meteo88's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 20.04.2016 - 12:22
Witam, sporo czasu minelo odkad bylem tutaj ostatni raz, co nie oznacza, ze nic sie nie dzialo w tym czasie.

Kilka razy doswiadczylem w ostatnim czasie oobe, ale wciaz nie do konca jest to kontrolowany proces.
Zaczne moze od poczatku, kilka lat temu oobe ktore doswiadczylem, a moze adekwatniej nalezaloby mowic o skraju, mialo miejsce gdy postanowilem zrobic popoludniowa sieste.
Po chwili otwarlem oczy, bylem w pokoju a nademna bylo pelno niebieskich glow, w formie okregu, gdy patrzylem na jedna z nich slyszalem jej glos. Kazda z twarzy wydawalo sie, ze mowila innym jezykiem, niestety niezrozumianym dla mnie. Gdy podnosilem rece widzialem swoja energie zyciowa w formie rak (biala energia ulozona w ksztalcie moich rak).

Po tym czasie widzialem, ze nie moge zostawic tego jako samoczynny proces.
Zaczalem czytac, zapisalem sie na to forum.

Co stalo sie od tego czasu?
Doswiadczalem oobe, jednak wciaz nie w sposob tak zaplanowany jakby chcial.
Pierwsze pelne oobe ktore w calosci zapamietalem mialo miejsce kilka miesiecy temu, przebudzilem sie w skraju, w moim pokoju, wyszedlem z ciala i byly tam istoty na mnie czekajace, wytlumaczyly mi nazwy(ktorych obecnie nie pamietam) roznych rzeczywistosci. Stad bede sie poslugiwac nazwami ktore przeczytalem.
Wytlumaczyly mi co jak dziala, oraz to, ze ze skraju do astralu jest strasznie trudno cokolwiek ze soba zabrac(co nie oznacza, ze nie mozliwe).
Wprowadzono mnie do astralu, zielona laka, pokoj, milosc itp.
Po czym praktycznie od razu zaczalem latac, po moim wybryku jakim bylo przesuniecie orbity jednego z cial niebieskich, nie bylem juz tak mile widziany tam.
(w zasadzie to byl juz drugi wybryk, a wszystko wynikalo z ogromnej energii jaka doswiadczylem i nad ktora w zasadzie nie potrafilem zapanowac, moze sie nia zachlysnalem).
Pamietam jeszcze, ze przed innym wyjsciem ktore rowniez skonczylo sie moim wybrykiem (spowodowanie cos w stylu huraganu, ale jako wiatru odemnie na zewnatrz, niszczacego drzewa i kilka innych rzeczy ktore spotkal na swojej drodze). Jedna z istot powiedziala, abysmy uwazali aby w tym czasie nie zauwazyly nas "szaraki".

Ok, po tym czasie tych dwoch wybrykach bylo troche spokoju, tzn. standardowe sny o lataniu, telekinezie i innych, prawie codzinnie, ale nic nazdzwyczajnego. Zawsze jako czesc wyobrazonego swiata.

Ostatnim razem rowniez wyszedlem z ciala, w pokoju (na skraju)widzialem istote siedzaca na krzesle,z otwartym szeroko trzecim okiem. Jednak nie byla zadowolona. Uslyszalem "Dlaczego DO MNIE sie zwracasz TERAZ" czy cos w tym stylu. Ja staralem sie wytlumaczyc ze wyjscie z ciala wcale nie jest takie proste.
Po czym uslyszalem "Powinienes teraz, natychmiast wrocic do swojego ciala" no i tak sie stalo, skierowalem sie w kierunku lozka, widzialem siebie lezacego, troche sprawilo mi problem nagly powrot, ale po jakims czasie wrocilem i sie przebudzilem.

Dzisiaj natomiast znowu bylem na skraju, ale bylo to cos pomiedzy skrajem a wyimaginowana rzeczywistoscia.
Znajdowalem sie w jednym z mieszkan ktore doskonale znam, bylo oprocz mnie kilka osob.
Oraz istoty, ktore uczyly te kilka osob w tym mnie latac na skraju, w astralu potrafie, we snie tez, ale to bylo cos innego, trzeba bylo uzywac wibracji czesci ciala. Byly to nauki podzielone na 3 czesci.
Najwazniejsza z osob miala ze soba ksiege.
Rowniez ktos z innych osob ktore tam byly powiedzial cos o 3 klanach, grupach czy czyms podobnym.
Nazwa jednej zaczynala sie na "a"(slowo "amatsu" pewnie juz wymyslilem po przebudzeniu sie)
Nie mniej jednak latanie na skraju nie bylo wcale takie proste, trzeba bylo uzywac energii aby przeplywala przez rozne czesci ciala, zaczynajac od nauki telekinezy przez rece.

No i to chyba na tyle z tego co chce napisac, przydalyby mi sie jakies komentarze, bo w zasadzie wciaz czuje sie zagubiony i wciaz czuje, ze nie kontroluje tego procesu. Przeczytalem juz wiele, ale chyba zle stosuje techniki jakie sa.
Sam nie wiem. Do tego po tym jak ostatnim razem pisalem tutaj minelo kilka lat (chyba4) i gdy czytalem to co wtedt napisalem, nie pamietalem juz wiekszosci, jakbym wtedy to nie ja to doswiadczyl.
Ps. w swoim zyciu mialem ostatnio jakies 2 miesiace w ktorych nie pamietalem po przebudzeniu swoich snow, pierwszy raz mi sie to zdarzylo biorac pod uwage, ze od malego pamietam zawsze swoje sny, obecnie na nowo wraca pamiec.
Prosze o komentarze osob bardziej zaawansowanych.

Serdeczne dzieki.

entry 02.08.2012 - 12:34
przygotowalem sie ponownie zgodnie z zaleceniami i bylo idealnie, wyszedlem z ciala mimo, ze ne towarzyszylo mi tym razem uczucie swobody, a jakies dziwne przyciaganie w okolicach brzucha trudno jest mi stwierdzic.
I nagle cos zaczelo sie psuc. Zorientowalem sie, ze nie jestem juz u siebie w domu tylko w domu od babci(to w zasadzie moj drugi dom, tam sie wychowywalem), detale byly oddane baaaaaaardzo szczegolowo jakbym tam byl, ale nagle wszystko sie zrobilo szare. Popatrzylem na lozko gdzie leze, a tam bylo niemowle, po jakims czasie spojrzalem ponownie i to samo. W miedzy czasie slyszalem dziwna rozmowe o niczym, jakby szeptali mi do uszy, a z drugiej strony jakby wpogule do mnie nie miala byc skierowana tylko rozmowa pomiedzy dwoma osobami, o blachych sprawach.
Postanowilem wybudzic sie i mialem z tym problem, bo mimo, ze bylem u siebie w domu w stanie snu, ale jakbym mial otwarte oczy(a nie mialem) to zaraz po mrugnieciu(jakby sen w OOBE) odrazu mnie tam zabieralo. Jako dziecko, aby wybudzic sie potrzasalem silnie glowa starajac sie, aby sprowokowac jakis ruch w rzeczywistosci i zerwac polaczenie. Dzisiaj o tym nie pomyslalem, ale z pomoca przyszedl pies ktory lizal mnie po czole.

Zastanawiam sie, jak to sie dzieje, ze wiele stad osob moze przeniesc sie do jakis specjalnych miejsc, ktorzy zabierani sa przez innych w specjalne komnaty, moga pytac o przyszlosc itd, jak to robicie?

entry 22.07.2012 - 19:52
Witam, postanowiłem spróbować położyć się popoldniu jednoczesnie postarac sie dostosowac do wszelkich zalecen(nawet wyobrazalem sobie cytryne) to byloby na tyle. Teraz chyba musze napisac o tym, ze sie obudzilem, ale bylo jakos zupelnie inaczej, jakas minute po przebudzeniu przypomnialem sobie...
Generalnie bylo jak zawsze tylko inaczej, przebudzilem sie widzac obraz lekko szarawy, uklad calego pokoju c do najmniejszych szczegolow byl identyczy tylko tym razem juz wiedzialem, wiedzialem, ze to jest to jaki efekt chcialem wywolac tym razem nei wyszedl samoczunnie tylko byk w pelni zaplanowany.
Powtorzyla sie sytuacja, iz mimo ze wlaczylem muzyke dosyc glosno(relaksacyyjna Lana del Rey czyli muzyka ktora moim zdaniem ma pewna energie, mistyke sam nie wiem) w tym trybie nie slyszalem jej wogule. Wiedzialem, tez ze jest ktos kto na mnie czeka, wyjscie z ciala nie stanowilo zadnego problemu(zrobilem to troche na zasadzie jak dzieci typu a teraz w tej sekundzi szybko wstan), problem by tylko taki ze nie widzialem tego kto na mnie czeka, czulem go gdzies, nim sie zmaterializowalem zostalem wyrwany z teg czasu jakims czaskiemw domu (mimo, ze jestem sam w domu). Wiem, ze cos mi chcial powiedziec, widzialem tylko w ktorym miejscu "w przestrzeni" sie znajduje. (dodam ze caly czas myslalem, kocham dobra energie itd, troche na zasadzie automatycznosci)

Nie wiem czy to ma cos do tematu wczoraj poszedlem sobie na spacer i postanowilem przypatrywac sie standardowo w przestrzen(energie) tylko tym razem roslin itd/itp, niesamowite uczucie, bedac czescia calosci, pieknej calosci.

entry 17.07.2012 - 00:25
Postanowilem polozyc sie na plecach(przewaznie to w takie pozycji dochodzilo do sytuacji o ktorych wspomnialem, jakies 50% wszystkich wlasnie mialo miejsce w takiej pozycji) calkowicie zrelaksowac. Niestety uporczywie wszystko mnie swedzialo.
Po chwili uspokoilem sie i nagle zczal drgac mi palec, taki automatyczny odruch po jakims czasie wszedlem w faze duzej relaksacji gdzie mimo ze wciaz czulem cialo, bylo one wyciszone wciaz sie zaczlaem rozluzniac wszystkie miesnie bylem w jakiejs fazie calkowitego rozluznienia poczulem jakbym robil cos co zawsze umialem robic cos co zawsze robilem. Poczulem na ciele impuls prady zaczynajace sie od nog w gore coraz silniejsze cos gdy przeszywa Cie zimno(ale nie jest Ci zimno) najpierw same nogi a pozniej rozchodzilo sie od nog do tulowia. Ale pojawil sie problem zczelo mnie coraz bardziej uciskac w szyi mimo ze moj oddech byl spokojny uciskalo mnie coraz bardziej i coraz bardziej po chwili nawet zczynalo bolec zbudzil mnie z transu pies ktory w pewnym momencie musial mu sie przysnic jakis koszmar i wstal nagle na nogi, wczesniej nagle sie buduzac.
Ponowne uspokojenie ciala nie bylo zbyt trudne, zaczalem przypominac sobie to co czulem gdy podobne sytuacje uz mi sie przytrafialy(PATRZ "zadanie A poznajmy sie" np rozmowe z jakas starszyzna, swietlnymi glowami, od ktorych bila pozytywna energia i ktore chcialy mi cos przekazac a moze raczej nauczac, oraz sen gdy bylem na podworku i rozmawialem z matka[iinna cywilizacja]przypominac jak w snach potrafiem kineze, jakby przedmioty i otoczenie do mnie nalezalo, w tym samym momencie coraz bardziej widzialem otoczenie//aure/powietrze a oczy same mi plakaly, lzy poprostu ciekly(od dziecinstwa w zasadzie odkad pamietam mam tak, ze gdy mysle od jakis hmm "nadprzyrodzonych" rzeczach i czuje ze sa prawd lzy mi ciekna, jakby oczy same plakaly, zawsze tak mialem zpomnialem o tym napisac przy "zadanie A zapoznajmy sie") czulem jakbym mogl wszystko, ale nagle w pewnym momencie gdzies to ulecialo.

Dodam ze zawsze mam wrazenie jakby ktos byl w poblizu jakby na mnie czekal, ale to tez uczucie od dziecinstwa tylko w takich momentach sie nasila, bo nie koncentruje sie na czyms(jak np terz na kompie tylko czuje otoczenie)

Dodam ze calosc trwala hmmm wsumie to nie wiem, mysle ze nastepnym razem wlacze jakas muzyczke zeby miec poczyucie czasu ktore zawsze trace przy takich sytuacjach, ale moze z godzinke. Czas w tym momencie leci mi inaczej jakby nie istaniala stndardowa os czasu no i trace poczucie czasu ale mysle ze godzina.


Chcialbym sie poradzic i prosic o komentarz(moze rowniz prosic o przeczytanie "zadanie A poznajmy sie" mimo ze zgory przepraszam ze jest dlugie ale chcialem strescic mniej wiecej) zwlaszcza w kwestii tego ucisku w szyi(na dole), ktory mnie troszke niepokoil.

entry 16.07.2012 - 00:19
Najtrudniej jest pisac o sobie, wiec zaczne od razu od przezyc.
Generalnie od najmlodszych lat, odkad pamietam potrafie kontrowac sny(pod warunkiem, ze nie czuje nagle jakiejs negatywnej obecnosci intruza) czasami jednak zdarzalo mi sie miec sny na jawie(wizje), badz tez poprostu to co chyba jest poczatkiem OOBE(?) wychodzenie z ciala.
Problem polega na tym, ze nigdy nie bylo to zaplanowane(albo prawie nigdy) i w ostatnim czasie troszke bardziej sie boje(chyba nie jest to powiazane jakims typem opetan ktore mnie spotykaly, czy wrecz dziwnymi spotkaniami, jako ze tez sie jakos sklada ze mam je od dziecinstwa), wiec czego oczekuje? Chyba wiekszej kontroli, ktora usystematyzowalaby moje "poznawanie", a mniej bylaby usankcjonowana przypadkiem.
Nie wiem czy sny tez warto opisywac, bo jest ich sporo. To co ostatnio zdarza mi sie czesciej to widzenie pomieszczenia w ktorym przebywam(podczas snu) wraz ze wszystkimi najmniejszymi drobiazgami(powiezialbym ze jest to raczej widzenie, a nie zapamietywnie), a mniej zdarzaja mi sie wizje.
Jezeli opisze wszytskie swoje sytuacje zyciowe zostane uznany za osobe szalona, ale co tam, normalnosc t i tak tylko wytwor zbiorowej woli, wiekszosci, ktora niekoniecznie sklada sie z ambitnych jednostek, a wrecz przeciwnie, podtrzymywacze systemu raczej nie potrzebuja indywidualizmu a zarazem jednosci, myslenia, poznawania, wiekszosc potrzebuje systemu, ktory zapewnia im raczej mozliwosc brak poznawania, a co za tym idzie system nie jest idealny i raczej mu daleko do idealu, ale wracajac do moich przezyc.
Byly i pozytywne i negatywne, z tych negatywnych moge wymienic nagly atak energetyczny, nie wiem czy to bylo OOBE czy niespalem w kzdym razie lezac i nie mogac sie ruszyc zblizyla sie czarna kula energetyczna ktora dwukrotnie sie zblizyla do okolic mojego brzucha zadajac mi ogromny bol(nie cielesny) a ja w miedzy czasie jeczac z bolu, w tym samym pomieszczeniu co moja rodzina(bylismy na wakacjach i jako ze skonczyl nam sie ncleg na jedna noc musielismy wynajac cos, byl to rodzaj naczepu w ktorym byl jeden pokoj, kuchnia lazienka itd, w kazdym razie w jednym pokoju wszyscy), ktor mnie slyszala, a ja nie moglem sie ruszyc, po tym jak owa energia sie oddalila a ja odzyskalem czucie w ciele(na zegarku bylo po 3), psy na tym pustkowiu zaczely szczekac, a rano spostrzeglem, ze szyba byla rozbita(w oknie z ktorego wyleciala czarna energia).
Do tych przyjemniejszych moge uznac napewno jak popoludniu(tez 15) przysnalem, wsumie to nieswiadomie, i zobaczylem caly swoj pokoj i jakies jasne istoty, a w zasadzie ame ich twarze, mowiace do mnie, kazda innym jezykiem. Otaczaly mnie w 360 stopniach, przyajmniej takie mialem poczucie, niestety zadnej nie potrafilem zrozumiec, a spotkanie przerwalem ehmm... wibracjami z moich rak. Jako ze od urodzenia potrafie sprowokowac wibracje w rekach(w innych czesciach ciala tez, ale przede wszystkim rece), taki prad przeszywajacy, to postanowilem uniesc swoje rece w ich kierunku zobaczylem swoje rece tylko nie fizyczne a raczej jasna energia(od tego chyba momentu widze w rzeczywistosci, oczywiscie po tym jak sie skupie, nie wiem czy to jest rodzaj aury, czy raczej energii astr. mojej) no i chcialem sprowokowac wibracje po czym poczulem jakby mnie cos parzylo, wiedzialem ze to te istoty mnie przyblokowaly(u slusznie, a razem mialy wiecej energii), wiec jeszcze chwilka pogaduszek z ktorych nic nie rozumialem i sie skonczylo. Od tamtego czasu widze tez czasami w owietrzu jakby pylki jasnej energi spadajace z nieba, lub poprostu unoszace sie w powietrzu. A tak zmieniajac nieco temat widze jeszcze aure-energia w powietzu tak jakby powietrze mieszajace sie, jakby rozne strumienie rzeki sie przeszywaly. A baardzo zadko aure w kolorze, ale te trzy rodzaje sa zupelnie rozne(powietrze, moja energia "swietlna" i aura, pierwsze dwie codziennie widze standardowo problem mam z oostatnia).
Wiec to byly pewne spotkania i wzystkie bazowaly na tym ze calkowicie swiadomy z zamknietymi oczami i nieruchomym cialem widziale wszystkie obiekty.
Pozniej jest cos co nazwalbym wizjami, jest to nieco inna kategoria bo dzieje sie jakby samoczynnie bez wplywania ani przeze mnie ani przez innych. Jest to jakby reprodukcja.
Wizje pojawiaja sie hmm... kiedy chca. Niezaleznie.
No wiec opowiem o kilku. Jedna byla taka ze poprostu obudzilem sie w biegnacym ciele, takjakby juz wczesniej bieglo ale moja dusza nagle do neigo wskoczyla, bez watpienia bylem to ja. Z nieba spadaly ogniste kule, gwiazdy, ktore jak zobaczylem po czasie sam je prowokowalem tworzac je w rekach i wysylajac w niebo po czym spadaly i wszystko niszczyly(cos jak armagedon). W pewnym momencie urzalem jedna ktora spada prosto na mnie zatrzymalem sie, zamurowalo mnie nei wiedzialem co zrobic po czym ktos wepchnal mnie w okienko z piwnicy poswiecajac wlasne zycie. Po tym jak sie troszke poobijalem wstalem bylo ciemno a w mroku ujrzale postac kobiety. Miala opuszczona glowe, wyczuwalem, ze cos jest nie tak z jej dzieckiem, wiec zlapalem ja za ramiona zeby ja pocieszyc a ona podniosla glowe, widzialem jej czarne oczy, probowala hmm(ugrysc mnie?) odpychalem ja i jakos naturalnie przeszla przeze mnie energia z calego ciala przez rece prowokujac jej "wyeliminowanie", po chwili z tatego zakamarka wybiegalo wiecej takich postaci, a ja jak maszyna sie ich pozbywalem wkoncu wbieglem po schodch do gory ujrzalem swiatlo i garstke ludzi mowiacych ze sa "ocalalymi".
Kolejna byla jak nagle szedlem na klatce schodowej w budynku od babci spojrzalem przez okno a zamiast ziemi bylo niebo a na nim stojaca jakas postac (mezczyzna) energia negatywna, ale nie chcial zrobic mi krzywdy.
Pozniej doswiadczylem czegos jak calkowite wyjcie z ciala, kiedy przestalem czuc cialo i to standardowe uczucie do ktorego przywyklismy oznaczajace nasze istnienie fizyczne, cos w stylu pewnej pracy, usadowione w okolicach czola, w kazdym razie pamietam ze znalazlem sie wsrod gwiazd po tym jak ktos mnie zaszczelil, pozniej dosly do tego chyba elementy snu bo zdenerwowany spowodowalem zniszczenie swiata, tak jakby rzeczywistosc nalezala do mnie. Ale ja jako oblok energi wsrod gwiazd zaplakalem i przywrocilem jego istnienie po czym zaczalem sie oddalac z tego miejsca w kosmosie spadalem medzy gwiazdami az do mojego ciala po czy otworzylem oczy(przez pierwze kilka sekund nic nie widzialem mimo ze oczy mialem otwarte).
Pozniej dochodza dziwne sny, jak takie ze ma stwrzona swoja rzeczywistosc w snie identyczna(na marginesie w sanch potrafie kontrolowac czas) z rzeczywistoscia wraz z sasiadami i nagl wyczuwam negatywna energie, to postac, ktorej nie potrafie kontrolowac jest jakby z zewnatrz(w chrzescijanstwie nazwalbym ja diablem) nie chce mi nic zrobic raczej istnieje jakies przywiazanie miedzy nami, mimo ze nie za bardzo tego ja chce.
Wiec biegne przez podworko i kierujac tamta rzczywistoscia sasiadow i wszystkich jakby byli istotkami ktore stworzylem(mimo ze wiernie odpowiadaja rzeczywistosci, zreszzta podworko i wszystko) biegna do swoich domow barykadujac sie w budynku, postac jednak wchodzi na klatke schodowa ale nie moze wjsc do mieszkania nie wpuszczona, zaczyna oddzialywac jenak na mojego psa w taki sposob ze zaczyna mu leciec z glowy krew, widzac ja probuje go wyleczyc jednak nie potrafie przelamuje sie i otwieram drzwi po czym nagle budze sie w jakims szpitalu(tutaj juz nie jest to moja rzeczywistosc) na jakims lozku i postac ta mi mowi ze bede jeszcze mial dwa zycia (raz jako chlopiec ale umre w wieku 7 lat, a drugi raz jako kobieta ktora dozyje sredniego wieku, i mowi mi ze lacznie bede jeszcze zyc 68 lat) czy chce o cos zapytac jaki bede w tych zyciach co bede robic a ja putam tylko o zasade funkcjonowania, stworzenia na cos ie wkurza i trans sie przerywa.
Ostatnie nazwalbym rowniez dziwnym snem, bo wychodze na swoje podworku i jest tam postac ktora mi mowi ze sie chce spotkac z rodzina(chodzilo o jakas forme cywilizacji pozaziemnskiej) i zebym poszedl z nim. Wiec ide on bez problemu wchodzi na ich statek,a mnie nie chca wziasc wiec nagle zaczynam swiadomoscia targac i niszczyc cala okolice i zabieraja mnie do siebie, spotykam sie z kobieta, ktora mi mowi ze jest moja matka ale ze sie bardzo mnie boja, bo moj ojciec jest zly(inny byt/cywilizacja etc?), ale daje mi do zrozumienia ze sie o mnie troszczy.

