest jeszcze piękniejsza. Lekkość, błogość, fruwanie. Ale myślę, że szybko by mi się to znudziło i wcieliłabym się ponownie. A potem znów męka w ciele dziecięcia. Nierozwinięte ciało, upośledzony umysł. I tak do około czternastki. Nie! Tylko nie to. Nie życzyłabym nikomu inkarnacji w ludzkiej formie. Poza tym Ziemia i tak jest już przeludniona.

Moje ciało jest płynnym światłem. Każda myśl ma na nie wpływ. Negatywne myśli niszczą je, pozytywne odbudowują je.
Skłonności do śmierci i starzenia się znajdują się w genach. Jeśli nasi przodkowie umarli, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że my też umrzemy.

Wszyscy mają rodzinę, ty też miej! Nie rób z siebie wariata!
Nie masz prawa być szczęśliwa w samotności. Znajdź sobie drugą osobę, zamieszkajcie we dwójkę, będzie wam raźniej!
Masz przeżywać to samo, co wszyscy inni Ziemianie. Nie wywyższaj się!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
PigsOnTheWings, Tulsi
.
post 05.05.2017 - 18:43
Post #7


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating
Punkty prestiżu: 525

Notatnik









(\_/) Follow the white rabbit!
(O.o) copy the bunny into your sig
( ><) help him achieve world domination
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 08.05.2017 - 19:46
Post #8


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


25 października 2016
Zastanawia mnie fakt, że nawet stara, brzydka kobieta po trzydziestce czy nawet po czterdziestce może urodzić coś młodego i ładnego. Jak to możliwe?


26 października 2016
2 sny nieświadome typu projekcja astralna. Między 6 a 8 rano. 1) unoszenie się w pociągu KM, 2) pływanie w wodzie. Znakomite przeżycia, choć po przebudzeniu mocne zamulenie. Takie rzeczy powinno się robić między czwartą a szóstą.


27 października 2016
Czy naprawdę myślicie, że zmarli postrzegają jako wyrazy miłości jakieś plastikowe badziewie i świeczki w efektownych szklanych słojach? Wierzycie, że im na tym zależy?


30 października 2016
Sunęłam 10 cm nad ziemią. Było to bardzo miłe uczucie. Obudziłam się zmulona po 10 godzinach snu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
Tulsi
pigsonwings
post 09.05.2017 - 16:07
Post #9


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 08.05.2017 - 19:46) *
25 października 2016
Zastanawia mnie fakt, że nawet stara, brzydka kobieta po trzydziestce czy nawet po czterdziestce może urodzić coś młodego i ładnego. Jak to możliwe?


Wydaje mi się że jak człowiek przekroczy pewną granicę intelektualną, to na wygląd płci przeciwnej przestaje patrzeć w kwestii ładny-brzydki, te infantylizmy wystepują u osób z nastoletnim rozumem.

Przy doborze u osób rozwiniętych mają najczęściej znaczenie zapełnianie własnych tęsknot w wyglądzie fizycznym innego + oczywiście zwracanie uwagi na cechy najodpowiedniejsze przy rozmnażaniu.

Pominąłem oczywiście znaczną większość przypadków gdzie decyzja o wspólnym życiu ma bardziej spontaniczny charakter, czyli zaspokajanie własnych potrzeb biologicznych i behawioralnych gdzie homo sapiens nie chce być po prostu sam xdd

btw. Stara brzydka kobieta ;) no niezły epitet.

.............. niezawodny tu będzie cytaciunio Ernsta Jungera

"Skrupulanctwo i mikroskopowość upodobań należy do pierwszych oznak osłabienia naturalnej zdrowotności. Narzędzia naszych zmysłów wyregulowane są tak, by można było poręcznie obchodzić się z rzeczami i ludźmi. Gdy jesteśmy w porządku, nasze rozkosze muszą być żywe, nasz sposób interwencji zdecydowany, a smak niezbyt wybredny. Nie powinniśmy dostrzegać porowatości ludzkich twarzy.
Gdy jesteśmy natomiast osłabieni, ogólne wrażenie ulega zatarciu, a szczegóły wysuwają się na pierwszy plan. Wzmaga swą czujność duchowy i cielesny wstręt, a zmysły ulegają wyostrzeniu przesadnie delikatniejąc. Głosy, wonie, barwy wnikają w nas łatwiej, potrawy wywołują przesyt. Przede wszystkim podniebienie zaczyna brzydzić się mięsem, a także tytoniem i mocnymi trunkami; ta niechęć dotyczyć będzie wkrótce obcowania z tymi, których cieszą jeszcze podobne przyjemności. Powstaje nietolerancja wstrzemięźliwych."
[Awanturnicze serce]



