Sancho's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 04.06.2014 - 20:38
Przeżyłem jeden z chyba najciekawszych snów w moim życiu, mimo że jest już dość późno wszystko doskonale pamiętam. Podobała mi się jego oryginalność więc starałem się zbytnio nie ingeować w niego, zobaczyć co przyniesie mój zjechany mózg :) Otóż byłem niewolnikiem w kopalni podczas II wojny światowej, byliśmy w łachach (pasiaste piżamki :), każdy ogolony na łyso, pracowaliśmy pod przymusem dla III Rzeszy. Do tej pory pamiętam większy rozkład kopalni, te miejsca w których byłem. Wszędzie niemieccy wartownicy, my pracowaliśmy z kilofami, wydobywaliśmy jakąś rudę. Była też wielka sala, za nią nasz mały azyl, baraki z łóżkami. Ulubione miejsce niewolników. Wczułem się też w rolę jakiegoś uciekającego skazańca. Uciekałem przez wąskie korytarze, deski, pod nimi przepaście, drabiny. Gonili mnie, uciekałem w górę po drabinach aż wpadłem w ślepą uliczkę. Kiedy zobaczyłem pierwszego niemca wchodzącego za mną, przywaliłem mu tak z pięści w twarz, że aż spadł i więcej go nie widziałem ;p Jednak zaczęło sięwsypywać ich tyle, że już nie dawałem rady, położyłem wielu, wpadł i oficer ( czarny mundur, czerwona opaska ze swastyką ;P ) ,położyłem również i jego, a on zaczął płakać, że mu nogę złamałem. Podnieśli go, wyjął broń i wypalił mi w twarz. Tu nastąpiło zwolnione tempo. Czułem po kolei, jak nabój przenika przez moje czoło, wchodzi w mózg, wypada z czaszki. Po tym ciemność. To było nieprzyjemne uczucie, nawet coś w rodzaju bólu. Następnie akcja przenosi się do mnie. Było już po wojnie. Okazało się, że jestem wysokim rangą oficerem sowieckim, chyba nawet zarządcą kopalni. Nie chciałem nic zmieniać, byłem ciekawy co będzie dalej :) Miałem na sobie mundur, wszyscy żołnierze jakich mijałem jako pierwsi mi salutowali, przybierali pozycję na baczność. To było całkiem miłe uczucie :D Kopalnia dalej prowadziła wydobycie, ale już nie niewolnicze, była jednak bardziej na czymś muzeum tamtych czasów. Kręcili się cywile, w wielkiej sali były eksponaty i ich wartownicy. Jak się chodziło po tych spróchniałych deskach i zobaczyło stare nieczynne już baraki z naszymi łóżkami, aż człowiekowi robiło się tak smutno na sercu. Nagle było słychać hałas, trzęsienie w wielkiej sali. Widziałem że zaraz się zawali, wyprowadziłem stamtąd ludzi, po czym sam ją opuściłem i odkryłem źródło zamieszania. To byli jacyś robotnicy, którzy kopali gdzie nie trzeba i zaraz spowodują zawalenie nam wszystkiego na głowę. Wziąłem ze sobą kilku sowietów, zobaczyłem dziurę, prawdopodobne miejsce gdzie ukryły się te gnojki. Nie chciałem dopuścić żeby zrujnowali mi moją kopalnię ;p Były tam trzy odzielnne korytarze, podzieliłem ich na zespoły, pobiegłem ostatnim z dwoma ludźmi. Na końcu była niewielka salka, okazało sięże każdy korytarz do niej prowadził. Były tam 2 robotniczki w tym jedna ekstra, godna polecenia ;p i jeden robotnik. Ryli wielkimi młotami pneumatycznymi prosto w ścianę prowadzącą do wielkiej sali. Powstrzymaliśmy ich, ale było już za późno. Zobaczyłem jak moja przeszłość wali się pod stertami gruzu. Zrobiło mi sięsmutno na sercu ;) Chciałem ich rozstrzelać na miejscu, ale ten seksowny bot ( tak o niej napiszę może ;p ) spojrzał tak na mnie jakoś smutno i się powstrzymałem. Zapamiętałem to spojrzenie i brązowe oczy bo to był już mój ostatni obraz jaki widziałem. Następnie obudziłem się. Dzięki za przeczytanie moich wypocin wytrwałym :) Pozdrawiam

 
« Następny starszy · Sancho's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz