Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

Forum OOBE _ Forum _ Kontakt Ze Zmarłym Tata

Napisany przez: Glamorous 02.10.2018 - 15:32

Moj tata zmarł tydzień temu, prośba o kontakt z nim. Czy jest z nami? Niech mi da znak, jak mam żyć bez niego. Albo niech mu ktoś przekaże informacje ode mnie... ze go kocham ponad życie i ze Zosi wychodzi drugi ząbek...
pozdrawiam

Napisany przez: Rokinon 02.10.2018 - 21:13

CYTAT(Glamorous @ 02.10.2018 - 16:32) *
Moj tata zmarł tydzień temu, prośba o kontakt z nim. Czy jest z nami? Niech mi da znak, jak mam żyć bez niego. Albo niech mu ktoś przekaże informacje ode mnie... ze go kocham ponad życie i ze Zosi wychodzi drugi ząbek...
pozdrawiam



Ciesz się, że miałeś/aś dobrego ojca. Nie każdy ma ten luksus.

Napisany przez: Glamorous 04.10.2018 - 11:45

CYTAT(Rokinon @ 02.10.2018 - 22:13) *
Ciesz się, że miałeś/aś dobrego ojca. Nie każdy ma ten luksus.

Oczywiście, ze się cieszę... ale to ze go już ze mną nie ma to mi sprawia ból... tyle, rzeczy chciałabym mu powiedźeic, tyle mieliśmy planów... serce mi pęka .... miał tylko 62 lata... wiem, ze dla jednych to aż bo są tacy co umierają młodziej ale ja patrze ze swojej perespektywy.... chciałabym nawiązać z nim jakiś kontakt ale nie wiem jak ...

Napisany przez: pigsonwings 05.10.2018 - 12:58

Jedyne miejsce gdzie jest twój tata, to twoja pamięć o nim oraz ty i twoje dzieci.

Napisany przez: ciciak 07.10.2018 - 22:14

Czasami można samemu nawiązać kontakt:
https://www.youtube.com/watch?v=ZNlivh3LtKE
https://www.youtube.com/watch?v=5sM6VsISXxs
https://www.youtube.com/watch?v=cqrG1Cvfft0
http://kunstarena.com/pl/obserwacje-przedmiotow-5003

https://www.youtube.com/watch?v=1W5BA0lDVLM - 1min.4s.
https://www.youtube.com/watch?v=T8cjE3UksJ8 - 6min.7s.

Napisany przez: g00rmik 08.10.2018 - 07:46

Życie dalej bez tych, których kochamy jest trudne, ale i nieuniknione. Nie wiem, czy ktoś z nas mógłby odpowiedzieć na to pytanie, skoro w sumie tylko Ty znasz dobrze ID swego taty i masz wciąż nim silną więź.

Odpowiem Ci na swoim przykładzie, czy się zmarły odezwie zależy od bardzo wielu rzeczy, przede wszystkim od Twojej własnej wrażliwości w tej materii i otwarciu się na to.
Druga sprawa to sam zmarły, większą szansę na kontakt będziesz miał, jeśli rzeczywiście nie zdążył się z Tobą pożegnać i umierając pojawiło się pragnienie, które będzie chciał zrealizować.
Trzecia sprawa to rodzaj pochówku, wiem że to kontrowersyjne co napiszę, ale wydaje mi się, że osoby pochowane tradycyjnie a nie skremowane, pozostają tu chwilę dłużej. Kremacja zaś sprawia, że wyczuwana "obecność" znika. Wydaje mi się, że może to mieć związek z fizjologią śmierci i resztą powiązań pomiędzy tym co materialne a tym co niematerialne.

Zmarli najczęściej pojawiają się w snach, najrzadziej w rzeczywistości. Co ciekawe, nie śnią się osobom najbardziej zainteresowanym kontaktem, bo są one najczęściej jeszcze w stanie emocjonalnym wykluczającym kontakt. Wydaje mi się, że do śmierci trzeba podchodzić trochę jak do ponownych narodzin. Tylko osoba, która odeszła bardzo świadomie i dbała zawczasu o spójność świadomości i pozbieranie swoich aspektów jest "ogarnięta" po tamtej stronie i może coś świadomie spróbować zrobić.
Ale takich osób jest zwykle bardzo niewiele, większość to ludzie, którzy odeszli z "łapanki", niepogodzonych ze sobą i bliskimi, niepożegnanych, że świadomością rozbitą na aspekty rozsypane w czasie i przestrzeni...

Nigdy nie przyśnił mi się zmarły wcześniej niż parę miesięcy od śmierci. Jeśli widziałem go wcześniej, to tkwił w traumie własnych aspektów. Nie wiem gdzie zaś była większość jego świadomości. Zresztą nie potrafię tego ocenić. Nie mniej jednak wydaje mi się, że większości ludzi umierających na tym ziemskim łez padole, dość dużo czasu schodzi na zebraniu się w całość po tym wydarzeniu. Nawet jeśli byli dobrymi i porządnymi ludźmi. Choć i wydaje mi się, że tym też lekko nie jest z racji ciężej odczuwanych wyrzutów sumienia, które mogą ciążyć.

Jeśli chcesz nawiązać kontakt ze swoim przodkiem, to jest właśnie ku temu odpowiedni czas... bo im dłużej się czeka, tym dalej odfruwają... Dziadka np. wypuścili dopiero po 10 latach od śmierci, żeby mógł obejrzeć ukochaną ziemię, pola i stary dom. Wściekły był jak się ogarnął, że tyle czasu minęło...
Niektórym zmarłym po śmierci nie wolno mówić, tak było właśnie np. z dziadkiem, pokazywał się już babci leżącej na łożu śmierci (na jawie), ale ani razu się do niej nie odezwał. Do mnie też odzywa się dopiero po latach i też nie jestem pewien czy to dokładnie on czy opiekunowie przywdziewają jego formę.

Nie mniej jednak, jak chcesz się skontaktować, to uspokój się. Wejdź w żal, który odczuwasz, zderz z tym co by Ci na ten żal powiedział Twój tata i rozwiąż go... dopóki jesteś nabity emocjami, nie usłyszysz próby kontaktu, nawet jeśli ona nastąpi.
Pod zamkniętymi powiekami leżąc i myśląc o tacie, ma temu towarzyszyć tylko spokój i żadne uczucie.. choć możesz poczuć wolność. Bo pierwsze powinny przyjść z jego strony emocje. Rozmawiaj z nim na co dzień, tak jakby był niedaleko, ale bez form i przekazów emocjonalnych. Czekaj i obserwuj. Obserwuj myśli, emocje, sny. Czasem nie mogąc się pojawić przyśle posłańca z zagadką... albo symboliką, po której poznasz, że to on.
Pamiętaj, że gdzieś tam w głąb siebie, wszyscy jesteśmy tą samą jaźnią.
Powodzenia.

PS. No i nie daj się złapać innym, że gadasz sama ze sobą ;)

Napisany przez: warmine 09.10.2018 - 17:46

Możesz pomóc tacie tam po drugiej stronie. Podam Ci instrukcje, którą przekazały same dusze. Weź świeczkę, skrop ją woda święconą robiąc znak krzyża i ją zapal. Powiedz, że to dla taty by mu ulżyć i oświetlić drogę. Rób tak nawet codziennie.

Napisany przez: Shagy 10.10.2018 - 13:05

CYTAT(warmine @ 09.10.2018 - 18:46) *
Możesz pomóc tacie tam po drugiej stronie. Podam Ci instrukcje, którą przekazały same dusze. Weź świeczkę, skrop ją woda święconą robiąc znak krzyża i ją zapal. Powiedz, że to dla taty by mu ulżyć i oświetlić drogę. Rób tak nawet codziennie.


nie do końca trzeba klęczeć do tego mieć ręce złożone jak do modlitwy (tak jak aniołki na obrazie) najlepiej w tym samym dniu spożyć komunie świętą i być u spowiedzi ...



a na poważnie ..... czy na tym forum jest ktoś świadomy czy tylko tacy co im się wydaję że są świadomi ????


jakie świecie ? jaka woda święcona ? jaki znak krzyża - jak coś to rytuał okultystyczny mało pomocny....


usiądź na fotelu pomyśl ciepło o ojcu, przypomnij sobie najlepsze rzeczy jakie robiliście, możesz się pomodlić, jak rozpaczasz to przeszkadzasz ojcu a nie pomagasz ... bagatelizujecie rolę myśli ... ciepło o nim myśląc bardzo mu pomożesz bo dostanie od ciebie dobry przekaz a nie złą energie bo ty rozpaczasz jak by on ci to zrobił specjalnie...