CYTAT(Isabel Martin @ 25.04.2017 - 12:59) *
Ludzie, którzy decydują się na poczęcie potomka, z reguły myślą wyłącznie o pozytywnych stronach tej decyzji. Każdy chce mieć zdrowe dziecko. Nikt nie chce dziecka z autyzmem albo z dałnem. Ma mieć złote włoski i błękitne oczy. Ma prawidłowo się rozwijać. Ma osiągnąć to, czego nie udało się osiągnąć nam. Ma nas zastąpić w przyszłości, po naszej śmierci. My umrzemy, a nasze dzieci zostaną. Dzięki nim jesteśmy nieśmiertelni. Takie jest przynajmniej założenie.


Trudno żeby ktoś chciał mieć chore dziecko ;)
No tak jak to bywa. Aczkolwiek posiadanie dziecka nikogo w niczym nie nobilituje, motłoch myśli odwrotnie niestety. Tylko rozwinięte emocjonalnie i dojrzałe umysłowo ssaki naczelne powinny się rozmnażać.

Niestety dzisiaj dzieci rodzą dzieci. Nawet te 30,40 letnie - nadal w większości to dzieci rodzą dzieci.



Polecam zerknąć na Roberta Antona Wilsona - Powstający Prometeusz i Psychologia Kwantowa.
Sarkastyczne z ogromnym poczuciem humory książki odnośnie homo sapiens i psyche.
W necie pdf'u dużo za free
http://chomikuj.pl/pigsonthewings tu gdzieś też chyba dałem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki PigsOnTheWings za ten przydatny wpis:
ivanova
Isabel Martin
post 09.05.2017 - 18:52
Post #10


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


CYTAT(PigsOnTheWings @ 09.05.2017 - 17:07) *
Wydaje mi się że jak człowiek przekroczy pewną granicę intelektualną, to na wygląd płci przeciwnej przestaje patrzeć w kwestii ładny-brzydki, te infantylizmy wystepują u osób z nastoletnim rozumem.

...

btw. Stara brzydka kobieta ;) no niezły epitet.

Widzę, że integracja cienia idzie Ci doskonale :-)

Zdaję sobie sprawę z tego, iż jestem osobą nieco zarozumiałą, a ego mam jak stąd do sufitu - gdyż to pod sufitem głównie lubię rezydować.
Bardziej jednak chodziło mi o inną kwestię. Mianowicie, ostatnio miałam okazję poznać kilka osób w wieku ok. 30 lat i w życiu nie pomyślałabym, że mają właśnie tyle. Wyglądały na dużo więcej. Zdumiewający jest fakt, iż doprowadziły się do tego stanu wyłącznie za pomocą siły własnych myśli.
Potęga ludzkiego umysłu stale mnie zaskakuje.

Nie oszukujmy się - niemal żadna trzydziestolatka nie emanuje takim pięknem, jak osoby poniżej 3. roku życia. One mają w sobie coś magicznego, zachwycającego, niewinnego. Próbujemy to coś odzyskać, rodząc je i wchodząc w kontakt z nimi, lecz nie bardzo to nam wychodzi.

Jednak najbardziej zadziwia mnie to, że zarówno w ciele starca, jak i nastolatka najstarsza komórka ma nie więcej niż 7 lat (podobno). Dlaczego więc tak wielce się od siebie różnią, zarówno pod względem wyglądu, jak i możliwości, fizycznych i umysłowych?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 09.05.2017 - 19:54
Post #11


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 09.05.2017 - 18:52) *
Nie oszukujmy się - niemal żadna trzydziestolatka nie emanuje takim pięknem, jak osoby poniżej 3. roku życia. One mają w sobie coś magicznego, zachwycającego, niewinnego. Próbujemy to coś odzyskać, rodząc je i wchodząc w kontakt z nimi, lecz nie bardzo to nam wychodzi.

Jednak najbardziej zadziwia mnie to, że zarówno w ciele starca, jak i nastolatka najstarsza komórka ma nie więcej niż 7 lat (podobno). Dlaczego więc tak wielce się od siebie różnią, zarówno pod względem wyglądu, jak i możliwości, fizycznych i umysłowych?


To już chyba zależy tylko od osobistych preferencji, dziecko jako organizm biologiczny to tylko podmiot obserwator - potem dostaje osobowość bla,bla no i zaczyna się docelowe doświadczanie (zbieranie informacji) czyli całe to ziemskie pierdolenie.

Moim oczom bardziej miły by był starzec, 100 paro-letni, pokryty bliznami, z suchą skórą i bagażem doświadczeń traumatycznych i ekstatycznych. Który już to wszystko odpuścił.... bo ponoć śmierci boją się tylko ci co nie wiedzą dlaczego żyją :)

Z tymi komórkami faktycznie ciekawe - wydaje mi się że to po prostu na potrzeby tego matrixu i tyle. Kiedyś pływaliśmy, pełzaliśmy, biegaliśmy, lataliśmy aaa teraz się starzejemy i zapierdalamy... Ale jak wiadomo już doszlismy do takiego momentu gdzie fizyka kwantowa wyklucza rzeczywistość. A genetycy zaczną się niebawem bawić genami tak jak zapewne bawili sie ci co stworzyli obecną wersję homo sapiens. A może to jedni i ci sami (uwięzieni).

Jak istota ludzka zrozumie że wszystko jest umysłem (i w umyśle) wygasa na chwilę, jest ekstatyczny śmiech. kozmig czołgg.
Jakby to powiedział jakiś mądry intelektualista. To bóstwo jest immanentne z człowiekiem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 09.05.2017 - 20:15
Post #12


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


CYTAT(PigsOnTheWings @ 09.05.2017 - 20:54) *
Moim oczom bardziej miły by był starzec, 100 paro-letni, pokryty bliznami, z suchą skórą i bagażem doświadczeń traumatycznych i ekstatycznych. Który już to wszystko odpuścił.... bo ponoć śmierci boją się tylko ci co nie wiedzą dlaczego żyją :)

No właśnie :) Dlatego moim oczom milszy jest SriRamana, który dostał raka od teledysku SexMasterki i całego syfu tego świata.

CYTAT(PigsOnTheWings @ 09.05.2017 - 20:54) *
Z tymi komórkami faktycznie ciekawe - wydaje mi się że to po prostu na potrzeby tego matrixu i tyle. Kiedyś pływaliśmy, pełzaliśmy, biegaliśmy, lataliśmy aaa teraz się starzejemy i zapierdalamy...

Dokładnie tak. Biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu w ruchu wypoczywać - oto jest sekret młodości.

CYTAT(PigsOnTheWings @ 09.05.2017 - 20:54) *
Jak istota ludzka zrozumie że wszystko jest umysłem (i w umyśle) wygasa na chwilę, jest ekstatyczny śmiech. kozmig czołgg.

Ten czołgg rozjechał mój umysł :)

Za kilka godzin pójdę spać i przestanę istnieć.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 09.05.2017 - 20:38
Post #13


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


Z tych hindusuf to lubiłem U G Krisznamurti. Zawsze mnie rozbawiał na tych filmikach gdzie jako zgoszkniały starzec nad grobem, zaprzecza wszystkiemu czemu da się zaprzeczyć, łącznie z samym sobą.

No i Jiddu K. - ale to już inna liga..

