Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Forum OOBE _ Forum _ Obe Dla Opornych

Napisany przez: set.h 16.06.2009 - 14:52

OBE jest prostym i naturalnym stanem którego uzyskanie nie jest specjalnie trudne ale wymaga czasem dłuższej praktyki. Przede wszystkim najważniejsza jest cierpliwość i odpowiednie przygotowanie.
Opiszę najpierw podstawowe błędy, które są popełniane przez początkujących.
1. Z reguły początkujący leżą i oczekują wibracji czy też efektów specjalnych mających zwiastować OBE. Często zwykłe ścierpnięcie czy utrata czucia w ciele są błędnie odbierane jako zwiastuny wyjścia.
2. Wyjście nie jest procesem na który mamy wpływ ale często jest tak że początkujący próbuje to zrobić na siłę co skutkuje tylko napięciem mięśni i tym samym pomniejsza relaksację.
3. OBE jest ściśle związane ze snem o czym zapominają adepci. Żeby "wyjść " trzeba zasnąć i to jest prosta recepta na OBE.

Co trzeba zrobić żeby wyjść?.

Jak wcześniej napisałem trzeba pogrążyć się we śnie. Do snu potrzebna jest faza REM która pojawia się standardowo po ok 90 min snu. Praktycznie nierealne jest utrzymanie świadomości przed snem ponieważ możemy wejść w stan REM z świadomością lub odzyskać ją po chwili jedynie wtedy gdy faza REM zacznie się szybko po uśnięciu.
Idealnym rozwiązaniem jest osławiona metoda rozbudzania po kilku godzinach snu. Początkujący bagatelizują siłę tej metody i z reguły szukają innych rozwiązań przez co błądzą i trafiają w "ślepy zaułek". Drugim takim "oknem" na OBE jest zapadnięcie w sen np. po przyjściu ze szkoły czy z pracy. Wtedy również szybko wpadamy w fazę REM i dzięki temu możemy utrzymać świadomość.

Jeżeli to wszystko jest tak proste dlaczego ciągle się nie udaje.?

Przede wszystkim do "wyjścia" jest potrzebna świadomość tego że śnimy. Tą świadomość daje nam częste ćwiczenie umysłu które polega na ćwiczeniu koncentracji. Metod jest wiele, można liczyć owieczki, kartki książki, czy też utrzymywać stan całkowitego wyciszenia z kontemplacją odczuć płynących z ciała lub otoczenia. Na temat koncentracji i technik mnóstwo jest materiałów i zachęcam do przeglądnięcia.
Cel tych ćwiczeń jest jeden - pozwala coraz dłużej utrzymywać świadomość i nie zasnąć. Ćwiczyć można niejako przy okazji najlepiej w godzinach popołudniowych jednak ćwiczenie przed snem z doświadczenia wiem, że nie jest zbyt dobrym pomysłem.

Od czego zacząć?

Zaczynamy od popołudniowych ćwiczeń koncentracji i rozbudzania w nocy. Wybudzanie najlepiej zaplanować na około 2 – 2,5 godz. przed planowanym wstaniem z łóżka. Najlepiej jest na chwilę wstać, coś poczytać, włączyć telewizor czy posłuchać muzyki. Jeżeli tego nie zrobimy to trudniej jest utrzymać świadomość. Kolejny etap to przygotowanie do wyjścia które polega na najlepiej ok. 30 min koncentracji. Najlepiej odpalić na playerze jakąś muzę hemi-sync o zbliżonym czasie trwania. W nocy bardzo łatwo jest zasnąć podczas koncentracji dlatego poprzednio omówione ćwiczenia są niezbędne.

Wyjście z ciała.

Tu następuje właściwy etap czyli kontrolowane zapadnięcie w sen. Wspomniana wcześniej koncentracja przygotowała ciało i wprowadziła w stan nazwany przez Monroe Focus 10 od którego tylko krok dzieli nas do wyjścia lub zaśnięcia. Bardzo ważne jest to że MUSIMY ZMIENIĆ POZYCJĘ. Kończymy słuchanie muzyki relaksacyjnej, kładziemy się na bok (czasem jest problem co zrobić z rękami by nie cierpły) i czekamy. Czekanie to nie jest jednak biernym zapadaniem w sen. Czekamy czujnie wsłuchując się w rytm własnego oddechu i skupiając na wrażeniach płynących z ciała. Wsłuchujemy się w swoje wnętrze. Po kilku lub kilkunastu minutach jeżeli nie zaśniemy zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Pojawiają się stuki, wibracje, hipnagogi tak realne że mogą czasem wyryć się w pamięci na wiele lat :/. To jest wstęp do OBE. Dalej to już prosta droga polegająca na systematycznym ćwiczeniu i nie poddawaniu się porażkom.

Jedno jest pewne OBE jest łatwe ale ciężka jest praktyka i systematyczność. Pomimo wielu wyjść dalej mam problemy z częstym wychodzeniem jeżeli zaniedbam tych prostych procedur.
Pozdrawiam i życzę wspaniałych doświadczeń.
seth


Napisany przez: dreamer_the_one 16.06.2009 - 15:02

kawał dobrej roboty, koleś :)
warto to rozesłać po forach ezoterycznych, tam gdzie biedne dzieciaki(i starsi) od lat nie umieją wyjść i użalają się nad sobą ;)

peace

Napisany przez: Dagon 16.06.2009 - 15:12

Ja bym prosił o jakieś dobre techniki dzięki którym można wejść w Focus 10 bez korzystania z hemi sync.

Napisany przez: twistoid 16.06.2009 - 15:23

o.O rozluźniasz się i mówisz ciału że powoli zasypia w myślach wszystkie kończyny powoli, ale chłopie osiągniecie focusa 10 to nie taka prosta sprawa wiec przygotuj się na trening :D Dzięki set super to opisałeś przypiąłem temat.

Napisany przez: BartezZz 16.06.2009 - 19:09

dzięki to naprawde kupa dobrych rad, po paru miesiącach człowiek do tego nie dojdzie, a tu prosze magiczna pigułka wiedzy...

Napisany przez: Ferenczy 16.06.2009 - 19:35

Wspaniale i dobrze napisane :) Dzięki :P

Napisany przez: LilControversy 16.06.2009 - 19:59

Dużo cennych rad. Może i mi w końcu się uda. Ja mam straszne problemy z koncentracją i bardzo szybko się rozpraszam, nie umiem ogarnąć mysli i jest mi bardzo cięzko praktykować OBE :/

Napisany przez: dreamer_the_one 16.06.2009 - 20:20

CYTAT(LilControversy @ 16.06.2009 - 20:59) *
Dużo cennych rad. Może i mi w końcu się uda. Ja mam straszne problemy z koncentracją i bardzo szybko się rozpraszam, nie umiem ogarnąć mysli i jest mi bardzo cięzko praktykować OBE :/

to nie praktykuj. zmusza cie ktoś? :P ;>

Napisany przez: Dagon 16.06.2009 - 21:01

Z tą koncentracją to przypomniała mi się fajna stara buddyjska technika. Należy cały czas myśleć nie o przeszłości, ani o przyszłości, a o tym co właśnie robimy. Piszemy posta, pijemy herbatę, idziemy chodnikiem itd. Wymaga to treningu bo ciężko jest osiągnąć ten stan, buddyści nazywają to odejściem od własnego "ego". Czym jest to "ego" to nie powiem bo nie chcę przedłużać ;>
Dzięki twistoid za radę, masz u mnie piwo xd ale bez alkoholowe.

Napisany przez: OliMan 17.06.2009 - 10:11

Szkoda ze nie napisales tego 2 lata temu. Zaoszczedzilbym duzo czasu.
Pewnie wielu mlodym ten tekst pozwoli zrozumiec nature tego zjawiska.