dlaczego mamy tak mało świadome społeczeństwo ? w obliczu śmierci zastanawia się co się dzieje po śmierci >....

jak chcesz wiedzieć to ojciec jest w spaniałym miejscu i wcześniej czy później się spotkacie uwierz mi, a jak by wyjechał do pracy na 2 miesiące za granice to również byś cały czas płakała ? nie bo wiedziałabyś że się spotkacie za 2 miesiące, no tutaj będzie to trwało trochę więcej bo kilkanaście lat a może i setki nie wiadomo jakie więzy karmiczne was łączą, ale biorąc pod uwagę że czas nie istnieje to 2 miesiące czy 200 lat w tym przypadku nie ma znaczenia,...

https://www.youtube.com/watch?v=V9Wv7SEUE-0

nie pamiętam czy to ten film, ale powinien ci pomóc zrozumieć że śmierć to początek....życie na ziemi to nie wszystko ....

Napisany przez: Isabel Martin 10.10.2018 - 19:15

CYTAT(Glamorous @ 02.10.2018 - 16:32) *
ze go kocham ponad życie

Przeraża mnie to określenie. Very disturbing jak dla mnie.

Napisany przez: g00rmik 10.10.2018 - 19:32

CYTAT(Shagy @ 10.10.2018 - 14:05) *
(...)
a na poważnie ..... czy na tym forum jest ktoś świadomy czy tylko tacy co im się wydaję że są świadomi ????
(...)


Bardzo łatwo Ci oceniać innych. A przecież intencja wcale nie była zła... każdy czyni świat swój wedle wiary swojej i swoich przekonań. Nie warto czasem to uszanować?

CYTAT(Isabel Martin @ 10.10.2018 - 20:15) *
Przeraża mnie to określenie. Very disturbing jak dla mnie.

Wydaje mi się zwykła przesadnia, dla podkreślenia wagi uczucia... może każde z Was ma inne spojrzenie na wartość "życia" w stosunku do uczuć. Osobowości "żyjące" uczuciami mogą to mówić dosłownie i wierzę w to co mówią, rzeczywiście potrafią umrzeć za uczucie. Ja się z tego już wyleczyłem, albo po prostu wyrosłem.
Ale co jak tam wiem...

Co mi się podoba w forumowskim oceanie niczego, że jeśli zadam pytanie zawsze znajdzie się ktoś, kto może nie odpowie na moje pytanie, ale chociaż wskaże mi ścieżkę, gdzie dalej mogę szukać swoich odpowiedzi... bo ze swojej perspektywy widzi inaczej świat niż ja.

Napisany przez: Glamorous 10.10.2018 - 23:24

CYTAT(Isabel Martin @ 10.10.2018 - 20:15) *
Przeraża mnie to określenie. Very disturbing jak dla mnie.

Spokojnie nie mam zamiaru siebie nic zrobić... poprostu tak czuje... chciałam w ten sposób określić jak dużym uczuciem darzyłam mojego tatę, który pewnie o mnie powiedział by tak samo, ze kocha mnie „ ponad życie” ...

Napisany przez: Glamorous 10.10.2018 - 23:29




Wydaje mi się zwykła przesadnia, dla podkreślenia wagi uczucia... może każde z Was ma inne spojrzenie na wartość "życia" w stosunku do uczuć. Osobowości "żyjące" uczuciami mogą to mówić dosłownie i wierzę w to co mówią, rzeczywiście potrafią umrzeć za uczucie. Ja się z tego już wyleczyłem, albo po prostu wyrosłem.
Ale co jak tam wiem...

Dokładnie tak jak mówisz, chciałam podkreślić wagę uczucia... podejrzewam, ze nie jeden rodzic byłby w stanie oddać swoje życie dla swojego dziecka, sama mam dziecko i byłabym w stanie to zrobić ....
Kochałam mocno mojego tatę, nadal go kocham ... bo wierze, ze gdzieś tam jest .... wierze, mam nadzieje, ze jest i spotkamy się jeszcze ....

Napisany przez: Glamorous 10.10.2018 - 23:36

CYTAT(g00rmik @ 10.10.2018 - 20:32) *
Wydaje mi się zwykła przesadnia, dla podkreślenia wagi uczucia... może każde z Was ma inne spojrzenie na wartość "życia" w stosunku do uczuć. Osobowości "żyjące" uczuciami mogą to mówić dosłownie i wierzę w to co mówią, rzeczywiście potrafią umrzeć za uczucie. Ja się z tego już wyleczyłem, albo po prostu wyrosłem.
Ale co jak tam wiem...



Dokładnie tak jak mówisz, chciałam podkreślić wagę uczucia... podejrzewam, ze nie jeden rodzic byłby w stanie oddać swoje życie dla swojego dziecka, sama mam dziecko i byłabym w stanie to zrobić ....
Kochałam mocno mojego tatę, nadal go kocham ... bo wierze, ze gdzieś tam jest .... wierze, mam nadzieje, ze jest i spotkamy się jeszcze ....

Napisany przez: g00rmik 11.10.2018 - 21:44

Chyba tata byłby dumny, gdyby oczywiście zrozumiał na jak wielką szczerość odważyłaś się na tym forum, pisząc o tym wszystkim. Tak trzymać, bo swego trzeba bronić, wspomnień, myśli, uczuć... czasy beztrollizmu były dawno i nigdy nie wrócą do Internetu.
Coś mnie korci zapytać, a Ty przypadkiem nie jesteś charakterem podobna do taty?... :)

O Twój stan psychiczny bym się nie martwił, ten żal jest dotkliwy, ale powierzchowny bo wynika z pustki... nic więcej. Gdy przyjdzie zrozumienie i akceptacja a może i kontakt, wszystko się zmieni. Taka kolej rzeczy...

Napisany przez: Glamorous 12.10.2018 - 07:54

CYTAT(g00rmik @ 11.10.2018 - 22:44) *
Chyba tata byłby dumny, gdyby oczywiście zrozumiał na jak wielką szczerość odważyłaś się na tym forum, pisząc o tym wszystkim. Tak trzymać, bo swego trzeba bronić, wspomnień, myśli, uczuć... czasy beztrollizmu były dawno i nigdy nie wrócą do Internetu.
Coś mnie korci zapytać, a Ty przypadkiem nie jesteś charakterem podobna do taty?... :)

O Twój stan psychiczny bym się nie martwił, ten żal jest dotkliwy, ale powierzchowny bo wynika z pustki... nic więcej. Gdy przyjdzie zrozumienie i akceptacja a może i kontakt, wszystko się zmieni. Taka kolej rzeczy...


Podobno mam charakter taty:) może dlatego rozumieliśmy się bez słów...

Napisany przez: VenusInFurs 17.10.2018 - 00:57

Mozesz napisac jesli bedzie Ci zle. Przezylam 2 samobojstwa moich znajomych. To tak poza tematem, ale czasem dobrze jest sie wygadac, wyplakac. Mam nadzieje, ze sobie radzisz.

Napisany przez: Glamorous 17.10.2018 - 14:08

CYTAT(VenusInFurs @ 17.10.2018 - 01:57) *
Mozesz napisac jesli bedzie Ci zle. Przezylam 2 samobojstwa moich znajomych. To tak poza tematem, ale czasem dobrze jest sie wygadac, wyplakac. Mam nadzieje, ze sobie radzisz.

Dziekuje za zainteresowanie... muszę sobie jakoś radzić mam małe dziecko.. z dnia na dzień jest coraz ciężej... coraz większa tęsknota, brak... łapie się nie tym, ze czekam aż za mną wyjdzie na taras, zapyta czy mi coś do picia zrobić itp...

Napisany przez: Eternity 01.11.2018 - 00:28

Mój tata zmarł w piątek. Nie dożył 60tych urodzin.
13.10.2018r. miał wypadek, połamał obie nogi. Operacja się udała, pod koniec tygodnia wypisano go ze szpitala, zamówiłyśmy łóżko rehabilitacyjne i wszystko powoli dawało nadzieję na to, że wystarczy czekać na zrośnięcie się nóg, rehabilitację i powrót do sprawności.
W piątek jednak otrzymałam informację, że tata zmarł. Zator w płucach. Reanimacja nie pomogła.
Przyjechałam do rodziców najszybciej jak mogłam. Tata jeszcze był w domu. Prosiłam by wrócił, płakałam. Nic.
Noc z piątku na sobotę była straszna. Budziłam się kilka razy, nie mogłam spać, pustka.
Płakałam w dzień, krzyczałam cały czas "tatuś, tatuś". Kolejnej nocy również mi się nie przyśnił.
Bałam się pogrzebu. Był we wtorek. Noc z poniedziałku na wtorek - kilka snów. Miałam wrażenie, że wszystkie jakoś przygotowują na przyjście tego właściwego. I w końcu przyszedł ten z tatą - nie pamiętam go dokładnie, ale pamiętam, że żył, coś się działo z jego sercem, ja zaczęłam panikować i dzwonić po karetkę, wtedy on powiedział, tak jak to zawsze do mnie mówił - Barbara, spokojnie.
Nie pamiętam czy coś było dalej.

Teraz jest dziwnie. Tak jakby nie docierało do mnie to co się stało. Ja zawsze byłam taką córeczką tatusia. Kochałam go chyba bardziej niż mamę. Wszystkiego mnie nauczył. Był dobrym ojcem, wspaniałym człowiekiem. Za wcześnie odszedł. Nie zdążyłam się nawet nim nacieszyć. A już mieliśmy taki dobry, fajny, dorosły kontakt. Zawsze mogłam na niego liczyć, zawsze mogłam na nim polegać. Był dla mnie bardzo ważny i nie mogę się z tym pogodzić. Mam wrażenie, że to głupi sen, który już za długo trwa. Chciałabym się z niego obudzić.

Tęsknię za tatą. Bardzo. Nie wiem czy nie działają we mnie teraz jakieś mechanizmy obronne. Wyparcie.
Ale chciałabym wiedzieć jak mu tam jest. Czy jest spokojny, czy za nami tęskni (ja, mama i siostra). Czy jest tu jednak z nami? Jak i czy w ogóle mogę mu jakoś pomóc? Chcę z nim porozmawiać, dowiedzieć się jak to wszystko znosi. To było tak niespodziewane, dla niego również, pewnie nie wie co się z nim dzieje. Ja chcę wiedzieć gdzie teraz jest. I marzę o tym, by się choć jeszcze raz przytulić.

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą - do tej pory było dla mnie tylko pustym zdaniem.

Napisany przez: Glamorous 02.11.2018 - 23:29

CYTAT(Eternity @ 01.11.2018 - 01:28) *
Mój tata zmarł w piątek. Nie dożył 60tych urodzin.
13.10.2018r. miał wypadek, połamał obie nogi. Operacja się udała, pod koniec tygodnia wypisano go ze szpitala, zamówiłyśmy łóżko rehabilitacyjne i wszystko powoli dawało nadzieję na to, że wystarczy czekać na zrośnięcie się nóg, rehabilitację i powrót do sprawności.
W piątek jednak otrzymałam informację, że tata zmarł. Zator w płucach. Reanimacja nie pomogła.
Przyjechałam do rodziców najszybciej jak mogłam. Tata jeszcze był w domu. Prosiłam by wrócił, płakałam. Nic.
Noc z piątku na sobotę była straszna. Budziłam się kilka razy, nie mogłam spać, pustka.
Płakałam w dzień, krzyczałam cały czas "tatuś, tatuś". Kolejnej nocy również mi się nie przyśnił.
Bałam się pogrzebu. Był we wtorek. Noc z poniedziałku na wtorek - kilka snów. Miałam wrażenie, że wszystkie jakoś przygotowują na przyjście tego właściwego. I w końcu przyszedł ten z tatą - nie pamiętam go dokładnie, ale pamiętam, że żył, coś się działo z jego sercem, ja zaczęłam panikować i dzwonić po karetkę, wtedy on powiedział, tak jak to zawsze do mnie mówił - Barbara, spokojnie.
Nie pamiętam czy coś było dalej.

Teraz jest dziwnie. Tak jakby nie docierało do mnie to co się stało. Ja zawsze byłam taką córeczką tatusia. Kochałam go chyba bardziej niż mamę. Wszystkiego mnie nauczył. Był dobrym ojcem, wspaniałym człowiekiem. Za wcześnie odszedł. Nie zdążyłam się nawet nim nacieszyć. A już mieliśmy taki dobry, fajny, dorosły kontakt. Zawsze mogłam na niego liczyć, zawsze mogłam na nim polegać. Był dla mnie bardzo ważny i nie mogę się z tym pogodzić. Mam wrażenie, że to głupi sen, który już za długo trwa. Chciałabym się z niego obudzić.