Ok wiec przedstawilem mniej wiecej jakies moje doswiadczenia z wyjsciem z ciala, pozniej z wizjami i hmm z jakims rodzajem snow, ktory jednak jest zupelnie inny od snu.
Oprocz tego ze zostane uznany za wariata, dodam ze bylo duuuuzo wiecej tego typu "sytuacji". W zasadzie cale moje zycie, czasami mam wrazenie jakbym poprostu nie pamietal kim jestem. Przez cale swoje dziecinstwo prosilem o noralnosc, bo nie potrafilem sie dostosowac do regul spolecznych, a gdy wreszcie sie nauczylem szukam tego z czego chcialem zrezygnowac i dowiedziec sie, poznac.
Z powyzszych przezyc mogloby wynikac ze jestem zly czy cos, a tak naprawde sadze ze kazdy z nas wyznacza swoja droge, nie czuje sie w podswiadomosci zly a raczej staram sie czuc czescie wiekszej energii, jednosci. No moze osttnio wkurza mnie coraz bardziej nieudolny system represyjny stworzony dl podtrzymania niewiedzy i glupoty ale to w zyciu realnym a nie ehm "astralnym"(?)

No wiec czego oczekuje, oczekuje poznania, dowiedzeni sie czegos wiecej o otaczajacym swiecie(chociaz slowo "swiat" czy "rzeczywistosc" wydaja sie malo adekwatne.) i o sobie, chociaz zdaje sobie sprawe, ze jedno z drugim idzie w parze, bo jestesmy czescia tego "swiata".

To bylo moje zadanie A, zaraz pojde spac i jutro zrobie zadanie B :)

 
Mój obraz