Napisany przez: Majster 17.06.2009 - 22:28

Fajnie, zwięźle napisane, bez zbędnych szczegułów. Przyjemnie się czyta, z pewnością wielkie ułatwienie dla początkujących, którzy skupiają się na rzeczach nie/mało istotnych zamiast po prostu zasnąć :)

Napisany przez: Zuben 18.06.2009 - 12:43

a ja mam pytanie do doświatczonych:

Komu z was udao się wyjść z ciała podczas fazy N-REM ? ;]

Napisany przez: dreamer_the_one 18.06.2009 - 12:49

CYTAT(Zuben @ 18.06.2009 - 13:43) *
a ja mam pytanie do doświatczonych:

Komu z was udao się wyjść z ciała podczas fazy N-REM ? ;]

doświaDczonych
tak, to było moje pierwsze, najzajebistsze i najbardziej tajemnicze wyjście. pełna powaga ;]\

wyciągnął mnie niefizyczny żeby sie przywitać. Coś koło północy. zapadłem w sen i od razu byłem świadomy po czym pierwsze wibracje, intensywne łomotanie serca i mnie wyciągnął. Tylko sie przywitał, przesłał komunikat emocjonalny, coś pomiędzy gratuluję, dziękuję a witam ;)
Pełny opis dam na blogu niedługo, jak chcecie na forum.
Po tym doświadczeniu nic ciekawego. tyle co latanie i pierdolenie atrap :)

ps. puenta. myślę że świadome i dobrowolne wychodzenie z ciała w fazie N-REM jest prawie niemożliwe, ponieważ nigdy nie zdarzyło mi się utrzymać świadomość w tej fazie, ponieważ w to jest najgłębsza faza w której nie powinny(hehe) występować sny i ponieważ ci najlepsi też twierdzą, że OBE w fazie N-REM jest mało wiarygodne( ci najlepsi może oprócz Karola Cetlina i jego pioruńskiej techniki :P)

pozdro ;)

Napisany przez: TyHu 18.06.2009 - 18:10

CYTAT(set.h @ 16.06.2009 - 15:52) *
Bardzo ważne jest to że MUSIMY ZMIENIĆ POZYCJĘ. Kończymy słuchanie muzyki relaksacyjnej, kładziemy się na bok (czasem jest problem co zrobić z rękami by nie cierpły)


dzieki seth gdybym to wiedział wcześniej może by coś wyszło.

Napisany przez: Dagon 19.06.2009 - 16:01

Mógłby dać ktoś linka do dobrego hemi trwającego 30 minut? ;>

Co do koncentracji przed snem, jeżeli chodzi o mnie to całkiem dobrze idzie mi taka koncentracja, można ćwiczyć także i w nocy, a skoro komuś udaje się to po położeniu do wyrka to i nad ranem po 4+1 na 100% będzie skoncentrowany.

U mnie problemem nie jest zasypianie po 4+1, a bardziej wywołanie tych wibracji.

Napisany przez: dreamer_the_one 20.06.2009 - 21:33

CYTAT(Majster @ 19.06.2009 - 20:32) *
No i raczej darować sobie można próby wieczorem przed spaniem


polecam, a wręcz przestrzegam przed stosowaniem narkotyków! :)

1. coś jak pierunska metoda cetlina :D
niewypał :P

2. peeewnie :D

Napisany przez: set.h 23.06.2009 - 12:06

Parę słów odnośnie techniki.
Aktualnie stosuje praktycznie jedną technikę opisaną uprzednio. Jest jednak kilka szczegółów które mogą pomóc praktykującym. Pisałem wcześniej że ważna jest zmiana pozycji. Przekręcam się na bok ( w zasadzie nieważne który, z racji ustawienia łóżka kładę się na lewy). W tym miejscu jest w moim przypadku ważny szczegół. Kładę się na brzegu łóżka jakby balansując ciałem na granicy upadku. Skupiam się na odczuciach płynących z ciała. Staram się nie myśleć tylko czuć. Wykonuję często wtedy coś w rodzaju delikatnego kołysania ciałem. To kołysanie jest bardzo delikatne nawet nie wiem czy widać wtedy ruch ciała. To kołysanie nie pozwala szybko zasnąć i powoduje jednoczenie pogłębianie wsłuchiwania się w „siebie”.
Nadchodzący paraliż poprzedza jakby uczucie wewnętrznego niepokoju, jakby przeświadczenie że coś się za chwilę wydarzy. Kilka razy zaobserwowałem w jaki sposób wpadam w paraliż. Dziwne uczucie jakby pozbawiania czucia postępujące falą od nóg i rąk jednoczenie na końcu obejmujące głowę . Czuję wtedy że głowa osuwa się lekko i zapada w poduszkę. Cały proces trwa może 2-3 sek. Występują wtedy często wibracje lub inne specyficzne zjawiska ale niekoniecznie.
Dzięki temu że leżę na krawędzi łóżka podświadomość ma przeświadczenie że w momencie kiedy się rozdzielam powinienem spaść na podłogę. Minimalne nieraz rozdzielenie powoduje wygenerowanie upadku na podłogę. Jest to tak realne że wiele razy byłem przekonany że faktycznie spadłem z łóżka :) . Bywało również tak że nie mogłem się oddzielić bo czułem silne sklejenie z ciałem fizycznym. Wtedy często jednak można uwolnić rękę i zapierając się o krawędź łóżka wyciągałem się jakby siłą z ciała.
Być może ta technika nie jest doskonała ale zachęcam do prób. Na pewno są inne równie skuteczne metody i często własne doświadczenia powodują wypracowanie indywidualnej techniki.
Zachęcam do ćwiczeń bo na pewno kiedyś się uda.
seth

Napisany przez: dreamer_the_one 13.07.2009 - 21:20

Seth. Nie wierzyłem w OBE i w ogóle w świadomość przed zaśnięciem i wypoczęciem ale miałem już drugą fazę przed REM. Myślę że w stanie głębokiego zmęczenia szansa na faze wcale nie taka mała...

bagatelizowałem to a teraz widać że to jednak nie mit. Medycy jednak niewiele wiedzą o fazach snu. Albo faza REM moze sie pojawić w kazdej chwili albo wcale nie musi występować aby mieć sny...

Napisany przez: Zbyszek 14.07.2009 - 08:21

Podglądałem mówce na ulicy. Stal na koszu od śmieci i filozofował na cale gardło. Moje zdziwienie było tak wielkie, ze wpadłem w silna zadumę. Przysnąłem chwilkę na stojąco . Rozluźniło mnie to wewnętrznie i po chwili wyszedłem z ciała. Wszyscy przechodni zniknęli mi z przed oczu a treść opowiadaną przez filozofa postrzegłem już astralnymi oczyma w postaci szalenie rozwijającej się akcji.
Niezwykłość jest ważnym elementem świadomego wyjścia, gdy aż furkocze a oczy same wyskakują z orbit ze zdziwienia.

Wklejam fotkę z filozofem w dużej rozdzielczości 650px- 8000px
http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/07/Telepatia.jpg

Napisany przez: Deamon Mormo 15.07.2009 - 09:41

Chciałbym zadać pytanie do set.h'a a mianowicie :


zawsze kłąde sie na plecach, probe OOBE rozpoczynam od relaksacji co często od razu daje mi lekkie poczucie odrętwienia, potem różne afirmacje i liczenie itd. Często próbuje wywrzeć nacisk na ciało astralne np metoda liny. Ale nigdy nie zmieniam pozycji. Ciągle leże na plecach (fakt - pozycja bardzo męczy).

Piszesz o zmianie pozycji ale kiedy ? gdy mamy już silne Hipnagogia i sądzimy że wyjście jest blisko ? Jeśli tak to może to być np dla mnie problem naturalnie zasypiam na boku i po prostu chyba zasnę. Wiem że powinienem zająć czymśumysł ale nie raz nie daje rady. Czy dobrze cie zrozumiałem kiedy TRZEBA (?) a może powinno sie zmienić pozycje ?

ps- Zbychu link nie działa :(

tom: jak nie działa skoro działa ;p przybliż, kliknij...

Napisany przez: mati415 15.07.2009 - 19:52

dzięki wielkie set.h za wyjaśnienie pewnych nieścisłości ;)
teraz wiem dlaczego tak ciężkie było dla mnie wyjście... :)

Napisany przez: michu19931 15.07.2009 - 20:55

No, mi się wydaję że najlepiej się wychodzi leżąc na plecach, elegancko się odprężam, ale po kilku minutach jest mi tak nie wygodnie, że aż nie mogę się powstrzymać, żeby się nie obrócić na bok, albo nawet na brzuch :) jak leże na boku to o wieeeele łatwiej jest mi zasnąć, ale bardzo szybko tracę świadomość... Jak powinienem robić? :)

Napisany przez: set.h 16.07.2009 - 15:15

CYTAT(Deamon Mormo @ 15.07.2009 - 10:41) *
zawsze kłąde sie na plecach, probe OOBE rozpoczynam od relaksacji co często od razu daje mi lekkie poczucie odrętwienia..

Deamon Mormo musisz usnąć. NIE ma OBE bez snu. Tym samym wszysko co robisz wcześniej to przygotowanie ciała by błyskawicznie usnęło. Przygotowania są po to by faza NREM była jak najkrótsza. Koncentracja jest sposobem na "oszukanie" mózgu.

CYTAT(Deamon Mormo @ 15.07.2009 - 10:41) *
Często próbuje wywrzeć nacisk na ciało astralne np metoda liny. Ale nigdy nie zmieniam pozycji. Ciągle leże na plecach (fakt - pozycja bardzo męczy).


Te próby powoduja niepotrzebne spięcie ciała. Ten "nacisk" przeradza się w końcu w napięcie mieśni.

CYTAT(Deamon Mormo @ 15.07.2009 - 10:41) *
Piszesz o zmianie pozycji ale kiedy ? gdy mamy już silne Hipnagogia i sądzimy że wyjście jest blisko ? Jeśli tak to może to być np dla mnie problem naturalnie zasypiam na boku i po prostu chyba zasnę. Wiem że powinienem zająć czymśumysł ale nie raz nie daje rady. Czy dobrze cie zrozumiałem kiedy TRZEBA (?) a może powinno sie zmienić pozycje ?

Zmiana pozycji jest potrzebna do tego by umysł stał się czujny. Pozycja w której początkowo leżymy (np. na plecach) ma spowodować maksymalny relaks i zbliżenie do granicy snu. Jeżeli nie zmienimy pozycji to po prostu zaśniemy. Zmiana pozycji powoduje pewnego rodzaju oczekiwanie. Ciało balansuje na granicy snu a świadomość staje się czujna ponieważ zmiana pozycji wyzwala intencję i cel który jest wyjściem. Wyrywa nas to w pewien sposób z biernego zasypiania powodując przypomnienie o celu czyli OBE.
Nie ma się co łudzić że pierwsze próby przyniosą sukces ale systematyczność jest kluczem do celu.

cyt:
"No, mi się wydaję że najlepiej się wychodzi leżąc na plecach, elegancko się odprężam, ale po kilku minutach jest mi tak nie wygodnie, że aż nie mogę się powstrzymać, żeby się nie obrócić na bok, albo nawet na brzuch :) jak leże na boku to o wieeeele łatwiej jest mi zasnąć, ale bardzo szybko tracę świadomość... Jak powinienem robić? :)"

Próby przed snem skazane są z góry na przegraną. Próbowałem setki razy wyjść przed snem ale może udało się przypadkiem kilka razy kiedy zasnąłem i wyrwały mnie ze snu wibracje. Dlatego mogę powiedzeć że przed snem nie ma sensu próbować. Chodzi o to że wtedy faza NREM jest zbyt długa i nie jesteśmy w stanie jej skrócić. Dlatego wstanie w nocy lub nad ranem jest niezbędne.
W przypadku popołudniowej drzemki jest trochę inaczej ale o tym pisałem wcześniej.

Napisany przez: Kronopio 17.07.2009 - 11:27

CYTAT(set.h @ 16.07.2009 - 16:15) *
Próby przed snem skazane są z góry na przegraną. Próbowałem setki razy wyjść przed snem ale może udało się przypadkiem kilka razy kiedy zasnąłem i wyrwały mnie ze snu wibracje. Dlatego mogę powiedzeć że przed snem nie ma sensu próbować. Chodzi o to że wtedy faza NREM jest zbyt długa i nie jesteśmy w stanie jej skrócić. Dlatego wstanie w nocy lub nad ranem jest niezbędne.
W przypadku popołudniowej drzemki jest trochę inaczej ale o tym pisałem wcześniej.


Wyjście nad ranem jest "tylko" kwestią dobrego rozbudzenia. Jak już udało się wyrwać ze snu w środku nocy to trzeba poświęcić tą godzinę, albo i dłużej - i to nie leżąc wygodnie w łóżeczku, ale wałęsając się po domu, tudzież czytając książkę. Jeżeli pominiemy ten etap będzie bardzo trudno utrzymać świadomosć - co jest oczywiscie możliwe, ale zarezerwowane raczej dla wieloletnich praktyków. Jeśli uda się zasnąć głęboko z zachowaniem świadomości, można teraz z łatwością dolecieć do Bozi.

Poranne łapanie fazy- tj. około 8.00, albo 9.00 to też łatwa sprawa. Faza REM najdłuższa etc etc. Problem tutaj nieco inny. Kto ma taki komfort żeby o 9.00 w mieszkaniu było cicho i nie przeszkadzały uporczywe hałasy budzącego się dnia? Kiedy jednak taki dzień nastąpi wystarczy takie niedzielno-przedpołudniowe leniuchowanie uczynić bardziej świadomym a na pewno w świadomości zaśniemy. Do takiej fazy często napływają odczucia z rzeczywistości fizycznej ( odgłosy gwaru ulicznego, światło poranka, zapachy śniadania )

Po południu może się udać jesli wcześniejszą nockę zarwaliśmy, albo jesteśmy strasznymi leniuchami. mnie się to czasami zdarzało na leżaczku w niedzielne upalne popołudnia. Faza raczej mało satysfakcjonująca. Możliwy udar słoneczny a na pewno lekkie poparzenia. Wielkie wyzwanie dla obemaniaka: wiem, że Noble swego czasu zaciekle to ćwiczył a Aloha daje swój ciekawy przepis: http://www.obeforum.pl/post15238.html#p15238

Co do prób przed snem to nie mogę się zgodzić, że są skazane na porażkę. W czasach kiedy jeszcze nie praktykowałem świadomie najwięcej wyjsc miałem właśnie przed snem około 1.00 albo 2.00. Są to z reguły mocno pojechane jazdy konfrontujące nas z najgorszymi lękami. Świadomośc utrzymać niezwykle trudno ale znalazłem na to radę. Kładłem się niewygodnie opierajac głowę o kant łóżka słuchałem audycji nocnych które uwielbiałem. Za nic nie pozwolił bym sobie na ich opuszczenie dlatego zmęczony niejednokrotnie po całym dniu nadludzkim trudem próbowałem nie zasnąć ale słuchać słuchać słuchać... W końcu sen zawsze brał górę nad ciałem ale świadomość słuchała nadal. A ponieważ zasypiałem głęboko faza było głęboka (bez pewnego rodzaju strachu który nieraz mi towarzyszy, że wszystko wisi na włosku i w każdym momencie faza moze się urwać). I tak miałem oobe z nocną audycją w tle. Czasami zdarzało mi się, że przez długie godziny snu słyszałem dokładnie te audycje. Ale najlepsze rzeczy zawsze się dzieją podczas serwisów informacyjnych. Zachęcony aksamitnym głosem spikerki opowiadającej o Japonii leciałem szybko na miejsce żeby się lepiej przyjrzeć...

Napisany przez: dreamer_the_one 10.08.2009 - 03:18

CYTAT(Kronopio @ 17.07.2009 - 12:27) *
Co do prób przed snem to nie mogę się zgodzić, że są skazane na porażkę. W czasach kiedy jeszcze nie praktykowałem świadomie najwięcej wyjsc miałem właśnie przed snem około 1.00 albo 2.00. Są to z reguły mocno pojechane jazdy konfrontujące nas z najgorszymi lękami. Świadomośc utrzymać niezwykle trudno ale znalazłem na to radę. Kładłem się niewygodnie opierajac głowę o kant łóżka słuchałem audycji nocnych które uwielbiałem. Za nic nie pozwolił bym sobie na ich opuszczenie dlatego zmęczony niejednokrotnie po całym dniu nadludzkim trudem próbowałem nie zasnąć ale słuchać słuchać słuchać... W końcu sen zawsze brał górę nad ciałem ale świadomość słuchała nadal. A ponieważ zasypiałem głęboko faza było głęboka (bez pewnego rodzaju strachu który nieraz mi towarzyszy, że wszystko wisi na włosku i w każdym momencie faza moze się urwać). I tak miałem oobe z nocną audycją w tle. Czasami zdarzało mi się, że przez długie godziny snu słyszałem dokładnie te audycje. Ale najlepsze rzeczy zawsze się dzieją podczas serwisów informacyjnych. Zachęcony aksamitnym głosem spikerki opowiadającej o Japonii leciałem szybko na miejsce żeby się lepiej przyjrzeć...

apropos fazy przed snem- popieram w 100%. Ta akcja zawsze jest czymś pośrednim między OBE a hipnagogią. Tam też dzieją się dziwne rzeczy w stylu wykręcania ciałka, spowolnionych ruchów, glosów, szmerów i cieni ;)
później zacytuje Ci jedną z takich akcji z dziennika, adrenalinka z czegoś takiego niesamowita :) mniam...

Napisany przez: SORROW 14.08.2009 - 16:30

CYTAT(dreamer_the_one @ 10.08.2009 - 04:18) *
apropos fazy przed snem- popieram w 100%. Ta akcja zawsze jest czymś pośrednim między OBE a hipnagogią. Tam też dzieją się dziwne rzeczy w stylu wykręcania ciałka, spowolnionych ruchów, glosów, szmerów i cieni ;)
później zacytuje Ci jedną z takich akcji z dziennika, adrenalinka z czegoś takiego niesamowita :) mniam...

Tak miałem wczoraj: leżę , leżę ... zasnąłem . Momentalnie jestem w jakimś pomieszczeniu .Jakby stara przedwojenna garderoba jakiejś gwiazdy .Cztery, duże głowy. Same głowy (ja jestem jedną z nich ) odgrywamy jakiś hardkorowo-metalowy kawałek widząc się w garderobianym zwierciadle i drzemy się ŁĘEEE,ŁEEEE!!!! ŁEEEE <ŁEEEE!!! ...
Myślę sobie -ale jazda, ale tak nie mogę, obłęd , obłęd ... szatan w mojej głowie ...wycofuję się .

Obudzenie -jakieś 10 minut po zaśnięciu .

Napisany przez: Eternal87 21.08.2009 - 13:18

witam wszystkich to mój pierwszy post na tym forum!!!

Jestem zadowolona że tu trafiłam i właściwie to dopiero zaczynam ale pop przeczytaniu tego tematu bardzo mi pomogliście!!!

Na pewno zastosuje się do waszych rad i wskazówek!


Dzieki

Napisany przez: dreamer_the_one 21.08.2009 - 13:52

CYTAT(SORROW @ 14.08.2009 - 17:30) *
Tak miałem wczoraj: leżę , leżę ... zasnąłem . Momentalnie jestem w jakimś pomieszczeniu .Jakby stara przedwojenna garderoba jakiejś gwiazdy .Cztery, duże głowy. Same głowy (ja jestem jedną z nich ) odgrywamy jakiś hardkorowo-metalowy kawałek widząc się w garderobianym zwierciadle i drzemy się ŁĘEEE,ŁEEEE!!!! ŁEEEE <ŁEEEE!!! ...
Myślę sobie -ale jazda, ale tak nie mogę, obłęd , obłęd ... szatan w mojej głowie ...wycofuję się .

Obudzenie -jakieś 10 minut po zaśnięciu .

to sie nazywa k*** hardkor :D !!

swoją drogą musze powiedzieć że te fazy przed snem są całkiem lękowe. nasączone adrenaliną ;)

Napisany przez: Gray 21.08.2009 - 15:25

albo alkoholem xD

Napisany przez: Jack :) 27.08.2009 - 10:07

CYTAT(set.h @ 23.06.2009 - 13:06) *
" Wykonuję często wtedy coś w rodzaju delikatnego kołysania ciałem. To kołysanie jest bardzo delikatne nawet nie wiem czy widać wtedy ruch ciała."


Ja często tak mam :) Dzięki tobie teraz wiem że to jest poprostu takie lekkie kołysanie a nie wibracje <lol2> Jak miałem takie kołysanie to myślałem że wychodze xDD Głupi byłem że nie zauważyłem jednej rzeczy :)

1. Szansa początkującego na wyjścia odrazu jak położy sie do łóżka wynosi 1 %.
2. To lekkie kołysanie nie pozwala zasnąć, a to jest potrzebne żeby dostać wibracji :))

Ogólnie wszystko przez te 2 lata źle robiłem.... Najczęściej próbowałem wychodzić odrazu po położeniu się spać, jak próbowałem 4+1 to wybudzałem się, kładłem się na środku łóżka na plecach i liczyłem... I potem jak już mnie to męczyło i nie moglem się skupić bo się gubiłem w liczeniu bo jakieś myśli przychodziły, to przekręcałem się i szedłem spać. Nie zapisywałem snów w dzienniczku ani nic, dodam że dalej jestem początkujący, a zapisywanie jest ważne. Jestem zły na siebie....

Napisany przez: Gray 27.08.2009 - 15:30

Jack ważne jest to co Tobie pomaga, a nie co przeczytasz, że pomaga. Zapisywanie snów nie powiem, żeby dawało u mnie super rezultaty, prędzej zapisuje wszystkie wyjścia. Wystarczy rano przypominac sobie to o czym śniłeś. Jakieś liczenia i inne pierdoły są ch*** warte. Warte jest to do czego sam dojdziesz, zaraz napiszesz, że próbowałeś wszystkiego, otóż nie :). Starałeś się poprawic KONCENTRACJĘ !!!!!???? medytowałeś może?? kodowałeś może w podświadomości pewne sprawy?? afirmowałeś przed snem?? wierzyłeś zawsze na 100% że się uda??
Przy 4+1 bądź obserwatorem kolego, po prostu daj ciału zasnąc, owszem testuj to co ktoś napisze, ale podchodź do tego z duuuuuuuużym dystansem.

Napisany przez: Jack :) 27.08.2009 - 21:57

Chodzi o to że jak piszę że "próbowałem wszystkich metod" to to jest lekka przenośnia :) Każdy jest inny i powinien modyfikować metody, na jednych działa 4+1, na innych 5 +1 itd. Poprostu próbowałem wszystkich tak jak było napisane, liczenie właśniwie ch*** daje bo się gubisz później i idziesz spać. Nie wiem jak ćwiczyć koncentracje, chodzi o to żeby przestać myśleć o wszystkim innym ? I wyrobić w swojej głowie tylko jedną mysl "Wychodze z ciala" :D Bo nie rozumiem jak cwiczyc koncentracje :) Często afrimuję przed snem, rzadko to odnosi skutek :)

Napisany przez: pływak 28.08.2009 - 13:14

Są trzy różne pojęcia: 1. koncentracja - polega na skupieniu w umyśle całej energii ciała i scentralizowaniu jej na danym temacie, 2. kontemplacja jako metoda poszukiwania odpowiedzi na jakieś pytanie, rozwiązanie problemu itp., 3. medytacja - różni się od kontemplacji sposobem myślenia i niekoniecznie obejmuje jeden temat, jest b. bliska próbom projekcji astralnej i poprzedza ją.
Ja przeważnie zaczynam w tej kolejności, co nie znaczy że zawsze mi się uda wyjść. Udaje mi się tak raz na 10 prób. Stosuję metodę poranną lub wieczorną, a przede wszystkim otwieram czakry (zobacz link!), potem przesuwam energię aż do czakry korony a potem... albo jest wyjście albo nie ma. Bardzo często mam coś takiego, że wstaję z łóżka i chcę wyjść z domu i nagle przechodzę przez ścianę lub zamknięte okno (opisuję to w notatniku!) ale po chwili wracam do swej pozycji w łóżku i budzę się. Innym razem udaje mi się podróżować w dalekie obszary ziemi i wszechświata, jeszcze innym razem w wyimaginowane tereny, o których nic nie wiem. Dużo pomaga mi w tych eksperymentach muzyka np. mandalowa (jest w moim linku!). Nigdy też nie biorę wspomagaczy, bo one bardziej moga zaszkodzić niż pomóc.
Jeżeli ma ktoś podobne lub inne doświadczenia to piszcie.
http://www.aquarius.4me.pl/czakry.html
http://chomikuj.pl/?page=102532

Napisany przez: Gray 28.08.2009 - 15:37

pływak tak na marginesie zacytuje Ci coś z bardzo mądrej książki, ponieważ mylisz się :)

"Medytacja jest to ćwiczenie, mające na celu osiągnąc i utrzymac kompletną "ciszę" umysłu, bez jakichkolwiek myśli. Innymi słowy, w czasie medytacji staramy się utrzymac nasz umysł "czysty" i zwracamy uwagę na to żeby NIE MYSLEC

Stan ciszy może byc utrzymywany przez kilka sekund czy kilka godzin, w zależności od twoich zamiarów i umiejętności

Koncentracja jest ćwiczeniem którego cel jest dokladnie odwrotny - koncentrowanie naszej uwagi na UŻYWANIU różnych aspektów naszego intelektu takich jak wyobraźnia, wizualizacja, twórczośc, logiczne myślenie, formułowanie i rozwiązywanie problemów czy też przezywanie i analiza uczuc.

Podobnie jak z medytacją, istnieją ograniczenia jak długo możemy kontynuowac koncentrację zanim nie musimy od niej odpocząc.

Jest niezmiernie ważne rozróżnic medytację od koncentracji, po prostu dlatego, że mają one diametralnie różniące się cele........"

Tak więc źle rozumiesz pojęcie medytacji, których technik oczywiście są miliony
przykładowo z picia piwa lub nawet zakładania skarpetek możesz uczynic medytację, lub tak jak ja np w pracy zwracając uwagę tylko na wykonywane ruchy bez zbędnego myślenia. Kontemplację zaś wrzucamy do jednego worka z koncentracją :) a raczej jako jeden z elementów koncentracji :)

przy okazji poczytaj osha :)

Napisany przez: iguana 29.08.2009 - 19:18

Co w takim razie z medytacją jednopunktową?? Ustawioną konkretnie na jeden cel??
Każdy system ma na ten temat swoje zdanie.

Mogę Ci napisać: przy okazji poczytaj Bardona, ale nie narzucam innym mojego Hermetyzmu. I niewątpliwie mądrych książek Bardona;P

Napisany przez: dreamer_the_one 29.08.2009 - 21:48

jack wiem w czym twój błąd.
1 paraliż jest niestabilny. Przeczekaj pierwszy, ruszaj w drugim :) drugie obe z trzeciego paraliżu bedzie kosmiczne, wierz mi :)

Napisany przez: Jack :) 29.08.2009 - 22:41

Chodzi ci o to bujanie czy o co ? :) Sam nie wiem czy kiedykolwiek przeżyłem paraliż :)

Napisany przez: pływak 31.08.2009 - 10:01

Gray,
piszesz zapewne o jednym rodzaju medytacji tzw. medytacji transcendentalnej, gdzie rzeczywiście wycisza się myśli i stara przechodzić w obszary "pustki myślowej" a więc niejako pozwolić swojemu umysłowi żeglować w obszary nieznane. Natomiast wg definicji:
Medytacja (łac. meditatio - zagłębianie się w myślach, rozważanie, namysł) - praktyki mające na celu samodoskonalenie, praktykowane szczególnie przez religie Wschodu, takie jak buddyzm, taoizm, konfucjanizm, hinduizm, a ostatnio także przez niektóre szkoły psychoterapeutyczne. Elementy medytacji dają się również zauważyć w chrześcijaństwie (hezychazm) i islamie (sufizm).
Tak więc obaj mamy rację, a poza tym czy warto sprzeczać się o szczegóły. Wszyscy wiemy, że granice między koncentracją, kontemplacją, medytacją i hipnozą nie są wyraźne. Mało tego, wciąż nie wiemy dokładnie w którym momencie mamy do czynienia ze śmiercią. Ostatnio byłem świadkiem umierania bliskiej mi osoby i była ona długi czas w stanie kontemplacji-medytacji, aż w którymś momencie przeszła na drugą stronę. Więc jak?




 

Napisany przez: Ketrab 01.09.2009 - 12:53

CYTAT(iguana @ 29.08.2009 - 20:18) *
Co w takim razie z medytacją jednopunktową?? Ustawioną konkretnie na jeden cel??
Każdy system ma na ten temat swoje zdanie.

Mogę Ci napisać: przy okazji poczytaj Bardona, ale nie narzucam innym mojego Hermetyzmu. I niewątpliwie mądrych książek Bardona;P

iguana mądrość Bardona niewątpliwie przysparza o zawroty głowy,lecz na świecie dopiero słońce wschodzi,
ludzi którzy wybrali drogę hermetyzmu czyli zmotoryzowanego ascetyzmu znam wielu,jest ich tysiące,
tysiące ludzi upajających się PRAWDĄ(trudną prawdą) ale co z tego skoro,nie znam ani jednej osoby który jest lojalna zasadą Bardona,np WDH, 10 punktów dzięki którym stajesz wyobrażeniem Boga współczesnych ludzi,współczesnego systemu rzeczy ale nawet ta surrealistyczna wizja życia nie jest w stanie ruszyć mojej czy twojej dupy do roboty,wolę wziąć kredyt na nowy telewizor,niestety za pieniądze nie kupie ponadludzkiej cierpliwości bez której nie jestem wstanie(także ty) wytrwać w wizji życia Franza B .cieszy mnie to,że powoli pojawiają się na forum ludzie którzy w myśl małomówności i odosobnienia za pomocą analogi przekazują innym klucz do drzwi świątyni (jak pisał Bardon) w progi które wielu już weszło.
p.s
Set wrzuciłeś wszystko do jednego worka,dając rodzynką z bruklinu :) fałszywy obraz rzeczywistości
na ten czas jest to dobra metoda na głoda,dajmy ludziom choć przez chwilę czuć się lepiej,zamknijcie
oczy,idźcie, a ściana sama was znajdzie.

Napisany przez: starr 01.09.2009 - 14:58

Czas płynie jak rzeka i nigdy nie wraca. To jak dany człowiek go wykorzysta i na jakiej stacji skończy to już jego kwestia. Jaka przyczyna taki skutek. Kto szuka ten znajdzie jeżeli umie patrzeć i potrafi słyszeć.
Każdy odpowiada tylko za siebie i swoją pracę.

Natomiast gdy się Coś robi to robi się To z całego serca a nie po macoszemu. Opierając się na czterech filarach powinno się wytrwale dążyć do przodu. Każda droga ma swój cel i posiada swoje trudności. Każdy może na nią wejść jednak nie każdy ją zakończy. Prędzej czy później słabi sami się wyeliminują.

Tyle w temacie. Pozdrawiam.

Napisany przez: pływak 30.01.2010 - 14:24

Mam nową metodę na wyjście z ciała. Wyobrażam sobie, że mam w mózgu wielki gwóźdź, który jest wbijany do środka wielkim młotem tak długo, aż całe moje fizyczne ciało zostaje zmiażdżone zaś ciało astralne jest uwolnione i wtedy się odłączam.
Może powinienem ten sposób zachować dla siebie bo na mnie działa, ale ciekaw jestem czy będzie działało też na innych.

Napisany przez: twistoid 30.01.2010 - 17:13

Mam tako nowo metode pszykładam sobie plastikowy pistolet i wyobrazam sobie ze on szczela i wtedy wychodze z ciała :/

Napisany przez: pływak 31.01.2010 - 13:08

CYTAT(twistoid @ 30.01.2010 - 17:13) *
Mam tako nowo metode pszykładam sobie plastikowy pistolet i wyobrazam sobie ze on szczela i wtedy wychodze z ciała :/

szczela pisze się tak: strzela a pszykładam przez rz!

Napisany przez: hepi 31.01.2010 - 13:56

Ja wyobrażam sobie Twistoida zamykającego mój temat na forum, wywala z ciałka jak siemasz ;)

Napisany przez: GdaJan 31.01.2010 - 16:07

CYTAT(twistoid @ 30.01.2010 - 17:13) *
Mam tako nowo metode pszykładam sobie plastikowy pistolet i wyobrazam sobie ze on szczela i wtedy wychodze z ciała :/


Mieć problem! Pszes pszypadek, sabilem zwojego zobowtora, nawiedza mnie w nocy i chce kakao, co teraz? Czy 4+1 pomoze?

Napisany przez: Józef 01.02.2010 - 09:26

Co Ty Jasiu-zabiłeś go a on nie leży tylko żąda kakao chyba go do końca nie zabiłeś?

Napisany przez: Alisa 21.04.2010 - 21:03

Ostatnio położyłam się na boku i bardzo szybko poczułam wibracje, ale uznałam, że ta pozycja
jest nieodpowiednia do wyjścia, więc położyłam się na plecach. Wtedy jeszcze nie przeczytałam
tego tematu, ale teraz wzbogacona o tą wiedzę spróbuję na boczku:)

Napisany przez: Amras84 22.04.2010 - 00:16

CYTAT(GdaJan @ 31.01.2010 - 17:07) *
Mieć problem! Pszes pszypadek, sabilem zwojego zobowtora, nawiedza mnie w nocy i chce kakao, co teraz? Czy 4+1 pomoze?

Ja tesh swojego chciałem zabić ale wystapiły następujace trudności:
1. Okazało się że on już nie żyje.
2. Za cholere jasną nie mogę go zobaczyć, wywąchać, usłyszeć... jakby go nie było. Będzie fest cieżko trafić.
3. Mój pies leży do góry brzuchem, przyklejony do gipsowej ściany i goni astralne zające, co mnie rozprasza.
4. Nic nie wiem o istnieniu innych problemów, a skoro o nich nie wiem to ich nie rozwiążę, więc tym bardziej kicha.
Czy masturbacja pomoże?

Napisany przez: White Tiger 22.04.2010 - 04:04

Sex jakikolwiek by nie był jest nie wskazany bo rozprasza jak i cała reszta

Napisany przez: SORROW 22.04.2010 - 07:20

CYTAT(White Tiger @ 22.04.2010 - 05:04) *
Sex jakikolwiek by nie był jest nie wskazany bo rozprasza jak i cała reszta

Oj, nie masz pojęcia w jak dużym błędzie jesteś ...

Napisany przez: Darion 22.04.2010 - 12:27

Hah jeszcze mi się oobe podczas bzykanka nie przytrafiło :D chociaż moja dziewczyna często powtarza, że było jej tak dobrze, że odleciała więc może to miał na myśli SORROW :P

Napisany przez: Dzyeson 22.04.2010 - 15:33

przed ślubem takie rzeczy?! ale z ciebie polak i katolik :)

Napisany przez: Darion 22.04.2010 - 20:12

A kto Ci powiedział, że jestem polakiem i katolikiem? :P

Napisany przez: Bernard 23.04.2010 - 16:15

Domyślił się po polskich znakach i po samym fakcie, że nawet w poważny temat wplatasz głupie wstawki (tak tylko żółci... i Polacy potrafią).

Napisany przez: Darion 23.04.2010 - 20:22

Bernard ale z Ciebie fizolof :P Wplatam "głupie wstawki" pewnie dlatego, że jestem głupi i istnieją na to liczne dowody :)

Napisany przez: Bernard 24.04.2010 - 06:44

Wiem, że mogłem postarać się to lepiej ująć, jeżeli Cię obraziłem to przepraszam. A może teraz wróćmy już do tematu?

Napisany przez: ILU 18.01.2011 - 08:59

Dzsiaj miałem trochę dziwną nockę....położyłem się o 1 w nocy,założyłem słuchałki i cheja.....Zrelaksowałem się,wszystko pięknie i nagle budzę sie o 4;28 w nocy...Nie wiem o co chodzi,nigdy nie mogłę zasnąć ze słuchałkami na uszach,i do tego w w takiej pozycji(na plechach)...miałę dziwne uczucie,chciało mi sie pić,ale nie bardzo...włączyłem kompa,pograłem i nagle przypomniałem sobie o metodzie 4+1 :D...od razu zacząłem odliczanie 1h pobudki,zaczałem robić pompki itp,troche pograłem w Crysisa(zayebista gra)...Na zegarku komputera widzę już 5:07,więc czas zacząć...położyłęm sie wygodznie i zacząłem myskleć jak moje mięśnie zaczyna sie rozluźniać,ciągle wpatrywałęm się w ciemnoeś słuchając muzyki relaksyjnej....I nagle czy to sen czy to oobe,niewiem,ale raczej sen,ale bardzo kontrolowany i wyraźny,których wcześniej nie miałem..Zawsze mam takie sny że widze jakiś obraz i to na tyle mojego snu...a tu nagle jak by rzeczywistoś,czułem dotyki,bardzo dobrze widziałęm wszystko,mogłem rozmawiać,itp....I teraz nie wiem co to było....Ale ćwicze codziennie 4+1.Więc liczę na postępy na jakies inne postępy oprócz tegoniby snu...WALCZĘ

Napisany przez: Przemekk 19.01.2011 - 12:04

Miałem to samo. Próbowałem OOBE , potem obudziłem się 2 godziny później i nic nie pamiętałem. Kompletna pustka w głowie. Nie wiem co to było. Więc nie jesteś sam. :)

Napisany przez: ILU 19.01.2011 - 20:22

Dziś znów próba 4+1.Mam nadzieje że się uda

Napisany przez: Przemekk 19.01.2011 - 20:28

Ja wolę metodę transową.

Napisany przez: ILU 06.02.2011 - 15:55

CYTAT(Przemekk @ 19.01.2011 - 20:28) *
Ja wolę metodę transową.

Szczerze mówiąc,dla mnie tez juz transowa jest lepsza od 4+1.

Napisany przez: Kimkolwiek 06.02.2011 - 15:58

4+1 na mnie nie działa jak już to 6+15. Metoda transowa już bardziej ale coś mi ostatnio nie chce wychodzić.

Napisany przez: ILU 06.02.2011 - 16:41

CYTAT(Kimkolwiek @ 06.02.2011 - 15:58) *
4+1 na mnie nie działa jak już to 6+15. Metoda transowa już bardziej ale coś mi ostatnio nie chce wychodzić.

U mnie postępy są każdej nocy,nawet jak mi nie wyjdzie OOBE to mam LD,a jak nie LD no to bardzo realistyczne sny

Napisany przez: Tulsi 11.03.2013 - 19:57

Czy ktoś może mnie oświecić na czym polega metoda 4+1 ?

Napisany przez: Zielarz Gajowy 11.03.2013 - 21:01

http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksterioryzacja

Napisany przez: Tulsi 12.03.2013 - 12:18

Dziękuję Zielarzu, jestem bogatsza o następny szczegół :)

Napisany przez: Tulsi 12.03.2013 - 12:21

Noszę się z zamiarem kupna dobrych słuchawek stereo. Czy jest sens robić taki wydatek ? Liznęłam tylko część wpisów z forum bo jestem tu od wczoraj dopiero. W kilku przypadkach przeczytałam, że słuchanie Hemi-sync nie ma większego sensu. Prosze o poradę, czy mam inwestować w te słuchawki czy raczej sobie odpuścić ?

Napisany przez: rab 12.03.2013 - 15:34

CYTAT(Tulsi @ 12.03.2013 - 12:21) *
Noszę się z zamiarem kupna dobrych słuchawek stereo. Czy jest sens robić taki wydatek ? Liznęłam tylko część wpisów z forum bo jestem tu od wczoraj dopiero. W kilku przypadkach przeczytałam, że słuchanie Hemi-sync nie ma większego sensu. Prosze o poradę, czy mam inwestować w te słuchawki czy raczej sobie odpuścić ?

Kiedyś sporo słuchałem przeróżnych presetów Brain Wave Generator i nigdy nie miałem OOBE. Nie sądzę, żeby słuchanie Hemi-sync wywołało wyjście z ciała(ale to tylko moje przeświadczenie). Zresztą do słuchania wystarczą według mnie zwykłe słuchawki, nie trzeba kupować jakiś drogich.
Chcesz mieć OOBE to sie nie op...dalaj, tylko zastosuj wspomnianą metode 4+1. Kluczowa według w tej metodzie jest wytrwałość utrzymania raz obranej pozycji ciała, oraz utrzymanie świadomości oczywiście. Wybierasz najwygodniejszą pozycję jaką się da, prawdopodobnie po jakimś czasie coś może swędzieć itp ale musisz to zignorować;). Każdy ruch(nawet ruch gałek ocznych) przeszkadza w osiągnięciu oobe.
Początkowo miałem wibracje przed wyjściem - teraz już nie(nie potrzebuje ich już, żeby wiedzieć kiedy wyjść-intuicyjnie wyczuwam ten moment). Ale z tego co zauważyłem to najlepiej nie robić tak jak opisują ludzie, że po wibracjach próbować poruszyć ciałem astralnym,np. wizualizować line i próbować ją złapać. Po prostu oczekuj, że lina tam już jest i ją złap podciągnij się. Moja metoda polega na tym, że pewnie, zdecydowanie wstaję(nie zastanawiam się czy robię to ciałem astralnym) i już!.JUST DO IT.
Pozdro.

Napisany przez: Tulsi 12.03.2013 - 15:44

Dziękuję drogi rab za cenne podpowiedzi.
Faktycznie, zamiast czytać godzinami o wyczynach Moen'a, to trzeba się wziąć do roboty i przestać szukać wymówek.
Opier......lanie wcale nie jest zdrowe ani pożyteczne, masz rację :)
Pozdrawiam serdecznie :)

Napisany przez: velocitypeak 23.06.2013 - 19:57

rab, jeśli jeszcze w ten wątek zaglądniesz, albo ktokolwiek inny:

a propo tego momentu, nazwijmy to momentem kiedy "wizualizujesz linę, ruch huśtawki" cokolwiek (w przypadku tego co mówił rab, bez wizualizacji, oczekiwanie że to już tam jest), chodzi mi generalnie o chwilę kiedy wiemy, że to TA chwila i chcemy wyjść - próbujemy wyjść, technikami podanymi powyżej, czy też innymi, typu wypchnięcie rękami, zwykłe podniesienie się - tak? - i tu wchodzą konkretne pytania- a sama próba otwarcia oczu wszystko przekreśli? no bo jak to wygląda dalej? jeśli zacznę wychodzić jakimkolwiek z tych sposobów, to w pewnym momencie muszę otworzyć oczy, zobaczyć siebie obok (strefa czasu rzeczywistego, bądź astral), cokolwiek, wszystko - musze zobaczyć. kiedy zaczynacie "widzieć"? no i idąc tym tropem - jeśli w końcu otwieram oczy - dlaczego samo wyjście nie może nastąpić przez otwarcie oczu (zakładając, że już jestem pewien, że jestem w stanie otworzyć oczy ciała astralnego), a potem przez podniesienie ciała astralnego.

mam nadzieje, że łapiecie co mam w głowie i o co pytam :)

Napisany przez: rab 24.06.2013 - 01:19

CYTAT(velocitypeak @ 23.06.2013 - 20:57) *
rab, jeśli jeszcze w ten wątek zaglądniesz, albo ktokolwiek inny:

a propo tego momentu, nazwijmy to momentem kiedy "wizualizujesz linę, ruch huśtawki" cokolwiek (w przypadku tego co mówił rab, bez wizualizacji, oczekiwanie że to już tam jest), chodzi mi generalnie o chwilę kiedy wiemy, że to TA chwila i chcemy wyjść - próbujemy wyjść, technikami podanymi powyżej, czy też innymi, typu wypchnięcie rękami, zwykłe podniesienie się - tak? - i tu wchodzą konkretne pytania- a sama próba otwarcia oczu wszystko przekreśli? no bo jak to wygląda dalej? jeśli zacznę wychodzić jakimkolwiek z tych sposobów, to w pewnym momencie muszę otworzyć oczy, zobaczyć siebie obok (strefa czasu rzeczywistego, bądź astral), cokolwiek, wszystko - musze zobaczyć. kiedy zaczynacie "widzieć"? no i idąc tym tropem - jeśli w końcu otwieram oczy - dlaczego samo wyjście nie może nastąpić przez otwarcie oczu (zakładając, że już jestem pewien, że jestem w stanie otworzyć oczy ciała astralnego), a potem przez podniesienie ciała astralnego.

mam nadzieje, że łapiecie co mam w głowie i o co pytam :)

Dlaczego zakładasz, że nie może?. Pewnie się da... Ja najpierw wstaje, potem otwieram oczy, bo tak mi jest łatwiej, zresztą nie zawsze od razu widzę:P.

Napisany przez: set.h 24.06.2013 - 12:26

velocitypeak galopujesz myślę za daleko. Kombinujesz co i jak ale pewnie nie zrobiłeś dotąd nawet 1 kroku. Rozpatrywanie technik i zastanawianie się jest kompletnie bez sensu.
Praktykuj z otwartym umysłem i tyle.

Napisany przez: moonelfka 23.11.2013 - 13:53

Witam,

Właściwie to mam pytanie do bardziej doświadczonych podróżników astralnych. Świadomie osiągana eksterioryzacja i inne stany świadomości towarzyszą mi czynnie od około trzech lat, doświadczyłam wielu różnych abstrakcyjnych sytuacji, o których nigdy nie opowiedziabym publicznie ze względu na mojego przyjaciela, który za wprost ekshibicjonistyczną otwartość i próbę oświecania ogółu znalazł się w szpitalu psychiatrycznym, ale co by nie abstrahować od treści moich wątpliwości, wymienię niektóre z moich doświadczeń w poza, które potrafię zaklasyfikować: wyciągałam z ciała moich znajomych, uprawiałam seks w astralu, byłam atakowana mentalnie i brutalnie wyciągana z ciała przez istoty głodne mojej emanacji, miałam wczepiane roty energetyczne, tworzyłam myślokształty i i kreowałam otoczenie wokół siebie za pomocą myśli, broniłam się przed larwami astralnymi ect, a obecnie miewam wizje przyszłości w astralu, które notabene są bardzo wyraźne i nie pozostawiające wątpliwości oraz dzieje się ze mną coś czego nie umiem zidentyfikować: kiedy zapadam w sen okazuje się, że bez zarejestrowania momentu wyjścia z ciała wracam nagle do mojej formy fizycznej i gwałtownie się budzę zdumiona, że nie zarejestrowałam momentu wyjścia i czuję czasem cielesne znużenie jak po kilku godzinach przebywania w poza, nawet gdy wyciszam umysł i proszę moja duchową protekcję o spokój z doświadczeniami w poza. Czy ktoś mógłby spróbować uzmysłowić mi dlaczego nie jestem w stanie dostrzec momentu wyjścia z ciała skoro nie raz wychodziłam świadomie? Dodam, że w znaczny sposób zdystansowałam się od astralnego empiryzmu na rzecz prozy życia, ale też żadne z tych zarówno budzących trwogę jak i euforię doświadczeń nie było mnie w stanie odstręczyć od wychodzenia w astral.
Pozdrawiam :)

Napisany przez: wyspiarz 24.11.2013 - 16:43

;-)

Napisany przez: TyHu 24.11.2013 - 18:12

Do psychiatryka nie zamyka się za samo gadanie. Muszą być do tego podstawy żeby stwierdzić niepoczytalność. Nie ma tak dobrze.