Tęsknię za tatą. Bardzo. Nie wiem czy nie działają we mnie teraz jakieś mechanizmy obronne. Wyparcie.
Ale chciałabym wiedzieć jak mu tam jest. Czy jest spokojny, czy za nami tęskni (ja, mama i siostra). Czy jest tu jednak z nami? Jak i czy w ogóle mogę mu jakoś pomóc? Chcę z nim porozmawiać, dowiedzieć się jak to wszystko znosi. To było tak niespodziewane, dla niego również, pewnie nie wie co się z nim dzieje. Ja chcę wiedzieć gdzie teraz jest. I marzę o tym, by się choć jeszcze raz przytulić.

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą - do tej pory było dla mnie tylko pustym zdaniem.

Wiem co czujesz, moj tata zmarł nie mając 62 lat, zmarł nagle, nie chorował, wyszedł do garażu i już nie wrócił... reanimowali go ponad 1,5 godziny ...niestety nic to nie dało....
Serce mi pękło, krzyczałam w niebogłosy, błagałam, prosiłam, chodziła w kółko i krzyczałam, ze to głupi sen i chce się z niego już obudzić.... niestety nikt mnie nie obudził .... i mimo tego, ze już minął miesiąc nadal mam nadziej, ze to tylko sen....
Tak bardzo tęsknie, to tak bardzo boli ...boli mnie każdy centymetr ciała, serce mi pękło. Ja tez tak jak Ty byłam bardziej zżyta z tata... rozumiał mnie bez słów, mogliśmy godzinami siedzieć i nic nie mówic...
Moj tata.. cudowny człowiek, pełen miłości, jego uśmiech łagodził wszystko ... kocham go nadal i mam nadzieje, ze się kiedyś spotkamy...
Tez bardzo bym chciał się dowiedzieć co się z nim dzieje, czy jest szczęśliwy, czy mnie słyszy jak mówię do niego i wysyłam mu miłość ... czy mnie słyszy? Czy jest tutaj z nami? Dla mojego taty to tez było zaskoczenie i tak jak Ty zastanawiam się czy wie co się z nim dzieje !?
Moje życie już nigdy nie będzie takie samo... umarła czesc mnie, bezpowrotnie ... jakbym oddychała płycej, zmuszam sie to wszystkiego i ciagle mam nadziej, ze sie obudze. Nie ma chwili żebym o nim nie myślała... śnił mi się kilka razy... niewiem czy sam do mnie przyszedł czy to ze ciagle o nim myśle spowodowało te sny ...

Napisany przez: Krukos 06.11.2018 - 22:08

Ciekawe co myślą zmarli bracia dziadki, kuzyni, koledzy itd. którzy nie zostali tu wspominani na forum. Nie zasłużyli:(

Napisany przez: Młody89 22.11.2018 - 20:03

Śmierć bliskiej osoby zawsze jest trudnym i ciężkim doświadczeniem. Społeczeństwo zostało wychowane tak, że postrzega śmierć bliskiej osoby tylko jako tragedię, czując przy tym żal do świata... Należy wiedzieć, że zmarły człowiek to dalej człowiek lecz z martwym ciałem i jeszcze przez jakiś czas po śmierci ciała, jego świadomość jest blisko ziemi, słyszy i czuje płacz i załamanie jego bliskich z którymi żył, wpływamy na innych swoimi emocjami, tak na żywych jak i na tych którzy już odeszli. Dusze bliskich sobie ludzi przez wiele wcieleń pojawiają się ponownie w czasie i miejscu odpowiednio żeby dalej móc żyć razem i wspólnie podnosić swą świadomość. Śmierć jest zjawiskiem równie naturalnym co przyjście na świat. Zmarłym bliskim potrzeba otuchy i pocieszenia, nigdy wyrzutów sumienia i samolubnego żalu ... Spotkacie się jeszcze razem wielokrotnie. Ja straciłem w tym roku najlepszego przyjaciela, bratnią duszę, zginął w wypadku. Trzeba żyć dalej, nic nie dzieje się bez przyczyny. Wiedza pomaga pogodzić się z rzeczywistością. Wszystkiego dobrego życzę wszystkim !

Napisany przez: Glamorous 09.01.2019 - 10:17

Czytam książki, artykuły i mimo tego, ze uważam, ze coś jest po drugiej stronie to nadal nie pomaga bo bol i tęsknota jest nie do opisania bo nawet świadomość tego, ze tata żyje gdzieś indziej nie daje ukojenia. Egoistyczne jest to, ze chciałbym go mieć tu przy sobie i nie wystarczy mi, ze gdzieś tam jest i żyje ... Czekam co nocy na jakiś sen, żeby mi dał znak... kilkakrotnie mi się śnił ale to mi nie wystarcza... Jak mi bardzo złe i o nim pomyśle to zdarza mi się, ze czuje zapach koło siebie jego wody po goleniu, mialam tak już kilka razy ... i nie wiem czy to tylko moja wyobraźnia czy faktycznie coś w tym jest, ze tak mi daje znac...
W chwilach najgorszej tęsknoty przechodzi mi przez myśl żeby pójść do medium jakiegoś

Napisany przez: pływak 20.01.2019 - 12:01

Można i do medium, ale nie robiłbym sobie wielkich nadzieji, no i trzeba mieć zaufanie do takiej osoby, nie mówiąc o tym, że trzeba też wierzyć iż taki kontakt jest możliwy. Z jednego musimy sobie jednak zdawać sprawę i nie każdy to dostrzega. Otóż zmarli nie są już tak bardzo zainteresowani pobytem na ziemi, więc nie można ich tak ot, na kiwnięcie palcem zawołać! Oni mają dość swoich zajęć (o których nie mamy pojęcia), więc żeby się z nimi spotkać trzeba się po prostu umówić przez swojego opiekuna (przewodnika duchowego), dopiero on może nas zaprowadzić do kochanej osoby. A że czasem widzimy w snach naszych zmarłych to dlatego, że mamy ich jeszcze w pamięci. Warto więc potrafić odróżnić te dwie sprawy.
Straciłem w swoim życiu bardzo wiele bliskich mi osób i można powiedzieć, że teraz jestem zupełnie sam. Oczywiście że tęsknię za nimi i wierzę, że kiedyś będę razem z nimi, a spotykam się z wybranymi czasami, ale to nie ja decyduję kiedy i z kim mam się spotkać, wręcz przeciwnie. Z drugiej strony warto cieszyć się osobami które jeszcze żyją...

Napisany przez: Glamorous 22.01.2019 - 22:15

CYTAT(pływak @ 20.01.2019 - 12:01) *
Można i do medium, ale nie robiłbym sobie wielkich nadzieji, no i trzeba mieć zaufanie do takiej osoby, nie mówiąc o tym, że trzeba też wierzyć iż taki kontakt jest możliwy. Z jednego musimy sobie jednak zdawać sprawę i nie każdy to dostrzega. Otóż zmarli nie są już tak bardzo zainteresowani pobytem na ziemi, więc nie można ich tak ot, na kiwnięcie palcem zawołać! Oni mają dość swoich zajęć (o których nie mamy pojęcia), więc żeby się z nimi spotkać trzeba się po prostu umówić przez swojego opiekuna (przewodnika duchowego), dopiero on może nas zaprowadzić do kochanej osoby. A że czasem widzimy w snach naszych zmarłych to dlatego, że mamy ich jeszcze w pamięci. Warto więc potrafić odróżnić te dwie sprawy.
Straciłem w swoim życiu bardzo wiele bliskich mi osób i można powiedzieć, że teraz jestem zupełnie sam. Oczywiście że tęsknię za nimi i wierzę, że kiedyś będę razem z nimi, a spotykam się z wybranymi czasami, ale to nie ja decyduję kiedy i z kim mam się spotkać, wręcz przeciwnie. Z drugiej strony warto cieszyć się osobami które jeszcze żyją...

Jak mam poprosić swojego opiekuna o spotkanie z tatą? Rozumiem, że mogę tego dokonać tylko w Oobe? Czy jest jakaś inna możliwość? Możesz napisać jak wyglądają te Twoje spotkania z bliskimi Ci osobami?
Domyślam się, ze tata ma swoje zajęcia i wiem, ze nie może tu być ze mną cały czas skoro jego przygoda na ziemi się skończyła...

Napisany przez: pływak 23.01.2019 - 11:12

Nie będę opisywał moich spotkań z bliskimi, na bieżąco opisuję swoje doświadczenia w dzienniczku na tym forum, gdzie jest ogólnie dostępny, poza tym warto poczytać czasem co piszą inni podróżnicy o swoich podróżach astralnych, sporo można się dowiedzieć...