Teraz Ramana, Mooji, i reszta to mi sie tylko kojarzy z tymi zakompleksionymi, znudzonymi turystami .. co siedzą w aszramach i mantrują "ja jestem TYM, OooOoooO" :0 Nie wiem na czym polegała/polega ich misja na tej planecie - skoro przyciągają właśnie najwięcej takiego kontentu istot xd(Ramana by chyba nie dostał na to raka bo by powiedział że "ona jest TYYYYM" w istocie jest ale na tym poziomie przycznowości nie, co zawsze będzie zabawne)

Jako jełropejcyk bliższe mi zawsze były tutejsze szkoły misteryjne i samotni - nie atencyjnii zgłębiacze prawdy. A tego to można wymieniać i wymieniać, z każdej tradycji od Rudolfa Steinera, Franza Bardona po Austina Osmana Spare. Poprzez starożytnych greków/hermetyków egipskich po Sufii i chrześcijańską Gnoze gdzie w Apokryfach Jezus mówi prawdę. No i prawdziwych żółtków nie podrabiańców czyli dzogczen. I tak każdy głosi o tym samym, cała zabawa to tylko performes opatrzony inną symboliką/mitologią.

A największa tajemnica wszystkiego jest taka, że tak naprawdę nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Statek bez sterów.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki PigsOnTheWings za ten przydatny wpis:
Isabel Martin, Isabel Martin
Isabel Martin
post 09.05.2017 - 20:44
Post #14


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


CYTAT(PigsOnTheWings @ 09.05.2017 - 21:38) *
A największa tajemnica wszystkiego jest taka, że tak naprawdę nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Statek bez sterów.

Chodzi o to, żeby nie wiedzieć :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki Isabel Martin za ten przydatny wpis:
PigsOnTheWings
pigsonwings
post 09.05.2017 - 20:50
Post #15


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 09.05.2017 - 20:44) *
Chodzi o to, żeby nie wiedzieć :)


A może chodzi o to żeby "wiedzieć, żeby nie wiedzieć".
Alfred Korzybski, semiotyka ogólna. Jak ktoś się prze-intelektualizowuje to wtedy też się wypali.
Eee wujek Rudi Stajner mówił że szczytem na astralach jest granica rozpłynięcia i ego.
Ale to wiesz EONY (bo na skróty nie ma drogii) skoro każdy z nas "jest tym" badającym samego siebie.

Bo już skoro tu jesteśmy to to całe "nie wiedzenie" to tylko językowy lapsus.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
.
post 10.05.2017 - 18:08
Post #16


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating
Punkty prestiżu: 525

Notatnik


Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 16.05.2017 - 09:34
Post #17


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


Czy wie ktoś może, jak osiągnąć tzw. stan samadhi?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pigsonwings
post 16.05.2017 - 22:02
Post #18


haereticus
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 877

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 16.05.2017 - 09:34) *
Czy wie ktoś może, jak osiągnąć tzw. stan samadhi?


Jak pojmiesz że szaleńczy śmiech jest równy najgorszej goryczy bezsensu. Wtedy oczyszczą cię łzy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
1 Dzięki PigsOnTheWings za ten przydatny wpis:
Isabel Martin
Isabel Martin
post 17.05.2017 - 08:28
Post #19


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


Czyli nie ma znaczenia, czy z kolokwium dostanę dwójkę czy czwórkę? Po śmierci i tak do niczego mi się nie przyda.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Se7en
post 17.05.2017 - 09:15
Post #20


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 225

Notatnik


CYTAT(Isabel Martin @ 17.05.2017 - 09:28) *
Czyli nie ma znaczenia, czy z kolokwium dostanę dwójkę czy czwórkę? Po śmierci i tak do niczego mi się nie przyda.

Myślę, że ma znaczenie pod warunkiem, że pracowałaś na nią uczciwie. Może nie sama wiedza, a poświęcenie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
2 Dzięki Se7en za ten przydatny wpis:
Allanntaniel, Isabel Martin
Isabel Martin
post 17.05.2017 - 14:13
Post #21


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy
Punkty prestiżu: 1013

Notatnik


Rozumiem, że każde moje działanie generuje karmiczne konsekwencje. Najważniejsze jednak, abym działała bez przywiązania i wszelkie owoce mojej pracy ofiarowywała Panu Najwyższemu. O to chodzi?
Go to the top of the page
 
+Quote Post

3 Stron V   1 2 3 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park