Po prostu musiałby coś zrobić za co normalnie mógłby być wzięty do odpowiedzialności karnej albo stwarzać zagrożenie np. byłby agresywny

Moojina za jego satsangi już dawno by zamkli.

Napisany przez: moonelfka 24.11.2013 - 20:28

Odnalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Etap przez który przechodzę to już nie astralna rekreacja, ale introspekcja nad którą nie mam kontroli, ale jestem jej obserwatorem. Wgląd we własną podświadomość z punktu widzenia widza, który weryfikuje, analizuje i wyciąga wnioski.

Kolega trafił do psychiatryka, gdyż stał się ofiarą astralnej manipulacji. Zaczął żyć swoim rzekomym przeszłym wcieleniem, nie zaś doczesnością, ale nie chcę rozwijać tego wątku.

Pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze za rozwianie moich wątpliwości. :)

Napisany przez: Marmistrz 11.07.2014 - 10:40

Super artykuł, dodam od siebie, że pierwszych podstawowym krokiem jest często niedoceniany i pomijany etap fizycznej relaksacji, czyli świadomego rozluźniania wszytkich grup mięśni, od stóp do głowy. Szczególnie mięśnie szyi i twarzy są bardzo wrażliwe i często intensywna koncentracja powoduje, że nieświadomie dochodzi do naprężeń właśnie tam ;). Zaletą fizycznego rozluźniania jest też spory przypływ koncentracji, co eliminuje efekt "gonitwy myśli".

Wychodziłem już w fazie snu głębokiego, zaczęło się od tego, że moją świadomość budziło własne, donośne chrapanie ;). Na początku stany takie trwały kilka chwil, potem wybudzało mnie drapanie i drganie gardła. Najczęściej przechodzę z głębokiego snu w OBE, pomijając fazę REM.

Faza REM nie jest potrzebna do OBE, natomiast do Lucidów tak. To też odróżnia od siebie te dwa stany, Lucidy na wykresie aktywności mózgu to faza REM, w przypadku OBE jest to wykres jak żaden inny.

Mówi się, że OBE nie można zmieniać rzeczywistości i to odróżnia OBE od Lucida. Hmm...czy tak jest na prawdę ? :)

Napisany przez: Marmistrz 11.07.2014 - 10:47

CYTAT(moonelfka @ 24.11.2013 - 21:28) *
Odnalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Etap przez który przechodzę to już nie astralna rekreacja, ale introspekcja nad którą nie mam kontroli, ale jestem jej obserwatorem.


Czy miałaś już Lucidy badź OBE, w którym byłaś jednocześnie uczestnikiem, i jednocześnie obserwatorem siebie samej w tych wydarzeniach ? Taki obserwator samego siebie jest jak ruchoma, latająca kamera, pozbawiona ciała, odporna na wszelkie bariery czy ataki- czysta jaźń. W tym stanie nie ma żadnych emocji, tylko obserwacja (nawet jeśli obserwuje się samego siebie, ginącego w spektakularny sposób). Można też dynamicznie zmieniać miejsca, wysokość bez żadnego wysiłku, wystarczy jedynie intencja zmiany.

Napisany przez: Marmistrz 11.07.2014 - 11:14

CYTAT(Jack :) @ 27.08.2009 - 22:57) *
Chodzi o to że jak piszę że "próbowałem wszystkich metod" to to jest lekka przenośnia :) Każdy jest inny i powinien modyfikować metody, na jednych działa 4+1, na innych 5 +1 itd.

Na mnie to nigdy nie działało, zaraz po przebudzenia momentalnie zaczynam procedurę wychodzenia, zaletą jest brak potrzeby relaksacji i wchodzenia w trans, bo już jesteśmy na krawędzi tego właściwego stanu. Oszczędza sporo wysiłku, ale fakt, że niektórzy muszą połazić, bo..od razu zasypiają :).


Napisany przez: ma_sny 15.07.2014 - 02:00

CYTAT(Marmistrz @ 11.07.2014 - 12:14) *
Na mnie to nigdy nie działało, zaraz po przebudzenia momentalnie zaczynam procedurę wychodzenia, zaletą jest brak potrzeby relaksacji i wchodzenia w trans, bo już jesteśmy na krawędzi tego właściwego stanu. Oszczędza sporo wysiłku, ale fakt, że niektórzy muszą połazić, bo..od razu zasypiają :).


Ja muszę się pożądanie rozbudzić inaczej klapa ale stosuje również tą metodę jak Ty ale dopiero w późniejszym etapie już po procesie rozbudzenia i kiedy nie uda mi się bezpośrednio wyjść a się przebudzę , dopiero wtedy dobrze działa. W zasadzie to w bardzo podobny sposób wychodzę jak Seth, dla mnie metodyka taka daję duże prawdopodobieństwo, nieraz i 100% prób przez jakiś okres dni ale kiedy właśnie zaniedbam z lenistwa jakiś etap dla mnie ważny często taka próba kończy się porażką.

Ps. Z gumo ciastem i starą stronką Darka napisałem troszkę nie na temat ale bardziej z nadzieją że może w tych artykułach znajdziesz coś co może Ci się przyda, choć z drugiej strony jestem przeciwny żeby sugerować się czyimś doświadczeniem i łapać przez to jakieś nie potrzebne sugestie i programy. Najlepiej porzucić wiedzę z zewnątrz i skupić się na własnym doświadczeniu nawet trudne czy straszne własne doświadczenie spływa po nas jak po kaczce ale program z zewnątrz może tak utrudniać i blokować np. strachem że później trudno się go pozbyć dlatego uważam żeby ostrożnie podchodzić do wiedzy z zewnątrz a z niej ewentualnie czerpać inspiracje i motywacje.

Pozdrawiam

Napisany przez: Marmistrz 15.07.2014 - 09:59

CYTAT(ma_sny @ 15.07.2014 - 03:00) *
Ps. Z gumo ciastem i starą stronką Darka napisałem troszkę nie na temat ale bardziej z nadzieją że może w tych artykułach znajdziesz coś co może Ci się przyda, choć z drugiej strony jestem przeciwny żeby sugerować się czyimś doświadczeniem.
Pozdrawiam


Link był fajny, dzięki ! :). Mam teraz więcej siły w sobie, żeby starać się dalej, bo ostatnio poczułem się już zmęczony tym wszystkim...dziwną blokadą, która nagle ucięła mi długie OBE na rzecz na prawdę dziwnych, niespotykanych do tej pory snów, walką z własnym ciałem o każe wyjście XD...Cały czas buszuję po forum, żeby szukać czegoś, co mnie zainspiruje. Z reguły robię tak, kiedy czytam o nowych rzeczach, że mówię sobie przed snem: "zrób z tym coś, co Ci się przyda, wykorzystaj to na swój sposób. Sprawdź, jak to może się przydać itd " i ta mantra towarzyszy mi przez cały czas. Nie staram się kopiować, ale poczuć to i przeżyć na swój własny sposób.

Zgadzam sie w pełni z Tobą, że trzeba szukać. Miałem okres, w którym próbowałem kopiować, ale OBE to nie matma, gdzie stosuje się wzór i podstawa wartości ;). Skupianie się na dobrym odtwarzaniu technik jest ważne, ale nie ważniejsze niż czucie, przeżywanie, czyli nasze emocje i szczera, silna intencja zrobienia tego, czysta radość, miłość, nawet strach. To one wyciągają nas z ciała. Coś, od czego dostajemy ciar na całym ciele z pewnością jest rzeczą, która pomoże nam wyjść :).

© www.oobe.pl (http://www.oobe.pl)