Napisany przez: Zbyszek 10.02.2019 - 11:08

Z tymi spotkaniami ze zmarlymi nie jest az tak zle, by potrzeba bylo do tego oobe. Ono moze nawet czasami przeszkodzic. Osobiscie gadam na zywca z duchami w fizyku jak i w w obe. Rozmowy takie sa mozliwe ,pomimo dzieilacej nas odleglosci w przestrzeni wielowymiarowej, gdyz mozemy nawiazywac kontakt, dzieki naszym czesciom, - cialom duchowym, czy mysloksztaltom. Trudno powiedziec czym tak na prawde jestesmy, stad tez opisuja ludzie rozne warianyty z tego co mozliwe, piszac o spotkaniach z duchami.. Jako dzieciak po przeczytaniu biografi Ojca Pio , odczulem silny zapach fiolkow, tak ja opisywalo wiele osob, dostajacych swiadectwo jego obecnosci. Galy wytrzeszczylem, bo zpachc byl niezwykle intensywny i wzruszylem sie jak malo kiedy. Mysle iz sam wytworzylem w czasie czytania te doznania z pomoca moich opiekunow, ktorzy mi prawie zawsze towarzysza. Stwarzanie takich wrazen ma taka sama nature, co te wytwarzane przez zmarlych. A wiec malo co stracone. Te nasze wacho-wrazenia moga nawet sciagnac osobe zmarla do nas, dzialajac na nich jak magnes. Gdy to sie dzieje obserwujmy delikatne doznania w astralnym ciele. Warto sie dowiedziec jak postrzegamy duchy w fizyku. Czesto mnie ludzie wolali jak bylem w obe. Dobrze nawet ich slyszalem i scigali mnie do siebie. Stawalem nagle na przeciw nich, mogac ich obserwowac w ich duchowym planie. Fizyka nie widzialem ale ten poziom ich swiadomosci, w ktorym sam sie znajdowalem. Nocne spotkania w snach tez sa czesto autentycznymi spotkaniam. Spotkania takie sa trudniejsze w snach, z pelna swiaodmoscia, gdyz w nich moze nas sciagnac calkiem gdzies indziej niz chcemy. By sie polapac jak wyczaic ducha w naszym poblizu, to trzeba sie troche wyciszyc i wczuc w ruch wlasnego ciala atralnego. Gdy mamy ducha w poblizu to nas automatycznie do niego dostraja i zmieniamy troche stan swiadomosci. Dobrze wtedy sie odczuwa rozne wiaterki, chlody wirki i samo ruszanie sie w nas ciala astralnego. To jakby za nas potrafio sie komunikowac cialo astralne ze zmarlymi. Ono jak w nocnych snach potrafi wyciagac reke do zamrlego, czy sie do niego przytulic a my swiadomi malo co z tego lapiemy, jak slepoki. NA facebooku sa super rozne fora (Zycie po zyciu) w ktorych tysiace ludzi opisuje co sie im przytrafia. Az dziw ze tyle jest swiadectw . Wczesniej sie ludzie wstydzili a teraz anonimowao jakos latwiej. Teraz chyby wszyscy sie tam poiprzenosili.

Napisany przez: bielik110 18.03.2019 - 00:58

Hymm,osoba to materia,ziemskie określenie istoty wcielonej w ciało. Uczucie tęsknoty za osobą która objawiając swoje postanowienia w ciele,przy tym wznosząc swoją świadomość po przez doświadczanie bycia OSOBĄ.
Wynika z rożnych względów,także i z doświadczenia tęsknoty przez ciebie,szukając możliwości wypowiedzenia w kierunku kochanej przez nas osoby słów pojednania,miłości,wybaczenia itp.ulgę może przynieść zrozumienie czym i kim jesteśmy.

Wybaczenie jest kluczem do akceptacji,wybaczenie sobie,innym ludziom wszystkiego co wyrządzili nam i my innym,jest wolnością ducha każdej osoby.

Duch ma swoje miejsce przy świadomości duszy,kiedy żalami nienawiścią,pogardą wspominamy dycha dusza nie może sie zjednoczyc tak zwane aspekty duszy są rozsiane i trzeba wcieleń aby wrócić do jedności z samym sobą.

Kochaj sercem a nie umysłem,daj mu wolność.

© www.oobe.pl (http://www.oobe.pl)